kermit65
05.12.06, 11:08
Witam
Dopadły mnie "duchy przeszłości". W 1999 r. pożyrowałem (raczej żona) kredyt w
banku. Tydzień temu przyszło nam pismo od komornika, że na wniosek banku
zajmuje żonie 1/2 pensji, i wypisana kwota + odsetki + 15% dla komornika. Data
początku liczenia odsetek i wogóle początek całej sprawy to listopad 2005
roku. Spadło to na nas jak grom z jasnego nieba ponieważ nie dostalismy
żadnego pisma z banku informującego nas, że sa jakiekolwiek problemy ze
spłacaniem przez pożyczkobiorcę kredytu. Mamy trójkę dzieci i zarabiamy razem
2200 zł po zabraniu żonie połowę pensji dostanie ona 500 zł, nie mówię o
rachunkach typu mieszkanie, prąd itp suma sumarum po wszystkich opłatach
zostanie nam 800 zł na życie dla 5 osób (może to ważne może nie - nie
posiadamy samochodu). Wiem, że za głupotę trzeba płacić, ale czy jest możliwe
obniżenie zabieranej przez komornika kwoty? Czy jest jakaś kwota minimum
socjalnego, do którego komornik nie ma prawa zabrać? byłem u komornika zaraz
po otrzymaniu listu i wiem, że kredyt jest spłacony w 80% zostało wraz z
odsetkami około 6000 zł, ktoś się może zaśmieje, że to nic, ale dla nas to
kosmiczna kwota. Może jest możliwe umorzenie ze względu na brak środków do
życia? Nie wierzę w to za bardzo, ale... będę wdzięczny za poradę
pozdrawiam
Przemek