Wszystko zmierza w złym kierunku - mówi zawiesz...

12.01.04, 08:37
!!!!
    • ivica Re: Wszystko zmierza w złym kierunku - mówi zawie 12.01.04, 08:41
      mamm nadzieje iz teraz Policja w koncu wezmie sie za te sprawe
      • Gość: kubus Kto łyknął 400.000 zł IP: 158.75.48.* 28.01.04, 09:36
        Kto łyknął 400 tysięcy?

        Środa, 28 stycznia 2004r.

        Przedstawiliśmy wczoraj, jaki był mechanizm dotowania bydgoskiego klubu Polonia
        przez Urząd Miasta. Dziś czas na kolejne szczegóły "afery bydgoskiej", o której
        dzięki medialnej wrzawie wie już (choć niekoniecznie rozumie ją) cała Polska.
        Na co konkretnie były wydawane pieniądze z dotacji, czy - jak spekulują
        niektórzy kupowano za nie mecze, urządzano bankiety - sprawdza prokuratura. My,
        bawiąc się w księgowych, próbowaliśmy ustalić, na co została wydana dotacja
        wypłacona klubowi przez obecne władze. Chodzi o 400 tysięcy złotych, które -
        jak ustalili kontrolerzy - też jest do zwrotu.

        26 stycznia 2003 r. wiceprezydent Bydgoszczy Maciej Obremski oraz miejski
        skarbnik Ambroży Pawlewski zawierają umowę z prezesem Polonii Lechem Różyckim i
        wiceprezesem Grzegorzem Kloską. Urząd zobowiązuje się przekazać klubowi 500
        tys. zł. dotacji "na pokrycie części wydatków z przeznaczeniem na utrzymanie
        obiektów i urządzeń sportowych od stycznia do końca grudnia 2003 r.". Chodzi o
        energię i wodę.

        Pierwsza rata ma wynosić 400 tys. zł. Druga, po rozliczeniu pierwszej, ma być
        wypłacona w IV kwartale.

        13 marca 2003 r. prezes Polonii zwraca się do prezydenta Konstantego
        Dombrowicza z pisemną prośbą o przekazanie w formie zaliczki kwoty 400 tys. zł
        z przeznaczeniem na uregulowanie najpilniejszych należności związanych z
        działalnością klubu. "Brak wpływu w/w kwoty spowoduje załamanie płynności
        finansowej i zaprzestanie regulowania jakichkolwiek należności, co w
        konsekwencji doprowadzi do upadłości klubu" - motywuje.

        Wniosek o dotację wpływa tego samego dnia do wydziału edukacji i sportu UM.
        Jest akceptacja, choć i tu podkładki nie stanowią faktury za media, które
        należałoby jedynie refundować. 18 marca na subkonto klubu wpływa 400 tys. zł
        celowych dotacji. Tego samego dnia BKS Polonia wydaje 362.798 zł - niezgodnie z
        celem dotacji. Spłaca nimi kredyt bankowy, opłaca zawody Grand Prix, usługi
        ślusarskie, wypłaca wynagrodzenia pracownikom, szkoleniowcom i zawodnikom.
        Jeżeli wierzyć liście wypłat, która przypadkiem wpadła w nasze ręce, 100
        tysięcy złotych otrzymują Tomasz i Jacek Gollobowie, 20 tysięcy - Jacek
        Krzyżaniak, 10 tysięcy - Michał Robacki, 2 tysiące - Robert Umiński. 73,5 tys.
        zł idzie na spłatę kredytu, 30 tys. płaci firmie "GABO" na części do motocykli.
        3.400 zł otrzymuje mechanik R. Kowalski. 7 tys. zł. kosztują licencje w PZM,
        zaś 60 tys. zł kasuje BSI - za organizację Grand Prix. 45.400 zł z dotacji
        celowych idzie na wynagrodzenie pracowników, pozostała suma na drobne opłaty. .

        20 marca 2003 r. pozostałą na subkoncie kwotę klub przeznacza na opłatę za
        prąd. Dopiero 15 października 2003 r. Urząd Miasta pismem wzywa klub do
        rozliczenia raty dotacji. Potem żąda zwrotu.

        Klubowi działacze twierdzą, że i tym razem było na takie wydatkowanie
        pieniędzy... ciche przyzwolenie.

        Donosi o tym w oficjalnym piśmie do zastępcy dyrektora wydziału edukacji i
        sportu UM wiceprezes BKS Polonia

        Maciej Świątkowski: "Urząd Miasta wiedział o tym, że te 400 tys. zł dotacji
        klub przeznaczy na rozpoczęcie sezonu żużlowego. (...) Niestety, następne
        kierownictwo Polonii w osobie Andrzeja Walkowiaka nie dokonało żadnej zapłaty
        za utrzymanie mediów za 2003 r., mimo wygenerowania dochodów z organizacji
        Grand Prix w Chorzowie".

        Walkowiak był w klubie krótko, potem klubowe konta zajął komornik, a plan
        uratowania BKS Polonia autorstwa Antoniego Tokarczuka nie zainteresował
        ratuszowych władz. Konstanty Dombrowicz zgasił światło.

        Gollobowie opuścili Bydgoszcz. Gazety rozpisywały się o próbach zatrzymania
        mistrzów. Nadal noszono ich na rękach. W końcu jednak trzeba było pogodzić się
        z odejściem Gollobów. W centrum uwagi pojawił się za to "Miki", skrzywdzony
        policjant. Oznajmił, że chciał aresztować byłych lewicowych notabli, bo
        wytropił, na co naprawdę szły z ratusza dotacje. Zaczęła się nagonka na klan
        Gollobów. Jeszcze trochę i ich oskarżą, że... kradli.

        Miasto zawsze hołubi swoich mistrzów. Pamiętam burzę, jaką wywołali niegdyś
        wokół Golloba policjanci - związkowcy. Zaprotestowali, że przyznano mu z
        policyjnej służbowej puli mieszkanie. Dali się przekonać, że mistrzowi należą
        się specjalne względy. Potem przez lata języczkiem u wagi bydgoskiego żużla
        były kontrakty z mistrzem. Zawsze brakowało na nie pieniędzy. Sponsorzy też
        chcieli coś za coś. Tak tworzyły się układy między politykami, biznesmenami i
        sportowcami. Nie zawsze przejrzyste i nie zawsze świetlane (pisaliśmy o tym w
        listopadzie ub. r. w serii publikacji "Dogorywka").

        Tak działa sport w wielu miejscach na świecie. W palącej potrzebie mecze się
        kupowało i nadal kupuje. Trzeba z tym walczyć. Trzeba karać za bezprawie.
        Prokuratura ustala, czy w BKS Polonia doszło do przestępstw i czy są podstawy
        do przedstawienia zarzutów nadzorującym miejskie dotacje urzędnikom.

        Wkrótce okaże się, czy gra warta była świeczki. Tej na grobie bydgoskiego żużla.

        Grażyna Ostropolska - Express Bydgoski



    • Gość: waldnow@wp.pl Dotyczy afery Bydgoskiej w Wydaniu Prominentów IP: *.telco.ras.pl 12.01.04, 12:28
      Apeluje do Ministra by zrobił Komendantem Wojewódzkim Pana Mikietyńskiego
      który jest porządny,uczciwy i wzor dla innych bo przeciwstawił się układom nie
      bojąc się kto stoi u władzy- To jest przykład wzorowego Policjanta-Tacy ludzie
      powinni być na Ważnych posadach a nie ludzie skorumpowani wywodzący się z
      układów politycznych.
      Chwała Panie Mikietyński za odwage mówienia tego glośno co jest złe i nie
      tolerowanie nikogo kto stoi na Szczycie Władzy.
      Pan Będzie Bohaterem jeszcze że przeciwstawił się pan
      tym "Nietykalnym"uczciwość zwycięży- życze Panu tego oraz objęcia Wysokiego
      Stanowiska w Policji- do walki z Korupcją tylko tacy powinni istnieć jak Pan.
      Z poważaniem -nieznający wogóle Pana Mikietyńskiego czytelnik Waldek

    • Gość: swojak Re: Wszystko zmierza w złym kierunku - mówi zawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.04, 17:14
      MIKIETYŃSKI TO DOBRY POCZCIWY GLINA SZKODA ŻE JUŻ DRUGI RAZ MUSI ODPOWIADAĆ ZA
      BŁĘDY SWOICH PRZEŁOŻONYCH
    • Gość: Zgred Re: Wszystko zmierza w złym kierunku - mówi zawie IP: *.acn.waw.pl 19.01.04, 17:58
      Tokarskiego za ja.. i na bruk w normalnym kraju taki "człowiek" dawno by sie
      juz podal do dymisji Najgorsze w tym wszystkim ze uczciwi ludzie cierpia tacy
      ktorzy cos chca zrobic w tym kraju.We wczorajszej wypowiedzi Tokarskiego było
      widać że łże jak najęty piszę dla tego tak gdyż go znam byłem kiedyś jego
      podwładnym - paskudny przełożony, wredny i fałszywy
    • douglasmclloyd Re: Wszystko zmierza w złym kierunku - mówi zawie 19.01.04, 18:08
      Zamiast oszustów po dupie dostał policjant. Witamy w Polsce.
    • Gość: ccc Re: Wszystko zmierza w złym kierunku - mówi zawie IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.04, 23:21
      znam Miketyńskiego z czasów ,gdy był moim kapralem w oddziale ZOMO .Większego
      skurwysyna nigdy w życiu więcej nie spotkałem .Nie wierzę w jago żadne słowo i
      jego kryształową /uczciwą naturę.
Pełna wersja