Dodaj do ulubionych

Dawid Jackiewicz wysyłał interpelacje w sprawie

14.10.09, 20:22
stoczni - powiedziała Klempa. A powinien siedzieć w więzieniu za zabójstwo...
Obserwuj wątek
      • hummer A więc wojna! 14.10.09, 20:38
        taziuta napisał:

        > mao111 napisał:
        >
        > > stoczni - powiedziała Klempa. A powinien siedzieć w więzieniu
        > za zabójstwo...

        >
        > Ja rozumiem, że pisia prokuratura umorzyła śledztwo, ale dlaczego
        > peowiacka go nie wznawia, to zabij, nie wiem...

        Przed chwilą szukając transmisji z meczu przy pustych trybunach, natknąłem się
        na J. Kaczyńskiego na TVP-info. Cienko śpiewał. Wie, że nie będzie litości.
        Czasy chrześcijańskiej miłości się skończyły.
        • taziuta Re: A więc wojna! 14.10.09, 20:40
          hummer napisał:

          > Czasy chrześcijańskiej miłości się skończyły.

          Pamiętam, że czasy chrześcijańskiej miłości skończyły się za PiS-u.
          To nie jest wzór do naśladowania...
          • hummer Re: A więc wojna! 14.10.09, 20:46
            taziuta napisał:

            > hummer napisał:
            >
            > > Czasy chrześcijańskiej miłości się skończyły.
            >
            > Pamiętam, że czasy chrześcijańskiej miłości skończyły się za PiS-u.
            > To nie jest wzór do naśladowania...

            Przyjemnie jest patrzeć jak się prawica wykańcza (nic nie trzeba robić).
            Jackiewicz to prawa ręka Dutkiewicza. Szef jego sztabu wyborczego, co go
            wysforował. Żal mi prezydenta 21, ale mógł położyć nacisk na inne wartości. :)
    • ayran z całą moją.... 14.10.09, 20:39
      ... antypatią do PiS-u nie wyobrażam sobie, żeby można było postawić mu zarzut
      zabójstwa. Co najwyżej - nieumyślne spowodowanie śmierci.
      • taziuta Re: z całą moją.... 14.10.09, 20:41
        ayran napisał:

        > ... antypatią do PiS-u nie wyobrażam sobie, żeby można było
        postawić mu zarzut zabójstwa. Co najwyżej - nieumyślne spowodowanie
        śmierci.


        Tak, pobiegł za autobusem, wyciągnął menela ze środka, i zabił.
        Nieumyślnie, oczywiście...
        • ayran Re: z całą moją.... 14.10.09, 20:44
          taziuta napisał:

          > ayran napisał:
          >
          > > ... antypatią do PiS-u nie wyobrażam sobie, żeby można było
          > postawić mu zarzut zabójstwa. Co najwyżej - nieumyślne spowodowanie
          > śmierci.

          >
          > Tak, pobiegł za autobusem, wyciągnął menela ze środka, i zabił.
          > Nieumyślnie, oczywiście...

          Z pewnością wyciągając menela z autobusu zakładał, że go zabije.

          • hummer Re: z całą moją.... 14.10.09, 20:48
            ayran napisał:

            > taziuta napisał:
            >
            > > ayran napisał:
            > >
            > > > ... antypatią do PiS-u nie wyobrażam sobie, żeby można było
            > > postawić mu zarzut zabójstwa. Co najwyżej - nieumyślne spowodowanie
            > > śmierci.

            > >
            > > Tak, pobiegł za autobusem, wyciągnął menela ze środka, i zabił.
            > > Nieumyślnie, oczywiście...
            >
            > Z pewnością wyciągając menela z autobusu zakładał, że go zabije.

            Uprawiając sztuki walki dalekiego wschodu mógł się domyślać.
            • ayran Re: z całą moją.... 14.10.09, 21:01
              hummer napisał:

              > Uprawiając sztuki walki dalekiego wschodu mógł się domyślać.

              Czyli co sugerujesz? Zabójstwo z zamiarem ewentualnym? Udział w bójce z użyciem
              niebezpiecznego narzędzia? A gdyby uprawiał sztuki zachodu albo bliskiego
              wschodu to jego sytuacja byłaby gorsza czy lepsza?
              • hummer Re: z całą moją.... 14.10.09, 21:05
                ayran napisał:

                > hummer napisał:
                >
                > > Uprawiając sztuki walki dalekiego wschodu mógł się domyślać.
                >
                > Czyli co sugerujesz? Zabójstwo z zamiarem ewentualnym? Udział w bójce z użyciem
                > niebezpiecznego narzędzia? A gdyby uprawiał sztuki zachodu albo bliskiego
                > wschodu to jego sytuacja byłaby gorsza czy lepsza?

                Tak się składa, że mam w rodzinie takiego człowieka. Facet wyskoczył do niego z
                nożem, on był z narzeczoną. Uderzył raz. delikwent leżał ponad dwa tygodnie w
                szpitalu. Dostał bodajże dwa lata w zawiasach.
                • ayran Re: z całą moją.... 14.10.09, 21:11
                  hummer napisał:

                  > ayran napisał:
                  >
                  > > hummer napisał:
                  > >
                  > > > Uprawiając sztuki walki dalekiego wschodu mógł się domyślać.
                  > >
                  > > Czyli co sugerujesz? Zabójstwo z zamiarem ewentualnym? Udział w bójce z u
                  > życiem
                  > > niebezpiecznego narzędzia? A gdyby uprawiał sztuki zachodu albo bliskiego
                  > > wschodu to jego sytuacja byłaby gorsza czy lepsza?
                  >
                  > Tak się składa, że mam w rodzinie takiego człowieka. Facet wyskoczył do niego z
                  > nożem, on był z narzeczoną. Uderzył raz. delikwent leżał ponad dwa tygodnie w
                  > szpitalu. Dostał bodajże dwa lata w zawiasach.

                  W takim razie pewnie wiesz, jak była kwalifikacja?
                  A ponieważ najwyraźniej równie świetnie znasz przebieg zdarzenia z udziałem
                  Jackiewicza, więc nie wiem, czego nie odpowiadasz na pytanie o kwalifikację?
                  >
                  • hummer Re: z całą moją.... 14.10.09, 21:22
                    ayran napisał:


                    > W takim razie pewnie wiesz, jak była kwalifikacja?
                    > A ponieważ najwyraźniej równie świetnie znasz przebieg zdarzenia z udziałem
                    > Jackiewicza, więc nie wiem, czego nie odpowiadasz na pytanie o kwalifikację?

                    Rzecz się działa dawno, jeszcze w PRLu. Wtedy ja byłem jeszcze szczyrem więc nie
                    pamiętam. W uzasadnieniu było, że z jego umiejętnościami mógł zwyczajnie
                    napastnika obezwładnić nie czyniąc mu uszczerbku na zdrowiu fizycznym.

                    Teraz mamy nową RP. Zawsze jak się zabije człowieka, można powiedzieć, że się
                    broniło.

                    forum.gazeta.pl/forum/w,28,54842413,0,Czy_scigal_bys_pijanego_50_latka_by_go_zabic_.html?s=0
                    • ayran Re: z całą moją.... 14.10.09, 21:32
                      hummer napisał:

                      > Teraz mamy nową RP. Zawsze jak się zabije człowieka, można powiedzieć, że się
                      > broniło.

                      Pleciesz. Prokuratura być może potraktowała Jackiewicza zbyt łagodnie, ale
                      postawienie mu zarzutu zabójstwa, to gruba przesada. Pobicie ze skutkiem
                      śmiertelnym, pod wpływem silnego wzburzenia - być może. Ale zabójstwo?
                      Niezależnie od tego czy w zamiarze bezpośrednim, czy ewentualnym to gruba
                      przesada, niestety artykułowana najczęściej pod wpływem niechęci ze względów
                      politycznych.
                      • hummer Re: z całą moją.... 14.10.09, 21:40
                        Sąd nie wydał werdyktu, że jest nie winny. A jak sam wiesz, pomiędzy zabójstwem
                        a pobiciem ze skutkiem śmiertelnym jest różnica, więc nie będzie to orzeczenie w
                        tej samej sprawie.
        • hummer To było w "obronie własnej" :) 14.10.09, 20:48
          taziuta napisał:

          > ayran napisał:
          >
          > > ... antypatią do PiS-u nie wyobrażam sobie, żeby można było
          > postawić mu zarzut zabójstwa. Co najwyżej - nieumyślne spowodowanie
          > śmierci.

          >
          > Tak, pobiegł za autobusem, wyciągnął menela ze środka, i zabił.
          > Nieumyślnie, oczywiście...

          I człowiek, który zginął nie był menelem.
          • taziuta Re: To było w "obronie własnej" :) 14.10.09, 21:35
            hummer napisał:

            > taziuta napisał:
            > > Tak, pobiegł za autobusem, wyciągnął menela ze środka, i zabił.
            > > Nieumyślnie, oczywiście...
            >
            > I człowiek, który zginął nie był menelem.

            Słyszałem, że zabity był pijany i zaczepiał żonę zabójcy,
            więc założyłem, że to jakiś menel. A kim był, w takim razie?
            • hummer Ojcem rodziny 14.10.09, 21:41
              taziuta napisał:

              > hummer napisał:
              >
              > > taziuta napisał:
              > > > Tak, pobiegł za autobusem, wyciągnął menela ze środka, i zabił.
              > > > Nieumyślnie, oczywiście...
              > >
              > > I człowiek, który zginął nie był menelem.
              >
              > Słyszałem, że zabity był pijany i zaczepiał żonę zabójcy,
              > więc założyłem, że to jakiś menel. A kim był, w takim razie?

              Rzecz się tuż przed Sylwestrem. Wtedy wielu chodzi na lekkim rauszu. Ale od razu
              menel?
        • ayran to ja ci wytłumaczę... 14.10.09, 22:04
          ... o co chodzi w moim wpisie.
          Kolega powyżej zasugerował, że zgodnie z niemieckim Kodeksem Karnym, osoba
          uprawiająca sztuki walki, która w wyniku bójki przyczyni się do śmierci, jest
          traktowana jako zabójca. Ponieważ powątpiewam w prawdziwość tego stwierdzenia,
          więc wkleiłem link do tekstu niemieckiego kodeksu karnego z prośbą o wskazanie,
          z czego to wynika.
          Teraz rozumiesz, że twoja odpowiedź jest od czapy, czy za szybko?
          • hummer Nie jestem volksdeutschem 14.10.09, 22:18
            ayran napisał:

            > ... o co chodzi w moim wpisie.
            > Kolega powyżej zasugerował, że zgodnie z niemieckim Kodeksem Karnym, osoba
            > uprawiająca sztuki walki, która w wyniku bójki przyczyni się do śmierci, jest
            > traktowana jako zabójca. Ponieważ powątpiewam w prawdziwość tego stwierdzenia,
            > więc wkleiłem link do tekstu niemieckiego kodeksu karnego z prośbą o wskazanie,
            > z czego to wynika.
            > Teraz rozumiesz, że twoja odpowiedź jest od czapy, czy za szybko?

            Równie dobrze mógłbyś wkleić link do chińskiego KK. :)
            • ayran Re: O czym wy w ogóle dyskutujecie? 14.10.09, 22:28
              boblebowsky napisał:

              > Przecież on nawet wyroku za nieumyślne spowodowanie śmierci nie dostał i został
              > UNIEWINNIONY!!! To jest skandal!!!!

              Nie wiem czy skandal. Uniewinnił go sąd, gdzie trafiło zażalenie rodziny ofiary
              na decyzję prokuratury. Ja od początku odnoszę się do stwierdzenia autora wątku
              twierdzącego, że Jackiewicz powinien siedzieć za morderstwo. Z czym się nie
              zgadzam, - nie spotkałem sie jeszcze z takim opisem zdarzenia, który pozwoliłby
              określić Jackiewicza jako zabójcę.
              • hummer A była jakaś rozprawa? :) 14.10.09, 23:44
                ayran napisał:

                > boblebowsky napisał:
                >
                > > Przecież on nawet wyroku za nieumyślne spowodowanie śmierci nie dostał i
                > został
                > > UNIEWINNIONY!!! To jest skandal!!!!
                >
                > Nie wiem czy skandal. Uniewinnił go sąd, gdzie trafiło zażalenie rodziny ofiary
                > na decyzję prokuratury. Ja od początku odnoszę się do stwierdzenia autora wątku
                > twierdzącego, że Jackiewicz powinien siedzieć za morderstwo. Z czym się nie
                > zgadzam, - nie spotkałem sie jeszcze z takim opisem zdarzenia, który pozwoliłby
                > określić Jackiewicza jako zabójcę.
          • x2468 Re: to ja ci wytłumaczę... 14.10.09, 22:40
            Chodzi o to ze czlowiek ktory chce w klubie nauczyc sie np boksu,w pierwszej
            kolejnosci przechodzi kurs na ktorym uczy sie anatomi i wiedzy jakie ciosy sa
            niebezpieczne dla zdrowia i zycia przciwnika.Uczy sie unikow.Laik nie potrafi
            zamortyzowac ciosy przciwnika.Bokser potrafi.
            Zawodnik judo potrafi rzucic przeciwnikiem.Jesli przeciwnik jest rowniez
            judoka,to potrafi tego uniknac.Zablokowac chwyt,potrafi rowniez upasc tak aby
            wyjsc z opresji bez szwanku.Dla rzuconego laika upadek moze skonczyc sie
            kalectwem lub smiercia.Dlatego judocy nie stosuja rzutow przciwko
            laikom.Reasumujac wasz Maryja Jackowski,jesli nie jest idiota,jak
            zawodnik,powinien przewidziec swoje dzialanie.Dodam ze idiotow eliminuje sie z
            szkol sztuk walki,a laikowi przypadkiem moze sie zdazyc ze ciwzko uszkodzi
            przeciwnika.Lecz jedynie przypadkiem.
              • x2468 Re: to ja ci wytłumaczę... 14.10.09, 23:07
                Przejzyj ten podrecznik.Zobacz od czego sie rozpoczyna.Popatrz na
                fotografie.Atak i "fachowe
                przciwdzialanie".http://books.google.pl/books?id=fuHcrALHibYC&pg=PA15&lpg=PA15&dq=kampfsportler+totschlag++gesetz&source=bl&ots=GdnAfE_Ict&sig=hx_4MkfaE_W1l-UKIFePBcL-cfA&hl=pl&ei=iDjWSvr5O4mC_Qax7_HYAg&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=5&ved=0CB0Q6AEwBA#v=onepage&q=&f=false

                Poszukaj tutaj.Ja nie mam czasu ani ochoty.Lecz tu to jest.Obowiazuje
                zasada.Obrona musi byc odpowiednio odpowiednio dostosowana do ataku(wynika to z
                §32pkt2 StGzb,a wic jesli ktos cie wyzwie to masz prawo odpowiedziec lecz nie np
                walic po pysku. Jesli ktos chce cie kopnac,to mozesz (jesli jestes zawodnikiem
                )kopniaka zablokowac.Jesli jestes laikiem,mozesz si bronici jak potrafisz,lecz
                nie mozesz w tym przypadku walic np siekiera czy orczykiem.
                dejure.org/gesetze/StGB/32.html
                • ayran zaraz zaraz... 15.10.09, 06:52
                  spowodowanie śmierci w wyniku przekroczenia granic ochrony koniecznej to nie
                  zabójstwo. Ani w polskim, ani w niemieckim kodeksie karnym.
                  Nie jestem pewny, czy udało mi się otworzyć tę stronę poradnika o której
                  piszesz, bo coś ci się nie udało z linkiem, ale i tam nie ma nic innego.
          • hummer Re: btw 14.10.09, 22:27
            ayran napisał:

            > jesteś pewny, że wiesz co to jest trzewioczaszka?

            Od oczodołów w dół. Ale mogę się mylić.
            • ayran Re: btw 14.10.09, 22:32
              hummer napisał:

              > ayran napisał:
              >
              > > jesteś pewny, że wiesz co to jest trzewioczaszka?
              >
              > Od oczodołów w dół. Ale mogę się mylić.

              I jesteś pewny, że ofiara zmarła w wyniku uszkodzeń trzewioczaszki, a nie
              mózgoczaszki?
              • hummer Re: btw 14.10.09, 22:38
                ayran napisał:

                > hummer napisał:
                >
                > > ayran napisał:
                > >
                > > > jesteś pewny, że wiesz co to jest trzewioczaszka?
                > >
                > > Od oczodołów w dół. Ale mogę się mylić.
                >
                > I jesteś pewny, że ofiara zmarła w wyniku uszkodzeń trzewioczaszki, a nie
                > mózgoczaszki?

                A gdzie ja coś takiego napisałem? Tak uderzył mózgoczaszką o zmrożoną ziemię, że
                mu kości policzkowe popękały. :)

                To się nazywa odepchnięcie w obronie własnej.
                • ayran Re: btw 14.10.09, 22:41
                  Nie chce mi się gadać w tej konwencji:

                  forum.gazeta.pl/forum/w,28,101584721,101590545,Ze_odpychajac_trudno_jest_polamac_kosci.html
                  Jak się zaprzesz, to się wyprzesz.
                  • hummer Re: btw 14.10.09, 22:43
                    ayran napisał:

                    > Nie chce mi się gadać w tej konwencji:
                    >
                    > forum.gazeta.pl/forum/w,28,101584721,101590545,Ze_odpychajac_trudno_jest_polamac_kosci.html
                    > Jak się zaprzesz, to się wyprzesz.

                    Przyczyną śmierci były zmiażdżone kości mózgoczaszki...

                    To się nazywa odepchnięcie w obronie własnej.
                    • ayran Re: btw 14.10.09, 22:53
                      hummer napisał:

                      > Przyczyną śmierci były zmiażdżone kości mózgoczaszki...

                      Prawdę powiedziawszy nie wierzę. Nie będę sugerował, żebyś podał źródło tej
                      informacji, bo wiem że go nie podasz.

                      >
                      > To się nazywa odepchnięcie w obronie własnej.
                      >
                      • hummer Re: btw 14.10.09, 23:00
                        ayran napisał:

                        > hummer napisał:
                        >
                        > > Przyczyną śmierci były zmiażdżone kości mózgoczaszki...
                        >
                        > Prawdę powiedziawszy nie wierzę. Nie będę sugerował, żebyś podał źródło tej
                        > informacji, bo wiem że go nie podasz.
                        >
                        > >
                        > > To się nazywa odepchnięcie w obronie własnej.
                        > >

                        Podawałem wiele razy. Są archiwa GW. Możesz mnie oskarżyć o podawanie nieprawdy.
                        Powodzenia życzę.
                      • taziuta Re: btw 14.10.09, 23:01
                        ayran napisał:

                        > hummer napisał:
                        >
                        > > Przyczyną śmierci były zmiażdżone kości mózgoczaszki...
                        >
                        > Prawdę powiedziawszy nie wierzę. Nie będę sugerował, żebyś
                        podał źródło tej informacji, bo wiem że go nie podasz.


                        Nie mam linków, ale pamiętam, że po tym jak go Jackiewicz pchnął,
                        gość upadł i uderzył głową w krawężnik i zmarł w szpitalu...
                        • ayran Re: btw 14.10.09, 23:05
                          taziuta napisał:

                          > Nie mam linków, ale pamiętam, że po tym jak go Jackiewicz pchnął,
                          > gość upadł i uderzył głową w krawężnik i zmarł w szpitalu...

                          Wszystko to prawda, ale to nie jest zmiażdżenie kości mózgoczaszki.
                          • hummer Dokumenty są, Dla ludzi z Włodowa 14.10.09, 23:26
                            ayran napisał:

                            > taziuta napisał:
                            >
                            > > Nie mam linków, ale pamiętam, że po tym jak go Jackiewicz pchnął,
                            > > gość upadł i uderzył głową w krawężnik i zmarł w szpitalu...
                            >
                            > Wszystko to prawda, ale to nie jest zmiażdżenie kości mózgoczaszki.

                            Prokurator zażądał, kar od 6 miesięcy do 10 lat więzienia zażądał w poniedziałek
                            prokurator dlaoskarżonych w procesie dotyczącym linczu 60-letniego recydywisty.


                            Jednocześnie Dawid J. działał w obronie własnej.

                            www.nie.com.pl/art8910.htm
                            Powodzenia w walce z Urbanem.
                            • ayran Re: Dokumenty są, Dla ludzi z Włodowa 15.10.09, 06:45
                              a co sprawa z Włodowa ma wspólnego z przyczyną śmierci tego gościa od
                              Jackiewicza? Twierdzisz, że przyczyna śmierci było "zmiażdżenie mózgoczaszki",
                              ja odpowiadam, że to raczej niemożliwe, a ty przenosisz się do Włodowa.
                        • l.o.r.t.e.a A jak to dokładnie było. 14.10.09, 23:06
                          "W czwartek, na podstawie dowodów zgromadzonych przez prokuraturę,
                          sąd odtworzył wydarzenia z grudnia 2006 roku. Z relacji świadków
                          wynika, że pijany Zbigniew M. najpierw zaczepiał w autobusie żonę
                          polityka Annę Jackiewicz i jej syna. Wysiadł za nią i wciąż był
                          agresywny. Miał m.in. ciągnąć dziecko za kurtkę. Mężczyznę, na
                          prośbę Anny Jackiewicz, obezwładniło dwóch przechodniów. Wtedy
                          Jackiewicz zadzwoniła po męża. W drodze samochodem do domu zauważyła
                          napastnika w autobusie na przystanku przy ul. Świeradowskiej. Sędzia
                          Więzek: - Zachowanie posła było racjonalne. Zatrzymał się i poprosił
                          kierowcę o zamknięcie drzwi i wezwanie policji. W tym czasie jednak
                          napastnik nie uciekał, ale ruszył w kierunku samochodu, w którym
                          była żona i syn Jackiewicza. Na pytanie: czego chcesz od mojej
                          rodziny, mężczyzna chciał wymierzyć cios. Jackiewicz uderzył go, ale
                          działał w obronie koniecznej."


                          http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,5152864.html
                            • boblebowsky Re: A jak to dokładnie było. 14.10.09, 23:53
                              >
                              > Jakie dowody zgromadziła prokuratura?

                              No co ty, przecież prokuratura zebrała zeznania świadków. Nie mamy chyba podstaw
                              aby wątpić w ich wiarygodność, zwłaszcza, że wykonana autopsja
                              najprawdopodobniej potwierdziła ich wersję.
                          • boblebowsky Wygląda na to, że masz rację:( 14.10.09, 23:35
                            I fakty to potwierdzają.
                            Szkoda tylko że podczas procesu bronił się tak niegodnie jak na pisdzielca
                            przystało.

                            W sobotę Jackiewicz zasugerował, że ciągłe wnioski dowodowe składane przez
                            pełnomocnika rodziny zmarłego mają charakter polityczny. - Kojarząc te fakty,
                            nietrudno zauważyć, że komuś zależy, abym w kampanii wyborczej funkcjonował z
                            piętnem człowieka zamieszanego w jakąś sprawę. Choć chciałbym przypomnieć, że w
                            śledztwie jestem tylko świadkiem - mówił Jackiewicz.
                          • kum.z.antalowki Re: A jak to dokładnie było. 15.10.09, 04:04
                            Usiłuję zrozumieć sposób myślenia osób gotowych ot tak, bez dokładnej wiedzy o
                            tym, co się tam naprawdę wydarzyło, usprawiedliwić zabicie człowieka. A wygląda
                            na to, że owej wiedzy nikt z zabierających tu dziś głos w tej sprawie nie ma.
                            Pamiętam, że podobna dyskusja przewaliła się bez mała trzy lata temu. Była
                            bardziej rzeczowa, wypowiadali się wrocławianie, dobrze znający topografie
                            terenu dysponujący większą liczbą szczegółów.
                            Tu najwięcej informacji można wyczytać w linkowanym przez hummera,
                            zestawieniu faktów dokonanym przez reportera NIE.
                            www.nie.com.pl/art8910.htm
                            Oczywiście, gdy w grudniu 2006, (kiedy wydawało się, że PiS na wsze czasy
                            opanował wszystkie instytucje władzy w państwie) umiera prosty człowiek, bo mu
                            czaszka pękła po otrzymaniu ciosu od lokalnego uosobienia prawa i
                            sprawiedliwości - cała sprawa się upolitycznia. Prokuratorzy nie wykazują
                            gorliwej dociekliwości. A sprawca mówi co uważa za korzystne dla siebie i co mu
                            doradzają adwokaci. Tak jak poszkodowany po nienagannym zachowaniu Dawida J. nie
                            miał szans na przeżycie, tak jego rodzina nie miała szans w konfrontacji z
                            równie nienagannie funkcjonująca maszyną aparatu państwa, prawa i sprawiedliwości.
                            Ale czy to znaczy, że dziś, po trzech bez mała latach, wypada to to komentować w
                            taki sposób, że oto podczłowieka, (któremu można przypisać wszystkie
                            ujemne i poniżające cechy oraz na pół zwierzęce zachowania właściwe -
                            przedstawicielowi niższej rasy) spotkała zasłużona kara z rąk [b]Übermenscha[/]?
                            Przecież wszystko wskazuje na to, że Zbigniew M. też miał duszę i prawo do
                            życia, był normalnym człowiekiem, starszym, wątłym, na bani i prawdopodobnie
                            mamroczącym jakieś niezbyt mądre słowa. W tym momencie przewaga rosłego i
                            wysportowanego Dawida J. nad Zbigniewem M. (fizyczna i w ogóle, pod każdym
                            względem), była tak ogromna, że mógł powiedzieć mu: "Spieprzaj dziadu, idź do
                            domu i wytrzeźwiej"; mógł go przytrzymać i wezwać policję do w 100% żywego
                            Zbigniewa M., żeby go spisali i zawieźli do Izby Wytrzeźwień lub do komendy na
                            "dołek". Mógł postąpić na wiele sposobów. Nie musiał go własnoręcznie bić. A tym
                            bardziej zabijać.
                            Chyba, że jako wstępne założenie przyjmiemy w duszy, za Nietzschem, Baeumlerem i
                            Rosenbergiem ideologię nazistowską, a w szczególności pojęcia "nadczłowieka" i
                            "moralności panów".
                            Jest też możliwe, że Dawid J. tak ma, że szybciej wali niż myśli. Zwłaszcza, gdy
                            słyszy "no nie stój tak, zrób coś" i bardzo się chce wykazać, że jest macho. A
                            potem się wykręca od odpowiedzialności. Zaś, tak na prawdę - po prostu po dzis
                            dzień, nie rozumie, że zrobił coś złego.
                              • taziuta Re: nie mylmy pojęć... 15.10.09, 07:55
                                ayran napisał:

                                > jestem daleki od usprawiedliwiania tego, co zrobił Jackiewicz,
                                ale - niezależnie od oceny sądu - nie odpowiada mi nazywanie go
                                mordercą.


                                Myślę, że można go nazwać nieumyślnym zabójcą, i za nieumyślne
                                zabójstwo powinien być sądzony. I sądzę, że rodzina ma dużą szansę
                                na wygranie sprawy z państwem polskim w Strasburgu, za umorzenie tej
                                sprawy.
                                • ayran Re: nie mylmy pojęć... 15.10.09, 09:21
                                  taziuta napisał:

                                  > Myślę, że można go nazwać nieumyślnym zabójcą, i za nieumyślne
                                  > zabójstwo powinien być sądzony.


                                  Nie ma czegoś takiego jak "nieumyślne zabójstwo". Ale mysleś, że
                                  można go tak nazwać, oczywiście możesz.

                                  > I sądzę, że rodzina ma dużą szansę
                                  > na wygranie sprawy z państwem polskim w Strasburgu, za umorzenie
                                  tej
                                  > sprawy.

                                  A ja sądzę, że nie ma żadnych szans.
    • hummer Ludzie 50 letni chodzą w dresach? 14.10.09, 21:48
      l.o.r.t.e.a napisał:

      > drugiego człowieka ocenia TYLKO I WYŁĄCZNIE wedle kryterium jego
      > poglądów politycznych.
      >
      > Owego dresiarza, i tobie życzę.
      >
      > Na listę nie idziesz bo ciekawie piszesz o ekonomii.

      Nie przesadzaj.
        • hummer Re: Ludzie 50 letni chodzą w dresach? 14.10.09, 21:56
          taziuta napisał:

          > hummer napisał:
          >
          > > l.o.r.t.e.a napisał:
          > > > Na listę nie idziesz bo ciekawie piszesz o ekonomii.
          >
          > > Nie przesadzaj.
          >
          > Uważasz, że nie piszę ciekawie o ekonomii?! ;)

          Piszesz :)

          Chodziło mi o Człowieka, który posiadał normalną rodzinę, by w wieku 50 lat i
          miał tego pecha, że był na lekkim rauszu tuż przed Sylwestrem. Nazwać kogoś
          takiego dresem, jest obelgą. Tym bardziej, że ta Osoba nie może się bronić.
            • hummer Re: Ludzie 50 letni chodzą w dresach? 14.10.09, 22:16
              taziuta napisał:

              > hummer napisał:
              >
              > > Nazwać kogoś takiego dresem, jest obelgą...
              >
              > Nie zrozumiałeś. l.o.r.t.e.a życzył najpierw Ave, a potem mi,
              > aby napadli na nas dresiarze, milusiński. :)

              Myślisz, że myślał o kumplach z podwórka? Na szczęście mieszkamy w innych
              województwach.
    • ave.duce Re: Dawid Jackiewicz ... zbir i tyle :( b/t 14.10.09, 22:17
      Mój znajomy Niemiec w czasie demonstracji w Monachium stanął w obronie
      dziewczyny, ciągniętej po glebie przez jakiegoś drania. Zdrowo tamtemu
      przyłożył, powodując "uszkodzenie ciała". Mimo że "bronił słusznej sprawy",
      dostał większą karę, bo wyszło na jaw, że jest judoką i ma czarny pas.

      EOT
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka