wladek56
26.01.07, 22:30
W 2001 roku odkupiliśmy od skarbu państwa kompleks nieogrodzonych działek.
Kiedyś tereny te były własnością naszych dziadków ,a następnie rodziców i
zostały wykupione w latach 70-tych przez państwo w celu wybudowania tam
kompleksu uzdrowisk i sanatoriów, co nigdy nie zostało zrealizowane w
całości.Gdy zaistniała możliwość odkupienia tych terenów skorzystaliśmy z tej
możliwości. Wówczas pole to zgodnie z ogólnym zagospodarowaniem
przestrzennym miasta stanowiło tereny lecznictwa uzdrowiskowego i zostały
wycenione przez rzeczoznawcę na kwotę 17,84 zł za 1 m. kw. W roku 2005
nastąpił okres gdzie stary plan zagospodarowania przestrzennego miasta
przestał już obowiązywać, a z powodu opieszłości urzędników gminy nowy nie
był jeszcze gotowy. Po niespełna rocznej przerwie zaczął obowiązywać nowy
plan przestrzennego zagospodarowania miasta i nasze działki zostały zaliczone
do budowictwa mieszkaniowo- pensjonatowego. W lipcu 2006 roku około połowę
działek sprzedaliśmy. I wówczas zaczął się problem. Burmistrz miasta naliczył
nam bardzo wysoką rentę planistyczną wynoszącą w sumie ponad 300 tys.
złotych.Wzięło się to stąd, że wartość początkowa działek została przyjęta,
na 6,50 zł, a myśmy sprzedali za cenę 60 zł za metr. Nasza frustracja polega
na tym, że cena początkowa została wzięta z krótkiego okresu nieobowiązywania
planu zagospodarowania przestrzennego, a i tak kupienie pola nawet rolnego w
tej cenie wówczas i obecnie jest niemożliwe. Druga sprawa to dlaczego za
opieszałość w uchwaleniu nowego planu my mamy zapłacić. Pragnę jeszcze
nadmienić, że trzy miesiące przed sprzedażą działek byliśmy zasięgnąć
informacji u burmistrza miasta w sprawie płacenia renty planistycznej to
powiedział, że jeśli wogule zapłacimy to będzie to bardzo niewiele. Czy kwota
300 tys. zł. to naprawdę niewiele.