retronick
30.01.10, 00:14
.. się wydaje. Tusk zrezygnował z kandydowania w wyborach prezydenckich.
Prowadząc we wszystkich sondażach rezygnuje. Nawet nie chce się
zrewanżować Kaczyńskiemu za 2005 rok, choć Naród podaje mu prezydenturę
na tacy. Co takiego się stało ? (Tylko proszę nie pisać o jakiejś
zas*anej aferze hazardowej, czyli elemencie igrzysk dla niepełnosprawnych
umysłowo.)
Czy sam zrezygnował, czy mu ktoś kazał. Jeśli to drugie, co jest bardzo
prawdopodobne, to kto ? Nie sądzę, aby w takiej sytuacji Tusk miał wpływ
na nominację kandydata na jego miejsce. Sterujący laleczkami postawią na
człowieka im przychylnego i wątpię aby był to Sikorski. Cimoszewicz
odpada w przedbiegach z tego powodu, że 5 lat temu ktoś skutecznie
wykorzystując Tuska odstrzelił go raz na zawsze. Raptem pomagier
Olechowskiego ma kłopoty z aktem kupno-sprzedaż. Można przypuszczać, że
Olechowskiego hucie prezydenckie są już utopione w pomyjach. Tzw. Lewica
(SLD) nieśmiało wysuwa swojego kandydata w którego zwycięstwo sama nie
wierzy. Czyżby to jednak Komorowski miał zająć tuskowe miejsce ? A może
jakieś mocne siły stawiają jednak na podział władzy i pozwolą
wygrać Kaczynskiemu ? Wszystko się okaże niebawem kto będzie lansowany
przez media, komu siły zdecydują poprowadzić kampanię.
Co to za siły nie wiem ale mogę jedynie się domyślać.
PS.
Jest takie ludowe przysłowie: "... niezakopany trup śmierdzi bardzo
długo ...".
Pozdr ...