Kamiński nieskłądnie zeznaje

19.01.10, 21:54
Aż śmieszne, że były szef CBA nie potrafił się przygotować.

Wątpliwości jest masę, ale wystarczy jedno:
Dlaczego K. poszedł do Tuska?
Wg jego słów: aby uchronić budżet kraju przed stratą 500 mln zł, co miałoby
miejsce gdyby przyjęto ustawę.
Rzeczywistość: Taka ustawa nie mogłaby przejść przez parlament.
D. Tusk nie popełniałby samobójstwa politycznego, ale nawet zakładając
zaćmienie u niego i jednoczesne zaćmienie umysłowe 460 posłów ustawa zostałaby
zawetowana przez prezydenta.
Wniosek: Kamiński nie kierował się szczytną ideą.
    • zoil44elwer Re: Kamiński nieskłądnie zeznaje 19.01.10, 21:57
      Miro,Zbychu,Rychu,Grzechu-ci to kierowali się szczytną ideą?A stenogramy z
      POdsłuchów są sfabrykowane!!
      • witoldzbazin Re: Kamiński nieskłądnie zeznaje 19.01.10, 21:58
        i PO cmentarzu nie chodzili hehehehehe
      • hummer Re: Kamiński nieskłądnie zeznaje 19.01.10, 23:48
        zoil44elwer napisał:

        > Miro,Zbychu,Rychu,Grzechu-ci to kierowali się szczytną ideą?A stenogramy z
        > POdsłuchów są sfabrykowane!!

        Tu chodzi o władzę i tylko władzę. Ego Tuska przewyższa Ego Kaczyńskiego i
        odwrotnie. Obaj wywodzą się z jednego rdzenia, obaj myślą tak samo. Różnic
        programowych nie widzę - tylko chęć dominacji jednego nad drugim. Słowem próżność.
        • kancelaria_p_prezydenta Re: Kamiński nieskłądnie zeznaje 20.01.10, 02:58
          hummer napisał:

          > Ego Tuska przewyższa Ego Kaczyńskiego i odwrotnie.

          ... a białe jest czarne i również odwrotnie :-)
      • kancelaria_p_prezydenta Re: Kamiński nieskłądnie zeznaje 20.01.10, 02:40
        zoil44elwer napisał:

        > A stenogramy z POdsłuchów są sfabrykowane!!

        Zmanipulowane, jak własnie udowodniono.

    • a.adas Re: Kamiński nieskłądnie zeznaje 19.01.10, 22:06
      Nie godzę się. Piłka jest o stronie Tuska, i będzie mu bardzo trudno wyjaśnić
      zadziwiający zbieg okoliczności: spotkanie 19 z Drzewieckim i natychmiast
      zaczyna się ruch u Sobiesiaka. Musiałby się pojawić sensacyjny nius, że z CBA
      poszedł anonim do Rycha. Takie rzeczy to jednak w erze, a nie polskiej polityce.
      Chyba.

      Swoją drogą, jeśli Miro został wprost powiadomiony o CBA na ogonie, przez Tuska
      czy któregoś z jego przydupasów, to jest to totalna amatorka. Aż bym się zdziwił.

      To o czym piszesz, to rzeczywiście najsłabszy punkt zeznań Kamińskiego.
      Politycznie PO ma pole do popisu, bo prawno-urzędowo może być nieciekawie. Ni
      bardzo rozumiem dlaczego akurat wtedy Kamiński poszedł do premiera (zagrożenie
      interesu państwa jest rzeczywiście niezbyt mocnym argumentem) i druga sprawa: Co
      Tusk miał zrobić? Porozmawiać z Mirem? Puścić ustawę przez ministerstwo
      finansów? Podpuszczać Chlebowskiego z Drzewieckim? To się kupy nie trzyma.
      • zwyczajny Kamński gra rolę naiwego poczciwca 19.01.10, 23:27
        oszukanego przez cynicznego Tuska. Aż śmiać mi się chciało, K. gdy mówił o Tusku
        z wiernopoddańczym uwielbieniem. Ilu naiwniaków uwierzyło w jego szczerość?
        Oczywiście część opinii jednak wierzy Kamińskiemu. I tutaj się zgadzam, że Tusk
        musi trochę się pomęczyć, aby odpracować straty.
        Ale chodźmy dalej w rozumowaniu.
        Ponieważ Kamiński nie jest głupiutkim naiwniakiem i doskonale wiedział, że
        ustawa nie będzie uchwalona, więc poleciał do Tuska w innym celu.
        Prawdopodobnie zaczynając śledztwo, on (i PiS) liczyli na złapanie samego Tuska,
        albo przynajmniej góry PO. Że znajdą "twardy" dowód na korupcję, który da im
        szansę na oskarżenie góry PO. Wtedy zebraliby te dowody i ujawnili przez
        wyborami. Ale ostatecznie musieli zdać sobie sprawę, że kombinacje kilku
        polityków PO są może nieetyczne, ale daleko im do definicji przestępstwa. Więc
        poszli na plan B, czyli "Tusk ostrzegł przestępców". A kto rzeczywiście ostrzegł
        tę grupę kombinatorów? Tusk, CBA, ktoś inny? Zupełnie możliwe, że sami się
        domyślili, co znaczy wizyta Kamińskiego u Tuska i późniejsze zainteresowanie
        Tuska ustawą hazardową.



