kabasny
06.02.02, 00:58
Mam jedno powazne pytanie. Dlaczego jak gdziekolwiek pada haslo "Eurosceptyk"
to pokazuja ludzi typu pana Lopuszanskiego czy Leppera (nazywanych czesto
oszolami - skadinad zwykle niebezpodstawnie). Ja osobiscie tez jestem
eurosceptyczny, ale nie dlatego zebym sie bal czy sadzil ze Unia jest
spiskowcem chcacym wykupic Polske. Zeby nie bylo ze mam jakies podloze zle -
mam 20 lat, studiuje na uczelni wyzszej (medycyne zreszta), zdalem
miedzynarodowa mature, poglady mam zbiezne z linia programowa UW. A jednak
trzesie mnie gdy wychwala sie Unie unikajac odpowiedzi na pytanie "co mozemy
stracic na wejsciu do Unii?" Jak bym kiedys uslyszal rozsadna odpowiedz to moze
bym nawet nieco zmienil nastawienie, ale stwierdzenie, ze Unia jest cacy, a
Polska sama sobie nie da rady i bedzie gdzies w siodmym swiecie za Czadem
zdecydowanie nie jest argumentem w dyskusji (chyba ze dopuszczamy argumenty
typu "nie bo nie"). I naprawde tak samo irytuja mnie wypowiedzi antyunijne LPR
czy innych jak i proeuropejski bezkrytyczny hurraoptymizm propagatorow Unii.
Norwedzy (chyba, w kazdym razie ktorzys Skandynawowie) zdecydowali w referendum
ze nie wejda do Unii i chyba jakos nie sa zacofani, a nawet swiatowa recesje
znoza lepiej niz inne kraje w Europie (bo nie maja za soba ogona z kilkunastu
innych panstw na ktore musialyby lozyc - z wzajemnoscia co prawda ale jednak)
pozdrawiam wszystkich bardzo.
i prosilbym o niezacietrzewianie sie w dyskusji. Porzadne forum to przeciez nie
sejm i nie ma co sie bezsensownie opluwac tylko dlatego ze mamy nieco rozne
poglady. Moze ktos z nas w wyniku dyskusji chc w jakiejs czesci rozwinie swoje
poglady i dostrzeze zje w innym swietle
kabasny