Afera Rywina - robi się ciekawie

22.01.04, 23:15
Jerzy Urban przypomniał sobie, że w sierpniu widział kartkę Rywina do
Kwaśniewskiego, pokazał mu ją sam Kwaśniewski. Okazuje się, że formalne
przeszkody, które uniemożliwiły Majestatowi wspomnienie o kartce
prokuratorowi i komisji śledczej nie obowiązywały w kontaktach z redaktorem
Nie, któremu prezydent notatkę bez oporów pokazał.
Sam Urban o kartce wcześniej nie wspominał ani komisji, ani prokuratorowi bo
nie chciał prezydenta mieszać w sprawę. Skąd my to znamy. Urban - kolejny
redaktor naczelny stroniący od gry głową państwa w piłkę nożną.

Jakby ośmielony tym wszystkim Solorz też zatopił się we wspomnieniach i
odgrzebał w zakamarkach zawodnej pamięci spotkanie na którym usłyszał 'Co
możemy dla ciebie zrobić', czemu swego czasu zdecydowanie zaprzeczał.

Ciekawie brzmią też zeznania Halbera, któremu Rywin opowiadał dlaczego Rywina
prezesura w Polsacie będzie dobra dla Halbera i jego kolegów co to im chwała.

Michnik jest w tym wszystkim coraz śmieszniejszy. Nie wierzę, że pisząc
artykuł nie wiedział, że Urban wie o notatce do Kwasa, a tym samym
tłumaczenia Smoleńskiego dlaczego o niej nie wspomniano w artykule są
żałosne. Niestety, precyzyjny plan o czym się powie a co zatai wziął w łeb bo
Miller sypnął Kwaśniewskiego. Gdyby Miller milczał, pewnie nigdy byśmy się
nie dowiedzieli o tym o czym Kwaśniewski powiedział Millerowi, Michnikowi i
Urbanowi, ale nie mógół powiedzieć prokuratorowi i komisji bo "formalne
procedury" - jak zeznał Szymczycha.

Żałosny jest ten spektakl bardzo.
    • goniacy.pielegniarz Nerwy burzą Robertowi sens jego wypowiedzi 22.01.04, 23:56
      Też jestem wzruszony tym odzyskiwaniem pamięci przez wszystkich uczestników.
      Dzisiaj w Tygodniku Politycznym Jedynki Szymczycha kilka razy podkreślał, że
      SLD się wycofało z obietnicy wcześniejszych wyborów, ale on wierzy, że dotrzyma
      słowa danego jeszcze w 2001r., że SLD ogłosi wybory na wiosnę, a nie jesień
      2005r. Jak Szymczycha tak dalej będzie naciskał, to może i Millerowi się coś
      jeszcze przypomni o Kwaśniewskim i aferze Rywina.

      Ale co to się stało dzisiaj z Robertem? Aż byłem zaskoczony. Stracił formę. To
      widać. Wydał oświadczenie przed kamerą dla Wiadomości w związku z zeznaniami
      Urbana. Ogólnie nic szczególnego. Wymienił dokładnie ilość wersji konfrontacji,
      jakie przedstawiały poszczególne osoby. Wyszło mu, że Michnik zaprezentował już
      3 wersje, ktoś tam, chyba Urban 2 i jedynie Miller ma jedną, stałą. Dodał, że
      on nie odpowiada za pamięć innych. Ale najciekawsze było na końcu. Chłop się
      już chyba pogubił, bo zaczął coś bełkotać, że on nikogo nie wysyłał, a poza tym
      Rywin i Michnik się dobreze znają i ... nie potrzebowaliby pośrednika.
    • Gość: wartburg robi się gorąco IP: *.b.dial.de.ignite.net 23.01.04, 00:00
      kataryna.kataryna napisała:

      > >
      > Michnik jest w tym wszystkim coraz śmieszniejszy. Nie wierzę, że pisząc
      > artykuł nie wiedział, że Urban wie o notatce do Kwasa, a tym samym
      > tłumaczenia Smoleńskiego dlaczego o niej nie wspomniano w artykule są
      > żałosne. Niestety, precyzyjny plan o czym się powie a co zatai wziął w łeb
      bo
      > Miller sypnął Kwaśniewskiego. Gdyby Miller milczał, pewnie nigdy byśmy się
      > nie dowiedzieli o tym o czym Kwaśniewski powiedział Millerowi, Michnikowi i
      > Urbanowi, ale nie mógół powiedzieć prokuratorowi i komisji bo "formalne
      > procedury" - jak zeznał Szymczycha.
      >
      > Żałosny jest ten spektakl bardzo.

      Od Michnika chyba jeszcze śmieszniejszy jest sąd. Zeznanie Urbana uwydatniło
      całą nonsensowność aktu oskarżenia, według którego nie było żadnej grupy
      trzymającej władzę i Rywin działał własną rękę.

      Teraz sąd będzie musiał coś z tym nieoczekiwanym fantem (Kwiatkowskim) zrobić,
      a nie trzeba być uważnym obserwatorem, żeby zorientować się, że mu to nie w
      smak. Zmiana Kwalifikacji prawnej oskarżenia (Rywinowi groziłoby wówczas do
      12 lat kary pozbawienia wolności) mogłaby unieważnić wszystkie zawarte z nim
      kompromisy, których możemy się tylko domyślać...

      Robi się nie tylko ciekawie, ale i gorąco.

      Kwiatkowskiemu też zdaje się, puszczają nerwy. Dementował dzisiaj zeznania
      Urbana w "Wiadomościach" i w "Panoramie". Ciekaw jestem, jak jutro skomentuje
      to "Rzepa".


      • rolotomasi Re: Afera Rywina - robi się nieciekawie 23.01.04, 00:15
        Do skompromitowanego establisz-mętu politycznego dołącza wymiar tzw. sprawiedli-
        wości, i nie mam tu na myśli swojej opinii, ugruntowanej od wielu lat-tempo
        dewaluacji 'wartości' niezawisłego wymiaru w oczach społeczeństwa śmieszy i
        przestrasza>> Starachowice, Wojtek Fortuna, chłopak za bilet kolejowy, Krystyna
        S,18-cie miesięcy, rencista od 300zł pożyczki, a teraz..sami Państwo widzą.

        beło "Od Michnika chyba jeszcze śmieszniejszy jest sąd. Zeznanie Urbana
        uwydatniło całą nonsensowność aktu oskarżenia, według którego nie było żadnej
        grupy trzymającej władzę i Rywin działał własną rękę. "
        • Gość: wartburg kpina z prawa IP: *.b.dial.de.ignite.net 23.01.04, 00:50
          Czasami łapię się na myśli, że nie do końca zdajemy sobie sprawę, czego
          jesteśmy świadkami. Kompromitacja sądu jest w sprawie Rywina tak niesłychana,
          że nikt jej nawet nie zauważa.

          Parę lat temu zajmowałem się sprawą ubeka psychopaty, który w 1945 przekroczył
          granice sadyzmu i to do tego stopnia, że zwierzchnicy musieli go aresztować
          pod zarzutem masowego mordu. Trafił do ciupy.

