Dodaj do ulubionych

Ciemno już

    • iza.bella.iza Re: Ciemno już 26.06.04, 20:49
      Jeszcze niezupełnie się ściemniło, ale ja już zapraszam. Stawiam na stół jadła
      i napitki wszelkie dla wszystkich, którzy chcą się zadumać nad Tym, którego
      pożegnaliśmy dziś na zawsze. Może uda nam się podumać tutaj bez towarzystwa
      zawistnych frustratów i moralnych ślepców.

      p.s. egzamin zdałam:)
      • basia.basia Re: Ciemno już 26.06.04, 21:56
        iza.bella.iza napisała:

        > Jeszcze niezupełnie się ściemniło, ale ja już zapraszam. Stawiam na stół
        jadła
        > i napitki wszelkie dla wszystkich, którzy chcą się zadumać nad Tym, którego
        > pożegnaliśmy dziś na zawsze. Może uda nam się podumać tutaj bez towarzystwa
        > zawistnych frustratów i moralnych ślepców.

        Mam nadzieję, że nie wywołałaś wilków z lasu:(
        Zdaje mi się, że wielu ludzi, którzy nie potrafią
        się powstrzymać od wstrętnych komentarzy , nie ma
        pojęcia o tym kim był. I że był kimś wyjątkowym.

        "Śladem dziadka i ojca

        Dziadek mój był bojowcem Organizacji Bojowej PPS. Ojciec w 1920 roku poszedł na
        front na ochotnika. Miał wtedy 15 lat, podstawił kolegę, który zgłosił się za
        niego na komisję lekarską. Potem uczestniczył w powstaniu śląskim. Należał do
        PPS, był w Armii Krajowej. Nie umiem oddzielić tego, co widziałem, od całej tej
        legendy, którą mi przekazywali. Czuję się uczestnikiem rewolucji 1905 roku.
        Kiedy pierwszy raz w życiu zakładano mi kajdanki, odczułem wzruszenie."

        >
        > p.s. egzamin zdałam:)

        GRATULUJĘ:))))
        Twoje zdrowie:)
        • iza.bella.iza Re: Ciemno już 26.06.04, 22:26
          basia.basia napisała:

          >
          > Mam nadzieję, że nie wywołałaś wilków z lasu:(

          No niech się ktory ośmielić wsadzić tutaj swój wstrętny pysk!

          > Zdaje mi się, że wielu ludzi, którzy nie potrafią
          > się powstrzymać od wstrętnych komentarzy , nie ma
          > pojęcia o tym kim był. I że był kimś wyjątkowym.

          Mają pojęcie i dlatego właśnie tak plują. Przy Nim czują bowiem jak im życie
          przeciekło przez palce lub nie są w stanie uwierzyć, że człowiek potrafi być
          dobry, pełen pokory i miłosierdzia. Nie potrafią zrozumieć, że można chcieć żyć
          dla drugiego człowieka a nie dla forsy. To mali ludzie są i niech ich Pan ma w
          swojej opiece, bo zawiść, która ich toczy, to straszne brzemię. Jackowi żadnej
          ujmy nie czynią, sobie tylko wystawiają świadectwo.

          A dzień dziś w Warszawie był chmurno - słoneczny. Pokropiło parę razy, ale tak
          symbolicznie. Pewnie Jacek w niebie śpiewał piosenkę, którą kiedyś napisał dla
          swoich dzieci:

          Słoneczko późno dzisiaj wstało
          I w takim bardzo złym humorze,
          I świecić też mu się nie chciało,
          Bo mówi, że zimno na dworze.

          Lecz gdy piosenkę usłyszało,
          To się tak bardzo ucieszyło,
          Zza wielkiej chmury zaraz wyszło
          I nam radośnie zaświeciło.

          Słoneczko nasze, rozchmurz buzie,
          Bo nie do twarzy ci w tej chmurze,
          Słoneczko nasze, rozchmurz się,
          Maszerować z tobą będzie lżej!

          Słoneczko nasze rozchmurz pyska,
          Bo nie do twarzy ci w chmurzyskach,
          Słoneczko nasze, rozchmurz się,
          Maszerować z tobą będzie lżej!

          > > p.s. egzamin zdałam:)
          >
          > GRATULUJĘ:))))

          Dzięki. To były bardzo ważne egzaminy - teraz zacznę nowy etap mojego życia.
          Jadę rano na tygodniwy, zasłużony urlop.

          > Twoje zdrowie:)

          Twoje również:)




          • rolotomasi Re: Dalej Ciemno 27.06.04, 00:32
            Było"
            "Śladem dziadka i ojca
            Dziadek mój był bojowcem Organizacji Bojowej PPS. Ojciec w 1920 roku poszedł na
            front na ochotnika. Miał wtedy 15 lat, podstawił kolegę, który zgłosił się za
            niego na komisję lekarską. Potem uczestniczył w powstaniu śląskim. Należał do
            PPS, był w Armii Krajowej. Nie umiem oddzielić tego, co widziałem, od całej tej
            legendy, którą mi przekazywali. Czuję się uczestnikiem rewolucji 1905 roku.
            Kiedy pierwszy raz w życiu zakładano mi kajdanki, odczułem wzruszenie."'"

            Ładne życiorysy. To dobrze, gdy ma się w rodzinie takich przodków, to źle gdy
            poszło się inną drogą - tak jak zmarły Kur.
            • basia.basia Re: Dalej Ciemno 27.06.04, 00:42
              rolotomasi napisał:

              > Było"
              > "Śladem dziadka i ojca
              > Dziadek mój był bojowcem Organizacji Bojowej PPS. Ojciec w 1920 roku poszedł
              na
              >
              > front na ochotnika. Miał wtedy 15 lat, podstawił kolegę, który zgłosił się za
              > niego na komisję lekarską. Potem uczestniczył w powstaniu śląskim. Należał do
              > PPS, był w Armii Krajowej. Nie umiem oddzielić tego, co widziałem, od całej
              tej
              >
              > legendy, którą mi przekazywali. Czuję się uczestnikiem rewolucji 1905 roku.
              > Kiedy pierwszy raz w życiu zakładano mi kajdanki, odczułem wzruszenie."'"
              >
              > Ładne życiorysy. To dobrze, gdy ma się w rodzinie takich przodków, to źle gdy
              > poszło się inną drogą - tak jak zmarły Kur.

              Rolo, nie przenoś tutaj sporów o Kuronia.
              I nie oceniaj go.
              KOR zakładał Macierewicz a Kuroń rozkręcał.
              Bez Kuronia byłoby inaczej, myślę że gorzej.
              Daj spokój.
              • rolotomasi Re: Dalej Ciemno 27.06.04, 00:52
                Czasy jedynie słusznej ideologi już minęły, bezpowrotnie minęły - wolno myśleć,
                co się chce.
                Zdaje się, że to jakaś infantylka wypisała swoje oceny - Ja dopisuję swoje
                • Gość: Gość który wyszedł Re: Dalej Ciemno IP: *.chello.pl 27.06.04, 00:58
                  rolotomasi napisał:

                  > Czasy jedynie słusznej ideologi już minęły, bezpowrotnie minęły - wolno
                  myśleć,
                  >
                  > co się chce.

                  Wolno być chamem kiedy się chce i wolno innym włazić do domu z brudnymi butami.
                  Wolno się narzucać ze swoimi poglądami każdemu. Wolno zanudzać swoją mizerną
                  osobą każdego kogo się spotka. Można wreszcie za powyższe od innego wolnego
                  obywatela usłyszeć parę niemiłych słów. Tak więc Rolotomasi usłyszy o sobie co
                  następuje - cham chamem na wieki wieków amen.
                  • rolotomasi Re: Dalej Ciemno 27.06.04, 01:12
                    przedstawicielce Centralnie pojętej Kultury, ~wcale nie chamskiej~ o nie!
                    rolotomasi 27.06.2004 01:06 odpowiedz na list odpowiedz cytując
                    Rozmowa z Krzywą IżąBełą nazywającą siebie: Gość[..] brzydzi mnie, po prostu.
                    Jaki i jej hurtowo z tego portalu usunięty forumowy ex-mąż o.Osioł =HomoCośTam=
                    Maryjan, ksionc z miasta Dyni.
                    Jeszcze raz >> NRSVP
                    • rolotomasi O Prawdziwych Bohaterach 27.06.04, 01:45
                      Odrzuceni
                      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/06.26/Magazyn/a03/a03.html
                      "Ryszarda Wiśniewskiego (lidera siedleckiej "Solidarności" w latach 1980-81)
                      nękano specyficznie; nie został internowany, natomiast wciąż był nachodzony
                      przez esbeków, przesłuchiwany, szturchany, bity, straszony. Rozpuszczano o nim
                      najgorsze plotki. Organizm nie zniósł ciągłego napięcia. Od 1983 roku - z
                      krótkimi przerwami - Wiśniewski wciąż się leczy. Dziś jako 49-latek jest
                      inwalidą I grupy i jeździ od szpitala do szpitala. Ma za sobą udar mózgu i
                      zawał serca, zżera go miażdżyca. 400 złotych renty "
                      i
                      "Odrzuconych jest kilka tysięcy. Żaden z nich nie miał szczęścia pokazywać się
                      w pobliżu ówczesnych tuzów opozycji. Działali w mniejszych ośrodkach, w mniej
                      znanych zakładach. I być może dlatego na nich spadł główny ciężar represji
                      stanu wojennego, wywracając im życie, przerywając kariery, odbierając zdrowie.
                      Dziś są słabi, schorowani, biedni, zgorzkniali. Pozostają poza głównym nurtem
                      życia, poza polityką. Za starzy, by walczyć o lepsze warunki życia, ze zbyt
                      skomplikowanymi życiorysami zawodowymi (krótszy staż pracy z powodu licznych
                      zatrzymań, internowania, więzień, zakazu zatrudniania), by przysługiwały im
                      godziwe renty. Janusz Olewiński - II grupa inwalidzka, nieco ponad 400 złotych
                      renty, Leon Żbikowski - 400 złotych emerytury, Władysław Kałudziński - II grupa
                      inwalidzka, ponad 400 złotych renty, Piotr Bączek, Andrzej i Zygmunt Goławscy,
                      Ryszard Piekart.. Co chwilę któryś z nich musi się poddać jakiemuś kosztownemu
                      leczeniu, by ratować życie. Nie stać ich na to.

