kataryna.kataryna
15.01.04, 18:26
Mnie przy tym...
Jak tu nie kochać prezydenta Kwaśniewskiego? Jak tu nie wierzyć, że ma 135%
poparcia społecznego, i ciągle Mu rośnie, kiedy On jest niedoścignionym
mistrzem w uprawianiu polityki. A tak na marginesie – spodziewamy się, iż za
dzień, dwa jakaś nędza umysłowa, nie łapiąca w felietonie ironii i kpiny,
napisze do ANGORY z oburzeniem, że tymi 135% poparcia obraziliśmy śmiertelnie
wszystkich ciężko pracujących ankieterów. Trudno, niech nędza pisze. Cóż my
możemy poradzić na takie kalectwo umysłowe? Tyle jedynie, żeby się nie
zrażać, więcej czytać i usilnie starać się jak najczęściej angażować w to
zajęcie mózg. A jak już przyjdzie nieodparta ochota, żeby coś napisać, to
dobrze jest też oprócz ręki zaangażować w tę czynność głowę.
Ale wróćmy do prezydenta. Przez ostatnie dni byliśmy świadkami histerii
medialnej, spowodowanej ograniczeniem dostępu do zdrówka naszego, czyli
konstytucyjnie zagwarantowanej opieki lekarskiej. Strach na lud polski padł
wielki, gdy dowiedział się, że przyjdzie mu jak nic umierać pod zamkniętymi
drzwiami przychodni i szpitali. Wybałuszali więc Rodacy z przerażeniem gały,
patrząc, jak w telewizji ministrowie namawiali, lekarze odmawiali, a pacjenci
szturmowali. We wszystkich dziennikach na okrągło apele, negocjacje,
konsultacje, zbliżenia i oddalenia stanowisk. Bez przerwy rozmowy wznawiane,
zrywane, wstrzymywane, zawieszane i odwieszane. Nie było w żadnym telewizorze
takiego mądrego, co by się w tym wszystkim połapał i rozeznał. Dziennikarze
bez wytchnienia walili jak w bęben w byłego Łapińskiego i obecnego
Sikorskiego, w wodza Millera i prezesa NFZ Panasa. Walili, i słusznie! Ten
rząd już dawno wyczerpał nie tylko swoje możliwości, ale i Rodaków
cierpliwość. Czas rzucić rządowi Millera ręcznik. I tu dochodzimy do clou
dzisiejszego felietonu. Gdzie w tej całej koszmarnej aferze i skandalu był
prezydent Kwaśniewski?! Stał z boku i przyglądał się? Nie, jak zawsze udawał,
że Jego przy tym nie było! On tu był ni priczom. No, no, ciekawe tylko, kto
przez 8 lat prezydentury podpisywał tę masę kretyńskich ustaw, których skutki
odczuwamy teraz tak boleśnie. Czy autograf Swój pod ustawą powołującą do
życia kasy chorych, a obecnie NFZ złożył jakiś kosmita czy pupilek Michnika i
Geremka, o którym mawiają pieszczotliwie „nasz Olek”? Żeby było jasne nawet
dla nędzy umysłowej, trzeba wyraźnie powiedzieć, że to nie dziennikarze czy
felietoniści mają w ręku skuteczne narzędzia wpływające na prace rządu. Weto
prezydenckie lub odesłanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego to straszny
bat, potrafiący zdyscyplinować nawet najbardziej rozbrykany rząd i parlament.
Ile razy w przeciągu 8 lat prezydent Kwaśniewski z tego korzystał? Do końca
2003 roku 1323 ustawy prezydent podpisał, zaś zawetował 31, a do Trybunału
Konstytucyjnego odesłał 20! Okazuje się, iż 3,7% uchwalonych ustaw wzbudziło
prezydenckie wątpliwości, zaś reszta (96,3%) była znakomita! A może Panu
Kwaśniewskiemu szło lepiej z prezydencką inicjatywą ustawodawczą? Ile
projektów ustaw zgłosił przez 8 lat? UWAGA! Aż 31! Za to nie szczędził czasu
ani sił na zbudowanie swojego 600-osobowego dworu, dworu nierobów (patrz
wyżej), pozerów i bufonów, którego sztandarowymi postaciami są dwie pałacowe
blondynki Szymczycha i Siwiec, którzy jedyne co potrafią, to nie odpowiedzieć
na każde pytanie.
PS Za obecny stan Państwa prezydent ponosi odpowiedzialność w takim samym
stopniu jak obecny i byłe rządy. I nie da się ani umyć rączek, ani udawać, że
się przy tym nie było!