basia.basia
06.01.04, 12:07
z dzisiejszej rzepy:
Czy Leszek Miller po wypadku da radę nadal łączyć funkcje szefa partii i
szefa rządu - zastanawia się Aleksander Kwaśniewski
Prezydent Aleksander Kwaśniewski uważa, że premier ze względu na stan
zdrowia powinien się zastanowić nad możliwością dalszego sprawowania dwóch
ważnych funkcji - szefa rządu i szefa SLD. Andrzej Celiński,
wiceprzewodniczący partii, uważa, że Sojusz powinien przedyskutować
rozdzielenie funkcji partyjnych i administracyjnych, także premiera.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski w porannej rozmowie w Radiu Zet ocenił, że
Leszek Miller jest dobrym i silnym przywódcą SLD. Świadczy o tym - zdaniem
prezydenta - to, że w partii nie pojawił się konkurent dla niego.
- Jeśli chodzi o rząd, to tutaj ocena powinna być bardzo zniuansowana -
powiedział prezydent pytany o ocenę Millera jako premiera. - Gdybym był
dzisiaj na jego miejscu, to musiałbym się zastanowić, czy w tej sytuacji
zdrowotnej, w której się znalazł, rzeczywiście ten ogromny wysiłek
połączenia funkcji szefa partii i szefa rządu jest możliwy.
Marek Wagner, szef Kancelarii Premiera, nie ma żadnych wątpliwości. - Jeżeli
Leszek Miller będzie zdrowy, to da radę robić jedno i drugie, a ponieważ
jego stan się poprawia, sądzę, że już niedługo wróci do pracy - mówi. - Dziś
będzie prowadził posiedzenie Rady Ministrów.
Marek Dyduch, sekretarz generalny SLD, nie chce się wypowiadać o możliwości
udźwignięcia przez premiera stanowiska szefa partii i rządu. - Musimy
wspólnie z premierem zastanowić się, czy w obecnej sytuacji, również
zdrowotnej, będziemy w stanie normalnie funkcjonować - mówi. - Sądzę, że
premier w tym tygodniu zwoła kierownictwo partii i omówimy ten problem.
Józef Oleksy, wiceprzewodniczący partii, uchyla się od komentowania słów
prezydenta. - Nie odpowiada mi metoda publicznego dyskutowania i rozdawania
ról, kiedy o sprawie nie rozmawia się w ścisłym kierownictwie - mówi.
Oleksy dodaje jednak, że już dawno tłumaczył, iż połączenie funkcji szefa
partii i rządu w okresie prosperity, gdy ma się czterdziestoprocentowe
poparcie w społeczeństwie, jest logiczne i skuteczne, ale "zupełnie inaczej
być może należy spojrzeć na tę sprawę w okresie trudności, kiedy spada
poparcie i trzeba szczególnych wysiłków dla poprawy wizerunku partii i
skuteczności działania rządu".
W radiu RMF FM Oleksy powiedział, że konieczne jest jak najszybsze zwołanie
kierownictwa partii. - To już powinno się odbyć dawno. Dyskusja jest
oczekiwana i zapowiadana. Mam nadzieję, że premier nie odkłada tego na
dłużej niż tydzień, dwa. Dlatego że publicznie znane są powody, dla których
trzeba, aby wewnątrz SLD i klubu odbyła się poważna rozmowa o tym, jak dalej
zbierać siły i odzyskiwać kondycję - mówił.
Izabella Sierakowska nie ma wątpliwości, że premier już dawno powinien
zastanowić się, czy podoła dwóm funkcjom jednocześnie. Już w ubiegłym roku
Sierakowska publicznie oznajmiła, że Miller powinien ustąpić ze stanowiska
premiera. - Ale jak zawsze wszystko jest w rękach Leszka Millera - dodaje
dzisiaj Sierakowska.
Andrzej Celiński, wiceprzewodniczący SLD, uważa natomiast, że nadszedł już
czas, aby porozmawiać o całej filozofii współpracy partii z rządem i
rozdziału stanowisk partyjnych i administracyjnych. - Z powodu łączenia
funkcji administracyjnych na różnych szczeblach ze stanowiskami partyjnymi
Sojusz utracił możliwość kontroli nad realizacją swojego programu przez tę
administrację - tłumaczy. - Teraz tę kontrolę musimy odzyskać.
Partia musi kontrolować wykonanie programu, a kto realizuje program, nie
może być jednocześnie kontrolerem.
Zdaniem Celińskiego konieczne jest więc rozerwanie unii personalnej między
partią a administracją na wszystkich poziomach. - Być może również na
poziomie premiera. Prezydent wyraźnie lepiej ocenia Leszka Millera jako
przewodniczącego partii niż jako premiera, ja myślę inaczej niż Aleksander
Kwaśniewski i byłbym ostrożny w postulowaniu tej opcji. Zmianę premiera
trzeba by przeprowadzić przez Sejm, a dzisiaj byłoby to kosztowne,
musielibyśmy zapłacić wysoką cenę liderom politycznym, od których ta zmiana
byłaby uzależniona. Nie wiem, czy skórka jest warta wyprawki - dodaje.
Zdaniem Celińskiego znacznie prostsza do przeprowadzenia byłaby zmiana na
stanowisku szefa partii. - Mogę sobie wyobrazić, że Jerzy Szmajdziński lub
Krzysztof Janik zostaje szefem partii. Przecież nie ustawiliby się w
opozycji do Millera - mówi.
Zmiany należy przeprowadzić możliwe szybko - postuluje Celiński. - Konwencja
to jest ostatni moment na podjęcie decyzji, które pozwoliłyby partii
odzyskać funkcję kontrolną, a także umożliwić przynajmniej częściowe
odzyskanie elektoratu. Bo problem ucieczki elektoratu to przede wszystkim
problem odejścia rządu od programu SLD - tłumaczy.
Eliza Olczyk