Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje)

06.02.02, 00:58
Mam jedno powazne pytanie. Dlaczego jak gdziekolwiek pada haslo "Eurosceptyk"
to pokazuja ludzi typu pana Lopuszanskiego czy Leppera (nazywanych czesto
oszolami - skadinad zwykle niebezpodstawnie). Ja osobiscie tez jestem
eurosceptyczny, ale nie dlatego zebym sie bal czy sadzil ze Unia jest
spiskowcem chcacym wykupic Polske. Zeby nie bylo ze mam jakies podloze zle -
mam 20 lat, studiuje na uczelni wyzszej (medycyne zreszta), zdalem
miedzynarodowa mature, poglady mam zbiezne z linia programowa UW. A jednak
trzesie mnie gdy wychwala sie Unie unikajac odpowiedzi na pytanie "co mozemy
stracic na wejsciu do Unii?" Jak bym kiedys uslyszal rozsadna odpowiedz to moze
bym nawet nieco zmienil nastawienie, ale stwierdzenie, ze Unia jest cacy, a
Polska sama sobie nie da rady i bedzie gdzies w siodmym swiecie za Czadem
zdecydowanie nie jest argumentem w dyskusji (chyba ze dopuszczamy argumenty
typu "nie bo nie"). I naprawde tak samo irytuja mnie wypowiedzi antyunijne LPR
czy innych jak i proeuropejski bezkrytyczny hurraoptymizm propagatorow Unii.
Norwedzy (chyba, w kazdym razie ktorzys Skandynawowie) zdecydowali w referendum
ze nie wejda do Unii i chyba jakos nie sa zacofani, a nawet swiatowa recesje
znoza lepiej niz inne kraje w Europie (bo nie maja za soba ogona z kilkunastu
innych panstw na ktore musialyby lozyc - z wzajemnoscia co prawda ale jednak)
pozdrawiam wszystkich bardzo.

i prosilbym o niezacietrzewianie sie w dyskusji. Porzadne forum to przeciez nie
sejm i nie ma co sie bezsensownie opluwac tylko dlatego ze mamy nieco rozne
poglady. Moze ktos z nas w wyniku dyskusji chc w jakiejs czesci rozwinie swoje
poglady i dostrzeze zje w innym swietle

kabasny
    • douglasmclloyd Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) 06.02.02, 01:30
      kabasny napisał(a):

      > Norwedzy (chyba, w kazdym razie ktorzys Skandynawowie) zdecydowali w referendum
      > ze nie wejda do Unii i chyba jakos nie sa zacofani

      To prawda Norwegia nie jest, w przeciwienstwie do Polski, zacofana. Ma bardzo
      wysoki dochod na glowe mieszkanca, ktorym nie chce sie dzielic i mnostwo energii,
      z ktora nie wie co robic. Z tego prostego powodu nie ma sensu porownywanie sie z
      Norwegami. Porownajmy sie z krajami biedniejszymi, jak: Grecja lub Portugalia. Te
      dwa kraje na wejsciu do Unii skorzystaly. Czy ktos slyszal o jakich demostracjach
      w Grecji lub Portugalii na rzecz wystapienia ze wspolnoty?
      • kabasny Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) 06.02.02, 10:39
        No dobra to moze nie byl najlepszy przyklad, ale grecy i portugalczycy tez na
        pewno poniesli jakies straty (a moze sie myle, ale w taki raj na ziemii to ja
        nie wierze, bo to by bylo zbyt fajne, i wszyscy na swiecie poszliby juz dawno
        droga grecji czy portugalii i na swiecie byloby wspanaile).Poza tym grecy i
        portugalczycy umieja wykorzystac to co maja (klimat i zabytki). My tez moze
        najpierw nauczmy sie doceniac nasze walory (bo jest ich wiele, a dopiero
        pozniej ladujmy sie na sile do Unii. Bo jesli nawet w Unii bysmy tylko
        dostawali nic nie dajac w zamian to bylaby to strata. Aby zyskac nalezy sie
        napracowac. Ja nie mam nic przeciwko Unii jako takiej i wstepowaniu do niej,
        ale sprzeciwiam sie zbytniemu pospiechowi. Bo przygotowanie do wejscia do Unii
        to nie tylko zmiana przepisow i ustalanie okresow przejsciowych. To przede
        wszystkim zmiana mentalnosci ludzi i zlikwidowanie ich biernosci. A ja bym
        osobiscie skorzystal na jak najszybszym wejsciu do Unii.
        pozdrawiam
        • Gość: andrzejg Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.02.02, 11:41
          kabasny napisał(a):

          > No dobra to moze nie byl najlepszy przyklad, ale grecy i portugalczycy tez na
          > pewno poniesli jakies straty (a moze sie myle, ale w taki raj na ziemii to ja
          > nie wierze, bo to by bylo zbyt fajne, i wszyscy na swiecie poszliby juz dawno
          > droga grecji czy portugalii i na swiecie byloby wspanaile).Poza tym grecy i
          > portugalczycy umieja wykorzystac to co maja (klimat i zabytki). My tez moze
          > najpierw nauczmy sie doceniac nasze walory (bo jest ich wiele, a dopiero
          > pozniej ladujmy sie na sile do Unii. Bo jesli nawet w Unii bysmy tylko
          > dostawali nic nie dajac w zamian to bylaby to strata. Aby zyskac nalezy sie
          > napracowac. Ja nie mam nic przeciwko Unii jako takiej i wstepowaniu do niej,
          > ale sprzeciwiam sie zbytniemu pospiechowi. Bo przygotowanie do wejscia do Unii
          > to nie tylko zmiana przepisow i ustalanie okresow przejsciowych. To przede
          > wszystkim zmiana mentalnosci ludzi i zlikwidowanie ich biernosci. A ja bym
          > osobiscie skorzystal na jak najszybszym wejsciu do Unii.
          > pozdrawiam

          Witam

          Piszesz o zmianie mentalności ludzi.Najlepszym sposobem na zmianę
          jest przymus np. ekonomiczny.Po 89 roku musiało się zmienić nastawienie
          do pracy , ponieważ wymuszał je rynek.Wymagana jest większa wydajność,
          większa dyscyplina w pracy i ludzie sie zmieniają.Jak myslisz?Zmiany
          następują bo oni coś zrozumieli , bo dotarło do nich ,że należy ciężej
          pracować?Dotarło do nich tak samo z siebie?
          Nie , to stworzyła konkurencja na rynku pracy i w tym względzie
          bezrobocie jest konieczne(no może nie w takiej skali)
          Podobnie ze zmianą mentalności w celu przygotowania do wejścia do Unii.
          Szokowo, lekko przymusić przepisami i ludzie sie dostosują .
          Czekając z wejściem do Unii aż sami się zmienimy , możemy od razu
          powiedzieć sobie ,że tam nie wejdziemy.

          W przeciwieństwie do Ciebie , moge stracić na wejściu do Unii, ze względu na
          ostre przepisy przy różnorakiej produkcji.Juz od kilku lat staram się dostosowac
          przewidując nasze wejście do Unii.Gospodarkę mamy tak powiązaną z krajami
          tej wspólnoty , nie wchodząc i tak nie uratujemy naszej gospodarki przed
          gruntownymi zmianami.Inną sprawą sa warunki na jakich wchodzimy do tej
          struktury.

          Andrzej
        • douglasmclloyd Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) 08.02.02, 01:20
          kabasny napisał(a):

          > No dobra to moze nie byl najlepszy przyklad, ale grecy i portugalczycy tez na
          > pewno poniesli jakies straty (a moze sie myle, ale w taki raj na ziemii to ja
          > nie wierze, bo to by bylo zbyt fajne, i wszyscy na swiecie poszliby juz dawno
          > droga grecji czy portugalii i na swiecie byloby wspanaile)

          Do UE startuje kilka jesli nie kilkanascie krajow. Kto poza Norwegami jeszcze sie
          w Europie ostal i nie spieszno mu do Unii?
      • Gość: GMR Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 14:38
        douglasmclloyd napisał(a):

        > kabasny napisał(a):
        >
        > > Norwedzy (chyba, w kazdym razie ktorzys Skandynawowie) zdecydowali w refer
        > endum
        > > ze nie wejda do Unii i chyba jakos nie sa zacofani
        >
        > To prawda Norwegia nie jest, w przeciwienstwie do Polski, zacofana. Ma bardzo
        > wysoki dochod na glowe mieszkanca, ktorym nie chce sie dzielic i mnostwo energi
        > i,
        > z ktora nie wie co robic. Z tego prostego powodu nie ma sensu porownywanie sie
        > z
        > Norwegami. Porownajmy sie z krajami biedniejszymi, jak: Grecja lub Portugalia.
        > Te
        > dwa kraje na wejsciu do Unii skorzystaly. Czy ktos slyszal o jakich demostracja
        > ch
        > w Grecji lub Portugalii na rzecz wystapienia ze wspolnoty?

