camille_pissarro
25.09.09, 07:32
Padają firmy, ludzie tracą pracę, domy, czasami dorobek całego życia a mimo to
prawie nikt nie wychodzi na ulicę ( nad Wisłą owszem było parę spektakularnych
zadym, ale praktycznie bez żadnych skutków ).
***
Rośnie liczba zawiedzionych, rozgoryczonych, a przede wszystkim zagniewanych
ludzi a praktycznie nic się nie dzieje.To dziwne stadium według Petera
Sloterdijka osiągnęliśmy ze względu na utracony związek pomiędzy gniewem a
nadzieją.To dlatego tak wygląda dynamika dzisiejszej polityki.Dzisiejszy gniew
bez nadziei to dzika wściekłość, ucieczka w resentymenty ( vide Slavoj Żiżek
ze swymi wykładniami o powrocie do idei Lenina ) czy autyzm rozgoryczenia.
***
Ja dodałbym jeszcze jeden czynnik, który powoduje, że nie następuje żadna
reakcja tych wszystkich rozgniewanych w aspekcie następstw obecnego kryzysu
ekonomicznego - to atomizacja społeczeństw, ba a czy nie ma na to wpływu
bardziej groźny proces proces rozpadu rodziny?