Co z moją szkołą

04.09.07, 11:25
Jestem uczennicą 3 klasy szkoły dla dorosłych. Można śmiało napisać,
że byłam. Tak więc 3 września tego roku poszłam do szkoły dowiedzieć
się kiedy jest rozpoczęcie roku szkolnego. Byłam kilka razy
wcześniej, ale nie było żadnej informacji na ten temat. Weszłam do
sekretariatu aby się wszystkiego dowiedzieć. Pani sekretarka
powiedziała, że jeszcze nic nie jest wiadome ponieważ jest
możliwość, że szkoła zostanie przeniesiona do innego pobliskiego
miasta. Powiedziała też, że do 15 września jest dużo czasu jeszcze.
Zrozumiałam to dwuznacznie. Coś jednak mi nie pasowało. W internecie
znalazłam numer telefonu do dyrektora szkoły. Zadzwoniłam do niego i
dowiedziałam się, że szkoła już nie istnieje. Powiedział, że muszę
wyciągnąć papiery ze szkoły i znaleźć sobie inną szkołę na własną
rękę. Zapewniał mnie, że nie będzie z tym problemu. Dowiedziałam
się, że szkoła została zlikwidowana gdyż została wygryziona przez
konkurencje. Dotarło do mnie, że na chwilę obecną nie uczęszczam do
żadnej szkoły. Jestem tym bardziej w gorszej sytuacji, ponieważ
mieszkam i pracuję w mieście oddalony od mojej szkoły o 200 km.
Drugą sprawą jest to, że powinnam teraz być w klasie maturalnej.
Zaczęła się robić coraz gorsza sytuacja. Szukałam szkół w internecie
i dzwoniłam. Okazało się, że wcale nie jest tak łatwo w znalezieniu
miejsca w jakiejś szkole dla mnie. Wszystkie moje plany musiałam
zmienić żeby jak najszybciej przyjechać i odebrać papiery i załatwić
sobie jaką szkołę. Mam więc pytanie. Czy coś w tej sytuacji powinnam
zrobić. Uważam, że w takiej sytuacji dyrektor powinien na własną
rękę załatwiać wszystko aby zrekompensować to absolwentom szkoły.
Drugą sprawą jest to, że nikt nie raczył nas poinformować o
likwidacji szkoły. Gdyby nie mój telefon do dyrektora sprawy mogły
by potoczyć się różnie. Jestem przekonana, że większość uczniów nie
wie jeszcze o tym, że nie są uczniami tej szkoły.
Pełna wersja