lenka1972
28.10.12, 23:34
Sprawa o rozdzielność z datą wsteczną; jestem pozwaną. Powód założenia sprawy- mąż znalazł sobie kochankę, gdy stałam się już nieużyteczna i nie spełniająca jego wymagań (ze względu na chorobę). W trakcie nasza sprawa o rozwód, z wyłącznej winy męża; ja jestem stroną powodową.
Ze względu na mój stan zdrowia nie jestem w stanie normalnie uczestniczyć w tym procesie- tzn. mam zaburzenia koncentracji uwagi, pamięci, męczliwość. Mam to wszystko potwierdzone badaniami - mam postępujące zmiany neurodegeneracyjne w mózgu. Męczliwość dotyczy też funkcjonowania fizycznego- nawet niewielki wysiłek typu wejście po schodach na półpiętro jest dla mnie ogromnym wysiłkiem, po którym nie nadaję się do niczego.
Nie mam pełnomocnika, bo mnie nie stać, zresztą, to nie zwalniałoby mnie od wspólpracy z nim- godziny rozmów, przypominanie sobie spraw, kojarzenie, a to mnie męczy i wyłącza.
Podsumowując- potrzebuję wielokrotnie więcej czasu np. na to, aby sama zeznawać, abym mogła przepytać powoda czy świadków, że o pisaniu pism procesowych nawet nie wspomnę. Chodzi przede wszystkim o zaburzenia koncentracji uwagi i męczliwość- po kilku minutach po prostu się wyłączam i nie jestem w stanie ani koncentrować się na zeznaniach innych (a to podstawa do zadawania pytań przecież), ani sama nie daję rady rozumieć co się do mnie mówi po kilku minutach mojej aktywności (odpowiedzi na pytania).
Jak wspomniałam, mam na to dowody lekarskie. Mam źle rokujące rozpoznanie i leczenie w tym kierunku od półtora roku. Niedawno miałam robione jeszcze jedno badanie- ono wykazało jeszcze dodatkowe zmiany i potwierdziło inne zgłaszane przeze mnie problemy; ono także stawia pod znakiem zapytania pierwotne rozpoznanie (ale nie zmienia rokowania). Niestety, w tym roku już nie dostałam terminu na wizytę; miałam się zapisać, jak tylko dostanę wyniki ostatniego badania, ale mam czekać do 15 grudnia, jak bedą zapisy na przyszły rok. Z telefonicznego kontaktu z lekarzem dowiedziałam się, że w tej sytuacji będzie mnie musiał skierować do pewnego specjalistycznego ośrodka w Warszawie, który zajmuje się podobnymi przypadkami i że mam się zgłosić na wizytę jak tylko dostanę termin, czyli będzie to na pewno po nowym roku.
Co mam w związku z tym zrobić teraz, kiedy sprawę mam dosłownie za 2 dni? Wnosić o jej zawieszenie do czasu opinii z tego specjalistycznego ośrodka czy o ustalenie przez biegłych warunków, na jakich mogę brać udział jako pozwana (czas przesłuchiwania, przygotowania pism, dowodów itp.)?