        Skorzystały na tym sprzedajne elity tych krajów a reszta dalej klepie biedę jak
        przedtem. wiedz że mimo iż Portugalia jest juz ponad 15 lat w unii to poziom
        średni wykształcenia jest niższy niż u nas to samo Grecja. Jakiś czas temu świat
        obiegły dane o tym jak jest z rozumieniem tekstów myśleiem naukowym i
        abstrakcyjnym itd. Polska wypadła poniżej sredniej lae jeszcze gorzej wypadły te
        w=wsponiane przeze mnie kraje, była na tym forum dyskusja o tym. W Greci w
        dalszym ciągu co piąty pracujący to rolnik. Przypominam że w przeciwieństwie do
        nas grecki rolnik korzysta ze 100% dopłat. Greckie drogi jak były dziurawe tak
        dalej takimi są! obśrupane przystanki których wygląd jest jeszcze gorszy niz
        wygląd wielu naszych przystanków tramwajowych czy autobusowych. A co do
        Portugali ... wiadomość z Newsweeka z 16-17/23.12.2001r.
        "Na portugalskich wsiach wiele osób nie potrafi w ogóle(!) czytać ani pisać,
        więc nominały eurobanknotów rozpoznają po kolorze i wielkości banknotu"
        Ksiądz z miejscowości Artez po mszy pokazuje ludziom jak te euro monety banknoty
        wygladają. Nasi chłopi są jednak mądrzejsi umieją czytać i pisać i nie dają się
        wodzić za nos sprzedajnym klechom pokroju Ży(d)cińskiego czy Pier(dolo)nka, i
        pokazują im wała!! ku zmartwieniu eurotowarzyszy Olejnik i Wiatra...
        • Gość: snajper Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: *.waw.cdp.pl 07.02.02, 16:32
          Gość portalu: GMR napisał(a):

          > douglasmclloyd napisał(a):
          >
          > > kabasny napisał(a):
          > >
          > > > Norwedzy (chyba, w kazdym razie ktorzys Skandynawowie) zdecydowali w refer
          > > > endum ze nie wejda do Unii i chyba jakos nie sa zacofani
          > >
          > > To prawda Norwegia nie jest, w przeciwienstwie do Polski, zacofana. Ma bardzo
          > > wysoki dochod na glowe mieszkanca, ktorym nie chce sie dzielic i mnostwo ener
          > > gii,z ktora nie wie co robic. Z tego prostego powodu nie ma sensu porownywanie
          > > sie z Norwegami. Porownajmy sie z krajami biedniejszymi, jak: Grecja lub Portu
          > > galia. Te dwa kraje na wejsciu do Unii skorzystaly. Czy ktos slyszal o jakich
          > > demostracjach w Grecji lub Portugalii na rzecz wystapienia ze wspolnoty?
          >
          > Skorzystały na tym sprzedajne elity tych krajów a reszta dalej klepie biedę jak
          > przedtem.

          Popatrz na wzrost dochodu narodowego na głowę. To jest wyznacznik bogactwa
          państwa.

          > wiedz że mimo iż Portugalia jest juz ponad 15 lat w unii to poziom średni wyksz
          > tał cenia jest niższy niż u nas to samo Grecja. Jakiś czas temu świat obiegły
          > dane o tym jak jest z rozumieniem tekstów myśleiem naukowym i
          > abstrakcyjnym itd. Polska wypadła poniżej sredniej lae jeszcze gorzej wypadły t
          > e wspomniane przeze mnie kraje, była na tym forum dyskusja o tym.

          A co to ma wspólnego z UE ? UE odpowiada za poziom wykształcenia w Grecji ?????

          > W Greci w dalszym ciągu co piąty pracujący to rolnik. Przypominam że w przeciwi
          > eństwie do nas grecki rolnik korzysta ze 100% dopłat. Greckie drogi jak były
          > dziurawe tak dalej takimi są! obśrupane przystanki których wygląd jest jeszcze
          > gorszy niz wygląd wielu naszych przystanków tramwajowych czy autobusowych. A co
          > do Portugali ... wiadomość z Newsweeka z 16-17/23.12.2001r.
          > "Na portugalskich wsiach wiele osób nie potrafi w ogóle(!) czytać ani pisać,
          > więc nominały eurobanknotów rozpoznają po kolorze i wielkości banknotu"
          > Ksiądz z miejscowości Artez po mszy pokazuje ludziom jak te euro monety banknoty
          > wygladają. Nasi chłopi są jednak mądrzejsi umieją czytać i pisać i nie dają się
          > wodzić za nos sprzedajnym klechom pokroju Ży(d)cińskiego czy Pier(dolo)nka, i
          > pokazują im wała!! ku zmartwieniu eurotowarzyszy Olejnik i Wiatra...

          • Gość: GMR Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 23:01
            Dla mnie ważniejszym wskaźnikiem jest poziom zamoznosci obywateli mierzony
            ilością i jakoscią oraz częstotliwością kupowanych dóbr konsumcyjnych, tj ilu i
            na co stać przeciętnego obywatela na przestrzeni iluś tam lat a następnie
            porównanie z całą resztą
            Napewno nie jest tak że UE ne ma nic do gadania w dziedzinie edukacji bo jak by
            tak nie było to np o Żydach nauczało by się różnie a nie wg jednego sztampowego
            schematu dostosowanego do reguł politycznej poprawności. Anglia musiała się
            pożegnać ze swym tradycyjnym systemem miar..dziwne że nie UE noie kazała im
            zmienić ruchu ulicznego na prawostronny.. to akurat uważam za bardziej
            porządane posunięcie aniżeli wydawanie już słynnego zalecenia by nie krzyczeć
            na krowy i niepalić przy niej papierosów... po co ustawa czy nie wystarczy
            zwykły okólnik czy też istniejące na całym świecie przepisy przeciwpożarowe
            albo BHP?
            I za to te brukselskie urzędasy biorą olbrzymie apanaże gdy w tym samym czasie
            w środku Europy dzieci głodne chodzą do szkoły?
            • douglasmclloyd Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) 08.02.02, 01:52
              Gość portalu: GMR napisał(a):

              > Dla mnie ważniejszym wskaźnikiem jest poziom zamoznosci obywateli mierzony
              > ilością i jakoscią oraz częstotliwością kupowanych dóbr konsumcyjnych, tj ilu i
              > na co stać przeciętnego obywatela na przestrzeni iluś tam lat a następnie
              > porównanie z całą resztą

              I co ci z twoich wskaznikow wychodzi? Bijemy kraje Unii pod kazydm wzgledem?

              > Napewno nie jest tak że UE ne ma nic do gadania w dziedzinie edukacji bo jak by
              > tak nie było to np o Żydach nauczało by się różnie a nie wg jednego sztampowego
              > schematu dostosowanego do reguł politycznej poprawności.

              Uczyles sie tam? Widzac w kazdym twoim wpisie wzmianke o narodzie wybranym,
              wnioskuje, ze nie. Wedlug jakiej sztampy cie nauczano?

              >Anglia musiała się
              > pożegnać ze swym tradycyjnym systemem miar..dziwne że nie UE noie kazała im
              > zmienić ruchu ulicznego na prawostronny.. to akurat uważam za bardziej
              > porządane posunięcie aniżeli wydawanie już słynnego zalecenia by nie krzyczeć
              > na krowy i niepalić przy niej papierosów... po co ustawa czy nie wystarczy
              > zwykły okólnik czy też istniejące na całym świecie przepisy przeciwpożarowe
              > albo BHP?
              > I za to te brukselskie urzędasy biorą olbrzymie apanaże gdy w tym samym czasie
              > w środku Europy dzieci głodne chodzą do szkoły?

              No widzisz. Nawet Anglia sie ugiela. Oblicz szybko ile stracila przez to
              niepodleglosci.
        • douglasmclloyd Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) 08.02.02, 01:47
          Gość portalu: GMR napisał(a):

          > douglasmclloyd napisał(a):
          >
          > > kabasny napisał(a):
          > >
          > > > Norwedzy (chyba, w kazdym razie ktorzys Skandynawowie) zdecydowali w
          > refer
          > > endum
          > > > ze nie wejda do Unii i chyba jakos nie sa zacofani
          > >
          > > To prawda Norwegia nie jest, w przeciwienstwie do Polski, zacofana. Ma bar
          > dzo
          > > wysoki dochod na glowe mieszkanca, ktorym nie chce sie dzielic i mnostwo e
          > nergi
          > > i,
          > > z ktora nie wie co robic. Z tego prostego powodu nie ma sensu porownywanie
          > sie
          > > z
          > > Norwegami. Porownajmy sie z krajami biedniejszymi, jak: Grecja lub Portuga
          > lia.
          > > Te
          > > dwa kraje na wejsciu do Unii skorzystaly. Czy ktos slyszal o jakich demost
          > racja
          > > ch
          > > w Grecji lub Portugalii na rzecz wystapienia ze wspolnoty?
          >

          > Skorzystały na tym sprzedajne elity tych krajów a reszta dalej klepie biedę jak
          > przedtem.

          Jakie dajesz gwarancje, ze nie bedac w UE reszta by biedy nie klepala?

          > wiedz że mimo iż Portugalia jest juz ponad 15 lat w unii to poziom
          > średni wykształcenia jest niższy niż u nas to samo Grecja.

          A jaki byl tam poziom wyksztalcenia 15 lat temu?

          > Jakiś czas temu świat
          > obiegły dane o tym jak jest z rozumieniem tekstów myśleiem naukowym i
          > abstrakcyjnym itd. Polska wypadła poniżej sredniej lae jeszcze gorzej wypadły t
          > e w=wsponiane przeze mnie kraje, była na tym forum dyskusja o tym.

          I nie martwi cie, ze poziom nauki w Polsce zszedl na psy? Wazne, ze w Grecji i
          Portugalii jest jeszcze gorzej.

          > W Greci w
          > dalszym ciągu co piąty pracujący to rolnik. Przypominam że w przeciwieństwie do
          > nas grecki rolnik korzysta ze 100% dopłat.

          Korzysta w przeciwienstwie do nas, poniewaz nie jestesmy krajem czlonkowskim UE.
          Jesli chodzi o 100% doplaty, to tutaj jest pole do popisu dla naszych politykow.
          Niech walcza.

          > Greckie drogi jak były dziurawe tak
          > dalej takimi są! obśrupane przystanki których wygląd jest jeszcze gorszy niz
          > wygląd wielu naszych przystanków tramwajowych czy autobusowych.

          Gdzies ty to widzial? Nie przypominam sobie w Grecji takich widokow.


          >A co do
          > Portugali ... wiadomość z Newsweeka z 16-17/23.12.2001r.
          > "Na portugalskich wsiach wiele osób nie potrafi w ogóle(!) czytać ani pisać,
          > więc nominały eurobanknotów rozpoznają po kolorze i wielkości banknotu"

          Zapewniam cie, ze na polskiej wsi tez takich znajdziesz. To nie jest wina UE, ze
          ludzie nie chca sie uczyc.

          > Ksiądz z miejscowości Artez po mszy pokazuje ludziom jak te euro monety banknot
          > y
          > wygladają. Nasi chłopi są jednak mądrzejsi umieją czytać i pisać i nie dają się
          > wodzić za nos sprzedajnym klechom pokroju Ży(d)cińskiego czy Pier(dolo)nka, i
          > pokazują im wała!! ku zmartwieniu eurotowarzyszy Olejnik i Wiatra...

          Skoro sa tacy madrzy, to dlaczego na wsi panuje bida z nedza? Ich swiatle umysly
          juz dawno powinny uczynic ich milionerami i rzucic caly swiat na kolana.
    • hihihihi Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) 06.02.02, 11:20
      Te porownania Polski z Norwegia zawsze mnie smieszyly i napawaly przerazeniem,
      gdyz swiadcza o naszym odwiecznym grzechu - zupelnym braku samooceny.

      Nie umiemy znalezsc sie w jakims zdrowym srodku. Albo mamy przerazliwe
      kompleksy albo cierpimy na manie wielkosci. I jedno i drugie jest niestety
      dowodem braku dojrzalosci, jesli w ogole takiego okreslenia mozna uzyc w
      okresleniu do narodu lub grupy.

      Mysle, ze wlasnie w przeciwienstwie do takich krajow jak Norwegia czy
      Szwajcaria, krajow nie tylko duzo bogatszych ale wyzej rozwinietych kulturowo
      (tak, tak, nielatwo mi to przychodzi ale takiego wlasnie jestem zdania) UE to
      nasza jedyna szansa wyrwania sie z tej szarej strefy miedzy Europa (rozumianej
      jako idea) i Azja, w ktorej tkwimy juz ponad 1000 lat.

      Nie stac nas na czekanie, gdyz w obecnej fazie mozemy na tym tylko skorzystac.
      Jesli nie wejdziemy my, wejdzie przed nami Bialorus i Rosja.

      Co zas tyczy sie Hiszpanii i Portugalii to mysle, ze oba kraje zdecydowanie
      wiecej skorzystaly niz stracily. Poza tym nasza droga do tych krajow jest
      rowniez dluga i uciazliwa. Nie oszukujmy sie.
      • hihihihi Re: jeszcze jedno 06.02.02, 11:23
        UE postrzegalbym nie ylko jako mechanizm gospodarczy. ten blad jest bardzo
        czesto popelniany w Polsce.
        UE to system wartosci w ktorym birze sie udzial albo jest sie z niego
        wylaczonym. Nasza powiazania kulturowe z Europa Zachodnia sa duzo slabsze niz
        np. Szwajcarii czy Norwegii. To tez jest bardzo istotny powod "za" - moim
        zdaniem.
        • Gość: OzRM Re: jeszcze jedno IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 15:09
          hihihihi napisał(a):

          > UE postrzegalbym nie tylko jako mechanizm gospodarczy. ten blad jest bardzo
          > czesto popelniany w Polsce.
          > UE to system wartosci w ktorym bierze sie udzial albo jest sie z niego
          > wylaczonym. Nasza powiazania kulturowe z Europa Zachodnia sa duzo slabsze niz
          > np. Szwajcarii czy Norwegii. To tez jest bardzo istotny powod "za" - moim
          > zdaniem.

          Wartości ? Chyba antywartości! Bo jaką to wartość prezezntują z sobą związki
          homoseksualne aborcja, eutanazja, dzielnice burdeli, pedofilia, subkultury
          róznego rodzaju zboczeń i patologii, narkomania,gigantyczne afery korupcyjne
          skandale obyczajowe... co to są za wartości? To chyba jakieś popłuczyny,
          kontrkulturowe śmiecie!! I my Polacy dziedzice tysiącletniej historii kultury
          wciąż żywej jeszcze wiary religijnej i pobozności ludowej mamy się pchać w to
          perfumowane lecz do cna zdegenerowane bagno? Nigdy!!!!!!!
          Oszołom z Radia Maryja
          • Gość: Damian Re: jeszcze jedno IP: *.chello.pl 06.02.02, 16:41
            Gość portalu: OzRM napisał(a):

            > Wartości ? Chyba antywartości! Bo jaką to wartość prezezntują z sobą związki
            > homoseksualne aborcja, eutanazja, dzielnice burdeli, pedofilia, subkultury
            > róznego rodzaju zboczeń i patologii, narkomania,gigantyczne afery korupcyjne
            > skandale obyczajowe... co to są za wartości?

            Czy wejdziemy do UE czy nie to i tak te "wartości" będą do nas przychodziły. Ale
            jeśli chodzi o uregulowania prawne w Polsce w tym zakresie to my sami o tym
            decydujemy i UE nie ma nic do tego. Te kwestię nie podlegają negocjacjom.

            • Gość: OzRM Re: jeszcze jedno IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 13:36
              W teorii tak ale w praktyce jest zupełnie inaczej! Doswiadcza tego boleśnie
              Irlandia. Eurobiurokraty robią wszystko by Irlandia przyjęła ich poironione
              regulacje w dziedzinie aborcji aeutanazji związkó homo itd. Zamieściłem już tu
              na tym portalu art z ND pt"Irlandia a UE" poszukaj ten temat i przeczytaj
              Oszołom zRadia Maryja
          • Gość: snajper Re: jeszcze jedno IP: *.waw.cdp.pl 07.02.02, 16:36
            Gość portalu: OzRM napisał(a):

            > hihihihi napisał(a):
            >
            > > UE postrzegalbym nie tylko jako mechanizm gospodarczy. ten blad jest bardzo
            > > czesto popelniany w Polsce.
            > > UE to system wartosci w ktorym bierze sie udzial albo jest sie z niego
            > > wylaczonym. Nasza powiazania kulturowe z Europa Zachodnia sa duzo slabsze niz
            > > np. Szwajcarii czy Norwegii. To tez jest bardzo istotny powod "za" - moim
            > > zdaniem.
            >
            > Wartości ? Chyba antywartości! Bo jaką to wartość prezezntują z sobą związki
            > homoseksualne aborcja, eutanazja, dzielnice burdeli, pedofilia, subkultury
            > róznego rodzaju zboczeń i patologii, narkomania,gigantyczne afery korupcyjne
            > skandale obyczajowe... co to są za wartości?

            Jak to, co to są za wartości. TO NASZE wartości. Nie zauważyłeś ?

            > To chyba jakieś popłuczyny,
            > kontrkulturowe śmiecie!! I my Polacy dziedzice tysiącletniej historii kultury
            > wciąż żywej jeszcze wiary religijnej i pobozności ludowej mamy się pchać w to
            > perfumowane lecz do cna zdegenerowane bagno?

            Ależ Ty chyba niedowidzisz. Tkwisz właśnie w takim bagnie, jakie opisałeś. Tylko
            nieperfumowanym.

            > Nigdy!!!!!!!
            > Oszołom z Radia Maryja

            • Gość: OzRM Re: jeszcze jedno IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 22:24
              Gość portalu: snajper napisał(a):

              > Gość portalu: OzRM napisał(a):
              >
              > > hihihihi napisał(a):
              > >
              > > > UE postrzegalbym nie tylko jako mechanizm gospodarczy. ten blad jest
              > bardzo
              > > > czesto popelniany w Polsce.
              > > > UE to system wartosci w ktorym bierze sie udzial albo jest sie z nieg
              > o
              > > > wylaczonym. Nasza powiazania kulturowe z Europa Zachodnia sa duzo sla
              > bsze niz
              > > > np. Szwajcarii czy Norwegii. To tez jest bardzo istotny powod "za" -
              > moim
              > > > zdaniem.
              > >
              > > Wartości ? Chyba antywartości! Bo jaką to wartość prezezntują z sobą związ
              > ki
              > > homoseksualne aborcja, eutanazja, dzielnice burdeli, pedofilia, subkultury
              >
              > > róznego rodzaju zboczeń i patologii, narkomania,gigantyczne afery korupcyj
              > ne
              > > skandale obyczajowe... co to są za wartości?
              >
              > Jak to, co to są za wartości. TO NASZE wartości. Nie zauważyłeś ?
              >
              > > To chyba jakieś popłuczyny,
              > > kontrkulturowe śmiecie!! I my Polacy dziedzice tysiącletniej historii kult
              > ury
              > > wciąż żywej jeszcze wiary religijnej i pobozności ludowej mamy się pchać w
              > to
              > > perfumowane lecz do cna zdegenerowane bagno?
              >
              > Ależ Ty chyba niedowidzisz. Tkwisz właśnie w takim bagnie, jakie opisałeś.
              Tylko nieperfumowanym.
              >
              Wyście nam to bagno zaimportowali z zachodu!
              Oszołom z Radia Maryja
              • Gość: snajper Re: jeszcze jedno IP: *.waw.cdp.pl 08.02.02, 14:31
                Gość portalu: OzRM napisał(a):

                > Wyście nam to bagno zaimportowali z zachodu!
                > Oszołom z Radia Maryja

                No i sam widzisz. Nie trzeba być w UE, aby mieć u siebie bagno. W UE nie
                jesteśmy, a bagna ci u nas dostatek. A czy ono pochodzi z zachodu ? Większego
                łapownictwa jak na wschodzie to nie ma nigdzie. Narkomania, pornografia,
                pedofilia, gangi - to też kwitnie na wschodzie, północy i południu. Więc dlaczego
                twierdzisz, że nasze bagno jest z zachodu ? Ono jest nasze, nie importowane. Ono
                jest >made in poland<.
                Pozdrawiam.
    • Gość: dtr Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: *.eranet.pl 06.02.02, 11:32
      Bezkrytyczne dążenie do EU, to potwierdzenie
      bezradności: "sami nie potrafimy zorganizować własnego
      państwa".
      M. in. z powodów
      historycznych, dzięki trzem panom z Jałty przez
      pół wieku organizowała to państwo Moskwa.
      Nie dziwię się pewnej nieporadności pierwszych kroków
      na wolności, i tak z piaskiem w trybach.
      Na pewno nie było łatwo o dalekowzroczną prognozę
      rozwoju wydarzeń w tej części Europy i nawet jeżeli
      była, to skutek jest taki, jakby jej nie było.
      NATO - OK.
      W chwili obecnej, celem postawionym przez rząd
      jest przystąpienie do EU w 2004r.
      Niebezpieczeństwem jest to, że obecny rząd jest skłonny
      uznać nieprzyjęcie Polski do EU w 2004 za porażkę,
      natomiast nie zastanawia się nad skutkami spełnienia
      biurokratycznych wymagań i nierównego traktowania nowych
      państw.
      Ale o to rząd już nie musi się martwić.
      Powie:
      W referendum chcieliście przystąpienia? Chcieliście.
      Przystąpiliśmy, a teraz to już pretensje do
      parlamentu i rzadu EU.
      Uważam, że niewydolimy.
      Rolnikom proponuje się 1/4 dopłat w zamian za wolny
      rynek - już chyba nikt nie ma wątpliwości, że to za
      małe odszkodowanie za 30% bezrobocie jak na początek.
      Przetwórstwo ryb nie spełnia w całości wymagań EU.
      Przeraża mnie fakt, że wielu sądzi, że EU da nam coś
      "za darmo".
      Nie ma nic "za darmo".
      Chyba, że w socjaliźmie.
      Dobrze, że wiemy jak to się kończy.

    • Gość: Miedz Br Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: 10.10.10.* 06.02.02, 17:39
      Ad. Kabasny - pytasz "dlaczego jak gdziekolwiek pada haslo "Eurosceptyk"
      to pokazuja ludzi typu pana Lopuszanskiego czy Leppera (nazywanych czesto
      oszolomami)". Odpowiadam - bo takich przeciwników warto kreować, bo są łatwi do
      zwalczania. Pamiętasz jak 10 lat temu był szczyt wojny o aborcję? Oszałamiającą
      karierę mdialną robiła wtedy Bogumiła Boba. Ta Boba była istotnie jedną z
      liderek ruchu antyaborcyjnego, ale właśnie - tylko jedną z nich. A oglądając
      TVP czy czytając gazety mozna było odnieść wrażenie, że jest tego ruchu liderką
      jedyną, wręcz jego uosobieniem. Dlaczego nasze bezstronne media tak
      postepowały? To proste - bo Boba 1) była brzydka 2) była głupia 3) miała łatwe
      do ośmieszenia nazwisko. W medialnej rzeczywistości wylansowanie wygodnego dla
      siebie obrazu przeciwnika to już połowa sukcesu.

      Ad. Damian - napisałeś "Czy wejdziemy do UE czy nie to i tak te "wartości" będą
      do nas przychodziły. Ale jeśli chodzi o uregulowania prawne w Polsce w tym
      zakresie to my sami o tym decydujemy i UE nie ma nic do tego. Te kwestię nie
      podlegają negocjacjom.". Chciałbym, żeby tak było, ale niestety tak nie jest.
      UE to nie jest dawny poczciwy Wspólny Rynek, to projekt cywilizacyjny.
      Wszelkiej maści kulturowi lewacy już teraz mówią i piszą, że przyjdzie
      europejski walec i zrobi w Polsce porządek z "katolami". Już teraz europejskie
      instytucje stanowią coraz śmielej normy dotyczące właśnie tych spraw. A co
      dopiero będzie gdy (a to jest bardzo prawdopodobne) UE przekształci się w
      państwo federacyjne? Więc choć oczywiście postrzegane przez nas jako
      niekorzystne trendy cywilizacyjne i tak do nas przychodzą, to poza Unią jest
      jakaś szansa na bronienie się przed nimi, a w ramach UE - nie bardzo.
      Pozdrawiam.
      • kabasny Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) 06.02.02, 18:57
        Na starcie bardzo sie ciesze ze temat ktory rzucilem nie wywolal rzucania
        gnojem (a mogl). Do tego widze, ze nie tylko ja jestem sceptycznie nastawiony
        do Unii w pozytywnym tego slowa znaczeniu (bo sceptyczny nie znaczy wrogi) i w
        ogole to faktycznie ujawnia sie nasza cecha narodowa: jak nam sie cos choc
        troche podoba to ciezko nam przyznac sie do tego ze ta rzecz ma wady. A
        przeciez nic i nikt nie jest bez skazy. Pozdrawiam i czekam na dalsze argumenty
        za i przeciw (zwlaszcza te przeciw, a za to moze jakies niewyeksploatowane
        przez media) bo podawanie tylko jednostronnych argumentow to nie informacja a
        propaganda. Pokazmy swiatu ze mozna byc sceptykiem i nie oszolomem, a takze ze
        osoby za i przeciw Unii moga ze soba dyskutowac bez lajna latajacego w powietrzu
        • ptero Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) 07.02.02, 21:41
          To rzeczywiście ciekawa dyskusja. Chcę dorzucić tu swoje "3 grosze", ale
          poprzestanę na analizie czysto ekonomicznego bilansu naszego potencjalnego
          członkostwa w UE. Kilka dni temu Komisja Europejska przedstawiła nową, w
          stosunku do Agendy 2000, perspektywę finansowania nowo przyjmowanych członków
          na lata 2004 - 2006. Dla Polski, na te 3 lata rezerwowane jest ok. 20 mld euro
          (czyli połowa środków rezerwowanych dla wszystkich krajów kandydackich). W
          ramach tych 20 mld nieco ponad 7 mld to środki Wspólnej Polityki Rolnej (tylko
          1/3 to bezpośrednie dopłaty do produkcji rolnej, reszta to bliżej nie
          sprecyzowane środki na rozwój obszarów wiejskich). Pozostałe prawie 13 mld euro
          to środki na realizację polityki strukturalnej i regionalnej (4 fundusze
          strukturalne i fundusz spójności),a więc na rozbudowe infrastruktury,
          wspieranie przedsiębiorczości, rozwój zasobów ludzkich itp. Te 13 mld euro z
          funduszy strukturalnych i funduszu spójności traktować by można jako ciekawą
          ofertę środków rozwojowych dla Polski z kasy UE (średniorocznie wypada jakieś
          4,25 mld euro). Trzeba jednak spojrzeć na drugą stronę bilansu. Od roku 2004
          corocznie Polska wpłacać musi jako wkład do budżetu UE równowartość ok. 2 mld
          euro, a więc na czysto pozostaje nam rocznie 2,25 mld euro(ok 9mld zł)środków
          na rozwój strukturalny i regionalny.Od tego odjąć trzeba sumę rzędu 4 - 6 mld
          euro rocznie, bo tyle mniej więcej wynosi i będzie wynosił nasz deficyt
          handlowy z krajami UE. Jak więc widać bilans nie jest dla nas pozytwny i
          wygląda na to, że przystąpienie do UE zamiast przysporzyć krajowi środków na
          rozwój, wypompuje ich znaczną częśc co roku. Warto zauważyć, że wg. szacunków
          specjalistów z Ministerstwa Finansów, tylko jedno posunięcie w postaci
          wprowadzenia podatku importowego, może przynieśc budżetowi rocznie ok. 10 mld
          zł, a więc więcej niż per saldo możemy uzyskać z funduszy strukturalnych i
          funduszu spójności UE, po uwzględnieniu naszej składki do budżetu UE.
          (osobiście nie jestem zwolennikiem podatku importowego, znacznie zdrowsze i
          bardziej dochodowe dla gospodarki były by selektywne cła w handlu z krajami UE
          na towary konsumpcyjne i większość produktów finalnych.

          gratuluję cierpliwości przy lekturze !
          • Gość: snajper Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: *.waw.cdp.pl 08.02.02, 14:43
            ptero napisał(a):

            > To rzeczywiście ciekawa dyskusja. Chcę dorzucić tu swoje "3 grosze", ale
            > poprzestanę na analizie czysto ekonomicznego bilansu naszego potencjalnego
            > członkostwa w UE. Kilka dni temu Komisja Europejska przedstawiła nową, w
            > stosunku do Agendy 2000, perspektywę finansowania nowo przyjmowanych członków
            > na lata 2004 - 2006. Dla Polski, na te 3 lata rezerwowane jest ok. 20 mld euro
            > (czyli połowa środków rezerwowanych dla wszystkich krajów kandydackich). W
            > ramach tych 20 mld nieco ponad 7 mld to środki Wspólnej Polityki Rolnej (tylko
            > 1/3 to bezpośrednie dopłaty do produkcji rolnej, reszta to bliżej nie
            > sprecyzowane środki na rozwój obszarów wiejskich). Pozostałe prawie 13 mld euro
            > to środki na realizację polityki strukturalnej i regionalnej (4 fundusze
            > strukturalne i fundusz spójności),a więc na rozbudowe infrastruktury,
            > wspieranie przedsiębiorczości, rozwój zasobów ludzkich itp. Te 13 mld euro z
            > funduszy strukturalnych i funduszu spójności traktować by można jako ciekawą
            > ofertę środków rozwojowych dla Polski z kasy UE (średniorocznie wypada jakieś
            > 4,25 mld euro). Trzeba jednak spojrzeć na drugą stronę bilansu. Od roku 2004
            > corocznie Polska wpłacać musi jako wkład do budżetu UE równowartość ok. 2 mld
            > euro, a więc na czysto pozostaje nam rocznie 2,25 mld euro(ok 9mld zł)środków
            > na rozwój strukturalny i regionalny.Od tego odjąć trzeba sumę rzędu 4 - 6 mld
            > euro rocznie, bo tyle mniej więcej wynosi i będzie wynosił nasz deficyt
            > handlowy z krajami UE. Jak więc widać bilans nie jest dla nas pozytwny i
            > wygląda na to, że przystąpienie do UE zamiast przysporzyć krajowi środków na
            > rozwój, wypompuje ich znaczną częśc co roku. Warto zauważyć, że wg. szacunków
            > specjalistów z Ministerstwa Finansów, tylko jedno posunięcie w postaci
            > wprowadzenia podatku importowego, może przynieśc budżetowi rocznie ok. 10 mld
            > zł, a więc więcej niż per saldo możemy uzyskać z funduszy strukturalnych i
            > funduszu spójności UE, po uwzględnieniu naszej składki do budżetu UE.
            > (osobiście nie jestem zwolennikiem podatku importowego, znacznie zdrowsze i
            > bardziej dochodowe dla gospodarki były by selektywne cła w handlu z krajami UE
            > na towary konsumpcyjne i większość produktów finalnych.
            >
            > gratuluję cierpliwości przy lekturze !

            Wszystko prawda. Popełniłeś tylko jedną nieścisłość. Doliczanie deficytu w handlu
            z UE do naszych zobowiązań wobec UE nie jest prawidłowe. Deficyt ten nie zależy
            od naszego wstąpienbia do UE. W przypadku niewstąpienia ten deficyt także będzie
            istniał, jednak nie będzie równoważony żadnymi funduszami wpływającymi do Polski.
            Natomiast w przypadku akcesu Polski, mozna mieć nadzieję, że dzięki funduszom
            pomocowym oraz inwestytcjom eksport do UE zwiększy się, a co za tym idzie bilans
            obrotów będzie bardziej zrównoważony.

            Pozdrawiam.
            • ptero Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) 08.02.02, 18:53
              Zupełnie nie mogę się zgodzić na pomijanie deficytu handlowego w bilansie
              zysków i strat Polski w związku z akcesją do UE. Jest on, a w zasadzie jego
              horrendalna skala, prostą pochodną naszych zobowiązań akcesyjnych (traktat
              stowarzyszeniowy)i totalnego zniesienia barier celnych w handlu z UE. Nasza
              gospodarka i nasi przedsiębiorcy, w swojej masie, nie są w stanie obecnie
              konkurować nawet na naszym krajowym rynku, z silną kapitałowo i wyposażoną w
              lepsze know-how konkurencją z 15 krajów UE. Nie zostając członkiem Unii
              Europejskiej i wypowiadając tym samym traktat stowarzyszeniowy, zachowamy pole
              manewru w zakresie wprowadzania selektywnych, protekcyjnych barier celnych.
              Dobrym przykładem jest tu polityka Rosji po kryzysie roku 1998. Obecna nadwyżka
              handlowa Rosji, sięgająca kilkudziesięciu mld USD rocznie, w połowie jest
              efektem dobrej koniunktury cenowej na ropę i gaz, ale w drugiej połowie to
              wynik wprowadzenia zaporowych ceł na tani import z wielu krajów, w tym
              przedewszystkim z krajów UE, ale także z Polski. Cenię sobie osobiście
              liberalną doktrynę gospodarczą, ale doktrynalny liberalizm w dziedzinie
              międzynarodowej wymiany handlowej to w dzisiejszym świecie bajki dla grzecznych
              studentów ekonomii.

              poważanko
    • Gość: GMR Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 23:06
      Cały ten bazarowy rejwach z dopłatami dla polskiego rolnictwa jest ciekawym
      przykładem zagrywki taktycznej "europejczyków".
      Oto notowania rządu Millera jako negocjatora z UE, w opinii publicznej spadły
      niemal do zera. Trudno zresztą temu zapobiec. Wszystko od dawna wskazuje, że
      tak zwane "negocjacje z Unią", to rozgrywka propagandowa, potrzebna "naszym" i
      unijnym politykom, aby ukryć wiele bardzo nieprzyjemnych spraw. Wielu wyczuwa
      tu instynktownie jakiś szwindel.
      Spośród wielu dowodów potwierdzających ten fakt jest to, że cała ta "wojna
      negocjacyjna" toczy się jedynie w mediach. Tu rozgrywa się ów cyrk, czasami aż
      żałosny, jako że jego uczestnikami nie są zawodowi aktorzy, a przekonani o
      swojej ważności socjaliści. Nie widać natomiast ŻADNYCH, towarzyszącym
      politykom głosów specjalistów, którzy w sytuacji rzeczywistych negocjacji tej
      wagi powinni otaczać tłumami "gadaczy" i "krzykaczy". Nie mówię tu o "dyżurnych
      komentatorach" z TV. Mówimy o ludziach, nie narzędziach.
      A więc opinia publiczna leci w dół. Jak odwrócić ten trend? Jak z kompletnych
      bęcwałów, siedzących na podkulonych pod siebie ogonach i czekających na ochłapy
      z pańskiego - unijnego stołu, zrobić podziwianych przez społeczeństwo
      bohaterów? Oto ogłasza się "przeciek" że z Unii dostaniemy tylko 25% należnych
      nam funduszy. Kilka dni później z wielką pompą, Europa potwierdza
      te "przecieki". Millerowcy & Co. jakby nie wiedzieli o niczym, podnoszą -
      słuchajcie!, słuchajcie! - rejwach, że tak nie może być, że to za mało. Tu, jak
      w greckiej tragedii włącza się komisarz Verheugen, grzmiąc "jak się wam to nie
      podoba, to nie dostaniecie NIC!!! Początkowo nie było żadnych pieniędzy dla
      was, a teraz się cieszcie z tych 25%"!.
      Nasi bohaterowie jednak, nabrawszy niespotykanej u nich nigdy odwagi grzmią, że
      nie oddamy Polski Unii!!! Obok, oczywiście, starą metodą "dobry ubek i zły
      ubek" odzywają się głosy przeciwne. Że nie mieliśmy dostać nic, więc cieszmy
      się tym, co nam dają. Oto przedstawienie Pani Monisi na ten temat: Monisia gra
      bohaterską Polkę:
      Monika Olejnik rozmawia z Tadeuszem Iwińskim – doradcą premiera do spraw
      międzynarodowych.

      Monika Olejnik: Panie ministrze, czy Unia Europejska robi sobie żarty z
      polskich rolników, nie tylko z polskich rolników, ale z rolników dziesięciu
      krajów, które mają wejść do Unii? Ale tak najbardziej to chyba z polskich
      rolników, bo oni najbardziej tracą?

      Tadeusz Iwiński: Nie sądzę, aby to było właściwe sformułowanie. Komisja
      Europejska przedstawiła wyjściowe stanowisko, które na pewno jest nie
      satysfakcjonujące, ale pod pewnymi względami jest interesujące, dlatego że po
      raz pierwszy w oficjalnym dokumencie przyznano, że polscy rolnicy i rolnicy z
      dziewięciu innych krajów kandydackich mogą otrzymywać pieniądze.
      (Kłamstwo! W momencie wejścia Polsce należałoby się tyle, ile innym. Jest to
      zapisane w zasadach UE - Z.Ł.)
      -Ponieważ jeszcze w dokumencie z Berlina, w tak zwanej Agencie 2000, niecałe
      trzy lata temu, nie mówiło się w ogóle o możliwości przyznania takich dopłat.
      Natomiast rzeczy bardziej pocieszające w szerokim aspekcie dotyczącym
      rolnictwa, płyną z propozycji przedstawionych, jeśli chodzi o możliwość
      wykorzystania środków finansowych w zakresie pomocy dla wsi i funduszy
      strukturalnych.

      Olejnik: Tak, to wszystko wiemy, panie ministrze, ale to, co proponuje Unia, to
      jest jałmużna, 25 procent.

      Iwiński: Przede wszystkim ja o tym wczoraj mówiłem w telewizji i powiem teraz
      otwartym tekstem – bo mało kto zdaje sobie z tego sprawę, albo udaje, że nie –
      że to są pieniądze, które dostajemy za darmo. Za darmo. To nie jest kredyt, to
      nie jest jałmużna. Naturalnie to jest dużo mniej niż byśmy chcieli, to jest
      dużo mniej niż byśmy oczekiwali, ale trzeba wziąć pod uwagę, że niestety... Ja
      chcę jasno powiedzieć, że mnie ta propozycja też nie satysfakcjonuje, ale jest
      półrecesja (dobre! To słowo zrobi karierę! Z.Ł.) w Europie Zachodniej, wiadomo,
      jaka jest sytuacja gospodarcza w Niemczech. Myślę, że dodatkowo ma na to też
      wpływ fakt, że za chwilę odbędzie się serial wyborczy we Francji, między
      kwietniem a czerwcem, wybory parlamentarne i prezydenckie 22 września. Wybory w
      Niemczech, gdzie nie wiadomo, kto wygra, w obu tych przypadkach. I siły, które
      wpływają na podejmowanie decyzji, także finansowych, boją się postępować
      bardziej śmiało, gdyż mogą przypuszczać, że druga strona oskarży ich o
      nadmierną szczodrobliwość. Jakby wyglądała scena polska, gdyby Polska, która ma
      wielkie kłopoty finansowe, wielkie bezrobocie, powiedziała: dobrze, my dajemy
      Ukrainie 3 miliardy euro? Ciekaw jestem, jaka byłaby reakcja w Polsce.


      A więc mamy bohaterów? Pewnie! Ciężko zmagają się z
      przeciwnościami "półrecesji". Targani sprzecznościami, a jednak odważnie i
      gorąco bronią interesów Polskich. I "wynegocjują" zamiast 25%, 25 i pół
      procenta. A Media postawią im następny pomnik.
      Ciekawi mnie tylko w tym wszystkim - gdzie jest nasz główny propagandzista
      Sławomir Wiatr??? Czyżby wisiał na ścianie, aby wystrzelić w trzecim akcie?



      • Gość: snajper Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: *.waw.cdp.pl 08.02.02, 14:51
        Gość portalu: GMR napisał(a):

        > Cały ten bazarowy rejwach z dopłatami dla polskiego rolnictwa jest ciekawym
        > przykładem zagrywki taktycznej "europejczyków".
        > Oto notowania rządu Millera jako negocjatora z UE, w opinii publicznej spadły
        > niemal do zera. Trudno zresztą temu zapobiec. Wszystko od dawna wskazuje, że
        > tak zwane "negocjacje z Unią", to rozgrywka propagandowa, potrzebna "naszym" i
        > unijnym politykom, aby ukryć wiele bardzo nieprzyjemnych spraw. Wielu wyczuwa
        > tu instynktownie jakiś szwindel.
        > Spośród wielu dowodów potwierdzających ten fakt jest to, że cała ta "wojna
        > negocjacyjna" toczy się jedynie w mediach. Tu rozgrywa się ów cyrk, czasami aż
        > żałosny, jako że jego uczestnikami nie są zawodowi aktorzy, a przekonani o
        > swojej ważności socjaliści. Nie widać natomiast ŻADNYCH, towarzyszącym
        > politykom głosów specjalistów, którzy w sytuacji rzeczywistych negocjacji tej
        > wagi powinni otaczać tłumami "gadaczy" i "krzykaczy". Nie mówię tu o "dyżurnych
        >
        > komentatorach" z TV. Mówimy o ludziach, nie narzędziach.
        > A więc opinia publiczna leci w dół. Jak odwrócić ten trend? Jak z kompletnych
        > bęcwałów, siedzących na podkulonych pod siebie ogonach i czekających na ochłapy
        > z pańskiego - unijnego stołu, zrobić podziwianych przez społeczeństwo
        > bohaterów? Oto ogłasza się "przeciek" że z Unii dostaniemy tylko 25% należnych
        > nam funduszy. Kilka dni później z wielką pompą, Europa potwierdza
        > te "przecieki". Millerowcy & Co. jakby nie wiedzieli o niczym, podnoszą -
        > słuchajcie!, słuchajcie! - rejwach, że tak nie może być, że to za mało. Tu, jak
        > w greckiej tragedii włącza się komisarz Verheugen, grzmiąc "jak się wam to nie
        > podoba, to nie dostaniecie NIC!!! Początkowo nie było żadnych pieniędzy dla
        > was, a teraz się cieszcie z tych 25%"!.
        > Nasi bohaterowie jednak, nabrawszy niespotykanej u nich nigdy odwagi grzmią, że
        > nie oddamy Polski Unii!!! Obok, oczywiście, starą metodą "dobry ubek i zły
        > ubek" odzywają się głosy przeciwne. Że nie mieliśmy dostać nic, więc cieszmy
        > się tym, co nam dają. Oto przedstawienie Pani Monisi na ten temat: Monisia gra
        > bohaterską Polkę:
        > Monika Olejnik rozmawia z Tadeuszem Iwińskim – doradcą premiera do spraw
        > międzynarodowych.
        > Monika Olejnik: Panie ministrze, czy Unia Europejska robi sobie żarty z
        > polskich rolników, nie tylko z polskich rolników, ale z rolników dziesięciu
        > krajów, które mają wejść do Unii? Ale tak najbardziej to chyba z polskich
        > rolników, bo oni najbardziej tracą?
        > Tadeusz Iwiński: Nie sądzę, aby to było właściwe sformułowanie. Komisja
        > Europejska przedstawiła wyjściowe stanowisko, które na pewno jest nie
        > satysfakcjonujące, ale pod pewnymi względami jest interesujące, dlatego że po
        > raz pierwszy w oficjalnym dokumencie przyznano, że polscy rolnicy i rolnicy z
        > dziewięciu innych krajów kandydackich mogą otrzymywać pieniądze.
        > (Kłamstwo! W momencie wejścia Polsce należałoby się tyle, ile innym. Jest to
        > zapisane w zasadach UE - Z.Ł.)
        > -Ponieważ jeszcze w dokumencie z Berlina, w tak zwanej Agencie 2000, niecałe
        > trzy lata temu, nie mówiło się w ogóle o możliwości przyznania takich dopłat.
        > Natomiast rzeczy bardziej pocieszające w szerokim aspekcie dotyczącym
        > rolnictwa, płyną z propozycji przedstawionych, jeśli chodzi o możliwość
        > wykorzystania środków finansowych w zakresie pomocy dla wsi i funduszy
        > strukturalnych.
        > Olejnik: Tak, to wszystko wiemy, panie ministrze, ale to, co proponuje Unia, to
        > jest jałmużna, 25 procent.
        > Iwiński: Przede wszystkim ja o tym wczoraj mówiłem w telewizji i powiem teraz
        > otwartym tekstem – bo mało kto zdaje sobie z tego sprawę, albo udaje, że nie –
        > że to są pieniądze, które dostajemy za darmo. Za darmo. To nie jest kredyt, to
        > nie jest jałmużna. Naturalnie to jest dużo mniej niż byśmy chcieli, to jest
        > dużo mniej niż byśmy oczekiwali, ale trzeba wziąć pod uwagę, że niestety... Ja
        > chcę jasno powiedzieć, że mnie ta propozycja też nie satysfakcjonuje, ale jest
        > półrecesja (dobre! To słowo zrobi karierę! Z.Ł.) w Europie Zachodniej, wiadomo,
        > jaka jest sytuacja gospodarcza w Niemczech. Myślę, że dodatkowo ma na to też
        > wpływ fakt, że za chwilę odbędzie się serial wyborczy we Francji, między
        > kwietniem a czerwcem, wybory parlamentarne i prezydenckie 22 września. Wybory w
        > Niemczech, gdzie nie wiadomo, kto wygra, w obu tych przypadkach. I siły, które
        > wpływają na podejmowanie decyzji, także finansowych, boją się postępować
        > bardziej śmiało, gdyż mogą przypuszczać, że druga strona oskarży ich o
        > nadmierną szczodrobliwość. Jakby wyglądała scena polska, gdyby Polska, która ma
        > wielkie kłopoty finansowe, wielkie bezrobocie, powiedziała: dobrze, my dajemy
        > Ukrainie 3 miliardy euro? Ciekaw jestem, jaka byłaby reakcja w Polsce
        >
        > A więc mamy bohaterów? Pewnie! Ciężko zmagają się z
        > przeciwnościami "półrecesji". Targani sprzecznościami, a jednak odważnie i
        > gorąco bronią interesów Polskich. I "wynegocjują" zamiast 25%, 25 i pół
        > procenta. A Media postawią im następny pomnik.
        > Ciekawi mnie tylko w tym wszystkim - gdzie jest nasz główny propagandzista
        > Sławomir Wiatr??? Czyżby wisiał na ścianie, aby wystrzelić w trzecim akcie

        Dla mnie Twój list jest przejawem bardzo typowego u nas polonocentryzmu. Dla
        Ciebie Polska leży w centrum wszechświata i cokolwiek ktokolwiek robi, powie czy
        napisze - to na pewno ma to związem z Polską. Poczytaj o stanowiskach państw UE
        (a nie UE) w sprawie dopłat dla rolników. Zwróć uwagę w szczególności na głos
        Holandii, Niemiec i Grecji. I zauważ, że nie interes Polski mają one na uwadze.

        Pozdrawiam.
    • kabasny Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) 13.02.02, 19:42
      Tak wlasnie dzisiaj sobie czytalem gazetke i doszlo do mnie (po raz kolejny
      zreszta) ze dotacje i tak nam wiele nie pomoga bo nasuwa sie pytanie czy
      bedziemy potrafili wykorzystac to co dostaniemy. Bo ze kiedys sie nauczymy to
      jest pewne. Moze wejscie do UE nauczylo by nas szybciej docenic wartosc dotacji
      i to jak taka dotacje wykorzystac, ale znacznie taniej dla nas (jak sadze)
      byloby uczyc sie moze i wolniej ale taniej. A gospodarnosci musimy sie nauczyc
      bo globalizacja tak czy inaczej postepuje i choc mozemy sie bronic to i tak
      pewnie nas dopadnie
      • komentator Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) 13.02.02, 20:00
        kabasny napisał(a):

        > Tak wlasnie dzisiaj sobie czytalem gazetke i doszlo do mnie (po raz kolejny
        > zreszta) ze dotacje i tak nam wiele nie pomoga bo nasuwa sie pytanie czy
        > bedziemy potrafili wykorzystac to co dostaniemy. Bo ze kiedys sie nauczymy to
        > jest pewne. Moze wejscie do UE nauczylo by nas szybciej docenic wartosc dotacji
        > i to jak taka dotacje wykorzystac, ale znacznie taniej dla nas (jak sadze)
        > byloby uczyc sie moze i wolniej ale taniej. A gospodarnosci musimy sie nauczyc
        > bo globalizacja tak czy inaczej postepuje i choc mozemy sie bronic to i tak
        > pewnie nas dopadnie

        Piszesz rozsadnie, to jest przyjemny eurosceptycyzm. Unia na pewno nie jest rajem
        a wszystko co sie w niej dzieje to wynik ostro walczonych kompromisow.
        Eurosceptykom nalezy polecac studiowanie historii EUropy a szczegolnie takich
        krajow jak Portugalia czy Grecja. To sa kraje do ktorych pozycji Polska rozsadnie
        moze aspirowac.

        Z historycznego punktu widzenia EUropa to fantastyczny postep, od gruzow po
        wojnie pod dobrobyt bez granic i ze wspolna waluta. Na podstawie tego mozna
        stwierdzic ze w EUropie nikomu nic zlego sie nie stanie a wrecz przeciwnie kazdy
        zyskuje. O sprawy takie jak rolnictwo trzeba sie targowac, w koncu jakis rozsadny
        kompromis sie znajdzie ale to nie moze przesadzac o calej idei wlaczania sie do
        EUropy. W EUropie nic nie dzieje sie kosztem innych (oprocz tego ze bogatsi placa
        biedniejszym) a jezeli dzisiaj sa w Polsce protesty przeciw zbyt malym doplatom
        to mozna sobie wyobrazic ze kiedys, juz w Unii, beda w Polsce protesty przeciw
        zbyt wysokim oplatom na nowych czlonkow EU.


        • Gość: GMR Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.02.02, 11:26
          Hm .. wiedz że czym innym była UWG a czym innym jest UE. Co innego było w
          latach 50tych a co innego jest teraz. EWG to projekt chadecji ale od końca lat
          60tych i początku lat 70tych coiś zaczyna się tu psuć. Do głosu zaczynają do
          chodzić zadymiarze roku 68. W latach 80tcyh pojawili się konserwatywni
          liberałowie w m.in w osobie pani Tchatcher (czy tak pisze się to nazwisko?)
          Ona powstrzymałą na 10 lat te złe tendencje, niestety z chwilą jej odejścia
          padła ostatnia tama przed powodzią eurosocjalizmu z libertynizmem w dziedzinie
          moralności. dziś UE w niczym praktycznie juz nie przypomina tej EWG z lat 50
          tych.... UE coraz bardziej jawi sie jako scentralizowana gigantyczna machina
          biurokratyczna marnotrawiąca fundusze na różne wystawne konferencje agend itp.
          Coraz bardziej UE staje się takim superpaństwem o coraz rozleglejszych
          kompetencjach wo której to prymat w niej walczą Niemcy Anglia i Francja. Na
          dziś przewagę mają tam Niemcy.. i wszystko wskazuje na to że UE będzie nowym
          wcieleniem Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. właściwie powinienem
          powiedzieć Cesarstwo Europejskie narodu Niemieciego. To co Hitlerowi i
          Bismarckowi nie udało się tego zwojować krwią i żelazem zrobią to plastikmeny
          do niedawna marką a obecnie euro...
          A co do Portugalii i Grecji te kraje wcale się tak nie rozwinęły jak to głosi u
          nas medialna europropaganda. Oba te kraje nie doświadczyły komunizmu a mimo to
          są nie wiele bardziej posunięte do przodu niż my chociaż i tak odtsajemy od
          nich jakieś 10 -15 lat ale to jak się dany kraj rozwija wcale nie zależy od
          tego czy należy do UE czy też nie. Byłem w Grecji i na Majorce w Hiszpanii ...
          muszę przyznać że byłem zszokowany tym co tam ujrzałem bardziej to pasowało mi
          do krajów Ameryki Południowej niż do Europy... (w Grecji średnia wieku
          samochodów na oko praktycznie nie różni się od naszej średniej, pełno było tam
          produktów z Jugosławii.. poza tym brudne stragany pełne much obśrupane
          przystanki dziurawe jak u nas ulice w fatalnym stanie budynki ( jak się
          skręciło trochę w bok od głównych arterii komunikacyjnych. na wsi tarktora
          musiałbyś ze świecą w rękach szukać to u nas rolnictwo jest bardziej
          zmechanizowane choć tyle się mówi o jego zacofaniu. A w Portugalii na wsiach
          analfabetyzm nie jest niczym wyjątkowym tam. U nas jest tzw wtórny analfabetyzm
          chłop pisze z błędami ale przynajmiej umie pisać i czytać choć nie wszystko
          rozumie. Tam zaś chłopek z portugalskiej wsi w ogóle nie zna liter i nie umie
          czytać nawet komiksów i książeczek dla dzieci!!!! ( niedawno ogłoszono światowy
          raport na temat poziomu edukacji w poszczególnych krajach EUropy... my
          wypadliśmy poniżej przeciętnej ale i tak lepiej niz Grecja i Portugalia...
          ... Jak my wejdziemy do UE to Grecy i Portugalczycy będą z dumą się obnosić że
          wreszcie przestaną być zaściankiem Unii, będą leczyć swe kompleksy niższości
          wobec czołowki UE naszym kosztem!!!!! dlaczego checie nas w UE? By tamci mieli
          z nas ubaw? Jesteśmy w NATO i co? i Nic jako jedyni jechaliśmy do Kosowa drogą
          lądową pociągiem transportem którymna zachdzie do przewożenia wojsk na taką
          odległość posługiwano sie w XIX wieku...
          • komentator Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) 14.02.02, 12:02
            Gość portalu: GMR napisał(a):

            > Hm .. wiedz że czym innym była UWG a czym innym jest UE. Co innego było w
            > latach 50tych a co innego jest teraz. EWG to projekt chadecji ale od końca lat
            > 60tych i początku lat 70tych coiś zaczyna się tu psuć. Do głosu zaczynają do
            > chodzić zadymiarze roku 68. W latach 80tcyh pojawili się konserwatywni
            > liberałowie w m.in w osobie pani Tchatcher (czy tak pisze się to nazwisko?)
            > Ona powstrzymałą na 10 lat te złe tendencje, niestety z chwilą jej odejścia
            > padła ostatnia tama przed powodzią eurosocjalizmu z libertynizmem w dziedzinie
            > moralności. dziś UE w niczym praktycznie juz nie przypomina tej EWG z lat 50
            > tych.... UE coraz bardziej jawi sie jako scentralizowana gigantyczna machina
            > biurokratyczna marnotrawiąca fundusze na różne wystawne konferencje agend itp.

            Twoje epitety nie trzymaja sie kupy a UE nie jest od moralnosci. Mowienie o
            gigantycznej machinie biurokratycznej jest ignorancja, zajrzyj do liczb ilu
            urzednikow zatrudnia Bruksela, jaki jest budzet EU i na co idzie.

            > Coraz bardziej UE staje się takim superpaństwem o coraz rozleglejszych
            > kompetencjach wo której to prymat w niej walczą Niemcy Anglia i Francja. Na
            > dziś przewagę mają tam Niemcy.. i wszystko wskazuje na to że UE będzie nowym
            > wcieleniem Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. właściwie powinienem
            > powiedzieć Cesarstwo Europejskie narodu Niemieciego. To co Hitlerowi i
            > Bismarckowi nie udało się tego zwojować krwią i żelazem zrobią to plastikmeny
            > do niedawna marką a obecnie euro...

            No, walisz idiotyzmy. Przy czym placzesz sie bo gdyby to bylo Swiete Cesarstwo
            to bylaby surowa sredniowieczna moralnosc chrzescijanska hihi. Poza tym jako
            wyznawca doktryny ze 'po czynach ich poznacie' mozesz zestawic dorobek Unii a nie
            bredzic o Hitlerze.


            > A co do Portugalii i Grecji te kraje wcale się tak nie rozwinęły jak to głosi u
            > nas medialna europropaganda. Oba te kraje nie doświadczyły komunizmu a mimo to
            > są nie wiele bardziej posunięte do przodu niż my chociaż i tak odtsajemy od
            > nich jakieś 10 -15 lat ale to jak się dany kraj rozwija wcale nie zależy od
            > tego czy należy do UE czy też nie. Byłem w Grecji i na Majorce w
            > Hiszpanii ...
            > muszę przyznać że byłem zszokowany tym co tam ujrzałem bardziej to pasowało mi
            > do krajów Ameryki Południowej niż do Europy... (w Grecji średnia wieku
            > samochodów na oko praktycznie nie różni się od naszej średniej, pełno było tam
            > produktów z Jugosławii.. poza tym brudne stragany pełne much obśrupane
            > przystanki dziurawe jak u nas ulice w fatalnym stanie budynki ( jak się
            > skręciło trochę w bok od głównych arterii komunikacyjnych. na wsi tarktora
            > musiałbyś ze świecą w rękach szukać to u nas rolnictwo jest bardziej
            > zmechanizowane choć tyle się mówi o jego zacofaniu. A w Portugalii na wsiach
            > analfabetyzm nie jest niczym wyjątkowym tam. U nas jest tzw wtórny analfabetyzm
            > chłop pisze z błędami ale przynajmiej umie pisać i czytać choć nie wszystko
            > rozumie. Tam zaś chłopek z portugalskiej wsi w ogóle nie zna liter i nie umie
            > czytać nawet komiksów i książeczek dla dzieci!!!! ( niedawno ogłoszono światowy
            > raport na temat poziomu edukacji w poszczególnych krajach EUropy... my
            > wypadliśmy poniżej przeciętnej ale i tak lepiej niz Grecja i Portugalia...
            > ... Jak my wejdziemy do UE to Grecy i Portugalczycy będą z dumą się obnosić że
            > wreszcie przestaną być zaściankiem Unii, będą leczyć swe kompleksy niższości
            > wobec czołowki UE naszym kosztem!!!!! dlaczego checie nas w UE? By tamci mieli
            > z nas ubaw? Jesteśmy w NATO i co? i Nic jako jedyni jechaliśmy do Kosowa drogą
            > lądową pociągiem transportem którymna zachdzie do przewożenia wojsk na taką
            > odległość posługiwano sie w XIX wieku...

            Ale masz pokielbasione. Zgadza sie ze Grecja i Portugalia to kraje niebogate, ale
            dochod narodowy na glowe mieszkanca maja sporo wyzszy niz w Polsce. Zgadza sie ze
            sam tam duze kontrasty spoleczne. Niestety w rozwijajacej sie gospodarce rynkowej
            sa one nie do unikniecia. No a co do tych starych aut w Grecji to tez prawda.
            Tyle ze takie auta mozna kupowac na jakie ekonomie stac. W Polsce auta sa
            relatywnie za dobre i zostaly zakupione 'dzieki' temu ze ekonomia ma powazne
            deficyty, m.in. duzy deficyt handlowy. Teraz trzeba to uporzadkowac bo niestety
            nie da sie zyc na kredyt. No a NATO - nie ma forsy na wojsko wiec
            jedzie koleja. Wszystko zalezy od forsy a ona nie bierze sie z drukarni tak jak
            ci sie widzi.

            Twoje zale to tesknota za utopia. Byla utopia komunistyczna: wszyscy mieli prace,
            chodzili do szkoly, medycyna byla bezplatna i wszyscy byli rowni. A nasi wielcy
            bracia to i rakiety na Ksiezyc wysylali. Niestety utopie sa nierealne. W realnej
            rzeczywistosci jak bys chcial zeby bylo tak jak np w Nimeczech to sprawa
            jest "prosta" - trzeba tylko umiec robic te Mesie, Buemwiaki i folksy plus pare
            innych rzeczy i forsa bedzie.
            • Gość: GMR Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.02.02, 12:46
              Zawsze byłem przeciwnikiem komuny za to UE jest nową jej wersją! Tu komisarze i
              tam komisarze tu dopłąty i tam dopłaty, tu subwencje i tam subwencje..
              Najmniej zbiurokratyzowany kraj UE Hiszpania przy podobnej do naszej liczby
              ludności ma dwukrotnie więcej urzedników niz ma ich teraz Polska (za
              Euroekspressem - taki propagandowy program o UE w TVP coś podobnego do
              bierutowskiej PKF).
              Wy dziś inaczej rozumiecie słowo świętość. Dla was świętość to jest opluwanie
              wszystko i wszystkich róbta co chceta to jest wasza świętość i kto temu się
              sprzeciwia temu biada. A poza tym kto dziś dysponuje w Europie największym
              kapitałem ? Krasnoludki?
              Dorobek Unii? stagnacja gospodarcza narastająca sprzecznośc interesów między
              członkami... może euro? pożyjemy zobaczymy.. nie da się wejść dwa razy do tej
              samej rzeki chociaż zdarzenia są niekiedy do siebie bardzo podobne..
              Mnie nie interesuje dochód PKB tylko to jak on jest dzielony no i jako jest
              zamożność ogółu obywateli przed i po wejściu do UE... uśrednianie rezultatów
              prowadzi do przekłamań. Bo jeden człowiek może zarabiać dziś tyle 3mld ludzi na
              na całym świecie razem wzietych... mnie interesuje pojedyńczy , przecietny
              człowiek i jego poziom zamożności w określonym przedziale czasowym. Po wejściu
              do UE napewno paru cwaniakom sie polepszyło to fakt ale pewnie tylko im...
              "NATO - nie ma forsy na wojsko wiec
              jedzie koleja. Wszystko zalezy od forsy a ona nie bierze sie z drukarni tak jak
              ci sie widzi."
              - rozumiem że w ten sposób oszukano pracowników Łucznika obiecując im deszcz
              zamówień na ich produkty z NATO... ładnie to tak? I z UE jest to samo!
              Obiecujecie rolnikom i innym złote góry ze dzieki UE będzie nam jak w raju a
              jak co do czego dochodzi to raptem kasy nie ma! Obiecanki cacanki a głupiemu
              radość....
              Teraz za to nasi wielcy bracia z zachodu mówią nam jak zrobicie to to i to to
              bedziecie mieli raj na ziemi. Nasi eurofani z SLD kiedyś jeździli po wskazuwki
              do Moskwy a dziś jeżdżą po nie do Brukseli. zamienili książeczki czerwone na
              czekowe a komitety na banki i cali happy! A w ogóle jak ty ponoc antykomunista
              możesz akceptować komunistyczne roziązania UE w dziedzinie rolnictwa? (dotacje
              subwencje limity produkcyjne itp To twoja wypowiedź kupy sie nie trzyma.
              Każdy przedsiebiorca sam musi wiedzieć ile towaru jest wyprodukować ile go
              sprzedać i za ile dlaczego musi się ohglądać na tych darmozjadów z Brukseli
              dyktujących im absurdalne niekiedy warunki? tu styk polityki i gospodarki ew UE
              jest widoczny gołym okiem ..a korupcja poprzedniego rządu UE dobitnie świadczy
              o tym że to chora struktura. nie się marzy Szwajcaria albo USA ale skoro te
              kraje ci sie kojarzą z komunistyczną utopią... nie ma o czym gadać...
            • Gość: OzRM Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.02.02, 13:34
              Twoje epitety nie trzymaja sie kupy a UE nie jest od moralnosci. Mowienie o
              gigantycznej machinie biurokratycznej jest ignorancja, zajrzyj do liczb ilu
              urzednikow zatrudnia Bruksela, jaki jest budzet EU i na co idzie.

              To nie jest prawda! oto dowód że tak nie jest!


              Na internetowej "stronie gejów i lesbijek" autor podpisany jako "JS" w
              informacji z 6.02.2002 nie podziela satysfakcji polskich księży biskupów po
              usłyszeniu w Brukseli zapewnień miejscowych urzędników, że Unia nie chce ani
              nie może narzucić Polsce "kontrowersyjnych dla katolików rozwiązań prawnych",
              jak zabijanie nienarodzonych, eutanazja, klonowanie komórek ludzkich czy
              legalizacja prostytucji i małżeństw homoseksualnych.
              "Niech jednak nie wpadają przedwcześnie w entuzjazm" - grozi "JS". "Albowiem
              główną cechą Unii Europejskiej jest wolny przepływ ludzi, idei i towarów. Będąc
              członkiem UE,
              Polska przestanie więc być skansenem. Tak jak kilka innych krajów, które
              jeszcze niedawno były niewzruszonymi bastionami nietolerancji i dyskryminacji" -
              cieszy się "JS".
              Niestety, "prohomoseksualny" komentator straszy nie bez podstaw. Opieranie
              swoich nadziei na słowie funkcjonariuszy unijnych utrzymujących, że prawo
              europejskie nie obejmuje kwestii statusu homoseksualistów w Kościele jest co
              najmniej lekkomyślne. Znana jest jednomyślnie zatwierdzona 18.10.2000 r. przez
              ministrów państw UE skandaliczna dyrektywa, która zakazuje szkołom
              wyznaniowym "dyskryminacji" kandydatów do pracy z powodu poglądów religijnych
              lub "orientacji seksualnej". Tzw. geje zakładają, że polska Konstytucja
              zabrania dyskryminowania kogokolwiek z jakiegokolwiek powodu, a więc "winna"
              uznawać osoby cierpiące na zboczenia seksualne za "seksualną mniejszość".
              Wprawdzie zachodni dyplomaci dziś zapewniają, że sama polska Konstytucja
              wystarczy Unii, lecz jak dotąd - aż nadto wykazali zbieżność poglądów ze
              środowiskami homoseksualistów. Najgłośniejsze protesty i zastrzeżenia post
              factum propagandowo wyzyskanych, po czym odstawionych na bok przedstawicieli
              Kościoła nie wyrwałyby już Polski z Eurolandu
              Oszołom z Radia Maryja
    • Gość: konrad Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: *.port.gdynia.pl 14.02.02, 12:16
      co możemy stracić na wejściu do Unii?
      bo co zyskać to chyba wiem.
    • Gość: OzRM Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.02.02, 13:26
      Akcja propagandowa na rzecz Unii Europejskiej i integracji z nią Polski staje
      się coraz bardziej natarczywa. Zmasowany "atak informacyjny" ma się odbyć za
      pomocą mediów. Rząd - jak podkreśliła minister Danuta Huebner - w informowaniu
      o UE nie zamierza być obiektywny.
      Wczoraj Danuta Huebner - minister ds. europejskich spotkała się z
      dziennikarzami z prasy lokalnej. Tematem spotkania był proces integracji z UE.
      Dziennikarze podkreślali, że zagmatwana struktura i nieprecyzyjny język
      dokumentów unijnych sprawiają, iż są one niezrozumiałe, a tym samym trudne do
      interpretacji. Huebner powiedziała natomiast, że dokumenty "spływają" do Polski
      w potwornych ilościach i będzie ich jeszcze więcej. - Nikt z państwa nie zdoła
      tego przetworzyć - dodała. Powiedziała, że ministerstwo będzie starało się
      organizować szkolenia dla dziennikarzy regionalnych. - Będziemy szukać środków,
      by organizować szkolenia dla dziennikarzy i wyjazdy do Brukseli - mówiła
      wiceminister. Dodała też, że taki wyjazd dziennikarza do stolicy UE otwiera
      pewne klapki na oczach. Póki co ministerstwo oferuje dziennikarzom comiesięczne
      spotkania robocze i dyskusje na unijne tematy.
      Na zarzut jednego z przedstawicieli mediów reprezentujących prasę regionalną,
      że rząd oczekuje od komercyjnych mediów propagandy na temat Unii Europejskiej i
      naszej akcesji odpowiedziała, że członkowie rządu z pewnością nie będą
      obiektywni w sprawie UE. - Program tego rządu przewiduje wprowadzenie Polski do
      UE. Nie możemy być tylko obiektywnymi świadkami tego procesu. Musimy być bardzo
      zaangażowani w integrację z Unią. Liczymy, że te media, którym zależy na
      wejściu Polski do UE, podejmą działania promujące integrację. Aktywność ze
      strony mediów jest niezbędna - stwierdziła Huebner.
      Dziennikarzom borykającym się z "przetworzeniem" unijnych dokumentów minister
      zaproponowała, aby zdali się na dane pochodzące z ministerstwa. Resort nie
      zamierza jednak informować dziennikarzy, a tym samym wszystkich obywateli,
      obiektywnie, bo nie taka jest polityka rządu. Nie należy się więc zdziwić,
      kiedy w materiałach przygotowanych przez urzędników podlegających pani minister
      przeczytamy, że na wierzbie rosną gruszki. Wszak rządowi nie zależy, by Polacy,
      dysponując rzetelną wiedzą, zdecydowali, czy chcą znaleźć się w UE, czy nie.
      Chodzi o to, aby w referendum powiedzieli "tak", opierając się na wiedzy, że na
      wierzbach rosną gruszki...
      Oszołom z Radia Maryja
    • Gość: OzRM Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.02.02, 13:28
      Podczas wtorkowego spotkania z Pierrem Moscovici, francuskim ministrem ds.
      Europy, Danuta Huebner, polska minister ds. europejskich, wyraziła nadzieję,
      że "Francja będzie naszym partnerem na ostatniej prostej przed wejściem do
      Unii".
      Czy jednak właściwym partnerem dla Polski jest kraj, którego reprezentant,
      minister Moscovici, podczas prac nad Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej
      (Bruksela, 25 września 2000 r.) sprzeciwił się obecności w Preambule odwołania
      do religijnego dziedzictwa Europy? Nie pomogły tu nawet apele Ojca Świętego
      Jana Pawła II, który jeszcze w ostatniej chwili prosił o uwzględnienie we
      wstępie do Karty tego sformułowania, zwracając uwagę, że nakazuje to "uczciwość
      wobec historii". W swoim przemówieniu Moscovici wyraził nadzieję, że "będziemy
      wspólnie działać po to, żeby Europa była federacją państw narodowych, które
      będą szanowały tożsamość poszczególnych narodów w niej uczestniczących". Czy
      jednak chcemy uczestniczyć w integracji, która burzy obraz pradawnej,
      chrześcijańskiej Europy i jej dziedzictwa religijnego, które dotąd stanowiło
      fundament kultury europejskiej?
      Oszołom z Radia Maryja
    • Gość: GMR Re: Eurosceptycyzm inteligentny (mam nadzieje) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 15.02.02, 18:18
      Kurde! wątek zaczyna znikać z pierwszej strony! Nie mogę na to pozwolić!
Pełna wersja