Gość: tete
IP: w3cache.* / *.2-0.pl
06.02.04, 10:59
Z dzisiejszej Rzepy. Cholernie długie ale cholernie pozytywne?:
W Biesowie mieszkańcy naprawili most, uregulowali rzekę, zrobili park, plażę
i stadion, ławki, tablice, drogowskazy i rzeźby z drewna, odnowili świetlicę,
mają stronę internetową, nowe chodniki i podświetlany nocą kościół. Wszystko
od wyboru sołtysa cztery lata temu.
- Na zebraniu wieś zastawiła na mnie pułapkę - żartuje 44-letni sołtys Janusz
Radziszewski, z zawodu mechanik samochodowy. Choć w Biesowie mieszka od 1983
roku, uchodził za obcego, więc do rządzenia się nie garnął. Na wsi, jak to na
wsi, sołtysa ludzie wybierają swojego.
- Sołtys to funkcja społeczna. Nic nie zarabiasz, a musisz się napracować. W
latach dziewięćdziesiątych sołtysi często się zmieniali, w końcu nikt tej
funkcji nie chciał - opowiada Jerzy Szapiel, członek rady sołeckiej i "swój"
od urodzenia.
Dobrze pamięta, jak Biesowo wyglądało kilka lat temu: zarośnięty plac zabaw,
zniszczony przystanek autobusowy, dziurawy most, zachwaszczony, zawalony
wieloletnimi śmieciami i gruzem brzeg rzeki, krzywe chodniki, zapuszczona
świetlica.
Spacerując dziś po wsi, trudno w to uwierzyć. Właśnie przed parkiem, ...,
zatrzymał się czerwony opel na niemieckich numerach. Zza szyby wysunęła się
kamera. Filmuje japoński mostek przerzucony przez oczyszczony rów, altanki i
fantazyjne ławki z drewna, .... Wcześniej Niemcy uwiecznili stojące przed
świetlicą rzeźby latarników i wiejski szalet, z którego nikt nie kradnie
papieru toaletowego. Chyba jedyny taki w Polsce.
...
- Żyliśmy skromnie, nie wtrącaliśmy się w sprawy wiejskie - wspomina
Radziszewski.
W tamtych czasach we wsi nie było nawet chodnika. Rolników mieszkało kilku, a
większość mieszkańców dojeżdżała do pracy do Biskupca.
- Od stycznia 2000 r. Janusz był nowym sołtysem, a już w lutym remontowaliśmy
świetlicę - opowiada Jerzy Szapiel. Najpierw jednak mieszkańcy zobaczyli, jak
nowy sołtys wychodzi z łopatą i zaczyna uprzątać śmieci z przystanku.
... .
Następny do zrobienia był most na rzece Biesówka. Dziurawy, krzywy i bez
barier. Naprawa wydawała się poważną inwestycją, nie na miarę wiejskiej
wspólnoty. Ale sołtys ... Pieniądze na balustrady i na cement wychodził w
gminie. ...
Wspólnie wylali 30-centymetrowe ściany oporowe mostu, zrobili skarpy po obu
brzegach rzeczki. Na skarpach panie posadziły tuje, które dostarczyło
nadleśnictwo w Wipsowie, "żeby brzegi wzmocnić i pięknie było". W końcu
zamontowali nowe barierki.
- Wtedy to już nas była grupa dwudziestu chłopa. Dwa dni ten most robiliśmy
od rana do nocy. Wytrzymaliśmy - śmieje się Szapiel.
Krok po kroku w Biesowie rozpoczęła się metamorfoza.
Bałwanki z siana
Lampowie zamieszkali we wsi trzynaście lat temu. Pochodzą z Elbląga, ale duże
miasto ich nie cieszyło. Z ogłoszenia znaleźli gospodarstwo w Biesowie.
Zapuszczone, ale pięknie położone. Tuż przy rzece, niedaleko jeziora, z
widokiem na rozległe łąki.
Jerzy Lamp ma złote ręce. Sam wyremontował dom, zaprojektował ogród; robi z
drewna altanki, ławki, kratki pod róże. Wykopał oczko wodne. Pani Joanna
kocha kwiaty. Potrafi wyhodować każdą roślinę. Latem ich ogród jest
najpiękniejszy we wsi. Zimą posesję zdobią bałwanki, które gospodyni wykonała
z siana obciągniętego białymi workami po nawozach. Od pięciu lat Lampowie
prowadzą gospodarstwo agroturystyczne.
- Gościom się w Biesowie bardzo podoba. Mówią, że nie spotkali jeszcze tak
pięknej wsi. Zaskakuje ich, że tutaj ludzie sami z siebie tyle zrobili -
opowiada Jerzy Lamp.
Wraz z żoną także wspierają sołtysa. Przekazali świetlicy telewizor. Jerzy
Lamp wykonał z drewna wiejskie tablice ogłoszeń, ławki. Żona sadziła krzewy,
zdobiła kwiatami nowy park.
- Sołtys ma podejście do ludzi. Potrafi iść na kompromis, zachęcić do
wspólnej pracy. Od czerwca sam kosi trawę, dba o każdy drobiazg. W gminie
wiele dla wsi wychodził. Jednymi drzwiami go wyrzucą, drugimi wraca - żartuje
Jerzy Lamp.
...
W 2003 r., gdy wsi potrzebna była kosa spalinowa, namówił burmistrza Biskupca
do ogłoszenia konkursu. Wieś, która będzie miała najwyższą frekwencję podczas
unijnego referendum, wygra... kosę spalinową.
W Biesowie do urn poszło 72 procent ludzi. Wygrali w cuglach.
...
Festyn odbył się na świeżo ukończonym placu zabaw. Były kiełbaski i piwo,
grillowanie i muzyka. Wszystko za darmo.
- Jak to się robi? Bierze się tornister i żonę ze sobą i kolęduje po sklepach
i hurtowniach - opowiada sołtys o sposobie zdobywania sponsorów. Metoda się
sprawdza, więc Biesowo nie tylko co roku organizuje festyny, zawody sportowe,
Dzień Dziecka, bal przebierańców, ale także przygotowuje 75 paczek
świątecznych dla dzieci, turnieje tenisa stołowego dla młodzieży (stoły
sołtys też "wychodził" u sponsorów). Każdy rok mieszkańcy kończą balem
sylwestrowym w świetlicy, a o północy spotykają się "pod czterema świerkami"
na placu na lampce szampana. Świerki, darowane przez mieszkańców, przyjęły
się doskonale i to także był wioskowy cud.
- Szampany są za pieniądze z festynów, podczas których robimy loterie. Dzieci
ze świetlicy sprzedają swoje malowanki na szkle, rysunki. Wszyscy mieszkańcy
dają coś na licytację - wyjaśnia sołtys.
W 2001 r. Biesowo zostało najpiękniejszą wsią w gminie Biskupiec. Odzyskało
także plażę. Wieś leży na południowym krańcu jeziora Tejstymy. Jedyne
dostępne do kąpieli miejsce kupił prywatny właściciel. Radziszewskiemu udało
się go przekonać do wydzierżawienia plaży gminie.
- Uregulowaliśmy brzeg jeziora, wykosiliśmy chwasty, usunęliśmy krzaki,
nawieźliśmy piasek, postawiliśmy kosze. Wioskowi stolarze społecznie zrobili
ławeczki, stoły. Posadziliśmy krzewy, które dostaliśmy od nadleśnictwa dzięki
pomocy naszego proboszcza, Karola Święckiego. Na otwarcie plaży były bigosik
i piwko - wylicza sołtys.
- I mimo że plaża istnieje piąty rok, nic tam nie jest zniszczone. Ludzie
cenią to, co sami zrobili, a kąpać się przyjeżdżają aż z Biskupca ...
- Żeby nie sołtys, to Biesowo dalej byłoby zapuszczoną wsią zarośniętą po
uszy, a mieszkańcy tkwiliby w apatii - mówi z przekonaniem 24-letni Marcin
Zegarowicz, rzeźbiarz samouk, ... żaden z wcześniejszych sołtysów nie chciał
tej pasji wykorzystać. Dopiero Janusz sprawił, że wyszedłem z domu na
zewnątrz".
... sołtys Radziszewski .... Zaproponowałem mu układ: postawisz, chłopie,
swoje rzeźby we wsi, ludzie zobaczą i zechcą u ciebie kupować.
Sprawdziło się. Marcin rzeźbił na pierwszym festynie i zaraz miał zamówienia.
Teraz, jak sam przyznaje, klientów ma od Krakowa po Gdańsk i często odmawia,
bo czasu nie starcza.
...
W 2002 roku Biesowo było czwarte w konkursie wojewódzkim na najładniejszą
wieś. Mieszkańcy zrobili wtedy regulację rzeki, umocnili brzegi polnymi
kamieniami, panie zbudowały piękny skalniak, a sołtys użył podstępu, by w
wiejskiej świetlicy postawić prawdziwą łazienkę. Do tej pory dzieci za
potrzebą na dwór biegały.
- Przekonałem Gminną Spółdzielnię, by przekazała nam część opuszczonych
pomieszczeń. Jurek Szapiel, który jest hydraulikiem, zrobił całą kanalizację,
ja - elektrykę. Kafle i armaturę kupiliśmy z funduszu sołeckiego - wylicza
Radziszewski. Dzisiaj świetlica ma nowe okna, ganek i schody, a każdy
mieszkaniec może tu za darmo urządzać rodzinne spotkania i uroczystości.
Dnia pewnego przez wieś przejeżdżał szef Generalnej Dyrekcji Budowy Dróg i
Autostrad. Zadziwił się i zachwycił. Było lato, kwiaty i krzewy upiększały
wioskę, wokół czyściutko i schludnie.
- Przekazał dla nas 50 tys. zł na nowy chodnik, a drogowcy z Lidzbarka
Warmińskiego szybko i ładnie go zrobili. ...
Kiedy ogłoszono wyniki konkursu, biesowianie poczuli niedosyt.
- Na zebraniu wiejskim postanowiliśmy, że zrobimy coś takiego, że wygramy
konkurs w 2003 r. Sołtys powiedział, że musi to być coś niesamowitego -
wspomina Szapiel. I sołtys niesamowite wymyślił.
W centrum wsi od lat straszyła prywatna dział