        Pzdr
        • wujaszek_joe przecież to pracownik PIS 19.01.10, 23:42
          Ten człowiek robi sobie jaja udając obiektywnego.
          CBA to niezła przechowalnia:
          z wyborcza.pl:

          Jak hartowało się CBA
          Mamy listę dyrektorów CBA. Niemal całe kierownictwo Centralnego Biura
          Antykorupcyjnego to zaufani ludzie PiS, dawni podwładni Lecha Kaczyńskiego,
          przyjaciele polityczni Mariusza Kamińskiego

          Opinii publicznej oficjalnie znane są tylko nazwiska trzech głównych szefów CBA
          - Mariusza Kamińskiego i jego dwóch zastępców Ernesta Bejdy i Macieja Wąsika.

          Kamiński to współzałożyciel radykalnej Ligi Republikańskiej, poseł PiS, zaufany
          Jarosława Kaczyńskiego. Wąsik był PiS-owskim burmistrzem warszawskiego Wawra i
          szefem straży miejskiej za stołecznej prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Bejda -
          prawnik, pracował w Generalnym Inspektoracie Celnym, tworzył ustawę o CBA i był
          doradcą w kancelarii premiera rządu PiS.

          Kamiński zawsze podkreślał, że pozostała kadra to najlepsi fachowcy ściągnięci z
          innych służb i że będą oni gwarantem apolityczności CBA.

          Dyrektorzy tylko z klucza

          Kadra kierownicza CBA to ok. 30 dyrektorów i naczelników centrali, która ma
          cztery departamenty, tyleż zarządów, gabinet szefa i trzy wydziały. Podlega im
          obecnie 568 agentów i agentów specjalnych w całej Polsce.

          Na pytania o nazwiska szefów swoich struktur CBA odpowiadało zawsze tak: -
          Jesteśmy służbą specjalną i dane osób na kierowniczych stanowiskach są poufne.

          "Gazeta" zdobyła listę osób piastujących te stanowiska w 2007 r.

          Wynika z niej, że do kierowania Biurem przyjmowano niemal wyłącznie ludzi z
          klucza politycznego - gwarantujących lojalność wobec rządzącego wówczas PiS.

          Fachowców - policjantów i b. funkcjonariuszy ABW - zatrudniano tylko w zarządzie
          operacyjno-śledczym i zarządzie techniki operacyjnej. 18 nazwisk szefów i
          naczelników w tych zarządach nie podajemy.

          Podajemy natomiast nazwiska szefów i wyższych urzędników pionów nieoperacyjnych CBA.

          Na 26 nazwisk osób z tego grona co najmniej 20 można zidentyfikować jako ludzi
          PiS pracujących wcześniej w IPN, warszawskiej straży miejskiej i ratuszu lub
          Najwyższej Izbie Kontroli z okresu, gdy jej prezesem był Lech Kaczyński,
          wreszcie w biurze Rzecznika Interesu Publicznego Bogusława Nizieńskiego.

          Zarząd Analiz i Ewidencji

          Antoni Zieliński (z-ca dyrektora) - b. szef biura Rzecznika Interesu
          Publicznego, członek komisji Antoniego Macierewicza weryfikującej WSI;

          Krzysztof Iwański (naczelnik wydziału) - stołeczna straż miejska;

          Jerzy Lesiński (kierownik sekcji) - b. dyrektor biura RIP;

          Waldemar Kozioł (funkcja nieustalona) - b. doradca PiS w bankowej komisji śledczej.

          Gabinet Szefa CBA

          Tomasz Frątczak (dyrektor) - b. pracownik stołecznego magistratu za czasów
          prezydentury Warszawy Lecha Kaczyńskiego;

          Iwona Stankiewicz (naczelnik wydziału) - Liga Republikańska, b. sekretarka w
          kancelarii premiera za rządów PiS;


          Lucyna Tazbir (funkcja nieustalona) - b. szefowa delegatury NIK w Szczecinie.

          Departament Ochrony

          Jarosława Maćkowiak (dyrektor) - b. wiceburmistrz warszawskiego Mokotowa za
          stołecznej prezydentury Lecha Kaczyńskiego, wcześniej radna PiS;

          Krystyna Pietrzyk (naczelnik wydziału) - b. wiceburmistrz Mokotowa za Lecha
          Kaczyńskiego, wcześniej radna PiS;

          Wojciech Bułhak (naczelnik wydziału) - historyk z IPN;

          Dorota Łakomy (tajna kancelaria) - b. kustosz archiwum w IPN.

          Departament Kadr i Szkolenia

          Jarosław Wrzoskowicz (z-ca dyrektora) - stołeczna straż miejska;

          Barbara Kondej (naczelnik wydziału) - straż miejska.

          Departament Logistyki

          Rafał Werbanowski (dyrektor) - b. naczelnik wydziału obsługi mieszkańców
          dzielnicy Warszawa-Wawer;

          Piotr Gontarski (z-ca dyrektora) - b. pracownik Urzędu ds. Kombatantów,
          wcześniej IPN.

          Samodzielny Wydział Prawny

          Martin Bożek (dyrektor do 2007 r., obecnie szef operacji regionalnych) - blisko
          związany z Kamińskim sympatyk Ligi Republikańskiej, b. funkcjonariusz ABW.

          Samodzielny Wydział Inspekcji

          Jarosław Karwowski (dyrektor) - b. pracownik RIP, członek komisji Macierewicza;

          Bartłomiej Rychlewski (z-ca dyrektora) - b. wicedyrektor departamentu
          bezpieczeństwa publicznego MSWiA w rządzie PiS, b. z-ca dyrektora biura zezwoleń
          i działalności gospodarczej Urzędu Miasta st. Warszawy.

          Zarząd Postępowań Kontrolnych

          Wojciech Skowron (dyrektor) - b. wiceszef stołecznej straży miejskiej;

          Krzysztof Fido (pracownik) - b. radny PiS Warszawa-Wola.
      • man_sapiens Re: Kamiński nieskłądnie zeznaje 20.01.10, 00:04
        > Nie godzę się. Piłka jest o stronie Tuska, i będzie mu bardzo trudno wyjaśnić
        > zadziwiający zbieg okoliczności: spotkanie 19 z Drzewieckim i natychmiast
        > zaczyna się ruch u Sobiesiaka. Musiałby się pojawić sensacyjny nius, że z CBA
        > poszedł anonim do Rycha.

        Jeżeli ufać Kamińskiemu. Ale dlaczego Kamiński skasował informacje o podróżach
        samochodów służbowych CBA? Uczciwi nie zacierają śladów - nie potrzebują tego.
      • kancelaria_p_prezydenta Trzeba założyć że tylko Kamiński nie jets kretynem 20.01.10, 02:56
        a.adas napisał:

        > Nie godzę się. Piłka jest o stronie Tuska,
        > i będzie mu bardzo trudno wyjaśnić
        > zadziwiający zbieg okoliczności:
        > spotkanie 19 z Drzewieckim i natychmiast
        > aczyna się ruch u Sobiesiaka.

        Trzebaby założyć że tylko Kamiński nie jest kretynem,
        ale jest zdaje się na odwrót.

        Ile razy się z nim spotkał i nie było zadnych ruchów?

        kataryniarstwo jest dobre na psychiatryku24. :-)
        ( bo kataryna.kataryna myśli ze ona jednyna jest inteligentna,
        a wszyscy inni( poza mMazurkiem) to kretyni idioci i półgłowki).



        Taki był dowcip o radzieckich uczonych, badajacych
        reakcję muchy na wyrywanie po wyrwaniu jej skrzydeł
        i kolejnych nóżek:

        Wyrwali jej 1 nogę i powiedzieli "mucha idi"
        - mucha poszła
        Wyrwali jej 2 nogę i powiedzieli "mucha idi"
        - mucha poszła
        Wyrwali jej 3 nogę i powiedzieli "mucha idi"
        - mucha jakoś tam poszła
        Wyrwali jej 4 nogę i powiedzieli "mucha idi"
        - mucha sie poczołgała
        Wyrwali jej 5 nogę i powiedzieli "mucha idi"
        - mucha usiłowała sie poczołgac
        Wyrwali jej 6 nogę i powiedzieli "mucha idi"
        - mucha się nie ruszyła
        krzykneli "mucha idi, sobaka ty job twaja ...!!!"
        - mucha nic

        W raporcie radzieccy uczeni napisali:

        "Po wyrwaniu 6 nogi mucha ogłuchła"
    • trzymilionowy.post To jest bardzo ciekawe z blogu Leskiego. 19.01.10, 23:24
      Wierzę Leskiemu na słowo bo przesłuchania nie obserwowałem ale uwala
      to sporą część pisiackiej propagandy w tej sprawie.

      krzysztofleski.salon24.pl/151011,fakty-mity-i-wrazenia
      W sferze mitów - swoista porażka medialna afery czyli upadek jej symbolu, jakim
      były słowa Chlebowskiego do Sobiesiaka latem 2008: Na 90 procent, Rysiu, że
      załatwimy. Tam walczę, nie jest łatwo. Miały być symbolem uległości części PO
      wobec legislacyjnych żądań branży hazardowej. Wg Kamińskiego, który zna całość,
      a nie fragmencik rozmowy - dotyczą utraconej koncesji Sobiesiaka koncesji na
      wrocławskie kasyno. Nie odzyskał jej za PiSu, odmówił mu też latem 2008 rząd PO.
      Słowa stają się więc symbolem nieskutecznych zabiegów Chlebowskiego i nie bardzo
      pasują na motto całej sprawy.
      • chateau Re: To jest bardzo ciekawe z blogu Leskiego. 19.01.10, 23:43
        Kamiński przyszedł do Tuska z nieprawdziwą informacją, jakoby zapis o dopłatach
        wypadł z projektu ustawy. Czyli okłamał premiera. A stenogramami można sobie
        chwilowo dyferencjał podetrzeć, bo pojawiały się w różnym stopniu kompletności w
        zależności od wydawcy. Rzepa miała najbardziej kompletną wersję :/
        • trzymilionowy.post I jeszcze z historii trochę. 20.01.10, 00:00
          Gosiewski na posterunku, a jego pytania z interpelacji faktycznie
          zapowiadały burzę.
          www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=14234
          Autor: MAREK CZARKOWSKI
          Data: 2008-08-11
          Numer: 33/2008
          Przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości, Przemysław Gosiewski, dobrze to
          wie. Treść jego interpelacji świadczy o tym, że czeka, aż rząd prześle projekt
          nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych do laski marszałkowskiej.
          Beata Sawicka, prezydent Karnowski, biznesmen Julke i inni politycy PO, którzy
          ostatnio znaleźli się w kręgu podejrzeń, to będzie nic wobec tego, co szykuje
          PiS w związku z tą nowelizacją. Oni znają temat! Sami do niego podchodzili rok temu.
    • cymber.gaj Re: Kamiński nieskłądnie zeznaje 20.01.10, 02:43
      Ktoś słusznie zauważył. że ten przeciek mógł pochodzić z CBA. Wystarczyło go dokonać we właściwym momencie, tj. po wizycie Kamińskiego u Tuska. Sprytna pułapka. Gdyby Tusk nic nie zrobił, byłby zarzut, że zamiata pod dywan. Gdy zainteresował się sprawą (na wyraźne życzenie Kamińskiego), jest zarzut o przeciek.
    • goldenwomen90 ty raczej nieskłądnie piszesz. 20.01.10, 07:36
      www.bibula.com/?p=17475
      • 1tomasz1 "nieskłądnie" powiadasz? ;) 20.01.10, 08:29
        • ludwikdorondla Re: "nieskłądnie" powiadasz? ;) 21.01.10, 06:47
          wyszło szydło z worka
    • danton.0 96% wierzy Kamińskiemu a tu go sie go opluwa 20.01.10, 09:05
      i wisi, to swiadectwo wasze
      • kum.z.antalowki Okłamanie premiera przez Kamińskiego 21.01.10, 04:29
        było częścią zaplanowanej gry.
        Warto pod tym katem uważnie przeczytać tekst Marka Czarkowskiego, opublikowany
        półtora roku temu w "Przeglądzie".
        www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=14234
        (dzięki trzymilionowy.poscie za link)
        Tusk miał wpaść w pułapkę, której konstrukcję obmyślono znacznie wcześniej, bo
        najprawdopodobniej jeszcze w 2007 roku, gdy PiS poznał środowisko biznesu
        hazardowego przy okazji własnego kombinowania przy ustawie hazardowej.
        Po przegranych przez PiS wyborach ktoś wpadł na pomysł, a ktoś wyżej w PiS temu
        pomysłowi przyklasnął, że gdyby pod jakimś pretekstem zacząć inwigilować bossów
        od hazardu, pozakładać im podsłuchy, a równocześnie nacisnąć na rząd PO, by
        zaczął "dokręcać śrubę" hazardowi i znowelizował ustawę hazardową na bardziej
        restrykcyjną i fiskalną - to zaktywizuje się hazardowe lobby, które zacznie
        szukać "dojść"...
        Czemu Kamiński zrobił falstart i zamiast zebrać dowody doprowadził do
        upublicznienia sprawy? Zapewne organizatorzy prowokacji liczyli na to, że Tusk
        się zachowa tak głupio jak Miller przy "aferze Rywina". Więc poszedł do niego
        Kamiński z informacją o kontaktach Chlebowskiego i Drzewieckiego z Sobiesiakiem
        - mocno je "podkoloryzowując" i okraszając kłamstwami o tym, że w Ministerstwie
        Finansów (pod naciskiem Drzewieckiego i Chlebowskiego) usunięto z projektu
        ustawy zapis o "dopłatach". A to była nieprawda. Po pierwsze - nie osunięto, a
        po drugie - w stenogramach pomieszano fragmenty różnych rozmów. Tak, że
        sformułowanie "załatwione na 90%" dotyczyło innej sprawy, nie nowelizacji ustawy.
        A tymczasem premier organizatorów pułapki zaskoczył. Bo zadziałał prawidłowo,
        szybko i zdecydowanie. Sprawdził stan faktyczny. Co było prawdą, co kłamstwem, a
        co prowokacją. Osoby zamieszane w sprawę - odsunął od sprawowanych funkcji (w
        tym również Kamińskiego, czego się PiS nie spodziewał), zaś prace nad
        nowelizacja ustawy hazardowej objął szczególnym nadzorem i tak przyśpieszył, że
        ustawa (bardzo restrykcyjna) została przygotowana, uchwalona i podpisana w
        tempie ekspresowym.
        Sprawa trafiła do Prokuratury. A do wyjaśnienia okoliczności politycznych tzw
        "afery hazardowej" i związanych z nią przecieków została powołana sejmowa
        komisja śledcza.

        Sprawa jest - jak to mówią - rozwojowa. I może się skończyć nieprzyjemnie.
        Zarówno dla tych, którzy awansując na wysokie stanowiska państwowe i partyjne
        nie potrafili się odpępić od niedobrych znajomości z czasów prowincjonalnej
        młodości, jak i dla tych, którzy próbowali wykorzystać służby specjalne w
        interesie własnym i partyjnym, a przeciwko państwu. Coraz częściej w tym
        kontekście pojawiają się słowa "próba puczu". A to może mieć konsekwencje dość
        daleko idące.
    • normalnyczlowiek1 Kamiński nie musiał się przygotowywać, 20.01.10, 09:47
      zwyczajny napisał: Aż śmieszne, że były szef CBA nie potrafił się przygotować.

      ---> ... jak każdy człowiek, który mówi prawdę! O, popatrz teraz: O Cichockim
      można powiedzieć, że świetnie go przygotowano - kłamie jak z nut!

      ---> Rzeczywistość: Taka ustawa nie mogłaby przejść przez parlament.

      ---> A to,że przestępcy pisali ustawę nie ma znaczenia?
      I pozostałe przekręty z udziałem mirazbychagrzecharycha... też są nieistotne???
      • m.marle Czyli, że bez przygotowania smażyl pisma i plótł? 21.01.10, 11:09
        Ot tak, pisał w informacjach byle co dla premiera, który był jego przełożonym,
        i byle co gadał? Po prostu - co mu ślina na język przyniosła?
        Liczysz na to, że sobie załatwi "żółte papiery" i uniknie odpowiedzialnosci za
        kłamstwa "bo nie miał świadomości, ani zdolności odróżnienia prawdy od kłamstwa"?
        Bo przecież - każdy mógł to usłyszeć - powiedział, i powtórzył przed komisją, że
        dlatego zaalarmowal premiera, że ministerstwo finansów pod naciskiem lobbystów
        usunęło zapis o "dopłatach", co naraziło Skarb Państwa na stratę ok 500 milionów
        złotych.
        A przecież "dopłaty" nigdy, ani przez moment, nie były wykreślone z
        ministerialnego projektu. To jest nie tylko kłamstwo, ale świadome rzucanie
        fałszywych oskarżeń.
        A "pomieszanie" w stenogramie fragmentów różnych rozmów? To nie świadoma
        manipulacja? To był szef państwowej agencji u premiera, a nie jakiś zgrywus u
        cioci na imieninach. Jego słowa miały wagę. Jak sie okazało - wagę g...wna?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja