Jak Chris_45 załatwił sobie premię.

07.07.03, 17:48

Jako bankowy
strażnik zarabiałem niewielkie pieniądze.
Skąpstwo pracodawców było żenujące, a przelewana na moje konto wypłata nie
starczała mi nawet do połowy miesiąca. Obserwując szeleszczące banknoty
doszedłem do wniosku, że po 10 latach nienagannej służby należy mi się
premia. Postanowiłem napaść na mój bank.

Aby uniknąć rozpoznania musiałem odpowiednio się przygotować.
Największy problem sprawiły mi znaki szczególne. Lekko utykałem na prawą
nogę, przedramiona zdobiły tatuaże, na policzku rosła brodawka wielkości
pięciozłotówki, wgłębienia po ospie rzucały się w oczy, a ryże włosy widoczne
były z daleka. Na domiar górna jedynka lśniła złotem, a zajęcza warga nigdy
nie zakrywała tego zęba.
Ponadto byłem doskonale znany pracownikom banku. Przezwisko ,, Chris_45”
przylgnęło do mnie od samego początku kariery zawodowej.
,,Chris”- bo miałem na imię Krzysztof , a ,,45”, gdyż moja broń miała
właśnie taki kaliber. Pistolet ten napawał mnie dumą i w pracy
eksponowałem go wyraźnie.
( Przemilcze fakt, że miałem też 145 cm. wzrostu )

Trudną do przeskoczenia kłodą była wada wymowy. Sepleniłem od
dziecka i pomimo wielogodzinnych ćwiczeń, mówiłem po prostu śmiesznie. Feler
ten stanowił częsty powód naigrywania się z mojej osoby. W zasadzie od
dziecka nienawidziłem rodziców, że dali mi na imię Krzysztof. Wymówienie
mojego imienia sprawiało mi największą trudność. Być może dlatego też
nazywali mnie Chris.
Wypracowałem jednak kilka zdań wypowiadanych z aktorską pewnością.

********
W przeddzień napadu zrobiłem w domu generalną próbę. Dla niepoznaki
postanowiłem utykać na obydwie nogi, brodawkę zakleiłem plastrem, a
czuprynę zamaskowałem różowym beretem. Aby ukryć tatuaże założyłem golf z
długimi rękawami. Złoty ząb zakleiłem czarnym papierem, na głowę ponadto
nasunąłem pończochę, która nienaturalnie zniekształciła mi
twarz. Aby zmienić styl wymowy pod policzki wsunąłem kawałki surowego
ziemniaka. Powodowało to znaczny ślinotok, lecz ten uboczny skutek był do
przyjęcia.
No i by stać się wyższym, założyłem buty na 20 cm koturnie.
Stojąc przed lustrem byłem nie do poznania. Wyglądałem jak szczerbaty mulat
z łysiną, któremu banda zwyrodnialców rozprasowała żelazkiem facjatę.
Zadowolony z uzyskanego efektu położyłem się spać.
********
O dziewiątej rano usiadłem za kierownicą ukradzionej furgonetki.
Przyciemnione szyby sprzyjały moim poczynaniom. Ruszyłem z piskiem opon, by
po kilku minutach zatrzymać się na tyłach budynku w którym znajdował się mój
bank.
Zaparkowałem ponad kanałem ściekowym, a dziura, którą wcześniej wyciąłem w
podwoziu spięła klamrą przemyślny plan.
Zagiętym prętem odsłoniłem śmierdzący otwór, po czym ucharakteryzowałem
się na łysego mulata. Utykając na obydwie nogi, wyszedłem z pojazdu i
spokojnie minąłem Heńka – strażnika, który miał dziś dyżur.

Potem zacząłem działać energicznie. Wpadłem do sali kasjerskiej i na dzień
dobry potknąłem się o wystający próg . Tkwiący za paskiem spodni pistolet
wypalił samoczynnie. Dobrze, że kula nie trafiła mnie w stopę, tylko akurat
przeszła między dużym, a średnim paluchem.
- To jest napad!!! – zawyłem nienaturalnym głosem.
- Wsyscy na ziemię!!! – nie ustrzegłem się językowego błędu.
Zauważyłem, że Heniek sięga po spluwę. Ja byłem jednak szybszy.
- Nawet o tym nie myśl – zasyczałem, nakazując rzucić broń.
Podniosłem ,,gnata”, chowając go do kieszeni kurtki. W tym czasie pięciu
klientów posłusznie legło na podłodze.
- Ręce na kark!!! – dorzuciłem.
Podszedłem do okienka, zza którego kasjerka Basia patrzyła na mnie błagalnym
wzrokiem.
- Dawaj forsę!!! – krzyknąłem.
Rozdygotanymi dłońmi zaczęła podawać banknoty. Ponieważ robiła to
zdecydowanie za wolno, uderzyłem kolbą w szybę. Poskutkowało.
Kiedy torba wypełniła się, zacząłem cofać się w kierunku wyjścia.
- Kto się rusy z miejsca, ten zginie!!! – warknąłem na odchodne. Cholera,
po raz drugi zasepleniłem. Miałem ochotę odgryźć nieposłuszny język.

Dobiegnięcie do samochodu zajęło mi chwilę. Ukryłem torbę w ściekowym
kolektorze i zasunąłem klapę, po czym pozbyłem się charakteryzacji. Samochód
porzuciłem dwie przecznice dalej i spokojnym krokiem udałem się do domu.

Policja już na mnie czekała. Liczyłem się z zatrzymaniem, dlatego po
mistrzowsku zagrałem zdumienie. Uśmiechając się do stróżów prawa
przypomniałem sobie o zębie na którym wciąż tkwiła czarna okleina.
Mój zatknięty za paskiem pistolet również świadczył przeciwko mnie.
- Ale w sumie to jak wpadliście na to, że to ja? – spytałem się policjanta
nakładającego mi kajdanki.
- Zrobiłeś jeden błąd, tłumoku, wchodząc do banku z przyzwyczajenia odbiłeś
kartę zegarową.

********


Dostałem wyrok skazujący.
Dziesięć lat w końcowej sentencji bynajmniej mnie nie załamało.
Jak będę grzeczny wyjdę z pewnością wcześniej.

Gdy tylko przekroczę próg wolności, pieniądze na pewno nie będą mi
śmierdziały.
    • pierans Re: Jak Chris_45 załatwił sobie premię. 07.07.03, 19:09
      Vampi-Sienkiewicz
      • vampi_r Re: Jak Chris_45 załatwił sobie premię. 07.07.03, 19:21
        To nie ja pisałem. Aczkolwiek miałem duży udział.
        • pierans Re: Jak Chris_45 załatwił sobie premię. 07.07.03, 19:24
          a ty vampi wrociles na dobre? czy tak z doskoku?
          • vampi_r Re: Jak Chris_45 załatwił sobie premię. 07.07.03, 19:29
            A czy ja gdzieś wychodziłem?
            • vampi_r Re: Jak Chris_45 załatwił sobie premię. 07.07.03, 19:30
              No może nie za dużo puszczam ostatnio postów, ale co dziennie staram się
              przyturlać na plażę choć na 5 minut.
              • pierans Re: Jak Chris_45 załatwił sobie premię. 07.07.03, 19:40
                a znasz pana (bylego) od historii, co uczyl Emusie?
                • emusia Re: Jak Chris_45 załatwił sobie premię. 07.07.03, 19:56
                  nawet mi go nie przypominajcie bo mi się chce od razu płakać.... takiego
                  dobrego nauczyciela to nigdy nie będę miec. a juz na pewno nigdy żaden
                  nauczyciel nie opowie, jak przyszli do niego komyuniści i mu
                  powiedzieli 'słuchaj, jak ci kurwa wpierdolimy to ty chuju będziesz do końca
                  życia pamiętał!'... wiem, miałam nie klnąc, ale tu nie ja klne tylko przytaczam
                  jego wypowiedź. i nigdy żaden nauczyciel nie uśmiechnie się do mnie gdy
                  zobaczy, ze ja ściągam na całego... i już nigdy, żaden nauczyciel nie bedzie
                  mnie pytał z tego co akurat umiem... to był jedyny nauczyciel w mojej byłej
                  budzie, którego lubili wszyscy....
                  • chris_45 Re: Jak Chris_45 załatwił sobie premię. 08.07.03, 09:08
                    rorku, zapomniałeś wziąć swoje leki ?
                    • vampi_r Re: Jak Chris_45 załatwił sobie premię. 08.07.03, 09:35
                      Zapomniałem wziąć swoje leki. Cholerka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja