Gość: SLD-ówka
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
19.01.04, 14:21
W mininą sobotę osobiście przez godzinę w tete a tete rozmawiałam z Andrzejem
Celińskim. Była to wielce żanująca rozmowa. M.in. wiceprzewodniczący Sojuszu,
członek sejmowej komisji gospodarki nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć
dlaczego komisja w której pracuje - tak opieszale zajmuje się ustawą o
zamówieniach publicznych. Andrzej Celiński nie potrafił pojać, że
jako "wicesz Miller" - miał , poza obywatelskim, również partyjny obowiązek
tak pracować w komisji, by Polska nie musiała przez jego opieszałość i jego
partyjnych kolegó w komisji, tracić 3-ch miesiecy w dostępie do funduszy
unijnych.
To rzekome sumienie SLD, jak nazywa Celinskiego Przegląd Tygodniowy nie
potrafi zrozumieć, że społeczeństwo nie jest żadną publicznością, jak je
zwykł określać ponoć znakomity socjolog.
Również nie potrafił wytłumaczyć wiceprzewodniczący Celiński, dlaczego
program SLD, nad którym przecież osobiście pracował, przygotował dla RK SLD i
obecnie nawołuje, by go realizować - ma tyle w swoich tekstach
niedorzeczności, demagogii, czczych obiecanek a czasem nawet merytorycznuch
bzdur.
Kiedy zapytałam go, jak w takim razie ma zamiar realizować postanowienia
zawarte w tym programie - postulujace m.in. o budowanie autostrad między ...
Paryżem a Morzem Śródziemnym, bo ktoś, kto przygotowywał dokumenty w tej
materii był po prostu ignorantem - otrzymałam odpowiedź która po prostu nie
nadaje się do opublikowania ze względu na powagę partii, którą w końcu ten
jednen z liderów SLD, reprezentuje.
Współczuję premierowi i przewodniczącemu SLD - Leszkowi Millerowi, że partia
wybrała mu na najbliższych współpracowników takich ludzi, jak m.in. Celiński.