bernardo
29.09.09, 10:02
Grzegorz Braun jest człowiekiem który lubi pakować się w kłopoty, a
raczej którego kłopoty lubią się imać. A to powie komuś że jest
kapusiem, a to policjanta zapyta jakim prawem postępuje tak a nie
inaczej.
W PRLu można było być w opozycji. Zakładać kółka samokształceniowe,
czy uczestniczyć w manifestacjach. Wolno to może za dużo
powiedziane, ale w schyłkowym PRLu władza często przymykała oko na
niektóre formy działań antyrządowych. Można było władzę nawet
krytykować lub wyśmiewać. Ale trzeba było to robić w pewnej
konwencji. Dopuszczone były kabarety. Czasem nawet ostre. Pozwalano
od czasu do czasu zrobić film z przesłaniem. Ba, czasem nawet takie
filmy robili agenci SB, skracało to zapewne ścieżkę decyzyjną. Ale
nie wolno było łamać konwencji. Władza mogła ścierpieć listy pisane
do Berlinguera, czy ostre skecze. Ale nie mogła znieść, by ktoś
mówił wprost, że Katyń to była sowiecka zbrodnia, że władza to
zdrajcy i sowieccy agenci, bez uśmiechu, bez para- hiper- czy innej -
boli. Łamanie konwencji groziło wylądowaniem w zbiorniku za tamą we
Włocławku.
W lipcowym biuletynie IPN opisany jest przypadek młodego
opozycjonisty Jarosława Romańskiego. Został on zatrzymany, osądzony
i skazany za udział w nielegalnej demonstracji w Gorzowie
Wielkopolskim w 1982 roku. Zeznania obciążające Romańskiego złożyli
trzej funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa – kpt. Ryszard
Sidorowicz, ppor. Zdzisław Małkiński i st. sierż. Stefan Jarosz.
Romański został skazany na trzy i pół roku więzienia. Sęk w tym, że
Romański w manifestacji nie uczestniczył, co potwierdzili świadkowie
z którymi w tym czasie przebywał, a SBecy choć byli na tyle blisko
by Romańskiego rozpoznać to jednak nie byli w stanie przypomnieć
sobie w co był ubrany... PRLowski sąd dał wiarę PRLowskim
funkcjonariuszom tajnych służb.
Od tamtych wydarzeń wiele w Polsce się zmieniło. Można już
krytykować PRL. Można mówić, że Katyń to była zbrodnia. Można nawet
powiedzieć, że PZPR to Płatni Zdrajcy Pachołki Rosji, a Jerzy Urban
to Goebels stanu wojennego. Tyle można. No i mamy internet :). Nie
można jednak łamać konwencji. Konieczność przestrzegania
(zmodyfikowanych) konwencji pozostała...
Grzegorz Braun konwencje jednak łamie. Pakuje się więc przez to w
kłopoty. Oprócz spraw cywilnych czeka go również sprawa karna.
Reżyser został zatrzymany w kwietniu 2008 roku gdy obserwował
demonstrację NOP we Wrocławiu. Z relacji Brauna wynika, że został
potraktowany dość brutalnie, a zatrzymanie wynikało z niepokornej
postawy reżysera. Na złożoną przez Brauna skargę na postępowanie
policji zareagowano kontrdoniesieniem na Grzegorza Brauna zarzucając
reżyserowi pobicie kilku policjantów i utrudnianie policyjnej
interwencję. Chociaż Grzegorz Braun nie wygląda na herosa możliwość
pobicia kilku policjantów wydała się na tyle prawdopodobna, że
proces przeciw niemu ma się niebawem rozpocząć, dodatkowo wyłączona
została jawność.
Rada dla wszystkich udających się na demonstracje – noście ze sobą
dyktafony, lub telefony z kamerami. Zatrzymanie Jakuba Świderskiego
(wspólny happening z Michałem Rachoniem przeciw Putinowi) w Sopocie
zostało zarejestrowane, więc trudno będzie wykazać że używał
materiałów pirotechnicznych, lub że wznosił niestosowne okrzyki. A
przypadków tego typu jest niemało.
Czy w Polsce łamane są prawa obywatelskie? Jak może bronić się
osoba oskarżana zgodnie, ale też wyłącznie przez stróżów prawa? Może
w znalezieniu odpowiedzi na takie pytanie mogłaby pomóc Helsińska
Fundacja Praw Człowieka? Adres e-mail to hfhr@hfhrpol.waw.pl. Może
warto napisać i zapytać?
Dodatek
Polecam notkę MarkaD - treść listu Grzegorza Brauna do adwokata w
którym reżyser opisuje przebieg wydarzeń
www.blogpress.pl/node/1405
Też tu:
www.blogpress.pl/node/1734
bernardo.salon24.pl/127791,sprawa-grzegorza-brauna