Jak Leon z Mariolą chcieli podnieść pkb i co z teg

20.10.03, 14:25

pewnego jesiennego dnia niemłody już mężczyzna w szarej jesionce siedział nad
brzegiem piastowskiej rzeki, palił cygaro i spluwał w czarny nurt spienionej
wody. na drugim brzegu watahy bezrobotnych relaksowały się zbierając grzypki,
jarając blanty a grupka desperatów zażywała nawet kąpieli w zdradzieckich
nurtach, ale oni byli pijani już od rana.
w oddali widać było opustoszałe zakłady pracy, rozbite rodziny leżące w
kawałkach wzdłuż rozkopanej od trzech lat trasy szybkiego ruchu imienia
Dzieci 2 Pułku Lotnictwa Sił Zbrojnych na Zachodzie, dawniej Marusi i Janka.
nagły impuls wstrząsnął wątłym ciałem szczupłego mężczyzny. głos wewnętrzny,
którego nie mógł zignorować, odezwał się z charakterystycznym zabużańskim
zaśpiewem i lekkim jąkaniem: ‘kuuurna.., zróbżesz coś! jak nie ty to kto?”.
Retoryczne pytanie zawisło w ciszy przerywanej jedynie wesołymi okrzykami
pluskających się desperatów.
Leon, bo tak nazwali go rodzice, wstał, otrzepał płaszczyk i szybkim truchtem
podążył w stronę domu, gnany nadrzędnym imperatywem.
Otworzył drzwi i krzyknął do żony, - Mariolka, mamy misję od Boga!
Przestraszona kobieta z krzykiem upuściła patelnię z podgrzewaną kaszanką na
obiad...
-------
heja norge
    • misiania Re: Jak Leon z Mariolą chcieli podnieść pkb i co 20.10.03, 14:33
      (chciałam tylko dodać, że misja, którą nasi ulubieni bohaterowie dostali od
      Boga, leżała na żyznych glebach w zlewisku Amazonki)
      • tiresias faza 2 20.10.03, 15:04
        zjedli kaszankę z podłogi w towarzystwie kotki krystyny. po kompocie z ręklod
        mariola pytająco spojrzała na wciąż drżącego leona spod długich rzęs... – mów
        co i jak bo nie mam czasu, warkła bez wstępów.
        - musisz mi uwierzyć, zaczął leon i po chwili para zatopiona była w gorączkowej
        rozmowie, która trwała przez ładnych kilka kwadransów, a farba na suficie
        łuszczyła się, inflacja rosła, nabrzmiewał problem górnictwa a pobliski szpital
        pełen był lokalnych polityków opatrujących cięcia hausnera zmiany skórne
        niewiadomego pochodzenia rozprzestrzeniające się drogą płciową...

        • magdal_l Re: faza 2 20.10.03, 15:16
          ożeszkurde! - wyrwało się Marioli z sinbladych ust, zerwała się z podłogi
          zrzucając z fartucha resztki klaszanki. -Leoś, a może Ty coś zjadłeś i Ci
          zaszkodziło? zapytała
          • basia Re: faza 2 20.10.03, 19:09
            Leon odpowiedział przeponą.Brzmiało to jak ryk lwa.Po mariolce przeszedł
            dreszcz-syjamiski brat kotki krystyny.
            • tiresias księga wyjścia 21.10.03, 10:44

              w końcu decyzja została podjęta. do wysłużonych reklamówek zabrali tylko
              najpotrzebniejsze rzeczy: talię zatłuszczonych kart z nagimi kobietami i
              mężczyznami (- to na długie wieczory, filuternie zauważył leon), zestaw
              turystyczno-myśliwski blaszanych kieliszeczków a 50 g w eleganckim skórzannym
              etui, latarkę świecącą w czterech (ważnych) kolorach (zielona, czerwona, żółta
              szybka nasuwana na otworek z żaróweczką), kilka ulubionych pozycji z
              serii ‘tygrysy’ o szeroko pojętej drugiej wojnie światowej (leon zasnąć nie
              mógł bez przeczytania kilku stronniczek wieczorem), wałeczki do włosów i krem
              niwea (dzięki tym prostym akcesoriom mariola zawsze wyglądała świeżo, młodo a
              jednocześnie emanowała kobiecością i obietnicą lepszego jutra.)
              -musimy iść na północ, zdecydował leon kierując się wyłącznie męską intuicją. -
              dobrze, chodźmy na zachód, tam musi być jakiś punkt informacyjny, zgodziła się
              mariola, i ruszyli nieśpiesznie wzdłuż szosy, która prowadziła aż po horyzont
              wśród pięknych, dzikich i niebezpiecznych, środkowoeuropejskich ostępów.
              • Gość: laTwoJa Re: księga wyjścia IP: 213.255.126.* 21.10.03, 10:51
                Latex! - zapomnialabym, mruknela Mariola, w tej walizce jest z malo miejca.
              • oxycort Re: księga wyjścia 21.10.03, 11:09
                A co z kotkom Krystynom?

                Co do latarki, to miałem tako samo! Na dwie R20 była...
                Za pomoco przełącznika typu "hebel" sprzężonego z kolorową tuleją nanizaną na
                żaróweczkię, można było uzyskać świecenie w kolorach: białym czerownym,
                zielonym (kolorując tę tuleję czarnym flamastrem usiłowałem jako pacholę
                uzyskać źródło światła czarnego).
                Aaa własnie... Umiała jeszcze mrygać na pomarańczowo. Sama to robiła, zaznaczam.
                ~~
                ox
                • nioszka Re: księga wyjścia 21.10.03, 11:16
                  (bo to zdolna latarka była)
                  • ziri Re: księga wyjścia 21.10.03, 11:30
                    na żarówki tungsenowskie
                • tiresias Re: księga wyjścia 21.10.03, 11:19
                  czarne światło!
                  miałem tak samo.
                  nie moge zapomnieć tej latarki
                  dziękuję, ox
                  • nioszka Re: księga wyjścia 21.10.03, 11:22
                    (kaszankę zapewne)
                  • basia Re: księga wyjścia 21.10.03, 12:00
                    Podeszli bliżej.Leon kopnął w drzwi gdyż ręce miał zajęte.Z dzwri posypały się
                    okruszki farby olejnej w kolorze bahamjeloł.Nikt nie otwierał.
                    • piotr_c Re: księga wyjścia 21.10.03, 12:46
                      Kolejne kopniecie otwarło drzwi całkowicie. Z futryną.
                      • nioszka Re: księga wyjścia 21.10.03, 12:57
                        (bo to stare drzwi były, a i siła Leona była niemała)
                        • basia Re: księga wyjścia 21.10.03, 13:01
                          Futryna kołem się toczy...westchnął filozoficznie leon
                          • piotr_c Re: księga wyjścia 21.10.03, 13:05
                            .. i wszedł do wnętrza baru. Bar okres swej świetnośći miał już za sobą , nawet
                            bardzo za sobą . Ale na pięterku były wciąż stare łóżka z kocami , a w szafce
                            za barem stały butelki z tajemniczymi cieczami i nieczytelnmi etykietkami.
                          • baloo1 Ksiega Powtorzonego Prawa 21.10.03, 13:10
                            basia napisała:
                            > Futryna kołem się toczy...westchnął filozoficznie leon

                            Bylo to jego ostatnie artykulowane westchniecie - potem wzdychal juz tylko
                            asylabicznie, a w zasadzie rzezil. Albowiem poniewaz z chwila , gdy futryna
                            zatoczyla kolo, podobne kolo zatoczyl Leon. Nastepnie poczul na krzyzu szesc
                            par kolan , na potylicy dotyk zimnego metalu, a jego wewnatrzuszny mloteczek
                            wystukal w kowadelko nastepujacy komunikat z zewnatrz :
                            "Masz prawo do adwokata. Masz prawo nie odzywac sie. Cokolwiek od tej chwili
                            powiesz, moze byc wykorzystane przeciwko tobie. Powtarzam : masz prawo ..."
                            Leon nie uslyszal powtorzonego prawa. Zemdlal.
                            • nioszka Ksiega Mądrości 21.10.03, 13:16
                              Mariola wiedziona niemylnym instynktem(ponieważ etykietki były nieczytelne)
                              sięgnęła po trzecią z lewej butelkę z cieczą...
                            • oxycort Ksiega Liczb 21.10.03, 13:31
                              Jeden... dwa... trzy... cztery... pięć... słyszał Leon dzieś nad sobą lecz on
                              zapadał się coraz niżej w otchłań nieświadomości.
                              ~~
                              ox
                              • basia Re: Ksiega Liczb pierwszych 21.10.03, 14:40
                                Pierwszy raz.Zawsze musi być pierwszy raz,pomyślała mariolka.Oderwała skarwek
                                halki w kfiatki,wcisęła do butelki z nieczytelną etykietą i podpaliła.Z
                                podniesioną palącą się pochodnią wyglądała jak stauła wolności z niu jorku.
                                • piotr_c Re: Ksiega Liczb pierwszych 21.10.03, 14:53
                                  Oddział specjalny policji na widok płomieni w butelce i w oczacz Mariolki
                                  wykonał wzorcowo manewr oderwania się od przeciwnika. Po oderwaniu się na ponad
                                  300 metrów łagodnie wyhamowali. Tylko po to by ujrzeć jak z ich bojowego
                                  transportera wypada kierowca ( drzemiący tam na służbie). Mariolka wychylona z
                                  włazu wznosiła bojowe okrzyki, obok niej sterczały nogi zemdlonego wspólnika.
                                  Transporter otoczył się kłębami czarnego dymu i pognał drogaą przed siebie.
                                  • basia Re:Kuszenie 21.10.03, 15:02
                                    Gdzie leon nie może,tam mariolkę pośle,szepatł diabeł do ucha leona.Leon powoli
                                    wychodził z otchłani.mariolka sięgnęła do drugą butelkę z nieczytelną
                                    etykietą.Trzeba to oblać-powiedziała stanowczo.
                                    • ziri Re:Kuszenie 21.10.03, 15:11
                                      i oblała się rumieńcem
                                      • basia Re:Kuszenie 21.10.03, 15:31
                                        strużka potu spływała figlarnie po mariolki policzku zatrzymując się na chwilę w
                                        kąciku ust.leon przełknął ślinę.Wody..wody..wyszeptał ciężko dysząc
                                        • viki2lav Re:Kuszenie 21.10.03, 15:38
                                          jest tylko Mazowszanka, data produkcji, 1981,stare dobre czasy, Mariolka
                                          rozmarzyla sie, tyle kartek nie dostalam nigdy od nikogo..
                                          • baloo1 Re:Kuszenie 21.10.03, 17:11
                                            Na to wspomnienie mlodosci, w slad za potem, twarza Mariolki poplynely lzy
                                            wzruszenia. Rownoczesnie zalala ja nagla krew z powodu zmarnowanych szans.
                                            Mariolka stala, wpatrzona w swoje dziecinstwo, a krew , pot i lzy plynely po
                                            jej twarzy, zlobiac coraz glebsze koryta. Proces erozji postepowal nieublaganie.
                                            • aniela Re:Kuszenie 21.10.03, 17:16
                                              twarz jej korodowała pokrywajac sie RUDĄ rdzą.
                                              • baloo1 Re:Kuszenie 21.10.03, 17:25
                                                a tezejaca sol z lez tworzyla powoli fantazyjne stalaktyty.

                                                Leon otrzezwial zupelnie. Wyciagnal z kieszeni swoj szfajcarski scyzoryk i
                                                poslugujac sie nim zmajsterklepkowal mala przenosna drukarenke i ryze papieru.
                                                Po kwadransie stal na skraju szosy z plikiem biletow w reku, a dumnie
                                                rozpostarty nad jego glowa plakat krzyczal : "Niepowtarzalne nacieki Mariolki.
                                                15 minut zwiedzania - 5 zl. Znizki dla wycieczek szkolnych, poborowych i
                                                emerytow"
                                                • piotr_c Re:Kuszenie 21.10.03, 17:27
                                                  Leon chyba zapomiał że jechał WZDŁUŻ drogi.
                                              • piotr_c Re:Kuszenie 21.10.03, 17:26
                                                A niekontrolowany transporter w łomocie silnika i obłokach piór z rozganianych
                                                stad gęsi pędził ku swojemu celowi.
                                                • misiania Re:Kuszenie 21.10.03, 17:27
                                                  przestraszony cel ukrył się za krzaczkiem.
                                                  • baloo1 Re:Kuszenie 21.10.03, 17:33
                                                    aha, ogarniety zadza pieniadza Leon postanowil po prostu, ze jego i
                                                    transportera drogi powinny sie w tym miejscu rozejsc. Wybral trudna kariere
                                                    krajoznawczo-sutenerska.

                                                    A Cel , ukryty w krzaczkach , przeczekal, az transporter go ominie i wyszedlszy
                                                    z nich siegnal po papierosa . "Cel ? Pal !" Leon rozpoznal swoj utracony Cel i
                                                    przyjaznym gestem podal mu zapalniczke. Mial bowiem wzgledem niego swoje ukryte
                                                    zamiary.
                                                  • tiresias meanwhile at RYCHO's 21.10.03, 17:37
                                                    ciury zdechły?
                                                  • jawamdam Re: meanwhile at RYCHO's 21.10.03, 17:39
                                                    tiresias napisał:

                                                    > ciury zdechły?

                                                    plaża tez:)))
                                                  • baloo1 Re: meanwhile at RYCHO's 21.10.03, 17:45
                                                    tiresias napisał:
                                                    > ciury zdechły?

                                                    ano troche popuscily. Ale szczerze mowiac, nie powinienes pozwalac na takie
                                                    harce na Leonowym watku ;o)
                                                  • basia Re: meanwhile at RYCHO's 22.10.03, 10:45
                                                    -He? usłyszeli z głębi pomieszczenia.-Khem,my tu..wlaśnie...tentego...bąkał
                                                    leon widząc młodego człowieka w towarzystwie dwóch młodych rudowłosych
                                                    licealistek.-Zaraz,tylko się pożegnam-rzucił młody człowiek.Mariolka wzięła
                                                    głęboki wdech,snujcego się mgłą po pomieszczeniu dymu.Zakręciło się jej w
                                                    glowie i zaczęla chichotać
                                                  • tiresias szmatriks! 22.10.03, 13:07
                                                    nagle z ciemności wysunęła się dłoń obuta w rękawiczke bez palców zrobioną
                                                    nieudolnie na drutach, chwyciła rękę marioli i pociągnęła ją wgłąb korytarza.
                                                    mariolę pochłonęły ciemności a leon, nieznacznie spanikowany, rzucił się w jej
                                                    kierunku, potknął się,uderzył głową w kaloryfer przy ścianie i stracił
                                                    przytomność.
                                                    mariola biegła ciągnięta za rękę przez tajemniczą postać. – hejno, zwolnij!,
                                                    krzyknęła nie widząc za sobą leona ale biegli tak jeszcze przez kilkadziesiąt
                                                    metrów korytarzem prowadzącym w dół. Po chwili korytarz rozszerzył się i
                                                    mariola stanęła na środku sporej sali, oświetlonej bladym światłem
                                                    kilkudziesięciu ekranów komputerów zx spektrum zainstalowanych wzdłuż ścian.
                                                    jej przewodnik odwrócił się i rzekł z tajemniczym uśmiechem: -witaj w
                                                    szmatriksie!
                                                  • basia Re: szmatriks! 22.10.03, 13:24
                                                    mariolka zamrugała oczami.Policzki pokryły się kropkami czarnego tuszy.Z lekko
                                                    rozchylonymi ustami wpatrywała się w monitory.-To są..-odezwał się
                                                    przewodnik,ale mariolka uciszyła go przeciągłym Ciiiiii...zaszokowana tym co
                                                    widzi
                                                  • misiania Re: szmatriks! 22.10.03, 13:28
                                                    przed jej oczyma, czy to wodziła oczami z dołu do góry czy z góry na dół, z
                                                    lewej ku prawej czy od prawej ku lewej, w każdym z monitorów widac było mały
                                                    pojemnik, wypełniony zielonkawym płynem. w płynie zanurzone były larwy
                                                    Reformatorów...
                                                  • tiresias Leon-Neon 22.10.03, 14:28
                                                    niekumającej jeszcze tej zajawki marioli przypomniał się nagle mąż. – gdzie
                                                    jest leon? krzyknęła, - musimy go odnaleźć! gdy wypowiedziała te słowa kilka
                                                    postaci oderwało się od pulsujących ekranów i podbiegło do niej. jej
                                                    przewodnik, przystojny, rudy młodzieniec w koszulce z tajemniczym napisem HWDR
                                                    odezwał się gorączkowo, - jak powiedziałaś? jak ma na imię twój mąż? – leon,
                                                    odparła dalej niekumająca mariola.
                                                    LEON – NEON!!, zakrzyknęł wszyscy zgromadzeni i po chwili dwóch obdartusów na
                                                    deskorolkach pojechało w głąb korytarza na ratunek. uzbrojeni byli w obficie
                                                    nasmarowane olejem pistolety precyzja i rurki szklane na groch.
                                                    - Czekamy na was już trzy miesiące, mówił Rudy. – wiemy, że macie misję, pkb i
                                                    te sprawy, uśmiechnął się porozumiewawczo i mrugnął do marioli, oblizując się
                                                    obleśnie mokrym jęzorem, jak bernardyn. Czekaliśmy na przyjście leona-Neona bo
                                                    tylko on może pomóc nam i całej ludzkości. teraz się zacznie! ucieszony splunął
                                                    sierczyście na podłogę, uszczypną mariolę w pośladek i poleciał przygotować
                                                    sprzęt do akcji. przez chwilę mariola nie wiedziała co robić. nagle dało się
                                                    słyszeć odgłosy powracającej grupy ratunkowej. na siatce rozwieszonej pomiędzy
                                                    dwiema deskorolkami leżał zakurzony leon z lekkim uśmiechem na ustach. nadal
                                                    nieprzytomny, cicho śpiewał piosenkę:
                                                  • brezly Re: Leon-Neon 22.10.03, 14:51
                                                    'Joyeux Noel' spiewal Leon

                                                    'Joyeux Noel
                                                    Joyeux Neol
                                                    Joyeux Leon'

                                                    Leon usmiechnal i rozradowal slyszac co sam spiewal.
                                                    Zachcialo mu sie golabkow z sosem pomidorowym.
                                                  • tiresias Re: surrexit 23.10.03, 14:55

                                                    cucenie leona-neona trwało już ponad godzinę. dopiero przysunięcie mu pod noc
                                                    talerza z gołąbkami w sosie pomidorowym sprawiło, że otworzył oczy i
                                                    nieprzytomnie rozglądał się dokoła. – pani tu nie stała! krzyknął na widok
                                                    marioli. – ciągle majaczy, biedaczek, stwierdziła dzielna dziewczyna i krótko
                                                    rzuciła do Rudego, -musimy zaczynać!. Rudy wystawił dłonie a jeden z
                                                    deskorolkowców (kazał na siebie mówić ‘skejt’) nasypał mu na każdą dłoń po
                                                    kupce proszku. Rudy podszedł do leżącego leona i zapytał, -glukowit czy orężada
                                                    w proszku?
                                                    leon z głupawym uśmiechem wystękał, - orężatka....
                                                    Rudy napluł na proszek w lewej dłoni. w zetknięciu ze śliną, proszek zaczął
                                                    bulgotać. Rudy podsunął dłoń do ust leona a ten zaczął łapczywie zlizywać
                                                    pomarańczową breję. mariola zwymiotowała w kącie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja