przesladowana politycznie Pieńkowska

IP: *.b.dial.de.ignite.net 11.01.04, 23:16
Kwiatkowskiego mamy już z głowy.

Może by tak wysłać na odpoczynek "prześladowaną politycznie" Pieńkowską oraz
jej kolegów i koleżanki Durczoka i Warakomską. Myślę, że telewizji dobrze
by to zrobiło. Programy informacyjne z pewnością natychmiast zyskałyby na
wiarygodności i widzowie chętniej by je oglądali...

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040110/kraj/kraj_a_3.html
    • homosovieticus Re: przesladowana politycznie Pieńkowska 11.01.04, 23:21
      Gość portalu: wartburg napisał(a):

      > Kwiatkowskiego mamy już z głowy.
      >
      > Może by tak wysłać na odpoczynek "prześladowaną politycznie" Pieńkowską oraz
      > jej kolegów i koleżanki Durczoka i Warakomską. Myślę, że telewizji dobrze
      > by to zrobiło. Programy informacyjne z pewnością natychmiast zyskałyby na
      > wiarygodności i widzowie chętniej by je oglądali...
      >
      > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040110/kraj/kraj_a_3.html

      popieram pomysł!!
      • basia.basia Re: przesladowana politycznie Pieńkowska 11.01.04, 23:26
        homosovieticus napisał:

        > Gość portalu: wartburg napisał(a):
        >
        > > Kwiatkowskiego mamy już z głowy.
        > >
        > > Może by tak wysłać na odpoczynek "prześladowaną politycznie" Pieńkowską or
        > az
        > > jej kolegów i koleżanki Durczoka i Warakomską. Myślę, że telewizji dobrze
        >
        > > by to zrobiło. Programy informacyjne z pewnością natychmiast zyskałyby na
        > > wiarygodności i widzowie chętniej by je oglądali...
        > >
        > > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040110/kraj/kraj_a_3.html
        >
        > popieram pomysł!!

        Och tak!!! Jeszcze Jeneralski, Orcholski, Gembarowski,
        Terentiew i wielu innych. Niech idą precz.
        • Gość: Marian Re: przesladowana politycznie Pieńkowska IP: *.gdynia.mm.pl 11.01.04, 23:34
          basia.basia napisała:

          > homosovieticus napisał:
          >
          > > Gość portalu: wartburg napisał(a):
          > >
          > > > Kwiatkowskiego mamy już z głowy.
          > > >
          > > > Może by tak wysłać na odpoczynek "prześladowaną politycznie" Pieńkows
          > ką or
          > > az
          > > > jej kolegów i koleżanki Durczoka i Warakomską. Myślę, że telewizji d
          > obrze
          > >
          > > > by to zrobiło. Programy informacyjne z pewnością natychmiast zyskałyb
          > y na
          > > > wiarygodności i widzowie chętniej by je oglądali...
          > > >
          > > > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040110/kraj/kraj_a_3.html
          > >
          > > popieram pomysł!!
          >
          > Och tak!!! Jeszcze Jeneralski, Orcholski, Gembarowski,
          > Terentiew i wielu innych. Niech idą precz.


          Trzeba usunąć słuzalcze miernoty dziennikarskie z radia i TVP

          Rarytasik dla BB i INNych jesli nie znaja tego.
          www.polskaludowa.com/linki.htm
        • Gość: Marian Zrobmy listę mizerii radiowo -telewizyjnej IP: *.gdynia.mm.pl 11.01.04, 23:39
          Tych zupełnie pozbawionych smaku np gembarowski-won do Urbana
        • wartburg4 Re: przesladowana politycznie Pieńkowska 11.01.04, 23:49
          Chyba już pora, żeby zrobić porządek z tym towarzystwem, które na dodatek nie
          ma klasy. Kiedy oglądam Jeneralskiego albo Pieńkowską, nie mogę opędzić się
          od wrażenia, że jestem u fryzjera. Są po prostu żałośni.

          Niski poziom inteligencji, całkowity brak charyzmy koniecznej w tym zawodzie.
          Zawsze się zastanawiam, jak oni się tam dostali. Ta para Jeneralski-Pieńkowska
          jest ewenementem. Tak marnych dziennikarzy telewizyjnych ze świecą szukać w
          całej Europie. A może by ich zgłosić do księgi rekordów Guinnessa w kategorii
          najgłupsi prezenterzy telewizyjni? Razem z tym kabotynem Milewiczem byliby
          nie do pobicia.
          • rolotomasi Re: przesladowana politycznie Pieńkowska 12.01.04, 00:08
            Możesz jakoś opisać swoje kandydatury do usunięcia z tiwi ?
            I nie zapomnij podać kto ma zastpić Kamila Durczoka, Sławomira Jeneralskiego i
            Dorotę Warakomską ?
            • Gość: wartburg Re: przesladowana politycznie Pieńkowska IP: *.b.dial.de.ignite.net 12.01.04, 12:49
              rolotomasi napisał:

              > Możesz jakoś opisać swoje kandydatury do usunięcia z tiwi ?
              > I nie zapomnij podać kto ma zastpić Kamila Durczoka, Sławomira Jeneralskiego
              i
              > Dorotę Warakomską ?

              Nie mieszkam w kraju i nie mam wystarczającego rozeznania w kadrach
              dziennikarskich. Oceniam jedynie to, co widzę i słyszę. Może właśnie
              dlatego, że jestem skazany na swerwis informacyjny TVP (za pośrednictwem TV
              Polonia), dostaje takiej alergii na sam widok Pieńkowskiej, Durczoka,
              Warakomskiej, Milewicza, Czyża, Czeczutki (czy jak on się tam nazywa?) i
              Jeneralskiego. Nie ma wśrod nich ani jednego dobrego dziennikarza. I nie
              chodzi tu nawet o to, że są zdalnie sterowani, tylko o ich marną klasę.
              Słyszałem niedawno Holoubka, który w rozmowie z Konwickim powiedział z
              sarkazmem, że pod względem językowym polskie media zostały opanowane przez
              ludzi z gminu.

              Gdyby dobierano ich drogą konkursową, żadne przez sito by sie nie
              przedostało. Są niedouczeni. Pieńkowska do dzisiaj trzyma kurczowo
              zaciśnięty w ręcę długopis, kiedy pojawia się na wizji. Typowa oznaka
              nerwowości, na którą prawdziwy profesjonalista nie może sobie pozwalać. Mają
              problemy z wymową obcojęzycznych nazw i nazwisk, co powinno być alfą i omegą w
              tym zawodzie. Po 11-tym września nikt z nich nie potrafił wymówić
              prawidłowo "World Trade Center". Nazwisko belgijskiej tenisistki Justine
              Henin-Ardenne też jest w tym towarzystwie niewymawialne.

              A poza tym są agresywni. Brakuje im kultury osobistej. Przerywają i wybijaja
              z konceptu rozmówców zaproszonych do studia. Jeneralski, który ma problemy
              nawet z wymawianiem słów polskich pochodzenia obcego, jest ewidentnym
              ćwierćinteligentem, człowiekiem na poziomie dzielnicowego. Ci ludzie
              kompromitują media publiczne. Mogę się tylko domyślać ich powiązań z
              Kwiatkowskim, ale żywię nadzieje, że kiedy on wreszcie dejdzie, to może i oni
              wyniosą się z Woronicza. Na zawsze.
              >
              • ayran Re: przesladowana politycznie Pieńkowska 12.01.04, 16:29
                Myślałem, ze w tym wątku nie lubimy dziennikarzy TVP nie za to, że sa słabymi
                dziennikarzami, tylko za to, że wykorzystują swoja popularność w sposób
                niewłaściwy, zarabiając (najprawdopodobniej) pieniądze dzięki zdobytej
                popularności. Jedni (jak Durczok czy Pieńkowska) zdobyli popularność większą,
                inni mniejszą i dlatego tym pierwszym (jak bardzo ich popularnośc byłaby
                niesprawiedliwa), od czasu do czasu proponuje się kryptoreklamowe występy w
                kolorowej prasie, na co z chęcią przystają. Być może trochę to krzywdzące dla
                innych, nawet zważywszy powszechną w tym środowisku nieumiejętność
                prawidłowego wymawiania nazwiska znanej belgijskiej tenisistki (nawiasem
                mówiąc flamandzkojęzyczni spikerzy telewizji belgijskiej też nie są w tym
                najlepsi).
                Z tego co pamiętam, wielu spośród wymienionych trafiło do TVP właśnie w wyniku
                konkursów, choć nie pamiętam, czy był w tym gronie akurat Sławek Generalski
                (Pieńkowska i Durczok prawie na pewno tak). A zdobycie popularności świadczy,
                że jakiś tam potencjał w nich tkwi.
                Pewna agresywność w rozmowie (nie myliłbym jej z brakiem kultury osobistej)
                nie zawsze jest cecha negatywną, podobnie jak wybijanie rozmówców z konceptu,
                pod warunkiem ze jest ona (agresywność) rozdzielana w miarę sprawiedliwie a
                nie wynika z politycznej zalezności dziennikarzy czy ich przełożonych.


                Ay.
                • rolotomasi Re: przesladowana politycznie Pieńkowska 13.01.04, 01:07
                  Macie panowie b. ostre zasady doboru ludzi, dotychczas sądziłem, że to Ja je mam
                  Odnośnie sympatii i gustów dyskusji nie będzie - jesteśmy na to za starzy, zza-
                  granicy inaczej widać, raz lepiej raz gorzej- zawsze inaczej, nie rusza mnie
                  wcale jak wypowiadane są nazwiska obcobrzmiące a podnosi mnie 'dziennikarstwo
                  kierunkowe'.Swoją ocenę wymienionych mam i za wyjątkiem Jolki P, nie mam im nic
                  do zarzucenia w ramach wydzielonego zakresu, Jolka P. jest kobietką (nie
                  kobietą) to rzutuje (zdaje mi się) na jej dziennikarstwo- wycofałbym ją z
                  pierwszej linii. A pozostali ? jeden za niski, druga za mało handsom, No body
                  is perfect. Jak zdejmie się tych to przyjdą Czerwone Fiuty (np.Jacek G.) i
                  będzie kanał czyli kaszana albo pasztet. Jeśli zmiany to po politrukach.
                  Przy okazji DoSiego !
                • wartburg4 Re: przesladowana politycznie Pieńkowska 13.01.04, 12:18
                  ayran napisał:

                  > Myślałem, ze w tym wątku nie lubimy dziennikarzy TVP nie za to, że sa
                  słabymi
                  > dziennikarzami, tylko za to, że wykorzystują swoja popularność w sposób
                  > niewłaściwy, zarabiając (najprawdopodobniej) pieniądze dzięki zdobytej
                  > popularności.

                  Chyba mnie nie zrozumiałeś. Nie lubię tych dziennikarzy głównie dlatego, że
                  się nie sprawdzają zawodowo. To że wykorzystują swoją popularność w sposób
                  niewłaściwy, jest tylko potwierdzeniem powyższego. Nawiasem mówiąc nie ma nic
                  łatwiejszego, niż zdobyć popularność w TV. Nawet kołek w płocie pokazywany
                  codziennie o 19:30 dwudziestomilionowej rzeszy widzów zdobyłby sobie wielką
                  popularność.

                  Jedni (jak Durczok czy Pieńkowska) zdobyli popularność większą,
                  > inni mniejszą i dlatego tym pierwszym (jak bardzo ich popularnośc byłaby
                  > niesprawiedliwa), od czasu do czasu proponuje się kryptoreklamowe występy w
                  > kolorowej prasie, na co z chęcią przystają. Być może trochę to krzywdzące
                  dla
                  > innych, nawet zważywszy powszechną w tym środowisku nieumiejętność
                  > prawidłowego wymawiania nazwiska znanej belgijskiej tenisistki (nawiasem
                  > mówiąc flamandzkojęzyczni spikerzy telewizji belgijskiej też nie są w tym
                  > najlepsi).

                  Skąd masz tę wiedzę? Jesteś Belgiem? Wybacz, ale nie mogę Ci uwierzyć.
                  Nazwisko belgijskiej tenisistki wymawiają prawidłowo komentatorzy w Niemczech
                  i Wielkiej Brytanii, co mogę potwierdzić, bo słyszę to wciąż na własne uszy.
                  Bez znajomości trzech języków europejskich przynajmniej na poziomie wymowy
                  żadnego z nich nie przyjętoby do pracy. Tym bardziej w Belgii, gdzie francuski
                  jest jednym z oficjalnych języków urzędowych.

                  > Z tego co pamiętam, wielu spośród wymienionych trafiło do TVP właśnie w
                  wyniku
                  > konkursów, choć nie pamiętam, czy był w tym gronie akurat Sławek Generalski
                  > (Pieńkowska i Durczok prawie na pewno tak).

                  Chyba jesteś źle poinformowany albo naiwny. Gdyby był konkurs, oni na pewno
                  by się nie dostali.


                  A zdobycie popularności świadczy,
                  > że jakiś tam potencjał w nich tkwi.

                  Tak uważasz? Zresztą na temat źródeł takiej popularności juz się
                  wypowiedziałem.

                  > Pewna agresywność w rozmowie (nie myliłbym jej z brakiem kultury osobistej)
                  > nie zawsze jest cecha negatywną, podobnie jak wybijanie rozmówców z
                  konceptu,
                  > pod warunkiem ze jest ona (agresywność) rozdzielana w miarę sprawiedliwie a
                  > nie wynika z politycznej zalezności dziennikarzy czy ich przełożonych.

                  Własnie ten warunek nie jest spełniany. Choć swoją drogą nie cierpię
                  dziennikarzy, którzy żyją z tego, że nie dopuszczają swoich rozmówców do
                  głosu. Świadczy to przede wszystkim o braku kultury osobistej.
                  >
                  >

                  • ayran Re: przesladowana politycznie Pieńkowska 13.01.04, 13:27
                    wartburg4 napisał:

                    > Chyba mnie nie zrozumiałeś. Nie lubię tych dziennikarzy głównie dlatego, że
                    > się nie sprawdzają zawodowo. To że wykorzystują swoją popularność w sposób
                    > niewłaściwy, jest tylko potwierdzeniem powyższego. Nawiasem mówiąc nie ma
                    nic
                    > łatwiejszego, niż zdobyć popularność w TV. Nawet kołek w płocie pokazywany
                    > codziennie o 19:30 dwudziestomilionowej rzeszy widzów zdobyłby sobie wielką
                    > popularność.

                    Chyba "lekko" przeceniasz oglądalność Wiadomości TVP.


                    > Skąd masz tę wiedzę? Jesteś Belgiem? Wybacz, ale nie mogę Ci uwierzyć.

                    Ja nie, ale na przykład moja suka tak.

                    > Nazwisko belgijskiej tenisistki wymawiają prawidłowo komentatorzy w
                    Niemczech
                    > i Wielkiej Brytanii, co mogę potwierdzić, bo słyszę to wciąż na własne
                    uszy.

                    Jeśli chodzi o mnie, to nie jestem zwolennikiem ultraordoksyjnego trzymania
                    się prawidłowej wymowy nazwisk czy nazw towarowych, dlatego też nie razi mnie
                    sposób w jaki komentatorzy RTL-u czy innej ARD wymawiają nazwisko Adama
                    Małysza albo, powiedzmy, Luisa Figo (powinno być mniej więcej Luisz Figu a
                    jest, tak jak i u nas Luis Figo). Nie znajduje powodu dla którego nazwisko
                    francuskie miałoby być wypowiadane perfekcyjnie, natomiast polskie,
                    hiszpańskie, czy portugalskie lada ja.


                    > Bez znajomości trzech języków europejskich przynajmniej na poziomie wymowy
                    > żadnego z nich nie przyjętoby do pracy. Tym bardziej w Belgii, gdzie
                    francuski
                    > jest jednym z oficjalnych języków urzędowych.

                    Wiesz, że by nie przyjęli, czy tak uważasz?


                    >
                    > > Z tego co pamiętam, wielu spośród wymienionych trafiło do TVP właśnie w
                    > wyniku
                    > > konkursów, choć nie pamiętam, czy był w tym gronie akurat Sławek Generalsk
                    > i
                    > > (Pieńkowska i Durczok prawie na pewno tak).
                    >
                    > Chyba jesteś źle poinformowany albo naiwny. Gdyby był konkurs, oni na pewno
                    > by się nie dostali.

                    Konkurs był na pewno, choć nie mogę zagwarantowac, że najwyżej oceniono te
                    predyspozycje, ktore akurat Ty uważasz za najważniejsze.

                    > A zdobycie popularności świadczy,
                    > > że jakiś tam potencjał w nich tkwi.
                    >
                    > Tak uważasz? Zresztą na temat źródeł takiej popularności juz się
                    > wypowiedziałem.

                    Osobiście nie cenię ani Durczoka ani Pieńkowskiej, ale nie sądze, że zostali
                    wylansowani na zasadzie "kij od szczotki".


                    Ay.
                    • Gość: wartburg Re: przesladowana politycznie Pieńkowska IP: *.b.dial.de.ignite.net 13.01.04, 18:04
                      Ta dyskusja traci sens. Twoja suka Ci powiedziała, że flamandzcy komentatorzy
                      telewizyjni mają kłopoty z wymową nazwiska belgijskiej tenisistki? Czyżbyś
                      sądził, że teraz Ci uwierzę? Przykro mi tylko, że wyłażą z Ciebie kompleksy
                      niższości i pretensje do innych za to, że nie potrafią wymówić nazwiska
                      Małysza.

                      Tego akurat nie musisz wiedzieć, bo widać za bardzo przywykłeś już do
                      Pieńkowskiej i jej kolegów z TVP, ale wyobraź sobie, że potrafią. Sam
                      wielokrotnie słyszałem. Tak jak i Wałęsę prawidłowo wymawiać swojego czasu
                      potrafili, mimo że nie tylko "ł", ale jeszcze i to "ę" mu się w nazwisko
                      zaplątało . A oni uczą się. Mimo że znają angielski, francuski i niemiecki,
                      a jak trzeba to i po hiszpańsku coś powiedzą, to jeszcze polską wymowę
                      ćwiczą. Wykonują zawód, w którym tego się od nich oczekuje. Są zawodowcami,
                      czego niestety o "elicie" polskiego dziennikarstwa powiedzieć się nie da.

                      Mnie się kiedyś wydawało, że winien był komuniżm i PRL, ale nie miałem racji.
                      Od piętnastu lat żelazna kurtyna de facto nie istnieje. Można jeździć po
                      świecie, ćwiczyć konwersację, na piwo chodzić z tubylcami w Londynie, Paryżu i
                      Berlinie, a im się jak nie chciało, tak nadal się nie chce. Po co mają uczyć
                      się obcych języków, skoro posiedli angielski na poziomie Marka Sierockiego?


                      • Gość: no i tak Vistula IP: *.biaman.pl 13.01.04, 18:24
                        Ayran napisał, że nie ceni Pieńkowskiej, a Ty piszesz, że za bardzo do niej
                        przywykł. Wnioskowanie ryzykowne.
                        Moim zdaniem polscy dziennikarze telewizyjni są marni, większość z nich,
                        sztandarowym przykładem jest Max Kolonko, bo o takich różnych Gembarowskich i
                        Dowbor to w ogóle nie ma co wspominać. Ale to chyba nie jest tak, że wszędzie
                        na Zachodzie oni są świetni, a u nas to katastrofa. Chyba w innym watku
                        wspominałem o włoskim sprawozdawcy meczu Wisły z Lazio, który obwieścił
                        telewidzom, że "Wisła" to tak naprawdę "Vistula", tylko Polacy przekręcaja
                        nazwę.
                        Jest taki jeden gostek, co siedzi sobie w Nowym Jorku, przyjechał tam
                        kilkanascie lat temu z Polski i codziennie przekonuje na forum, że tam wszystko
                        jest fantastycznie, a u nas pomroczno.

                        • Gość: wartburg kulturowa zapaść IP: *.b.dial.de.ignite.net 13.01.04, 18:54
                          Nie wiem, na jakiej podstawie dochodzisz to takich wniosków jak ten, że ci
                          dziennikarze na Zachodzie wcale nie tacy świetni? Mówisz to na węch? Wydaje
                          Ci się, że tak może, mogłoby być albo podpowiada Ci intuicja?

                          Ja akurat coś wiem na ten temat i wierz mi - Twoja intuicja Cię myli. W
                          porównaniu z nimi poziom naszych elit dziennikarskich jest więcej niż
                          żałosny. Nie dość tego że to, co sobą prezentują urąga czemuś, co dawniej
                          uchodziło za normę dla polskiego inteligenta. Mam tu na myśli znajmość co
                          najmniej dwóch języków zachodnioeuropejskich przynajmniej na poziomie
                          prawidłowej wymowy. Tak żeby nie ośmieszać sie w towarzystwie. Dla ekipa
                          Pieńkowskiej, Durczoka i Jeneralskiego jest kontynuacją zapaści kulturowej,
                          która zaczęła się jeszcze w latach osiemdziesiątych.

                          Nie lubisz Kolonki, Twoja sprawa. Ja go akurat lubię. Chociażby dlatego, że
                          kiedy używa angielskich wyrażeń, nie muszę palić się ze wstydu. Tak jak to
                          się dzieje za każym razem, kiedy usta otwiera niejaki Sierocki.

                          A z tą Vistulą to też trafiłeś jak kulą w płot. To tak jakbyś do polskiego
                          sprawozdawcy sportowego miał pretensję, że na München powiedział Monachium
                          • Gość: zapaszczony kulturowo IP: *.biaman.pl 13.01.04, 19:10
                            Gość portalu: wartburg napisał(a):

                            > Nie wiem, na jakiej podstawie dochodzisz to takich wniosków jak ten, że ci
                            > dziennikarze na Zachodzie wcale nie tacy świetni? Mówisz to na węch? Wydaje
                            > Ci się, że tak może, mogłoby być albo podpowiada Ci intuicja?
                            >
                            > Ja akurat coś wiem na ten temat i wierz mi - Twoja intuicja Cię myli.

                            Czyli akurat wiesz, że intuicja.

                            Tymczasem ja nie wiem, jacy są dziennikarze na Zachodzie i zdaje się nie
                            napisałem, że wiem. Wiem, że większość w Polsce jest marna - tak jak pisałem.

                            Wyraźnie napisałem, jak było z tą Wisłą-Vistulą. Inaczej niż z Munchen-
                            Monachium. Możesz tam zajrzeć jeszcze raz, żeby lepiej zrozumieć.

                            Kolonko - zgadzam sie - w porównaniu z Sierockim jest pierwsza klasa. Coś jak
                            nasz Wołoszański.


                            • Gość: no i jak jest? p.s. What the hell... IP: *.biaman.pl 13.01.04, 19:35
                              Co jest, Wartburg? Kiedyś nie przekręcałeś moich wypowiedzi.
                              Piszesz tak zapalczywie, jakbym był samym Sierockim i Piątkowską razem
                              wziętymi, albo kiedykolwiek stawał w ich obronie.
                      • ayran Re: przesladowana politycznie Pieńkowska 13.01.04, 18:32
                        Gość portalu: wartburg napisał(a):

                        > Ta dyskusja traci sens. Twoja suka Ci powiedziała, że flamandzcy komentatorzy
                        > telewizyjni mają kłopoty z wymową nazwiska belgijskiej tenisistki? Czyżbyś
                        > sądził, że teraz Ci uwierzę? Przykro mi tylko, że wyłażą z Ciebie kompleksy
                        > niższości i pretensje do innych za to, że nie potrafią wymówić nazwiska
                        > Małysza.

                        Z suką to był żart, polegający na prawdzie o tyle, że przywiozłem ją z Belgii,
                        gdzie kupiłem ją od swoich znajomych. Gdybym powiedział o niej "przyjaciółka"
                        (pies przyjacielem człowieka) było lepiej? Wierzyć oczywiście nie musisz,
                        natomiast co Ci szkodzi?


                        > wyłażą z Ciebie kompleksy
                        > niższości i pretensje do innych za to, że nie potrafią wymówić nazwiska
                        > Małysza.

                        Hm. Tak się składa, że transmisje z Narciarskiego Pucharu Świata oglądam na RTL,
                        który realizuje je lepiej niż TVP (przede wszystkim sympatyczniej) i nie raz
                        słyszałem, jak nazwisko Małysza wymawia taki np. Günther Jauch czy Dieter Thoma,
                        no i jest to wymowa odbiegająca od oryginału, choć zapewne nie tak bardzo jak w
                        przypadku, dajmy na to, Hideharu Miyahiry. Co, powtórze, jest dla mnie w pełni
                        zrozumiałe i na ogół nie naigrawam się z "Zäpfchen R".
                        O co Ci chodzi w części dalszej nie bardzo zrozumiałem, ale niech Ci będzie -
                        jestem wielbicielem Pieńkowskiej i Marka Sierockiego, których cenię przede
                        wszystkim za to, że nie chcą się nauczyć angielskiej wymowy na poziomie Mariusza
                        Maksa Kolonko.


                        Ay.
              • Gość: no i tak o Maksiu IP: *.biaman.pl 12.01.04, 18:48
                Wsród Twoich "ulubieńców" nie ma Maksia Kolonko. Sądze, że to tylko
                przeoczenie, bo to jest dopiero pozer. Wyrazy angielskie wymawia z bardziej
                amerykanskim akcentem niż sami Amerykanie, pauzy robi nigdy tam, gdzie trzeba i
                w ogóle cały czas przybiera ton, jakby czytał nam prosto z Księgi Mądrości.
                Bardzo podobny do innego amerykańskiego Maksia, którego znamy z Forum.
                • wartburg4 Re: o Maksiu 13.01.04, 12:41
                  Gość portalu: no i tak napisał(a):

                  > Wsród Twoich "ulubieńców" nie ma Maksia Kolonko. Sądze, że to tylko
                  > przeoczenie, bo to jest dopiero pozer. Wyrazy angielskie wymawia z bardziej
                  > amerykanskim akcentem niż sami Amerykanie, pauzy robi nigdy tam, gdzie
                  trzeba i
                  >
                  > w ogóle cały czas przybiera ton, jakby czytał nam prosto z Księgi Mądrości.
                  > Bardzo podobny do innego amerykańskiego Maksia, którego znamy z Forum.

                  To nie przypadek, że wśród moich ulubieńców zabrakło Maksa. Tak się składa,
                  że jego jedynego lubię. Chociażby za to, że w odróżnieniu od swoich
                  warszawskich kolegów naprawdę dobrze zna angielski.

                  Nie rozumiem Twoich uszczypliwych uwag na temat jego amerykańskiego akcentu.
                  A niby z jakim akcentem ma cytować wyrażenia angielskie? Z polskim?

                  A może po prostu mu zazdrościsz?

                  Maksa Kolonkę cenię i szanuję właśnie dlatego, że jest bodajże jedynym
                  korespondentem TVP spoza układu i że swoją pozycję musiał sobie wywalczyć.
                  Dostał się tam pewnie fuksem, bo chwilowo Warakomska pauzowała w NY, a potem
                  wygrał z nią cięzką batalię udowadniając w każdej korespondencji, że jest od
                  niej o niebo lepszy. Musiała jak niepyszna wrócić do Warszawy.

                  Kolonko ma klasę, na której brak w ekipie "Wiadomości" tak bardzo narzekam.
                  Chociaż ostatnio prawie wcale go nie widuję. Nie zdziwiłbym się, gdyby się
                  okazało, że Warakomska coś szykuje. W sumie ma wszystkie karty w ręku. Ona
                  jest tutaj, a on nadaje z zewnątrz.
                  • Gość: no i tak o Maksiu 2 IP: *.biaman.pl 13.01.04, 13:37
                    Maksio Kolonko ma mówić z polskim akcentem oczywiście, zwłaszcza że większość
                    tego, co mówi, mówi po polsku. Również wiele wyrazów angielskich przyjęło sie w
                    polszczyźnie i jest wymawiana w "spolszczony" sposób i brzmi to naturalnie.
                    Styl mówienia Kolonki jest drażniący; polska mowa brzmi jak przepuszczona przez
                    jakiś dziwny filtr..
                    Tak więc nie zazdroszczę mu pozy eksperta od American English, zwłaszcza gdy
                    ten akcent American English stosuje w jęz. polskim.
                    Czy Ty zazdrościsz czegoś Pieńkowskiej i Warakomskiej? Nie przyszło mi to
                    wcześniej do głowy.
                    • Gość: no i tak wyniku zwiadu nt Maxa Kolonki IP: *.biaman.pl 13.01.04, 20:17
                      Zrobiłem rekonesans w rodzinie. "Co sądzicie o Maxie Kolonko?" - brzmiało
                      pytanie. Wynik, kurczę, na Twoją korzyść. I Maxa Kolonki. Trzy osoby lubią,
                      jedna "trochę lubi" - po przeciwnej stronie barykady ja, samiutki :(
                      Rodzina to rzecz swięta. Więc i ja zacznę spoglądać na niego życzliwszym okiem.

                      • Gość: wartburg Re: wyniku zwiadu nt Maxa Kolonki IP: *.b.dial.de.ignite.net 13.01.04, 23:15
                        Gość portalu: no i tak napisał(a):

                        > Zrobiłem rekonesans w rodzinie. "Co sądzicie o Maxie Kolonko?" - brzmiało
                        > pytanie. Wynik, kurczę, na Twoją korzyść. I Maxa Kolonki. Trzy osoby lubią,
                        > jedna "trochę lubi" - po przeciwnej stronie barykady ja, samiutki :(
                        > Rodzina to rzecz swięta. Więc i ja zacznę spoglądać na niego życzliwszym
                        okiem.

                        A ja już zdążyłem polubić Twoją rodzinę. Max jest jedynym facetem
                        w "Wiadomościach", który ma osobowość. Przyjrzyj się mu. Uważam, że ma
                        autentyczny talent. Wbrew pozorom wcale się tak nie narzuca, jak ten kabotyn
                        Milewicz.

                        Nawiasem mówiąc półtora roku temu, kiedy byłem w Wilamowicach pod Krakowem,
                        pani burmistrz, Barbara Tomanek, przedstawiła mnie na rynku wujowi albo też
                        stryjowi Maxa Kolonki, który tam mieszka i cała okolica jest z niego dumna.
                        Nawet uścisnęliśmy sobie ręce. Max uchodzi tam za bohatera, który utarł nosa
                        Warszawiakom. A jako że bardzo polubiłem Wilamowice i okolice, to mi się
                        chyba przeniosło na Maxa.
                        >


                        • Gość: Wiktor Wymiatacz Re: wyniki zwiadu nt Maxa Kolonki IP: *.biaman.pl 13.01.04, 23:51
                          okey-dokey
                • upper-west_side ""Kim naprawde jest Max Kolonko????????"" 15.01.04, 23:29
                  Jeden z wiekszych konfabulantow "nowej" Polski?

                  "W imponujacej oprawie odbylo sie wreczenie Wiktorów 2001

                  Trzy statuetki Wiktora odebrali w tym roku przedstawiciele Telewizji
                  Polskiej: Mariusz Max Kolonko (dziennikarz roku), Jolanta Pienkowska
                  (prezenter roku), Olga Lipinska (najlepszy twórca programu telewizyjnego).
                  nagroda Superwiktora."

                  Ale zaraz, zaraz, oto strona internetowa pana Maxa:


                  www.media2000.com/indexx.html

                  TRAGEDIA. ten gosc klamie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                  Przykladowo ze strony www Maxa:

                  WRITE:
                  Executive Towers One
                  41-41 76th Str Suite 3C
                  NEW YORK , NY 11373

                  Executive Towers One, 3C- He, he 3C to mieszkanko wynajete w ceglanym
                  blokowisku, na 3 pietrze....Queens, nie Manhattan...

                  Zip code(kod pocztowy) z Jackson Hts, dzielnicy Hindusow i Latynosow w 95%.
                  Queens, ale ten "gorszy" Queens, dla biedoty.

                  NEW YORK, NY w adresie- wyglada jak Manhattan, ale domy na ulicach na
                  Manhattanie nie maja numeru typu XX-XX tylko zwykly trzycyfrowy: Powiedzmy
                  457 West 76 Street.
                  Tylko frajerstwo krajowe tego nie wie i kupuje Maxa na Maxa.
                  Ciekawe ile polskich panienek zaliczyl na tem balach ?



                  • virus69 Re: ""Kim naprawde jest Max Kolonko????????"" 16.01.04, 21:51
                    upper-west_side napisała:
                    >>
                    > Ale zaraz, zaraz, oto strona internetowa pana Maxa:
                    >
                    >
                    > www.media2000.com/indexx.html

                    nauczb się , BUJOWICZU *).... podawać link we właściwy sposób.
                    ------
                    *) B = Ch.
                    • Gość: UWS Re: ""Kim naprawde jest Max Kolonko????????"" IP: *.proxy.aol.com 17.01.04, 00:35
                      Naucz sie debilku, otwierac link.
                      Nikt oprocz ciebie nie mial
                      z tym problemow.
                      A moze to gowno, przed ktorym siedzisz, to telewizor a nie komputer?
          • ayran Re: przesladowana politycznie Pieńkowska 12.01.04, 12:10
            Nie stawiałbym znaku równości pomiędzy Pieńkowską a Jeneralskim. Pomijając
            nienadzwyczajne walory zewnętrzne obojga państwa, wydania wiadomości
            redagowane i prowadzone przez Pieńkowską są o wiele bardziej obiektywne
            (oczywiście w granicach wyznaczonych przez TVP) w porównaniu do wydań
            firmowanych przez Durczoka, Jeneralskiego, czy Holecką (tak się chyba nazywa
            pani od wydań niedzielnych).
            Inną zupełnie sprawą jest kryptoreklama, gdyby szefem telewizji został Piotr
            Gaweł, to za taki eksces jak te wspomniane w Rzepie, każdy z "dziennikarzy"
            najprawdopodobniej pożegnałby się z pracą.


            Ay.
            • Gość: Marian Re: przesladowana politycznie Pieńkowska IP: *.gdynia.mm.pl 12.01.04, 12:18
              ayran napisał:

              > Nie stawiałbym znaku równości pomiędzy Pieńkowską a Jeneralskim. Pomijając
              > nienadzwyczajne walory zewnętrzne obojga państwa, wydania wiadomości
              > redagowane i prowadzone przez Pieńkowską są o wiele bardziej obiektywne
              > (oczywiście w granicach wyznaczonych przez TVP) w porównaniu do wydań
              > firmowanych przez Durczoka, Jeneralskiego, czy Holecką (tak się chyba nazywa
              > pani od wydań niedzielnych).
              > Inną zupełnie sprawą jest kryptoreklama, gdyby szefem telewizji został Piotr
              > Gaweł, to za taki eksces jak te wspomniane w Rzepie, każdy z "dziennikarzy"
              > najprawdopodobniej pożegnałby się z pracą.
              >
              >
              > Ay.

              To co piszesz to oczywiste ale :

              Interesuje mnie piotr gaweł.
              co to za postac ?
              słuchałem rankiem króciutkiej rozmowy z nim w tokfm i odnioslem wrazenie ,że
              typgeremkowaty.Znasz go lepiej to rzeknij albo odeslij mnie do znawcy .
              • ayran Re: przesladowana politycznie Pieńkowska 12.01.04, 12:38
                Ten wątek dotyczy czego innego. Na jego potrzeby sprostuję informację, jakoby
                Gaweł szefował Biuru Reklamy TVP w czasach Walendziaka. Miało to miejsce
                znacznie wcześniej - jeszcze za Drawicza bodajże (czyli w schyłkowym okresie
                tzw. Radiokomitetu). Niejaki Zientarski Włodzimierz oberwał wtedy nieźle po
                uszach za uprawianie kryptoreklamy w swojej audycji na tematy samochodowe, co
                musiało być dla wielu pracowników telewizji niezłym wstrząsem.
                • Gość: Marian Re: przesladowana politycznie Pieńkowska IP: *.gdynia.mm.pl 12.01.04, 12:43
                  ayran napisał:

                  > Ten wątek dotyczy czego innego. Na jego potrzeby sprostuję informację,
                  jakoby
                  > Gaweł szefował Biuru Reklamy TVP w czasach Walendziaka. Miało to miejsce
                  > znacznie wcześniej - jeszcze za Drawicza bodajże (czyli w schyłkowym okresie
                  > tzw. Radiokomitetu). Niejaki Zientarski Włodzimierz oberwał wtedy nieźle po
                  > uszach za uprawianie kryptoreklamy w swojej audycji na tematy samochodowe,
                  co
                  > musiało być dla wielu pracowników telewizji niezłym wstrząsem.

                  Przepraszam że zawracam ...ale możesz mi to przesłać na adres ;
                  homosovieticus@gazeta.pl
                  będe wdziecznym
                  :))
        • Gość: alicja Re: przesladowana politycznie Pieńkowska IP: *.net.autocom.pl 15.01.04, 01:59
          Trzeba koniecznie ztrudnić Ciebie basiu. Zastąpisz wszystkich zwolnionych.
          Mniejsza o to jak.
    • homosovieticus Re: przesladowana politycznie Pieńkowska 12.01.04, 10:37
      capri_corn napisał:

      > > Rarytasik dla BB i INNych jesli nie znaja tego.
      > > www.polskaludowa.com/linki.htm
      >
      > A tu inna rownie dobra:
      > www.wielka.net
      >
      >
      > zaraz sprawdzę.
      dzień dobry.
      masz cos o finalistach na fotel prezesa?
      słuchałem dzisiaj piotra Gawla człek geremkowaty czyli sługa wielu panów, albo
      chytrusek olbrzymi.
      • capri_corn Re: przesladowana politycznie Pieńkowska 12.01.04, 10:48
        homosovieticus napisał:

        > capri_corn napisał:
        >
        > > > Rarytasik dla BB i INNych jesli nie znaja tego.
        > > > www.polskaludowa.com/linki.htm
        > >
        > > A tu inna rownie dobra:
        > > www.wielka.net
        > >
        > >
        > > zaraz sprawdzę.
        > dzień dobry.
        > masz cos o finalistach na fotel prezesa?
        > słuchałem dzisiaj piotra Gawla człek geremkowaty czyli sługa wielu panów,
        albo
        > chytrusek olbrzymi.

        Kazdy kto przyjdzie, bedzie lepszy od brunatnego...
        a w "niezaleznosc" TVP w tym 50-leciu nie licze, no chyba ze tak jak pisze
        Basia, miller dokonczy dekomunizacje. A trzeba przyznac, ze idzie mu dalej
        calkiem niezle. Teraz czerwone zaglebie co sie Bydgoszcz nazywa i 1-2% w dol...
        • Gość: Homosovieticus Re: przesladowana politycznie Pieńkowska IP: *.gdynia.mm.pl 12.01.04, 11:38
          capri_corn napisał:

          > homosovieticus napisał:
          >
          > > capri_corn napisał:
          > >
          > > > > Rarytasik dla BB i INNych jesli nie znaja tego.
          > > > > www.polskaludowa.com/linki.htm
          > > >
          > > > A tu inna rownie dobra:
          > > > www.wielka.net
          > > >
          > > >
          > > > zaraz sprawdzę.
          > > dzień dobry.
          > > masz cos o finalistach na fotel prezesa?
          > > słuchałem dzisiaj piotra Gawla człek geremkowaty czyli sługa wielu panów,
          > albo
          > > chytrusek olbrzymi.
          >
          > Kazdy kto przyjdzie, bedzie lepszy od brunatnego...
          > a w "niezaleznosc" TVP w tym 50-leciu nie licze, no chyba ze tak jak pisze
          > Basia, miller dokonczy dekomunizacje. A trzeba przyznac, ze idzie mu dalej
          > calkiem niezle. Teraz czerwone zaglebie co sie Bydgoszcz nazywa i 1-2% w
          dol...
          Tak to możliwe, Pan Bóg jak chce kogoś ukarać to nie zdrowie lecz rozum
          odbiera.W tym szczególnym przypadku odebranie millerowi dawnego rozumu budzi
          nadzieje że dokona koniecznej dekomunizacji!
    • Gość: Lech Re: przesladowana politycznie Pieńkowska IP: *.blaster.pl / 62.233.181.* 12.01.04, 11:30
      A ja jak słyszę Lisa to robi mi się niedobrze,to jest wybitny prawicowy tłuk.
    • Gość: Lech Re: przesladowana politycznie Pieńkowska IP: *.blaster.pl / 62.233.181.* 12.01.04, 11:30
      A ja jak słyszę Lisa to robi mi się niedobrze,to jest wybitny prawicowy tłuk.
      • Gość: Marian Re: przesladowana politycznie Pieńkowska IP: *.gdynia.mm.pl 12.01.04, 11:34
        Gość portalu: Lech napisał(a):

        > A ja jak słyszę Lisa to robi mi się niedobrze,to jest wybitny prawicowy tłuk.


        Lis taka prawica jak Ty Lechu Osama Syn Ladena
    • Gość: juice Pieńkowska to świetna babka ;) IP: 213.77.89.* 12.01.04, 12:25
      miny jakie robi pieńkowska jak próbuje coś wyśmiać (najczęściej jakąkolwiek
      inicjatywę opozycji, lub czegoś co przeciwne SLD, czyli wszystko) są komiczne ;)
      mogę się założyć, że sporo osób to zauważa, albo jak mówiłą o tym że
      prokuratura _______UUUUMOOOŻYYYŁAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      ________ śledztwo przeciwko Jaskierni, bo _W OGÓÓOÓLLEEEEE_ nie ma podstaw itp.
      itd. ;) myślałem, że padnę ze śmiechu, tak to okrutnie podkreślała, żeby
      przypadkiem nikt kto nawet siedzi w drugim pokoju nie przegapił
    • goniacy.pielegniarz Re: przesladowana politycznie Pieńkowska 12.01.04, 16:22
      Ja bym raczej zaproponował od innej strony. Najpierw trzeba usunąć Sławka
      Zielińskiego, a zaraz ponim szefa Wiadomości, czy działu informacji, czy jak to
      tam się nazywa... Sławińskiego. O Zielińskim to szkoda gadać. Jeżeli go z nikim
      nie pomyliłem, to Hołdys o nim mówił, że cenzurował Autobiografię w Polskim
      Radiu, czemu Zieliński kategorycznie zaprzeczył. Natomiast Sławiński dał już
      się poznać jako "obiektywny" dziennikarz, gdy istniała jeszcze stara wersja
      Tygodnika Politycznego Jedynki i przy każdym stoliku siedział jeden
      dziennikarz. Przy stoliku prezydenckim siedział właśnie Sławiński i miał za
      zadanie komentować opinie i zachowanie prezydenta w zależności od podejmowanego
      tematu w danym programie. To była piękna robota ze strony pana Sławińskiego.
      Jego ojciec jest (a przynajmniej był) senatorem SLD, a siostra, co ciekawe,
      pracuje w Faktach TVNu - Katarzyna Sławińska. Ponadto, o ile dobrze pamiętam,
      to właśnie pan Sławiński się wsławił listem, który krążył po redakcji TVP, w
      którym zamiast określenia papież używał coś w stylu "Karol Wojtyła, przywódca
      religijny". Choć to może mało istotne, ale zawsze coś mówi o człowieku.


      Ale na przykład taki Piotruś Gembarowski też nie jest lepszy i nie ma co się
      rozpisywać na jego temat, bo każdy widział jego wyczyny. Ale dla przypomnienia
      coś z prywatnego życia piotrusia, co także dużo o nim mówi.


      kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1109747&KAT=239

      p.s.
      Później w jakimś programie telewizyjnym Edytak Górniak potwierdziła tę historię.
      • goniacy.pielegniarz I jeszcze jedno :) 12.01.04, 16:26
        Zapomniałbym o moich ulubionych dziennikarzach, nadający spoza granic naszego
        kraju, czyli o Waldku Milewiczu, który lubi straszyć tonem swoich wypowiedzi
        małe dzieci i nieocenionym Mariuszu Max Kolonko, który zdecydowanie pomylił
        funkcję korespondenta telewizyjnego z prowadzącym talk-show trzeciej kategorii.
        • Gość: Marian Re: I jeszcze jedno :) IP: *.gdynia.mm.pl 12.01.04, 16:31
          który z tych trzech kandydatów twoim zdaniem wymiecie z TVP takie "odpadki"??
          • goniacy.pielegniarz Jeszcze nie jestem w temacie 12.01.04, 16:35
            Jakoś zaraz po ogłoszeniu przez Roberta Brunatnego rezygnacji z dalszej części
            konkursu, zostałem odcięty od internetu (co za zbieg okoliczności) i nawet
            niespecjanie śledziłem, co się dzieje. Szczerze mówiąc, to jeszcze nie
            przeglądałem się wyłonionej trójce, więc nic na ten temat nie mogę powiedzieć.
            • kataryna.kataryna Re: Jeszcze nie jestem w temacie 12.01.04, 16:41
              goniacy.pielegniarz napisał:

              > Jakoś zaraz po ogłoszeniu przez Roberta Brunatnego rezygnacji z dalszej
              części
              > konkursu, zostałem odcięty od internetu (co za zbieg okoliczności) i nawet
              > niespecjanie śledziłem, co się dzieje. Szczerze mówiąc, to jeszcze nie
              > przeglądałem się wyłonionej trójce, więc nic na ten temat nie mogę powiedzieć.



              A we Wprost takie ładne zdjęcie Roberta w rękawicach bokserskich. Bardzo na
              czasie, bo w sobotę uciekł jak Gołota przed Tysonem. Tchórzyk mały.
              • goniacy.pielegniarz Re: Jeszcze nie jestem w temacie 12.01.04, 16:49
                kataryna.kataryna napisała:

                > A we Wprost takie ładne zdjęcie Roberta w rękawicach bokserskich. Bardzo na
                > czasie, bo w sobotę uciekł jak Gołota przed Tysonem. Tchórzyk mały.

                Racja, to już poniedziałek, a ja jeszcze nie przerobiłem Wprost z zeszłego
                tygodnia.

                p.s.
                To prawda, że Włodek nogę złamał? Ciekawe czy też chodzi w takim fachowym
                bucie, jak Robert :)
                • kataryna.kataryna Re: Jeszcze nie jestem w temacie 12.01.04, 16:54
                  goniacy.pielegniarz napisał:

                  > kataryna.kataryna napisała:
                  >
                  > > A we Wprost takie ładne zdjęcie Roberta w rękawicach bokserskich. Bardzo n
                  > a
                  > > czasie, bo w sobotę uciekł jak Gołota przed Tysonem. Tchórzyk mały.
                  >
                  > Racja, to już poniedziałek, a ja jeszcze nie przerobiłem Wprost z zeszłego
                  > tygodnia.


                  Jeśli chcesz Roberta w stroju bojowym, to jest w dzisiejszym Wprost. A
                  widziałeś już swoją ulubienicę w Twoim Stylu czy Ci podesłać?


                  > p.s.
                  > To prawda, że Włodek nogę złamał? Ciekawe czy też chodzi w takim fachowym
                  > bucie, jak Robert :)


                  Chodzi i jest z tego dumny. No i do rozmów o dzieciach jemu i Robertowi doszedł
                  nowy temat - złamania kończyn dolnych. Nieszczęścia chodzą po GTW stadami. A
                  masz jeszcze tamto zdjęcia Roberta? Muszę zacząć zbierać bo coś czuję, że będę
                  bardzo za nim tęsknić :)
                  • goniacy.pielegniarz Re: Jeszcze nie jestem w temacie 12.01.04, 17:29
                    Masz więc do kolekcji :)

                    www1.gazeta.pl/im/1748/z1748758G.jpg

                    A jeśli tego zdjęcia mojej ulubienicy z SLD nie ma w internecie, to możesz
                    podesłać. Dzięki :)
                    • kataryna.kataryna Re: Jeszcze nie jestem w temacie 12.01.04, 17:31
                      goniacy.pielegniarz napisał:

                      > Masz więc do kolekcji :)
                      >
                      > www1.gazeta.pl/im/1748/z1748758G.jpg



                      Dzięki :)
                      Będzie mi listów Roberta brakowało, nikt tak pięknie jak on nie prostestował
                      przeciwko zaszczuwaniu człowieka i tak dalej.


                      > A jeśli tego zdjęcia mojej ulubienicy z SLD nie ma w internecie, to możesz
                      > podesłać. Dzięki :)


                      W internecie nie ma, znajdę i Ci podrzucę ale ostrzegam - możesz sobie nie
                      poradzić z wybuchem gorących uczuć.
                • lupus.lupus Re: Jeszcze nie jestem w temacie 12.01.04, 17:03
                  Przerabiaj czym prędzej Pielęgniarzu. Mazurek i Zalewski szaleją : ) Po ich
                  zestawieniu dwojga (trojga) imion Rokity z prosiaczkowym Bronisławem Wstępem
                  niemal musiano mnie reanimować : )
                  • goniacy.pielegniarz Re: Jeszcze nie jestem w temacie 12.01.04, 17:08
                    lupus.lupus napisał:

                    > Przerabiaj czym prędzej Pielęgniarzu. Mazurek i Zalewski szaleją : ) Po ich
                    > zestawieniu dwojga (trojga) imion Rokity z prosiaczkowym Bronisławem Wstępem
                    > niemal musiano mnie reanimować : )

                    :))
                    To akurat przerobiłem. Tylko to. Zawsze od Mazurka i Zalewskiego zaczynam, a w
                    ostatnim numerze dali im większe pole do popisu :)
                    • kataryna.kataryna Rozczarowaliście m,nie, chłopaki 12.01.04, 17:12
                      goniacy.pielegniarz napisał:

                      > lupus.lupus napisał:
                      >
                      > > Przerabiaj czym prędzej Pielęgniarzu. Mazurek i Zalewski szaleją : ) Po ic
                      > h
                      > > zestawieniu dwojga (trojga) imion Rokity z prosiaczkowym Bronisławem Wstęp
                      > em
                      > > niemal musiano mnie reanimować : )
                      >
                      > :))
                      > To akurat przerobiłem. Tylko to. Zawsze od Mazurka i Zalewskiego zaczynam, a
                      w
                      > ostatnim numerze dali im większe pole do popisu :)



                      GoPielu i Lupusie! Tego się po Was nie spodziewałam. Ja Was za dżentelmenów
                      miałam a Wy się tu zachwycacie dwoma potworami, które Panią Majestatową do łez
                      doprowadziły. To o nich mowiła pochlipując, że "dwaj głupi dziennikarze" piszą,
                      że żyje z mężem jak pies z kotem. Nie wstyd Wam teraz publicznie przyznawać
                      się, że czytacie i lubicie dwóch gnojków przez których nasza najmiłościwsza
                      tyle wycierpiała, że się musiała na jakimś oficjalnym spotkaniu wyżalić?
                      • lupus.lupus Re: Rozczarowaliście m,nie, chłopaki 12.01.04, 17:19
                        Hmm..do łez. Mam nadzieję, że ktoś z licznej świty pomyślał o napełnieniu nimi
                        kilku flakoników.Na mieście mówią, ze mają większą moc niż nasz czakran.
                      • goniacy.pielegniarz Re: Rozczarowaliście m,nie, chłopaki 12.01.04, 17:21
                        Pani Majestatowa to płacze chyba za każdym razem, gdy pomyśli o górnikach,
                        chorych dzieciach, itd., a że myśli o nich cały czas... Więc jedna łezka w tą
                        czy w tamtą nie robi różnicy przy tej ilości.

                        p.s.
                        Ostanio Celiński powiedział, że tak naprawdę o stanie polskiej lewicy najwięcej
                        dowiaduje się nie z szerokich analiz politycznych drukowanych na łamach gazet,
                        a właśnie z tej rubryki :)

                        p.s.2
                        Szukam zdjęcia Roberta. Może to chwilę potrwać.
                        • basia.basia A tymczasem Tusk ... 12.01.04, 17:37
                          goniacy.pielegniarz napisał:

                          > p.s.2
                          > Szukam zdjęcia Roberta. Może to chwilę potrwać.

                          robi sugestie nt. wariantu gruzińskiego:)

                          " Państwo jest dzisiaj źle rządzone, nie tylko latego, że z łóżka. Prezydent
                          i premier rozmawiają ze sobą coraz dziwniejszym językiem. Jesli posłowie z
                          rozmaitych klubów nie dojdą między sobą do ładu, to po raz pierwszy chyba
                          będziemy mieli moralne prawo ich wszystkich wywieźć na taczkach."

                          To też z nowego Wprost, chociaż za radiową trójką.
                          • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: A tymczasem Tusk ... 12.01.04, 21:03
                            basia.basia napisała:

                            > " Państwo jest dzisiaj źle rządzone, nie tylko latego, że z łóżka. Prezydent
                            >
                            > To też z nowego Wprost, chociaż za radiową trójką.

                            a coż to WPROST tak sie zradykalizowało? Czyżby naczelny sie zmienił ? ( ex -
                            komuch )
                            • basia.basia Wprost 13.01.04, 01:00
                              Jesteś niesprawiedliwa.

                              Był czas gdy pzpr, będąc w ostatnich podrygach, usiłowało się ratować
                              podpierając się nowymi, młodymi, zdolnymi. To wtedy wiatru w plecy
                              nabrali i Kwaśniewski, i Król. Tylko, że Kwaśniewskiemu się tam, na
                              tych szczytach władzy spodobało ( i to bardzo ) natomiast Królowi nie
                              ( i to bardzo).

                              Czytam to pismo od lat i widzę, że oni prezentują zdrowy rozsądek,
                              obiektywizm, wszechstronność oraz rzetelny dziennikarski warsztat.

                              A co do tego nagłego radykalizowania się to polecam kawałek artykułu
                              z 2000 roku, jakże aktualny.

                              ------------------------------------------------------------------------------

                              Jak urządza się SLD
                              Tygodnik "Wprost", Nr 917 (25 czerwca 2000)


                              "Miało być przejrzyste rządzenie, jest zawłaszczone i upartyjnione państwo!" -
                              wołał Leszek Miller, przewodniczący SLD, podczas konwencji wyborczej
                              Aleksandra Kwaśniewskiego. Dostał rzęsiste brawa. SLD po to chce przejąć
                              stery - dowodził Miller - aby zbudować państwo, "w którym władza jest
                              służebna, sprawna i nieskorumpowana". Tyle że sojusz już przejął władzę.
                              Rządzi lub współrządzi województwami, powiatami i miastami, kasami chorych i
                              funduszami. I wszystko wskazuje na to, że po wygranych przez SLD wyborach
                              parlamentarnych przywódcy nowej opozycji będą mogli wołać po pewnym
                              czasie: "Miało być przejrzyste rządzenie, jest zawłaszczone i upartyjnione
                              państwo!"

                              • capri_corn Re: Wprost 13.01.04, 10:24
                                basia.basia napisała:

                                > Jesteś niesprawiedliwa.
                                >
                                > Był czas gdy pzpr, będąc w ostatnich podrygach, usiłowało się ratować
                                > podpierając się nowymi, młodymi, zdolnymi. To wtedy wiatru w plecy
                                > nabrali i Kwaśniewski, i Król. Tylko, że Kwaśniewskiemu się tam, na
                                > tych szczytach władzy spodobało ( i to bardzo ) natomiast Królowi nie
                                > ( i to bardzo).
                                >
                                > Czytam to pismo od lat i widzę, że oni prezentują zdrowy rozsądek,
                                > obiektywizm, wszechstronność oraz rzetelny dziennikarski warsztat.

                                A co najwazniejsze zawsze sa za zdrowym (anty etatystycznym) podejsciem do
                                gospodarki!
                              • Gość: długasmcsmrudd basia je basia - wydłup se te ślipka, jak cię... IP: 5.5.* / 80.58.44.* 13.01.04, 13:38
                                uwierają przez patrzenie na twoja dookólną rzeczywistość nadwislańską.
                                • basia.basia masz cieniasiemcsmrodzie! 13.01.04, 13:42
                                  Gość portalu: długasmcsmrudd napisał(a):

                                  > uwierają przez patrzenie na twoja dookólną rzeczywistość nadwislańską.

                                  "Miało być przejrzyste rządzenie, jest zawłaszczone i upartyjnione państwo!" -
                                  wołał Leszek Miller, przewodniczący SLD, podczas konwencji wyborczej
                                  Aleksandra Kwaśniewskiego. Dostał rzęsiste brawa. SLD po to chce przejąć
                                  stery - dowodził Miller - aby zbudować państwo, "w którym władza jest
                                  służebna, sprawna i nieskorumpowana".
                              • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Wprost 14.01.04, 23:47
                                basia.basia napisała:

                                > Jesteś niesprawiedliwa.
                                >
                                > >A Królowi nie ( i to bardzo).
                                >
                                >
                                hehehe.
                                To mój jedyny, uczciwy koment.
                                Sory za lapidarność i błędy ort.
                                Raczej powino być checheche.
                                • basia.basia Re: Wprost 14.01.04, 23:55
                                  p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

                                  > basia.basia napisała:
                                  >
                                  > > Jesteś niesprawiedliwa.
                                  > >
                                  > > >A Królowi nie ( i to bardzo).
                                  > >
                                  > >
                                  > hehehe.
                                  > To mój jedyny, uczciwy koment.
                                  > Sory za lapidarność i błędy ort.
                                  > Raczej powino być checheche.

                                  Bardzo Cię proszę, żebyś się ze mnie nie natrząsała
                                  tylko mi napisała co sądzisz o M.K. Ja pamiętam Twoje
                                  posty sprzed miesięcy, kiedy jeszcze byłaś z nami
                                  i komentowałaś przesłuchania przed kś. Dlatego wiem,
                                  że Ty wiesz a ja się mogę bardzo mylić. Tym bardziej
                                  proszę, żebyś mnie potraktowała poważnie:)

                                  Pozdrawiam

                                  B.
                                  • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Wprost 15.01.04, 00:12
                                    basia.basia napisała:

                                    > > Bardzo Cię proszę, żebyś się ze mnie nie natrząsała
                                    > tylko mi napisała co sądzisz o M.K. Ja pamiętam Twoje
                                    > posty sprzed miesięcy, kiedy jeszcze byłaś z nami
                                    > i komentowałaś przesłuchania przed kś. Dlatego wiem,
                                    > że Ty wiesz a ja się mogę bardzo mylić. Tym bardziej
                                    > proszę, żebyś mnie potraktowała poważnie:)
                                    >
                                    > Pozdrawiam
                                    >
                                    > B.
                                    Aż bój się boga - ja się nie natrząsam i poważnie traktuję - On mi świadkiem.
                                    Ale nie będę pisała tu (i teraz)*) tego - co wiem.
                                    Uczciwie napisałam, że na ten very moment to moje hehe i cheche jest jedynym
                                    komentażem a że mogłam się od takiego/niewiele wszak wnoszącego do dyskusji o
                                    Królach i dynastiach, komentu powstrzymać - to insza_inszość.
                                    Dobranocka/(-)padal.
                                    -----------
                                    *) godzina duchów minęła i wszystkie duchi poszli spać.:))

                                    • basia.basia Re: Wprost 15.01.04, 00:45
                                      p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

                                      > Uczciwie napisałam, że na ten very moment to moje hehe i cheche jest jedynym
                                      > komentażem a że mogłam się od takiego/niewiele wszak wnoszącego do dyskusji
                                      o
                                      > Królach i dynastiach, komentu powstrzymać - to insza_inszość.
                                      > Dobranocka/(-)padal.
                                      > -----------
                                      > *) godzina duchów minęła i wszystkie duchi poszli spać.:))
                                      >

                                      Na;ałam sobie wina i pje Twoje zdrowie:)))
                                      • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Wprost 15.01.04, 10:24
                                        basia.basia napisała:

                                        >
                                        > Na;ałam sobie wina i pje Twoje zdrowie:)))


                                        Zdrówko !!! :)))
                                        PS. i "abysmy tylko zdrowi byli"...to jakoś przetrwamy.;)
                              • Gość: Henryk Re: Wprost IP: 82.160.16.* 15.01.04, 03:06
                                Jesteśmy na forum "Wyborczej" więc nie dziwi mnie Pani wybiórczość. Kwaśniewski został do końca "komuchem", Król szybko zmienił orientację. Obu wiedzie się nienajgorzej.
                                • jamniczy_fan1 Re: Wprost 16.01.04, 16:59
                                  Gość portalu: Henryk napisał(a):

                                  > Jesteśmy na forum "Wyborczej" więc nie dziwi mnie Pani wybiórczość.
                                  Kwaśniewski
                                  > został do końca "komuchem", Król szybko zmienił orientację. Obu wiedzie się
                                  ni
                                  > enajgorzej.
                                  a jakies wnioski ????...może.......?????
    • Gość: Camille~Pissarro What is on is in IP: *.idea.pl 13.01.04, 20:20
      Polska publiczna TV i publiczne radio wymagaja bezwzglednie odświeżenia swoich
      kadr - tak to prawda patrząc na duet J.Pieńkowska i K.Durczok w TV czy w
      słuchajac ( ja wyłącznie tylko okazjonalnie aby utwierdzić w sobie negatywne
      konotacje ) w radio trudno podejrzewać ich o nawet szczatkowy obiektywizm (
      przeczytają wszystko co im zaordynuje J.Snopkiewicz ).Także pozostali juz
      wymienieni zwłaszcza Gembarowski powoduje , że nieobce jest mi uczucie
      abominacji czy idiosynkrazji.Ja, myśle sobie i tak jestem w czepku urodzony bo
      mam możliwość porównania tych "rzetelnych" programów wiadomości w publicznej
      TV z odpowiednikami w TVN a przede wszystkim TVN24 ,BBC, FOX NEWS czy CNN.
      W tych ostatnich nie ma prawie nic o naszych sprawach zatem w tym zakresie
      pozostaje w miarę obiektywna TVN24( celowo uzywam słowa w miarę ponieważ do
      pełnej obiektywności też co nieco brakuje - prezes ITI, jest zdaje sie w bardzo
      bliskich relacjach np. z A.Kwasniewskim - kto jest w stanie temu zaprzeczyć ???)
      Zgadzam sie z Rafałem Ziemkiewiczem , że tu pojedyńcze roszady czy nawet
      usunięcie N.Terentiew,w/w i jeszcze innych dyspozycyjnych tuzów w stylu
      S.Jeneralskiego niczego w funkcjonowaniu tej instytucji nie załatwi.Ba, jak ma
      załatwic jak wszyscy jak na dłoni widzimy co sie dzieje z wyborem prezesa
      tej "szacownej" instytucji.To już nie jest żenujące , to jest uwłaczające tym ,
      którzy tę instytucję utrzymują opłacając abonament ( jedynie wymuszenie może
      dokonać takich przemian - to społeczna jednoznaczna odmowa opłatu tej składki )
      Według R.Ziemkiewicza należy zacząć budować od zera czyli od poczatku ( ja
      absolutnie za takim pomysłem obstaję ) i niech nikt nie mówi ,że nie znajdzie
      sie wystarczajaca liczba fachowców i nowych niezależnych "twarzy" - nie w tym
      jest problem.Właśnie teraz, należy zwrócić na to uwagę bo SLD świadome swej
      przegranej w nastepnych wyborach zaczyna zabezpieczać swoje interesy i to
      zwłaszcza te najbardziej spektakularne , które mogą wpływać na późniejsze
      kreowanie "rzeczywistości " ( czytaj stosowanie zabiegów " socjotechnicznych )
      będą w samym spectrum ( o co chodziło w ustawie o mediach nie muszę chyba
      nikogo uświadamiać )uwagi.Nie wiem jak ale w takich instytucjach jak TVP i
      Polskie Radio nalezałoby zrobić "rewolucje aksamitną" , która odsunęłaby na
      okres kilkunastu lat wszystkich tych aparatczyków , które swe posady dostali z
      partyjnego klucza oraz tych , którzy sie tam "załapali" dzieki tym wymienionym
      powyżej.


      "Biedny kto gwiazd nie widzi, bez uderzenia w zęby"/S.J.Lec/
      • Gość: wartburg Re: What is on is in IP: *.b.dial.de.ignite.net 13.01.04, 23:24

        Gość portalu: Camille~Pissarro napisał(a):

        > Polska publiczna TV i publiczne radio wymagaja bezwzglednie odświeżenia
        swoich
        > kadr - tak to prawda patrząc na duet J.Pieńkowska i K.Durczok w TV czy w
        > słuchajac ( ja wyłącznie tylko okazjonalnie aby utwierdzić w sobie negatywne
        > konotacje ) w radio trudno podejrzewać ich o nawet szczatkowy obiektywizm (
        > przeczytają wszystko co im zaordynuje J.Snopkiewicz ).Także pozostali juz
        > wymienieni zwłaszcza Gembarowski powoduje , że nieobce jest mi uczucie
        > abominacji czy idiosynkrazji.Ja, myśle sobie i tak jestem w czepku urodzony
        bo
        > mam możliwość porównania tych "rzetelnych" programów wiadomości w publicznej
        > TV z odpowiednikami w TVN a przede wszystkim TVN24 ,BBC, FOX NEWS czy CNN.
        > W tych ostatnich nie ma prawie nic o naszych sprawach zatem w tym zakresie
        > pozostaje w miarę obiektywna TVN24( celowo uzywam słowa w miarę ponieważ do
        > pełnej obiektywności też co nieco brakuje - prezes ITI, jest zdaje sie w
        bardzo
        >
        > bliskich relacjach np. z A.Kwasniewskim - kto jest w stanie temu
        zaprzeczyć ???
        > )
        > Zgadzam sie z Rafałem Ziemkiewiczem , że tu pojedyńcze roszady czy nawet
        > usunięcie N.Terentiew,w/w i jeszcze innych dyspozycyjnych tuzów w stylu
        > S.Jeneralskiego niczego w funkcjonowaniu tej instytucji nie załatwi.Ba, jak
        ma
        > załatwic jak wszyscy jak na dłoni widzimy co sie dzieje z wyborem prezesa
        > tej "szacownej" instytucji.To już nie jest żenujące , to jest uwłaczające
        tym ,
        >
        > którzy tę instytucję utrzymują opłacając abonament ( jedynie wymuszenie może
        > dokonać takich przemian - to społeczna jednoznaczna odmowa opłatu tej
        składki )
        >
        > Według R.Ziemkiewicza należy zacząć budować od zera czyli od poczatku ( ja
        > absolutnie za takim pomysłem obstaję ) i niech nikt nie mówi ,że nie
        znajdzie
        > sie wystarczajaca liczba fachowców i nowych niezależnych "twarzy" - nie w
        tym
        > jest problem.Właśnie teraz, należy zwrócić na to uwagę bo SLD świadome swej
        > przegranej w nastepnych wyborach zaczyna zabezpieczać swoje interesy i to
        > zwłaszcza te najbardziej spektakularne , które mogą wpływać na późniejsze
        > kreowanie "rzeczywistości " ( czytaj stosowanie zabiegów "
        socjotechnicznych )
        > będą w samym spectrum ( o co chodziło w ustawie o mediach nie muszę chyba
        > nikogo uświadamiać )uwagi.Nie wiem jak ale w takich instytucjach jak TVP i
        > Polskie Radio nalezałoby zrobić "rewolucje aksamitną" , która odsunęłaby na
        > okres kilkunastu lat wszystkich tych aparatczyków , które swe posady dostali
        z
        > partyjnego klucza oraz tych , którzy sie tam "załapali" dzieki tym
        wymienionym
        > powyżej.
        >
        >
        > "Biedny kto gwiazd nie widzi, bez uderzenia w zęby"/S.J.Lec/

        Popieram. Zwłaszcza to, że wszystko należy zacząć budować od zera, czy może
        raczej "prawie od zera".

        Tam by się znalazło jeszcze parę osób, które mogłyby zostać. Zbyt daleko
        posunięty radykalizm też jest niedobry.
        • wyskota Wszyscy do wymiany, nie tylko w telewizji! 14.01.04, 06:31
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > Popieram. Zwłaszcza to, że wszystko należy zacząć budować od zera, czy może
          > raczej "prawie od zera".
          >
          > Tam by się znalazło jeszcze parę osób, które mogłyby zostać. Zbyt daleko
          > posunięty radykalizm też jest niedobry.

          Chyba niedowidzę. Proszę o nazwiska zasłużonych.
          • basia.basia Re: Wszyscy do wymiany, nie tylko w telewizji! 15.01.04, 00:00
            wyskota napisał:

            > Gość portalu: wartburg napisał(a):
            >
            > > Popieram. Zwłaszcza to, że wszystko należy zacząć budować od zera, czy moż
            > e
            > > raczej "prawie od zera".
            > >
            > > Tam by się znalazło jeszcze parę osób, które mogłyby zostać. Zbyt daleko
            > > posunięty radykalizm też jest niedobry.
            >
            > Chyba niedowidzę. Proszę o nazwiska zasłużonych.

            Wtrącę się:)
            Lubię panią Czajkowską i jej Linię specjalną.
            • Gość: mathias_sammer Re: Wszyscy do wymiany, nie tylko w telewizji! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.04, 00:12
              doprawdy?
              bardzo ci/sie podoba?

              popatrz popatrz- to tak jak mnie
              • rolotomasi Re: Wszyscy do wymiany, tylko nie w telewizji ! 15.01.04, 00:44
                beło "> doprawdy? bardzo ci/sie podoba? popatrz popatrz- to tak jak mnie"

                ^^ skądś znam 'ten styl' i wdzięk swoisty. I mogę to udowodnić.

                --
                > Dajemy radę
            • wyskota Re: Wszyscy do wymiany, nie tylko w telewizji! 15.01.04, 02:35
              basia.basia napisała:

              > Wtrącę się:)
              > Lubię panią Czajkowską i jej Linię specjalną.

              Lubić to ona może się i da. Gorzej z bezstronnością i rzetelnością
              dziennikarską.

          • basia.basia Re: Wszyscy do wymiany, nie tylko w telewizji! 15.01.04, 00:57
            wyskota napisał:

            > Gość portalu: wartburg napisał(a):
            >
            > > Popieram. Zwłaszcza to, że wszystko należy zacząć budować od zera, czy moż
            > e
            > > raczej "prawie od zera".
            > >
            > > Tam by się znalazło jeszcze parę osób, które mogłyby zostać. Zbyt daleko
            > > posunięty radykalizm też jest niedobry.
            >
            > Chyba niedowidzę. Proszę o nazwiska zasłużonych.

            I jeszcze tych dwoje (nazwisk nie pamiętam), którzy robią
            "Rozmowy na nowy wiek". Właśnie się zaczęła powtórka
            w TvPolonia - rozmowa z Igorem Mitorajem o pięknie.
            Zawsze są znakomicie przygotowani, nie napastliwi i potrafią
            stworzyć atmosferę ułatwiającą swobodną wymianę myśli.

            ps
            Nie znam się na rzeźbie, to co robi Mitoraj bardzo
            mi się podoba ale niektórzy sie krzywią - mówią, że
            to konfekcja:) A ten właśnie krytykuje Canovę, bo
            właśnie robił salonową komfekcję:)
            • wyskota Re: Wszyscy do wymiany, nie tylko w telewizji! 15.01.04, 02:46
              basia.basia napisała:

              > I jeszcze tych dwoje (nazwisk nie pamiętam), którzy robią
              > "Rozmowy na nowy wiek". Właśnie się zaczęła powtórka
              > w TvPolonia - rozmowa z Igorem Mitorajem o pięknie.
              > Zawsze są znakomicie przygotowani, nie napastliwi i potrafią
              > stworzyć atmosferę ułatwiającą swobodną wymianę myśli.
              >
              > ps
              > Nie znam się na rzeźbie, to co robi Mitoraj bardzo
              > mi się podoba ale niektórzy sie krzywią - mówią, że
              > to konfekcja:) A ten właśnie krytykuje Canovę, bo
              > właśnie robił salonową komfekcję:)

              Nie znam pana Mitoraja i nie wypowiadam się w odniesieniu do każdego pracownika
              TVP. Zresztą podejrzewam, że nie jest on stałym pracownikiem. Moja wypowiedź
              odnosiła się do gremiów kierowniczych. Na marginesie raczej trudno byłoby
              zaliczyć p. Mitoraja do kategorii zasłużonych.
              Nie neguję, że TVP nadaje również wartościowe "kawałki", jednak jest regułą
              bardzo późna pora ich emisji.

        • rolotomasi Re: What is it 15.01.04, 00:51
          Wpierw polecam swoje usługi kowalskie, nie w blach prostowaniu, ale odrdzewianiu
      • wyskota Tylko jedno ale 15.01.04, 02:56
        Gość portalu: Camille~Pissarro napisał(a):

        > Zgadzam sie z Rafałem Ziemkiewiczem , że tu pojedyńcze roszady czy nawet
        > usunięcie N.Terentiew,w/w i jeszcze innych dyspozycyjnych tuzów w stylu
        > S.Jeneralskiego niczego w funkcjonowaniu tej instytucji nie załatwi.

        Przypuszczam, że z roztargnienia nie zauważył Pan przywołując wypowiedź R.
        Ziemkiewicza, że aktualnie je on z ręki prezesa (a na pewno do niedawna jadł).
        • rolotomasi Re: Tylko jedno ale-dla Wyskoty od BB 15.01.04, 03:16
          basia.basia napisała:

          > Opisałam się przed chwilą na temat braku elit,
          > braku umiejetnosci dyskusji o programach itp.
          > ale długo to trwało, system mnie wylogował
          > i zjadł mi posta przy okazji:( Nie mam siły
          > odtwarzać teraz, noc nastała, pora spać.
          > Jutro spróbuję:)
          >
          > pzdr
          > B.
          • wyskota Dziękuję za uprzejmość 15.01.04, 03:30
            • rolotomasi Re: Dziękuję za uprzejmość 15.01.04, 13:35
              Nie ma za co. Nudziłem się.
        • ayran Re: Tylko jedno ale 15.01.04, 09:22
          Pewnie w ramach tego karmienia z ręki wysłali do niego komornika za
          niezwrócony służbowy garnitur. (a może za brak pokwitowania zwrotu)
        • goniacy.pielegniarz Re: Tylko jedno ale 15.01.04, 10:45
          wyskota napisał:

          > Przypuszczam, że z roztargnienia nie zauważył Pan przywołując wypowiedź R.
          > Ziemkiewicza, że aktualnie je on z ręki prezesa (a na pewno do niedawna jadł).

          To już odczytuję jako forumową prowokację :)

          • ayran Re: Tylko jedno ale 15.01.04, 10:59
            Środa 15 Października 2003

            TVP oskarża dziennikarza Rafała Ziemkiewicza, który od 1997 przez trzy lata w
            telewizyjnej "Jedynce" prowadził poranny program "Kawa czy herbata", o
            kradzież garnituru, w którym występował na wizji, i domaga się zapłaty za
            używane ubranie. W celu wyegzekwowania należności TVP wynajęła komornika.
            "Po roku pracy postanowiono ubrać prezenterów i stylista zabrał mnie na
            zakupy. Wybraliśmy dla mnie zwykły garnitur, kilka krawatów i koszul. Kiedy
            odchodziłem z telewizji, wszystko oddałem do magazynu" - mówi Ziemkiewicz.
            Zdumiało go więc, kiedy telewizja zaczęła słać do niego pisma, zarzucając w
            nich kradzież garnituru. Garnitur wyceniono na 700 zł i domagano się od
            Ziemkiewicza zapłaty. Obecnie z odsetkami suma ta wzrosła do 2 tys. zł. W
            ubiegłym tygodniu u Ziemkiewicza pojawił się komornik i zajął dziennikarzowi
            telewizor i DVD. (wirtualnemedia.pl)


            • goniacy.pielegniarz Re: Tylko jedno ale 15.01.04, 11:09
              Tak, pamiętam tę sprawę. Nie dość, że "jadł z ręki prezesa", to jeszcze
              go "okradał" :)
              • homosovieticus Re: Tylko jedno, ale ale zasadnicze moim zdaniem 15.01.04, 11:26
                goniacy.pielegniarz napisał:

                > Tak, pamiętam tę sprawę. Nie dość, że "jadł z ręki prezesa", to jeszcze
                > go "okradał" :)

                Forumowi dyskutanci może zechcieli by skonstruować "idealną sylwetkę
                dziennikarza lub prezentera radiowego i telewizyjnwgo".Czego najbardziej nie
                staje naszym miernotom.Moim zdaniem charakterów. Drazni nas najbardziej chyba
                dyspozycyjnosć polityczna niz sposób trzymania długopisu lub niedoskonała
                wymowa.
                • basia.basia Re: Tylko jedno, ale ale zasadnicze moim zdaniem 15.01.04, 12:21
                  homosovieticus napisał:

                  > goniacy.pielegniarz napisał:
                  >
                  > > Tak, pamiętam tę sprawę. Nie dość, że "jadł z ręki prezesa", to jeszcze
                  > > go "okradał" :)
                  >
                  > Forumowi dyskutanci może zechcieli by skonstruować "idealną sylwetkę
                  > dziennikarza lub prezentera radiowego i telewizyjnwgo".Czego najbardziej nie
                  > staje naszym miernotom.Moim zdaniem charakterów. Drazni nas najbardziej
                  chyba
                  > dyspozycyjnosć polityczna niz sposób trzymania długopisu lub niedoskonała
                  > wymowa.

                  Był taki moment kiedy się wydawało, że to Dubaniowski będzie nowym prezesem.
                  Udzielił wtedy wywiadu dla Przekroju. Najsztub zapytał go, między innymi,
                  o to co zamierza zrobić z obecną ekipą dziennikarską. Na to Dubaniowski
                  powiedział szczerą prawdę:) Ujął to tak: ci ludzie pracowali już pod różnymi
                  szefami i potrafili się dostosować do wymagań to ja bym oczekiwał, że jak ja
                  zostanę szefem to się też dostosują:) Zgrabnie, no nie?
                  • homosovieticus Re: Tylko jedno, ale ale zasadnicze moim zdaniem 15.01.04, 12:29
                    Własnie własnie .Brak charakteru.Brak przekonan.To bardzo dobrze , bo
                    dziennikarze to tylko specjalisci od przekazywania informacji.Odbiorcy
                    informacji całkiem bezpodstawnie przypisuja im jakąś jeszcze inną
                    fachowość.Zresztą sami dziennikarze polscy domagaja się tego.

                    Ale by the way dalej nikt ( nawet rozważny ayran i GP nie szkicuja nawet
                    sylwetki "ideału".
                    Dlaczego ?
                    • basia.basia Re: Tylko jedno, ale ale zasadnicze moim zdaniem 15.01.04, 12:43
                      homosovieticus napisał:

                      > Własnie własnie .Brak charakteru.Brak przekonan.To bardzo dobrze , bo
                      > dziennikarze to tylko specjalisci od przekazywania informacji.Odbiorcy
                      > informacji całkiem bezpodstawnie przypisuja im jakąś jeszcze inną
                      > fachowość.Zresztą sami dziennikarze polscy domagaja się tego.
                      >
                      > Ale by the way dalej nikt ( nawet rozważny ayran i GP nie szkicuja nawet
                      > sylwetki "ideału".
                      > Dlaczego ?

                      Bo to jest kwestia gustu. Jedni lubią kogoś takiego jak Lis, który
                      ma emocjonalny stosunek do tego co prezentuje w czasie Faktów. Potrafi
                      zażartować, drwić - nie jest maszyną do wygłaszania komunikatów.
                      Inni wolą beznamiętny komunikat, wręcz nie znoszą wdzięczenia się do widzów.

                      Ogólnie rzecz biorąc, to nie jest najważniejsze. Chodzi o to, o czym nas
                      informują a co pomijają i w jaki sposób podają informacje - suche fakty czy
                      ubarwione komentarzem. To zależy od szefów anten, redaktorów wydań, "wsadu"
                      TAI. Słuchałam wczoraj w TVN wywiadu z Gawłem i czytałam jaką on ma wizję
                      informacyjnej roli TVP. Całkiem to było sensowne. Takie dzienniki jak
                      Wiadomości, Panorama, Teleekspres miałyby konkurować między sobą o
                      zainteresowanie widzów. TAI nie byłaby jedynym źródłem wiedzy itd.



                      • wyskota Bo to jest kwestia stosunku do prawdy. 16.01.04, 01:27
                        basia.basia napisała:

                        > Bo to jest kwestia gustu. Jedni lubią kogoś takiego jak Lis, który
                        > ma emocjonalny stosunek do tego co prezentuje w czasie Faktów. Potrafi
                        > zażartować, drwić - nie jest maszyną do wygłaszania komunikatów.
                        > Inni wolą beznamiętny komunikat, wręcz nie znoszą wdzięczenia się do widzów.

                        > Ogólnie rzecz biorąc, to nie jest najważniejsze. Chodzi o to, o czym nas
                        > informują a co pomijają i w jaki sposób podają informacje - suche fakty czy
                        > ubarwione komentarzem. To zależy od szefów anten, redaktorów wydań, "wsadu"
                        > TAI. Słuchałam wczoraj w TVN wywiadu z Gawłem i czytałam jaką on ma wizję
                        > informacyjnej roli TVP. Całkiem to było sensowne. Takie dzienniki jak
                        > Wiadomości, Panorama, Teleekspres miałyby konkurować między sobą o
                        > zainteresowanie widzów. TAI nie byłaby jedynym źródłem wiedzy itd.

                        Informacja i komentarz to dwa różne pojęcia. Powinny być zawsze rozdzielane w
                        sposób wyraźny, łatwo zauważalny dla widza, słuchacza, czy czytelnika.
                        Informacja powinna być rzetelna, czyli zgodna ze stanem faktycznym. Istotnym
                        zagadnieniem, a równocześnie praktycznym problemem, jest wzajemna relacja dwóch
                        różnych informacji. Ktoś musi zadecydować, która z nich jest ważniejsza i
                        pójdzie pierwsza. Niewątpliwie istnieje tu niebezpieczeństwo manipulacji. Można
                        nawet rozważyć pogląd, że samo hierarchizowanie informacji jest swoistym
                        komentowaniem. W tym przypadku niemożliwe jest oddzielenie informacji od
                        komentarza.

                        Marzy mi się, że doczekamy takiej chwili, kiedy ważne wydarzenia będą
                        komentowane w mediach publicznych przez przedstawicieli różnych opcji społ.-
                        politycznych. Byłoby to wyrazem autentycznego, a nie papierowego pluralizmu.

                        • rolotomasi Re: Bo to jest kwestia stosunku do prawdy. 16.01.04, 03:09
                          było "Marzy mi się, że doczekamy takiej chwili, kiedy ważne wydarzenia będą
                          komentowane w mediach publicznych przez przedstawicieli różnych opcji społ.-
                          politycznych. Byłoby to wyrazem autentycznego, a nie papierowego pluralizmu."

                          Wszystkim się marzy, Brunatnemu Robertowi i Mylerowi, jak w orędziu. Trudniej z
                          deklaracji zejść do konkretów i personalizacji, oraz wspierania rzetelnych a
                          wycinania fałszywych miernot dziennikarskich, także forumowych.
                          PZDR
                          • wyskota Może to Pana zadowoli 16.01.04, 05:02
                            rolotomasi napisał:

                            > było "Marzy mi się, że doczekamy takiej chwili, kiedy ważne wydarzenia będą
                            > komentowane w mediach publicznych przez przedstawicieli różnych opcji społ.-
                            > politycznych. Byłoby to wyrazem autentycznego, a nie papierowego pluralizmu."
                            >
                            > Wszystkim się marzy, Brunatnemu Robertowi i Mylerowi, jak w orędziu. Trudniej
                            z
                            >
                            > deklaracji zejść do konkretów i personalizacji, oraz wspierania rzetelnych a
                            > wycinania fałszywych miernot dziennikarskich, także forumowych.
                            > PZDR

                            Moje "marzy mi się" należy czytać szerzej w kontekście całego tekstu.
                            Ja już wiem, że to marzenie spełni się. Niedługo. Prędzej niż myślimy.
                            Pozdrawiam nawzajem.

                            • rolotomasi Re: Może to Pana zadowoli 16.01.04, 17:50
                              Marzyć to takie mało męskie, tyle co modlić się, jak tu obecny zakonnik
                              HomoCośTam oraz nasze rozmodlone kobiety kościołowe.
                              Mężczyźni winni mieć swoje zdanie i je egzekwować lub realizować. A co do
                              dyskusji - nim wymienimy:miliMylera i rząd, zarząd tiwi z dziennikarzami i te pe
                              oczekiwałbym usunięcia z rozmów forumowych naganiaczy + łgarzy. Wskazuję kto
                              zacz, ale okazuje się, że wolą walić w np.Kwacha, bo ten daleko i nie odda.
                              Zmiany zaczynać od siebie - ktoś już to mówił.
                    • goniacy.pielegniarz Re: Tylko jedno, ale ale zasadnicze moim zdaniem 15.01.04, 12:44
                      homosovieticus napisał:

                      > Ale by the way dalej nikt ( nawet rozważny ayran i GP nie szkicuja nawet
                      > sylwetki "ideału".
                      > Dlaczego ?

                      A czym jest "ideał"? Równie dobrze można by dyskutować na temat tego, jaki
                      powinien być idealny polityk. I co należało by powiedzieć? Kilka frazesów o
                      uczciwości, racjonalnym programie, itd. Tak samo można rozmawiać o
                      dziennikarzach, o ich niezależności, bezstronności... Nie wiem za bardzo, co
                      napisać, bo rozmowy o "ideałach" są, w moim przekonaniu, tylko pustosłowiem,
                      zbiorem pobożnych życzeń, zbiorem oklepanych frazesów. Mamy to, co mamy i
                      możemy jedynie oceniać na zasadzie porównawczej. Poza tym każdy może mieć
                      inny "ideał". A jeżeli o mnie chodzi, to nie umiałbym stworzyć
                      takiego "ideału", bo nie umiałbym wyjść poza właśnie jakieś oklepane frazesy.
                      • Gość: wartburg to nie muszą być ideały IP: *.b.dial.de.ignite.net 15.01.04, 15:08

                        goniacy.pielegniarz napisał:

                        > homosovieticus napisał:
                        >
                        > > Ale by the way dalej nikt ( nawet rozważny ayran i GP nie szkicuja nawet
                        > > sylwetki "ideału".
                        > > Dlaczego ?
                        >
                        > A czym jest "ideał"? Równie dobrze można by dyskutować na temat tego, jaki
                        > powinien być idealny polityk. I co należało by powiedzieć? Kilka frazesów o
                        > uczciwości, racjonalnym programie, itd. Tak samo można rozmawiać o
                        > dziennikarzach, o ich niezależności, bezstronności... Nie wiem za bardzo, co
                        > napisać, bo rozmowy o "ideałach" są, w moim przekonaniu, tylko pustosłowiem,
                        > zbiorem pobożnych życzeń, zbiorem oklepanych frazesów. Mamy to, co mamy i
                        > możemy jedynie oceniać na zasadzie porównawczej. Poza tym każdy może mieć
                        > inny "ideał". A jeżeli o mnie chodzi, to nie umiałbym stworzyć
                        > takiego "ideału", bo nie umiałbym wyjść poza właśnie jakieś oklepane frazesy.

                        Tu nie chodzi o ideał, tylko o nasze oczekiwania jako widzów, odbiorców,
                        konsumentów. Jesteśmy przecież do pewnego stopnia pracodawcami tych, którym
                        pozwalamy zwracać się do nas z ekranu. Do jednych czujemy sympatię, do innych
                        nie. Wybieramy tych, którzy wydają się nam wiarygodniejsi, bystrzejsi,
                        sympatyczniejsi, którzy mają lepsze warunki głosowe. Nie bez znaczenia jest
                        ich klasa intelektualna, język, w jakim się do nas zwracają.

                        To nie muszą być ideały, tylko ludzie dobrze wykonujący swój zawód i mający do
                        niego odpowiednie przygotowanie. Pisałem już, że powinni znać języki. I to
                        nie tylko dlatego, żeby poprawnie wymawiać cudzoziemskie nazwiska, ale także
                        żeby nie kaleczyć własnego. Polska jest zaściankiem i połowa doniesień
                        agencyjnych składa się z tłumaczeń.

                        Właśnie z powodu nieuków, którzy gubią się w idiomach, nie rozumieją do końca,
                        co tłumaczą, polszczyzna wystawiana jest na najcięższe próby. To nie
                        profesorowie decydują dzisiaj o kierunku rozwoju języka, tylko niechlujni,
                        niemal z reguły niedouczeni dziennikarze. Przyzwyczajają nas do bylejakości,
                        właściwej im intelektualnej nędzy, nie mówiąc już o potworkowatych wyrażeniach
                        w rodzaju "sporttelegramów", "wideolistów", które są kpiną z polszczyzny.

                        Na całym cywilizowanym świecie w zawodzie tym szansę mają jedynie najlepsi,
                        tylko w Polsce nie. Dlatego nasz ideał bierze się głównie z negacji praktyk
                        medialnych, z jakimi mamy do czynienia na co dzień, oraz tego, co udało nam
                        się podpatrzyć u innych – na przykład w BBC.

                        • homosovieticus Re: to nie muszą być ideały ale powinny 15.01.04, 15:40
                          Gość portalu: wartburg napisał(a):

                          >
                          > goniacy.pielegniarz napisał:
                          >
                          > > homosovieticus napisał:
                          > >
                          > > > Ale by the way dalej nikt ( nawet rozważny ayran i GP nie szkicuja na
                          > wet
                          > > > sylwetki "ideału".
                          > > > Dlaczego ?
                          > >
                          > > A czym jest "ideał"? Równie dobrze można by dyskutować na temat tego, jaki
                          >
                          > > powinien być idealny polityk. I co należało by powiedzieć? Kilka frazesów
                          > o
                          > > uczciwości, racjonalnym programie, itd. Tak samo można rozmawiać o
                          > > dziennikarzach, o ich niezależności, bezstronności... Nie wiem za bardzo,
                          > co
                          > > napisać, bo rozmowy o "ideałach" są, w moim przekonaniu, tylko pustosłowie
                          > m,
                          > > zbiorem pobożnych życzeń, zbiorem oklepanych frazesów. Mamy to, co mamy i
                          > > możemy jedynie oceniać na zasadzie porównawczej. Poza tym każdy może mieć
                          > > inny "ideał". A jeżeli o mnie chodzi, to nie umiałbym stworzyć
                          > > takiego "ideału", bo nie umiałbym wyjść poza właśnie jakieś oklepane fraze
                          > sy.
                          >
                          > Tu nie chodzi o ideał, tylko o nasze oczekiwania jako widzów, odbiorców,
                          > konsumentów.
                          To własnie osmieliłem sie nazwać ideałem!!

                          Jesteśmy przecież do pewnego stopnia pracodawcami tych, którym
                          > pozwalamy zwracać się do nas z ekranu.

                          Stop[ień to w polskich a również swiatowych , warunkach bardzo odległy.

                          Do jednych czujemy sympatię, do innych
                          > nie. Wybieramy tych, którzy wydają się nam wiarygodniejsi, bystrzejsi,
                          > sympatyczniejsi, którzy mają lepsze warunki głosowe.

                          Odpowiedz sobie sam na pytanie, do kogo odczuwasz sympatię na wizji i fonii.
                          To własnie ci wydaja się być wiarygodniejsi dla zdecydowanej wiekszosci
                          odbiorców informacji RTV-

                          Nie bez znaczenia jest
                          > ich klasa intelektualna, język, w jakim się do nas zwracają.

                          To ma mniejsze znaczenie bo ta zdecydowana wiekszość nie potrafi tego
                          docenic.Nieprawdaż?
                          >
                          > To nie muszą być ideały, tylko ludzie dobrze wykonujący swój zawód i mający
                          do
                          > niego odpowiednie przygotowanie. Pisałem już, że powinni znać języki. I to
                          > nie tylko dlatego, żeby poprawnie wymawiać cudzoziemskie nazwiska, ale także
                          > żeby nie kaleczyć własnego. Polska jest zaściankiem i połowa doniesień
                          > agencyjnych składa się z tłumaczeń.
                          >
                          > Właśnie z powodu nieuków, którzy gubią się w idiomach, nie rozumieją do
                          końca,
                          > co tłumaczą, polszczyzna wystawiana jest na najcięższe próby. To nie
                          > profesorowie decydują dzisiaj o kierunku rozwoju języka, tylko niechlujni,
                          > niemal z reguły niedouczeni dziennikarze.

                          Moim zdaniem, znacznie wazniejszą rzeczą dla Polski jest kierunek w jakim
                          potoczy się muslenie Polaków.Przeciez niedługo powstanie koniecznosc
                          porozumiewania sie w dwóch , no moze w trzech jezykach.
                          Kolejnosć; mysl a potem sposób jej wyrazania, wydaje mi się własciwą..

                          Przyzwyczajają nas do bylejakości,
                          > właściwej im intelektualnej nędzy,

                          Wartburgu , oni najpierw myslą byle jak, wiec potem mowią byle jak.

                          nie mówiąc już o potworkowatych wyrażeniach
                          > w rodzaju "sporttelegramów", "wideolistów", które są kpiną z polszczyzny.
                          >
                          > Na całym cywilizowanym świecie w zawodzie tym szansę mają jedynie najlepsi,
                          > tylko w Polsce nie. Dlatego nasz ideał bierze się głównie z negacji praktyk
                          > medialnych, z jakimi mamy do czynienia na co dzień, oraz tego, co udało nam
                          > się podpatrzyć u innych – na przykład w BBC.

                          Tak jest w krajach post-komunistycznych i nawet w sporcie szanse na zwyciestwo
                          mają nie zawsze najlepsi.
                          Wynika to z załozen dawnego systemu które wciąż są żywe. nawet na naszym forum
                      • wyskota Czy uczciwość jest frazesem? 16.01.04, 02:25
                        goniacy.pielegniarz napisał:

                        > homosovieticus napisał:
                        >
                        > > Ale by the way dalej nikt ( nawet rozważny ayran i GP nie szkicuja nawet
                        > > sylwetki "ideału".
                        > > Dlaczego ?

                        Bo to nie jest takie łatwe. Zresztą chyba nie o to chodzi. W naszym realnym
                        świecie po prostu ich (ludzi-ideałów) zapewne nie ma. Natomiast możliwe jest
                        określenie minimum wymagań stawianych ludziom różnych zawodów, w tym
                        dziennikarzom. I to powinniśmy zrobić, zważywszy, że to środowisko jest jednym
                        z bardziej zadżumionych.

                        > A czym jest "ideał"? Równie dobrze można by dyskutować na temat tego, jaki
                        > powinien być idealny polityk.

                        Powiem więcej. Taka dyskusja jest konieczna, jeżeli chcemy wyjść z zapaści, w
                        jakiej znalazło się państwo i instytucje rzekomo reprezentujące obywateli.
                        Pilnym zadaniem jest stworzenie czegoś w rodzaju karty polityka, czy szerzej
                        karty osoby publicznej. W takim dokumencie należałoby zdefiniować wszystkie
                        wymagania wobec takich osób. Nie muszę dodawać, że postanowienia tej karty
                        musiałyby być bezwzględnie egzekwowane. Nie łudźmy się, że "oni", tam na górze
                        stworzą taki dokument. A jeśli nawet, to będzie to tylko działanie pozorne, tak
                        dla zmydlenia oczu.

                        > I co należało by powiedzieć? Kilka frazesów o
                        > uczciwości,

                        W tym miejscu Waćpan przeholował. Czy takie pojęcia jak uczciwość, poświęcenie
                        są dla Pana jedynie frazesami bez których można bez żadnej szkody się obyć? Mam
                        nadzieję, że zaprzeczy Pan swemu powyższemu stwierdzeniu. W przeciwnym wypadku
                        wszelka dalsza dyskusja będzie bezprzedmiotowa i jałowa.
                        Kwestii uczciwości, a zwłaszcza uczciwości w sferze publicznej nie da się
                        przecenić. Uważam, że kwestia ta jest kluczem do naprawy państwa.
                        Jest niewątpliwym "osiagnięciem" starego-nowego systemu wtłoczenie w sferę
                        świadomości społecznej stereotypu, że oto uczciwość praktyczna nie istnieje, że
                        nie ma wśród nas ludzi uczciwych. Głównie z tego powodu, żeśmy jako
                        społeczeństwo uwierzyli w to kłamstwo, mamy tak, jak mamy. Ten stereotyp
                        spowodował, że ludzie uczciwi, nie zgadzający się z wszechobecnym zakłamaniem,
                        zaszyli się w prywatność. Pilnym i zbawiennym będzie odwrócenie tego procesu.
                        Oczywiście musi to zaowocować licznymi i bolesnymi konsekwencjami dla obecnego
                        establishmentu.

                        > racjonalnym programie, itd. Tak samo można rozmawiać o
                        > dziennikarzach, o ich niezależności, bezstronności... Nie wiem za bardzo, co
                        > napisać, bo rozmowy o "ideałach" są, w moim przekonaniu, tylko pustosłowiem,
                        > zbiorem pobożnych życzeń, zbiorem oklepanych frazesów. Mamy to, co mamy i
                        > możemy jedynie oceniać na zasadzie porównawczej. Poza tym każdy może mieć
                        > inny "ideał". A jeżeli o mnie chodzi, to nie umiałbym stworzyć
                        > takiego "ideału", bo nie umiałbym wyjść poza właśnie jakieś oklepane frazesy.

                        Współczuję i pozdrawiam.
                        • goniacy.pielegniarz O gładkiej, pięknej mowie i rzeczywistości 16.01.04, 15:18
                          Już wyjaśniam, bo widzę, że zostałem źle zrozumiany.

                          Nigdy bym nie powiedział, że uczciwość jest frazesem. Frazesem natomiast stało
                          się mówienie o uczciwości w Polsce. Wyświechtanym frazesem. W którą stronę nie
                          spojrzeć, wszyscy mówią o uczciwości, rzetelności, a nawet o honorze. Mówię tu
                          oczywiście o politykach. Problem polega na tym, że mówienie o godnej postawie
                          jest tylko pustym gadaniem, które bardzo łatwo przechodzi przez usta wśród
                          naszych elit politycznych. Jest to tylko nic nie znaczący słowotok, który nic
                          nie kosztuje, i który zawsze można z siebie wypuścić dla celów propagandowych.

                          Stąd moja awersja na tego typu teoretyzowanie. My możemy sobie pisać dowolną
                          ilość kodeksów etycznych, poprawiać prawo, ale to jest nadal tylko
                          teoretyzowanie. Żeby było lepiej, należy to prawo wprowadzać w życie.
                          Wprowadzaniem prawa w życie (w odróżnieniu od pisania prawa, czyli
                          teoretyzowania), nazywam sprawność instytucji takich jak, niezależna
                          prokuratura, sądy, policja, różne urzędy kontrolne, itd. Bez tego nic się nie
                          ruszy do przodu. Tylko, żebym nie został znowu źle zrumiany. Jakość prawa
                          oczywiście ma ogromne znaczenie, ale nawet najlepsze prawo nie będzie
                          funkcjonować, gdy będziemy mieli układy polityczne w prokuraturach, czy innych
                          organach ścigania. Przecież przerabiamy to cały czas. O uczciwości możemy
                          zacząć znowu mówić, gdy politycy zamieszani w różne machloje będą skutecznie
                          ścigani przez organy do tego (teoretycznie) powołane. Gdy człowiek nie ponosi
                          konsekwecji swoich czynów (i w tym wypadku wie, że nie poniesie), to ja nie
                          potrafię sobie wyobrazić, jak można zmienić to wszystko, co nas otacza. Ale
                          jeśli Pan chce, to oczywiście może Pan pisać różne kodeksy etyki. Życzę
                          powodzenia.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: Wiktor Wymiatacz GP ma rację. IP: *.biaman.pl 16.01.04, 16:15
                            Dokładnie tak. Od pisania regulaminów etycznych jest Waniek, Sokołowska i
                            Miller. Niech napiszą ich cała setkę, a moralności i tak im nie przybędzie.
                            Tak samo różnym rydzykowcom odmienianie na dziesiątki sposobów
                            słów "patriotyzm", "Polska", "ojczyzna" nic nie da: pozostaną smutnymi
                            ksenofobami.
                            • wyskota Do PP. GP, WW i nie tylko 17.01.04, 16:40
                              Bardzo mi posmutniało - po przeczytaniu Waszych postów. Smutek został
                              pogłebiony faktem, że przez kilkanaście godzin nikt nie wyraził zdania
                              krytycznego.

                              Gość portalu: goniacy.pielegniarz napisał:

                              > Już wyjaśniam, bo widzę, że zostałem źle zrozumiany.
                              > Nigdy bym nie powiedział, że uczciwość jest frazesem.

                              Ale napisał Pan to.

                              > Frazesem natomiast stało się mówienie o uczciwości w Polsce.
                              > Wyświechtanym frazesem. W którą stronę nie
                              > spojrzeć, wszyscy mówią o uczciwości, rzetelności, a nawet o honorze.

                              Nieuważnie przeczytał Pan mój post. Napisałem tam, że "Jest
                              niewątpliwym "osiagnięciem" starego-nowego systemu wtłoczenie w sferę
                              świadomości społecznej stereotypu, że oto uczciwość praktyczna nie istnieje, że
                              nie ma wśród nas ludzi uczciwych. Głównie z tego powodu, żeśmy jako
                              społeczeństwo uwierzyli w to kłamstwo, mamy tak, jak mamy.".
                              Inaczej mówiąc staliśmy się zakładnikami tego kłamstwa, zostaliśmy w perfidny
                              sposób oszukani. Żeby zmienić ten stan rzeczy, społeczeństwo w swojej masie i
                              każdy z nas z osobna musi uświadomić sobie fakt oszustwa oraz zła społecznego,
                              które jest jego wynikiem. Wierzę, że to nastapi niebawem. Proszę sobie
                              wyobrazić tę sytuację. Skutki będą piorunujące. Żaden nieuczciwy człowiek nie
                              będzie miał najmniejszych szans na piastowanie urzędów państwowych.
                              Wyjaśnienie tego jest proste niczym budowa cepa. Mając do wyboru między
                              uczciwym, a nieuczciwym wyborcy zawsze wskażą na uczciwego. Wystarczy stworzyć
                              tylko odpowiednią procedurę, która będzie skutecznie "przesiewać" kandydatów.
                              Mam świadomość, że społeczeństwo składa się zarówno z ludzi uczciwych, jak i
                              nieuczciwych z przewagą tych drugich. Ale jest oczywiste, że nawet bezwzględny
                              niegodziwiec łatwiej zaakceptuje człowieka prawego, bo to będzie dla niego
                              bardziej korzystne (pomijam marginalną sytuację, kiedy występują personalne
                              powiązania między wyborcą a wybieranym).
                              A dziś mamy taką sytuację, w której wszyscy kandydaci postrzegani są jako
                              karierowicze i złodzieje. Efekt: wygrywają ci, którzy mają większe fundusze, a
                              połowa wyborców pozostaję w domach. Na domiar złego bezpodstawnie oskarża się
                              ich o aspołeczne zachowanie.
                              Jestem przekonany, że ci ludzie w zmienionych warunkach poszliby gremialnie do
                              wyborów, co by miało ten skutek, że SLD nie osiagnęłoby progu wyborczego.

                              > Mówię tu oczywiście o politykach.

                              Ktoś, kto mówi o sobie, że jest uczciwy jest niewiarygodny. Dlatego właśnie
                              mamy tak wielki brak zaufania do władzy. Brakuje autorytetów moralnych. Proszę
                              tylko zauważyć - państwo ogarnięte jest wielopłaszczyznowym kryzysem, a gdzie
                              autorytety?
                              Wszyscy milczą zamiast bić na alarm. Jeśli nawet tu i ówdzie ktoś zaprotestuje,
                              to dotyczy to spraw wycinkowych, żeby nie rzec jednostkowych.

                              Gdzie podziały się imponderabilia?!

                              Reasumując wyborcy muszą mieć zapewnioną możliwość weryfikacji wiarygodności
                              kandydata do piastowania urzędu. Normą winna się stać, tak w przeszłości
                              opluwana przez czerwono-różowych, kampania negatywna. Nota bene chętnie
                              stosowana przez niektórych forumowiczów, pomimo, że specyfika tego medium nie
                              zezwala na jej stosowanie (krytyka personalna nie może być anonimowa).

                              > Problem polega na tym, że mówienie o godnej
                              > postawie jest tylko pustym gadaniem, które bardzo łatwo przechodzi przez usta
                              > wśród naszych elit politycznych. Jest to tylko nic nie znaczący słowotok,
                              > który nic nie kosztuje, i który zawsze można z siebie wypuścić dla celów
                              > propagandowych.

                              Pominę to milczeniem. Jedynie zaznaczę, że nie zgadzam się z Pana opinią.

                              > Stąd moja awersja na tego typu teoretyzowanie. My możemy sobie pisać dowolną
                              > ilość kodeksów etycznych, poprawiać prawo, ale to jest nadal tylko
                              > teoretyzowanie. Żeby było lepiej, należy to prawo wprowadzać w życie.
                              > Wprowadzaniem prawa w życie (w odróżnieniu od pisania prawa, czyli
                              > teoretyzowania), nazywam sprawność instytucji takich jak, niezależna
                              > prokuratura, sądy, policja, różne urzędy kontrolne, itd. Bez tego nic się nie
                              > ruszy do przodu. Tylko, żebym nie został znowu źle zrumiany. Jakość prawa
                              > oczywiście ma ogromne znaczenie, ale nawet najlepsze prawo nie będzie
                              > funkcjonować, gdy będziemy mieli układy polityczne w prokuraturach, czy
                              > innych organach ścigania.

                              Krótko. Panaceum na pańskie wątpliwości będzie powołanie przez nas ludzi
                              prawych, uczciwych, gotowych do poświęceń dla dobra wspólnego. Równocześnie oni
                              stworzą elitę, która pokieruje sprawami państwa zgodnie z interesem narodu, czy
                              szerzej społecznym.

                              > Przecież przerabiamy to cały czas. O uczciwości możemy
                              > zacząć znowu mówić, gdy politycy zamieszani w różne machloje będą skutecznie
                              > ścigani przez organy do tego (teoretycznie) powołane. Gdy człowiek nie ponosi
                              > konsekwecji swoich czynów (i w tym wypadku wie, że nie poniesie), to ja nie
                              > potrafię sobie wyobrazić, jak można zmienić to wszystko, co nas otacza.

                              Wręcz przeciwnie. Jeżeli będziemy mówić o uczciwości - będziemy konsekwentnie
                              domagać się jej w życiu publicznym - tylko wówczas możemy liczyć na zmiany.
                              Rządzący uświadomią sobie, że muszą liczyć się z żądaniami, czy oczekiwaniami
                              społecznymi.

                              Z kolei w społeczństwie wzrastać będzie świadomość wagi tego faktu, co będzie
                              przekładać się na zwiększanie wpływu społcznego na bieg spraw w najwyższych
                              urzędach państwa. Im więcej nas będzie, tym większa szansa na zmiany na lepsze.

                              > Ale jeśli Pan chce, to oczywiście może Pan pisać różne kodeksy etyki. Życzę
                              > powodzenia.

                              Czy to miał być docinek? Nie zamierzam pisać żadnych kodeksów, a już na pewno
                              nie sam. Po prostu, w naszym własnym interesie, musimy wiedzieć czego chcemy.
                              Na dzień dzisiejszy niewielu z nas potrafi odpowiedzieć na to pytanie. W
                              świadomości społecznej nie funkcjonują żadne programy społeczno-polityczne, czy
                              partyjne. Wszystko ogranicza się do haseł, jak choćby to, że nie ma ludzi
                              uczciwych, każdy jest złodziejem, Polak zawsze był i będzie głupi itp. brednie.
                              One niestety wyciskają piętno na naszych zachowaniach, co widoczne jest również
                              na tym forum.
                              Osobiscie uważam, że szczegółowe programy nie są w tej chwili najważniejsze.
                              Dziś, w pierwszej kolejności musimy znaleźć odpowiedź na pytania:
                              - co obecnie jest najważniejsze?
                              - jak osiagnąć zamierzone cele?
                              - kim realizować program naprawy państwa? (nie chodzi mi o personalia,
                              lecz o wymagania stawiane osobom publicznym)
                              A to - jestem przekonany - jesteśmy w stanie sformułować.

                              > Pozdrawiam
                              Wzajemnie.

                              Gość portalu: Wiktor Wymiatacz napisał:

                              > Dokładnie tak. Od pisania regulaminów etycznych jest Waniek, Sokołowska i
                              > Miller. Niech napiszą ich cała setkę, a moralności i tak im nie przybędzie.
                              > Tak samo różnym rydzykowcom odmienianie na dziesiątki sposobów
                              > słów "patriotyzm", "Polska", "ojczyzna" nic nie da: pozostaną smutnymi
                              > ksenofobami.

                              Przykro mi, że Pana zawiodłem. Może kiedyś to się zmieni. Teraz to niemożliwe.
                              Proponuję Panu małe ćwiczenie. Proszę spróbować zastąpić użyte przez Pana słowa
                              w cudzysłowach na inne brzmiące bardziej swojsko. Próbowałem kilku wariantów.
                              Zapewniam Pana, że został by Pan "zlinczowany" przez wielu na tym forum, może
                              nawet przez siebie samego.

                              P.S.
                              Pytanie, czy ktokolwiek przeczyta te moje "myśli nieuczesane". Wątek niniejszy
                              wszak bardzo rozbudowany, co może być przyczyną, że tekst niniejszy pozostanie
                              niezauważony. Przepadnie w czeluściach giewu. Trochę żal poświęconeego czasu.

                              P.S.2
                              Traf chciał (a może nie traf?), że dziesiejszej nocy wyłączyli cały portal
                              gazeta.pl! Akurat wtedy, gdy miałem umieścić ten tekst na forum. Czyżby nawet
                              moce piekielne sprzysięgły się...? Ale nic to, "i tak damy radę" - jak mawia
                              jeden z tu piszących.
                              Pozdrawiam wszystkich serdcznie.
                              • basia.basia Re: Do PP. GP, WW i nie tylko 18.01.04, 00:41
                                wyskota napisał:

                                > Bardzo mi posmutniało - po przeczytaniu Waszych postów. Smutek został
                                > pogłebiony faktem, że przez kilkanaście godzin nikt nie wyraził zdania
                                > krytycznego.

                                Niepotrzebnie się Pan smuci. Większość z nas myśli to samo. Rozmawialiśmy
                                o tym tutaj wiele razy. Tylko, że w tej chwili sytuacja jest patowa. Napisałam
                                o tym długi post i popełniłam ten sam błąd - nie zrobiłam kopii, system mnie
                                wylogował, pisanina trwała za długo i wszystko przepadło. Potem zobaczyłam
                                informację o śmierci Niemena i zrobiło mi się okropnie przykro. Nie mam już
                                serca by pisać o nieuczciwości. Powiem tylko, że już niedługo wszystko się
                                zmieni. Zepsutą rybę (a ryba psuje się od głowy) wymienimy na świeżą i
                                zobowiążemy ją do tego, żeby sama zaprogramowała mechanizmy ostrzegające o
                                pierwszych objawach psucia oraz przewidziała środki zaradcze do
                                natychmiastowego stosowania i będzie dobrze. Bo uczciwych ludzi nie brak
                                i społeczeństwo tęskni za normalnym państwem, uczciwym państwem:)

                                Pozdrawiam
                                >

                                Zupełnie niepotrzebnie się smucisz:) Twój post o uczciwości zabrzmiał
                                jak głos "wołającego na puszczy" ale nie dlatego, że się z Tobą nie zgadzamy,
                                bo myślę, że właśnie się zgadzamy. Tylko, że rozważaliśmy tę kwestię już wiele
                                razy przy okazji komentowania zeznań przed komisją śledczą. Cała Polska mogła
                                się przekonać w sposób bezpośredni kto i jak nami rządzi oraz jakiej jakości
                                elity nadają ton w naszym kraju. Teraz mamy sytuację patową, musimy czekać na
                                zmianę politycznego układu, bo ten przegnił już bardzo ale jeszcze się trzyma.

                                Jaki jest sens mówić o uczciwości w sytuacji kiedy prezydent państwa kłamie,
                                nie dotrzymuje słowa, lekceważy prawo i jego instytucje, są domniemania, że
                                podlega czyjemuś wpływowi i wpływ ten jest dla spraw kraju niekorzystny?
                                Wszyscy to wiemy, nic się z tym nie da zrobić, nie ma szans.
                                Podobnie jest z sejmem. Jest to najgorszy sejm ze wszystkich dotychczasowych.
                                Pobite zostały rekordy głupoty, korupcji, służalstwa, prywaty. Doszło do tego,
                                że posłowie, którzy złamali prawo dopuszczając się oszustwa przy głosowaniach
                                (głosowania na cztery ręce) dalej są posłami! Taką mamy ordynację wyborczą.
                                Przykłady na rozprzężenie państwa można mnożyć. Wszystko to świadczy o
                                nieuczciwości właśnie polityków, urzędników, posłów.

                                Jedną z ważniejszych spraw jest sposób informowania społeczeństwa. Władza
                                nasza posiada jeszcze resztki instynktu samozachowawczego i chroni
                                społeczeństwo a raczej siebie przed jego gniewem i odcina je od wiadomości dla
                                siebie niekorzystnych. Ma swoją tubę propagandową wraz z jej skorumpowanym
                                szefem, który trwa nadal na swoim stołku mimo poważych oskarżeń o nieuczciwość
                                właśnie.

                                Sytuacja jest zdiagnozowana. W myśl przysłowia o rybie, która psuje się od
                                głowy, należy śmierdzącą rybę wyrzucić na smietnik, gdzie jej miejsce.
                                A w przyszłości bardziej uważnie śledzić nową, świeżą rybę i natychmiast
                                reagować sprzeciwem krzycząc donośnie. A ten krzyk musi być skuteczny na tyle
                                by środki zaradcze aplikowane były niezwłocznie. Paradoksem tej sytuacji jest
                                to, że nowa ryba sama musi zadbać (tego będziemy od niej wymagać) o
                                wprowadzenie zabezpieczeń przeciw psuciu się jej samej oraz następnych ryb:)
                                Osobiście wydaje mi się to bardzo ważne, ten wymóg. Straciliśmy tyle czasu,
                                że nie możemy sobie już pozwolić na marnotrawienie nawet roku. Do trzech razy
                                sztuka. Tym razem musi się udać, bo jak nie to czek nas wariant gruziński.
                                Ale czy my bylibyśmy tak uprzejmi? Coś mi się zdaje, że by się potarmosiło
                                trochę niektórych osłów:)


                                > Gość portalu: goniacy.pielegniarz napisał:
                                >
                                > > Już wyjaśniam, bo widzę, że zostałem źle zrozumiany.
                                > > Nigdy bym nie powiedział, że uczciwość jest frazesem.
                                >
                                > Ale napisał Pan to.
                                >
                                > > Frazesem natomiast stało się mówienie o uczciwości w Polsce.
                                > > Wyświechtanym frazesem. W którą stronę nie
                                > > spojrzeć, wszyscy mówią o uczciwości, rzetelności, a nawet o honorze.

                                Drogi Wyskoto. Czy Ty nie słyszałeś nigdy jak rzecznik sld, słynny orator
                                Wenderlich mówi o uczciwości, wysokim morale, poziomie etycznym tudzież stałym
                                podwyższaniu tej etycznej poprzeczki wśród członków sld?
                                A nie słyszałeś jak Andrzej Lepper odpiera zarzuty, że w jego klubie najwięcej
                                posłów jest na bakier z prawem a wśród nich on sam?

                                >
                                > Nieuważnie przeczytał Pan mój post. Napisałem tam, że "Jest
                                > niewątpliwym "osiagnięciem" starego-nowego systemu wtłoczenie w sferę
                                > świadomości społecznej stereotypu, że oto uczciwość praktyczna nie istnieje,
                                że
                                >
                                > nie ma wśród nas ludzi uczciwych. Głównie z tego powodu, żeśmy jako
                                > społeczeństwo uwierzyli w to kłamstwo, mamy tak, jak mamy.".

                                To jest błędna teza. Przykro mi. To, że we wszelkich sondażach społeczeństwo
                                powiada, że wszyscy urzędnicy kłamią, myślą tylko o interesach własnych oraz
                                swojej partii i kolegów itd. świadczy o tym, że widzimy to całe świństwo i się
                                nam ono nie podoba. Że nikt nie ponosi odpowiedzialności za nic. Bo tak
                                własnie jest. Można doprowadzić służbę zdrowia do zapaści i mieć nieustannie
                                dobre samopoczucie - dla przykładu.
                                Ale te wyniki świadczą o tym, że się nam to nie podoba! Że tak nie chcemy.
                                Że mamy dość! A ta niewiara w uczciwość klasy politycznej w ogóle też jest
                                uzasadniona. Przecież jest coraz gorzej!!! Był AWS i było fatalnie. Mamy SLD
                                - szkoda gadać. Gorzej już być nie może. I nie będzie. NIech no tylko przyjdą
                                wybory. Dzisiaj PO pełnym głosem wsparło PiS o przyśpieszenie wyborów.
                                Gra się zaczęła:)

                                Dość na dzisiaj. Mam jeszcze zaległości gdzie indziej.
                                Jak ja mam to zrobić? Kiedy?

                                Pozdrawiam

                                B.
                                • rolotomasi Re: Do PP. GP, WW i nie tylko 18.01.04, 01:47
                                  Mi jest też smutno, kha kha, bo zmarł Czesław
                                  a życie i bycie na forum to nie je bajka, i też bym odpowiedź chciał, pośrednią
                                  nawet, bo inaczej nie Dacie rady. Więc - do skutku:
                                  "Autor: rolotomasi
                                  Data: 16.01.2004 18:10
                                  --------------------------------------------------------------------------------
                                  Mężczyźni winni mieć swoje zdanie i je egzekwować lub realizować. A tu, w
                                  dyskusji bierze udział, jak gdyby nigdy nic zakonnik, niby-facet, i przemyca
                                  notorycznie swoje sprawki i kandydatury, co i rusz wykonując 'salto morale'
                                  zaskakując swoje zwolenniczki, a ośmieszając Hierarchię Kościelną i bogu ducha
                                  winnych pozostałych księży- zakonników. Wstawka o kondonach to jest wic zaledwie
                                  Porównać wypowiedzi HomoCośTammma n.t Rokity, można dostać schizofreni
                                  demencyjnej= od ściany do ściany ze skokowymi saltami.
                                  Nim wszystkich wymienimy:miliMylera i rząd, zarząd tiwi z dziennikarzami i te pe
                                  oczekiwałbym usunięcia z rozmów forumowych naganiaczy + łgarzy. Wskazuję kto
                                  zacz, ale okazuje się, że wolą walić w np.Kwacha, bo ten daleko i nie odda.
                                  Zmiany zaczynać od siebie. "
                                • wyskota Re: Do Pani Basi. 18.01.04, 02:44
                                  Serdecznie dziękuję za słowo. Wiedziałem, że Pani będzie pierwsza.
                                  Długie posty mają tę wadę, że znacznie wydłużają "czas reakcji".
                                  Swoje "przemyślenia" będę umieszczał na forum w odcinkach. Może to usprawni
                                  wymianę poglądów.

                                  basia.basia napisała:

                                  > Cała Polska mogła się przekonać w sposób bezpośredni kto i jak nami rządzi
                                  > oraz jakiej jakości elity nadają ton w naszym kraju. Teraz mamy sytuację
                                  > patową, musimy czekać na zmianę politycznego układu, bo ten przegnił już
                                  > bardzo ale jeszcze się trzyma.

                                  Wygląda na to, że nie potrafię posługiwać się językiem ojczystym. Myśli przeze
                                  mnie sformułowane zostały zrozumiane niezgodnie z moimi intencjami. Fakty jakie
                                  są, każdy widzi. Tu nie ma między nami różnic. Różnice pojawiają się w ocenie
                                  sytuacji i wnioskach "zaradczych". Uważa Pani, że należy czekać na zmianę
                                  ukłądu. Przeciwnie. Nie wolno nam czekać.
                                  Układ polityczny podlegał ciągłym zmianom na przestrzeni ostatnich 60-ciu lat.
                                  I co dobrego dla nas wynikło?
                                  Dziś powszechnym jest przekonanie, że zgnilizna elit sięgnęła dna. Co chwilę
                                  dowiadujemy się o nowych aferach i innych niegodziwościach. Musimy zadać sobie
                                  pytanie i równocześnie poszukiwać na nie odpowiedzi:
                                  Czy ta choroba, której różnorakie symptomy obserwujemy, czy ona dotyczy tylko
                                  niektórych, wybranych przedstawicieli klasy politycznej, czy też obejmuje ją
                                  całą? Z moich obserwacji i przemyśleń wynika, że choroba ta trawi całą klasę
                                  polityczną. Zasadne jest tu zastrzeżenie, że zaawansowanie choroby jest bez
                                  wątpienia zróżnicowane. Zróżnicowanie to przebiega zarówno w odniesieniu do
                                  poszczególnych partii, jak wewnątrz tychże. Naiwnością jest liczenie na to, że
                                  nastąpi jej samouleczenie.
                                  Załóżmy, że ta choroba dotknęła tylko SLD. Takie założenie musi implikować
                                  twierdzenie, że o aferach i innych przekrętach opozycja dowiedziała się, tak
                                  jak my, z prasy. I proszę sobie przypomnieć wystąpienie Kaczyńskiego, który
                                  kilka lat temu oskarżył SLD, że jest organizacją przestępczą. I co? Skończyło
                                  się na bąknięciu. Dlaczego Kaczyński, a za nim cała opozycja nie drążyli
                                  tematu? Ten fakt i wiele innych wskazują, że opozycja miała świadomość niecnych
                                  czynów starego-nowego systemu. I co? Ani pary z gęby. To dzięki bierności
                                  opozycji aparat SLD poczuł się całkowicie bezkarny. Niewykluczone także, że
                                  Miller posiada odpowiednie "kwity" na prominentnych przedstawicieli opozycji.

                                  Tak naprawdę "oni" przez cały czas walczą o władzę, a nie o to, kto ma służyć
                                  społeczeństwu.

                                  Dalszy ciąg niebawem.
                                  Pozdrawiam.
                                  W.

                                • wyskota Re: Do Pani Basi (2). 18.01.04, 05:08
                                  Tak naprawdę "oni" przez cały czas walczą o władzę, a nie o to, kto ma służyć
                                  społeczeństwu.

                                  basia.basia napisała:

                                  > Jaki jest sens mówić o uczciwości w sytuacji kiedy prezydent państwa kłamie,
                                  > nie dotrzymuje słowa, lekceważy prawo i jego instytucje, są domniemania, że
                                  > podlega czyjemuś wpływowi i wpływ ten jest dla spraw kraju niekorzystny?
                                  > Wszyscy to wiemy, nic się z tym nie da zrobić, nie ma szans.
                                  > Podobnie jest z sejmem. Jest to najgorszy sejm ze wszystkich dotychczasowych.
                                  > Pobite zostały rekordy głupoty, korupcji, służalstwa, prywaty. Doszło do
                                  tego,
                                  > że posłowie, którzy złamali prawo dopuszczając się oszustwa przy głosowaniach
                                  > (głosowania na cztery ręce) dalej są posłami! Taką mamy ordynację wyborczą.
                                  > Przykłady na rozprzężenie państwa można mnożyć. Wszystko to świadczy o
                                  > nieuczciwości właśnie polityków, urzędników, posłów.

                                  W tym miejscu muszę przywołać słowa goniącego.pielęgniarza:

                                  "O uczciwości możemy zacząć znowu mówić, gdy politycy zamieszani w różne
                                  machloje będą skutecznie ścigani przez organy do tego (teoretycznie) powołane.
                                  Gdy człowiek nie ponosi konsekwecji swoich czynów (i w tym wypadku wie, że nie
                                  poniesie), to ja nie potrafię sobie wyobrazić, jak można zmienić to wszystko,
                                  co nas otacza."

                                  Nie dostrzegam w tych dwóch wypowiedziach większych różnic. Można nawet
                                  powiedzieć, że są tożsame. Zgadzam się z "przedmówcą", że w tym przypadku mamy
                                  do czynienia z brakiem wyobraźni.
                                  To jak, o uczciwości będziemy rozmawiać wówczas, gdy uczciwość zagości i będzie
                                  w praktyce stosowana przez klasę polityczną. A ileż to lat mamy czekać? Do
                                  świętego Nigdy? By na koniec usłyszeć od wnuków znany cytat z "Wesela"?
                                  Nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy. Jestem głęboko przekonany, że w
                                  tym przypadku mam rację.
                                  Mówienie dziś o uczciwości w życiu publicznym to bodaj najważniejsze działanie,
                                  które położy tamę przeciw przenikaniu mętów do parlamentu. Ten proces musi być
                                  rozpoczęty już dziś, gdyż czekanie do kampanii wyborczej przyniesie tylko
                                  klęskę. Klęskę w wymiarze ogólnospołecznym.
                                  Powtórzę myśl z poprzedniego postu: obecna klasa polityczna pozbawiona jest (w
                                  sensie politycznym) ludzi uczciwych.
                                  Wniosek z tego wypływa taki, że społeczeństwo musi dokonać wysiłku w celu
                                  budowy od podstaw klasy politycznej i szerzej elit, z pominięciem obecnych ich
                                  przedstawicieli.

                                  > Jedną z ważniejszych spraw jest sposób informowania społeczeństwa. Władza
                                  > nasza posiada jeszcze resztki instynktu samozachowawczego i chroni
                                  > społeczeństwo a raczej siebie przed jego gniewem i odcina je od wiadomości
                                  > dla siebie niekorzystnych. Ma swoją tubę propagandową wraz z jej
                                  > skorumpowanym szefem, który trwa nadal na swoim stołku mimo poważych oskarżeń
                                  > o nieuczciwość właśnie.
                                  > Sytuacja jest zdiagnozowana. W myśl przysłowia o rybie, która psuje się od
                                  > głowy, należy śmierdzącą rybę wyrzucić na smietnik, gdzie jej miejsce.
                                  > A w przyszłości bardziej uważnie śledzić nową, świeżą rybę i natychmiast
                                  > reagować sprzeciwem krzycząc donośnie. A ten krzyk musi być skuteczny na tyle
                                  > by środki zaradcze aplikowane były niezwłocznie. Paradoksem tej sytuacji jest
                                  > to, że nowa ryba sama musi zadbać (tego będziemy od niej wymagać) o
                                  > wprowadzenie zabezpieczeń przeciw psuciu się jej samej oraz następnych ryb:)
                                  > Osobiście wydaje mi się to bardzo ważne, ten wymóg. Straciliśmy tyle czasu,
                                  > że nie możemy sobie już pozwolić na marnotrawienie nawet roku. Do trzech razy
                                  > sztuka.

                                  A jeśli ta ryba będzie znowu się psuła, to jakie będziemy mieli narzędzia?
                                  Znajdziemy się dokładnie w tym samym miejscu, co obecnie. Już teraz, przed
                                  wyborami musimy stworzyć procedury, które będą chroniły państwo przed
                                  karierowiczami, nieudacznikami i nnymi zerami. Nie bądźmy naiwni. Kiedy "oni",
                                  ktokolwiek by to nie był, zdobędą już władzę, nie pozwolą sobie
                                  na "aplikowanie" podejrzanych procedur, ograniczających ich władztwo. Czy stać
                                  nas na nowy eksperyment z "zaufaniem"? Kto zapłaci za niepowodzenie tego
                                  eksperymentu.
                                  A może zapytajmy kandydatów, czy są gotowi do ograniczenia na okres przejściowy
                                  swoich uposażeń - np. do wysokości trzykrotnej płacy minimalnej? To tylko
                                  przykład. Takich pytań można sformułować wiele.
                                  Ta władza jest szczególna. Korupcja sięgnęła "sufitu". Dlatego muszą czuć
                                  gniewny oddech społeczeństwa. Tylko wówczas będą szanse na ustępstwa.

                                  > Tym razem musi się udać, bo jak nie to czek nas wariant gruziński.
                                  > Ale czy my bylibyśmy tak uprzejmi? Coś mi się zdaje, że by się potarmosiło
                                  > trochę niektórych osłów:)

                                  Rzecz w tym, że ja uważam wariant gruziński za najlepszy w aktualnej sytuacji.
                                  Korzyści z takiego rozwiązania trudno wprost przecenić. Jest ich wiele, lecz o
                                  tym może kiedy indziej. Żeby wariant gruziński był skuteczny i nie
                                  przekształcił się w węgierski musi zostać spełniony jeden warunek: musi
                                  ukształtować się ruch społeczny, który, mówiąc najogólniej, będzie gwarantem
                                  normalności.
                                • wyskota Re: Do Pani Basi (3). 18.01.04, 08:34
                                  Basia.basia napisała:

                                  > > Gość portalu: goniacy.pielegniarz napisał:

                                  > > > Frazesem natomiast stało się mówienie o uczciwości w Polsce.
                                  > > > Wyświechtanym frazesem. W którą stronę nie
                                  > > > spojrzeć, wszyscy mówią o uczciwości, rzetelności, a nawet o honorze.
                                  >
                                  > Drogi Wyskoto. Czy Ty nie słyszałeś nigdy jak rzecznik sld, słynny orator
                                  > Wenderlich mówi o uczciwości, wysokim morale, poziomie etycznym tudzież
                                  > stałym podwyższaniu tej etycznej poprzeczki wśród członków sld?

                                  Słyszałem. Z tego jeszcze nie wynika, że mu wierzę, ani nawet, że go słucham.
                                  Ja się zgadzam w pełni, że uczciwość w gębie ludzi pokroju Wenderlicha to nawet
                                  nie frazes. To jest zaprzeczenie uczciwości. Ale to są ludzie z gatunku takich,
                                  co to jak na nich plunąć, to mówią, że deszcz pada.
                                  Jednak czymś zupełnie innym jest, co postulowałem, mówienie o uczciwości przez
                                  nas. A dokładniaj o naszych wymaganiach w stosunku do osób pełniących funkcje
                                  publiczne, czy też zamierzających takie funkcje sprawować. Mamy do tego pełne
                                  prawo.
                                  Jeżeli uda się nam stworzyć teraz takie zasady dotyczące osób publicznych i
                                  rozpowszechnić je choćby w internecie, to będzie to miało zbawienny skutek na
                                  scenę polityczną po wyborach. Po prostu kandydaci będą musieli liczyć się z
                                  oczekiwaniami społecznymi, wychodzić im na przeciw. Będą zmuszeni do składania
                                  deklaracji, z których łatwiej będzie ich rozliczyć. Już gdzieś tu pisałem, więc
                                  nie będę się powtarzał,że jestem zdecydowanym zwolennikiem tzw. "kampanii
                                  negatywnej".

                                  > A nie słyszałeś jak Andrzej Lepper odpiera zarzuty, że w jego klubie
                                  > najwięcej posłów jest na bakier z prawem a wśród nich on sam?

                                  Jak wyżej. Dodam tylko, że Lepper nie jest taki groźny. Brak mu doświadczenia
                                  aparatczyków SLD, a także środków finansowych.
                                  W uczciwej kampanii (w tym negatywnej) Łatwo go będzie zdemaskować i "rozebrać"
                                  na nice (nie mylić z Niceą).

                                  > wyskota napisał:

                                  > > Nieuważnie przeczytał Pan mój post. Napisałem tam, że "Jest
                                  > > niewątpliwym "osiagnięciem" starego-nowego systemu wtłoczenie w sferę
                                  > > świadomości społecznej stereotypu, że oto uczciwość praktyczna nie
                                  > > istnieje, że nie ma wśród nas ludzi uczciwych. Głównie z tego powodu, żeśmy
                                  > > jako społeczeństwo uwierzyli w to kłamstwo, mamy tak, jak mamy.".

                                  basia.basia napisała:
                                  > To jest błędna teza. Przykro mi. To, że we wszelkich sondażach społeczeństwo
                                  > powiada, że wszyscy urzędnicy kłamią, myślą tylko o interesach własnych oraz
                                  > swojej partii i kolegów itd. świadczy o tym, że widzimy to całe świństwo i
                                  > się nam ono nie podoba. Że nikt nie ponosi odpowiedzialności za nic. Bo tak
                                  > własnie jest. Można doprowadzić służbę zdrowia do zapaści i mieć nieustannie
                                  > dobre samopoczucie - dla przykładu.

                                  Jaka teza jest błędna? Że nie ma wśród nas ludzi uczciwych? Nie bardzo
                                  rozumiem, o co Pani chodzi.
                                  Musimy wyraźnie oddzielić stan faktyczny od opinii społecznych. To dwie
                                  nieprzystawalne do siebie sprawy. Poza tym, jeżeli respondenci stwierdzają, że
                                  urzędnicy kłamią, albo, że są skoumpowani, nie oznacza od razu, że takie
                                  zachowania akceptują.
                                  Takie sondaże są niewiele warte. Zapytajmy lepiej ludzi, czy chcieliby być
                                  rządzeni przez ludzi uczciwych, gotowych do poświęceń. Zapytajmy ich, czy ich
                                  zdaniem są ludzie uczciwi. Takie badania byłyby bardzo pouczające. Nie wierzę,
                                  że jest tak bardzo źle. Jestem przekonany, że, gdy uważnie rozejrzymy się wokół
                                  siebie, bez trudu jesteśmy w stanie wskazać na przykłady ludzi uczciwych.

                                  > Ale te wyniki świadczą o tym, że się nam to nie podoba! Że tak nie chcemy.
                                  > Że mamy dość! A ta niewiara w uczciwość klasy politycznej w ogóle też jest
                                  > uzasadniona. Przecież jest coraz gorzej!!! Był AWS i było fatalnie. Mamy SLD
                                  > - szkoda gadać. Gorzej już być nie może. I nie będzie.

                                  No właśnie. Przecież ja cały czas to chciałem przekazać, co Pani raczyła tak
                                  zwięźle spuentować (straszne słowo!).

                                  > NIech no tylko przyjdą wybory. Dzisiaj PO pełnym głosem wsparło PiS o
                                  > przyśpieszenie wyborów.
                                  > Gra się zaczęła:)

                                  Tak bez przygotowania? Dziwnie nie ufam tym, co aktualnie grzeją fotele
                                  poselskie. Może się mylę? Oby!

                                  > Dość na dzisiaj. Mam jeszcze zaległości gdzie indziej.
                                  > Jak ja mam to zrobić? Kiedy?

                                  Tak to już jest. Stale musimy dokonywać wyborów, nie tylko tych politycznych.
                                  Oby były trafne.

                                  > Pozdrawiam
                                  >
                                  > B.

                                  Wzajemnie. Wypada mi powiedzieć dzień dobry!

                                  Wyskota
                                • basia.basia Re: Do PP. GP, WW i nie tylko 18.01.04, 17:58
                                  basia.basia napisała:

                                  Dziwna rzecz przydarzyła mi się ostatniej nocy:)
                                  Napisałam długi post, no i byłam święcie przekonana,
                                  że przepadł w eterze. Po jakimś czasie postanowiłam
                                  zrobić chociaż tyle, żeby o tym napisać (że mi post
                                  wcięło) a teraz odkryłam, że w jednym poście jest ten
                                  z usprawiedliwieniem oraz pod nim ten, który mi wcięło:)
                                  Zastanawiam się czy to nie była cudowna interwencja
                                  Admina i czy to w ogóle możliwe?
          • wyskota Wyjaśnienie 16.01.04, 03:06
            goniacy.pielegniarz napisał:

            > wyskota napisał:
            >
            > > Przypuszczam, że z roztargnienia nie zauważył Pan przywołując wypowiedź R.
            >
            > > Ziemkiewicza, że aktualnie je on z ręki prezesa (a na pewno do niedawna ja
            > dł).
            >
            > To już odczytuję jako forumową prowokację :)

            Ponieważ bardzo nie spodobał się niektórym Forumowiczom mój post, spieszę
            wyjaśnić, że:
            1. Mam rzadką przyjemność oglądania TVP, stąd nie jestem tak na bieżąco jak
            panowie, stąd mój nawias.
            2. Innymi słowy chciałem wskazać, że p. Ziemkiewicz pracuje lub pracował w TVP
            oraz, że nie zauważyłem, aby wyróżniał się tam (kawa, czy herbata) zbytnią
            niezależnością.
            3. Kilka razy widziałem go w tym programie i oczekiwania moje nie zostały
            zaspokojone (w porównaniu choćby do ciekawej i dociekliwej publicystyki).
            4. Moim zamiarem nie było obrażanie kogokolwiek, a w szczególności p.
            Ziemkiewicza. Jeśli mimowolnie tak się stało - przepraszam.
            Łączę pozdrowienia.
            W.

            • rolotomasi Re: Wyjaśnienie 16.01.04, 03:17
              Stanowczo nie ma za co przepraszać nt.R.Ziemkiewicza, bo to prawda jest.
            • ayran Re: Wyjaśnienie 16.01.04, 09:47
              Nie ma się z czego tłumaczyć, a już na pewno nie ma potrzeby przepraszać Rafał
              Ziemkiewicza. Sam się wystawił, przyjmując oferte TVP na prowadzenie tak
              miałkiego programiku jak "Kawa czy herbata". Widac był nie dość
              przekonywający, skoro tak został odebrany. Zwrot "jedzenie z ręki" wydał mi
              się przesadny, choć prowadząc program przez kilkadziesiąt miesięcy, dostawał
              zapewne honoraria (TVP płaci nieźle i regularnie), co jest jakąś formą
              jedzenia z ręki. W tej chwili Ziemkiewicz prowadzi raz w tygodniu poranne
              audycje w TOK FM, a więc - utrzymując tę samą konwencję - je z ręki Wandzie
              Rapaczyńskiej.
              Rozumiem, że zwrot "mam rzadką przyjemność" to przejęzyczenie?

              Ay.
              • Gość: wartburg a propos "Kawy i herbaty" IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.01.04, 12:51
                ayran napisał:

                > Nie ma się z czego tłumaczyć, a już na pewno nie ma potrzeby przepraszać
                Rafał
                > Ziemkiewicza. Sam się wystawił, przyjmując oferte TVP na prowadzenie tak
                > miałkiego programiku jak "Kawa czy herbata". Widac był nie dość
                > przekonywający, skoro tak został odebrany. Zwrot "jedzenie z ręki" wydał mi
                > się przesadny, choć prowadząc program przez kilkadziesiąt miesięcy, dostawał
                > zapewne honoraria (TVP płaci nieźle i regularnie), co jest jakąś formą
                > jedzenia z ręki. W tej chwili Ziemkiewicz prowadzi raz w tygodniu poranne
                > audycje w TOK FM, a więc - utrzymując tę samą konwencję - je z ręki Wandzie
                > Rapaczyńskiej.
                > Rozumiem, że zwrot "mam rzadką przyjemność" to przejęzyczenie?
                >
                > Ay.

                Tym razem zgadzam się z Tobą całkowicie. Też tak to widzę. Nawiasem
                mówiąc "Kawa i Herbata" to rzeczywiście b. miałki programik.

                Również w TOK FM Ziemkiewicz odwala chałturę. Takie przynajmniej odniosłem
                wrażenie słuchając go tam parę razy. W ogóle TOK FM zeszło na psy w
                porownaniu z tym, jak zaczynali.

                Co się stało z Ogińskim? Nie wiem, w jakich okolicznościach odszedł, ale ten
                człowiek to był prawdziwy skarb.

                Ta brygada udzielająca się w TOK FM teraz - Ziemkiewicz, Paradowska, Gawryluk,
                Kolenda - jest b. cieniusia, cieniusieńka. Tylko jednemu Żakowskiemu o coś
                jeszcze chodzi.
                • homosovieticus Re: a propos "Kawy i herbaty" 16.01.04, 13:00
                  Gość portalu: wartburg napisał(a):

                  > ayran napisał:
                  >
                  > > Nie ma się z czego tłumaczyć, a już na pewno nie ma potrzeby przepraszać
                  > Rafał
                  > > Ziemkiewicza. Sam się wystawił, przyjmując oferte TVP na prowadzenie tak
                  > > miałkiego programiku jak "Kawa czy herbata". Widac był nie dość
                  > > przekonywający, skoro tak został odebrany. Zwrot "jedzenie z ręki" wydał m
                  > i
                  > > się przesadny, choć prowadząc program przez kilkadziesiąt miesięcy, dostaw
                  > ał
                  > > zapewne honoraria (TVP płaci nieźle i regularnie), co jest jakąś formą
                  > > jedzenia z ręki. W tej chwili Ziemkiewicz prowadzi raz w tygodniu poranne
                  > > audycje w TOK FM, a więc - utrzymując tę samą konwencję - je z ręki Wandzi
                  > e
                  > > Rapaczyńskiej.
                  > > Rozumiem, że zwrot "mam rzadką przyjemność" to przejęzyczenie?
                  > >
                  > > Ay.
                  >
                  > Tym razem zgadzam się z Tobą całkowicie. Też tak to widzę. Nawiasem
                  > mówiąc "Kawa i Herbata" to rzeczywiście b. miałki programik.
                  >
                  > Również w TOK FM Ziemkiewicz odwala chałturę. Takie przynajmniej odniosłem
                  > wrażenie słuchając go tam parę razy. W ogóle TOK FM zeszło na psy w
                  > porownaniu z tym, jak zaczynali.
                  >
                  > Co się stało z Ogińskim? Nie wiem, w jakich okolicznościach odszedł, ale ten
                  > człowiek to był prawdziwy skarb.
                  >
                  > Ta brygada udzielająca się w TOK FM teraz - Ziemkiewicz, Paradowska,
                  Gawryluk,
                  > Kolenda - jest b. cieniusia, cieniusieńka. Tylko jednemu Żakowskiemu o coś
                  > jeszcze chodzi.

                  o co chodzi naprawdę Jackowi Ż.:
                  Zycie seksualne Polakow i dziennikarzy
                  "Unimil" jedyny producent prezerwatyw w Polsce, zlecil dwom krakowskim
                  Osrodkom: Badan Spolecznych Kwantum i Badan Prasoznawczych Uniwersytetu
                  Jagiellonskiego przeprowadzenie analizy zycia seksualnego Polakow. Wedlug
                  zebranych danych, Polacy odbywaja miesiecznie 55 mln stosunkow plciowych.
                  Uczestniczy w nich prawie 18 mln ludzi i to glownie - podkreslaja naukowcy -
                  przeciwnych plci. Prezerwatywa okazala sie najpopularniejszym srodkiem
                  antykoncepcyjnym i 94% populacji rozumie jej dzialanie. Respondenci skarzyli
                  sie na: skrepowanie przy zakupie (ponad 50%), niewygode uzycia (25%),
                  negatywna reakcje partnera (20%) i brak zaufania co do skutecznosci (20%). 13%
                  przyznalo sie, ze przed uzyciem powstrzymuja ich opory natury religijnej.

                  • Gość: Wiktor Wymiatacz takie tam IP: *.biaman.pl 16.01.04, 13:10
                    :)) Marianowi znowu gorzej. Może czuje się skrępowany.
                    • Gość: marian-wywołany Re: takie tam IP: *.gdynia.mm.pl 16.01.04, 13:24
                      Gość portalu: Wiktor Wymiatacz napisał(a):

                      > :)) Marianowi znowu gorzej. Może czuje się skrępowany.


                      A o co Waćpanu rozchodzi się tą razą?

                      planem Hausnera skrepowany jestem,Hausner albo smierc !
                  • Gość: wartburg zupa, dupa IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.01.04, 13:34

                    homosovieticus napisał:


                    > o co chodzi naprawdę Jackowi Ż.:
                    > Zycie seksualne Polakow i dziennikarzy
                    > "Unimil" jedyny producent prezerwatyw w Polsce, zlecil dwom krakowskim
                    > Osrodkom: Badan Spolecznych Kwantum i Badan Prasoznawczych Uniwersytetu
                    > Jagiellonskiego przeprowadzenie analizy zycia seksualnego Polakow. Wedlug
                    > zebranych danych, Polacy odbywaja miesiecznie 55 mln stosunkow plciowych.
                    > Uczestniczy w nich prawie 18 mln ludzi i to glownie - podkreslaja naukowcy -
                    > przeciwnych plci. Prezerwatywa okazala sie najpopularniejszym srodkiem
                    > antykoncepcyjnym i 94% populacji rozumie jej dzialanie. Respondenci skarzyli
                    > sie na: skrepowanie przy zakupie (ponad 50%), niewygode uzycia (25%),
                    > negatywna reakcje partnera (20%) i brak zaufania co do skutecznosci (20%).
                    13%
                    > przyznalo sie, ze przed uzyciem powstrzymuja ich opory natury religijnej.

                    Chodzi o rzeczy poważniejsze, homosovieticusie. Na przykład o Ziemkiewicza,
                    który jak to zasugerował Ayran, je z ręki każdemu, kto mu da zarobić. Wolałbym
                    się podzielić refleksją jakąś pogłebioną na ten temat.

                    Ty zaś
                    wyszukujeśz jakąś glossę pióra, jak się domyślam, Żakowskiego, żeby mi nią
                    sińca pod okiem nabić.

                    Ja o zupie, a Ty o dupie. Komunikacja "gleich Null". Ręce opadają.
                    >
                    • Gość: Homosovieticus Re:zupa, dupa, bo mnie się wszystko tak kojarzy IP: *.gdynia.mm.pl 16.01.04, 14:13
                      Chodzi o rzeczy poważniejsze, homosovieticusie. Na przykład o Ziemkiewicza,
                      > który jak to zasugerował Ayran, je z ręki każdemu, kto mu da zarobić.
                      Wolałbym
                      > się podzielić refleksją jakąś pogłebioną na ten temat.
                      >
                      > Ty zaś
                      > wyszukujeśz jakąś glossę pióra, jak się domyślam, Żakowskiego, żeby mi nią
                      > sińca pod okiem nabić.
                      >
                      > Ja o zupie, a Ty o dupie. Komunikacja "gleich Null". Ręce opadają.

                      Sorry
                      Podeprzyj rękoma głowę i pośłuchaj.W kapitaliżmie tylko kapitalisci jedzą ze
                      swojej ręki.Tak to już jest i stawianie Ziemkiewiczowi zarzutu , że je z reki
                      chlebodawcy jest dziwaczne.Jak Ayran wpadł na tak niezależną od reality mysl
                      pozostaję tajemnicą dla nas obu.
                      Kiedyś Ziemkiewicz sam siebie reklamował ,że jest dziennikarzem
                      niezależnym.Nie powiedział tylko czy to dotyczy niezależnosci od ludzi
                      majacych kasę.Będąć członkiem Rotary Club lub odnogi ( wiekszosc naszych
                      rekinów biznesu członkuje w tych klubach)trudno mu głosić przywiazanie do
                      idei i pogardę do (dla) kasy.
                      :))
                      • Gość: wartburg paradoks czwartej władzy IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.01.04, 15:06

                        Gość portalu: Homosovieticus napisał(a):

                        > Sorry
                        > Podeprzyj rękoma głowę i pośłuchaj.W kapitaliżmie tylko kapitalisci jedzą ze
                        > swojej ręki.Tak to już jest i stawianie Ziemkiewiczowi zarzutu , że je z
                        reki
                        > chlebodawcy jest dziwaczne.Jak Ayran wpadł na tak niezależną od reality mysl
                        > pozostaję tajemnicą dla nas obu.
                        > Kiedyś Ziemkiewicz sam siebie reklamował ,że jest dziennikarzem
                        > niezależnym.Nie powiedział tylko czy to dotyczy niezależnosci od ludzi
                        > majacych kasę.Będąć członkiem Rotary Club lub odnogi ( wiekszosc naszych
                        > rekinów biznesu członkuje w tych klubach)trudno mu głosić przywiazanie do
                        > idei i pogardę do (dla) kasy.
                        > :))

                        Tak... Wyrażenia "jeść komuś z ręki" używa się w sensie "odgadywać czyjeś
                        życzenia", co w odniesieniu do dziennikarstwa oznacza ograniczenie
                        zagwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa. To jest problem nie tylko
                        Ziemkiewicza.

                        Osobiście uważam, że nie ma dziennikarzy całkowicie niezależnych. Piszą i
                        głoszą to, czego oczekują od nich szefowie. Inaczej większośc z nich
                        natychmiast straciłaby pracę.

                        Problem polega więc na tym, jakiego dziennikarz ma szefa i jaką sobie u niego
                        wypracuje pozycję. Są bowiem i tacy szefowie, który na dużo pozwalają i wtedy
                        dziennikarz może poszybować pod nieboskłon. Poczuć upojny rausz egzekutora
                        czwartej władzy. Władza, jak wiadomo, upaja.

                        To jest paradoks dziennikarza. Ma władzę i musi jeść z ręki.
                        • homosovieticus Re: paradoks czwartej władzy 16.01.04, 15:21
                          Tak... Wyrażenia "jeść komuś z ręki" używa się w sensie "odgadywać czyjeś
                          > życzenia", co w odniesieniu do dziennikarstwa oznacza ograniczenie
                          > zagwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa. To jest problem nie tylko
                          > Ziemkiewicza.

                          Jeść z czyjejś ręki oznacza konieczność moralną bycia lojalnym w stosunku do
                          swego chlebodawcy.
                          Odgadywanie życzeń chlebodawcy może mieć żródło w ukochaniu Pana lub , co
                          znacznie czestrze w lizusowstwie.
                          PS
                          Mógłbyś na chwilkę wpaść do mego ostatniego postu w watku o komisji forumowej
                          i zająć jakieś stanowisko.
                          Byłbym Ci wdzięcznym.Wazne to dla mnie jest.
                          :)
                        • goniacy.pielegniarz Re: paradoks czwartej władzy 16.01.04, 15:54
                          Wracając na chwilę do Ziemkiewicza i "Kawy czy herbaty", żeby już nie latać po
                          kilku postach, to trochę nie bardzo rozumiem ten zarzut wobec niego. Bo to
                          poszło chyba za daleko i mam wrażenie, jakbym czytał o służalczości politycznej
                          w kontekście tego programu i Ziemkiewicza. Czym jest "Kawa czy herbata"?
                          Przecież w tym programie wylądował Gembarowski, gdy chcieli go odsunąć na bok,
                          na jakiś czas po słynnym jego kłótliwym wywiadzie z Krzaklewskim w czasie
                          kampanii prezydenckiej w 2000r. Przecież to nie jest typ programu, w którym
                          człowiek musi zaprzedawać swoje poglądy. Czy tam Ziemkiewicz służył w tym
                          sensie Kwiatkowskiemu? Nie przesadzajmy.


                          Gość portalu: wartburg napisał:


                          > Osobiście uważam, że nie ma dziennikarzy całkowicie niezależnych. Piszą i
                          > głoszą to, czego oczekują od nich szefowie. Inaczej większośc z nich
                          > natychmiast straciłaby pracę.

                          A może to działa na innej zasadzie? Tego typu praktyki mogą występować na
                          przykład w TVP, która mieni się telewizją niezależną (musi taką być, więc musi
                          też taką udawać) na wpływy polityczne. Ale na przykład w prasie, gdzie
                          większość gazet ma swój określony profil, zatrudnia się po prostu odpowiednich
                          dziennikarzy. Dziennikarz z Wprost nie będzie pisał w Trybunie i odwrotnie.
                          Dlatego dziennikarze nie muszą się zaprzedawać pod względem, powiedzmy,
                          ideologicznym. Bardziej martwią mnie poszczególne publikacje, głównie bardziej
                          specjalistyczne. Tutaj dziennikarz jest poddany ogromnemu naciskowi lobbystów.
                          Jeżeli wyszliśmy od Ziemkiewicza, to on przecież pisze felietony i nie wiem za
                          bardzo, skąd miałaby wynikać jego służalczość. Czy on zmienia poglądy? Mi się
                          wydaje, że nie. To jest przecież trochę inna sprawa niż z dziennikarzami,
                          którzy piszą artykuły na przykład o rynkuy paliwowym, czy o przetargach na
                          rynku zbrojeniowym. Tutaj wchodzi w grę służalczość.

                          > Problem polega więc na tym, jakiego dziennikarz ma szefa i jaką sobie u niego
                          > wypracuje pozycję. Są bowiem i tacy szefowie, który na dużo pozwalają i
                          wtedy
                          > dziennikarz może poszybować pod nieboskłon. Poczuć upojny rausz egzekutora
                          > czwartej władzy. Władza, jak wiadomo, upaja.

                          Jakbym czytał o Michniku :)


                          • Gość: wartburg Re: paradoks czwartej władzy IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.01.04, 16:33

                            goniacy.pielegniarz napisał:

                            > Wracając na chwilę do Ziemkiewicza i "Kawy czy herbaty", żeby już nie latać
                            po
                            > kilku postach, to trochę nie bardzo rozumiem ten zarzut wobec niego. Bo to
                            > poszło chyba za daleko i mam wrażenie, jakbym czytał o służalczości
                            politycznej
                            >
                            > w kontekście tego programu i Ziemkiewicza. Czym jest "Kawa czy herbata"?
                            > Przecież w tym programie wylądował Gembarowski, gdy chcieli go odsunąć na
                            bok,
                            > na jakiś czas po słynnym jego kłótliwym wywiadzie z Krzaklewskim w czasie
                            > kampanii prezydenckiej w 2000r. Przecież to nie jest typ programu, w którym
                            > człowiek musi zaprzedawać swoje poglądy. Czy tam Ziemkiewicz służył w tym
                            > sensie Kwiatkowskiemu? Nie przesadzajmy.

                            Masz rację. Nie upieram się. W moim wywodzie miałem na myśli nie tyle
                            Ziemkiewicza, co sytuację dziennikarzy jako takich. Może trochę niezręcznie
                            to wypadło, ale myślę, że te uwagi odnoszą się także do niego. Znowu źle się
                            wyraziłem - być może odnoszą się także do niego. W sumie za słabo go znam,
                            żeby przeprowadzać wywód na jego przykładzie. Chociaż nadal uważam, że w
                            sensie ogólnym miałem rację.
                            >
                            >
                            > Gość portalu: wartburg napisał:
                            >
                            >
                            > > Osobiście uważam, że nie ma dziennikarzy całkowicie niezależnych. Piszą i
                            >
                            > > głoszą to, czego oczekują od nich szefowie. Inaczej większośc z nich
                            > > natychmiast straciłaby pracę.
                            >
                            > A może to działa na innej zasadzie? Tego typu praktyki mogą występować na
                            > przykład w TVP, która mieni się telewizją niezależną (musi taką być, więc
                            musi
                            > też taką udawać) na wpływy polityczne.

                            Właśnie w tym rzecz, że to nie wychodzi. Chyba nie muszę Cię przekonywać, jak
                            bardzo. To dlatego mamy tej TVP powyżej uszu. Udawanie, że tak nie jest, jak
                            jest, tylko pogarsza sprawę.

                            Ale na przykład w prasie, gdzie
                            > większość gazet ma swój określony profil, zatrudnia się po prostu
                            odpowiednich
                            > dziennikarzy. Dziennikarz z Wprost nie będzie pisał w Trybunie i odwrotnie.
                            > Dlatego dziennikarze nie muszą się zaprzedawać pod względem, powiedzmy,
                            > ideologicznym.

                            Moja teza, zresztą wcale nie taka znowu oryginalna, sprowadza się do tego, że
                            coś takiego ma miejsce. A w sumie przecież nie powinno. Dlaczego "Trybuna"
                            nie mogłaby raz ujawnić jakiejś afery związanej z rządem Leszka Millera,
                            a "Wprost" dajmy na to - sensacyjnych rewelacji z życia prywatnego Jana Marii
                            Rokity? Chociaż "Wprost" jest zdecydowanie bliżej takiej polityki
                            informacyjnej niż nadająca cały czas na tej samej długości fali "Trybuna".

                            Bardziej martwią mnie poszczególne publikacje, głównie bardziej
                            > specjalistyczne. Tutaj dziennikarz jest poddany ogromnemu naciskowi
                            lobbystów.

                            O tym nawet nie pomyślałem, ale masz całowitą rację. Coś takiego z pewnością
                            istnieje.

                            > Jeżeli wyszliśmy od Ziemkiewicza, to on przecież pisze felietony i nie wiem
                            za
                            > bardzo, skąd miałaby wynikać jego służalczość. Czy on zmienia poglądy? Mi
                            się
                            > wydaje, że nie.

                            Felietonista ma największą wolność. Oczywiście w granicach zakreślonych przez
                            szefa, z którego zapatrywaniami musi się zgadzać. Jeśli jednak dojdzie do
                            konfliktu, to on ryzykuje.

                            To jest przecież trochę inna sprawa niż z dziennikarzami,
                            > którzy piszą artykuły na przykład o rynkuy paliwowym, czy o przetargach na
                            > rynku zbrojeniowym. Tutaj wchodzi w grę służalczość.

                            A mnie się wydaje, że te sytuacje są podobne. Tyle że u dziennikarzy
                            zajmujących się gospodarką, to uzależnienie jest bardziej - nie wiem, jak to
                            nazwać - obrzydliwe?
                            >
                            > > Problem polega więc na tym, jakiego dziennikarz ma szefa i jaką sobie u ni
                            > ego
                            > > wypracuje pozycję. Są bowiem i tacy szefowie, który na dużo pozwalają i
                            > wtedy
                            > > dziennikarz może poszybować pod nieboskłon. Poczuć upojny rausz egzekutora
                            >
                            > > czwartej władzy. Władza, jak wiadomo, upaja.
                            >
                            > Jakbym czytał o Michniku :)

                            O Michniku też myślałem. Z tym że Michnik jest szefem (cenzorem - bo o tym
                            przecież rozmawiamy), który skreśla, bądź wyrzuca do kosza to, co piszą jego
                            redakcyjni koledzy.

                            W odróżnieniu od 99 procent dziennikarzy on ma władzę naprawdę.
                            >
                            >
                            • goniacy.pielegniarz Re: paradoks czwartej władzy 16.01.04, 17:52
                              Gość portalu: wartburg napisał:


                              > Moja teza, zresztą wcale nie taka znowu oryginalna, sprowadza się do tego, że
                              > coś takiego ma miejsce. A w sumie przecież nie powinno. Dlaczego "Trybuna"
                              > nie mogłaby raz ujawnić jakiejś afery związanej z rządem Leszka Millera,
                              > a "Wprost" dajmy na to - sensacyjnych rewelacji z życia prywatnego Jana Marii
                              > Rokity? Chociaż "Wprost" jest zdecydowanie bliżej takiej polityki
                              > informacyjnej niż nadająca cały czas na tej samej długości fali "Trybuna".


                              No właśnie. Tutaj trochę pomieszaliśmy dwie sprawy. Bo wyszliśmy od
                              felietonisty, którego czyta jakaś określona liczba ludzi, i którego opinia nie
                              musi być wiążąca dla czytelników, do wykrywania afer (które są, jakby to
                              powiedzieć, prawdą w miarę obiektywną) przez prasę, co jest dodatkowo o wiele
                              mocniejsze politycznie, bo się roznosi głośnym echem poprzez telewizję. Ale mam
                              podobne wrażenie, że ta część prasy, która uchodzi, mówiąc oględnie, za tę na
                              prawo od SLD, może sobie bardziej pozwolić na niezależność w odróżnieniu od
                              takiej "prasy", jak Trybuna, która nigdy się nie wyzwoli spod buta SLD, prędzej
                              zniknie z rynku.

                              > To jest przecież trochę inna sprawa niż z dziennikarzami,
                              > > którzy piszą artykuły na przykład o rynkuy paliwowym, czy o przetargach na
                              >
                              > > rynku zbrojeniowym. Tutaj wchodzi w grę służalczość.
                              >
                              > A mnie się wydaje, że te sytuacje są podobne. Tyle że u dziennikarzy
                              > zajmujących się gospodarką, to uzależnienie jest bardziej - nie wiem, jak to
                              > nazwać - obrzydliwe?

                              Powiedzmy wprost. Tutaj po prostu może wchodzić w grę płacenie dziennikarzowi
                              przez firmę za odpowiedni artykuł w gazecie. I o ile dziennikarz nie jest w
                              stanie uciec od swoich poglądów politycznych (piszę o tych, którzy piszą opinie
                              o polityce w prasie), o tyle ewentualne branie pieniędzy od firm za opinie na
                              temat jakichś spraw gospodarczych jest rzeczywiście bardziej obrzydliwe. Choćby
                              z tego powodu, że opinie polityczne są tylko efektem logicznego myślenia lub
                              jego braku, natomiast przy opiniach na przykład o przetargach, itd.,
                              dziennikarz także występuje w roli pewnego eksperta, bo czytelnik po pierwsze
                              nie musi się znać na szczegółach, a po drugie, nawet gdyby chciał, to nie ma
                              takiego dostępu do różnych konkurujących ze sobą stron i różnych materiałów,
                              jakie ma dziennikarz.
                              • Gość: wartburg lwia część wydatków na reklamę IP: *.b.dial.de.ignite.net 17.01.04, 15:49
                                .pielegniarz napisał:

                                > Gość portalu: wartburg napisał:
                                >
                                >
                                > > Moja teza, zresztą wcale nie taka znowu oryginalna, sprowadza się do tego,
                                > że
                                > > coś takiego ma miejsce. A w sumie przecież nie powinno. Dlaczego "Trybuna
                                > "
                                > > nie mogłaby raz ujawnić jakiejś afery związanej z rządem Leszka Millera,
                                > > a "Wprost" dajmy na to - sensacyjnych rewelacji z życia prywatnego Jana Ma
                                > rii
                                > > Rokity? Chociaż "Wprost" jest zdecydowanie bliżej takiej polityki
                                > > informacyjnej niż nadająca cały czas na tej samej długości fali "Trybuna".
                                >
                                >
                                >
                                > No właśnie. Tutaj trochę pomieszaliśmy dwie sprawy. Bo wyszliśmy od
                                > felietonisty, którego czyta jakaś określona liczba ludzi, i którego opinia
                                nie
                                > musi być wiążąca dla czytelników, do wykrywania afer (które są, jakby to
                                > powiedzieć, prawdą w miarę obiektywną) przez prasę, co jest dodatkowo o
                                wiele
                                > mocniejsze politycznie, bo się roznosi głośnym echem poprzez telewizję. Ale
                                mam
                                >
                                > podobne wrażenie, że ta część prasy, która uchodzi, mówiąc oględnie, za tę
                                na
                                > prawo od SLD, może sobie bardziej pozwolić na niezależność w odróżnieniu od
                                > takiej "prasy", jak Trybuna, która nigdy się nie wyzwoli spod buta SLD,
                                prędzej
                                >
                                > zniknie z rynku.
                                >
                                > > To jest przecież trochę inna sprawa niż z dziennikarzami,
                                > > > którzy piszą artykuły na przykład o rynkuy paliwowym, czy o przetarga
                                > ch na
                                > >
                                > > > rynku zbrojeniowym. Tutaj wchodzi w grę służalczość.
                                > >
                                > > A mnie się wydaje, że te sytuacje są podobne. Tyle że u dziennikarzy
                                > > zajmujących się gospodarką, to uzależnienie jest bardziej - nie wiem, jak
                                > to
                                > > nazwać - obrzydliwe?
                                >
                                > Powiedzmy wprost. Tutaj po prostu może wchodzić w grę płacenie
                                dziennikarzowi
                                > przez firmę za odpowiedni artykuł w gazecie. I o ile dziennikarz nie jest w
                                > stanie uciec od swoich poglądów politycznych (piszę o tych, którzy piszą
                                opinie
                                >
                                > o polityce w prasie), o tyle ewentualne branie pieniędzy od firm za opinie
                                na
                                > temat jakichś spraw gospodarczych jest rzeczywiście bardziej obrzydliwe.
                                Choćby
                                >
                                > z tego powodu, że opinie polityczne są tylko efektem logicznego myślenia lub
                                > jego braku, natomiast przy opiniach na przykład o przetargach, itd.,
                                > dziennikarz także występuje w roli pewnego eksperta, bo czytelnik po
                                pierwsze
                                > nie musi się znać na szczegółach, a po drugie, nawet gdyby chciał, to nie ma
                                > takiego dostępu do różnych konkurujących ze sobą stron i różnych materiałów,
                                > jakie ma dziennikarz.

                                Przepraszam, że odpowiadam z opóźnieniem, ale bylem poza domem.

                                Zjawisko, które opisujesz, jest szersze niż nam się wydaje i dotyczy nie tylko
                                rynku samochodowego.

                                Parę lat temu napisałem recenzję z polskiego filmu, która ukazała się w znanym
                                niemieckim dzienniku. Honorarium wypłacili mi tak żałośnie niskie, że aż się
                                wstydziłem przyznać znajomym.

                                Było to w czasie Berlinale, gdzie film leciał poza konkursem. Powszechnie
                                znana gazeta ukazywała się ze specjalnym dodatkiem festiwalowym zapełniony od
                                dołu do góry recenzjami.

                                Przypadkiem dowiedziałem się, że wszyscy produkujący się tam krtytycy - w tym
                                także b. prominentni - dostawali takie same grosze jak ja. Zgłupiałem.

                                Redaktor, z którym chciałem wyjaśnić tę sprawę, nie rozumiał, dlaczego się
                                uskarżam. "Przecież artykuł wydrukowaliśmy", powiedział.

                                Dopiero po wyjściu na ulicę dotarło do mnie co miał na myśli. Był przekonany,
                                że recenzję (bardzo dobrą) zamówił u mnie producent. Redaktor udostępnił mi
                                łamy swojej gazety i nie widział powodu, żeby mnie za to jeszcze wynagradzać.
                                Honorarium było symboliczne.

                                Pikanterii tej historyjce dodaje fakt, że producentem wspomnianego filmu był
                                niejaki Lew Rywin. Gdybym mial głowę na karku, mógłbym się z nim skontaktować
                                jeszcze przed Berlinale i szepnąć słówkoo o zielonym świetle na napisanie
                                recenzji z jego filmu w znanej niemieckiej gazecie.

                                Założę się, że mógłbym zażądać stokrotność tego, co wypłaciła mi gazeta.
                                Jednym artykułem oszczędziłem mu lwią część wydatków na reklamę. A on nawet
                                mi nie podziękował...

                                I tak dotarliśmy do punktu, z którego wyszliśmy. Do profanacji zawodu
                                dziennikarskiego w wykonaniu naszych gwiazd ekranu - Pieńkowskiej, Durczoka,
                                Warakomskiej i innych.
                • ayran Re: a propos "Kawy i herbaty" 16.01.04, 16:09
                  Gość portalu: wartburg napisał(a):

                  > Tym razem zgadzam się z Tobą całkowicie. Też tak to widzę.

                  Obawiam się, że jednak niecałkowicie - co zaraz wykażę.

                  > Nawiasem
                  > mówiąc "Kawa i Herbata" to rzeczywiście b. miałki programik.

                  Tu absolutnie się zgadzam. Tak miałki, że go w ogóle nie oglądam. To zresztą
                  dla mnie pora przygotowywania się do wyjścia, a potem dojeżdżania do pracy,
                  kiedy to oglądanie TV jest dość niewygodne.

                  > Również w TOK FM Ziemkiewicz odwala chałturę.

                  Tu się zgodzę częściowo - Ziemkiewicz nie jest najgorszy z piątki prowadzącej
                  poranne audycje w TOK FM.

                  > Takie przynajmniej odniosłem
                  > wrażenie słuchając go tam parę razy.

                  Tu nie mam zdania - nie wiem co słyszałeś. Największym kłopotem Ziemkiewicza
                  jest (wynikający prawdopodobnie z braku odpowiednich kontaktów) bardzo
                  nieciekawy dobór porannych rozmówców. Do przeglądów prasy natomiast
                  przygotowuje się bardzo solennie.

                  > W ogóle TOK FM zeszło na psy w
                  > porownaniu z tym, jak zaczynali.

                  Zmieniła się konwencja, bo poprzednia nie sprawdziła się kompletnie w
                  komercyjnym radiu. Zresztą kiedy zaczynali, było dość podobnie, też były
                  poranne rozmowy z goścmi w studio, prowadzone przez inne "gwiazdy" np.
                  Orłosia, Martę Grzywacz. Wtedy nazywało się to Inforadio, nazwa TOK FM
                  pojawiła się nieco później, wtedy tez rozpoczęły się rozmowy ze słuchaczami -
                  przy czym wielu dzwoniących to zwykli wariaci, więc nie dało się tego słuchać.

                  > Co się stało z Ogińskim? Nie wiem, w jakich okolicznościach odszedł, ale ten
                  > człowiek to był prawdziwy skarb.

                  Tu Twoja opinia cokolwiek mnie dziwi, zważywszy Ogińskiego kłopoty z dykcją,
                  czy językiem polskim. Ale moja sytuacja jest specyficzna, bo znam człowieka
                  skądinąd (www.isppan.waw.pl/cbap/wdzia.htm) i trudno mi się było
                  pogodzić z tymi wszystkim wygłupami.

                  > Ta brygada udzielająca się w TOK FM teraz - Ziemkiewicz, Paradowska,
                  Gawryluk,
                  > Kolenda - jest b. cieniusia, cieniusieńka. Tylko jednemu Żakowskiemu o coś
                  > jeszcze chodzi.

                  No i tu się nie zgodzę - cenię Dorotę Gawryluk. Żakowski to dość sprawny
                  radiowy rozmawiacz (no i z lepszymi kontaktami niż Ziemkiewicz, stąd ciekawszy
                  dobór rozmówców), ale denerwują mnie dodatkowe dźwięki wysyłane przezeń na
                  antenę.



                  Ay.


                  • Gość: WW Re: a propos "Kawy i herbaty" IP: *.biaman.pl 16.01.04, 16:36
                    Ayran, link sie nie otwiera.
                    • ayran Re: a propos "Kawy i herbaty" 16.01.04, 16:40
                      Gość portalu: WW napisał(a):

                      > Ayran, link sie nie otwiera.

                      wywal nawiasy.


                      Ay.
                      • Gość: WW Re: a propos IP: *.biaman.pl 16.01.04, 16:44
                        OK, nie zwrociłem na to uwagi. Aż wstyd przyznac, nie znam faceta, ale
                        naprawde, jeśli oglądam telewizję, to głównie po to, żeby zobaczyć film.
                        Fajnie przeczytać o tym facecie. Roszkowski, Gawlikowski, niezłe referencje.
        • Gość: Camille~ Pissarro Re: Tylko jedno ale IP: *.idea.pl 18.01.04, 17:55
          Ta uwaga nic dla mnie nie stanowi, Rafał Ziemkiewicz był jednym z wielu
          redaktorów prowadzących chyba program "Kawa czy Herbata" ( nie intersuje mnie w
          aktualnym stanie , formie i treści - quasi "publiczna telewizja ) i nie
          okupował żadnej synekury.To raczej dla Robocopa ( moja ksywa Rob erta )
          stanowił pewne alibii w "obiektywnośći" tejże (czytaj TVP )oraz w
          ponadpartyjnym ( ha, ha ) doborze kadr ....
          Aby tylko wszyscy sprzeniewierzali swoje idee, zasady tak jak według Pana czyni
          Rafał Ziemkiewicz to na pewno kanał z zaprogramowaną jedynką byłby w moim domu
          często w użyciu.

          "You must keep your mind on the objective, not on the obstacle.
          "
          - William Randolph Hearst (1863-1951), publisher
          • wyskota To chyba o mnie chodzi. 19.01.04, 04:07
            Gość portalu: Camille~ Pissarro napisał(a):

            > Ta uwaga nic dla mnie nie stanowi, Rafał Ziemkiewicz był jednym z wielu
            > redaktorów prowadzących chyba program "Kawa czy Herbata" ( nie intersuje mnie
            w
            >
            > aktualnym stanie , formie i treści - quasi "publiczna telewizja ) i nie
            > okupował żadnej synekury.To raczej dla Robocopa ( moja ksywa Rob erta )
            > stanowił pewne alibii w "obiektywnośći" tejże (czytaj TVP )oraz w
            > ponadpartyjnym ( ha, ha ) doborze kadr ....
            > Aby tylko wszyscy sprzeniewierzali swoje idee, zasady tak jak według Pana
            czyni
            >
            > Rafał Ziemkiewicz to na pewno kanał z zaprogramowaną jedynką byłby w moim
            domu
            > często w użyciu.

            Czuję się wywołany do tablicy, więc spróbuję uzasadnić. Małe porównanie, może
            trochę odległe w czasie i nie do końca przystające do sytuacji "z
            Ziemkiewiczem". Może jednak.
            Zapewne pamięta Pan okres po ogłoszeniu stanu wojennego. Kiedy to nastapił
            wyraźny podział na tych bojkotujących RTV oraz na współpracujących z nim. I
            pamięta Pan zapewne, jakie wówczas funkcjonowały oceny społecze, a także
            moralne tego podziału.
            Jak sam Pan zauważył udział R. Ziemkiewicza stanowił dla Kwiatkowskiego swego
            rodzaju alibi. Czyż to innymi słowy nie to samo, co uwiarygodnianie kogoś, kto
            na nie nie zasługuje?
            Ja bym nawet nie miał do Ziemkiewicza pretensji, że występuje w telewizji.
            Wszak to telewizja publiczna (póki co, tylko z nazwy) i każdy teoretycznie ma
            prawo w niej wystąpić.
            Problem w tym, na jakich warunkach. Osobiście, gdybym był na jego miejscu,
            zażądałbym od TVP całkowitej niezależności w zakresie przekazu słownego.
            Z tego, czego byliśmy świadkami jako "oglądacze" możemy się domyślać, że
            prawdopodobnie żadnych warunków nie stawiał. Poza finansowymi, być może.

            Pozdrawiam.
            • Gość: Camille~Pissarro TVP niepubliczna IP: *.chello.pl 19.01.04, 21:28
              Wydaje mi sie, że porównanie do czasów stanu wojennego nie jest zbyt fortunne,
              aż nadto dobrze pamietam tamtą atmosferę( wizyty w kościele sw.Marcina na
              comiesięcznych spektaklach ), ten udany bojkot ( przede wszystkim artystów bo
              oni byli niezłomni ) "kuriozum" jakim była wtedy TVP z konferencjami prasowymi
              tego "qusimodo". Nie ma słów nie ma epitetów aby określić to
              ówczesne, "kraczące medium". Dziś rzeczywiście jest tylko niewiele lepiej.
              Ale R.Ziemkiewicz , czy syn Stefana Kisielewskiego Tomasz, którzy
              prowadzili ( nie wiem być może ten drugi w dalszym ciągu prowadzi ) te
              niepublicystyczne programy, programy , które niewiele wnoszą jesli chodzi o
              kształtowanie - naszych byc może juz mniej - ale naszym latorośli postaw
              moralnych, etycznych , ogólnie mówiąc życiowych, raczej nie sprzeniewierzyli
              sie swoim ideałom.. Rzeczywiście mozna miec zastrzeżenie , że sprzedali swój
              wizerunek uwiarygadniając to "chore" ( eufemizm) i ze wszech miar
              nieobiektywne, kostyczne , skorumpowane uwikłane w szereg nietransparentnych
              więzów, układów "quasi medium" ( wyliczanek pejoratywnych , mozna dokoptować
              bez liku - pozytywy to ponoć w miare poprawna kondycja finansowa - ale to przy
              takim monopolu , nie dziwi (reklamy)).
              Uważam, że mimo wszystko ( chodzi o zastrzezenia , ludzi tzw. lewicy
              o prawicowe skrzywienie ) to telewizja z Woronicza czasów W.Walendziaka była
              zdecydowanie atrakcyjniesza ( mówię o moim osobistym poglądzie )autorzy takich
              programów jak Fronda naprawdę próbowali stawiać telewidzom sensowne pytania -
              tamta ekipa miała jakąś wizję i nisje dla tego "medialnego lewiatana" ( tez
              niezły program ). Ale właśnie , ile procent widowni takich programów łaknęło i
              na postawione pytania próbowało sobie odpowiadać ??.Teraz w sumie została
              B.Czajkowska , która z wiekiem staje się juz mniej dynamiczna i dociekliwa....
              Konkludując, jest mi obojetne co się dzieje, i co bedzie się działo z
              TVP - nie mam na to wpływu , poza faktem , że dostaje upomnienia o niepłaconym
              abonamencie, z którego te wszystkie "VIP'y" ( dla mnie zwykłe kreatury - mam na
              myśli prezesa, prawie cały zarząd - za wyjątkiem A.Pawłowicza , oraz innych
              dyrektorów programów - vide S.Zieliński, N.Terentiew,Pacławski itd ) dostatnio
              egzystują .Na pohybel tym wszystkim cwaniakom, którzy z nadania klucza
              partyjnego tam i w Polskim Radio zasiadają.
              Ja mam na szczęście dostęp do CNN,BBC,TVN24 ( ostatnio tez zauważyłem pewne
              niepokojace oznaki na wizji - sic !!! ) a poza tym pozostaje jeszcze wolna
              prasa i to medium , w którym artykułuje właśnie ewoje spostrzeżenia..
              Problem tylko z tymi , którzy sie tym zabiegom socjotechnicznym w TVP
              bezmyślnie poddają - bez ,żadnego zastanowienia i krztyny refleksji. Nie ma sie
              potem co dziwić, że pan prezydent ma sześćdziesiat pare procent poparcia a
              współmałżonka może myśleć realnie o fotelu prezydenckim. Czyję sie jakbym
              funkcjonował w jakimś onirycznym spektaklu niczym z powieści G.M.Marquez'a, czy
              absurdzie Egona Ionesco....

              "Wychowywać to uczynić niewrażliwym na telewizje " /autora nie pamietam/
              • Gość: züberman Re: TVP niepubliczna IP: *.biaman.pl 19.01.04, 21:48
                Fajnie. Popieram. "Jesieni patriarchy" to raczej u nas nie będzie, ale
                z "dynastią" Kwaśniewskich też nie będzie zabawnie.
                • Gość: Camille~Pissarro Proza iberoamerykańska IP: *.idea.pl 19.01.04, 22:24
                  była bardzo modna podczas okresu moich studiów - Kwach , nie wiem czy wtedy
                  zaczytywał sie w takich autorach jak wspomniany G.M.Marquez,J.Cortazar,Fuentes,
                  Mario Vargas Lossa,Mahamado De Asis itd. - raczej studiował retorykę "nowo
                  mowy" - wszak szykowano go na kolejnego aparatczyka, genseka.Czy on zdradził
                  się jakimś głębszym przemyśleniem ???Jest do bólu w mowie gładki, elastyczny ,
                  mówiacy "na okrągło" , bez zajmowania zdecydowanej postawy we wszystkich bez
                  wyjątku sprawach.A Jola , Jola jest wymuskana,cudowna, piękna niczym
                  podstarzała "Lady Di" - ale niestety czasem trzeba sie odezwać a wówczas zieje
                  zgrozą - pytanie czy dla wszystkich ??


                  "You must keep your mind on the objective, not on the obstacle".

                  - William Randolph Hearst (1863-1951), publisher



                  • goniacy.pielegniarz Re: Proza iberoamerykańska 19.01.04, 22:45
                    A głównym wydawcą prozy iberoamerykańskiej jest, tak, tak, sam niezłomny
                    Czarzasty i jego Muza. Ale ten akurat jest chyba bardziej oczytany od
                    Złotoustego. Kiedyś był w Polityce artykuł o nim i o Kwiatkowski. Czarzasty to
                    podobno wielki fan literatury i uwielbia czytać. Nawet garaż przerobił na
                    bibliotekę. Kwaśniewski to chyba tylko ewentualnie otwiera biblioteki. Do
                    takich rzeczy jest wręcz idealnie stworzony. Czasami wydaje mi się, że on się
                    właśnie urodził po to, żeby pięknie mówić do otumanionych przez TVP ludzi.
                  • goniacy.pielegniarz Skąd Kwaśniewski pobierał naukę przemawiania 19.01.04, 22:51
                    Możliwe, że stąd:


                    www.komunizm.px.pl/belkot.htm
                    • Gość: wartburg tasiemcowa poczwarność IP: *.b.dial.de.ignite.net 20.01.04, 01:10
                      goniacy.pielegniarz napisał:

                      > Możliwe, że stąd:
                      >
                      >
                      > www.komunizm.px.pl/belkot.htm

                      Doskonałe! Po mowie ich (bełkocie) poznacie. Można mówić, na co tylko
                      przyjdzie ochota, do przodu albo do tyłu i zawsze ta sama tasiemcowa mowa
                      trawa wyjdzie. Poczwarność języka doprowadzona do perfekcji.

                      Cimoszewicz nawiasem mówiąc Kwaśniewskiemu w niczym nie ustępuje, o Millerze
                      już nie wspomnę.



    • basia.basia do GP 15.01.04, 01:01
      Ty pewnie wiesz o jakim artykule Camille P. pisze.
      Podrzucisz link? Proszę:)
      • goniacy.pielegniarz Re: do GP 15.01.04, 10:40
        basia.basia napisała:

        > Ty pewnie wiesz o jakim artykule Camille P. pisze.
        > Podrzucisz link? Proszę:)


        Jeżeli masz na myśli Ziemkiewicza, to C-P zapewne chodziło o ostatnią Lożę
        Prasową, w której właśnie RAZ to mówił.
      • Gość: wartburg koszmary IP: *.b.dial.de.ignite.net 15.01.04, 10:56
        W ekipie "Wiadomości" i "Panoramy" jest parę osób, które całkiem nieźle radzą
        sobie. Przynajmniej na tyle, że się nie ośmieszają i posługują się w miarę
        poprawną polszczyzną. Mszczenie się na nich za to, co wyrabia Pieńkowska,
        Czyż, Jeneralski, Gembarowski, Czeczutko, Wolniewicz, Milewicz i Durczok
        byłoby nie fair.

        Myślę, że po zniknięciu przywódców stada dałoby się zmontować z tych
        pozostałości (do tej pory nie rzucających się w oczy) całkiem sprawny zespół.
        Przynajmniej dać im szansę. Chociaż musze przyznać, że mnie też chwilami
        ogarniają wątpliwości.

        Również w tym drugim garniturze roi się od koszmarów. Takich jak Holecka albo
        niejaka Olimpia Górska, ktora swoje komunikaty czyta świdrującym głosikiem
        spikerki z Radio Moskwa z czasów Breżniewa. Kiedy dziewczę zacznie zawodzić,
        to aż mnie ciarki przechodzą. Jak to w ogóle było możliwe, że ktoś tak
        ewidentnie nie nadający się do wykonywania tego zawodu, dostał pracę
        w "Wiadomościach"? Koszmar.
        • goniacy.pielegniarz Re: koszmary 15.01.04, 11:24
          Nie łudźmy się. Pierwszy garnitur nie zostanie ruszony, nawet po zniknięciu
          przywódców stada, jak piszesz. Takie osoby, jak Durczok czy Pieńkowska to są po
          prostu gwiazdy TVP, a takich się łatwo nie wymienia. Trzeba pamiętać, że są oni
          bardzo lubiani przez widzów i przeciętny widz pewnie nawet nie ocenia ich przez
          pryzmat doskonałości warsztatu dziennikarskiego, czy też służalczości
          politycznej.


          p.s.
          Ja do Durczoka nie mam jakichś szczególnych zastrzeżeń, jeżeli chodzi o
          polityczną propagandę. Takie rzeczy bardziej widać u reportewó Wiadomości, typu
          Orcholski, Rudnik czy Kaniewska i te osoby przede wszystkim powinny zniknąć.
          Pamiętam, że gdy zdjęto materiał o pożyczce Millera w banku, w którym udziały
          ma Gudzowaty, to Newsweek napisał krótką notkę o tym, że Kolenda-Zaleska i
          Durczok na znak protestu wzięli od razu urlopy. Nic to nie dało oczywiście, ale
          nie był to raczej też gest pod publiczkę, bo o tym nie było głośno.
          • ayran Re: koszmary 15.01.04, 12:08
            Zwykle osoba prowadząca wydanie Wiadomości jest równiez jednym z jego dwojga
            redaktorów. I w tym porównaniu - zawartości wydań firmowanych przez Durczoka i
            Pieńkowską, ta druga wypada lepiej.
            • homosovieticus Re: koszmary ale nie to najwazniejsze wg mnie 15.01.04, 12:11
              ayran napisał:

              > Zwykle osoba prowadząca wydanie Wiadomości jest równiez jednym z jego dwojga
              > redaktorów. I w tym porównaniu - zawartości wydań firmowanych przez Durczoka
              i
              > Pieńkowską, ta druga wypada lepiej.

              spróbuj ustosunkować się do mego ostatniego postu.Ciekawym twego zdania.
              • ayran Re: koszmary ale nie to najwazniejsze wg mnie 15.01.04, 13:01
                homosovieticus napisał:

                > spróbuj ustosunkować się do mego ostatniego postu.Ciekawym twego zdania.

                Nie traktuj tego jako niegrzeczności, ale nie przepadam za zadaniami w
                konwencji szkolnej klasówki. Poza tym nie wierze w możliwość "parametryzacji"
                czegoś takiego, jak osobowość dziennikarska.
                • homosovieticus Nie lekajcie się i pomyślcie chociaż ! 15.01.04, 13:28
                  Kochani !
                  Nie "pędzę Was do roboty" i nie zachecam do dyskusji na temat gustów.Bo
                  zarówno BB jak GP a także i ayran potraktowali moja prosbę o
                  ulepienie "ideału" dziennikarza radiowo -telewizyjnego jako własciwie
                  głupia.Chciałem przypomnieć w zwiazku z tym ( nikt nie lubi jak go sie
                  niezasłuzenie traktuje per noga , chyba ,że po nicku),że w teori
                  rozwiazywania zadań istnieje opracowana _ przez głupich ale pragmatycznych
                  amerykanców - metoda zwana trójkatem Nadlera (może byc błąd w pisowni
                  nazwiska )ktora polega własnie na sformułowanie ideału rozwiazania bez
                  liczenia się z realiami, a pózniej kolejno uwzgledniajać te ostatnie
                  dochodzimy do rozwiazania rzeczywistego.
                  Może teraz was przekonałem ,że warto pokusić się o szkic ideału, nawet dla
                  zaspokojenia ciekawosci własnej no i mojej.
                  Sam mam to za soba Uprzedzam ,że dojdziecie do zaskakujacych wniosków!
                  :))
                  • rolotomasi Re: HomoMariaanowi Bezwstydnemu < do sztambucha 15.01.04, 13:39
                    " Tylko jedno, ale ale zasadnicze moim zdaniem "
                    homosovieticus 15.01.2004 12:29

                    " Właśnie, właśnie . Brak charakteru. Brak przekonań. To bardzo dobrze "
            • goniacy.pielegniarz Re: koszmary 15.01.04, 12:28
              ayran napisał:

              > Zwykle osoba prowadząca wydanie Wiadomości jest równiez jednym z jego dwojga
              > redaktorów. I w tym porównaniu - zawartości wydań firmowanych przez Durczoka
              > i Pieńkowską, ta druga wypada lepiej.


              Ja jakoś nie dostrzegam różnicy. Ale to nic nie znaczy, bo nie za często
              oglądam Wiadomości. Może masz rację, ale jakiejś wielkiej różnicy ze względu na
              prowadzącego nie widzę. Problem polega na tym, że tam się zagnieździły takie
              indywidua, jak właśnie Orcholski, Kaniewska (to ona robiła wszystki materiały o
              Komisji Śledczej) i mają swoją działkę. Taki Orcholski na przykład (laureat
              nagrody - Hieny Roku) zajmuje się polityką wewnętrzną, głównie ostanio zaś tym,
              co się dzieje w SLD. Jaki koń jest, każdy widzi. I robi te swoje, pożal się
              Boże, materiały. Jak go wyślą, żeby coś zrelacjonował, to przecież redaktor
              prowadzący jest w pewnym sensie zdany na niego. Przecież Durczok nie będzie
              stał nad nim w Sejmie i go kontrolował, jak małe dziecko. Tutaj różnica może
              polegać tylko na tym, że prowadzący ma wpływ na dobór tematów, ale na jakość
              tego, co mu zaserwuje taki Orcholski, to już obawiam się, że mniejszy.
              A "górze" hieny roku są na rękę, więc są nie do ruszenia.
              • ayran Re: koszmary 15.01.04, 13:05
                W przypadku głownego wydania Wiadomości TVP najprościej porównać jak dalece
                różnią się czołówki wydań prowadzonych przez poszczególnych redaktorów, od
                tego, co następnego dnia trafia na czołówki najważniejszych gazet. w wydaniach
                Pieńkowskiej odstępstwa są stosunkowo najmniejsze a często nawet logicznie
                wytłumaczalne.

                Ay.
          • basia.basia Re: koszmary 15.01.04, 12:27
            goniacy.pielegniarz napisał:

            > Pamiętam, że gdy zdjęto materiał o pożyczce Millera w banku, w którym
            udziały
            > ma Gudzowaty, to Newsweek napisał krótką notkę o tym, że Kolenda-Zaleska i
            > Durczok na znak protestu wzięli od razu urlopy. Nic to nie dało oczywiście,
            ale
            >
            > nie był to raczej też gest pod publiczkę, bo o tym nie było głośno.

            Wielu wartościowych ludzi odeszło stamtąd. Gdyby sytuacja zmieniła się
            radykalnie, mogliby wrócić. Ja bym chciała, żeby np. Olejnik znalazła
            się ze swoją Kropką czy czymś podobnym w TVP.
            • goniacy.pielegniarz Re: koszmary 15.01.04, 12:33
              basia.basia napisała:

              > Ja bym chciała, żeby np. Olejnik znalazła
              > się ze swoją Kropką czy czymś podobnym w TVP.

              Jakiś czas temu krążyły plotki, że Olejnik prowadzi jakieś rozmowy z Polsatem.
              Ale póki co, cisza.
          • Gość: wartburg koszmarów ciąg dalszy IP: *.b.dial.de.ignite.net 15.01.04, 12:42

            goniacy.pielegniarz napisał:

            > Nie łudźmy się. Pierwszy garnitur nie zostanie ruszony, nawet po zniknięciu
            > przywódców stada, jak piszesz. Takie osoby, jak Durczok czy Pieńkowska to są
            po
            >
            > prostu gwiazdy TVP, a takich się łatwo nie wymienia. Trzeba pamiętać, że są
            oni
            >
            > bardzo lubiani przez widzów i przeciętny widz pewnie nawet nie ocenia ich
            przez
            >
            > pryzmat doskonałości warsztatu dziennikarskiego, czy też służalczości
            > politycznej.
            >
            >
            > p.s.
            > Ja do Durczoka nie mam jakichś szczególnych zastrzeżeń, jeżeli chodzi o
            > polityczną propagandę. Takie rzeczy bardziej widać u reportewó Wiadomości,
            typu
            >
            > Orcholski, Rudnik czy Kaniewska i te osoby przede wszystkim powinny zniknąć.
            > Pamiętam, że gdy zdjęto materiał o pożyczce Millera w banku, w którym
            udziały
            > ma Gudzowaty, to Newsweek napisał krótką notkę o tym, że Kolenda-Zaleska i
            > Durczok na znak protestu wzięli od razu urlopy. Nic to nie dało oczywiście,
            ale
            >
            > nie był to raczej też gest pod publiczkę, bo o tym nie było głośno.

            Trudno sie z Tobą nie zgodzić. Nic nie wiedziałem o proteście Kolendy i
            Durczoka w sprawie kredytu Millera. Mimo to rola Durczoka jako redaktora
            dyspozycyjnego jest dla mnie ewidentna. W zbyt wielu akcjach go widziałem,
            aby teraz postrzegać go w roli odkupiającego swoje grzechy Kmicica albo
            Wallenroda.

            Durczok jest w tej ekipie niewątpliwie najinteligentniejszy - to znaczy
            najbardziej medialny. Z tym że to go obciąża jeszcze bardziej. Zgodził się
            na rolę nienajlepszą i będzie musiał ponieść tego konsekwncje. Masz racje,
            kiedy piszesz, że jemu i jego głupiutkiej partnerce Pieńkowskiej jako gwiazdom
            szklanego ekranu nic się nie stanie, ale w odróżnieniu od Ciebie jestem
            przekonany, że polecą.

            Po zmianie rządu, nieuniknionej, będą jednak musieli poszukać sobie pracy
            gdzie indziej. Na pewno załapią się u nadawców prywatnych, gdzie nadal będą
            dyspozycyjni (tam też tego się oczekuje). Jeśli zaś chodzi o Jeneralskiego,
            to na tego czeladnika fryzjerskiego nikt chyba się nie połasi.

            Orcholskiego sobie nie przypominam, ale na Rudnika i Kaniewską zwróciłem uwagę
            i też ich cięzko trawię. Szczególnie Kaniewska mnie denerwuje swoimi
            żenującymi pomysłami montażowymi. To jest dopiero koszmar. Porównywalny
            chyba tylko do patosu informacyjnego niejakiego Milewicza.

            Załaczam najnowsze doniesienia Rzepy. Wygląda na to, że Kwiatkowski rozważa
            wyciągnięcie konsekwencji. Może dojdzie w końcu do trzęsienia ziemi na
            Woronicza?

            www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040115/kraj/kraj_a_3.html
            • goniacy.pielegniarz Re: koszmarów ciąg dalszy 15.01.04, 13:15
              Jakoś widzę, że obsadziłem się w roli obrońcy Durczoka w tej dyskusji, o co bym
              siebie nie podejrzewał. Ja go raczej staram się oceniac przez pryzmat wywiadów,
              które przeprowadza, niż przez pryzmat Wiadomości. Do Wiadomości trafił pewnie
              tylko dlatego, że po tym, jak został dziennikarzem roku, chcieli mieć kogoś
              wiarygodnego w oczach opinii publicznej, kto firmowałby serwis informacyjny.
              I tutaj bardziej krytycznie oceniam reporterów, bo to oni robią swoje
              materiały, a jakie one są, to przecież widzimy. Chociaż z drugiej strony może
              wprowadzenia do materiałów, jakie robią prowadzący mają jeszcze większe
              znaczenie, ale z innego powodu. Pomijając już fakt, jaki procent osób w Polsce
              rozumie proste komunikaty (według badań wyszło, że coś około 80% czy 90% nie
              rozumie), to były jeszcze jakieś badania, z których wynikało, że przeciętny
              telewidz słucha dokładnie tylko kilkanaście pierwszych sekund z każdego tematu.
              Może więc prowadzący mają większą rolę niż nam się wydaje :)
              Ale wracając do tych wywiadów Durczoka, to moim zdaniem nie widać jakiejś
              szczególnej różnicy w stylu przepytywania rozmówców. Wydaje mi się, że jest
              taki sam dla wszystkich. A to, jaki jest, to już całkiem inna sprawa.
              • homosovieticus Re: koszmarów ciąg dalszy 15.01.04, 13:38
                Chociaż z drugiej strony może
                wprowadzenia do materiałów, jakie robią prowadzący mają jeszcze większe
                znaczenie, ale z innego powodu. Pomijając już fakt, jaki procent osób w Polsce
                rozumie proste komunikaty (według badań wyszło, że coś około 80% czy 90% nie
                rozumie), to były jeszcze jakieś badania, z których wynikało, że przeciętny
                telewidz słucha dokładnie tylko kilkanaście pierwszych sekund z każdego
                tematu.
                Może więc prowadzący mają większą rolę niż nam się wydaje :)


                Swięte słowa i teraz wyciagnij wnioski i pomalenku do trójkata.
                Najwazniejsza okaze sie ...(mowimy o prezenterach wiadomosci)WIARYGODNOSC.
                Jak się ja buduje u tłumów podpowiada socjologia.
                • goniacy.pielegniarz Re: koszmarów ciąg dalszy 15.01.04, 13:55
                  homosovieticus napisał:


                  > Swięte słowa i teraz wyciagnij wnioski i pomalenku do trójkata.
                  > Najwazniejsza okaze sie ...(mowimy o prezenterach wiadomosci)WIARYGODNOSC.
                  > Jak się ja buduje u tłumów podpowiada socjologia.


                  Czyli chodzi Ci mniej więcej o to, co napisałem o Durczoku, jeśli Cię dobrze
                  zrozumiałem. Zatrudnili go po to, żeby, jako osoba popularna w oczach opinii
                  publicznej, uwiarygadniał przekazywane informacje. Stanowi on po prostu pewnego
                  rodzaju filtr, przez który przepuszcza się strumień informacji, czy też
                  propagandy, dla widzów.
                  • homosovieticus Re:koszmarów ciąg dalszy ale a lepszym zrozumienie 15.01.04, 14:15
                    goniacy.pielegniarz napisał:

                    > homosovieticus napisał:
                    >
                    >
                    > > Swięte słowa i teraz wyciagnij wnioski i pomalenku do trójkata.
                    > > Najwazniejsza okaze sie ...(mowimy o prezenterach wiadomosci)WIARYGODNOSC.
                    > > Jak się ja buduje u tłumów podpowiada socjologia.
                    >
                    >
                    > Czyli chodzi Ci mniej więcej o to, co napisałem o Durczoku, jeśli Cię dobrze
                    > zrozumiałem. Zatrudnili go po to, żeby, jako osoba popularna w oczach opinii
                    > publicznej, uwiarygadniał przekazywane informacje. Stanowi on po prostu
                    pewnego
                    >
                    > rodzaju filtr, przez który przepuszcza się strumień informacji, czy też
                    > propagandy, dla widzów.


                    Dokładnie o to mi chodzi.Wygląd, sposób zachowania prezentera, w oczach 80-90%
                    widzów uwiarygadnia informacje która przekazuje prezenter.
                    To jest prawo socjologiczne.socjolologia stała sie nauką.Pamietasjmy o tym.

                    Ideał nawet pobieżnie niechujny zbuduj i bedziemy w domu w sprawie wymiany
                    miernot dziennikarskich.
    • homosovieticus Z czego ulepić ideał ? co wziaść zkogo? 15.01.04, 12:33
      żebysmy z przyjemnoscią ogladali i słuchali faceta lub facetki z radio-
      telewizora
      Do roboty
      :))
      • rolotomasi Re: HomoMariaanowi Bezwstydnemu < >do sztambucha 15.01.04, 13:30
        " Tylko jedno, ale ale zasadnicze moim zdaniem "
        homosovieticus 15.01.2004 12:29

        " Właśnie właśnie . Brak charakteru. Brak przekonań. To bardzo dobrze "
      • upper-west_side Max Kolonko- Demaskacja palanta 15.01.04, 23:30
        Jeden z wiekszych konfabulantow "nowej" Polski?

        "W imponujacej oprawie odbylo sie wreczenie Wiktorów 2001

        Trzy statuetki Wiktora odebrali w tym roku przedstawiciele Telewizji
        Polskiej: Mariusz Max Kolonko (dziennikarz roku), Jolanta Pienkowska
        (prezenter roku), Olga Lipinska (najlepszy twórca programu telewizyjnego).
        nagroda Superwiktora."

        Ale zaraz, zaraz, oto strona internetowa pana Maxa:


        www.media2000.com/indexx.html

        TRAGEDIA. ten gosc klamie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Przykladowo ze strony www Maxa:

        WRITE:
        Executive Towers One
        41-41 76th Str Suite 3C
        NEW YORK , NY 11373

        Executive Towers One, 3C- He, he 3C to mieszkanko wynajete w ceglanym
        blokowisku, na 3 pietrze....Queens, nie Manhattan...

        Zip code(kod pocztowy) z Jackson Hts, dzielnicy Hindusow i Latynosow w 95%.
        Queens, ale ten "gorszy" Queens, dla biedoty.

        NEW YORK, NY w adresie- wyglada jak Manhattan, ale domy na ulicach na
        Manhattanie nie maja numeru typu XX-XX tylko zwykly trzycyfrowy: Powiedzmy
        457 West 76 Street.
        Tylko frajerstwo krajowe tego nie wie i kupuje Maxa na Maxa.
        Ciekawe ile polskich panienek zaliczyl na tem balach ?



        • Gość: Wiktor Wymiatacz Demaskacja palanta IP: *.biaman.pl 16.01.04, 00:14
          Kolonko gorszy, jeżeli mieszka w dzielnicy "Hindusów i biedoty"? Może powinien
          mieszkać w sąsiedztwie zakompleksionych imigrantów z Polski - byłoby zacniej?
          • rolotomasi Re: Demaskacja 16.01.04, 00:46
            Wiktorze a jak wygląda Twoja lista ulubieńców /
            • rolotomasi Re: Demaskacja 16.01.04, 00:48
              No tak, odpowiedź znalazłem na poprzedniej stronie;)
          • upper-west_side Konfabulancik :) Maxiu 16.01.04, 01:37
            Gość portalu: Wiktor Wymiatacz napisał(a):

            > Kolonko gorszy, jeżeli mieszka w dzielnicy "Hindusów i biedoty"? Może
            powinien
            >
            > mieszkać w sąsiedztwie zakompleksionych imigrantów z Polski - byłoby zacniej?

            Nie. Ale nie powinien swirowac i powinien podawac swoj adres w prawdziwej
            formie:

            MaxKolonko
            41-41 76th Street, Apt #C
            Jackson Hights, NY 11373

            a nie swirowac smiesznie:

            WRITE:
            Executive Towers One
            41-41 76th Str Suite 3C
            NEW YORK , NY 11373

            Ty tez mozesz napisac tak:

            Rezydencja Jasnie Wielmoznego Pana Wiktora Wymiatacza, hrabiego podolskiego
            Ul.Francuska 238
            00- 670 Warszawa Saska Kepa

            i list dojdzie. Ale czy normany czlowiek tak poda swoj adres?


            • ayran Re: Konfabulancik :) Maxiu 16.01.04, 09:04
              Czyli - przez kłamstwo rozumiesz ten dopisek "Executive Towers One"? To nie
              musi być kłamstwo + byc może Maksio założył sobie firmę z taką nazwą. Ale na
              pewno jest to bufonada.



              Ay.
              • upper-west_side Adres Maxia 16.01.04, 14:33
                ayran napisał:

                > Czyli - przez kłamstwo rozumiesz ten dopisek "Executive Towers One"? To nie
                > musi być kłamstwo + byc może Maksio założył sobie firmę z taką nazwą. Ale na
                > pewno jest to bufonada.

                Nie. jego"firma" nazywa sie Media2000

                Executive Towers One, 3C- He, he 3C to mieszkanko wynajete w ceglanym
                blokowisku, na 3 pietrze....Queens, nie Manhattan...

                3- to na ogol 3 pietro. C to 3-cie mieszkanie od windy -A, B, C :)

                Zip code(kod pocztowy) z Jackson Hts, dzielnicy Hindusow i Latynosow w 95%.
                Queens, ale ten "gorszy" Queens, dla biedoty.

                NEW YORK, NY w adresie- wyglada jak Manhattan, ale domy na ulicach na
                Manhattanie nie maja numeru typu XX-XX tylko zwykly trzycyfrowy: Powiedzmy
                457 West 76 Street.

                A tu NAPRAWDE mieszka nasz Max:

                maps.yahoo.com/maps_result?ed=iy3asOp_0Trn.D26EXTJ0aLpL28k8g--&csz=NEW+YORK+%
                2C+NY+11373&country=u






                >
                >
                >
                > Ay.
            • Gość: WW re IP: *.biaman.pl 16.01.04, 09:23
              Na adresach amerykańskich się nie znam, ale czynienie w takim kontekście
              zarzutu, że ktoś jest palantem może robić tylko... palant. Wcześniej
              krytykowałem Kolonko, ale przecież nie za adres, jaki podaje.
              • Gość: wartburg Kolonki c.d. IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.01.04, 13:06
                To że Max mieszka w dzielnicy Hindusów i biedoty przemawia tylko na jego
                korzyść.

                Wynika bowiem z tego, że swój sukces wypracował sobie sam. Wbrew układom na
                Woronicza. Jest to facet, który umie wykorzystać swoje atuty i słabość
                konkurencji. Zdecydowanie wolę jego niż oficjalnie przysyłanych kabotynów z
                nadania Kwiatkowskiego, ktorzy co prawda potykają się co krok na
                angielszczyźnie, ale za to maja mocne plecy w Warszawie i wynajmują za
                pieniądze podatników apartamenty na Manhattanie.
                • Gość: Wiktor Wymiatacz white and blue collars IP: *.biaman.pl 16.01.04, 15:25
                  Jasna sprawa. Zdziwił mnie ten ton pogardy w opisie dzielnicy, w której jakoby
                  mieszka Kolonko. Tak jakby mieszkał między szczurami.
                  Swoją drogą, z apartamentów na Manhattanie chyba niewiele można dowiedzieć się
                  o Ameryce? Ja też wybrałbym jakąś podrzędną dzielnicę, taką second-hand
                  Amerykę.
                  Pozdrawiam.
                  • upper-west_side Re: white and blue collars 16.01.04, 15:41
                    Gość portalu: Wiktor Wymiatacz napisał(a):

                    > Jasna sprawa. Zdziwił mnie ten ton pogardy w opisie dzielnicy, w której
                    jakoby
                    > mieszka Kolonko. Tak jakby mieszkał między szczurami.

                    To nie jest zaden ton pogardy dla dzielnicy ani jej mieszkancow, drogi kolego
                    lewicujacy liberale.
                    Dzielnice sa lepsze i gorsze, automatycznie tworza sie swego rodzaju "getta".
                    Tak jak na przyklad polskie tzw "blokowisko".
                    Ton pogardy dotyczy, jesli juz, pajacowania, polegajacego na tym, ze gosc
                    mieszka w biednej , bylo nie bylo, dzielnicy, a kaze adresowac list EXECUTIVE
                    TOWER ONE lub cos takiego, pozujac na kogos kim nie jest i kto nie mieszka tam,
                    gdzie mieszka.
                    Czy ty prosisz by Ciebie tytulowano Jasnie Wielmoznym Panem, na przyklad?
                    Zreszta, dla kogos, kto nie zna tych realiow na zywo moje tlumaczenie bedzie i
                    tak ciagle przelewaniem z pustego w prozne.
                    A poza tym: Spojrz na "wywiad" z Maxem, w ktorym mowi, ze na pytanie panienki:"
                    Gdzie pracujesz" odpowiada:"Na Wall Street".Czyli sam jawnie, bez bicia,
                    przyznaje sie do opowiadania klamstw i bajek. Powazny to facet???


                    > Swoją drogą, z apartamentów na Manhattanie chyba niewiele można dowiedzieć
                    się
                    > o Ameryce? Ja też wybrałbym jakąś podrzędną dzielnicę, taką second-hand
                    > Amerykę.

                    Nie zauwazylem, by w swych "reportazach" Maxiu mowil lub pisal cos o takiej
                    akurat Ameryce. raczej snobuje sie na Upper West Side, prawda ??????
                    > Pozdrawiam.
                    • Gość: Wiktor Wymiatacz Re: white and blue collars IP: *.biaman.pl 16.01.04, 16:22
                      nawet jeśli jestem lewicującym liberałem, to na pewno nie twoim kolegą.

                      To jest pyszny fragment:
                      A poza tym: Spojrz na "wywiad" z Maxem, w ktorym mowi, ze na pytanie panienki:"
                      Gdzie pracujesz" odpowiada:"Na Wall Street".Czyli sam jawnie, bez bicia,
                      przyznaje sie do opowiadania klamstw i bajek. Powazny to facet???

                      W jednym filmie Woody Allen zapytany przez panienke, czym się zajmuje,
                      odpowiada: jestem pisarzem. Ona bez słowa odchodzi.

                      Strategia Maxa skuteczniejsza.
                      • Gość: WW p.s. IP: *.biaman.pl 16.01.04, 16:33
                        OK, adres Maxa K. brzmi śmiesznie, ale dla mnie ma to niewielkie znaczenie. Czy
                        sposób, w jaki się podpisujesz, to palanciarstwo, bufonada, czy żart?

                        p.s. też nie otworzyłem linku, który podawałeś. Tak sie jakos dzieje, że nie
                        wszystkie linki człowiek otwiera.
                      • upper-west_side Re: white and blue collars 16.01.04, 16:55
                        Gość portalu: Wiktor Wymiatacz napisał(a):


                        > To jest pyszny fragment:
                        >
                        > W jednym filmie Woody Allen zapytany przez panienke, czym się zajmuje,
                        > odpowiada: jestem pisarzem. Ona bez słowa odchodzi.
                        >
                        > Strategia Maxa skuteczniejsza.

                        ...zakladajac, ze Maxiu kiedys dostal od panienki w Upper West Side dupy po tym
                        swoim beznadziejnym tekscie.Postawil bym $ 1000, ze nie dostal.
                        Wbrew pozorom, Amerykanie nie sa az "tacy glupi", jak niejednokrotnie czyta
                        sie na polskich forach.

                        Pytanie # 2 byloby: A w jakiej firmie?
                        Pytanie #3: A co tam robisz?
                        Tu Maxiu by sie zajaknal. A gdyby panna jeszcze przypadkiem sam "pracowala na
                        Wall Street", co jest prawdopodobne, w koncu jest z Upper West Side :) to Maxiu
                        wyszedlby z baru jak niepyszny....he, he .


                        • Gość: Marian-znawca Re: white and blue collars IP: *.gdynia.mm.pl 16.01.04, 17:36
                          upper-west_side napisała:

                          to Maxiu
                          >
                          > wyszedlby z baru jak niepyszny....he, he .

                          No to przesadziłeś zdrowo tym razem. Znam ten typ człowieka.Nawet po lewatywie
                          wychodzi pyszny z dumnie podniesioną głowa i ...
                  • Gość: wartburg ten facet umie opowiadać IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.01.04, 15:49
                    Gość portalu: Wiktor Wymiatacz napisał(a):

                    > Jasna sprawa. Zdziwił mnie ten ton pogardy w opisie dzielnicy, w której
                    jakoby
                    > mieszka Kolonko. Tak jakby mieszkał między szczurami.
                    > Swoją drogą, z apartamentów na Manhattanie chyba niewiele można dowiedzieć
                    się
                    > o Ameryce? Ja też wybrałbym jakąś podrzędną dzielnicę, taką second-hand
                    > Amerykę.
                    > Pozdrawiam.


                    Pewnie sie powtarzam, ale moja sympatia do Kolonki bierze się z tego, że od
                    początku było dla mnie jasne, że wszedł do tego ula w TVP najeść się miodu
                    nieproszony.

                    Domyślam się, że przyjechał jako dziecko do USA z rodzicami. Za dobrze zna
                    angielski na kogoś, kto przyjechał póżniej. To tez tłumaczy, dlaczego mieszka
                    w Queens. Pewnie przypadkiem dostał fuchę w "Wiadomościach" i od razy pokazał,
                    że ma klasę. Jego korespondencje nigdy nie były nudne. Mimo że początkowo
                    jego polszczyzna nieco kulała, jest b. sprawny językowo.

                    Ten facet umie opowiadać. Trafia młotkiem w główkę, czyli dobrze puentuje.
                    Poza tym jest naturalny przed kamerą. Choćby dlatego dzielą go lata świetlne
                    od tego, co mają do zaoferowania nieudacznicy z Woronicza.

                    Pojedynek Kolonki z tą flądrą Warakomską śledziłem z ogromnym zainteresowanien
                    i bardzo byłem jego rezultatem usatysfakconowany.

                    pozdrawiam
                    • goniacy.pielegniarz A propos Maxa 16.01.04, 16:11
                      Widzieliście może Maćka Stuhra parodiującego Maxa? Ciekaw jestem Waszych opinii.
                      • Gość: WW Re: A propos Maxa IP: *.biaman.pl 16.01.04, 16:18
                        niestety, nie widziałem, ale moja siostra mi to opowiadała. na pewno było
                        smieszne, bo czego się Maciek S. nie tknie, jest zawsze dobre.
                        • Gość: haraja Re: A propos Maxa IP: *.24-151.libero.it 17.01.04, 16:36
                          stupid
                      • Gość: t1s Re: A propos Maxa IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.01.04, 18:55
                        goniacy.pielegniarz napisał:

                        > Widzieliście może Maćka Stuhra parodiującego Maxa? Ciekaw jestem Waszych
                        opinii


                        Widziałem. Całkiew niezłe ale nie umywa się do Kolonki, który sam z siebie robi
                        najlepszą parodię. Turlam się ze śmiechu jak oglądam tego buca chcacego być
                        bardziej amerykańskim od Amerykanina. Ten pretensjonalny, prowincjonalny sposób
                        zachowania. I ten akcent, nawet gdy mówi po polsku...Po dwunastu latach pobytu
                        w usa-to już Polski Azjatów na stadionie dziesięciolecia ma mniej
                        naleciałości:).
                        Zresztą ten akcent to jest typowe wyobrażenie z czasów PRL o tym jak mówi się w
                        Ameryce. Nie zauważyłem aby jakikolwiek wykształcony Amerykanin mówił podobnie.
                        Ale Kolonko musi być przecież superhiperultraamerykański. Żałosny snob.
                    • upper-west_side He he a ty nie umiesz czytac !!!!!! 16.01.04, 16:16
                      Gość portalu: wartburg napisał(a):
                      >
                      > Domyślam się, że przyjechał jako dziecko do USA z rodzicami. Za dobrze zna
                      > angielski na kogoś, kto przyjechał póżniej. To tez tłumaczy, dlaczego
                      mieszka
                      > w Queens.

                      Nie musisz sie niczego domyslac, gdybys potrafil otworzyc zamieszczone przeze
                      mnie linki, to wyczytalbys sobie, ze Maxiu uciakl do USA 12 lat temu, sam.
                      Zapytaj kogos, jak otworzyc link:

                      www.media2000.com/cosmo/cosmo6.html

                      Pewnie przypadkiem dostał fuchę w "Wiadomościach" i od razy pokazał,
                      > że ma klasę. Jego korespondencje nigdy nie były nudne. Mimo że początkowo
                      > jego polszczyzna nieco kulała, jest b. sprawny językowo.

                      He, he facet zdal mature w I LO w Bydgoszczy w roku 1980. To najlepsze LO w
                      miescie, kuleje tylko jego mozg :)
                      >
                      > Ten facet umie opowiadać. Trafia młotkiem w główkę, czyli dobrze puentuje.

                      Czy w twoja tez ktos trafil ????


                      >
                    • ayran Re: ten facet umie opowiadać 16.01.04, 16:27
                      Gość portalu: wartburg napisał(a):

                      >
                      > Domyślam się, że przyjechał jako dziecko do USA z rodzicami. Za dobrze zna
                      > angielski na kogoś, kto przyjechał póżniej.

                      He he. Z tego co wiem, Mariusz Maks wychował się w Bydgoszczy. Zbyszek Boniek
                      też, ale on się do tego zawsze przyznaje. Moja koleżanka, która studiowała
                      dziennikarstwo na UAM opowiadała, jak prowadził wtedy warsztaty dla studentów
                      pierwszego roku, połączone z wieczornymi imprezami. Nie miał zbyt mocnej
                      głowy, podobnie jak drugi z panów prowadzących te warsztaty, niejaki
                      Aleksander Kwaśniewski, wtedy redaktor naczelny bodajże ITD.


                      Ay.
                      • upper-west_side Re: ten facet umie opowiadać 16.01.04, 16:39
                        ayran napisał:
                        Mariusz Maks wychował się w Bydgoszczy. Zbyszek Boniek
                        > też, ale on się do tego zawsze przyznaje. Moja koleżanka, która studiowała
                        > dziennikarstwo na UAM opowiadała, jak prowadził wtedy warsztaty dla studentów
                        > pierwszego roku, połączone z wieczornymi imprezami. Nie miał zbyt mocnej
                        > głowy, podobnie jak drugi z panów prowadzących te warsztaty, niejaki
                        > Aleksander Kwaśniewski, wtedy redaktor naczelny bodajże ITD.

                        Kto prowadzil te warsztaty? Makxu??? Czy Zbyniu?
                        Max jest rocznik 1961 i chodzil do ILO w Bydgoszczy.
                        Boniek to pewnie rocznik P. Prezydenta K....Boniek chodzil w bydgosczy do VI
                        LO .
                        >
                        >
                        > Ay.
                        • ayran Re: ten facet umie opowiadać 16.01.04, 16:46
                          upper-west_side napisała:

                          > Kto prowadzil te warsztaty? Makxu??? Czy Zbyniu?

                          W jego przypadku "prowadził warsztaty" to zapewne lekka przesada - coś tam
                          pewnie opowiadał młodszym o dwa-trzy lata studentom.
                          Kwaśniewski (1954) owszem, prowadził, Boniek (1956) jak sądzę nie.


                          Ay.



                          > Max jest rocznik 1961 i chodzil do ILO w Bydgoszczy.
                          > Boniek to pewnie rocznik P. Prezydenta K....Boniek chodzil w bydgosczy do VI
                          > LO .
                          > >
                          > >
                          > > Ay.
                          • upper-west_side ZARA BEDZIE, ZARA BEDZIE : !!!!!!!!!!!!!!!!!!!: 16.01.04, 17:47
                            Fragmenty :)

                            Mieszkam w Queens
                            Rozmawialam z MARIUSZEM MAXEM KOLONKO, korespondentem TVP w Nowym Jorku
                            - Zadzwonila kolezanka z "Wiadomos´ci": "Max, czy wiesz, ze samolot spadl na
                            nowojorska dzielnice Queens?!" Nie wiedzia?em.
                            Pomys´lalem: na Queens, ale gdzie na Boga, przeciez ja tam mieszkam,

                            HA, HA TO NIE W EXECUTIVE TOWERS NA MANHATTANIE ????

                            mieszka masa znajomych.

                            UWAGA!!!!!
                            MAX O DZIEWCZYNACH!!!!!!

                            - A jak sie podrywa dziewczyny w Nowym Jorku?
                            - Najwazniejsze to umiec´ odpowiedziec´ na trzy pytania: czym sie zajmujesz (w
                            domys´le - ile zarabiasz), gdzie mieszkasz - bo dzielnica w Nowym Jorku
                            okres´la status spoleczny, i skad pochodzisz - bo to miasto prawie samych
                            przyjezdnych.
                            - Jakie sa dobre odpowiedzi?
                            - Kiedys´ najlepiej bylo mówic´, ze sie pracuje na Wall Street. Teraz podobno
                            najlepiej byc´ strazakiem. Odpowiedzi musza byc´ krótkie, bo dziewczyny nie
                            maja czasu.
                            - Masz sukcesy na tym polu?
                            - Moje zauroczenie ma na imie Karolina, jest mlodsza ode mnie o 10 lat.

                            KAROLINA TO TYPOWO AMERYKANSKIE IMIE JAK WSZYSCY WIEMY...


                            Jest piekna wlas´cicielka galerii na Manhattanie.

                            - Zakochany Max?
                            - Mamy znów po 17 lat, chodzimy trzymajac sie za rece, ale nie mam pojecia, co
                            bedzie dalej.

                            - Czy fakt, ze obserwujesz z bliska wydarzenia w Nowym Jorku, zmieni? cos´ w
                            Twoim podejs´ciu do dziennikarstwa?

                            Fakty
                            . Mariusz Max Kolonko pochodzi z Bydgoszczy.
                            . Zapytany o wiek odpowiada: wystarczy, ze mam dziewczyne mlodsza o 10 lat.
                            . Zodiakalny Byk.
                            . Od 12 lat mieszka w Nowym Jorku.
                            . Od lipca 2001 jest korespondentem TVP.
                            . Jego pasje to - oprócz dziennikarstwa - gra na gitarze i wyciskanie sztangi
                            (ostatnio 75 kg).
                        • rolotomasi Re: o Fałszywych prawdomównych 16.01.04, 18:10
                          Mężczyźni winni mieć swoje zdanie i je egzekwować lub realizować. A tu, w
                          dyskusji bierze udział, jak gdyby nigdy nic zakonnik, niby-facet, i przemyca
                          notorycznie swoje sprawki i kandydatury, co i rusz wykonując 'salto morale'
                          zaskakując swoje zwolenniczki, a ośmieszając Hierarchię Kościelną i bogu ducha
                          winnych pozostałych księży- zakonników. Wstawka o kondonach to jest wic zaledwie
                          Porównać wypowiedzi HomoCośTammma n.t Rokity, można dostać schizofreni
                          demencyjnej= od ściany do ściany ze skokowymi saltami.
                          Nim wszystkich wymienimy:miliMylera i rząd, zarząd tiwi z dziennikarzami i te pe
                          oczekiwałbym usunięcia z rozmów forumowych naganiaczy + łgarzy. Wskazuję kto
                          zacz, ale okazuje się, że wolą walić w np.Kwacha, bo ten daleko i nie odda.
                          Zmiany zaczynać od siebie.
                          • upper-west_side Mozna pisac do Maxa ! 16.01.04, 18:21
                            Można zatelefonować do Mariuszka 718 424 0389
                            albo zaemajlować: yeyku@aol.com

                            max kolonko
                            41-41 76 str suite 3c
                            Elmhurst
                            NY
                            11373
                            US
                            718 424 0389
                            yeyku@aol.com
    • goniacy.pielegniarz Do Wyskoty i wszystkich, którzy chcą się wypowiedz 18.01.04, 12:58
      Kontynuuję tutaj, to może będzie lepiej widoczne i więcej osób się włączy.

      Tak czytam i czytam. Może na początek kilka słów wyjaśnienia.
      Nie wiem, dlaczego Pan próbuje wmawiać mi postawę, od której jestem bardzo
      daleki. Być może jest to tylko mój mylny odbiór, ale ten fragment, który Pan
      powtarza, na temat tego, że stary ustrój wtłoczył nam wypaczony system
      wartości, odbieram jako przytyk w moim kierunku. Dodatkowo krytykuje Pan
      postawę, która sprowadza się do stwierdzenia, że wszyscy są nieuczciwi. Czy ten
      fragment także odnosi się do mnie, jakobym ja tę postawę reprezentował? Pisząc,
      że mówienie o uczciwości stało się frazesem, miałem na myśli nasze elity
      polityczne, a nie totalne dezawuowanie domagania się uczciwości od naszych
      elit, a tym bardziej dezawuowanie samego słowa "uczciwość".

      Mnie już po prostu nudzą rozmowy, których była już cała masa tutaj na forum, na
      temat wymiany elit i takie ładnie brzmiące, bardzo idealistycznie zwroty typu,
      wybierajmy uczciwych. Napisał Pan bardzo ładny tekst, tylko to są rzeczy
      oczywiste, taki schemat poprawności, przy którym każdy Panu przyklaśnie, a z
      którego de facto nic nie wynika, poza wspaniałymi deklaracjami. Ja oczywiście w
      całości się zgadzam. Tak! Wybierajmy uczciwych! Po stokroć TAK!

      Ale przejdźmy może dalej w tej dyskusji i nie tkwijmy jedynie wokół tych
      pięknie brzmiących, aczkolwiek ogólnikowych haseł. Twierdzi Pan, że my, jako
      całe społeczeństwo, musimy odrzucić elity nieuczciwe i wybierać uczciwych.

      Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller, Andrzej Celiński, Tomasz Nałęcz,
      Jarosław Kalinowski, Jan Rokita, Zyta Gilowska, Jarosław Kaczyński, Ludwik
      Dorn, Roman Giertych.

      Niech Pan teraz zdefiniuje, co w polityce oznacza słowo uczciwość.
      A potem niech Pan spróbuje określić każdą z tych osób, które wymieniłem pod
      względem uczciwości i krótko przy każdej uzasadnić, dlaczego ta osoba jest
      uczciwa, albo nie jest.

      Pozdrawiam
      • wyskota Do Pana GP i nie tylko. 18.01.04, 17:23
        Witam.
        Cieszę się, że zechciał Pan zająć stanowisko podniesionej przeze mnie kwestii.
        Uważam, że tylko drogą dialogu można zrozumieć drugą stronę, a w konsekwencji
        zbliżać do siebie stanowiska. Po przeczytaniu pańskiego postu doszedłem do
        przekonania, że całe to zamieszanie polega na niefortunnym nieporozumieniu. Gdy
        tylko wyjaśnimy sobie, o co nam chodzi, będziemy mogli przejść do dyskusji
        merytorycznej. Ufam, że twórczej.

        goniacy.pielegniarz napisał:

        > Nie wiem, dlaczego Pan próbuje wmawiać mi postawę, od której jestem bardzo
        > daleki. Być może jest to tylko mój mylny odbiór, ale ten fragment, który Pan
        > powtarza, na temat tego, że stary ustrój wtłoczył nam wypaczony system
        > wartości, odbieram jako przytyk w moim kierunku.

        Na jakiej podstawie Pan tak odebrał moją wypowiedź? Jaki to miałby być
        przytyk? W jakim celu? To jedno wielkie nieporozumienie. Ponieważ sytuacja ta
        powieliła się niejako również w rozmowie z Panią Basią, winien jestem
        wyjaśnienia.
        1. Fragment, który tak Pana zbulwersował nie był personalnie adresowany do
        Pana. Była to ogólna uwaga sformułowana w 1. osobie liczby mnogiej. A więc
        odnosiła się także do mnie.
        2. Tekst ten nie odnosił do wyznawanego systemu wartości. On dotyczył jedynie
        określonego zachowania w skali społecznej, które określiłem mianem stereotypu.
        3.Liczby mnogiej użyłem świadomie, ponieważ moja odpowiedzialność wcale nie
        jest mniejsza od kogokolwiek innego.
        4. Przyjmowanie do siebie stawianego zarzutu mogłoby być uzasadnione jedynie w
        sytuacji, kiedy byłby Pan osobą publiczną.

        Dla zilustrowania posłużę innym przykładem z poprzedniej epoki. W okresie PRL-u
        w obiegu społecznym funkcjonował stereotyp, który nakazywał cicho siedzieć,
        nie buntować się przeciwko władzy. Był on wywoływany strachem, że "ruskie
        wejdą". Oficjalnie ani mru, mru - jedynie szeptana propaganda sterowana przez
        aparat ucisku. Trwało to do wybuchu wojny jaruzelskiej. Czy dziś ktoś o tym
        pamięta? Zdaje się, że bardzo niewielu. Bo przecież, gdyby było inaczej, nie
        byłoby tylu resentymentów do PRL-u, tak licznych również na tym forum. Dziś są
        one nieco przytłumione za sprawą "radosnej twórczości" pogrobowców PZPR-u.
        Ponieważ stereotyp ten prysnął niczym bańka mydlana, PZPR zdecydowała się na
        negocjacje w sprawie podziału władzy.
        Podobnie ma się sprawa w kwestii uczciwości w działalności publicznej. W tym,
        żeby się nie powtarzać, odsyłam Pana do inych postów, w których poruszałem tę
        kwestię.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10115069&a=10234501
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10115069&a=10234911
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10115069&a=10235343
        W tym miejscu chciałbym dodać, że tak jak w innych dziedzinach życia obowiązuje
        tu zasada, że odpowiedzialność jest uzależniona od stopnia świadomości. Sam
        doświadczyłem jej na sobie. W momencie, gdy dla Pana stanie się oczywiste
        funkcjonowanie tego stereotypu, będzie Pan podobnie to odczuwał, jak ja.
        Słyszał Pan zapewne wyznania wyborców w stylu: "ja będę głosował na
        dotychczasowego posła/radnego, bo on już nakradł i mu pewnie wystarczy, a nowy
        gołodupiec będzie chciał się dorobić naszym kosztem". Myśli Pan, że on sam
        sobie wymyślił taką historyjkę? Zapewniam, że nie. Zasłyszał z wiadomego, a
        jemu nieznanego źródła. Zawsze należy zachowywać ostrożność w przyjmowaniu
        informacji niewiadomego pochodzenia, jak też w przypadku, gdy jesteśmy nią
        bombardowani ze wszystkich możliwych stron. Np. aktualnie odnosi się to do
        kreowania image J. Rokity. Nagle wszyscy się obudzili. Dlaczego nie kilka
        miesięcy temu w kulminacyjnym momencie działań KŚ? Takie sytuacje zawsze
        wzbudzają moją podejrzliwość, choćby faktycznie okazała się być nieuzasadniona.

        > Dodatkowo krytykuje Pan postawę, która sprowadza się do stwierdzenia, że
        > wszyscy są nieuczciwi.

        Ależ ja tak nigdy i nigdzie nie twierdziłem!

        > Czy ten fragment także odnosi się do mnie, jakobym ja tę postawę
        > reprezentował? Pisząc,że mówienie o uczciwości stało się frazesem, miałem na
        > myśli nasze elity polityczne, a nie totalne dezawuowanie domagania się
        > uczciwości od naszych elit, a tym bardziej dezawuowanie samego
        > słowa "uczciwość".

        Ja tylko starałem się przekazać, że mówienie o uczciwości osób publicznych nie
        jest żadnym frazesem. Ba, jest to nasz obowiązek, gdyż w ten sposób wymuszać
        będziemy określone zachowania. Skoro bedą świadomi, że dla wyborców jest to
        zasadnicza kwestia, sami we własnym interesie będa starali się przekonać
        wyborców o swoim wysokim morale. Oczywiście istnieje tu poważne
        niebezpieczeństwo próby oszukania wyborców. Stąd moja propozycja skatalogowania
        naszych oczekiwań względem kandydatów ułatwiająca ich publiczną weryfikację.

        > Mnie już po prostu nudzą rozmowy, których była już cała masa tutaj na forum,
        > na temat wymiany elit i takie ładnie brzmiące, bardzo idealistycznie zwroty
        > typu, wybierajmy uczciwych.

        Z tego, co się zdążyłem zorientować, nie sądzę, aby ten temat i w tym
        kontekście został tu poruszony wcześniej.

        > Napisał Pan bardzo ładny tekst,

        Nie zależy mi na pisaniu ładnych tekstów, a jedynie zrozumiałych.

        > tylko to są rzeczy oczywiste, taki schemat poprawności, przy którym każdy
        > Panu przyklaśnie, a z którego de facto nic nie wynika, poza wspaniałymi
        > deklaracjami. Ja oczywiście w całości się zgadzam. Tak! Wybierajmy uczciwych!
        > Po stokroć TAK!
        >
        > Ale przejdźmy może dalej w tej dyskusji i nie tkwijmy jedynie wokół tych
        > pięknie brzmiących, aczkolwiek ogólnikowych haseł. Twierdzi Pan, że my, jako
        > całe społeczeństwo, musimy odrzucić elity nieuczciwe i wybierać uczciwych.

        I to jest właśnie to zdanie, na które czekałem. "Róbmy swoje" nie oglądając się
        na elity.

        > Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller, Andrzej Celiński, Tomasz Nałęcz,
        > Jarosław Kalinowski, Jan Rokita, Zyta Gilowska, Jarosław Kaczyński, Ludwik
        > Dorn, Roman Giertych.
        > Niech Pan teraz zdefiniuje, co w polityce oznacza słowo uczciwość.

        Najogólniej, uczciwość osoby publicznej określiłbym, obok potocznego znaczenia
        tego słowa, mianem zachowania prospołecznego, w którym dobro wspólne zawsze
        stoi wyżej od interesu prywatnego takiej osoby. Do tego należałoby dołączyć
        zasadę służebności oraz misyjności wobec społeczeństwa.

        > A potem niech Pan spróbuje określić każdą z tych osób, które wymieniłem pod
        > względem uczciwości i krótko przy każdej uzasadnić, dlaczego ta osoba jest
        > uczciwa, albo nie jest.

        Tego się nie podejmuję. Brak danych, przynajmniej w stosunku do niektórych.
        Ewentualny efekt naszych wspólnych przemyśleń może dopiero umożliwić
        dokonanie "weryfikacji" określonych osób publicznych.
        Zupełnie prywatnie, bardzo jestem ciekaw, które z ugrupowań pierwsze
        zainteresuje się naszymi wynikami.

        > Pozdrawiam

        Pozdrawiam wzajemnie.
        • Gość: Camille~Pissarro Odp.Do podwątku o R.Ziemkiewiczu IP: *.idea.pl 18.01.04, 18:19
          Ta uwaga nic dla mnie nie stanowi, Rafał Ziemkiewicz był jednym z wielu
          redaktorów prowadzących chyba program "Kawa czy Herbata" ( nie intersuje mnie w
          aktualnym stanie , formie i treści - quasi "publiczna telewizja ) i nie
          okupował żadnej synekury.To raczej dla Robocopa ( moja ksywa Rob erta )
          stanowił pewne alibii w "obiektywnośći" tejże (czytaj TVP )oraz w
          ponadpartyjnym ( ha, ha ) doborze kadr ....
          Aby tylko wszyscy sprzeniewierzali swoje idee, zasady tak jak według Pana czyni
          Rafał Ziemkiewicz to na pewno kanał z zaprogramowaną jedynką byłby w moim domu
          często w użyciu.

          "You must keep your mind on the objective, not on the obstacle.
          "
          - William Randolph Hearst (1863-1951), publisher
        • goniacy.pielegniarz O uczciwości i o tym, jak ją postrzegamy. 18.01.04, 20:01
          Witam!

          wyskota napisał:

          > Po przeczytaniu pańskiego postu doszedłem do przekonania, że całe to
          >zamieszanie polega na niefortunnym nieporozumieniu.

          Też tak sądzę. Podkreślę jeszcze raz, że pisząc o tym, że mówienie o uczciwości
          jest frazesem, miałem na myśli nasze elity poliytczne, wśród których ,bez
          względu na "stopień uczciwości", rzuca się tym na lewo i prawo, przez co słowo
          to w ustach naszych elit jest tylko pustym słowotokiem. I z tego punktu
          widzenia pisałem, że wolałbym, żeby zamiast mówienia o uczciwości zaczęły
          działać mechanizmy państwa (w tym wypadku nie mechanizmy społeczne), które będą
          eliminować tych nieuczciwych.

          > Na jakiej podstawie Pan tak odebrał moją wypowiedź? Jaki to miałby być
          > przytyk? W jakim celu? To jedno wielkie nieporozumienie.

          Teraz rozumiem. Myślałem, że zaliczył mnie Pan do tego grona, ponieważ
          napisałem, że zamiast rozmawiać o uczciwości, wolałbym wreszcie zobaczyć jakieś
          efekty działania organów powołanych do ścigania i wymierzania sprawiedliwości
          wobec ludzi związanych z klasą polityczną. Ale już wszystko jasne.

          > > Dodatkowo krytykuje Pan postawę, która sprowadza się do stwierdzenia, że
          > > wszyscy są nieuczciwi.
          >
          > Ależ ja tak nigdy i nigdzie nie twierdziłem!

          Pisze Pan:"Jest niewątpliwym "osiagnięciem" starego-nowego systemu wtłoczenie w
          sferę świadomości społecznej stereotypu, że oto uczciwość praktyczna nie
          istnieje, że nie ma wśród nas ludzi uczciwych. Głównie z tego powodu, żeśmy
          jako społeczeństwo uwierzyli w to kłamstwo, mamy tak, jak mamy" oraz "Wszystko
          ogranicza się do haseł, jak choćby to, że nie ma ludzi uczciwych, każdy jest
          złodziejem, Polak zawsze był i będzie głupi itp. brednie. One niestety
          wyciskają piętno na naszych zachowaniach, co widoczne jest również
          na tym forum."

          Odebrałem to jako krytykę takiej postawy.

          cdn



          • basia.basia Re: O uczciwości i o tym, jak ją postrzegamy. 18.01.04, 20:17
            goniacy.pielegniarz napisał:


            > Pisze Pan:"Jest niewątpliwym "osiagnięciem" starego-nowego systemu
            wtłoczenie w
            >
            > sferę świadomości społecznej stereotypu, że oto uczciwość praktyczna nie
            > istnieje, że nie ma wśród nas ludzi uczciwych. Głównie z tego powodu, żeśmy
            > jako społeczeństwo uwierzyli w to kłamstwo, mamy tak, jak mamy"
            oraz "Wszystko
            > ogranicza się do haseł, jak choćby to, że nie ma ludzi uczciwych, każdy jest
            > złodziejem, Polak zawsze był i będzie głupi itp. brednie. One niestety
            > wyciskają piętno na naszych zachowaniach, co widoczne jest również
            > na tym forum."
            >
            > Odebrałem to jako krytykę takiej postawy.

            Taka jest prawda. Przypomniałam sobie opublikowany gdzieś sondaż,
            badający preferencje rodziców co do przyszłego zawodu ich dzieci.
            Ogólnie rzecz biorąc: "byle nie do polityki". Społeczeństwo jest
            przekonane, że polityka jest rzeczą brudną. I nie chcą by dzieci
            szły do tego bagna. Negatyw i pozytyw wątpliwy. Bo kto ma w takim
            razie "iść do polityki"?

            Ma pan rację. Media robią wiele szkody goniąc za sensacją i dostarczając
            przykładów głównie na ciemne strony polityki. Pozytywne przykłady są rzadkie
            a na pewno nie uświadczy się ich w tubie propagandowej.

            Czy pamiętacie akcję Kataryny, żeby wesprzeć panią Szumielewicz
            kartkami świątecznymi, by jej wyrazić poparcie? A przecież ta pani
            nic wielkiego nie zrobiła! Jest to kompetentna, uczciwa i prawdomówna
            urzędniczka. Zachwyciła całą Polskę. Do czego to doszło. Zachwycamy się
            czymś co powinno być normą.

            Trzeba więc byśmy wszyscy (media przede wszystkim) zajęli się
            propagowaniem pozytywnych stron polityki, promowaniem ludzi kompetentnych
            i uczciwych, pokazywnaiem przykładów działalności przynoszącej korzyści
            całemu społeczeństwu.

            ps
            GP, może na wzór parszywych dwunastek zróbmy tuziny
            pozytywnych?
            • goniacy.pielegniarz Re: O uczciwości i o tym, jak ją postrzegamy. 18.01.04, 22:02
              basia.basia napisała:


              > Ma pan rację. Media robią wiele szkody goniąc za sensacją i dostarczając
              > przykładów głównie na ciemne strony polityki. Pozytywne przykłady są rzadkie
              > a na pewno nie uświadczy się ich w tubie propagandowej.

              I to jest trochę błędne koło. Bo przecież gdyby nie mówili, to też byłoby źle.


              > Trzeba więc byśmy wszyscy (media przede wszystkim) zajęli się
              > propagowaniem pozytywnych stron polityki, promowaniem ludzi kompetentnych
              > i uczciwych, pokazywnaiem przykładów działalności przynoszącej korzyści
              > całemu społeczeństwu.

              Problem chyba polega na tym, że naprawa to jest długa, ciężka , często mało
              efektowna praca, a nie fajerwerki porównywalne z wybuchającymi aferami.

              > ps
              > GP, może na wzór parszywych dwunastek zróbmy tuziny
              > pozytywnych?

              To byłby dobry sprawdzian i potwierdzenie mojego punktu patrzenia na tę sprawę.
              Wypisz jakieś nazwiska i zobaczysz reakcje całkiem różne od Twoich. To zresztą
              może działać w obie strony. Będzie to podział ze względu na poglądy polityczne.
              Tak to już jest, że bardziej łaskawym okiem patrzymy na polityków, którzy mają
              poglądy zbliżone do naszych. To jest tak, jak z tym wybaczaniem ludziom,
              których lubimy, o czym rozmawialiśmy w innym wątku. Można się ludzić, że cały
              czas jest się obiektywnym, ale tak nie jest. Różnica polega jedynie na sile
              zideologizowania danej osoby. A osoby, które są gotowe lekko przechodzić z
              kwiatka na kwiatek (na partie), nie interesują się zwykle zbyt szczegółowo
              polityką. I z drugiej strony takich łatwiej jest omamić (przykłąd ostatniego
              wyniku SLD w wyborach)

              Pozdrawiam
              • basia.basia Re: O uczciwości i o tym, jak ją postrzegamy. 18.01.04, 22:46
                goniacy.pielegniarz napisał:

                > To byłby dobry sprawdzian i potwierdzenie mojego punktu patrzenia na tę
                sprawę.
                >
                > Wypisz jakieś nazwiska i zobaczysz reakcje całkiem różne od Twoich. To
                zresztą
                > może działać w obie strony. Będzie to podział ze względu na poglądy
                polityczne.
                >
                > Tak to już jest, że bardziej łaskawym okiem patrzymy na polityków, którzy
                mają
                > poglądy zbliżone do naszych.

                Brałam to pod uwagę a nawet liczyłabym na krytykę ale konstruktywną.
                Na pewno zaglądasz do tego wątku rokiciego (z kabotynem w tle). Tam
                są argumenty przeciw w typie: łysy, rudy, nie ma dzieci itp.
                Ale gdyby sprawę potraktować poważnie to możnaby zmusić krytykujących
                do rzetelnego podejścia do sprawy. Wyobrażam sobie taki argument jak
                ten np., że Rokita wiele razy zmieniał partie. To jest do obrony ale
                mogłoby się pojawić coś nie do obrony. Oczywiście, byłoby mi bardzo
                przykro ale ja wolałabym, żeby jeśli są jakieś brudy to niech wypłyną
                teraz. Rozumiesz? Tego bym chciała. Żebyśmy zrobili listę i ją zweryfikowali.
                W ten sposób propozycja Wyskoty miałaby jakiś sens.

                Inną sprawą jest to, że możemy się tutaj zająć tylko tymi, którzy
                już w polityce są i to głównie warszawskiej. Nie znamy tzw. terenu.
                Ale gdyby nam to dobrze poszło to moglibysmy zarazić pomysłem
                innych. Pokazać im jak to działa tutaj i niech zrobią to samo u siebie.

                Może potem można by się pokusić o wyłuskanie tych, którzy by się
                nadali a nie mają szans, bo nikt o nich nie wie?

                To jest tak, jak z tym wybaczaniem ludziom,
                > których lubimy, o czym rozmawialiśmy w innym wątku. Można się ludzić, że
                cały
                > czas jest się obiektywnym, ale tak nie jest.

                Racja. Ale musielibyśmy się umówić, że jak któreś z nas zacznie
                przeginać z brakiem obiektywizmu to się będzie wytykać:)
                Ja to jakoś zniosę:)
                • goniacy.pielegniarz Re: O uczciwości i o tym, jak ją postrzegamy. 19.01.04, 00:16
                  basia.basia napisała:


                  > Wyobrażam sobie taki argument jak
                  > ten np., że Rokita wiele razy zmieniał partie. To jest do obrony ale
                  > mogłoby się pojawić coś nie do obrony. Oczywiście, byłoby mi bardzo
                  > przykro ale ja wolałabym, żeby jeśli są jakieś brudy to niech wypłyną
                  > teraz. Rozumiesz? Tego bym chciała. Żebyśmy zrobili listę i ją zweryfikowali.
                  > W ten sposób propozycja Wyskoty miałaby jakiś sens.

                  Basiu, przecież jesteś osobą na tyle zainteresowaną polityką, że nie sądzisz
                  chyba, że ktoś z tamtego wątku powie Ci o Rokicie coś, czego sama nie wiesz.

                  > Inną sprawą jest to, że możemy się tutaj zająć tylko tymi, którzy
                  > już w polityce są i to głównie warszawskiej. Nie znamy tzw. terenu.
                  > Ale gdyby nam to dobrze poszło to moglibysmy zarazić pomysłem
                  > innych. Pokazać im jak to działa tutaj i niech zrobią to samo u siebie.

                  Ja sobie tego nie mogę jakoś wyobrazić. Może mam za słabą wyobraźnię.
                  Po pierwsze - zrobimy listę i co? Będziemy głosować i większość zdecyduje,
                  którzy są do odstrzału, a mniejszość się podporządkuje, nawet jeśli nie będzie
                  się zgadzać co do wyników?
                  Po drugie - takie dane będą niczym innym, jak tylko zbiorem powszechnie
                  dostępnych informacji, bo do innych przecież nie mamy dostępu
                  Po trzecie - ile osób w tym będzie brało udział? Te kilka, które tutaj siedzą w
                  tym wątku? A później co? Będziemy rozsyłać po kraju ulotki, na których
                  napiszemy: "Rodacy! Grupa osób z Forum Kraj zrobiła wiarygodną listę osób pod
                  względem ich uczciwości. Oto ta lista. Wiecie już więc z pewnego źródła, na
                  kogo nie wolno głosować"?

                  Przepraszam, że tak brutalnie, ale jakoś tak wyszło.
                  I może jeszcze takie głupie pytanie na koniec. Powiedzmy, że przejdziemy jakoś
                  przez to dziwaczne sito i każdy sobie oceni według własnego sumienia (bo mam
                  nadzieję, że nie będziemy wprowadzać jakichś totalitarnych metod wyboru) i
                  wyjdzie Ci, że Rokita jest uczciwy, a Zyta to już nie za bardzo. Co wtedy
                  zrobisz? Nie zagłosujesz na PO, czy może zagłoszujesz na partię, mając
                  świadomość (jaka by ona nie była, nawet świadomość zdobytą na tym forum po
                  burzy mózgów), w której "wiesz", że są nieuczciwe osoby?

                  > Może potem można by się pokusić o wyłuskanie tych, którzy by się
                  > nadali a nie mają szans, bo nikt o nich nie wie?

                  J.W.

                  > Racja. Ale musielibyśmy się umówić, że jak któreś z nas zacznie
                  > przeginać z brakiem obiektywizmu to się będzie wytykać:)
                  > Ja to jakoś zniosę:)

                  Ja też to zniosę. Złotego jajka nie zniosę, ale to na pewno jakoś zniosę.


                  pzdr
                  • basia.basia Re: O uczciwości i o tym, jak ją postrzegamy. 19.01.04, 00:43
                    goniacy.pielegniarz napisał:


                    > Ja też to zniosę. Złotego jajka nie zniosę, ale to na pewno jakoś zniosę.

                    :))))

                    Beznadziejna fantastka ze mnie;)

                    ps
                    Ale gwoli prawdy to dotarły do mnie dwie informacje,
                    które mnie martwią i wyobraziłam sobie naiwnie, że
                    mogę tutaj uzyskać potwierdzenie ale to niemożliwe,
                    bo ja sama za nic nie napisałabym tego. Bo to może
                    być nieprawda a nie chcę nikogo skrzywdzić.
                    Napiszę Ci na boku.
        • goniacy.pielegniarz O uczciwości i o tym jak ją postrzegamy c.d. 18.01.04, 20:38
          wyskota napisał:

          > Najogólniej, uczciwość osoby publicznej określiłbym, obok potocznego
          znaczenia
          > tego słowa, mianem zachowania prospołecznego, w którym dobro wspólne zawsze
          > stoi wyżej od interesu prywatnego takiej osoby. Do tego należałoby dołączyć
          > zasadę służebności oraz misyjności wobec społeczeństwa.

          To, co Pan napisał jest rzeczą, którą chcielibyśmy widzieć u każdego polityka.
          To oczywiste. Ale jednocześnie nie są to rzeczy, które można sprawdzić, jakby
          to powiedzieć?, obiektywnie. O tym trochę niżej.

          > Tego się nie podejmuję. Brak danych, przynajmniej w stosunku do niektórych.
          > Ewentualny efekt naszych wspólnych przemyśleń może dopiero umożliwić
          > dokonanie "weryfikacji" określonych osób publicznych.

          Z jednej strony pisze Pan, że nie jest Pan w stanie określić, czy dani politycy
          są uczciwi, czy nie, a jednocześnie pisze Pan: "Powtórzę myśl z poprzedniego
          postu: obecna klasa polityczna pozbawiona jest (w sensie politycznym) ludzi
          uczciwych.
          Wniosek z tego wypływa taki, że społeczeństwo musi dokonać wysiłku w celu
          budowy od podstaw klasy politycznej i szerzej elit, z pominięciem obecnych ich
          przedstawicieli."


          Myśl ogólna, którą chciałem przedstawić, zestawiając te wypowiedzi, jest
          następująca:
          Przy opisie zasad uczciwości przedstawił Pan obraz parlamentarzysty idealnego,
          ale niestety są to cechy, których posiadania lub też nie posiadania przez dane
          osoby nie jesteśmy w stanie do końca określić, co zresztą sam Pan przyznał. Te
          cechy możemy przypisać politykom, których lubimy, czy których popieramy w
          wyborach. Tak więc zwolennicy wszystkich partii politycznych (nawet SLD) będą
          twierdzić, że politycy "ich" partii prezentują właśnie taką postawę - uczciwą.
          Jest to naturalne. Dlatego pisałem o tym, że chciałbym, żeby państwo
          funkcjonowało poprawnie. Państwo, czyli prokuratura, policja, sądy, itd.
          Chciałbym, żeby to funkcjonoewało, bo to tworzy prawdę w miarę obiektywną. O
          wiele bardziej obiektywną, bo ma możlwiości, których my nie mamy. Oczywiście
          musi to funkcjonować poprawnie, żeby tak było. Przy sprawnie działających
          organach ścigania wyrok stwierdzający czyjąś winę jest prawdą obiektywną przy
          ocenie skazanego dla przeciętnego obywatela, nawet wcześniejszego zwolennika
          takiej persony.

          Poza tym te cechy, opisujące uczciwość, są przez obywateli jednym z głównych,
          jeżeli nie głównym czynnikiem przy każdych wyborach. Ale tak samo jak Pan, tak
          samo każdy inny przeciętny zjadacz chleba nie potrafi do końca obiektywnie
          stwierdzich tego i kieruje się swoim wyobrażeniem. To właśnie takie wyobrażenie
          dało w dużej mierze ten oszałamiający wynik w ostatnich wyborach. Przecież
          ludzie myśleli, że przychodzi sprawna, merytorycznie pzrygotowana i uczciwa
          ekipa (w porównaniu z AWS-em).

          Dlatego powtórzę pytanie:
          Jak Pan sobie wyobraża wymianę ludzi nieuczciwych na uczciwych, skoro nie
          potrafi Pan ocenić do końca, którzy politycy są uczciwi? Jak rozumiem, ma pan
          wątpliwości co do niektórych osób z tej listy, którą podałem, ale przecież
          domaga się Pan wymiany całej klasy politycznej. A jeśli jakimś cudem udałoby
          się wymienić całą klasę polityczną, to jak Pan będzie oceniał obiektywnie
          następców? Stąd uważam za tak ważne sprawne działanie organów pilnujących
          porządku, mówiąc ogólnie, a elity będziemy nadal wybierać na takiej zasadzie,
          na jakiej wybieraliśmy. Aż się poprawi. Nie będzie rewolucji. Będzie ewolucja.

          • basia.basia GP 18.01.04, 22:52
            Przeoczyłeś czyba post naszego malarza.
            Jest tutaj gdzieś (to chyba do Ciebie),
            z 17.55 - re: tylko jeno ale (czy jakoś tak:)
            • kataryna.kataryna Re: GP 18.01.04, 22:54
              Fajna dyskusja się tu zrobiła. Przyjdę jutro pogadać bo dzisiaj nie jestem w
              formie na tak wysoko ustawioną poprzeczkę. Ale bardzo ciekawie się czyta.
              • goniacy.pielegniarz Czyli poprzeczka pójdzie w górę :) 18.01.04, 23:00
                kataryna.kataryna napisała:

                > Fajna dyskusja się tu zrobiła. Przyjdę jutro pogadać bo dzisiaj nie jestem w
                > formie na tak wysoko ustawioną poprzeczkę. Ale bardzo ciekawie się czyta.

                No wreszcie. A już Cię miałem siłą tu przyciągnąć.
                • Gość: WW o IP: *.biaman.pl 19.01.04, 01:00
                  Ją można tylko złym słowem, niestety.
              • wyskota Wyżej, wyżej! 19.01.04, 03:13
                kataryna.kataryna napisała:

                > Fajna dyskusja się tu zrobiła. Przyjdę jutro pogadać bo dzisiaj nie jestem w
                > formie na tak wysoko ustawioną poprzeczkę. Ale bardzo ciekawie się czyta.

                Jestem przekonany, że dzięki nastepnym dyskutantom, poprzeczka będzie pięła się
                w górę.
                Pozdrawiam.
            • goniacy.pielegniarz Re: GP 18.01.04, 22:58
              basia.basia napisała:

              > Przeoczyłeś czyba post naszego malarza.
              > Jest tutaj gdzieś (to chyba do Ciebie),
              > z 17.55 - re: tylko jeno ale (czy jakoś tak:)

              Widziałem, ale malarz nie pisał do mnie, bo ja się z nim zgadzam co do
              Ziemkiewicza, a to był post do kogoś, kto krytykował RAZa.
              • homosovieticus GP zerknij tu, bo chyba po manowcach bładzicie 18.01.04, 23:09
                Piotr Wojciechowski
                CZY UCZCIWOŚĆ JEST POTRZEBNA



                Filozof, teoretyk konserwatyzmu, redaktor pisma "Nowa Res Publica", Marcin
                Król, twierdzi, że przecież uczciwości nigdy do końca nie sprawdzimy... jest
                co najmniej pięć cech, które są politykowi bardziej potrzebne, a mianowicie:
                roztropność, inteligencja, charyzma, instynkt i zdolność do pracy zbiorowej
                czy też zdolność do negocjacji. Nie mogę się zgodzić z odsyłaniem uczciwości
                na piąte czy szóste miejsce. Co mi z polityka, który swojej roztropności
                używałby do zagarniania publicznego grosza, inteligencji do zacierania śladów,
                zdolności do pracy zbiorowej do współpracy z mafią, a charyzmy do przekonania
                mnie, że tak być musi i naród powinien go czcić i szanować? To, że uczciwości
                nie da się do końca sprawdzić, nie dyskwalifikuje dążenia do uczciwości w
                życiu publicznym, tak jak fakt włożenia skarpetek nie zwalnia od mycia nóg.

                Odsetek osób ceniących sobie uczciwość maleje zarówno wśród wybieranych, jak i
                wybierających, i wkrótce zobaczymy tego wynik. Nie będzie on jednak sygnałem,
                że z uczciwością w życiu publicznym czas pożegnać się na dobre. Oszustw dokoła
                nas jest sporo, a jednak przekazujemy sobie nazwiska i adresy uczciwych
                warsztatów samochodowych, uczciwych dentystów i hydraulików. Polityk, który
                nie dba do dobro wspólne, ale zabiega o swoje korzyści i o swoją grupę kumpli
                trudniejszy jest do rozpoznania niż partaczący glazurnik, bo glazurnikowi sami
                możemy patrzeć na ręce i sami dajemy pieniądze. Wyborca stwierdza nieuczciwość
                polityka zawsze pośrednio - przez organy kontroli i ścigania, przez media
                publiczne czy prywatne, przez opinie innych polityków czy znajomych. Aby
                uwierzyć, że polityk jest łotrem, musi zaufać komuś, kto taką opinię
                wypowiada. Sprawę utrudnia jeszcze to, że materia polityki ma wielopiętrową
                komplikację, a niepowodzenie nie zawsze oznacza nieuczciwość - czasem wynika z
                nieudolności, czasem z nieprzewidywalnego rozwoju wypadków, czasem także z
                ukrytych działań przeciwników. Sytuacja plomby wypadającej z zęba na drugi
                dzień jest bardziej klarowna niż sytuacja dziury w budżecie. Źle skonstruowany
                budżet, niekorzystny kontrakt międzynarodowy, spartaczona ustawa czy brak
                dozoru nad publicznymi mediami mogą, ale nie muszą sygnalizować nieuczciwość.

                - Musi odejść zdemoralizowane pokolenie - powiedział ktoś z moich znajomych. -
                Musi minąć trzydzieści lat, a wtedy będziemy mogli mieć uczciwych polityków.

                - Nie łudź się - zaoponowałem. - Tu nie działa mechanizm, który gasi czerwone
                światła, a zapala zielone. - Na młode pokolenia działają różne siły. Gry
                komputerowe, środowiska kibiców i bywalców pubów nie są nastawione na naukę
                uczciwości, cały świat reklamy i rozrywki też. Tu jest wyścig. Jeśli rodzina,
                szkoła, ewangelizacja nie okażą się skuteczniejsze od maszynki masowej
                demoralizacji, sam upływ czasu nie poprawi sprawy, a tylko pogorszy.

                Pomyślałem sobie, że kultura narodowa powinna sprzyjać temu, że dzielimy się
                tym, co mamy, a nie staramy się wzajem oszukać i okłamać. I może od zwrotu ku
                kulturze trzeba zacząć dzieło naprawy. Kultura jest jak wielka szafa pełna
                książek. Nie czekajmy, że sama wyskoczy z telewizora, jak diabeł z pudełka.
                Trzeba wysiłku, trzeba otworzyć szafę, dokonać wyboru, sięgnąć. Poświęcić
                czas, uwagę, podjąć próbę rozumienia.

                • goniacy.pielegniarz Re: GP zerknij tu, bo chyba po manowcach bładzici 19.01.04, 00:28
                  Ciekawy artykuł, ale nie wiem, na czym polega nasze(moje) błądzenie. Mam
                  nadzieję, że nie zostałem znowu źle zrozumiany, jako ten, który uznaje
                  uczciwość za rzecz mało ważną. Tego przecież nie napisałem. A jeśli to chodzi o
                  kulturę jako poprawę życia publicznego, to oczywiście zgadzam się i łączy się
                  to trochę z Twoim wątkiem na temat misji TVP. Ale tak czy siak sprowadza się to
                  do tego, że nie będzie szybkiej wymiany elit, w co wierzy kilka osób na forum.
                  • Gość: WW opowiedz się wreszcie! IP: *.biaman.pl 19.01.04, 00:33
                    Ale przyznaj, GP, uczciwie: jesteś za uczciwością i kulturą czy przeciw? ;)
                    • goniacy.pielegniarz Re: opowiedz się wreszcie! 19.01.04, 00:42
                      Gość portalu: WW napisał(a):

                      > Ale przyznaj, GP, uczciwie: jesteś za uczciwością i kulturą czy przeciw? ;)

                      Zasadniczo jestem za, ale nie wiem, na przykład czy z twardym jądrem elektoratu
                      SLD dogadałbym się w kwestii uczciwości wśród naszych polityków, co i tak nie
                      skłoniłoby mnie do innego postrzegania uczciwości. Ich chyba też.
                      • Gość: WW trzy razy tak IP: *.biaman.pl 19.01.04, 00:51
                        Nie, z twardym jądrem nie dogadałbyś się. Nawet nie warto próbować.

                        Ale jeszcze krótka sonda:
                        1. czy jestes przeciw powodziom?
                        2. czy jesteś przeciw biedzie ludzi biednych?
                        3. czy jestes za tym, żeby kobiety były piękne, wrażliwe i wybaczające?

                        Moja odpowiedź w tytule, a Twoja? (może znowu przypadkiem będziemy mieli
                        podobne opinie? :) )

                        • goniacy.pielegniarz Re: trzy razy tak, ja też 19.01.04, 00:55
                          Ja też. powiem więcej: w trzecim punkcie też trzy razy tak.
                          • Gość: WW brak i spełnienie IP: *.biaman.pl 19.01.04, 00:59
                            Dobrze tak zgodzić się na koniec dnia z człowiekiem rozsądnym. Oczywiście,
                            rozszyfrowałeś bezbłędnie - pierwsze dwa punkty to była tylko podpucha;
                            chodziło przede wszystkim o punkt trzeci.
                            Gdzie jest Wartburg? Też by się z nami pozgadzał nieco.
                            No, ale muszę spadać.
                            A i Pani Dalloway jakoś brakuje..
                            Cześć!
                  • homosovieticus Re: GP zerknij tu, bo chyba po manowcach bładzici 19.01.04, 00:40
                    goniacy.pielegniarz napisał:

                    > Ciekawy artykuł, ale nie wiem, na czym polega nasze(moje) błądzenie. Mam
                    > nadzieję, że nie zostałem znowu źle zrozumiany, jako ten, który uznaje
                    > uczciwość za rzecz mało ważną. Tego przecież nie napisałem. A jeśli to
                    chodzi o
                    >
                    > kulturę jako poprawę życia publicznego, to oczywiście zgadzam się i łączy
                    się
                    > to trochę z Twoim wątkiem na temat misji TVP. Ale tak czy siak sprowadza się
                    to
                    >
                    > do tego, że nie będzie szybkiej wymiany elit, w co wierzy kilka osób na
                    forum.

                    Myślę ,że wiarę tę rozsiewają Ci, dla których ta wymiana jest zagrozeniem.
                    ;(
                    • goniacy.pielegniarz Re: GP zerknij tu, bo chyba po manowcach bładzici 19.01.04, 00:49
                      Czy "rozsiewanie" to jest burzenie czy rozpowszechnianie, bo się trochę
                      pogubiłem, przyznam szczerze, a z drugiej strony nie chciałbym być zaliczony do
                      rozsiewających, jeśli chodzi o znaczenie pierwsze, bo kwestie zagrożenia nie
                      dotyczą przecież mnie. Fizycznie ani pośrednio zresztą. A drugie znaczenie nie
                      może raczej mnie dotyczyć, bo jestem pesymistą, czy realistą w tej kwestii.
                    • homosovieticus Re: GP zerknij tu, bo chyba po manowcach bładzici 19.01.04, 00:54
                      goniacy.pielegniarz napisał:
                      >
                      > > Ciekawy artykuł, ale nie wiem, na czym polega nasze(moje) błądzenie.

                      dyskutujecie o uczciwosci polityka a bardzo enigmatycznie określone zostały
                      jego zadania a zatem i wynikajace z nich obowiazki Uczciwego wykonywania pracy
                      dla pracowawcy.
                      • rolotomasi Re: o Fałszywych prawdomównych << do skutku 19.01.04, 01:39
                        Autor: rolotomasi Data: 16.01.2004 18:10 + odpowiedz na list

                        Mężczyźni winni mieć swoje zdanie i je egzekwować lub realizować. A tu, w
                        dyskusji bierze udział, jak gdyby nigdy nic zakonnik, niby-facet, i przemyca
                        notorycznie swoje sprawki i kandydatury, co i rusz wykonując 'salto morale'
                        zaskakując swoje zwolenniczki, a ośmieszając Hierarchię Kościelną i bogu ducha
                        winnych pozostałych księży- zakonników. Wstawka o kondonach to jest wic zaledwie
                        Porównać wypowiedzi HomoCośTammma n.t Rokity, można dostać schizofreni
                        demencyjnej= od ściany do ściany ze skokowymi saltami.
                        Nim wszystkich wymienimy:miliMylera i rząd, zarząd tiwi z dziennikarzami i te pe
                        oczekiwałbym usunięcia z rozmów forumowych naganiaczy + łgarzy. Wskazuję kto
                        zacz, ale okazuje się, że wolą walić w np.Kwacha, bo ten daleko i nie odda.
                        Zmiany zaczynać od siebie.
              • wyskota Zielono mi! 19.01.04, 03:37
                Moi drodzy!
                Niezmiernie cieszę sie, że dyskusja ruszyła z kopyta. Trochę mnie martwi, czy
                nadążę, aby każdemu odpowiedzieć.

                Niestety mój czas mocno ograniczony. Na początek postanowiłem pozmieniać Wasze
                nicki na kolor zielony. Nie macie (a może macie?) pojęcia jakie to uczucie, gdy
                na ekranie gęsto od zielonych znaczków. Zaraz się raźniej człowiekowi robi na
                sercu.

                Wieczorem TVP2 emitowała film-sztukę TV. Jak zwykle przypadkiem obejrzałem
                końcówkę. Jakieś 20-25 minut. Pokazano tam obraz Polski D - margines ludzi
                uzależnionych od alkoholu. Doskonała gra aktorska Barcisia, Opanii,
                Zborowskiego i innych. No i te dialogi - często przetykane resentymentami do
                komuny. Nie wiem co było wcześniej, ale ta końcówka była imponująca, robiła
                wrażenie.
                Znamy z autopsji te obrazy pijackich "mord", ludzi grzebiących po śmietnikach.
                Pewnie zaraz zapytacie: a co to ma wspólnego z uczciwością?
                Ja też zadałem sobie to pytanie. I zaraz przyszło mi na myśl pytanie pomocnicze:

                Co elity polityczne w okresie kilkunastu lat uczyniły, aby zaradzić tej (i
                innym) patologii - na papierze i w działaniu?

                Może ktoś mnie oświeci? Ja nie znalazłem dobrej odpowiedzi.

                Pozdrawiam.
      • wyskota Do wszystkich. 19.01.04, 05:01
        Obawiam sie trochę, abyśmy nie zboczyli na manowce. Kilka kwestii wymaga
        wyjaśnienia, względnie rozstrzygnięcia.
        1. Nigdy nie mówiłem, że my mamy zajmować się oceną, czy weryfikacją kandydatów
        na urzędy. Tym powinny się zająć wyborcy, komisje wyborcze, ewentualnie
        komitety wyborcze, a także media - jako przekaźnik informacji.
        Jeśli zaczniemy dyskusję personalną, to wnet górę wezmą emocje i całą
        inicjatywę szlag trafi.
        2. Naszym zadaniem winno być opracowanie:
        a. katalogu, w którym zawarte by zostały wszystkie warunki stawiane przed osobą
        publiczną,
        b. procedur służących weryfikacji kandydata w zakresie wypełnienia przez niego
        tychże warunków,
        c. sposobu postępowania, w przypadku niespełnienia przez kandydata określonych
        warunków.
        3. Nasza tu działalność musi być absolutnie jawna, bez jakichkolwiek ograniczeń.
        4. Działanie nasze musi być bezinteresowne, a co za tym idzie anonimowe. Jeśli
        nam się uda, otrzymamy wszyscy zapłatę w postaci normalnego, przyjaznego
        państwa. I nic poza tym!
        Ten warunek, uważam - jest szczególnie doniosły. Warunkuje on sukces naszego tu
        działania.
        Powyżej zarysowane zagadnienia oczywiście nie stanowią zamkniętego katalogu
        spraw będących przedmiotem naszego zainteresowania. Będziemy musieli wspólnie
        wszystkie sprawy wnikliwie roztrząsać.

        Na koniec, zeby nieco przybliżyć powyższe propozycje podam przykład procedury
        weryfikacyjnej (teraz tak wpadło mi do głowy - niezobowiązujące); obowiązkowa
        ankieta środowiskowa w miejscu zamieszkania i/lub pracy kandydata.

        Pozdrawiam wszystkich.
        • goniacy.pielegniarz Obawiam się, że trochę Pana poniosło. 19.01.04, 13:01
          Z całym szacunkiem, ale obawiam się, że trochę Pana poniosło. A może to znowu
          moja słaba wyobraźnia w tym wątku daje o sobie znać.

          ad1) To w takim razie, czy mamy się zajmować, skoro weryfikacją mają się zająć
          wyborcy, media, itd.?

          ad2
          a) Jak rozumiem, określenie, czy kandydat spełnia warunki, należy do każdego z
          nas indywidualnie, a nie do określenia tego przez głosowanie. I tutaj nie
          posuwamy się naprzód, bo:
          - to już robimy, gdy wrzucamy kartkę do urny
          - informacje, które się tutaj zbiorą, będą informacjami powszechnie dostępnymi
          Nie za bardzo więc wiem, czy miałoby się to różnić od weryfikacji, której
          dokonuje każdy z nas co cztery lata, idąc do wyborów.
          b) A jak ma Pan zamiar zweryfikować to, czy kandydat wypełnia warunki? Bo dla
          mnie jest to cały czas weryfikacja na takiej samej zasadzie, na jakiej
          dokonujemy jej, gdy idziemy głosować. Czyli weryfikacja uznaniowa każdego
          głosującego.
          c) To mnie bardzo ciekawi. Czy wynik naszych prac będzie głosem autorytatywnym
          dla społeczeństwa?
          I jeszcze odnośnie całego punktu 2)
          W pierwszym punkcie napisał Pan, że nie będziemy się zajmować dyskusją
          personalną, bo górę wezmą emocje, a w punkcie drugim pisze Pan, że jednak
          będziemy rozpatrywać indywidualnie i określać, czy kandydat spełnia warunki.

          ad4) Nie za bardzo mogę sobie wyobrazić, na jakiej zasadzie mamy mieć lepsze
          państwo, gdy kilka osób na forum internetowym będzie weryfikować publicznie to,
          co każdy robi we własnej głowie, korzystając z tych samych materiałów, które są
          dostępne dla wszystkich.

          I jeszcze a propos ankiety środowiskowej. Spodziewam się niestety, że
          przeprowadzając ankietę środowiskową na temat Leszka Millera, mieszkającego na
          SLDowskim osiedlu, otoczonego kolegami partyjnymi ze wszystkich stron, nie
          dowiemy się nic ciekawego. A tak już całkiem poważnie, to taka ankieta
          środowiskowa po pierwsze nie musi za dużo mówić, bo przecież jakiś krętacz może
          być bardzo miłym sąsiadem, a po drugie nie wiem, ilu ma Pan ludzi, żeby to
          zrobić na terenie całego kraju. Tym się zajmują media zawodowo.

          Przepraszam za te złośliwości, ale to, co Pan napisał, jest niczym innym, jak
          powielaniem tego, co każdy robi przed pójściem do wyborów we własnym sumieniu,
          tyle że ma się to teraz odbyć na zasadzie stadnej, gdzie mamy większością
          decydować, kto się nadaje, a kto nie. Bo jeśli nie na zasadzie stadnej, to w
          sumie niczego to nie zmienia, bo każdy i tak wybierze według własnego
          rozeznania. Poza tym pisząc o tym wywiadzie środowiskowym, trochę Pan próbuje
          narzucić nam rolę mediów, do których należy to zadanie, a nie wydaje mi się,
          żebyśmy mogli zagrozić kilkuset, czy kilku tysiącom dziennikarzy, którzy
          zajmują się polityką zawodowo i mają większy dostęp do wszystkiego.

          Jest jeszcze sprawa oddziaływania tej naszej weryfikacji na skalę masową, bo
          przecież cały czas mówi Pan o wymianie na dużą skalę. Tego to już w ogóle nie
          mogę sobie wyobrazić.

          Wybór kandydatów zależy od wielu czynników. W dużej mierze, jeśli nie w
          największej, zależy od tego, co mówią o kandydatach media. Sedno sprawy polega
          na tym, że media mogą jednych kreować, a innych niszczyć, co zresztą się
          przecież dzieje. A nie wiem już zupełnie, jak mielibyśmy stanąć ponad tym
          wszystkim w kilka osób i być wyrocznią na skalę ogólnokrajową dla całego
          społeczeństwa.
          Dlatego może zamiast łapać się za cały kraj, spróbuje Pan coś takiego zrobić na
          mniejszą skalę, powiedzmy przy wyborach samorządowych w średniej wielkości
          mieście. I wtedy Pan zobaczy, czy coś takiego ma sens.

          Pozdrawiam

          realista, GP :)
          • goniacy.pielegniarz Chyba, że...... 19.01.04, 13:08
            Chyba, że to forum jest jakimś ważnym czynnikiem opiniotwórczym, to wtedy
            zmienia to sytuację. Ale na razie nic mi nie wiadomo na temat tego, żeby to
            forum miało wpływ na to, co się pisze w gazetach i mówi w telewizji. A może się
            mylę?
            • wieslaw.rewerski Wpływ forum 23.01.04, 19:42
              goniacy.pielegniarz napisał:

              > Chyba, że to forum jest jakimś ważnym czynnikiem opiniotwórczym, to wtedy
              > zmienia to sytuację. Ale na razie nic mi nie wiadomo na temat tego, żeby to
              > forum miało wpływ na to, co się pisze w gazetach i mówi w telewizji. A może
              > się mylę?

              Nie znam tej dyskusji i nawet nie wiem, na jaki jest temat - trafiłem tu dzięki
              linkowi umieszczonemu na innym forum w związku z jakimś jej wycinkiem. Ponieważ
              jednak zobaczyłem konkretne pytanie, to odpowiem, odwołując się do swojego
              doświadczenia.

              Myślę, że mylisz się. Moim zdaniem to forum jest czytane przez ludzi
              przygotowujących raporty dla co najmniej paru polityków, z premierem włącznie.
              Parę razy zaobserwowałem zresztą reakcje polityków, które można było
              interpretować jako wynik właśnie wyrażanych tu opinii.

              W czasach jeszcze przednetowych zdarzyło mi się napisać list do Tadeusza
              Mazowieckiego, gdy był jeszcze premierem. Dotyczył on pewnych błędów przez
              niego popełnionych, a nie uświadomionych sobie z powodu ograniczeń narzędzia,
              jakim są sondaże, którego używano przy wypracowywaniu decyzji. Ja w tym samym
              czasie miałem możliwość stosowania innego narzędzia z instrumentarium socjologa
              i dzięki temu mogłem te błędy zidentyfikować. Dostałem wtedy uprzejmą,
              aczkolwiek standardową odpowiedź - od jednego z doradców premiera. Traf chciał,
              że jakiś czas później spotkałem tego doradcę i miałem okazję porozmawiać o
              swoim liście. Mimo upływu dość znacznego czasu pamiętał go i dowiedziałem się
              wtedy, że cała moja argumentacja została przekazana Mazowieckiemu właśnie
              w jednym z takich raportów.

              Może więc wcale nie przelewamy tu z pustego w próżne...
              • goniacy.pielegniarz Re: Wpływ forum 23.01.04, 20:04
                Trudno to zweryfikować. A nawet, gdyby Miller z tego korzystał, to nie wygląda
                na to, żeby wyciągał jakieś wnioski. Ale przynajmniej wiemy, że wątek miał
                jakiś oddźwięk na innym forum :)
                Czy to było tutejsze forum, Wyborczej?
                • wieslaw.rewerski Re: Wpływ forum 23.01.04, 20:24
                  Myślę, że Miller wyciąga wnioski. Tyle, że złe. Takie, jakie wyciągnąć potrafi.
                  Ale... to w końcu prosty człowiek! ;)

                  To inne forum nie jest stąd. Podaję adres:
                  www.e-polityka.pl/forum/viewtopic.php?f=1
                  • goniacy.pielegniarz Re: Wpływ forum 23.01.04, 20:54
                    Dzięki. Nie wiem, czy pan Wyskota będzie się tu jeszcze pojawiał. Z tego, co
                    przeczytałem, to wydaje mi się , że nie. Jeśli więc będziesz z nim rozmawiał,
                    to przekaż mu, że to nie jest żaden spisek ze strony Michnika.
                    Po prostu nie można już wklejać długich tekstów, jeśli są one dostępne w
                    internecie i można podać link (zapycha się serwer, czy coś w tym stylu).
                    Pojawili się admini społeczni, ale to było podobno zapowiadane już od jakiegoś
                    czasu. To są zresztą ci sami admini, którzy cały czas wycinają tutaj wulgarne
                    posty, tyle że teraz postanowiono ich ujawnić. Co do niemożliwości wejścia na
                    portal, czy forum, to też nie sądzę, żeby to był spisek. Tutaj dużo osób ma
                    czasami problemy z portalem Gazety (ja też). Zresztą ten temat jest często
                    poruszany na Forum o Forum. Teraz ktoś napisał, że mają zły serwer. Nie wiem,
                    bo się na tym nie znam, ale spisku bym się nie dopatrywał.

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=10341090&a=10342281
                    Pozdrawiam
        • wyskota Aktualne akty prawne - fragmenty. 20.01.04, 04:21
          Dla ilustracji, poniżej wklejam fragmenty aktów prawnych, których analiza może
          okazać się nam przydatna. Lektura może być zaskakująco pouczająca.
          Oczywiście nie naszym zadaniem jest poprawianie przepisów, my chcemy je
          stworzyć od podstaw. Jednak wytknięcie im różnego rodzaju błędów napewno nie
          zaszkodzi.
          Pierwsze spostrzeżenie to stosunek objętościowy treści nas interesującej do
          całej treści aktów - jest porażajaco niski. W tych przepisach wielokrotnie
          więcej o wymaganiach wobec wyborców, przebiegu głosowania, czy wewnętrznych
          relacjach między komisją obwodową a okręgową niż na temat kandydatów. Sami
          poczytajcie.
          Nie wiem, czy ktoś, kiedyś już to podnosił - moim zdaniem, w ordynacjach
          znajdują sie przepisy niekonstytucyjne.


    • Gość: WW odp. dla Pana Wyskoty IP: *.biaman.pl 19.01.04, 00:18
      > Dokładnie tak. Od pisania regulaminów etycznych jest Waniek, Sokołowska i
      > Miller. Niech napiszą ich cała setkę, a moralności i tak im nie przybędzie.
      > Tak samo różnym rydzykowcom odmienianie na dziesiątki sposobów
      > słów "patriotyzm", "Polska", "ojczyzna" nic nie da: pozostaną smutnymi
      > ksenofobami.

      Przykro mi, że Pana zawiodłem. Może kiedyś to się zmieni. Teraz to niemożliwe.
      Proponuję Panu małe ćwiczenie. Proszę spróbować zastąpić użyte przez Pana słowa
      w cudzysłowach na inne brzmiące bardziej swojsko. Próbowałem kilku wariantów.
      Zapewniam Pana, że został by Pan "zlinczowany" przez wielu na tym forum, może
      nawet przez siebie samego.

      Nie zawiódł mnie Pan, bo wcale na Pana nie liczyłem. W poprzednim poście
      zauważyłem, że GP ma rację, bo pisanie kodeksów etyki niczemu nie służy. Nie
      słuzy i już.
      Wymyslił Pan strasznie długi post, z którego wynika, że powinnismy głosować na
      ludzi uczciwych, żeby było uczciwie. W pełni się z Panem zgadzam.
      Nie wiem, o co Panu chodzi z "bardziej swoiskimi słowami", "linczowaniem"
      i "ćwiczeniem". Ale to Pana problem, nie mój.
      • wyskota I niech tak zostanie. 19.01.04, 02:19
        Gość portalu: WW napisał(a):

        > Nie zawiódł mnie Pan, bo wcale na Pana nie liczyłem. W poprzednim poście
        > zauważyłem, że GP ma rację, bo pisanie kodeksów etyki niczemu nie służy. Nie
        > słuzy i już.
        > Wymyslił Pan strasznie długi post, z którego wynika, że powinnismy głosować
        na
        > ludzi uczciwych, żeby było uczciwie. W pełni się z Panem zgadzam.
        > Nie wiem, o co Panu chodzi z "bardziej swoiskimi słowami", "linczowaniem"
        > i "ćwiczeniem". Ale to Pana problem, nie mój.

        Pozdrawiam.
        • Gość: wartburg kryzys moralny IP: *.b.dial.de.ignite.net 19.01.04, 17:50
          Propozycje Wyskoty są naiwne, co wykazali dobitnie GP i WW, choć z drugiej
          strony są one wyrazem autentycznych rozterek, jakie nękają nas wszystkich.
          Moim zdaniem jest to dobra okazja, żeby zastanowić się, skąd bierze się
          uczciwość (celowo pozostaję przy tym sformułowaniu) i jak sprawić, żeby stała
          się normą.

          W krajach Zachodu stosunkowo wcześnie rozwinął się model cywilizacji, w którym
          awans społeczny stał się możliwy także dzięki tzw. uczciwej pracy, a opinia
          uczciwego kupca, obywatela, czy też przedsiębiorcy wywiązującego się na czas
          ze swoich zobowiązań podstawą każdej działalności ekonomicznej. Do tego
          dochodził sprawny aparat sądowniczy, który zabezpieczał przed nadużyciami.
          Tam do dzisiaj polityk przyłapany na łamaniu prawa musi się liczyć z
          więzieniem, podczas kiedy u nas nawet uprzędnik otoczony jest de facto
          immunitetem.

          To właśnie dlatego Zachód zawsze górował pod względem gospodarczym nad Europą
          Wschodnią i żebyśmy nie wiem, jak chcieli, to samym myśleniem życzeniowym tego
          nie zmienimy. Polska cierpi na najpoważniejszy chyba w swojej historii kryzys
          ze względu na zanik prawa.

          To jest kryzys moralny. Dopóki najbezczelniejsi oszuści oraz ich wspólnicy ze
          świata polityki będą czuli się bezkarni, nic się nie zmieni. Prawo musi być
          egzekwowane. Muszą być wyciągane konsekwencje. Przede wszystkim w stosunku
          do tych, którzy dzięki swoim oszustwom i aferom wspięli się najwyżej. Kiedy
          Jaskiernia, Skórka, Sobótka, Łapiński i inni znajdą się wreszcie za kratkami,
          dojdzie być może do opamiętania.

          Wiem, że to herezja, ale czasami dochodzę do wniosku, że przydałaby się jakaś
          mała rewolucja, bo inaczej to nic się chyba nie ruszy.

          • wyskota Może jednak, nie tak wiele nas dzieli. 19.01.04, 18:39
            Zgadzam się ze wszystkim, co Pan napisał - oprócz 1. zdania.
            Pana ocena sytuacji jest trafna i nie wymaga w zasadzie komentarza.
            Moja propozycja jest próbą podjęcia działania zmierzającego dźwignięcia
            państwa, poprzez podźwignięcie się nas samych, przez samych siebie i przez
            wyciągnięcie pomocnej dłoni każdemu kto jej potrzebuje.
            Chętnie usłyszałbym (przeczytał) pańską propozycję. Krytykę cały czas słyszymy
            zewsząd. Tyle, że jak dotąd nikt podaje antidotum.
            Być może moje propozycje są naiwne. Nie uważam jednak, by zotało to już
            wykazane, jak był Pan łaskaw to ująć.

            Napisał Pan na zakończenie:
            > Wiem, że to herezja, ale czasami dochodzę do wniosku, że przydałaby się jakaś
            > mała rewolucja, bo inaczej to nic się chyba nie ruszy.

            To wcale nie herezja. Jeśli to, co proponuję "stanie się ciałem" - będziemy
            świadkami rewolucji, wcale nie małej. Rewolucji serc, która dokona reszty.
            Chciałbym tylko przypomnieć, że gdyby nie garstka "naiwnych", nie byłoby
            niepodległości 1918 roku.
Pełna wersja