          Kiedy przyjechała specjalna komisja, żeby zbadać okoliczności przestępstwa,
          zezwoliła mu w uznaniu zasług na swobodne poruszanie się poza aresztem. Mógł
          chodzić do knajpy, spotykać się ze znajomymi itd.

          Po tygodniu mianowano go oficerem dochodzeniowym. W jego własnej sprawie!
          Oczywiście nikt nie doszukal się dowodów winy. Śledztwo umorzono, a on dostał
          awans.

          Nie mogę opędzić sie od wrażenia, że taka sama kpina z prawa ma teraz miejsce
          na oczach wszystkich w przewodzie sądowym w Warszawie.
    • rolotomasi Re: Afera Rywina - robi się nieciekawie 23.01.04, 01:21
      Żeby za dużo nie pisać, bo późno i sprawa jasna>> Establisz-męt + Grupy
      Trzymające Kassę,tym razem się przeliczą żerując na organiźmie państwowym (naro-
      dowym), bo ten jest w stanie dychawicznym, i padnie, i nie będzie z czego doić.
      Tak to widzę, i tej wersji będę się trzymał. Chociaż jest pesymistyczna:
      śmiertelnie :|
    • Gość: mk IQ wieska to 40; zasob slow - 50 )-: /ntxt IP: *.twcny.rr.com 23.01.04, 03:54
      • Gość: mk wiesiek - to jest niby wolna Pl i kazdy moze mowic IP: *.twcny.rr.com 23.01.04, 03:56
        co chce; nie podoba ci sie - droga na Kube lub do Korei Pln. wolna; tam bedzie
        ci lepiej )-:.
    • Gość: rafal Re: Afera Rywina - robi się ciekawie IP: *.proxy.aol.com 23.01.04, 04:19
      Po tej aferze Michnik definitywnie stoczy sie tam, gdzie jest i bylo jego
      miejsce od 1989r.: W SCIEKU KLOAKI.
      Cyrkowal przez te lata dowoli, kretacz i lobuz, ale "z przeszloscia", ktora
      sprzedawal dowolni jak legitymacje partyjna.
      Wszyscy juz jego prawie przeszlosc zapomnieli...gdyby nie poniosla go znowu
      ambicja byc jeszcze raz "trybunem".
      Teza GWT byla smieszna i szyta grubymi nicmi bo byly polaczone z
      wyrazem "totalnego" zaufania do Millera.
      Na logike, kazdy znajacy polskie realia wiedzial, ze BANDA jest jedna i HERSZT
      jest jeden.
    • douglasmclloyd Re: Afera Rywina - robi się ciekawie 23.01.04, 04:27
      Wydaje się, że zeznania w sądzie mają większą moc i coraz bardizej pogrążają
      grupę trzymającą władzę. Nikt nie ma wątpliwości, że GTW to Miller, Jakubowska,
      Kwiatkowski i Czarzasty.
      • Gość: Zosia Re: Afera Rywina - robi się ciekawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 07:04
        Ja odnosze wrażenie ,że cała trójka zeznająca wczoraj w sądzie dostała
        zlacenie brzmiące: "Przestajemy bronić Kwiatkowskiego",albo poprostu bojąc się
        o własne tyłki sami doszli do wniosku że przed sądem to nie ma co
        ukrywać.Jestem tylko ciekawa co na to Kwiatkowski ? Jak się zachowa przed
        sądem ?Bo w swojej telewizji to może sobie /jeszcze/pogadać.
    • strajker Rywin nie zostanie beatyfikowany, ale... 23.01.04, 13:59
      Paradoksalnie od początku samego właściwie jedyna rzecz, która może
      Rywina uratować to zmiana zarzutu na łapownictwo czy coś i groźba
      większego wyroku- zdaje się, że wtedy Rywin mógłby zostać świadkiem
      koronnym i powiedzieć prawdę; założę się, że to zmieniłoby opinię o nim.
      Ale wiadomo- akt oskarżenia jest skonstruowany tak, żeby Rywin
      nie powiedział nic. Nie znam się na tych wszystkich paragrafach,
      ale chociażby tak na chłopski rozum- czy jeśli świadek mówi,
      że oskarżony powiedział mu, że przysłał go ten czy inny to czy to
      nie jest już jakaś podstawa do zmiany zarzutu? (nie mówiąc już o tej
      notatce, zeznaniach Kwiatucha itd) Krótko mówiąc- oczywiście,
      że Rywin nie zostanie beatyfikowany, ale gdyby powiedział prawdę...
      - lepiej późno niż wcale.

      ps- takie tam bajdurzenie; już widzę jak Celej zmienia zarzuty
      i Kwiatkowski idzie do pierdla... a świstak siedzi i zawija...
      (a właśnie- jest coś, że w lipcu 2002 Kwiatkowski nie był jeszcze
      w myśl obowiązującego wtedy prawa funkcjonariuszem publicznym
      więc chyba nie może być zarzutu korupcji czy coś
      - mówił o tym Rokita w jednym ze śniadań u Moniki)
      I jeszcze jedno- Solorz rzeczywiście przypomniał sobie o:
      'Co moglibyśmy dla ciebie zrobić...'
      • Gość: wartburg trzeba walczyć o zmiane zarzutu IP: *.b.dial.de.ignite.net 23.01.04, 14:39
        strajker napisał:

        Nie znam się na tych wszystkich paragrafach,
        > ale chociażby tak na chłopski rozum- czy jeśli świadek mówi,
        > że oskarżony powiedział mu, że przysłał go ten czy inny to czy to
        > nie jest już jakaś podstawa do zmiany zarzutu?

        Ja też nie znam się na tych wszystkich paragrafach, ale mimo to uważam, że
        zeznanie świadka może być podstawą do zmiany zarzutu.

        Decyzja sądu uznająca, że Rywin działał bez wspólników, była skandaliczna
        albowiem lekceważyła znane wszystkim ustalenia Komisji Śledczej. Dlatego mam
        nadzieję, że po zeznaniach Urbana skandal zrobi się jeszcze większy. Może
        nacisk opinii publicznej na prokuraturę stanie się tak duży, że zrównoważy
        manipulacje polityczne Kapusty i wtedy dojdzie do zmiany zarzutu.
        >
        > ps- takie tam bajdurzenie; już widzę jak Celej zmienia zarzuty
        > i Kwiatkowski idzie do pierdla...

        Tego też sie obawiam. Byłoby wtedy zupełnie jak z tym ubekiem-psychopatą
        prowadzącym śledztwo w swojej własnej sprawie, o którym pisałem wcześniej.
        • kataryna.kataryna Re: trzeba walczyć o zmiane zarzutu 23.01.04, 15:02
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > Decyzja sądu uznająca, że Rywin działał bez wspólników, była skandaliczna
          > albowiem lekceważyła znane wszystkim ustalenia Komisji Śledczej. Dlatego mam
          > nadzieję, że po zeznaniach Urbana skandal zrobi się jeszcze większy. Może
          > nacisk opinii publicznej na prokuraturę stanie się tak duży, że zrównoważy
          > manipulacje polityczne Kapusty i wtedy dojdzie do zmiany zarzutu.



          Akt oskarżenia to sprawka Kapusty a nie sądu. Skandalu żadnego nie będzie bo
          nikogo już nie obchodzi afera w której jedynymi wiarygodnymi świadkami były
          urzędniczka i dziennikarka. Nikomu kto się otarł o tę sprawę nie zależy na tym,
          żeby prokurator zaczął serio prokuratorzyć bo musiałby się zabrać za otoczenie
          dużego pałacu, rządowe bilingi i przygotowanie kilków aktów oskarżenia o
          krzywoprzysięstwo, które oprócz zeznania nieprawdy obejmuje też zatajenie
          prawdy a zatajali wszyscy, nie tylko ci, których chcielibyśmy widzieć w
          politycznym grobie. Ta afera skończy się niczym. Skończy się niczym bo nikt nie
          chce jej wyjaśnienia (nikt z tych którzy się liczą oczywiście, my możemy sobie
          chcieć ale my się nie liczymy ani trochę). Rywina się udobrucha małym
          wyroczkiem w zawiasach, a być może nawet uniewinnieniem. Nie ma czym się
          ekscytować, wszystkie decyzje już dawno pozapadały. Rywinowi nic się nie
          stanie, Robert nie straci telewizji a Michnik za dwa lata zrobi Jolce kampanię.

          Jedyna korzyść z tej afery, to to, że się przekonaliśmy jakie mamy "elyty" -
          kulturalne, polityczne i dziennikarskie. Tylko co po tej wiedzy?




          > > ps- takie tam bajdurzenie; już widzę jak Celej zmienia zarzuty
          > > i Kwiatkowski idzie do pierdla...
          >
          > Tego też sie obawiam. Byłoby wtedy zupełnie jak z tym ubekiem-psychopatą
          > prowadzącym śledztwo w swojej własnej sprawie, o którym pisałem wcześniej.
          • iza.bella.iza Re: trzeba walczyć o zmiane zarzutu 23.01.04, 15:22
            Witaj Kataryno! :) Cześć Stajkerze! :)Witam się tak gorąco, bo ostatnio i Wy i
            ja żadko bywamy na forum. :(

            Kasiu! Toż już taki pesymizm od Ciebie wieje, jak od Strajkera. Ja wiem, że on
            jest bardziej uzasadniony i bliższy rzeczywistości niż nasze niegdysiejsze
            nadzieje, ale stanowczo się nie zgadzam na takie stwierdzenia - "ale my się nie
            liczymy ani trochę". To fakt, że ONI się z nami nie liczą, ale to nie znaczy,
            że MY się nie liczymy. MY się liczymy i liczba NAS się powiększa, o czym
            świadczą wyniki sondaży. My rośniemy w siłę! Przy ślimaczym tempie prac
            polskiego sądownictwa i przy stałym wzroście poparcia dla opozycji SLD mamy
            szansę na wyjaśnienie tej afery. W końcu są apelacje. Poza tym można zawsze
            rozpocząć nowe śledztwo, gdy pojawią się nowe okliczności i dowody - nawet
            wyedy, gdy w wyniku poprzedniego zapadł prawomocny wyrok.
            No, to podniosłam się na duchu - mam nadzieję, że Was też. Musiałam to zrobić,
            bo jakaś czarna chmura napłynęla mi na oczy;).
            Pozdrawiam. Iza
            • kataryna.kataryna Re: trzeba walczyć o zmiane zarzutu 23.01.04, 16:02
              iza.bella.iza napisała:

              > Witaj Kataryno! :) Cześć Stajkerze! :)Witam się tak gorąco, bo ostatnio i Wy
              i
              > ja żadko bywamy na forum. :(
              >
              > Kasiu! Toż już taki pesymizm od Ciebie wieje, jak od Strajkera.


              Witaj Iza :)

              Wolę być realistką jak Strajker niż taką frajerką jaką byłam przez rok trwania
              tej żałosnej afery. Jak sobie przypomnę co tu wypisywałam to mi wstyd za własną
              naiwność.



              Ja wiem, że on
              > jest bardziej uzasadniony i bliższy rzeczywistości niż nasze niegdysiejsze
              > nadzieje, ale stanowczo się nie zgadzam na takie stwierdzenia - "ale my się
              nie
              >
              > liczymy ani trochę". To fakt, że ONI się z nami nie liczą, ale to nie znaczy,
              > że MY się nie liczymy.



              Nie chodzi o to, że oni się z nami nie liczą, ale że my się nie liczymy sami ze
              sobą. Moglibyśmy ich wszystkich pogonić ale się na to nie zapowiada i lepiej
              się przygotować na najgorsze. Lepiej nie będzie. To co się dzieje wokół
              Kwasniewskiej pozbawia mnie resztek złudzeń, że potrafimy coś z tą Polską
              zrobić.



              MY się liczymy i liczba NAS się powiększa, o czym
              > świadczą wyniki sondaży. My rośniemy w siłę! Przy ślimaczym tempie prac
              > polskiego sądownictwa i przy stałym wzroście poparcia dla opozycji SLD mamy
              > szansę na wyjaśnienie tej afery. W końcu są apelacje. Poza tym można zawsze
              > rozpocząć nowe śledztwo, gdy pojawią się nowe okliczności i dowody - nawet
              > wyedy, gdy w wyniku poprzedniego zapadł prawomocny wyrok.
              > No, to podniosłam się na duchu - mam nadzieję, że Was też. Musiałam to
              zrobić,
              > bo jakaś czarna chmura napłynęla mi na oczy;).



              Mi czarna chmura napłynęła za sprawą Kiszczaka i odpłynąć nie chce. Czekam aż
              mi przejdzie i nawet mi się pisać nie chce bo nie lubię siać defetyzmu a na nic
              innego mnie nie stać.


              > Pozdrawiam. Iza


              Pozdrawiam :)




              • aton44 Re: trzeba walczyć o zmiane zarzutu 23.01.04, 22:31
                Tylko z kim?
                Jak można odstawić GTW?
                Chyba nie można.
                Oni są wszędzie.
                Jak wszy na wojnie.
                Jeżeli nikt tego nie zrobił w 1989 r., to kto zrobi teraz?
                Dobrze, ze wszyscy jesteście.. :-)
          • rolotomasi Afera Grupy Trzymającej Waadzę, a nie Rywina 23.01.04, 15:25
            beło: " Nikt nie ma wątpliwości, że GTW to Miller, Jakubowska,Kwiatkowski i
            Czarzasty."

            Ja nie mam wątpliwości: Kwiatkowski ani Czarzasty NIE SĄ w GTW,bo po co im to?
            Obaj są 'fachowcami" z branży mediów audio-wizyjnych w przeciwieństwie do
            p-i Torebki i miliMylera- ci dwoje są aparatczykami i bez polityki nie istnieją.
            Używając prostej logiki(bez obrazy dla kogokolwiek na forum)Brunatny Robert i
            Wołodia wchodząc w biznes GTW okazaliby się idiotami, po prostu, a nie są.
          • Gość: wartburg nagi król IP: *.b.dial.de.ignite.net 23.01.04, 15:46
            kataryna.kataryna napisała:


            > Akt oskarżenia to sprawka Kapusty a nie sądu. Skandalu żadnego nie będzie bo
            > nikogo już nie obchodzi afera w której jedynymi wiarygodnymi świadkami były
            > urzędniczka i dziennikarka. Nikomu kto się otarł o tę sprawę nie zależy na
            tym,
            >
            > żeby prokurator zaczął serio prokuratorzyć bo musiałby się zabrać za
            otoczenie
            > dużego pałacu, rządowe bilingi i przygotowanie kilków aktów oskarżenia o
            > krzywoprzysięstwo, które oprócz zeznania nieprawdy obejmuje też zatajenie
            > prawdy a zatajali wszyscy, nie tylko ci, których chcielibyśmy widzieć w
            > politycznym grobie. Ta afera skończy się niczym. Skończy się niczym bo nikt
            nie
            >
            > chce jej wyjaśnienia (nikt z tych którzy się liczą oczywiście, my możemy
            sobie
            > chcieć ale my się nie liczymy ani trochę). Rywina się udobrucha małym
            > wyroczkiem w zawiasach, a być może nawet uniewinnieniem. Nie ma czym się
            > ekscytować, wszystkie decyzje już dawno pozapadały. Rywinowi nic się nie
            > stanie, Robert nie straci telewizji a Michnik za dwa lata zrobi Jolce
            kampanię.
            >
            >
            > Jedyna korzyść z tej afery, to to, że się przekonaliśmy jakie mamy "elyty" -
            > kulturalne, polityczne i dziennikarskie. Tylko co po tej wiedzy?
            >
            >
            Jeśli jest, jak piszesz, to znaczy, że czeka nas długa zima...

            Ale niezależnie od wiosny, która w końcu też nadejdzie, uważam, że nagi król
            nie może spacerować przed tłumem bezkarnie. Nawet jeśli afera Rywina zostanie
            skutecznie wmieciona pod dywan, to tłum jej nie zapomni i król będzie musiał
            się z niej wytłumaczyć.

            A że zimno teraz się zrobiło, to fakt.
            • kataryna.kataryna Re: nagi król 23.01.04, 15:53
              Gość portalu: wartburg napisał(a):

              > Jeśli jest, jak piszesz, to znaczy, że czeka nas długa zima...
              >
              > Ale niezależnie od wiosny, która w końcu też nadejdzie, uważam, że nagi król
              > nie może spacerować przed tłumem bezkarnie. Nawet jeśli afera Rywina
              zostanie
              > skutecznie wmieciona pod dywan, to tłum jej nie zapomni i król będzie musiał
              > się z niej wytłumaczyć.



              Nikt się z niczego tłumaczyć nie będzie musiał. Kiedy ostatnio to społeczeństwo
              kogoś rozliczyło z czynów niegodnych? No kiedy? Z kłamania, oszukiwania,
              działania na szkodę, psucia państwa? Bo ja nie pamiętam.
              • ayran Re: nagi król 23.01.04, 16:06
                kataryna.kataryna napisała:

                > Nikt się z niczego tłumaczyć nie będzie musiał. Kiedy ostatnio to
                społeczeństwo
                >
                > kogoś rozliczyło z czynów niegodnych? No kiedy? Z kłamania, oszukiwania,
                > działania na szkodę, psucia państwa? Bo ja nie pamiętam.

                04.06.1989
                • kataryna.kataryna Re: nagi król 23.01.04, 16:11
                  ayran napisał:

                  > kataryna.kataryna napisała:
                  >
                  > > Nikt się z niczego tłumaczyć nie będzie musiał. Kiedy ostatnio to
                  > społeczeństwo
                  > >
                  > > kogoś rozliczyło z czynów niegodnych? No kiedy? Z kłamania, oszukiwania,
                  > > działania na szkodę, psucia państwa? Bo ja nie pamiętam.
                  >
                  > 04.06.1989



                  Chwila słabości. Potem przyszło opamiętanie i kilkadziesiąt lat upokorzeń i
                  niszczenia państwa poszło w zapomnienie. Wystarczy spojrzeć kto jest teraz u
                  władzy, żeby widzieć, że nie ma takich świństw jakich naród nie jest w stanie
                  wybaczyć.
                  • iza.bella.iza Re: nagi król 23.01.04, 17:36
                    kataryna.kataryna napisała:

                    >na szkodę, psucia państwa? Bo ja nie pamiętam.
                    > >
                    > > 04.06.1989
                    >
                    >
                    >
                    > Chwila słabości. Potem przyszło opamiętanie i kilkadziesiąt lat upokorzeń i
                    > niszczenia państwa poszło w zapomnienie. Wystarczy spojrzeć kto jest teraz u
                    > władzy, żeby widzieć, że nie ma takich świństw jakich naród nie jest w stanie
                    > wybaczyć.


                    Można by wyciągnąć z niektórych poczynionych w tym wątku refleksji takie
                    wnioski, że polskie społeczeństwo jest jak współuzależniona żona alkoholika.
                    Życie z nim jest strasznie trudne – on nie dba o nic poza własnym nałogiem,
                    oszukuje, manipuluje, bywa, że i bije dzieci lub żonę. Jednak od czasu do czasu
                    postanawia poprawę, składa solenną obietnicę, że od jutra przestanie pić i
                    nawet się stara dotrzymać słowa przez jakiś czas. Jest miły, czuły, czarujący i
                    prosi o jeszcze jedną szansę. I dostaje ją, i ... Po jakimś czasie wszystko
                    wraca do punktu wyjścia.
                    I teraz pytanie – czy w końcu ta żona pójdzie po rozum do głowy, czy nie? Czy
                    wystawi jego walizki za próg, wniesie pozew rozwodowy do sądu? Niestety, na
                    ogół nie jest w stanie tego zrobić, ale czasem się to zdarza. Musi zostać
                    przekroczony pewien punkt krytyczny, musi wystąpić u niej odporność na jego
                    manipulacje. Czy my jako społeczeństwo już przekroczyliśmy ten próg? To się
                    okaże przy najbliższych wyborach.
                    • Gość: ALKOHOLIK Re: nagi król I NAGA KRÓLOWA IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.04, 10:21
                      Obrazowe porównanie będzie bliższe prawdy, jesli dodasz przepiekna ,że "żona"
                      alkoholika pije razem z nim przez całe długie lata.
                      Nie rozstanie się wczesniej z "mężem" poki sama nie przejdzie kuracji odwykowej.
                      Potrzebne są lata kuracji, ale KRZYCZEĆ TRZEBA CAŁY CZAS O TEM!!!!
              • Gość: wartburg dlaczego tak się dzieje? IP: *.b.dial.de.ignite.net 23.01.04, 16:07
                kataryna.kataryna napisała:

                >
                > Nikt się z niczego tłumaczyć nie będzie musiał. Kiedy ostatnio to
                społeczeństwo
                >
                > kogoś rozliczyło z czynów niegodnych? No kiedy? Z kłamania, oszukiwania,
                > działania na szkodę, psucia państwa? Bo ja nie pamiętam.


                Obawiam się, że możesz mieć rację.

                A masz może jakieś wytłumaczenie, dlaczego tak się dzieje?

                Skąd bierze się ta niemożność rozliczania z czynów niegodnych i jakie są jej
                uwarunkowania?


                • kataryna.kataryna Re: dlaczego tak się dzieje? 23.01.04, 16:30
                  Gość portalu: wartburg napisał(a):

                  > kataryna.kataryna napisała:
                  >
                  > >
                  > > Nikt się z niczego tłumaczyć nie będzie musiał. Kiedy ostatnio to
                  > społeczeństwo
                  > >
                  > > kogoś rozliczyło z czynów niegodnych? No kiedy? Z kłamania, oszukiwania,
                  > > działania na szkodę, psucia państwa? Bo ja nie pamiętam.
                  >
                  >
                  > Obawiam się, że możesz mieć rację.
                  >
                  > A masz może jakieś wytłumaczenie, dlaczego tak się dzieje?
                  >
                  > Skąd bierze się ta niemożność rozliczania z czynów niegodnych i jakie są jej
                  > uwarunkowania?



                  Z tego, że od kilkunastu lat patrzymy na nierozliczonych z niczego prawdziwych
                  zbrodniarzy. I widzimy jak są wprowadzani na kolejne salony przez nasze (byłe)
                  autorytety. Człowiek lubi mieć jasność w sprawach podstawowych, co jest czarne
                  a co białe, co dobre a co złe. Komu można wierzyć a kto jest szmatą. I to
                  wszystko się po 89 zatarło, autorytety nagle zaczęły wmawiać, że szmata jest
                  człowiekiem honoru, że złodziej nie powinien płacić za zniszczenie zagrabionego
                  jeśli w końcu (po kilkudziesięciu latach i po namowach) oddał, że w zasadzie ci
                  co wszystkich przez lata za pysk trzymali to całkiem równi kolesie. I
                  człowiekowi zaczyna być wszystko jedno. Jak można rozliczać z czegokolwiek
                  jeśli kryteria oceny się zmieniają? Po co w ogóle pamiętać, jeśli nigdy ta
                  pamięć nam się do niczego nie przydała? Poza jednym czerwcowym dniem o którym
                  przypomina Ayran. Ale to był jeden dzień. Jak na 15 lat to mało.
                  • Gość: wartburg świat pozorów IP: *.b.dial.de.ignite.net 23.01.04, 18:11

                    kataryna.kataryna napisała:

                    >
                    >
                    > Z tego, że od kilkunastu lat patrzymy na nierozliczonych z niczego
                    prawdziwych
                    > zbrodniarzy. I widzimy jak są wprowadzani na kolejne salony przez nasze
                    (byłe)
                    > autorytety. Człowiek lubi mieć jasność w sprawach podstawowych, co jest
                    czarne
                    > a co białe, co dobre a co złe. Komu można wierzyć a kto jest szmatą. I to
                    > wszystko się po 89 zatarło, autorytety nagle zaczęły wmawiać, że szmata jest
                    > człowiekiem honoru, że złodziej nie powinien płacić za zniszczenie
                    zagrabionego
                    >
                    > jeśli w końcu (po kilkudziesięciu latach i po namowach) oddał, że w zasadzie
                    ci
                    >
                    > co wszystkich przez lata za pysk trzymali to całkiem równi kolesie. I
                    > człowiekowi zaczyna być wszystko jedno. Jak można rozliczać z czegokolwiek
                    > jeśli kryteria oceny się zmieniają? Po co w ogóle pamiętać, jeśli nigdy ta
                    > pamięć nam się do niczego nie przydała? Poza jednym czerwcowym dniem o
                    którym
                    > przypomina Ayran. Ale to był jeden dzień. Jak na 15 lat to mało.


                    Bardzo logiczny wywód. Nie można mu nic zarzucić, choć zadowoliłaś się
                    jedynie opisem stanu rzeczy, zamiast dać odpowiedź na pytanie, dlaczego.

                    Przyznaję zresztą, że było ono nieprzyzwoicie rozległe - bardziej nadające się
                    na doktorat dla socjologa, niż na odpowiedź w internecie. Żywiłem jednak
                    nadzieję, że masz być może jakieś przemyślenia albo obserwacje na ten temat.

                    Moim zdaniem ta niechęć do rozliczeń ma wiele uwarunkowań w przeszłości.
                    Polska była najmniej represyjnym z reżymów dawnego Układu Warszawskiego.
                    Nigdzie tolerancja nie była tak wielka, wolności obywatelskie tak duże, a
                    wykroczenia przeciwko oficjalnej ideologii traktowane z taką wyrozumiałością
                    jak w PRL-u. Mimo jednak nagminnej niechęci do rządzącej kasty komunistów
                    spora część społeczeństwa szła z nimi na układy.

                    Działo się to z reguły bez rozgłosu. Synowie z tzw. dobrych rodzin zapisywali
                    się do PZPR i żenili z córkami bonzów realizując w ten sposób mieszczańskie
                    ideały swojego otoczenia. Dostawali talony na samochody, budowali sobie dacze
                    nad Narwią i wyjeżdżali na wczasy do Bułgarii, choć marzyła im się Grecja i
                    Egipt. Już wtedy uformowala sie polska klasa średnia. Na zewnątrz jej
                    czlonkowie byli lojalnymi urzędnikami państwowymi, ale już na łonie rodziny
                    nie kryli się ze swoją wrogością do ZSRR i kultem cywilizacji zachodniej.

                    Zdaję sobie sprawę, że pewnie przesadzam, ale chyba trudno wyobrazić sobie
                    środowisko bardziej przesiąknięte antykomunizmem niż to rodzinne, związane z
                    tzw. czerwoną burżuazją. To byli ludzie, którzy jak mało kto znali słabości
                    systemu, sympatyzowali nierzadko z dysydentami i niczego nie życzyli sobie
                    bardziej, jak jego upadku. Przypomnij sobie Kwaśniewskiego z jego niedawnym
                    ideklaracjami na temat zasług Polski w obaleniu komunizmu. Wcale nie jestem
                    pewnien, że czynił to nieszczerze.

                    Wszystko składało się na świat pozorów. W Polsce, co widać bylo gołym okiem,
                    wiał bardzo silny wiatr przeciwko komunistom, którzy zdawali się rządzić na
                    ruchomych piaskach. Jednak w chwili, kiedy system rzeczywiście się rozleciał,
                    na jego najzajadlejszych wrogów - tych jawnych i niejawnych - padł strach.
                    Dotarło do nich, ile mu naprawdę zawdzięczali. Pojęły to także ich rodziny i
                    krewni działający nierzadko w podziemnej opozycji. Gdyby wtedy doszło do
                    rozliczeń, wszyscy oni musieliby wymieść samych siebie, a chyba żaden z nich
                    nie był aż takim idealistą, żeby działać wbrew instynktowi samozachowawczemu.

                    To że III Rzeczpospolita stała się tym, czym się stała, zawdzięczmy PRL-owi.
                    Paradoksem jest tylko, że to co nim było najsympatyczniejsze, w jego
                    zreformowanej postaci stało się najbardziej nieznośne.
          • wieslaw.rewerski Pozamiatać śmieci... 23.01.04, 16:59
            kataryna.kataryna napisała:

            > Jedyna korzyść z tej afery, to to, że się przekonaliśmy jakie mamy "elyty" -
            > kulturalne, polityczne i dziennikarskie. Tylko co po tej wiedzy?

            Jak to co? Wykorzystajmy tę wiedzę podczas wyborów. Bez względu na to kiedy
            będą... Trzeba pozamiatać śmieci. I to nie pod dywan...
      • kataryna.kataryna Re: Rywin nie zostanie beatyfikowany, ale... 23.01.04, 16:48
        strajker napisał:

        > I jeszcze jedno- Solorz rzeczywiście przypomniał sobie o:
        > 'Co moglibyśmy dla ciebie zrobić...'



        Przestał się bać o ponowną koncesję to mu pamięć wróciła. Pod koniec listopada
        dostał na kolejne 10 lat. Musieli go wtedy nieźle nastraszyć, żeby się dał
        namówić na publiczne dementowanie tego co teraz zeznał pod przysięgą.
        • goniacy.pielegniarz Re: Rywin nie zostanie beatyfikowany, ale... 23.01.04, 17:10
          kataryna.kataryna napisała:


          > Przestał się bać o ponowną koncesję to mu pamięć wróciła. Pod koniec
          listopada
          > dostał na kolejne 10 lat. Musieli go wtedy nieźle nastraszyć, żeby się dał
          > namówić na publiczne dementowanie tego co teraz zeznał pod przysięgą.


          Nie wiem, ale ja jakoś cały czas nie mogę się przekonać do tego nie przyznania
          koncesji Polsatowi. To jest jedyna prywatna, oólnopolska telewizja w kraju.
          Dużo rzeczy można w Polsce robić, ale przy wejściu do EU nie wydaje mi się,
          żeby taki numer przeszedł. Mimo wszystko.
          Myślałem też, że może chodzić o ewentualny brak zgody w sprawie inwestora, co
          byłoby mniejszym skandalem, ale przecież tutaj sytuacja się nie zmienia i nadal
          potrzebowałby zgody. Zresztą Solorz mówił przed KŚ, że sama koncesja jest
          raczej pewna. Tutaj chodziło tylko o to, że dopóki koncesji nie ma to nikt nie
          kupi udziałów. Chociaż i tak wszyscy byli przekonani, że Polsat dostanie
          koncesję. No, ale to idzie o takie pieniądze, że nikt nie będzie ryzykował,
          nawet rzeczy pewnej, jeśli nie ma tego zatwierdzonego na papierze.
          Mi się raczej wydaje, że to chodzi o to, że to były zeznania przed sądem.
          Pomimo tego, że przy KŚ obowiązuje to samo prawo, to jednak sąd jest
          groźniejszy w tym wypadku. Może bał się, że zostaną wezwani Selin i Walendziak.
          Przy KŚ jednak werdykt bardziej wydaje publiczność, a w sądzie jest trochę
          inaczej. Widziałem kawałek zeznań i Solorz tak zakręcił, że niby przyznał, że
          była taka rozmowa, ale to nie było dokładnie tak, bo oni się wypytywali tylko o
          to, czy sprzedaje i komu. Tak więc dla mnie to wygląda tak, jakby bał się
          kłamać przed sądem, ale jednak powiedział to w taki sposób, żeby można było to
          odczytywać różnie w razie ewentualnego ciągnięcia tego wątku przez sąd, przy
          udziale Selina i Walendziaka (mogła być przecież konfrontacja).
          • ayran Re: Rywin nie zostanie beatyfikowany, ale... 23.01.04, 17:17
            goniacy.pielegniarz napisał:


            > Nie wiem, ale ja jakoś cały czas nie mogę się przekonać do tego nie
            przyznania
            > koncesji Polsatowi. To jest jedyna prywatna, oólnopolska telewizja w kraju.
            > Dużo rzeczy można w Polsce robić, ale przy wejściu do EU nie wydaje mi się,
            > żeby taki numer przeszedł. Mimo wszystko.

            Można zmienić na niekorzyść szczegółowe warunki koncesji, czego przykładem (na
            innym rynku) RMF. To z kolei największe prywatne radio.


            Ay.

            • goniacy.pielegniarz Re: Rywin nie zostanie beatyfikowany, ale... 23.01.04, 17:23
              ayran napisał:

              > Można zmienić na niekorzyść szczegółowe warunki koncesji, czego przykładem
              (na
              > innym rynku) RMF. To z kolei największe prywatne radio.

              Możliwe. Nie znam się na tych szczególach, ale jeśli się nie mylę, to z RMF
              chodziło o to, że oni mieli koncesję ogólnopolską, a zaczęli rozszczepiać
              sygnał i nadawać też regionalnie. I tutaj chyba można było różnie
              interpretować, co zostało wykorzystane przez KRRiT do uderzenia w RMF.
              Natomiast przy Polsacie nie ma chyba takich dwuznacznych spraw. Zresztą sam nie
              wiem, jak to tam wygląda.
          • kataryna.kataryna Re: Rywin nie zostanie beatyfikowany, ale... 23.01.04, 17:20
            goniacy.pielegniarz napisał:

            > kataryna.kataryna napisała:
            >
            >
            > > Przestał się bać o ponowną koncesję to mu pamięć wróciła. Pod koniec
            > listopada
            > > dostał na kolejne 10 lat. Musieli go wtedy nieźle nastraszyć, żeby się dał
            >
            > > namówić na publiczne dementowanie tego co teraz zeznał pod przysięgą.
            >
            >
            > Nie wiem, ale ja jakoś cały czas nie mogę się przekonać do tego nie
            przyznania
            > koncesji Polsatowi. To jest jedyna prywatna, oólnopolska telewizja w kraju.
            > Dużo rzeczy można w Polsce robić, ale przy wejściu do EU nie wydaje mi się,
            > żeby taki numer przeszedł. Mimo wszystko.
            > Myślałem też, że może chodzić o ewentualny brak zgody w sprawie inwestora, co
            > byłoby mniejszym skandalem, ale przecież tutaj sytuacja się nie zmienia i
            nadal
            >
            > potrzebowałby zgody. Zresztą Solorz mówił przed KŚ, że sama koncesja jest
            > raczej pewna. Tutaj chodziło tylko o to, że dopóki koncesji nie ma to nikt
            nie
            > kupi udziałów. Chociaż i tak wszyscy byli przekonani, że Polsat dostanie
            > koncesję. No, ale to idzie o takie pieniądze, że nikt nie będzie ryzykował,
            > nawet rzeczy pewnej, jeśli nie ma tego zatwierdzonego na papierze.
            > Mi się raczej wydaje, że to chodzi o to, że to były zeznania przed sądem.
            > Pomimo tego, że przy KŚ obowiązuje to samo prawo, to jednak sąd jest
            > groźniejszy w tym wypadku. Może bał się, że zostaną wezwani Selin i
            Walendziak.
            >
            > Przy KŚ jednak werdykt bardziej wydaje publiczność, a w sądzie jest trochę
            > inaczej. Widziałem kawałek zeznań i Solorz tak zakręcił, że niby przyznał, że
            > była taka rozmowa, ale to nie było dokładnie tak, bo oni się wypytywali tylko
            o
            >
            > to, czy sprzedaje i komu. Tak więc dla mnie to wygląda tak, jakby bał się
            > kłamać przed sądem, ale jednak powiedział to w taki sposób, żeby można było
            to
            > odczytywać różnie w razie ewentualnego ciągnięcia tego wątku przez sąd, przy
            > udziale Selina i Walendziaka (mogła być przecież konfrontacja).



            Dobrze, że w końcu przyznał, że taka rozmowa była. Ciut za późno bo ten proces
            już nic nie zmieni ale zawsze. Bez względu na to co powiedzą kolejni
            świadkowie, akt oskarżenia jest zrobiony pod samotnego Rywina i próby wkopania
            na tym etapie Roberta nic nie dadzą.
        • rolotomasi Re: Afera Grupy Trzymającej Waadzę, a nie Rywina 23.01.04, 17:17
          beło:"Musieli go wtedy nieźle nastraszyć, żeby się dał
          > namówić na publiczne dementowanie tego co teraz zeznał pod przysięgą. "

          Solorza nie musieli straszyć - każdy by się śmiertelnie poczuł zagrożony, gdyby
          mu chciano, na żywca i Zgodnie z Prawem, wykraść 10 lat pracy i całą stację
          POLSAT, za małą opłatą, na odczepnego.

    • here.tyk Bo to było tak naprawdę: 23.01.04, 17:24
      Przychodzi Rywin do sądu, a sędzia też Rywin.
    • kataryna.kataryna Jeszcze jedno 23.01.04, 17:49
      Jeszcze sobie popsioczę. Przypomniało mi się to nocne picie Michnika z Urbanem
      przed zeznaniami Urbana i wybuch Michnika jak Lew Andowski o to zapytał,
      Michnik wpadł w szał, że ktoś Millera podsłuchuje bo właśnie Miller do niego
      wtedy dzwonił. Może się Michnik wkurzył bo myślał, że ktoś wie o nocnej
      naradzie w sprawie zeznań Urban. Urban sam chyba nie wpadł na to, żeby
      przemilczeć Kwaśniewskiego, skoro zdecydował się tyle powiedzieć o innych
      politycznych przyjaciołach. Może tego wieczoru Michnik ustawiał Urbana jak
      zeznawać. A przy okazji w tej sprawie były też inne telefony. I Michnik się
      wściekł bo myslał, że się wydało.
      • here.tyk No bo wcześniej było tak, Kataryno droga: 23.01.04, 18:02
        że przychodzi Rywin do Michnika,
        a Michnik też Rywin.
        Reszta to szczegóły,
        niegodne wałkowania.
      • rolotomasi Re:" Bo tak było " Przysięgam ! ? 23.01.04, 18:05

        beło>>
        "Przychodzi Rywin do sądu, a sędzia też Rywin."
    • Gość: t1s Re: Afera Rywina - robi się ciekawie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 23.01.04, 18:32
      Z tego mógłby być brazylijski serial. Majestat narzeczona z przeszłością obok
      której kręcą się zakochani Michnik i Miller. Jak Majeststówna z Michnikiem z
      dzióbków sobie piją, Lesio z zazrosci ujawnia przeszłość panny młodej. Ta chowa
      się na pustkowiu i nie dopuszcza do siebie już nikogo.
      A uszata szuja móglby robić za wujka Majestatówny, któremu wszyscy się
      zwierzają i proszą o radę. I niebieskookie dziewczę i zalotnicy.
      • rolotomasi Re:Afera GrupyTrzymającej Waadzę,robi się ciekawie 23.01.04, 21:04
        było "Z tego mógłby być brazylijski serial."
        Jak dotąd t1s pisarzem i poetą był, a tu scenariusz gotowy zapodał - Witamy z
        zadowoleniem ten bardzo korzystny kierunek zmian. Biorąc pod uwagę obecność na
        scenie: producenta filmowego specow od public realitions i innych naturszczyków
        z politycznego ZOO- nic tylko kręcić, to jest mylerować, tfu chciałem powiedzieć
        E tam spadam-y
        • Gość: t1s Re:Afera GrupyTrzymającej Waadzę,robi się ciekawi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.01.04, 22:53
          I z dumą różnie bywa. Brazlia po zaostrzeniu przez USA przepisów wjazdowych
          zareagowała od razu i goście z północy już muszą się ustawiać w kolejce do
          zdjęcia pamiątkowego i szykować rączki do pobrania odcisków. A Kwach będzie się
          prosił o wizy jak smarkacz.
          • Gość: kataryna Re:Afera GrupyTrzymającej Waadzę,robi się ciekawi IP: *.idea.pl 23.01.04, 23:01
            Gość portalu: t1s napisał(a):

            > I z dumą różnie bywa. Brazlia po zaostrzeniu przez USA przepisów wjazdowych
            > zareagowała od razu i goście z północy już muszą się ustawiać w kolejce do
            > zdjęcia pamiątkowego i szykować rączki do pobrania odcisków. A Kwach będzie
            się
            >
            > prosił o wizy jak smarkacz.



            A ja w Olka wierzę. Będzie walczył o wizy jak lew, w końcu zaprawiony w bojach
            z komuną.
            • Gość: t1s Re:Afera GrupyTrzymającej Waadzę,robi się ciekawi IP: *.aster.pl / *.acn.pl 23.01.04, 23:22
              Gość portalu: kataryna napisał(a):

              > Gość portalu: t1s napisał(a):
              >
              > > I z dumą różnie bywa. Brazlia po zaostrzeniu przez USA przepisów wjazdowyc
              > h
              > > zareagowała od razu i goście z północy już muszą się ustawiać w kolejce do
              >
              > > zdjęcia pamiątkowego i szykować rączki do pobrania odcisków. A Kwach będzi
              > e
              > się
              > >
              > > prosił o wizy jak smarkacz.
              >
              >
              >
              > A ja w Olka wierzę. Będzie walczył o wizy jak lew, w końcu zaprawiony w
              bojach
              > z komuną.


              Żeby mu się tylko znowu strony nie pomyliły i nie wywalczył tego, że Polaków
              przy wjeździe będą obrączkować.
              • rolotomasi Re:Afera GrupyTrzymającej Waadzę,robi się ciekawi 23.01.04, 23:49
                było: " A Kwach będzie się prosił o wizy jak smarkacz. "

                Nie da rady, a jak wróci z niczym, a wróci, będzie na prawdę nieciekawie.
                Kontrolę paszportową w Brazylii to bym chciał zobaczyć. To musi być piękny widok
                Aha, nie odciągaj mnie tu od głównego tematu- scenariusza, ostatnio nic nie
                piszesz w dziedzinie Sztuki więc..samo się przez się rozumie.
                PZDR
                • Gość: t1s Re:Afera GrupyTrzymającej Waadzę,robi się ciekawi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.01.04, 12:47
                  rolotomasi napisał:

                  > było: " A Kwach będzie się prosił o wizy jak smarkacz. "
                  >
                  > Nie da rady, a jak wróci z niczym, a wróci, będzie na prawdę nieciekawie.
                  > Kontrolę paszportową w Brazylii to bym chciał zobaczyć. To musi być piękny
                  wido
                  > k

                  Tak, wszyscy przechodzą a zgarniają tylko tego najbardziej dumnego,
                  najkolorowiej ubranego, z największymi walizami i najwiekszą ilością kart
                  kredtowych.
                  Pokazywali w tv takiego potencjalnego terrorstę z Teksasu. Tabliczka pod szyją,
                  jak na liście gończym. I tylko jakoś brakło mi tego ichniego uśmiechu.

                  > Aha, nie odciągaj mnie tu od głównego tematu- scenariusza, ostatnio nic nie
                  > piszesz w dziedzinie Sztuki więc..samo się przez się rozumie.
                  > PZDR


                  Te seriale 1584 odcinkowe to się chyba robi tak; kręci się jeden odcinek, potem
                  powtarza 1583 razy a w 1584 ślubów niemal tyle co odcinków.
                  Można by tylko wprowadzić Leppera, na ryj nałozyć mu dziurawy słomkowy kapelusz
                  i niech robi za poganiacza.
                  A na koniec wesela, oczywiście w zgodzie z polityczną poprawnością-Panna
                  Majestatówna wyjeżdża do Europy by dokończyć studia, więc zalotnicy Leszek i
                  Adaś zakopują topór wojenny i tanecznym krokiem zmierzają do urzędu stanu
                  cywilnego z którego już pod rękę wychodzą Lepper z uszatym wujem.

                  pzdr
                  • rolotomasi Re:Afera GrupyTrzymającej Waadzę,robi się ciekawi 25.01.04, 01:00
                    t1s napisał" Te seriale 1584 odcinkowe to się chyba robi tak; kręci się jeden
                    odcinek, potem powtarza 1583 razy a w 1584 ślubów niemal tyle co odcinków.
                    Można by tylko wprowadzić Leppera, na ryj nałozyć mu dziurawy słomkowy kapelusz
                    i niech robi za poganiacza. A na koniec wesela, oczywiście w zgodzie z
                    polityczną poprawnością-Panna > Majestatówna wyjeżdża do Europy by dokończyć
                    studia, więc zalotnicy Leszek i Adaś zakopują topór wojenny i tanecznym krokiem
                    zmierzają do urzędu stanu cywilnego z którego już pod rękę wychodzą Lepper z
                    uszatym wujem."

                    Ja widać bieglość i pióro lekkie, nic tylko pisać a nie się opcyndalać.
                    Już raz sugerowalem wykonanie raportu za 2003 - to się nazywa referat
                    podsumowujący, cy cus w ten deseń. Może tą razą napisze coś kulega, a ?
                    PZDR
    • Gość: CoJest Re: Afera Rywina - robi się smutno i ponuro IP: *.chello.pl 23.01.04, 21:30
      Ale może nie do końca.
      I tak niezupełnie a propos przypominam tekst, który już się na KF pojawił:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10115069&a=10247667
    • Gość: 44 Brawo Kataryna IP: *.rasserver.net 24.01.04, 09:37
      za ten kawalek...


      "Z tego, że od kilkunastu lat patrzymy na nierozliczonych z niczego
      prawdziwych
      zbrodniarzy. I widzimy jak są wprowadzani na kolejne salony przez nasze (byłe)
      autorytety. Człowiek lubi mieć jasność w sprawach podstawowych, co jest czarne
      a co białe, co dobre a co złe. Komu można wierzyć a kto jest szmatą. I to
      wszystko się po 89 zatarło, autorytety nagle zaczęły wmawiać, że szmata jest
      człowiekiem honoru, że złodziej nie powinien płacić za zniszczenie
      zagrabionego
      jeśli w końcu (po kilkudziesięciu latach i po namowach) oddał, że w zasadzie
      ci
      co wszystkich przez lata za pysk trzymali to całkiem równi kolesie. I
      człowiekowi zaczyna być wszystko jedno. Jak można rozliczać z czegokolwiek
      jeśli kryteria oceny się zmieniają? Po co w ogóle pamiętać, jeśli nigdy ta
      pamięć nam się do niczego nie przydała? Poza jednym czerwcowym dniem o którym
      przypomina Ayran. Ale to był jeden dzień. Jak na 15 lat to mało."


      Dzieki Bogu,ze nie jestem sam...
      • homosovieticus Propozycję odsuniecia byłych ludzi władzy od 24.01.04, 12:39
        "nowopowstajacych struktur państwowych" składało PC -Kaczyńscy byli goracymi
        orędownikami tej tezy.Mówiono o dziesiecioletnim okresie karencji.Michnik był
        przeciw.Mazowiecki również.Wildestein mówi i pisze o tym wszędzie, gdzie sie da.
        Ordynacka jest prostą kontynuacją lini politycznej ( dyktatura ciemniakow z
        dyplomami)niszczacej Państwo i lekceważacej Naród.Pod żadnym pozorem nie mozna
        dopuscic ich do władzy.Pamietajmy o tem przy wyborach.

        Gość portalu: 44 napisał(a):

        > za ten kawalek...
        >
        >
        > "Z tego, że od kilkunastu lat patrzymy na nierozliczonych z niczego
        > prawdziwych
        > zbrodniarzy. I widzimy jak są wprowadzani na kolejne salony przez nasze
        (byłe)
        > autorytety. Człowiek lubi mieć jasność w sprawach podstawowych, co jest
        czarne
        > a co białe, co dobre a co złe. Komu można wierzyć a kto jest szmatą. I to
        > wszystko się po 89 zatarło, autorytety nagle zaczęły wmawiać, że szmata jest
        > człowiekiem honoru, że złodziej nie powinien płacić za zniszczenie
        > zagrabionego
        > jeśli w końcu (po kilkudziesięciu latach i po namowach) oddał, że w zasadzie
        > ci
        > co wszystkich przez lata za pysk trzymali to całkiem równi kolesie. I
        > człowiekowi zaczyna być wszystko jedno. Jak można rozliczać z czegokolwiek
        > jeśli kryteria oceny się zmieniają? Po co w ogóle pamiętać, jeśli nigdy ta
        > pamięć nam się do niczego nie przydała? Poza jednym czerwcowym dniem o którym
        > przypomina Ayran. Ale to był jeden dzień. Jak na 15 lat to mało."
        >
        >
        > Dzieki Bogu,ze nie jestem sam...
        • numer11 bez komisji 24.01.04, 14:03
          to nudno strasznie i smutno. nawet lwa andowskiego nie pokazuja juz, nie
          wspominajac o ziobrze. komisjo wroc!
          • homosovieticus Re: bez komisji, bez rozliczeń i bez karencji 24.01.04, 20:28
            numer11 napisała:

            > to nudno strasznie i smutno. nawet lwa andowskiego nie pokazuja juz, nie
            > wspominajac o ziobrze. komisjo wroc!

            Numer 11 blondynko ukochana, wracaj do tematu.Gawedzimy o dekomunizacji!
            • numer11 Re: bez komisji, bez rozliczeń i bez karencji 24.01.04, 22:04
              homosovieticus napisał:

              > Numer 11 blondynko ukochana, wracaj do tematu.Gawedzimy o dekomunizacji!

              achh, homosovieticus brunecie ukochany. nigdy nie bylam blondynka, nie mowiac o
              byciu w temacie, wiec nie widze szansy by do niego wracac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja