pulchna.lapka.w.pulpit
30.09.09, 19:59
"Uważa Pan, że wybory w ZChN-ie, w których wygrał Ryszard
Czarnecki, zmieniły bieg historii?
Ludwik Dorn:
– To całkowicie zapomniany epizod z dziejów prawicy w latach
dziewięćdziesiątych, ale jestem przekonany, że gdybyśmy
osiągnęli sukces, to AWS-u by nie było – Przymierze dla Polski
byłoby ośrodkiem jednoczącym.
No i nie byłoby w konsekwencji PO i PiS-u.
Jednak w wyniku przetasowań w ZChN-ie, których
przyczyn i przebiegu nie znałem, profesor Chrzanowski
zrezygnował z prezesury, a zastąpił go Ryszard Czarnecki.
On miał inną koncepcję niż Chrzanowski?
– Pan Czarnecki miał prosty plan: doprowadzić do fiaska
rozmów zjednoczeniowych, a całą winę zwalić na PC.
Atmosfera rozmów z panem Czarneckim była straszna. Jarosław
Kaczyński wymusił na mnie, żebym to ja chodził na negocjacje, bo sam
nie miał siły.
I tu pojawił się problem natury zdrowotno-rodzinnej.
Ja jestem migrenowcem. Dobrze sobie radzę w sytuacjach napięć
i konfliktu, ale to, co prezentował pan Czarnecki, przechodziło
wszelkie granice: tępa, jałowa agresja zalana oceanem nieudolnej
obłudy w wykonaniu infantylnego młodziana. Po kwadransie
rozmów z Ryszardem Czarneckim dostawałem bardzo silnej
migreny, a musiałem udawać, że jestem w dobrej formie.
Rozmowy nieraz trwały dwie godziny i dłużej. Do domu wracałem
półprzytomny z bólu, kładłem się spać i do późnego popołudnia
następnego dnia leżałem w zaciemnionym pokoju, zdolny tylko
do tego, by pojękiwać z cicha.
To ciekawe. Ryszard Czarnecki jako rodzaj broni biologicznej?
Pamiętam, że moja ówczesna żona w końcu zadzwoniła
do Jarosława Kaczyńskiego, by zaczął mnie oszczędzać, bo muszę
zajmować się małymi dziećmi. Jarosław Kaczyński i ja zorientowaliśmy
się, że wejście Czarneckiego do gry kończy całą sprawę."
http://ludwikdorn.salon24.pl/128149,o-ksiazce-filmikach-j-
kaczynskim-i-r-czarneckim
O "panu Kaczyńskim" pan Ludwik pisze równie smakowicie ;)