                      Ponad dwadzieścia lat temu byli nie tylko młodsi. Byli zdrowi, silni, pełni
                      nadziei. Zakładali "Solidarność", mobilizowali ludzi, uczyli się społecznego
                      zaangażowania.
                      Przeciwko takim jak oni wprowadzono stan wojenny. Większość z nich znalazła się
                      w ośrodkach dla internowanych. Niektórzy mieli nieszczęście trafić do Kwidzyna,
                      gdzie panowała najbrutalniejsza więzienna pacyfikacja stanu wojennego."
      • leszek.sopot zaduma....(takie sobie ględzenie, bo nie mam gdzie 27.06.04, 02:33
        o tym porozmawiać albo też zwierzyć się z refleksji po pogrzebie Jacka)

        kończy się pewnie epoka ideałów, z przerażeniem patrzę jak najbliższe mi
        otoczenie, ludzie, których znałem od wielu lat, sa teraz tacy lub prawie tacy
        jak wyzuty ze wszystkich skrupułow "szczery" amerykanin z Ożarowa. Cholera nie
        ma własciwie po co żyć, bo żyć dla siebie - a po co? Tak żyją ci, którym
        pieniądze przysłaniaja świat, którzy bohaterstwo, mądrość i talenty mierzą
        wielkością kapitału. Taki świat nam rośnie w Polsce. I to co mówił Adam... czyż
        on nie widzi, że w układy pracownicze w jego firmie przeczą temu co przysięgał
        na grobem Jacka... ile oni ludzi w gazecie zniszczyli - bo musieli, bo takie sa
        prawa rynku? Naprawi krzywdy? Ech, solidarność, wspólnota, zrozumienie, ematia,
        pomoc wzajemna, tolerancja... Gdzie tego wszystkiego szukać?
        Ta pani Małgosia, która powiedziała kilka słów nad grobem, była dla mnie
        największym chyba przeżyciem podczas oglądania relacji, bo była
        taka "zwyczajna" z tym dzieckiem, które musiała odprowadzić do domu i z tymi
        prostymi podziękowaniami i bez tej oficjalnej sztampy. Dobrze, że Maciej Kuroń
        przyszedł w tej dżinsowej koszuli, odciął się od tych wszystkich w garniturach,
        w tym też jakoś symbolicznie pokazał, że jego ojciec był inny, ze miał wizję...
        a odsunięto go - ci miłośnicy rynku, od politycznego życia - także w UW. Jacek
        był jednak wierny swym przyjaciołom, którzyu dalej byli w partii i popierał ich
        w ważnych chwilach, choc nadaremnie. Może gdyby ta partia słuchała tego, co
        mówił Jacek i nie lansowała tego głupiego hasła o silnej klasie średniej... Ale
        jak mogło byc inne hasło z liberałami na karku w UW... teraz ci liberałowie już
        w PO takiego zapewne hasła lansować nie będą...
        Wzruszył mnie ręcznik od Ukraińców i szal (?) od buddystów, a poruszyło mnie
        przemówienie Modzelewskiego - jak brakuje takich ludzi w polityce! Nie chodzi
        nawet o poglądy, ale o stosunek do świata i człowieka, o brak sztucznej pozy,
        wyuczonych gestów, pompy, a głównie chodzi też o szczerość... i o to, że
        polityka to nie walka o władzę i z wrogami politycznymi, ale że jej uprawianie
        ma pomóc ludziom. Czy słowa Modzelewskiego zostaną w czyjejś pamięci, czy będą
        miały jakikolwiek wpływ na przyszłość... chyba najmniejszego, bo idą cięzkie
        czasy, a tylko dobre dla tych z twardymi łokciami i ograniczoną empatią.
        Nie mogłem pojechać na pogrzeb, nie udało mi się nikogo w tej cholernej
        gdańskiej UW namówić na wyjazd, a Borsuk pojechał pociągiem... Akurat nie
        miałem pieniędzy i miałem nadzieję, że znajdą się jeszcze 3 osoby i złożymy sie
        na benzynę i pojedziemy pożegnac Jacka... a tu nic, w całej unii ani jednego
        chętnego, a władze tej cholernej partii nawet nie pomyślały by zaproponowac
        taki wyjazd członkom i sympatykom... A jeszcze widziałem Lisa, widocznie też
        sobie pojechał prywatnie... trochę nie podobał mi się ten pogrzeb, aż tak
        bardzo oficjalny, dobrze, że była ta pani Małgosia, że był Jacek z gitarą...
        Jednak abym nie przesadził, ci oficjeli też zachowali się przecież w porządku,
        tak trzeba było, a różnych prowokatorów, nienawistników, których i tu gościmy
        na forum można siębyło tam spodziwać... Dlaczego jednak Wałęsa nie przyszedł na
        cmentarz, dlaczego był tylko na mszy polowej... mógł sobie darować tego Kwacha
        i to ani be ani me ani kukuryku... Ale, że nie było nikogo z PO, aż taka jawna
        arogancja... Nawet Kaczyński przyszedł i Buzek...
        Dobrze, że na końcu Klef zaśpiewał Tolerancję, zrobiło sie trochę cieplej... bo
        cały czas czułem do siebie, do świata żal, że na tych krzesłach i w sali
        kolumnowej i na cmentarzu siedziało tylu czerwonych... Ech, spokojnie...
        Tolerancja... Bo tak jak słowa z innej piosenki:

        "Mój przyjaciel Jacek
        co bym nie wymyslił
        mówi, że się musze
        ustrzec nienawiści

        Siedzi w kucki, patrzy
        spod przymkniętych powek
        mówi - "nawet ubek
        też jest brat i człowiek"

        Świety człowiek Jacek
        albo nawiedzony
        bo mu przecież tyle
        dokuczył czerwony"

        i znowu zrobiło się smutno...
        • leszek.sopot niepotrzebnie to napisałem...:( 27.06.04, 02:58
          późna noc i coś mnie naszło, i jakieś takie niepoukładane, już lepiej by było
          nic nie pisać, bo wyszło zupełnie cos innego niż chciałem, jest późna noc, spać
          trzeba, sen nie prxzychodzi, myśli od sasa do lasa i najważniejsze rzeczy sie
          pomija jakieś pstre się eksponuje, to nie jest W poszukiwaniu straconego czasu,
          ani drogi do dumu Ulissesa w Dablinie...
          • Gość: wartburg Re: niepotrzebnie to napisałem...:( IP: *.b.dial.de.ignite.net 27.06.04, 14:50
            Bardzo dobrze, że napisałeś to, co napisałeś. Transmisję z uroczystości
            pogrzebowych oglądalem wyrywkowo i po przeczytaniu Twojego postu, natychmiast
            tego pożałowałem. Bo to był niezły punkt zobaczenia, co się dzieje nad Wisłą.
            Relacja z pogrzebu oglądanego w telewizorze przez kogoś, kto chętnie by tam
            był, ale komu zabrakło pieniędzy na przyjazd do Warszawy. Takie szczegóły
            otwierają oczy. Natychmiast przypomniał mi się Wyspiański, ktory w podobnym
            jasnowidzeniu zaczął pisać "Wesele". Ten taniec upiorów nad trumną Kuronia.
            Kwach gładki, zdaniami gładkimi klepiący i jego druh Oleksy. Czego oni tam
            szukali?

            Bardzo dobrze, że to napisałeś...
          • basia.basia Re: niepotrzebnie to napisałem...:( 27.06.04, 16:54
            leszek.sopot napisał:

            > późna noc i coś mnie naszło, i jakieś takie niepoukładane, już lepiej by było
            > nic nie pisać, bo wyszło zupełnie cos innego niż chciałem, jest późna noc,
            spać
            >
            > trzeba, sen nie prxzychodzi, myśli od sasa do lasa i najważniejsze rzeczy sie
            > pomija jakieś pstre się eksponuje,

            Wcale nie! Myślę, że to co napisałeś to jest żal za prawdziwą"S",
            z tych pierwszych lat. Za wielkim narodowym zrywem, solidarnością
            w walce z komuną i w walce o nowe państwo, oparte właśnie o ideały
            "S". Chodziło o państwo obywatelskie - dla wszystkich. Tak by każdy
            czuł się potrzebny, traktowany z godnością itd.
            Nie wyszło. Ale ja mam nadzieję, że z perspektywy 15 lat widać
            lepiej gdzie były błędy i może następni będą lepiej rządzić.
            Już dwa razy okazało się, że nie da się rządzić przeciw narodowi.
            Może następni wyciągną wnioski?



            to nie jest W poszukiwaniu straconego czasu,
            >
            > ani drogi do dumu Ulissesa w Dablinie...
            • rolotomasi Re: O Prawdziwych Bohaterach 27.06.04, 17:16
              ""Odrzuconych jest kilka tysięcy. Żaden z nich nie miał szczęścia pokazywać się
              w pobliżu ówczesnych tuzów opozycji. Działali w mniejszych ośrodkach, w mniej
              znanych zakładach. I być może dlatego na nich spadł główny ciężar represji"

              Co jakiś czas przypomnę tu piszącym i czytającym, fragmenty prawdy i rzeczywis-
              tości, nie-mendialnej lecz starej i kiepskopachnącej ale przez to właśnie
              wiarygodnej.
              Będzie to też okazją do wyłuskania z tłumu ~zatroskanych~ nibyInteligentnych=ta-
              kich, jak ci wyżej: samo-się-ujawniający, ordynarni i wrodzy prostej prawdzie o
              zwykłych ludziach, stawiający się na oficjałkach- nieważne jakich -dla wywyższe-
              nia swojej małości.
            • leszek.sopot do muszki, wartburga i basi 28.06.04, 19:53
              Dziękuję wam, choć może jednak powinno to byc inaczej napisane, a kilka zdań
              lepiej by nie było a było co innego. Niesprawiedliwie napisałem o Adamie, który
              miał przecież wzruszające pożegnanie, a ja się przyczepiłem nie wiadomo do
              czego... A pominąłem na pewno ważne jeszcze jedno przeżycie, które pojawiło się
              gdy Seweryn czytał wiersz Herberta "Przesłanie Pana Cogito". To jest jeden z
              najważniejszych wierszy w moim życiu...
              • basia.basia Re: do muszki, wartburga i basi 29.06.04, 00:12
                leszek.sopot napisał:

                > Dziękuję wam, choć może jednak powinno to byc inaczej napisane, a kilka zdań
                > lepiej by nie było a było co innego. Niesprawiedliwie napisałem o Adamie,
                który
                >
                > miał przecież wzruszające pożegnanie, a ja się przyczepiłem nie wiadomo do
                > czego...

                Wiadomo czego. O "Przesłanie ..." chodzi. Wiesz dobrze, że AM zapomniał albo
                odrzucił. Podobnie z "Potęgą smaku". A przecież to on w "Dziejach honoru
                w Polsce" napisanych w więzieniu (jeden rozdział poświęcił wierszom i postawie
                Herberta, którego podziwiał i z którym się pokłócił) umieścił dedykację
                dla Czesława Kiszczaka:

                "Poznałem także plemię Jahu
                Co wielbi własne ekskrementy,
                Żyjący w niewolniczym strachu
                Donosicielski lud wyklęty."

                Minęło trochę lat i ...

                Natomiast Jacek Kuroń był po prostu uczciwym człowiekiem.


                A pominąłem na pewno ważne jeszcze jedno przeżycie, które pojawiło się
                >
                > gdy Seweryn czytał wiersz Herberta "Przesłanie Pana Cogito". To jest jeden z
                > najważniejszych wierszy w moim życiu...
                • leszek.sopot Re: do muszki, wartburga i basi 29.06.04, 00:45
                  basia.basia napisała:

                  > leszek.sopot napisał:
                  >
                  > > Dziękuję wam, choć może jednak powinno to byc inaczej napisane, a kilka zd
                  > ań
                  > > lepiej by nie było a było co innego. Niesprawiedliwie napisałem o Adamie,
                  > który miał przecież wzruszające pożegnanie, a ja się przyczepiłem nie wiadomo
                  do> > czego...
                  >
                  > Wiadomo czego. O "Przesłanie ..." chodzi. Wiesz dobrze, że AM zapomniał albo
                  > odrzucił. Podobnie z "Potęgą smaku". A przecież to on w "Dziejach honoru
                  > w Polsce" napisanych w więzieniu (jeden rozdział poświęcił wierszom i
                  postawie Herberta, którego podziwiał i z którym się pokłócił) umieścił dedykację
                  > dla Czesława Kiszczaka:
                  > "Poznałem także plemię Jahu
                  > Co wielbi własne ekskrementy,
                  > Żyjący w niewolniczym strachu
                  > Donosicielski lud wyklęty."
                  >
                  > Minęło trochę lat i ...

                  Ale ja też pamiętam niektóre tekst Herberta, które były drukowane w "Tygodniku
                  Solidarność" - mistrz w tych tekstach też nie zachowywał sie honorowo. Pamiętam
                  jakis jego tekst, który na mnie sprawił wrażenie jakbym czytał Wrzodaka. Nie
                  zachowałem tego tekstu, trzba by spojrzeć w bibliotece do zszywek z pierwszej
                  połowy lat 90. Dla mnie te tekst nie miały znaczenia, traktowałem je jakby ich
                  nie było, Herbert pozostał dla mnie zawsze tym, który pisał "Raport z
                  oblężonego mista" i dawał Przesłanie na przyszłość...

                  > Natomiast Jacek Kuroń był po prostu uczciwym człowiekiem.
                  >
                  > A pominąłem na pewno ważne jeszcze jedno przeżycie, które pojawiło się
                  > >
                  > > gdy Seweryn czytał wiersz Herberta "Przesłanie Pana Cogito". To jest jeden
                  > z
                  > > najważniejszych wierszy w moim życiu...
          • kataryna.kataryna Re: niepotrzebnie to napisałem...:( 28.06.04, 22:56
            leszek.sopot napisał:

            > późna noc i coś mnie naszło, i jakieś takie niepoukładane, już lepiej by było
            > nic nie pisać, bo wyszło zupełnie cos innego niż chciałem, jest późna noc,
            spać
            >
            > trzeba, sen nie prxzychodzi, myśli od sasa do lasa i najważniejsze rzeczy sie
            > pomija jakieś pstre się eksponuje, to nie jest W poszukiwaniu straconego
            czasu,
            >
            > ani drogi do dumu Ulissesa w Dablinie...



            Nie przesadzaj, napisałeś szczerze, pod wpływem emocji, i na pewno nie Ty jeden
            miałeś mieszane uczucia. Mnie na przykład Michnik bardzo wzruszył, wiem, że
            można mu wiele zarzucić ale te łzy na pogrzebie to przecież także dowód, że sam
            tęskni za ideałami, których nie potrafił jak Kuroń wcielać w życie. To były łzy
            człowieka, który czuje że nie sprostał, na pożegnanie tego, który był wierny do
            końca. Tak to odebrałam, choć pewnie przesadzam bo nie czytałam tego rozumem. W
            każdym razie Michnik znad trumny, łamiącym głosem mówiący o różach, był mi
            bardzo bliski. Druga sprawa - Wałęsa. Nie było go w sejmie, nie było go
            (prawdopodobnie) na cmentatrzu ale był na podwórzu, modlił się w parku - a to w
            tych dwóch miejscach pożegnanie Kuronia było najbardziej bliskie samemu
            Kuroniowi, który zawsze wolał być ze zwykłymi ludzmi niż wśród dygnitarzy
            otoczonymi borowcami. Wałęsa był tam gdzie trzeba było być. A tam gdzie
            wypadało się pokazać - widać nie miał potrzeby. Bujak też wolał ciągnąć lawetę
            z trumną niż pozować w sejmie. Tak jak Ciebie, najbardziej mnie wzruszyła pani
            Bal, ziemia lwowska i ręcznik od Ukraińców, i ta szarfa od buddystów. I list od
            Havla. A największy żal mam do Platformy, która z tej okazji nie przełożyła
            swojej rady krajowej. Zresztą dziwny był to pogrzeb, to jednoczesne pożegnanie
            w Sejmie, gdzie większość ludzi Kuronia nie rozumiała póki żył, i pożegnanie na
            Żoliborzu, przez ludzi, którzy go znali prawdziwego i kochali, dla których
            nigdy nie był niewygodny. Te dwa miejsca, dwa orszaki żałobnoików, były jakieś
            symboliczne.
            • leszek.sopot Sadźmy róże dopóki Ziemia nam kręci się 28.06.04, 23:57
              Tak, masz rację z Adamem i ja dlatego napisałem, że żałuje tych kilku słów w
              których się do niego niepotrzebnie w tym momencie przyczepiłem. On chyba w tym
              momencie, gdy czytał swoje pożednanie, chyba wtedy dotarło tak głęboko do
              niego, że stracił największego przyjaciela, z którym najbardziej łączyły go
              nieustanne spory... Przy okazji jego tekstu na 15 lecie dyskutowaliśmy trochę o
              nim i o Jacku, ktoś mnie prowokował (chyba Basia?) bym napisał co myślę o
              Adamie po przeczytaniu wywiadu w "Życiu". Wtedy napisałem, wbrew temu co
              wcześniej tłumaczyłem homosovieticowi, że Adam nie czuje już tego, że sprawy w
              Polsce dla prostych ludzi poszły nie tak, że zamknął się w twierdzy gabinetu i
              już nawet zza drzwi dobiegaja szmery z newsroomu o kursach akcji. Pisałem coś o
              tym, że redaktora połknęła Agora a on sam żyje już jedynie w sferze wysokiej
              polityki. Wcześniej uwarzałem, że tak nie jest, że to czytelników w swoim
              tekście na 15-lecie Gazety pragnie przekonać, namówić do tego, by spojrzeli
              pozytywnie na Polske i jej sukcesy, a sam jednak ma w sobie nadal ten cień
              Jacka i jego widzenie współczesności. Na Powązkach mogłem się jednak przekonać,
              że chyba niepotrzebnie zmieniłem zdanie, że on czuje i rozumie podobnie jak
              jacek, ale i podobnie jak on nie wie za bardzo co robić... Mam nadziję, że Adam
              z powrotem stanął na ziemi, że będzie musiał zderzyć się na powrót z wieloma
              problemami. Czy da sobie radę bez Jacka, może tak bo przecież zostały po nim
              choćby te pieśni:

              Seweryn Goszczyński
              "Przy sadzeniu róż"

              Sadźmy, przyjacielu, róże!
              Długo jeszcze, długo światu
              Szumieć będą śnieżne burze,
              Sadźmy je przyszłemu latu!

              My, wygnańcy stronn rodzinnych,
              Może już nie ujrzym kwiatu,
              A więc sadźmy je dla innych,
              Szczęśliwszemu sadźmy światu!

              Jakże los nasz piękny, wzniosły!
              Gdzie idziemy - same głogi;
              Gdzieśmy przeszli - róże wzrosły;
              Więc nie schodźmy z naszej drogi!

              Idźmy, szczepmy! Gdy to znuży,
              Świat wiecznego wypocznienia
              Da nam milszy kwait od róży:
              Łzy wdzięczności i spomnienia.


              Bułat Okudżawa
              "Francois Villon"

              Dopóki nam Ziemia kręci się,
              dopóki jest tak czy siak,
              Panie ofiaruj każdemu z nas,
              czego mu w życiu brak -
              mędrcowi darować głowę racz,
              tchórzowi dać konia chciej,
              sypnij grosz szczęściarzom...
              I mnie w opiece swej miej.

              Dopóki nam Ziemia obraca się,
              o Panie daj nam znak -
              tym, którzy pragną władzy,
              niech władza im pójdzie w smak,
              daj szczodrobliwym odetchnąć,
              raz niech zapłacą mniej,
              daj Kainowi skruchę...
              I mnie w opiece swej miej.
              Ja wiem, że Ty wszystko możesz,
              ja wierzę w Twą moc i gest,
              jak wierzy żołnierz zabity,
              że w siódmym niebie jest,
              jak zmysł każdy chłonie
              z wiarą Twój ledwie słyszalny głos,
              jak wszyscy wierzymy w Ciebie,
              nie wiedząc, co niesie los.

              Panie zielonooki, mój Boże jedyny spraw -
              dopóki nam ziemia toczy się,
              zdumiona obrotem spraw,
              dopóki czasu i prochu wciąż jeszcze wystarcza jej -
              daj każdemu po trochu...
              I mnie w opiece swej miej.

              Piękne teksty, ale nie muszą się smutno kojarzyć, teraz gdy Jacka już nie ma.
              Jacek po to je powtarzał bo niosły nadzieję...

              Ja wiedziałem, że Wałęsa był na mszy polowej, ale miałem i tak żal, że nie
              poszedł na Powązki - zapewne dlatego, że był tam Kwaśniewski.
              • kataryna.kataryna Re: Sadźmy róże dopóki Ziemia nam kręci się 29.06.04, 00:07
                leszek.sopot napisał:

                > Tak, masz rację z Adamem i ja dlatego napisałem, że żałuje tych kilku słów w
                > których się do niego niepotrzebnie w tym momencie przyczepiłem. On chyba w
                tym
                > momencie, gdy czytał swoje pożednanie, chyba wtedy dotarło tak głęboko do
                > niego, że stracił największego przyjaciela, z którym najbardziej łączyły go
                > nieustanne spory... Przy okazji jego tekstu na 15 lecie dyskutowaliśmy trochę
                o
                >
                > nim i o Jacku, ktoś mnie prowokował (chyba Basia?) bym napisał co myślę o
                > Adamie po przeczytaniu wywiadu w "Życiu". Wtedy napisałem, wbrew temu co
                > wcześniej tłumaczyłem homosovieticowi, że Adam nie czuje już tego, że sprawy
                w
                > Polsce dla prostych ludzi poszły nie tak, że zamknął się w twierdzy gabinetu
                i
                > już nawet zza drzwi dobiegaja szmery z newsroomu o kursach akcji. Pisałem coś
                o
                >
                > tym, że redaktora połknęła Agora a on sam żyje już jedynie w sferze wysokiej
                > polityki. Wcześniej uwarzałem, że tak nie jest, że to czytelników w swoim
                > tekście na 15-lecie Gazety pragnie przekonać, namówić do tego, by spojrzeli
                > pozytywnie na Polske i jej sukcesy, a sam jednak ma w sobie nadal ten cień
                > Jacka i jego widzenie współczesności. Na Powązkach mogłem się jednak
                przekonać,
                >
                > że chyba niepotrzebnie zmieniłem zdanie, że on czuje i rozumie podobnie jak
                > jacek, ale i podobnie jak on nie wie za bardzo co robić... Mam nadziję, że
                Adam
                >
                > z powrotem stanął na ziemi, że będzie musiał zderzyć się na powrót z wieloma
                > problemami.



                Być może jedyna różnica między nimi to to, że Kuroń do końca wierzył, że można
                i że warto zaś Michnik stał się pragmatykiem i zamiast zmieniać świat pod
                siebie, zmienił się pod świat. Ale jego słowa i łzy na cmentarzu były bardzo
                szczere, to były nie tylko łzy tęsknoty za Jackiem, ale może i za tamtym
                Adamem, który był Jacka druhem, i który Jacka zostawił, mentalnie i
                emocjonalnie. Michnik poszedł do przodu, ale jak się obejrzał za siebie,
                okazało się, że nie ma już tego, do którego warto było wracać. I mam nadzieję,
                że te własne łzy zapamięta, i że dotrzyma przyrzeczenia danego Jackowi. Chociaż
                nie wiem czy to jeszcze możliwe. Bez Jacka.
                • leszek.sopot Re: Sadźmy róże dopóki Ziemia nam kręci się 29.06.04, 00:21
                  Jest chyba jeszcze problem tej całej machiny, firmy czy koncernu Agory - czy
                  tam jest miejsce na takie myślenie, czy redakcja nie przegrywa z obecnie juz
                  osobną spółką a niegdyś działem marketingu i reklamy? Nie znam specyfiki
                  warszawskiej redakcji, nie wiem jaki tam panuje duch, ale zgaduję, że wola
                  naczelnego nie wystarczy by czymś natchnąć, coś zacząć zmieniać w jej
                  charakterze. Przy okazji jubileuszu Gazety też pisałem o tym, że wolałem tę
                  gazetę z pierwszych 3 lat, czułem w niej wówczas tego obywatelskiego ducha,
                  była w niej jakaś iskra, ideały. Ideały, które nie były wykorzystywane jako
                  slogan reklamowy... Teraz jaka jest gazeta - czy może sobie pozwolić na
                  niesloganowe traktowanie ideałów i etosu (jak to nawet brzmi dziś nieładnie!) z
                  lat 80.? Adam będzie chciał coś w GW zmienić. Zapewne poza gazetą nic nie
                  będzie próbował, no bo i co mógłby robić co mogłoby przyczyniać się do zmiany
                  rzeczywistości? Zapewne nie jeden Adam przeżył w Gazecie śmierć Jacka i nie
                  tylko on będzie myślał co robić dalej, jak pozbyć się tego balastu reklamowego
                  sloganów na bilbordach i ciągle podejmowanych akcji promocyjnych...
                  Wszystko poszło już bardzo daleko, zmiany zaszły bardzo daleko tak jak i
                  zmienił się sposób traktowania polityki i dyskusji politycznej. Będzie ciężko
                  cokolwiek zmienić...
                  • Gość: franek Re: Sadźmy róże dopóki Ziemia nam kręci się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 00:56
                    leszek.sopot napisał:

                    > Będzie ciężko
                    > cokolwiek zmienić...

                    Będzie ciężko, ale - jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem - coś może się
                    udać. To temat na dłuższą i dość osobistą, z powodu pewnych planów, rozmowę.
                    Więcej napisać nie chcę i nie mogę, na pewno nie tutaj.
                    W każdym razie - trochę osób ma świadomość tego, że trzeba postarać się coś
                    zmienić. Inaczej Gazeta przestanie być naszą Gazetą.
                    • leszek.sopot Re: Sadźmy róże dopóki Ziemia nam kręci się 29.06.04, 01:26
                      Trzymam kciuki!
                      A dla polepszenia nastroju i chęci do działania posłuchaj pewnego monologu,
                      który jakoś kojarzy mi sie z narzekaniami czytelników na Gazetę, które jak
                      grochem o ścianę...
                      ftp://sunsite.icm.edu.pl/mirrors/ftp.kabaret.art.pl/audio/dudek/Kobuszewski -
                      Ksiazka zyczen i zazalen.mp3
                    • Gość: marynat Re: Sadźmy róże dopóki Ziemia nam kręci się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 01:26
                      Gość portalu: franek napisał(a):
                      > ...trzeba postarać się coś
                      > zmienić. Inaczej Gazeta przestanie być naszą Gazetą.

                      I Polska juz nie taka, i Gazeta inna, i my inni. Niektórzy całkiem inni, a
                      inni - tylko jacys tacy nieswoi. Wszystko poszło w rozsypkę. Czy istnieje nowy
                      wspólny mianownik? Czy ktoś, jak Jacek, potrafi zebrać wokół siebie idealistów,
                      którzy potrafią ten wspólny mianownik odszukać? Oczyścić - by zalśnił wskazując
                      drogę? Ale nie drogę stamtąd, tamtej już nie ma. Drogę stąd. Tylko... dokąd?...
                      • leszek.sopot Re: Sadźmy róże dopóki Ziemia nam kręci się 29.06.04, 01:48
                        Gość portalu: marynat napisał(a):

                        > Gość portalu: franek napisał(a):
                        > > ...trzeba postarać się coś
                        > > zmienić. Inaczej Gazeta przestanie być naszą Gazetą.
                        > I Polska juz nie taka, i Gazeta inna, i my inni. Niektórzy całkiem inni, a
                        > inni - tylko jacys tacy nieswoi. Wszystko poszło w rozsypkę. Czy istnieje
                        nowy wspólny mianownik? Czy ktoś, jak Jacek, potrafi zebrać wokół siebie
                        idealistów, którzy potrafią ten wspólny mianownik odszukać? Oczyścić - by
                        zalśnił wskazując drogę? Ale nie drogę stamtąd, tamtej już nie ma. Drogę stąd.
                        Tylko... dokąd?...

                        Nie ma chyba innej drogi niż ta, którą idziemy, ale żeby ta droga była choć
                        trochę bardziej uczciwa i mniej wyboista, mniej licencjonowana, kontrolowana i
                        jakaś taka bardziej ludzka, byśmy sie na niej nie tłoczyli i nie rozpychali -
                        to takie chciejstwo, bo przecież ważne sa sposoby na robienie tych nawet małych
                        kroczków, a nie myślenie tylko o ideale (ale i ten jakiś ideał trzeba miec
                        stale z tyłu głowy by nie zboczyc na manowce). Nie można, tak jak to mówił
                        Kuroń zapomnieć o tych, którym transformacja nie dała możliwości nowego startu,
                        o tych pokrzywdzonych lub nieumiejących sobie poradzić - nie przez
                        rozdawnictwo, ale przez inicjatywy lokalne.
                        Ja kiedyś (z 9 lat temu) miałem taki pomysł, że skoro tyle ziemi leży odłogiem
                        w Agencji Rolnej, to czy by nie zrobić nowej reformy rolnej i rozdać ziemi w
                        dzierżawę chłopom z byłych PGR, dać im jakieś nasiona, zwierzęta, niech sami
                        robia niech próbują zawiązywac spółki - mogli by im pomagać w zarządzaniu
                        specjaliści siedzący za biurkami tej Agencji, może ktoś inny. Ważne byłoby
                        spróbowac rozruszać tą najbiedniejszą wieś. Ech, nikt nie stworzył dla tych
                        ludzi żadnego programu...
                    • Gość: 2030 ADAM... IP: 213.56.66.* 29.06.04, 03:41
                      Odpowiadasz na :
                      Gość portalu: franek napisał(a):

                      > leszek.sopot napisał:
                      >
                      > > Będzie ciężko
                      > > cokolwiek zmienić...
                      >
                      > Będzie ciężko, ale - jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem - coś może się
                      > udać. To temat na dłuższą i dość osobistą, z powodu pewnych planów, rozmowę.
                      > Więcej napisać nie chcę i nie mogę, na pewno nie tutaj.
                      > W każdym razie - trochę osób ma świadomość tego, że trzeba postarać się coś
                      > zmienić. Inaczej Gazeta przestanie być naszą Gazetą.


                      Najkrocej jak mozna :

                      ADAM wroc !
                      • basia.basia Re: ADAM... 03.07.04, 00:35
                        Gość portalu: 2030 napisał(a):


                        > > W każdym razie - trochę osób ma świadomość tego, że trzeba postarać się co
                        > ś
                        > > zmienić. Inaczej Gazeta przestanie być naszą Gazetą.
                        >
                        >
                        > Najkrocej jak mozna :
                        >
                        > ADAM wroc !

                        Och nie! Adamowi już dziękujemy:(
                        Filozofia Adama się nie sprawdziła. Nie chcemy szarej demokracji.
                        Chcemy normalnego, dobrze funkcjonującego państwa, które nie będzie
                        tłamsić jednych a drugim sypać płatki róż pod stopy.
                  • Gość: wartburg Re: Sadźmy róże dopóki Ziemia nam kręci się IP: 62.80.61.* 29.06.04, 01:07
                    leszek.sopot napisał:

                    > Jest chyba jeszcze problem tej całej machiny, firmy czy koncernu Agory - czy
                    > tam jest miejsce na takie myślenie, czy redakcja nie przegrywa z obecnie juz
                    > osobną spółką a niegdyś działem marketingu i reklamy? Nie znam specyfiki
                    > warszawskiej redakcji, nie wiem jaki tam panuje duch, ale zgaduję, że wola
                    > naczelnego nie wystarczy by czymś natchnąć, coś zacząć zmieniać w jej
                    > charakterze. Przy okazji jubileuszu Gazety też pisałem o tym, że wolałem tę
                    > gazetę z pierwszych 3 lat, czułem w niej wówczas tego obywatelskiego ducha,
                    > była w niej jakaś iskra, ideały. Ideały, które nie były wykorzystywane jako
                    > slogan reklamowy... Teraz jaka jest gazeta - czy może sobie pozwolić na
                    > niesloganowe traktowanie ideałów i etosu (jak to nawet brzmi dziś nieładnie!)
                    z
                    >
                    > lat 80.? Adam będzie chciał coś w GW zmienić. Zapewne poza gazetą nic nie
                    > będzie próbował, no bo i co mógłby robić co mogłoby przyczyniać się do zmiany
                    > rzeczywistości? Zapewne nie jeden Adam przeżył w Gazecie śmierć Jacka i nie
                    > tylko on będzie myślał co robić dalej, jak pozbyć się tego balastu
                    reklamowego
                    > sloganów na bilbordach i ciągle podejmowanych akcji promocyjnych...
                    > Wszystko poszło już bardzo daleko, zmiany zaszły bardzo daleko tak jak i
                    > zmienił się sposób traktowania polityki i dyskusji politycznej. Będzie ciężko
                    > cokolwiek zmienić...

                    Dla mnie punktem zwrotnym w dziejach gazety były te nieprawdopodobne sumy,
                    którymi podzielili się tam wybrani udziałowcy trzy lata temu. Na Michnika
                    wypadło 37 milionów dolarów. Nie wziął ich, ale to niczego nie zmienia. Nie
                    zapobiegł temu, żeby inni brali. To mi się w głowie nie mogło pomieścić. Była
                    opozycja antykomunistyczna, która swoją siłę i legitymację działania opierała
                    na ideałach lepszego społeczeństwa, pogrążona w pląsie wokół złotego cielca.

                    To się musiało zemścić.
                    • leszek.sopot Re: Sadźmy róże dopóki Ziemia nam kręci się 29.06.04, 01:37
                      Znam opinie ludzi związanych jakoś z Gazetą, potwierdzają, że coś wtedy pękło,
                      ze część redakcji zamieniła się w chodzących bankowców... Ja jednak to
                      pęknięcie zauważyłem już wcześniej, gdzieś w 1992-1993 roku, gdy gazeta zaczęła
                      bardzo inwestować i ciągle brakowało pieniędzy i zadaniem głównym stało się
                      zdobywanie reklam. W 1992 roku też zrobiono rewolucję w wypłatach honorariów -
                      zlikwidowano wierszówki (wliczono je do pensji jako premie uznaniowe), które w
                      każdej gazecie najbardziej dopingują do pisania jak najlepszych tekstów.
                      Zrobiono moim zdaniem jeszcze kilka błędów w oddziałach. Maszyna zaczęła kręcic
                      się lepiej i przynosiła lepsze zyski, ale duch gdzieś zanikał, a wielu
                      dziennikarzy - mam może mylen odczucie - zamieniło sie w rzemiślników i
                      przepisywaczy... Trudno to będzie zmienić.
                      • Gość: wartburg Re: Sadźmy róże dopóki Ziemia nam kręci się IP: 62.80.61.* 29.06.04, 02:15
                        leszek.sopot napisał:

                        > Znam opinie ludzi związanych jakoś z Gazetą, potwierdzają, że coś wtedy
                        pękło,
                        > ze część redakcji zamieniła się w chodzących bankowców... Ja jednak to
                        > pęknięcie zauważyłem już wcześniej, gdzieś w 1992-1993 roku, gdy gazeta
                        zaczęła
                        >
                        > bardzo inwestować i ciągle brakowało pieniędzy i zadaniem głównym stało się
                        > zdobywanie reklam. W 1992 roku też zrobiono rewolucję w wypłatach honorariów -

                        > zlikwidowano wierszówki (wliczono je do pensji jako premie uznaniowe), które
                        w
                        > każdej gazecie najbardziej dopingują do pisania jak najlepszych tekstów.
                        > Zrobiono moim zdaniem jeszcze kilka błędów w oddziałach. Maszyna zaczęła
                        kręcic
                        >
                        > się lepiej i przynosiła lepsze zyski, ale duch gdzieś zanikał, a wielu
                        > dziennikarzy - mam może mylen odczucie - zamieniło sie w rzemiślników i
                        > przepisywaczy... Trudno to będzie zmienić.

                        Pęknięć było z pewnością dużo, ale to, które przypomniałem, wydaje mi się
                        najbardziej znamienne. Choć nie wiem, czy nie lepiej byłoby powiedzieć -
                        widowiskowe. Z dobrze poinformowanych źródeł wiem, że na takiego Skalskiego
                        wypadło ok. 100 milionów zł. Inni też dostali zbliżone sumy. Mówiono mi, że
                        po rozdziale udziałów ci najhojniej obdarowani zaczęli składać wymówienia. Po
                        co męczyć się w Polsce, skoro można przenieść się na Majorkę albo (jak to się
                        Beni Krzykowi marzyło) do Szwajcarii?

                        Dopiero pogróżki, że wówczas dostaliby tylko 10 procent należnego, sprawiły, że
                        zostali. Choć w przypadku Skalskiego i tak byłoby to 10 milionów. Stokrotność
                        nagrody "Nike" przyznawanej przez Gazetę co roku z wielką pompą naszym
                        największym pisarzom...

                        Jeśli zestawić to z dziadowskimi uposażeniami dla dziennikarzy z lokalnych
                        oddziałów GW (wiem coś na ten temat), to otrzymamy pełny obraz tego, co się tam
                        dzieje.
    • basia.basia Nie przeoczcie:) 06.07.04, 01:49
      Marian Hemar: KTO RZADZI ŚWIATEM?
      Po latach rozmysliwan,
      niemal u schylku zycia,
      dokonalem niezmiernie
      glebokiego odkrycia.

      Moje wielkie odkrycie
      raz na zawsze, niezbicie
      rozwiazuje odwieczna
      zagadke, mianowicie,

      rozstrzyga nieomylnie,
      ustala niezachwianie
      ostateczna odpowiedz
      na ciekawe pytanie,

      co dreczy nas od wiekow
      i wciaz wraca od nowa:
      kto rzadzi swiatem? jaka
      mafia anonimowa?

      Nie wierzcie w bajki. Nie ma
      zadnego synhedrionu
      sekretnych wladcow. nie ma
      zadnych "medrcow syjonu".

      Wiec to bajka. i bujda,
      ze "swiatem rzadza kobiety"
      i nieprawda, ze swiatem
      rzadza zydzi - niestety.

      Nie my, t.j. nie oni.
      nie zydzi i nie masoni,
      nie mormoni, nie kwakrzy
      nie fabrykanci broni.

      Nie junkrzy, nie sztabowi
      wojskowi kondotierzy,
      nie monopole, kartele,
      bankierzy ni bukmakierzy,

      Nie zwiazki zawodowe,
      nie "standard oil", nie watykan,
      nie internacjonalka
      kalwinow czy anglikan,

      nie miedzynarodowka
      komuny, czy "kapitalu" -
      Ktos inny. kto? - pytacie.
      zaraz, ludzie, pomalu.

      Gotowiscie na wszystko?
      Ha, dobrze, jam tez gotow.
      Sluchajcie: swiatem rzadzi
      wielka zmowa idiotow.

      Swiatem rzadzi sekretna
      pomiedzynarodowka
      agresywnego durnia
      i nadetego polglowka.

      Trade union grafomanow,
      tajna loza becwalow,
      klub cwiercinteligentow,
      konfederacja cymbalow,

      aeropag jelopow,
      jalowych namaszczencow,
      pompatycznych wazniakow,
      indyczych napuszencow.

      To oni, sprzymierzeni
      w powszechnym zwiazku, ktory
      rozstrzyga o powodzeniu
      teatru, literatury.

      Gramofonowej plyty,
      filmu, obrazu, symfonii.
      to oni decyduja
      o kulturze, to oni.

      Przydzielaja posady
      stypendia, nagrody, szanse,
      ordery, renumeracje,
      bonusy i awanse.

      Samym instynktem glupoty
      odnajduja sie wzajem.
      Rozumieja sie wspolnym
      jezykiem i obyczajem.

      I haslem, ktore wola
      z ochota razna i racza:
      kretyni wszystkich krajow
      laczcie sie! wiec sie lacza.

      Przeciw wszelkim ambicjom,
      przeciw wszystkim talentom,
      przeciwko swoim wrogom,
      przeciw nam - inteligentom.

      To oni - pan general,
      co dzis rozumie bezwiednie,
      jak dzis w cuglach, szach mach, wygrac
      wszystkie wojny poprzednie.
      To cenzor, ktory skresla
      wszystkie madre kawaly,
      tak, aby w rekopisie
      same glupie zostaly.

      To krytyk, co belkoce,
      chociaz nikt go nie slucha
      i czepia sie cudzego
      piora, jak wesz kozucha.

      Ekonomista, ktory
      kosztem ogolnej nedzy
      uzdrowi "wymiane dewiz"
      i "pokrycie pieniedzy".

      To polityk, maz stanu
      dyplomata, co wkopie
      niewinnych ludzi w azji,
      w afryce i w europie

      w tak trudne sytuacje,
      w tak krete labirynty,
      w tak polityczne kanty
      i dyplomatyczne finty,

      ze z nich jedyne wyjscie
      na swiat i swiatlo Boze -
      przez wojne, ktorej nikt nie chce,
      przez morze krwi i morze

      lecz. - oni nas trzymaja
      w ryzach, za twarz i pod batem.
      to ONI - i to jest wlasnie
      ta mafia, co rzadzi swiatem.

      A jaka na nich rada?
      Bo czuje moi mili,
      ze z dziecieca ufnoscia
      pytacie mnie w tej chwili,

      musze prawde powiedziec,
      wbrew ufnosci dzieciecej:
      niestety, nas jest za malo.
      Durniow jest znacznie wiecej.

      My skloceni, wiec slabi.
      durnie zgodni, wiec silni.
      my sie czesto mylimy.
      durnie sa nieomylni.

      My sceptycy, zblakani
      na ziemi i na niebie -
      a ONI tak aroganccy
      i tacy pewni siebie

      i tacy energiczni
      ze serce z trwogi mdleje.
      Ach, nie znam zadnej rady.
      Mam tylko jedna nadzieje.

      Zyje tylko ta drobna
      otucha i nadzieja
      ze my umiemy smiac sie.
      A durnie nie umieja.

      Kto wie... moze po wiekach,
      kto wie... moze w oddali,
      to jedno przed durniami
      obroni nas i ocali.

      Tym smiechem was zaslonie
      i do serca przygarne.
      I moze nie pojdziemy
      ze wszystkim na he... marne
    • basia.basia Re: Ciemno już 06.07.04, 23:57
      A mnie się ciemno przed oczami robi jak czytam
      dzisiejsze popisy naszych niektórych forumowiczów.

      Trzeba się koniecznie odkazić, żeby się nie zarazić:

      Pije zdrowie wszystkich spragnionych a zwłaszcza
      smakosza sliwowicy:)

      ps
      Wyczytałam dzisiaj u Kisielewskiego taki kawał
      z czasów ciężkiej komuny i niedoborów na rynku:
      - Każdy obywatel dostanie ćwiartkę świni na rok
      a jak mu będzie mało to może jeszcze dostać ryj:)))))
          • rolotomasi Re: Ciemno już 07.07.04, 02:34
            Norman Podhoretz, PSYCHIATRA
            Data: 07.07.2004 00:25
            " Droga Basiu, Jeśli mogę Cię prosić, przeczytaj ten mój tekst w miarę
            możliwości bez pośpiechu.

            Zdziwiłaś się, że już dwukrotnie stwierdziłem, iż nie chcę komentować twych hm,
            poglądów, w dziedzinie etiologii homoseksualizmu, a więc powiedzmy poglądów z
            pogranicza - w tym wypadku - medycyny i psychologii. Otóż, rzecz ma się tak, że
            o ile postrzegam forum, jako miejsce wymiany myśli, czy poglądów, jako miejsce,
            gdzie można się również czegoś dowiedzieć, czy też poszerzyć swoją wiedzę, to
            jednak z pewnością nie jest to właściwe medium do dyskusji o charakterze -choćby
            częściowo- naukowym.
            Odbywające się na ogólnych forach dysputy niejednokrotnie powołują się na
            tzw. naukowe argumenty. Czy to w postaci statystyk, czy przytaczania cudzych
            naukowych opinii (tak jak to sama zrobiłaś w przypadku Normana Podhoretza).
            Problem widzę jednak w tym, że dysputy te mają głównie światopoglądowy charakter
            , a te ~naukowe~ argumenty przywoływane są przez forumowiczów, którzy nie ylko,
            że nie praktykują odnośnych nauk, ale też często nie mają w danej dziedzinie
            żadnego niemal rozeznania.
            W większości przypadków, nawet tych zdecydowanie bardziej propagandowych, niż
            jakkolwiek naukowych, staram się doceniać zaangażowanie dyskutantów, choćby i
            dlatego, że wkładają w dyskusję pewien dodatkowy wysiłek i starają się wykroczyć
            ponad margines wzajemnego obrzucania się epitetami. Jednakowoż zbyt często już
            spotykam się z sytuacją, kiedy to osoba przytaczająca jakieś tzw. dane np.
            statystyczne, nie zadaje sobie w ogóle trudu. aby je przejrzeć, a zamiast tego
            podaje ich propagandową interpretację. Podobnie rzecz się ma, niestety,z różnymi
            cytatami z wszelakich "doktorów Cohenów" i im podobnych.
            W dzisiejszym świecie każdy właściwie ma możliwość wypowiedzi na dowolny temat,
            a tytuł doktora nie czyni go bynajmniej autorytetem w świecie nauki, choć może
            takim poczynić - dla świata propagandy. Do oceny autorytetów w naukach -nawet
            przybliżonej- trzeba, niestety, bądź to samemu być naukowcem, bądź się przynaj-
            mniej o odnośne nauki choć trochę praktycznie -ale realnie- ocierać.Jakoże,ocena
            taka ma niestety charakter kolektywny. Ktoś jest uznanym w danej dziedzinie
            autorytetem, ktoś inny nie jest. Podobnie rzecz się ma z czasopismami. Możesz
            mieć wiele publikacji, ale jeśli masz być jakimś autorytetem, to liczą się
            praktycznie tylko te twoje publikacje, które ujrzały światło dzienne w tzw.
            czasopismach topowych; ( ech, taka sobie naukawa nowomowa :)
            Naprawdę chcę Cię solennie zapewnić, że nie poczuwam się do roli autorytetu w
            dziedzinie etiologii homoseksualizmu. Moje zainteresowania dotyczą pewnej szcze-
            gólnej działki w teorii osobowości, i tylko tam mogę się wypowiadać z jako taką
            pewnością, że to, o czym mówię, ma realną podbudowę i sens. Nie mam w ogóle do
            czynienia z psychologią kliniczną, choć - podobnie jak Ty - mam oczywiście pewną
            grupkę kolegów i koleżanek paktykujących w tej dziedzinie.
            Pomimo tego, z wyjątkiem trzech właściwie przypadków dyskusji na forum,niejedno-
            krotnie czułem się tak, jakbym musiał dyskutować z przedstawicielem Towarzystwa
            Ziemi Płaskiej, a na dodatek z przedstawicielem fanatycznym.
            Przepraszam, za to, co za chwilę napiszę - naprawdę nie chcę się tu kreować
            na żadnego eksperta. Nie chcę też urazić, ani Ciebie, ani kogokolwiek innego z
            kim sobie na forum dyskutowałem, bądź dyskutuję. Niemniej muszę to jednak
            napisać, choćby po to, żeby wyjaśnić, jak to ja się czasem czuję :) Otóż, rzecz
            w tym, że gdyby na dowolnym sympozjum, czy panelu, w którym mogło mi się
            zdarzyć wziąć udział, ktokolwiek zaprezentował takie poglądy, (jak m.in. twoje)
            i na dodatek w taki sposób, rzecz prawdopodobnie skończyłaby się telefonem na
            pogotowie. Z takimi poglądami po prostu NIE DA się prowadzić dyskusji :((
            ) Zaraz na końcu wkleję streszczenie artykułu (z 1997 roku), który mi
            )zrobił jeszcze większy zamęt w głowie. Opublikowany został w poważnym
            ) piśmie a nie w jakimś szmatławcu czy brukowcu. Autor jest profesorem
            ) (chyba) na uniwersytecie harwardzkim i psychiatrą.

            Norman Podhoretz nie jest, ani psychiatrą, ani też profesorem.Jest z wykształce-
            nia filologiem, a przez 35 lat pracy był redaktorem naczelnym prawicowego czaso-
            pisma. Należy do grupy żydowskich neo-konserwatystów. Związany jest polityczną
            działalnością z prawicowymi politykami, takimi jak np. Donald Rumsfeld. Jego
            zięć, Elliot Abrams, urzędnik w Departamencie Stanu, podczas prezydentury
            Reagana, został skazany za składanie fałszywych oświadczeń przed Kongresem
            podczas słynnej afery Iran-Contras.
            "Commentary" to nie jest nazwa artykułu, ale czasopisma, którego przez tak wiele
            lat był właśnie redaktorem (niedawno odszedł z tej funkcji).Nie ma NIC WSPÓLNEGO
            z żadnym Harwardzkim Uniwersytetem. Hudson Institute, w którym prowadzi odczyty,
            nie jest w ogóle placówką naukowo-dydaktyczną, lecz zajmuje się analityką
            polityczną.
            Innymi słowy, pan Podhoretz (choć przyznać trzeba, iż znany w USA), ma tyle
            wspólnego z profesorem psychiatrii na uniwersytecie, co miałby np.pan Marek Król
            z "Wprost", gdyby się dodatkowo zatrudnił w Instutycie Lecha Wałęsy.
            O ile, nie mogę się ostatecznie wypowiedzieć o pracy pani Głodowskiej, (a to
            z tego powodu, iż przytoczyłaś wyłącznie fragmenty), to mogę ostatecznie
            stwierdzić -po przeczytaniu oryginału- iż streszczenie twoje przedstawia artykuł
            Podhoretza w sposób nawet tendencyjny, oderwany od jego faktycznych treści, a na
            dodatek zawiera błędy interpretacyjne. Na przykład:
            )W środowiskach uniwersyteckich posługiwano się nazwą „queers” (dziwni) – w
            )opozycji do nazywania skłonności homoseksualnych perwersją, schorzeniem
            )czy odchyleniem od normy.
            Podhoretz pisze zaś, iż terminem 'queer' posługiwano się w środowiskach
            gejowskich oraz niektórych akademickich, nie dlatego, aby przyznawać, iż homo-
            seksualizm jest perwersją, ale by demonstrować swoją kontestatycjną postawę.
            Na dodatek, nie chodzi o okres lat 50-tych, ale o czasy bieżące.
            "Nowadays the radicals within the gay community, and the professors who
            teach Gay and Lesbian Studies in the universities, like to call themselves
            "queer." Whatever this may inadvertently reveal, it is intended as a piece
            of in-your-face bravado, a declaration that homosexuals are rebels against
            a repressive society, not an admission that homosexuality is a perversion."
            )Podhoretz w posumowaniu artykułu pisze, że fałsze i wypaczenia na temat
            )homoseksualizmu zostały wprowadzone do powszechnego myślenia na ten temat.
            )Jeśli chodzi o homoseksualizm, jako odmienną orientację seksualną, to może
            )być ona spowodowana wadą wrodzoną, wychowaniem w dysfunkcyjnym środowisku
            )itp., ale można z tym walczyć i leczyć.
            NICZEGO, o żadnych WADACH, nie ma w podsumowaniu artykułu:
            "[...] even if gay sex no longer entailed the danger of infection and even
            if everything about it were legalized by all 50 states and ratified by all
            nine Justices of the Supreme Court.
            If that should ever happen, and if I am still around when it does, I hope I
            will still have the strength to HOLD ON TO MY OWN SENSE of the fundamental
            realities of life against the terrible distortions that have been
            introduced into the general understanding of those realities by the
            gay-rights movement and its supporters."
            "Hold on to my OWN sense", Basiu. I taki jest właśnie wydźwięk całego
            artykułu Podhoretz'a. Który to artykuł jest po prostu komentarzem politycznym
            (m.in. do Ustawy o Ochronie Małżeństwa). Komentarzem traktowanym, jako głos
            subiektywny, nawet przez samego autora. Autora, który nic wspólnego z naukami
            medycznymi nie ma i nigdy nie miał.
            A podsumowując czuję się jednak w obowiązku aby coś dodać.
            Jak Ci już wcześniej napisałem, uważam iż jesteś homofobką :) Z czym się zresztą
            zgodziłaś. Nie wymyślałem Ci nigdy od "ciemnogrodzianek". I teraz też nie
            zamierzam. Takie opinie, na w
            • rolotomasi Re: Ciemno już 07.07.04, 02:37
              Norman Podhoretz, PSYCHIATRA
              Data: 07.07.2004 00:25 cd.
              " A podsumowując czuję się jednak w obowiązku aby coś dodać.
              Jak Ci już wcześniej napisałem, uważam iż jesteś homofobką :) Z czym się zresztą
              zgodziłaś. Nie wymyślałem Ci nigdy od "ciemnogrodzianek". I teraz też nie
              zamierzam. Takie opinie, na własny temat, każdy człowiek powinien już sam sobie
              kształtować. "

              Sądziłem, że to o ten wpis szło, do czasu aż odczytałem godzinę wpływu- po twoim
              Nie czytałem -dla mnie za długie- ale cytuję, by podnieść wątek na strony
              początek.
      • iza.bella.iza Tu jestem:) 07.07.04, 00:25
        www.kudowa.pl/modules.php?name=Publikacje&sop=viewarticle&artid=78
        I dobrze się bawię. Urlop mam przedłużony. Czasem podglądam FK. Serdecznie
        pozdrawiam - Basię i pozostałych "Ciemniaków". :-)
        • basia.basia Re: Tu jestem:) 07.07.04, 00:29
          iza.bella.iza napisała:

          > www.kudowa.pl/modules.php?name=Publikacje&sop=viewarticle&artid=78
          > I dobrze się bawię. Urlop mam przedłużony. Czasem podglądam FK. Serdecznie
          > pozdrawiam - Basię i pozostałych "Ciemniaków". :-)

          Cmok, cmok:)
          Czy mieszkasz w którymś z tych pałaców?
          Ale Ci dobrze! Zazdroszczę. W zeszłym roku
          byłam w Cieplicach, cóż za wspaniałe okolice.
          • iza.bella.iza Re: Tu jestem:) 07.07.04, 00:33
            Te pałace to ratusz i Hotel Polonia (filmowa Bohemia). Polecam postudiować
            stronkę - Kudowa umie się reklamować:)
            Ja mieszkam skromnie - u rodzinki.

            Odmeldowuję się. Dobranoc.
        • katarsis Re: Gdzie jesteście? 07.07.04, 21:22
          Hej! w moim wypadku można mówić o przerwanej przerwie wakacyjnej...To minął już
          miesiąc od wyjazdu? Wpierw się zrobiło 2 tygodnie a potem następne 2.
          Uprawiałam w tym czasie sport rowerowy w przemieszczaniu się po Mierzei
          Wiślanej...Tak się przemieściłam, że spadłam z roweru do basenu na pewnym
          ośrodku wczasowym :) Jak się okazało rower za mało zwrotny był. ale potem szło
          mi już znacznie lepiej :)
            • katarsis Re: Gdzie jesteście? 07.07.04, 21:44
              Zapewniam, że nie tak całe szczęście, bo ja tam na tym rowerze w celach
              służbowych...I do tego ośrodka...Najpierw (po wyskoczeniu się z basenu w obawie
              przed utonięciem ważnych dokumentów) oniemiałam dosłownie, a potem
              zastanawiałam się jeszcze jak wyjaśnić zbiegowisku pracowników powód mojej
              wizyty...jak najbardziej służbowy.Jak już doszliśmy do tego, że właściwie bez
              większych szkód na zdrowiu to...nie pytaj kto się najdłużej i najgłośniej śmiał
              bo nie wiem...
              Opcja gorsza to był upadek do betonowej niecki bez wody...Ale udało się
              szczęśliwie zapoczątkować sezon pływacki na ośrodku...Potem jeszcze suszenie
              ciuchów w kotłowni, ech...i opowieści komu co głupszego w życiu się
              przytrafiło...
                • katarsis Re: Gdzie jesteście? 07.07.04, 22:23
                  goniacy.pielegniarz napisał:

                  > Jeśli skok był czysto służbowy, to oczywiście żadnych podtekstów dopatrzeć
                  się
                  > nie można.
                  Raczej wyskok :) Gdyby nie naglące sprawy to wcale nie byłoby tak spieszno
                  stamtąd wychodzić...

                  A Ty GP przytrafiło Ci się kiedyś coś takiego? Konserwator opowiadał, jak
                  kiedyś wpadł twarzą w błoto jak się zamachnął młotem bo coś tam wbijał i nie
                  trwfił. Młot pociągnął go za sobą swoim całym ciężarem do ...

                  Mi jeszcze się kiedyś przytrafiła niezła historia...otóż małe dziewczynki mają
                  zazwyczaj to, że często paradują w szpilkach mamy. No a ja bardzo pragnęłam
                  mieć takie stukające szpilki dopasowane numeracją i wogóle. No i wujcio mój nie
                  całkiem mądry wpadł na pomysł że wbije mi w obcas sandała odpowiedniego
                  gwoździa, żeby mi tak stukał, i był dopasowany do masy ciała. Oczywiście
                  operację poprzedził stosownymi obliczeniami no, ale nie przewidział jednego
                  małego szczególu...Że ja pójdę sobie skakać w tych sandałach na sianie...A
                  potem z całkiem poważnej wysokości zeskoczę z siana na beton. Na szczęście
                  obyło się bez chirurga, ale z kilkioma bandażami i plastrami :) Tym gwoździem
                  wybił mi na całe życie szpilki z głowy :)
                  • katarsis Re: Gdzie jesteście? 07.07.04, 22:38
                    GP coś widzę, że umysł trzeźwy, czujny i wyprostowany w postawie na baczność!
                    Niezbyt skory do zwierzeń-zjeżeń. Ja się zaraz ulatniam, ale zanim to uczynię
                    jeszcze trochę humoru z komentarzy sportowych wrzucam od innych forumowiczów
                    pt. Szpaczek i jego teksty na Euro 2004:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=272&w=13970867&a=13975162
                    doBrołNoc
                    • basia.basia Witaj, ach witaj:) 07.07.04, 22:43
                      katarsis napisała:

                      > GP coś widzę, że umysł trzeźwy, czujny i wyprostowany w postawie na baczność!
                      > Niezbyt skory do zwierzeń-zjeżeń. Ja się zaraz ulatniam, ale zanim to uczynię
                      > jeszcze trochę humoru z komentarzy sportowych wrzucam od innych forumowiczów
                      > pt. Szpaczek i jego teksty na Euro 2004:
                      >
                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=272&w=13970867&a=13975162
                      > doBrołNoc

                      A czemu się już ulatniasz?:(
                      Coś tu pustawo ostatnio. Mało kto zagląda,
                      wypić nie ma z kim. Tudzież pogadać itd.:(
                      • katarsis Re: Witaj, ach witaj:) 07.07.04, 22:58
                        Hej! ja nie mogę, bo jak się napije to zaraz mnie sen dopadnie. Muszę coś
                        przeklepać jeszcze...
                        Ale będę zaglądać co 12 minut, więc moge co nieco poudzielać się jeszcze
                        towarzysko :)
                        • basia.basia Re: Witaj, ach witaj:) 07.07.04, 23:02
                          katarsis napisała:

                          > Hej! ja nie mogę, bo jak się napije to zaraz mnie sen dopadnie. Muszę coś
                          > przeklepać jeszcze...
                          > Ale będę zaglądać co 12 minut, więc moge co nieco poudzielać się jeszcze
                          > towarzysko :)

                          To ja piję Twoje zdrowie w dwójnasób:)

                          ps
                          Pytałam kiedyś o Roztocze. Czy ten temat masz już zaliczony?
                          • katarsis Re: Witaj, ach witaj:) 07.07.04, 23:15
                            basia.basia napisała:

                            > katarsis napisała:
                            >
                            > > Hej! ja nie mogę, bo jak się napije to zaraz mnie sen dopadnie. Muszę coś
                            > > przeklepać jeszcze...
                            > > Ale będę zaglądać co 12 minut, więc moge co nieco poudzielać się jeszcze
                            > > towarzysko :)
                            >
                            > To ja piję Twoje zdrowie w dwójnasób:)
                            >
                            > ps
                            > Pytałam kiedyś o Roztocze. Czy ten temat masz już zaliczony?

                            Tak. Polecam Zwierzyniec, a ze Zwierzyńca kwatery prywatne u państwa Koman.
                            świetni ludzie. Taniutko. W zeszłym roku brali od nas 15 zł za nocleg!
                            Choć trochę nam upuścili bo było przed sezonem :)
                            Kwatera prywatna - Anna Koman
                            ul. Partyzantów 66, 22-470 Zwierzyniec
                            tel. 084/ 68 72 448

                            Super jest domek Bacówka czy Leśniczówka (już nie pmiętam) w Lipnicy k.
                            Zwierzyńca - na wzniesieniu, świetne warunki (jak na mnie to nawet za duży
                            luksus:) Muszę tylko znaleźć adres...To znaczy wiem gdzie go mam ale podam
                            później...
                      • basia.basia Re: Gdzie jesteście? 07.07.04, 23:02
                        goniacy.pielegniarz napisał:

                        > Nie :) Po prostu już się szykuję do spania, bo zmęczony jestem i teraz tylko
                        > zajrzałem na chwilę. Nie mam po prostu już dzisiaj siły:(
                        >
                        > dobranoc

                        Słodkich snów:)
                    • rolotomasi Re: Gdzie jesteś? 07.07.04, 22:44
                      Ze sportu na M EURO było już wcześniej i więcej>>
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=9346918&s=2
                      Czy ze skoku do wody telewizja nakręciła film ? Jestem zainteresowany,
                      prawami autorskimi, czyli wyłącznością.
                        • rolotomasi Re: jesteś? 07.07.04, 23:31
                          Saloon to jedynie słuszna nazwa dla tego co wyprawiają twoje współpłećki.
                          Szczęściem jest sezon i chociaż bez Naszych to się ogląda. teraz Piłka potem
                          olimpiada i nie musi być nawet lata
                          • katarsis Re: jes 07.07.04, 23:39
                            rolotomasi napisał:

                            'współpłećki'

                            Dobre. Zakupuję to słowo. Niestety w zamian nagrania na wyłaczność nie może
                            być - wystarczyć musi sama opowieść z prawem do kolportażu, powielania i
                            reprodukcji :)
    • katarsis Dziń Dybryyy! 07.07.04, 22:07
      Otóż kurde jezdem acz zasiedze tu chwilu.

      Chłonę sobie właśnie atmosferę sporów wokół naszych osiągnięć w sportach
      zespołowych na kanwie sukcesów reprezentacji Grecji i dotkliwej porażki
      polskich siatkarzy w meczach ligi światowej z Bułgarią. Liga polityczna jak
      narazie zaczęła mnie obchodzić szerokim łukiem aż do dzisiejszego wydania GW i
      dającego do myślenia artykułu red. Steca
      sport.gazeta.pl/sport/1,35336,2165498.html
      Bo nagle zakołatało się w głowie kolejne banalnie proste, tak proste że aż
      podchwytliwe w swej prostocie pytanie: dlaczego w kraju, w którym prezydentem
      jest były minister od sportu nie mamy ani jednego porządnego stadionu? Albo
      dlaczego polska myśl szkoleniowa zatrzymała się na osiągnięciach roku
      siedemdzisiątego czwartego ubiegłego wieku, a co gorsze kurczy się także w
      zatrważającym tempie? A minister były od sportu zamiast motywować swym
      niepodważalnym autorytetem zasiedziałych futbolowych pryków do zdjęcia nogi z
      funkcji biegu wstecznego- urządza sobie samotną pogoń za piłką po Wembleyewie.
      Po czym po wbiciu jej do nieubezpieczonej bramki oznajmia zadowolony wszem i
      wobec, że właśnie spełnił się życiowo.

      Pod troskliwym okiem byłego ministra sportu dokonała się jak narazie w polskiej
      myśli szkoleniowej jedna istotna zmiana, którą wolne acz czasem zbyt wolne
      media raczyły nie odnotować. Otóż nie posądzam łacha Kwacha o tajne związki z
      Jelcynem tylko dlatego, że obaj na każdym kroku manifestują swoje wielkie
      zamiłowanie do tenisa. Tymniemniej sama dyscyplina zanim ponownie zaczęliśmy w
      niej osiągać jakiekolwiek wyniki już stała się źródłem wielu domysłów i
      podejrzeń rodaków: po co właściwie w tego tenisa się gra? Komu ona służy i do
      załatwiania jakich interesów właściwie jest potrzebna?

      Pamiętamy przecież osławiony, przekazany dyskretnie niewielki karteluszek przez
      Lwa Niegodziwego do kieszeni pana prezydenta obecnego a byłego ministra sportu-
      podczs ich pobytu na kortach tenisowych. No i co ważne zwitku papieru w porę
      nie ujawnionego przed obliczem ciekawskiej komisji. Jakież było również moje
      zdziwienie czytając niedawną wypowiedź nowego Prezesa Polskiego Związku
      Tenisowego...mniejsza o czym była. Ważne kto był nadawcą komunikatu. Otóż pan
      nowy prezes PZT Waldemar Dubaniowski...Nazwisko skądinąd znane, pewnie i nie
      było by szerzej kojarzone gdyby nie rzeczony Rywin Lew właśnie i jego osławiona
      sprawa.

      Zataczając więc koło obszernego uzasadnienia i powracając do fundamentalnego
      pytania chce je wyartykułować je jeszcze raz a dobitnie: COŚ TY QURVA NIEDOŁĘGO
      UCZYNIŁ Z RODZIMEGO SPORTU?

          • rolotomasi Re: Dziń Dybryyy? 07.07.04, 23:37
            Wbrew pozorom nie jestem aż tak na bieżąco, aby wiedzieć, co robi cenzura, ale,
            jak widać po poniższym wpisie zawsze znajdzie się jakaś życzliwa foruma w
            zastępstwie ;)

            Felieton jest jak Najbardziej, gdyby za bardzo na Nieistotne szczegóły zeszło
            • katarsis Re: Dziń Dybryyy? 07.07.04, 23:44
              rolotomasi napisał:

              > Wbrew pozorom nie jestem aż tak na bieżąco, aby wiedzieć, co robi cenzura,
              ale,
              >
              > jak widać po poniższym wpisie zawsze znajdzie się jakaś życzliwa foruma w
              > zastępstwie ;)
              >
              > Felieton jest jak Najbardziej, gdyby za bardzo na Nieistotne szczegóły zeszło

              Czy przed "zeszło" miało jeszcze coś być np. "nie"- bo nie wiem jak czytać -
              przodem czy wspak...
              • rolotomasi Re: Dobry Dybryyy 07.07.04, 23:55
                " Czy przed "zeszło" miało jeszcze coś być np. "nie"- bo nie wiem jak czytać -
                przodem czy wspak... "
                Wiesz, wiesz, len się krygujesz, lebo nie trenujesz, jeno wczasujesz.

                A co do sport komentu rzuć uchem w >>www.radio.com.pl/trojka/zd3/
                ! daję gwarancję na cały dzisiejszy wieczór :))
        • Gość: Gość ciekawski Korekta? IP: *.chello.pl 07.07.04, 23:30
          rolotomasi napisał:

          >Może jedno-korekta:po Q nie ma U

          A na podstawie jakiego słownika i w odniesieniu do jakiego języka ta korekta,
          hmm?

          Starożytni Rzymianie pisali swój rodzimy przymiotnik, znaczący tyle co krzywa,
          krzywa, krzywe: QURVUS, QURVA,QURVUM! I zawsze po literze Q dodawali literę U!
          Języki romańskie zachwały tę zasadę do dziś!!!
          • katarsis Re: Korekta? 07.07.04, 23:34
            Gość portalu: Gość ciekawski napisał(a):

            > rolotomasi napisał:
            >
            > >Może jedno-korekta:po Q nie ma U
            >
            > A na podstawie jakiego słownika i w odniesieniu do jakiego języka ta korekta,
            > hmm?
            >
            > Starożytni Rzymianie pisali swój rodzimy przymiotnik, znaczący tyle co
            krzywa,
            > krzywa, krzywe: QURVUS, QURVA,QURVUM! I zawsze po literze Q dodawali literę
            U!
            > Języki romańskie zachwały tę zasadę do dziś!!!

            Belcia?
              • rolotomasi Zgłoszenie patentowe iso/i_co * IKu ; CE 08.07.04, 00:08
                Korzystając z przerwy wakacyjnej gogolanki załączam>>
                Umoczony milerem, czyli nowy bon mot '4.07.7 21:52
                Kochane i Szanowni,
                spieszę poinformować, że właśnie wynalazłem kolejny bon mot >> UMOCZONY mILEREM.
                Co to oznacza- każdy wie, ale: " co zapisane, to spamiętane" ,więc powtórzę :
                wymuszenia, łapownictwo, czatowanie (stanie na politycznych czatach w czasie
                rabunku), blindowanie (przemycanie swoich członków do porządnych firm) plus
                pospolite rozboje i zwyczajny bandytyzm, oraz inne domyślne.
                Jednocześnie wskazuję na pewien -mało znaczący, ale jdnak- udział %-owy w
                zgłoszonym patencie tej wyżej, Ba.Ba., co podsunęła wątkiem pomysł Waszemu
                Dobromirowi; Także Nieznany Forumowicz, który onegdaj otwarł był pakiet
                "Ukąszenie Heglem" ma swoją część w tantiemach.
    • goniacy.pielegniarz Re: Ciemno już 10.07.04, 20:29
      Orientuje się ktoś może, czy są gdzieś w internecie jakieś strony z przeglądem
      prasy anglojęzycznej, gdzie zamieszczane są artykuły z różnych gazet, coś jak
      na przykład w Wirtualnej Polsce z polską prasą?

      wiadomosci.wp.pl/prasa.html?kat=8131
      • basia.basia Re: Ciemno już 10.07.04, 21:45
        goniacy.pielegniarz napisał:

        > Orientuje się ktoś może, czy są gdzieś w internecie jakieś strony z
        przeglądem
        > prasy anglojęzycznej, gdzie zamieszczane są artykuły z różnych gazet, coś jak
        > na przykład w Wirtualnej Polsce z polską prasą?

        Próbowałam sama znaleźć ale nic z tego ale ... wysłałam wici i może coś z tego
        będzie, bo ten Maorys czyta parę i da znać gdy go wiadomość ode mnie dopadnie:)

        Rację ma też Marcepanna radząc byś po prostu wątek osobny z pytaniem założył.
        Zauważyłam, że parę osób wrzuca czasem teksty angielskie - mogą pochodzić z
        jakiegoś portalu.

        pzdr

    • basia.basia GP 10.07.04, 23:15
      On mówi, że najlepszy jest:

      news.google.com/
      Tam jest to zrobione trochę inaczej niż w onecie ale może nawet lepiej,
      bo podają linki do różnych gazet, które omawiają tę samą sprawę.
      • basia.basia Re: Ciemno już 12.07.04, 01:00
        iza.bella.iza napisała:

        > "Pusto wszędzie, głucho wszędzie..."
        >
        > Ale to nic. Usiądę sobie w kąciku i poczekam na gości. Zlecą się jak
        > przeczytają, że mam dla nich prezenty.

        :)))))))
        Masz coś dla mnie?
        • Gość: marynat Re: Ciemno już IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 01:06
          basia.basia napisała:

          > iza.bella.iza napisała:
          >
          > > "Pusto wszędzie, głucho wszędzie..."
          > >
          > > Ale to nic. Usiądę sobie w kąciku i poczekam na gości. Zlecą się jak
          > > przeczytają, że mam dla nich prezenty.
          >
          > :)))))))
          > Masz coś dla mnie?

          A dla mnie? Kieliszek mam pojemny, a i pragnienie niekiepskie
          • iza.bella.iza Dla każdego coś miłego:) 12.07.04, 01:17
            Oczywiście dla wszystkich dobre trunki - tym razem (ponieważ lato) "Złoty
            Bażant" z Nahodu.

            Poza tym koszulki z napisami:
            - dla pań z Ciemnicy koszulki z napisem "Uwielbiam Marynaty"
            - dla Marynata "Mam okres prosperity"
            - dla Goniącego Pielęgniarza "Zrzuć koszulkę - złóż kaftan"
            - dla Katarsis "Trenuję minitriatlion"
            - dla Oszołoma "Rydzyk to dobry grzyb"
            • basia.basia Re: Dla każdego coś miłego:) 12.07.04, 01:23
              iza.bella.iza napisała:

              > Oczywiście dla wszystkich dobre trunki - tym razem (ponieważ lato) "Złoty
              > Bażant" z Nahodu.
              >
              > Poza tym koszulki z napisami:
              > - dla pań z Ciemnicy koszulki z napisem "Uwielbiam Marynaty"
              > - dla Marynata "Mam okres prosperity"
              > - dla Goniącego Pielęgniarza "Zrzuć koszulkę - złóż kaftan"
              > - dla Katarsis "Trenuję minitriatlion"
              > - dla Oszołoma "Rydzyk to dobry grzyb"

              A ode mnie masz w rewanżu: "wyRoluj mnie"
              • iza.bella.iza Re: Dla każdego coś miłego:) 12.07.04, 01:25
                basia.basia napisała:

                > iza.bella.iza napisała:
                >
                > > Oczywiście dla wszystkich dobre trunki - tym razem (ponieważ lato) "Złoty
                > > Bażant" z Nahodu.
                > >
                > > Poza tym koszulki z napisami:
                > > - dla pań z Ciemnicy koszulki z napisem "Uwielbiam Marynaty"
                > > - dla Marynata "Mam okres prosperity"
                > > - dla Goniącego Pielęgniarza "Zrzuć koszulkę - złóż kaftan"
                > > - dla Katarsis "Trenuję minitriatlion"
                > > - dla Oszołoma "Rydzyk to dobry grzyb"
                >
                > A ode mnie masz w rewanżu: "wyRoluj mnie"

                To chyba napis dla...sama wiesz kogo:)
                Dla mnie to chyba powinno być "Ja się nie dam wyRolować".
                • basia.basia Re: Dla każdego coś miłego:) 12.07.04, 01:27
                  iza.bella.iza napisała:

                  > basia.basia napisała:
                  >
                  > > iza.bella.iza napisała:
                  > >
                  > > > Oczywiście dla wszystkich dobre trunki - tym razem (ponieważ lato) "Z
                  > łoty
                  > > > Bażant" z Nahodu.
                  > > >
                  > > > Poza tym koszulki z napisami:
                  > > > - dla pań z Ciemnicy koszulki z napisem "Uwielbiam Marynaty"
                  > > > - dla Marynata "Mam okres prosperity"
                  > > > - dla Goniącego Pielęgniarza "Zrzuć koszulkę - złóż kaftan"
                  > > > - dla Katarsis "Trenuję minitriatlion"
                  > > > - dla Oszołoma "Rydzyk to dobry grzyb"
                  > >
                  > > A ode mnie masz w rewanżu: "wyRoluj mnie"
                  >
                  > To chyba napis dla...sama wiesz kogo:)
                  > Dla mnie to chyba powinno być "Ja się nie dam wyRolować".

                  To była taka mała prowokacja:)
                    • basia.basia Re: Dla każdego coś miłego:) 12.07.04, 01:37
                      iza.bella.iza napisała:

                      > basia.basia napisała:
                      >
                      > > To była taka mała prowokacja:)
                      >
                      > Oj, bo się pogniewam i koszulkę zabiorę! Wiesz, że mam słabe nerwy:(

                      Ale ja uwielbiam Twoje potyczki z Rolo (właśnie się pojawił) i to jego
                      chciałam sprowokować. Jestem wredna:( Przepraszam:(
                      • iza.bella.iza Re: Dla każdego coś miłego:) 12.07.04, 01:49
                        basia.basia napisała:

                        > Ale ja uwielbiam Twoje potyczki z Rolo (właśnie się pojawił) i to jego
                        > chciałam sprowokować.

                        Nie wydają Ci się one nudne? Przynajmniej z jednej strony?

                        > Jestem wredna:( Przepraszam:(

                        No już dobrze, dobrze. Nie przesadzaj z tą samokrytyką. Wystarczy, że założysz
                        koszulkę z napisem "samobiczowanie lepsze niż kochanie":)))
                  • iza.bella.iza Re: Dla każdego coś miłego:) 12.07.04, 01:39
                    Gość portalu: marynat napisał(a):

                    > iza.bella.iza napisała:
                    >
                    > > > - dla Marynata "Mam okres prosperity"
                    >
                    > Dzięki, ale czy moze być "Mam okres" nad pasem, a "prosperity" poniżej?
                    Tylko
                    > dla dam... Albo od zatyłka? Dla osób co mi robia koło?
                    > I małym druczkiem, żeby się Urząd Skarbowy nie zrobił zbyt dociekliwy...

                    A może tak jak miał Rosiewicz na festiwalu w Sopocie anno domini 1980 (bodaj) -
                    z przodu "NIE LUBIĘ RUSKICH" z tyłu "PIEROGÓW"?
        • basia.basia Re: Ciemno już 12.07.04, 01:26
          Gość portalu: t1s napisał(a):

          > iza.bella.iza napisała:
          >
          > > "Pusto wszędzie, głucho wszędzie..."
          > >
          > > Ale to nic. Usiądę sobie w kąciku i poczekam na gości. Zlecą się jak
          > > przeczytają, że mam dla nich prezenty.
          >
          > Mniam?

          Coś długo myśli nad napisem na Twoją koszulkę:(
          Może: "naród z partią, partia z narodem"?

          No i koszulki nie da się wypić:(

          Musisz się zadowolić moją śliwowicą:)
          No to za partię:) Chlup!
          • Gość: t1s Re: Ciemno już IP: *.acn.waw.pl 12.07.04, 01:37
            basia.basia napisała:

            > Gość portalu: t1s napisał(a):
            >
            > > iza.bella.iza napisała:
            > >
            > > > "Pusto wszędzie, głucho wszędzie..."
            > > >
            > > > Ale to nic. Usiądę sobie w kąciku i poczekam na gości. Zlecą się jak
            > > > przeczytają, że mam dla nich prezenty.
            > >
            > > Mniam?
            >
            > Coś długo myśli nad napisem na Twoją koszulkę:(
            > Może: "naród z partią, partia z narodem"?
            >
            > No i koszulki nie da się wypić:(
            >
            > Musisz się zadowolić moją śliwowicą:)
            > No to za partię:) Chlup!

            To ja wypiję Twoje i innych zdrowie. Chlup w czerwony dziób.
            • rolotomasi Re: Ciemnoż 13.07.04, 19:03
              --------------------------------------------------------------------------------
              Prypomniał misie - ciekawe czemu >>
              *wic*
              Ludożercy złapali Amerykanina Rosjanina i Polaka.
              -Wypuścimy was jeżeli nie będziemy mieli odpowiedzi na jedno pytanie od
              każedgo z was.
              Zaczyna Amerykanin: Co to jest coka-cola?
              Kanibale odeszli na stronę i słychać, jak się naradzają: szu, sze, hm, hę, wr.
              Wracają i mowią: brązowy napój z bombelkami. I Use-jczycyk wylądował w kotle.
              Teraz pytanie zadaje Rosjanin: Czy znacie kto eto kosmonaut ?
              Dzicy odeszli na bok i znów: szu, hr, sze, hę,wr.Po chwili jeden mówi: kosmonaut
              to jest wtedy, gdy wojownik fruwa w pudełku do gwiazd. I Ruski padoch.
              Kolej na Polaka; a ten mówi: Co to jest egzekutywa?
              Ludożercy jeszcze raz poszli na stronę i słychać jak się naradzają: szu, sze, hr
              ee, uuu. Długo to trwa i nic. W końcu strapieni przychodzą do Polaka i sami go
              pytają:Co to jest? więc ten odpowiada: Egzekutywa to jest tak jak u was: wszyscy
              odchodzą gdzieś na bok, robią szu-szu, no a potem jednego wrzucają do kotła.