Zbigniew Brzeziński o pułkowniku Kuklińskim

    • Gość: Marek Re: Zbigniew Brzeziński o pułkowniku Kuklińskim IP: *.telenergo.pl 12.02.04, 16:03
      Kukliński to Bohater. Kto tego nie uznaje jest kretynem.
      • rolotomasi Re: Zbigniew Brzeziński o pułkowniku Kuklińskim 12.02.04, 16:45
        beło " Kto tego nie uznaje jest kretynem " Tak toczno, towariszcz Bolszewik
    • rolnikpolski Re: Zbigniew Brzeziński o pułkowniku Kuklińskim 12.02.04, 16:15
      Dla komunistycznego sowieckiego betonu Kukliński zawsze będzie zdrajcą.
      A dla Polakow Kukliński to bohater i Polski Patriota na rowni z Polskimi
      Bohaterami Narodowymi.

      Czesc Jego pamieci !!!

      PS.
      Czas Postawic w centrum Warszawy Pomnik dla naszego wielkiego Polaka!!!
      • Gość: al Re: a gdzie przymiotnik Prawdziwego IP: *.broker.com.pl 12.02.04, 16:53
        oczywiscie ty bedziesz weryfikowal
        prawdziwych polakow
        prawdziwych zdrajcow
        prawdziwych sedziow
        tylko niestety spozniles sie o jakies 2000lat
        a co najmniej 60 lat temu ustalono
        z grubsza co odznacza czlowieka przyzwoitego
        i ze nie poznaje sie go po deklaracjach
        tylko po czynach

    • Gość: kretyn Re: Zbigniew Brzeziński o pułkowniku Kuklińskim IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.04, 16:29
      Polska jest jak matka,zła,dobra,czerwona ,zielona,czarna ale to jest moja
      ojczyzna.Nie rozumię ludz,pampersów że tak hołdują judaszowi i brzęczacym
      srebrnikom.Zdrajca zawsze pozostanie zdrajcą.W ostatecznym rachunku napewno mu
      się to nieopłaciło, niech pamiętają o tym potomni.
      • Gość: Historia Kretynie zmien imie IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 12.02.04, 17:13
        Jednak nie jest najgorzej, skoro takie glowy sie uaktywniaja, jak ty Kretynie.

        Zmarl czlowiek, ktory sie przysluzyl do upadku jednego systemu, co natychmiast
        poczatkuje poczatek innego polityczny... Zycie trwa dalej, komunizm jest
        zamknietym rodzialem historii, biedy, nedzu, ignorancji i zwyczajnej glupoty,
        wlacznie z zacietrzewiem politycznym nie zliwkidowal ani komunizm, ani jego
        upadek...

        Istnieja jednak pewne uniwersalne wymogi wobec kazdego czlowieka...
        Szpiegostwo jest pozyteczna, ale "brudna" robota, tak bylo jest i bedzie. SP
        Kuklinski byl zdolnym wychowanekiem, uczniem, studentem, a potem wojskowym
        PRL. Osiagnal maksimum mozliwego w swoim zawodzie. Wybral, z szlachetnych
        pobudek, szpiegostwo... Bedac dalej uzdolnionym wychowanekiem PRL i konkretnych
        ludzi, a wiec korzystajac z zaufania i przywilejow donosil... Staral sie a
        jakze... Byl solidny zorganizowany i dwulicowy... Zyl z tym dzien w dzien,
        udawal przyjaceila, chodzil do domow...skaladal zyczenia.. Musial. Sam sie na
        to skazal... Mozna inaczej walczyc, on wybral taka droge... I zapalcil za to
        wysoka cene. Glownie moralna...Zdrada jest zdrada
        • Gość: ajax szpieg ! = zdrajca IP: *.ite.waw.pl 13.02.04, 13:19
          Mylisz pojecia. Szpieg nie jest tym samym pojeciem co zdrajca. Szpiegiem jest
          osoba penetrujaca tajemnice wojskowe i gospodarcze obcego panstwa. Natomiast
          zdrajca zdradza tajemnice swojego panstwa obcemu osrodkowi wywiadowczemu
          (niekoniecznie panstwa wrogiego (!)).

          Stad wynika zwyczajowo odmienne traktowanie szpiegow i zdrajcow. Pierwszych po
          wykryciu przez kontrwywiad laduje sie na jakis czas do wiezienia i potajemnie
          wymienia na szpiegow strony przeciwnej. Zdrajca znika "w nie wyjasnionych
          okolicznosciach", ew. jesli prawo na to pozwala, jest oficjalnie rozstrzeliwany
          przez pluton egzekucyjny.

          Akurat polska telewizja poinformowala, ze zlapano w stanie Washington obywatela
          amerykanskiego na zdradzie tajemnic wojskowych na rzecz Al Kaidy. Najpewniej
          nie robil tego dla pieniedzy, tylko z przekonania (tak, sa tacy Amerykanie,
          ktorzy czynnie sprzeciwiaja sie polityce wewnetrznej i miedzynarodowej USA).
          Ciekawe co mu zrobia ? Wypuszcza, dadza emeryture, ochrone, nowe ID, domek na
          Florydzie, a po smierci postawia mu pomnik w NYC, tuz obok ruin WTC, i
          pochowaja z wojskowymi honorami w Arlington ? Od paru lat w bazie Guantanamo na
          Kubie, w klatkach i bez sadu, Amerykanie trzymaja jencow zlapanych w
          Afganistanie, w tym kilku swoich.

          Jestem przekonany, ze wojskowi USA w latach '80, znajac od Kuklinskiego
          tajemnice wojskowe Ukladu Warszawskiego i LWP, nie kiwneliby palcem w bucie w
          obronie Polski i Polakow, gdyby granice przekroczyli sowieci. Brzezinski z
          Jezioranskim moga teraz opowiadac rozmaite bzdury o tym, co by bylo ...
    • Gość: bdbasdsbs Re: Zbigniew Brzeziński o pułkowniku Kuklińskim IP: *.reverse.qdsl-home.de 12.02.04, 16:49
      wiele tu mowy o przysiedze... tez ja skladalem, nigdy nie czulem sie nia
      zwiazany, gdybym mial mozliwosci pulkownika Kuklinskiego i jego odwage
      zrobilbym to samo. On przekazal plany NAPADU NA POLSKE! A jesli chodzi o najazd
      na Danie... to juz wtedy brzmialo smiesznie, a dzisiaj to w ogole
    • Gość: Janek ....P...A...T...R...I...O...T...A... !!!!!!!!!!!! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.04, 16:57
    • Gość: J.K.2 PODSUMOWANIE IP: 195.70.208.* 12.02.04, 17:23
      JEZELI POCZYTAC WSZYSKIE KOMENTARZE TO WIDAC, ZE ZDRAJCE KUKLINSKIEGO BRONIA
      WSZELKIEGO RODZAJU DEGENERACI, KTORZE SA NA BAKIER Z SUMIENIEM I GODNOSCIA
      CZLOWIEKA.
    • Gość: Forester Re: Zbigniew Brzeziński o pułkowniku Kuklińskim IP: *.mi.sprintbbd.net 12.02.04, 17:40
      Zgadzam sie w 100% z p. Brzezinskiem, ...niestety wielu Polakow nie umie
      zdefiniowac 'zdrade'. Aby wypowiadac sie autorytywnie na ten temat ktos
      powinien chociaz na chwile zrozumiec powojenne uwarunkowania Polski jak rowniez
      obracac sie nie tylko w pseudo patriotycznych obszarach ... radze popatrzyc na
      to z dystansu post 1990 ... Rozpad Sowieckiego imperium i dominacji
      totalitarnych ststemow w Europe Wschodniej i Rosji.

      ... oraz chociaz przez chwile ktos musi zyc w innych uwarunowaniach niz Polska
      aby byc obiektywnym w ocenach... z bliska ten obraz jest niestety
      nieklarowny... za duzo bagazow ideologii.

      Czesc jego pamieci... wyrazy szacunku dla Rodziny Pana Kuklinskiego.

      Pozdrawiam
    • Gość: THOMAS Re: Zbigniew Brzeziński o pułkowniku Kuklińskim IP: *.gates.com 12.02.04, 17:49
      Miedzy innymi to bydle Michnik swymi pokretnymi artykulami i ta cala jego
      gadzinowka sprawiali wrazenie jak gdyby bardziej im zalezalo na wybieleniu
      zaslug Kuklinskiego niz zeczywistym podkresleniu jego zaslug dla Ojczyzny.
    • Gość: Patriota Re: Chwala mu i czesc. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.04, 18:18
      Czesc i chwala za odwage i poswiecenie pułkowniku.Malutcy legalisci nie
      zrozumieja nigdy dylematow patroioty w salelickiej Polsce. Tylko dzieki ludziom
      z taką odwagą i wiarą dążących do celu jakim była wolna Polska, mamy dzis prawo
      wyboru jak życ w naszym Państwie. Ci co krytykuja jego postawe są tchorzami lub
      wielbicielami Imperium zla. Niech jak najszybciej zginą oni w mrokach
      przeszlosci.
    • Gość: Gdzie ja żyje? Re: Zbigniew Brzeziński o pułkowniku Kuklińskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 19:09
      Wsyd mi za niektóre wypowiedzi Polaków, Kukliński to rzadki przypadek wśród
      naszego narodu - to mąż stanu, patriota. Poświecił życie swoje i rodziny. Za to
      co zrobił, agenci rosyjscy zabili mu synów. Chodź nie ma na to dowodów to
      trudno uwierzyć w taki zbieg okoliczności! Jeśli macie dzieci to zrozumiecie
      jak wielką stratą dla rodziców jest ich utrata. To największa kara dla
      rodziców!!!
      Dla mnie to największe poświęcenie - utrata żony i dzieci!
      Gdy słyszę że nawet Wałęsa nazywa Go zdrajcą, krew mi się gotuje i ścina
      białko!!! Choć, czego można się spodziewać po elektryku?
      • Gość: Jon Kowalski Re: Zbigniew Brzeziński o pułkowniku Kuklińskim IP: *.dhcp.kabelnettet.dk 12.02.04, 20:39
        A Sztyrlic nie wspominajac Wojka Szwejka - bohater czy zdrajca.
    • Gość: S Re: Zbigniew Brzeziński o pułkowniku Kuklińskim IP: *.tvsat364.lodz.pl 12.02.04, 19:14
      Prawicowy tłuku wynocha.
    • Gość: Pow!slak SOWIECI - dlaczego ludzie maja taka krotka pamiec? IP: *.oak.inreach.net 12.02.04, 19:32
      krytycy plk Kuklinskiego, widocznie nie chca wiedziec o zbrodniach sowieckich.
      fakty sa niezbite.
    • Gość: Jacek Kuklinski to Bochater! IP: *.dip.t-dialin.net 12.02.04, 22:19
      Kulkinski to Bochater!Zdradzil tych wszytkich wrednych komunistow ktorzy
      gnebili Polske!Kawsniewski natomiast ich popieral!
      • Gość: Historia Bochaterstwo i szpiegostwo! IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 12.02.04, 23:09
        Nie ma pelnie zycia politycznego bez szpiegowania, to zlo konieczne. Ale to nie
        jest ta najszlachniejsza czesc ludzkiej historii. Sluzy sprawom politycznym,
        niszczy czlowieka pojedynczego.

        Marny to narod co szuka swoich bohaterow narodowych wsrod szpiegow, co gorsza
        nie swoich szpiegow.

        Gloryfikowanie wstydliwych srodkow w drodze do dobrych celow, to praktyczne,
        ale jednak nieetyczne.

        Przyzwoity czlowiek pewnych rzeczy nie bedzie robil, "sprawa smaku" ...
        Mysle, ze trzeba bronic etosu przyzwoitego czlowieka, ze warto.

        Co nie zanczy ze zaslug SP Kulinskiego beda zapomniane, ale to nie material na
        bohatera. Nie gloryfkujmy szpiegostwa... Bo raz to moze byc dla USA, drugi raz
        dla Niemiec, trzeci dla inne superpotegi .... A fakt zostaje faktem, czyli
        szpiegowanie jest szpiegowaniem...
        • janosik6 brzezinski+kuklinski , z jednej lapy jedli/zarli 12.02.04, 23:14
        • jastrzebiec Logika i ograniczenia wyborow 13.02.04, 00:05
          Droga "Historia" nie bardzo moze sie zdecydowac co zrobic z tym szpiegowaniem.
          "Zlo konieczne", wymogi praktyki politycznej..., przyznaje, ze Kuklinski
          ma "zaslugi" ale - brzydzi sie (Historia) szpiegostwem bo to nieetyczne i
          niszczy pojedynczego czlowieka, bo to "polityczne". Odnosze wrazenie, ze
          niechec "Historii" do szpiegostwa ma podloze - e s t e t y c z n e.

          Odnosze wrazenie, ze wszyscy dyskutanci zgadzaja sie co do jednego: Kuklinski
          szpiegowal przeciwko Moskwie i na rzecz USA. Szpiegowal tez przeciwko
          komunistycznej, uzaleznionej od ZSRR, Polsce.

          Najwyrazniej tez wiekszosc zgadza sie, ze Kuklinski w swoim postepowaniu
          kierowal sie pobudkami patriotycznymi, nawet jesli postepowanie to bylo bledne
          i nawet jezeli doprowadzilo do, zarzut dosc czesty, zdrady interesow Polski.

          ***
          Jak to rozstrzygnac?

          1. Wiemy juz oficjalnie, nie tylko z literatury podziemnej, ze Polska
          utraciwszy w 1939 roku niepodleglosc, nie odzyskala jej az do 1989 roku. Rok
          1945 stanowil odzyskanie panstwowosci polskiej ale o bardzo ograniczonej
          suwerennosci i o rezimie komunistycznym sila narzuconym spoleczenstwu polskiemu
          prze Stalina. Ten rezim, pomimo pewnych przeobrazen i nawet znacznej
          liberalizacji w nastepnych dekadach, pozostal w swej istocie n i e l e g a l n
          y i nieakceptowany przez ogol spoleczenstwa az do wyborow w czerwcu 1989
          roku.

          Skoro rezim polityczny Polski byl nielegalny (nastapilo przerwanie
          konstytucyjnej ciaglosci wladzy), nigdy nie zostal w swobodnych,
          demokratycznych wyborach zalegalizowany, a suwerennosc nawet tego nielegalnego
          (czyli antyspolecznego) rezimu byla dodatkowo ograniczona do stanu praktycznie
          pol-kolonialnego - to... wszelka dzialalnosc zmierzajaca do obalenia tegoz
          rezimu powinna byc uznana za dzialalnosc zmierzajaca do odzyskania
          niepodleglosci.

          Uznaje, ze takowe byly motywy postepowania pulkownika Kuklinskiego.

          Czy mimo tego mogl, w sensie obiektywnym, dopuscic sie zdrady interesow
          (panstwowych) Polski?

          A no, teoretycznie, niestety, mogl. To troche na zasadzie analogii do czasow
          tuz-przed-rozbiorowych. Wyobrazmy sobie, ze ktos dzialal przeciwko carskiej
          Rosji carycy Katarzyny. To bylo zgodne z interesem niepodleglosciowym Polski.
          Ale, jezeli dzialal w ten sposob w zmowie z Prusami (zakladajac, ze nie bylo
          miedzy Prusami i Rosja sojuszu w sprawie Polski) to zwazywszy antypolskie
          zakusy Prus - wychodzi na jedno.

          Ale powyzsze to gadanie hipoptetyczne. Uklad odniesienia, w ktorym dzialal plk.
          Kuklinski byl taki: z jednej strony ZSRR, Uklad Warszawski, agresywna polityka
          militarna Moskwy oraz ograniczenie, jesli nie wrecz pozbawienie, suwerennosci
          Polski przez "Wielkiego Brata", praktykowanie rezimu autorytarnego WBREW woli
          zdecydowanej wiekszosci Polakow; z drugiej strony USA, NATO, demokracje Europy
          Zachodniej oraz tzw. "zimna wojna", gdzie jedyna praktycznie nadzieja Polski na
          odzyskanie niepodleglosci i zaprowadzenie ustroju zgodnego z wola wiekszosci
          bylo - zwyciestowo Zachodu w rywalizacji ze Wschodem.

          Kuklinski, jak rozumiem, dzialal na rzecz USA i NATO w celu przyczynienia sie
          do - jesli nie opbalenia Moskwy i rezimu komunistycznego - ograniczenia potegi
          i skutecznosci militarnej Ukladu Warszawskiego.

          Dla mnie - Patriota.

          Czy osiagnal zamierzony cel? Bezposrednio i wprost raczej nie - USA nie
          pofatygowalo sie ostrzec Solidarnosci o zamiarze wprowadzenia stanu wojennego.
          Ale posrednio - chyba sie przyczynil.
          ***

          Z przyjemnoscia spiesze tez poinformowac, ze wydana w USA w styczniu biografia
          Kuklinskiego: "A Secret Life: The Polish Officer, His Covert Mission, and the
          Price He Paid to Save His Country", autorstwa Benjamina Weiser'a, znajduje sie
          dzis na 35 miejscu na liscie bestsellerow ksiegarnii "Amazon".

          • Gość: Historia wielki czlowiek - logika i ograniczenia wyborow IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 13.02.04, 17:41
            Ciagle mysle, ze SP pulkowunik Kuklinski ma zaslugi, ale nawet jesli mial
            patrotyczne intecje, to dzialal jako szpieg, a "szpiegom nie daje sie orderow,
            placi im sie" -jak to mawial Napoleon.

            Kazdy z nas ma obowiazki nie tylko wobec polityki dnia dzisiejszego, ale tez
            obowiazki wobec siebie jako czlowieka. Pewnych rzeczy nie powinno robic, a
            jesli je robimy to nauruszamy pewne prawa, pewne wymogi i musimy zaplacic za
            to "pewna" cene.

            Decydujac sie byc szpiegiem, nauruszyl pulkowunik Kuklinski owe wymogi. W
            konsekwencji zaplacil te cene, bardzo wysoka cene. Doceniam zaslugi i
            wspolczuje mu jako czlowiekowi, ale dla mnie to nie jest material na
            bohatera. Docenic, a nawet pisac o nim mozna. Moze dostac oreder za doskonale
            sprawne szpigostwo, mistrzowsko w szuce, za uzytecznosc w rozgrywkach
            politycznych, za odegranie jakiejs roli w zmianch, ktore, jak ufamy sa
            sa droga ku lepszemu, a nie ku gorszemu.

            Mysle jednak, ze aby byc wielkim Polakiem, trzeba byc tez wielkim czlowiekiem,
            ze to powinno isc w parze.

            I ufam ze, to co nazywamy 'wielkoscia" wlasnie wyraza min, w tym, ze pewnych
            rzeczy "wielki" czlowiek nie robi. Nawet jesli cel jest dobry.

            I zgoda, to jest tak estetyka, czyli rozumienia "piekna" (ludzkiego), jak
            etyka, czyli rozumienia "dobra" (ludzkiego).

            Jesli z tego zrezygnujemy, to co zostanie? Cel uswieca srodki... tak wlasnie
            mysli sie w totalitranych systemach... Tym charakteryzuje sie tyrania...

            Dlatego SP Kuklinski jest postacia tragiczna, a nie bohaterem.

            Opluwac sie go nie powinno, ale bohaterem czynic, moim zdaniem, tez sie nie
            powinno. Pan Brzezinski, przy caly swoim szacunku dla niego, prezentuje
            postawe "homo politicus", a to jeden z wymiarow tego co
            nazywamy "czlowieczenstwem". Patetycznie to niestety brzmi, a naszych czas
            patosu trzeba unikac jak ognia. Dzisiaj juz nikt nie umiera dla honoru, dzisiaj
            sa cele , misje i sprawnowsc ich osiagania.

            Inaczej mowiac dzisiaj zwycieza etyka, ktora mozna karykaturalnie ujac: "zly
            pies, to dobry pies".

            • jastrzebiec Re: wielki czlowiek - logika i ograniczenia wybor 13.02.04, 21:38
              Oboje zdajemy sie zgadzac co do tego, ze przypadek plk. Kuklinskiego jest
              niecodzienny i trudno jest dokonac jednoznacznej jego oceny.

              Na poziomie „emocjonalno-etycznym”, szpiegostwo nie jest tym rodzajem
              dzialalnosci, ktory stanowilby dobry material dla uznania kogokolwiek za
              bohatera. Nawet jezeli jest to szpiegowanie na rzecz wlasnego
              kraju/panstwa. „Casus” Kuklinskiego zas jest tym bardziej wyjatkowy, ze dzialal
              on wszak na szkode owczesnego panstwa polskiego i na rzecz USA, a wiec obcego
              panstwa.

              Jednak emocje a i wartosci wedle ktorych dokonujemy oceny roznych form
              dzialalnosci ludzkiej nie sa, moim zdaniem, zawsze dobrym miernikiem. Takiego
              miernika albo kryterium oceny szukalbym, w tym przypadku przynajmniej, raczej w
              odpowiedzi na pytanie czy dzialalnosc plk. Kuklinskiego przyniosla Polsce (nie
              owczesnemu „socjalistycznemu” panstwu polskiemu, ale „sprawie polskiej”)
              korzysci czy szkode?

              Nie znam do konca odpowiedzi na to pytanie. Posrednio, niejako z
              metodologicznego punktu widzenia, sklaniam sie ku odpowiedzi pozytywnej – bo
              dzialal NA SZKODE ZSRR i rezimu komunistycznego w Polsce. Jego intencje, jak
              sie wydaje, byly jak najbardziej godne pochwaly, patriotyczne wlasnie, jezeli
              uznamy dzialalnosc antykomunistyczna, zarazem na rzecz pelnej niepodleglosci,
              za patriotyczna. Celem jego dzialalnosci szpiegowskiej bylo oslabienie
              militarne Ukladu Warszawskiego i, posrednio, przyczynienie sie do przechylenia
              szali na korzysc NATO i demokracji zachodnich – naszych obecnych sojusznikow
              politycznych i militarnych, warto dodac! Mozna zatem co najmniej lansowac
              hipoteze, ze jego dzialalnosc szpiegowska przyczynila sie w jakims stopniu do
              pozniejszego upadku komunizmu w Polsce i odzyskania pelnej suwerennosci przez
              panstwo polskie.

              Kwestia moralnej oceny, na zasadzie: „tak sie nie postepuje” albo „tego sie nie
              robi” jest dla mnie drugorzedna, jesli nie wrecz nieistotna. Nasuwa sie tu
              pytanie, a wlasciwie dlaczego nie? Dlaczego tego nie nalezy robic? Jezeli w
              rzeczywistosci dzialalnosc Kuklinskiego przyczynila sie do oslabienia komunizmu
              w Polsce i jego pozniejszego upadku – no, to znakomicie!

              Jednak, i tu kolejny zwrot, czy rzeczywiscie przyczynila sie? A co by bylo
              gdyby USA, rzekomy sojusznik „sprawy poslkiej”, nie wywiazaly sie ze swoich
              obietnic? W samej rzeczy, nalezy sadzic, ze polityka USA wobec panstw Ukladu
              Warszawskiego miala bardziej globalny charakter, a niepodleglosc, pelna
              suwerennosc Polski byly celem pobocznym, tak „przy okazji”.
              • Gość: Historia droga i cel - logika i ograniczenia wyboru IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 14.02.04, 04:44
                Droga jest tak samo wazna jak cel – tak sadze. To stary zreszta problem.
                Przypadek SP Kuklinskiego nadaje mu tylko dzisiejsze wyjatkowo drastyczne
                znaczenie.

                Piekny Cel nie „rozgrzesza” z niepieknych srodkow. Moze zlagodzic wymierzenie
                kary, ale nie rozgrzesza—by uzyc chrzescijańskeigo jezyka. Zdaje seobie sprawe
                ze jest to pewnie rygoryzm podejscia, ale rygoryzm potrzebny.

                Dla jakiegos powodu mamy zdolnosc osadzania naszego postepowania w roznych
                kategoriach : zimnych (racjonalnych, praktycznych, politycznych...) i cieplych
                (emocjnalnych, etycznych i estetycznych...). Wyrazaja one to cos, co nas
                odroznia od wszystkich innych stworzen, a co nazwyamy ‘czlowieczenstwem” i co
                jak uwazam, wberw postmodernistom, jest wartoscia uniwersalna. Dzieki temu
                trwamy jako ludzkosc.

                Sadzmy, abysmy byli sadzeni. Jesli z tego zrezygnujemy pozostaja pulapki
                bezksztaltu, nijakosci i dzisiejszego wszechpanujacego relatywizmu ... ktory
                ponoc jest oznaka wolnosci i demogracji...

                „Sadzmy, abysmy byli sadzeni” to oczywiscie, to jest skazanie sie na poczucie
                odpowiedzialnosci, glownie tej najtrudnjeszej
                • Gość: ajax ograniczenia wyboru IP: *.ite.waw.pl 16.02.04, 15:45
                  Po 1989 roku obserwuję całkowity brak osób które czynnie popierały miniony
                  ustrój. Wyjątkiem jest gen W. Jaruzelski, który kojarzy sie jednoznacznie.
                  Pozostali inni wyginęli jak dinozaury ??? Gdzie ci sekretarze, przodownicy
                  pracy, bardzo i mniej ważni urzędnicy, dyrektorzy, ... - to była chmara luda !
                  Przecież nawet tytuły naukowe i stanowiska sędziowskie nadawano tylko po
                  weryfikacji w odpowiedniiej komisji przy KC PZPR. Gdzie podziali się odznaczeni
                  orderami za umacnianie ustroju socjalistycznego i zasługi dla obronności kraju,
                  sztandarami pracy socjalistycznej, odznakami Janka Krasickiego, ... ??????????

                  Wydaje się, że WSZYSCY Polacy, ramie-w-ramie, pięść-w-pięść, głowa-w-głowę
                  walczyli w latach 1945-1989 z wrogim, wrednym i narzuconym z zewnątrz ustrojem.
                  Walczyli, ale z kim, skoro wszyscy byli przeciw ?

                  Nasuwa się pytanie, kto kim był w tamtych czasach ? Czy zdrajcą i kolaborantem
                  był na przykład : sędzia sądu rejonowego w Bochni, nauczyciel historii w Kłaju,
                  profesor na uczelni w Lublinie, rolnicy, robotnicy, żolnierze w zielonych
                  garnizonach, ekspedientka w miesnym, kierowca autobusu miejskiego, szewc,
                  student, sportowiec-olimpijczyk, ...

                  Kulkiński kolaborował bardziej niż inni. Ukończył szkoły polityczne w ZSRR,
                  kursy ASG, MSZ, MSW, awansował po szczeblach kariery oficerskiej, dobrze
                  zarabiał i jeszcze lepiej żył. Był PRYMUSEM !!! Jako takiemu trafił się wyjazd
                  na placówke, która to sytuacja wywróciła jego dotąd niezłomną świadomość
                  socjalistyczną. Inni pułkownicy, którzy w tamtych czasach byli mniej gorliwi w
                  służbie LWP i ZSRR jakoś się nie załapali w jego ślady. Teraz sugeruje się, że
                  Kukliński był cacy, a jego ex-koledzy be.

                  Na koniec :
                  1. skąd pewność, że Kukliński umarł ? W tym fachu umiera się po to żeby zacząć
                  żyć,
                  2. szpieg nie jest pojęciem równoznacznym ze zdrajcą. Szpieg penetruje
                  tajemnice obcego środowiska, a zdrajca ujawnia obcym tajemnice własnego
                  środowiska,
                  3. czy oficer Wojska Polskiego, biorąc za wzór bohatera Kuklińskiego, może bez
                  obaw o zarzut zdrady ujawniać tajemnice wojskowe obcym wywiadom (niekoniecznie
                  wrogim) kierując się wyłącznie osobistymi sympatiami politycznymi ? Jeśli tak,
                  to jest bardzo źle.
                  • jastrzebiec ZDRADA WOBEC UZURPATORA 16.02.04, 19:13
                    Na jedna rzecz chce tu zwrocic uwage: w przeciwienstwie do sytuacji z lat 1945-
                    1989 obecny rzad Polski jest - LEGALNY, dysponuje autentycznym mandatem
                    wyborczym. Prawa ustanowione przez taki, spolecznie reprezentacyjny, rzad sa
                    prawami, ktorych legalnosci niesposob sensownie kwestionowac. Z tego wzgledu
                    analogiczny przypadek "szpiegostwa" jaki zdarzylby sie obecnie, na rzecz
                    jakiegokolwiek panstwa (lacznie z USA) bylby zdrada stanu o ile w taki sposob
                    bylby opisany w przepisach kodeksu karnego.

                    Jak wiemy natomiast, wladze Polski, Sejm, rzad, sadownictwo, w latach przed
                    1989 rokiem nie dysponowaly taka niekwestionowalna legitymacja spolecznej
                    akceptacji wyrazonej w prawdziwie wolnych, tajnych, demokratycznych wyborach.
                    Skoro zatem mozna w uzasadniony sposob kwestionowac legalnosc owczesnej wladzy,
                    ba - jest to juz przeciez oficjalnie uznane i ustalone, ze poprzednia wladza
                    polityczna byla wladza 1) narzucona z zewnatrz przez ZSRR i 2) nigdy spolecznie
                    zaakceptowana prez wiekszosc spoleczenstwa, przeto byla - NIELEGALNA.

                    Skoro wladza byla nielegalna - co to za zdrada jaka popelnil plk. Kuklinski?
                    Zdradzil uzurpatorow!
                    • Gość: ajax nielegalna władza IP: *.ite.waw.pl 17.02.04, 09:14
                      Skoro uważasz, że władza PRL była nielegalna, to NIELEGALNE są WSZYSTKIE akty
                      prawne przez nią wydane i brak jest ciągłości bytu państwa między II a III
                      Rzeczpospolitą. Nielegalne są w szczególności :

                      - umowy międzynarodowe, w tym dotyczące granic PRL,
                      - dekrety PKWN o nacjonalizacji i wywłaszczeniu majątków obszarniczych,
                      - kodeksy i wyroki sądowe (wydawane w imieniu PRL), decyzje administracyjne,
                      - nominacje profesorskie, oficerskie, dyplomy uczelni, ordery i medale,
                      - nominacje ambasadorów polskich zagranicą i obcych w PRL,
                      - umowy handlowe i pożyczek zagranicznych PRL,
                      - emerytury i renty milicjantów, wojskowych, sędziów, urzędników, ...

                      W takim układzie rzeczywiście pułkownik Kukliński jest bohaterem. Za to wszyscy
                      pozostali, którzy mieszkali w PRL i akurat nie przebywali w więzieniach, są
                      podłymi kolaborantami i sprzedawczykami. Jestem jednym z nich.
                      • Gość: Historia uzurpatorzy, zdrajcy i bohaterzy IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 19.02.04, 03:47
                        Kto i dla kogo ukradl Polske –uzurpatrorzy, zdrajcy, bohaterowie


                        Sądzmy wiec, abysmy byli sadzeni.
                        Ale dla SP Kukulskiego nasze osady nie maja juz znaczenia, ufac trzeba ze
                        staje w obliczu juz tego z najsprawiedliwszysch sadow. Tam nie ma politycznych
                        celow, tam sie nie zgaduje, nie czaruje. Wszechwiedza jest wszechwiedza. ..
                        Stajemy tam wiec jakos „nadzy” i zadne upiekszenia czy obrzedzenia nie
                        dzialaja. Czyli ani krzyki „bohater” ani krzyki „zdrajca”. Tam sie wszytko wie
                        i osądza jak trzeba – sprawiedliwie.

                        A jesli ktos w to nie wierzy?

                        To pozstaje zawodna pamiec ludzka, kultura i z tzw. sparawiedliwoscią
                        historyczną, a ta jest bardziej nie jest boska , ale polityczna , a przy tym
                        bardzo kaprysna. Nie majac wiec wiele wspolnego z Absolutem, ma wiele
                        wspolnego z tzw, zdrowym rozsadkiem. Nigdy nie wiadomo jak osadzi
                        ostatecznie, bo Historia nie wierzy w ostatecznoc... Inaczej widzi z perpsktywy
                        2003 roku, a inaczej bedzei widziala z perpktywy 2053, a inaczej pewnie osadzi
                        w 3003 roku. Choc fakty bede te same, ich konsekwencje (a wiec tez rozumienie)
                        beda się zmienialy.

                        Pozostaje jeszcze to, co proponuje Jastrzebiec. Tak wiec pozostaje wiec
                        system legislacyjny z calym dobordziejstwem swojego inwentarza, bo najpierw
                        okreslajacy swoja legalnosc, co (.w/g mojego interlokutora), warunkowane jest
                        decyzcją o takim, a nie innym porzadku spolecznym , wiec w tym wypadku
                        demokratycznym. Tym sposbem rzady sprawowane przez tysieclecia nie bylyby
                        legalne, bo znana nam z historii wladza cesarska, krolewska, carska... nie
                        miala przeciez poparcia demokrateycznej wiekszosci ... Poczatki legalnosci
                        stanwilaby chyba demokracja atenska ( ktora, nawiasem mowiac, w glorii prawa
                        skazala na śmierc Sokratesa). Tak wiec tysiaclecia „bezprawia” konczy
                        triumfalnie dopiero demokracja i to pewnie ( w domysle) w wydaniu wspolczesnym,
                        pewnie idealno-amerykanskim? Czy tak?

                        Tak wiec mamy juz „dziury” nie tylko w poszarpanej historii Polski. Drogi
                        Jastrzebiec po katuszach niepewnosci gnebiących nas wszystkich, pospowiada
                        jasny i logiczny wniosek :
                        Skoro wladza byla nielegalna - co to za zdrada jaka popelnil plk. Kuklinski?
                        Zdradzil uzurpatorow!

                        A tu odzywa sie ajax (i to wcale nie jak Filip z Konopii) i pisze :

                        Skoro uważasz, że władza PRL była nielegalna, to NIELEGALNE są WSZYSTKIE akty
                        prawne przez nią wydane i brak jest ciągłości bytu państwa między II a III
                        Rzeczpospolitą. Nielegalne są w szczególności :
                        i tu wymianie p.1 ( ktory najmniej chyba wszyskim dogadza )
                        1. umowy międzynarodowe, w tym dotyczące granic PRL...

                        Wymieniajac dalej poddaje tym samym pozorna legalnosc wszsytkich instytucji i
                        ludzi je reprezentujacych w PRL. Tym samym poddaje dokonuje sie krytyka
                        poprawnosci wniosku Jastrzębca.

                        Nie dosc, ze rzeczywistosc jest niemozliwie pogmatwana, to jeszcze erystyka
                        okazuje sie miec swoje wlasna logikę i pulapki, o czym dobrze wiedza nie tylko
                        filozofowie i logicy.

                        Ale nam chodzi nie o umiejnosc prowdzenia sporow, ale o PRAWDE. Czyz nie?

                        O ta sama „prawdę”, za jaka gineli np. kiedys pierwsi chrzescijanie, potem
                        krzyzowcy, a potem paleni byli a stosie wywrotowcy, za jaką walczyli niedawno
                        zapellncy marksisci, egzystencjalosci, zwolennicy filozofiii nauki, i tę za
                        którą tak bardzo opowiadają sie postmodernisci (ktora nigdy nie jest
                        uniwerslana) i ich krytycy. Ciagle o to samo chodzi – o prawde !!! W tym
                        o „prawde” polityczna.

                        I tutaj na Forum kazdy z nas pojedynczo, dokonuje sadu...
                        Wiekszosc milczy, tak jak to zawsze bywa. Ta wiekszosc wiec daje znac, ze nie
                        zna sie na „prawdzie” . Slowem to jest jest bierna, nieznana masa milczkow.
                        Ktorzy, w kazdych warunkach, robia swoje i tez dzieki nim ludzkosc trwa. To
                        jest chyba ta sama milczaca wiekoszosc pozwolila Hitlerowi dojsc do wladzy,
                        potem komunistom sie panoszyc, a teraz wspomaga milczeniem dokonujace sei
                        zmiany w calym systemie postkomunistyznym. Nie mowiac juz o straszanosciach w
                        Afryce. Ta milczaca wiekosc pozwala np, na kultuowanie 800 –letniej tradycji
                        niewolnictwa, jak nas niedano informowala Gazeta Wyborcza.

                        Dla tych z nas co zabieraja glos, czyli którzy nadaja soebie prawo do jakigos
                        znawstwa, albo przynjamniej zglosznie swoich sadow-domnieman, SP Kuklinskie
                        chyba jednak jest tylko okazja do dyskusji, wcale nie o Nim. Chyba nie chodzi
                        o czlowieka , bardziej o prawde polityczna ... ocene „dziedzictwa”, w ktorą On
                        i my wszsycy jakos jestesmy wplatani. To chyba dlatego jedni krzycza „bialy”
                        drudzy „czerwony” , „patriota” , „zdrajca”... węższe grono zniecierpliwione
                        krzykiem nie chce go ani tu ani tam... kaze cicho siedziec krzykaczom, bo cicho
                        powinno byc za trumną.

                        cdn
                        • Gość: Historia cd. uzurpator,zdrajcy, bohaterzy, milczaca wiekszosc IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 19.02.04, 04:16
                          ***************
                          Najpierw przepraszam za bledy-literowki. Jest ich jednak duzo. Ale poprawianie
                          i uwazniejsze pisanie hamuje mi ped mysli, a poprawianie to pokusa dopelniana,
                          dopowiadania czyli nieskonczonosc – prosze wiec o tolerancje. To absolutnie
                          nie jest brak respektu.
                          **************
                          2.
                          Zmarly pare dni temu pulkownik robi kariere jako „czerwony” (prymus, a weic
                          ambitny i inteligentny), aby wreszcie, w ktoryms moemencie dzialac
                          dla „bialych”... Okazuje sie, ze bedac „czerwony” jest „bialy”. Okazuje sie, ze
                          byl wychowankiem diabla, ale niediabelskim wychowankiem, mimo kariery
                          udanej , bo ostatecznie sluzy bialosci , tym szlachetrniej i ryzykowniej
                          sluzy, bo niewierzac dalej paraduje w szeregach diabelskich. Wybierajac
                          bialosc, wybiela się z czerwieni i tak oczyszczony, moze zostac bohaterem
                          bialosci... Ostatecznie szpiegowanie okazuje sie nie tylko pilnie potrzebna,
                          ale i szlachetna dzialalnoscia . trzeba rozumiec te egzotyke zawilosci,
                          subtelnosc przeksztalcen, aby za tym nadazac...

                          Biblijny Judasz, staje sie w nowoczesnej gmatwaninie politycznej postacia
                          godna nasladowania .... On w PRL okazuje sie sluzyć nie zdradzie ale .... ?
                          Wlasnie czemu... jesli to nie byla zdrada, to co to bylo?
                          Godna pochwlay dzialnosc, ktora miala charakter „zdrady
                          pozornej”? „Jastrzebiec” proponuje uznac to tylko za „zdradę wobec
                          uzurpatorow”, a tych nalezalo zdradzac... bo to byla, jedna z drog szalchentej
                          walki...
                          Slowem to byla droga do nobilitacji....

                          Czy faktycznie w komunistycznych warunkach wszystko co normalane stawalo sie
                          zawieszone, obowiazywala etyka „dobry pies jest zly”. Tym samym w PRL mozna
                          bylo wychowyac dzieci na zlodziei, szpiegow ... moze nawet pijanstwo bylo
                          cnota...? Zdrada nie byla zdradą, dobro nie bylo dobrem, a zlo nie bylo zlem,
                          szkola nie byla szkola, dom nie byl domem, profesor nie profesorem, sedzia nie
                          byl sędzią ....
                          Tylko martwa nautra nie byla napietnowana komunistycznie. „Tam” sie wszsytko
                          wymieszalo, cudem ze w ogole rodzily sie normalne dzieci no i wszelkie z tym
                          zwiazane nastepstwa karmienia fizycznego i duchowego...

                          No i cudem, ze tam jednak rodzila sie literatura, muzyka, ba poezja ... ze
                          ludzie w cos wierzyli, z czyms walczyli ...ze dorastali do rozumienia ...
                          Cudem, ze to co trwalo tam nazywane bylo „zyciem ludzkim”, co prawda INNYM niz
                          na bogatszy o wiele i normalniejszy o wiele Zachód, czy biedniejsze o wiele
                          Poludnie czy Wschod.... Tak naprawde to wszystko bylo „tam” - za kurtyną -
                          bylo pozorne, od rana do nocy udawane. Nawet jesli rano i noc byly prawdziwe.
                          Jedyni prawdziwymi ludzmi byli ci co walczyli z komunizmem, bez
                          wytchnienia ... Antykomuinzm byl taka sama cnotą jak bycie chrzesijaniniem w
                          pierwszym latach chrzescijanstwa -
                          • Gość: Historia c.d. homo sovieticus i postmodernizm IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 19.02.04, 04:49
                            3.
                            A ja ciagle i prawie maniakalnie wracam do tej jednej mysli, ktora dotyczy tez
                            SP pulkownika Kuklinskiego. Czy dochodzi do szlachetnosci, obierajac
                            nieszlachetna droge?

                            Wszytko mozna probowac usprawiedliwiac wysokim celem, ale nie wszystko da sie
                            usprawiedliwic.

                            Dla mnie wymiar polityczny jest drugorzedny, wymiar ludzki mnie interesuje. .
                            Ale bez polityki nie ma zycia ludzkiego , bardziej dzisiaj niz kiedys. Wiec,
                            czy chcemy czy nie, nasze dzialani maja zawsze jakis wymiar polityczny...
                            Niestety . W wymiarze ludzkim przypadek SP Kulinskiego to narusznenie waznych -
                            moim zdaniem- norm , w wyamiarze politycznym to ponoc pozytywne dzialanie, bo
                            do konca nie wiadomo czy znaczace politycznie, choc idace w dobra strone ...

                            I dalej swoje-------Upieram sie : pieknych celow nie osaga sie niepieknymi
                            drogami. Rewolucja to akceptacja „cel uswieca srodki”. Nie buduje sie
                            jednak „systemu sprawiedliwosci spolecznej”, zaczynajac od niesprawedliwych
                            dzialan...od mordowania niewinnych ludzi, mnozenia cierpien... od zbrodni i
                            przemocy... Tak sie nie buduje, tak sie rujnuje... a po zrujnowaniu bardzo
                            ciezko jest przejsc do etapu budowania, ludzkie koszty sa za wwysokie.
                            Rewolucja rosyjka i jej następstwa, to jeszcze jeden wielki eksperytment
                            dziejowy --
                            • jastrzebiec Re: homo sovieticus i postmodernizm 23.02.04, 23:59
                              Nie bardzo wiem co poczac z ta eseistyka "Historii". Na potrzeby i mozliwosci
                              forumowej debaty jest to chyba zdecydowanie za dlugie. Bywa, ze w poszukiwaniu
                              tzw. PRAWDY, starajac sie rozwazyc wszelkie za i przeciw, pisarz dopuszcza sie
                              intelektualnego bledu rozmycia sedna sprawy w nadmiarze okolicznosci
                              szczegolowych. Tymczasem, aby dociec owego "sedna" niezbedne, i nieuniknione,
                              jest dokonanie pewnych uproszczen: uwypuklamy to co uznajemy za zasadnicze i
                              pomijamy to co uznajemy za nieistotne. "Historia", odnosze wrazenie, nie moze
                              sie zdecydowac co tam jest tak naprawde najwazniejsze.

                              Ale w pkt. 3 "Historia" pisze: "Czy dochodzi (Kuklinski) do szlachetnosci,
                              obierajac nieszlachetna droge?"

                              Ja bym powiedzial z gory - nie mozna osiagnac "szlachetnosci" poruszajac sie po
                              drodze nieszlachetnosci! Tyle, ze - skad ta pewnosc, ze droga jaka obral plk.
                              Kuklinski byla NIESZLACHETNA?

                              W kazdej debacie, wydaje sie, w jakims jej punkcie dochodzimy do momentu, kiedy
                              oprocz rozwazania i interpretacji FAKTOW, dokonujemy rowniez - WARTOSCIOWANIA.
                              Dokonujemy interpretacji faktow nie tylko z punktu widzenia ich skutkow jako
                              takich (dociekanie zwiazkow przyczynowych) ale rowniez dokonujemy interpretacji
                              z punktu widzenia przyjetych (przez siebie, przez grupe...) wartosci. To
                              wartosciowanie, w sposob nieunikniony, ma charakter arbitralny. Cos uznajemy za
                              dobre albo zle, szlachetne albo - przeciwnie - nieszlachetne. Dochodzimy w
                              pewnym momencie do takiego punktu w ktorym danej rzeczy niesposob dalej
                              uzasadnic. Cos przyjmuje sie za wlasciwe albo niewlasciwe i koniec!

                              "Historia" wyraznie uznaje, czyli dokonuje wartosciowania, ze szpiegowanie na
                              rzecz obcego panstwa (jak to uczynil Kuklinski) jest NIESZLACHETNE. Nawet
                              jezeli kierowal sie patriotycznymi, a wiec szlachetnymi, motywami.

                              Forma (sposob) przesadza o tresci (cel, rezultaty).

                              *****
                              A ja to zagadnienie widze inaczej. W tym przypadku (choc skadinad podpisuje sie
                              pod zasada - "cel nie uswieca (wszelkich) srodkow"), uznaje, ze srodki jakie
                              podjal Kuklinski dla realizacji swoich celow nie przesadzaja "z gory"
                              o "zdradzieckim" charakterze jego dzialalnosci.

                              Rezim polityczny czasow PRL byl nie tylko niedemokratyczny, byl przede
                              wszystkim sprzeczny z pragnieniami, oczekiwaniami i aspiracjami zdecydowanej
                              wiekszosci spoleczenstwa polskiego. Rezim PRL okazal sie rowniez sprzeczny z
                              podstawowymi interesami Polakow.

                              Jedni, "wokalna mniejszosc" wystepowali glosno i otwarcie przeciwko systemowi,
                              jego zasadom funcjonowania; inni, "milczaca wiekszoc", hmm, roznie; czasem
                              wystepowali przeciwko, czesciej godzili sie z porzadkiem rzeczy, ale czy
                              akceptowali? Czestokrosc w bierny sposob, sabotowali albo "omijali"
                              obowiazujace reguly. Czymze innym bylo przeciez, np. handlowanie "twarda
                              waluta" na czarnym rynku albo czytanie po cichu w domu "bibuly", chocby
                              wydawnictw paryskiej Kultury?

                              "Wokalna mniejszosc" w zdecydowanej swej wiekszosci stosowala metody
                              postepowania jak te opisane przez Adama Michnika: sprzeciw pokojowymi metodami
                              i wylacznie na "wlasny rachunek". Wspolpraca z wywiadami innych panstw nie
                              miescila sie w owym "etosie" kontestacji.

                              To jedno. Ale, jezeli celem dzialalnosci opozycyjnej bylo w gruncie rzeczy
                              dokladnie to co "wladza socjalistyczna" zdefiniowala jako "dazenie do obalenia
                              wladzy ludowej i socjalistycznego panstwa" to cel dzialalnosci Adama Michnika,
                              Jacka Kuronia, Lecha Walesy albo Leszka Moczulskiego byl taki sam jak cel
                              dzialalnosci plk. Kuklinskiego.

                              Obie strony zajmowaly sie dzialalnoscia antykomunistyczna i na rzecz wyzwolenia
                              Polski spod dominacji sowieckiej. Czy ten aspekt, CEL, jest naprawde mniej
                              wazny anizeli FORMA? Kuklinski podjal sie tego co w swwojej sytuacji mogl robic
                              skutecznie?

                              Ocena dzialalnosci plk. Kuklinskiego powinna byc, moim zdaniem, dokonywana z
                              punktu widzenia REZULTATOW raczej anizeli owej "formy". Czy przyniosl sprawie
                              polskiej korzysc czy, na odwrot, szkode?
                              • Gość: Historia jastrzebie i golebie szszegoly wartosciwania IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 27.02.04, 18:50
                                Interes narowdowy, grupowy czy indywidualny (cel) nie moze być
                                automatycznym uwiarygodnieniem drogi (srodkow) jakie sa wybierane.

                                Wallendrodyzm, jak mi podpowiada „JMX” jest wybraniem pewnej drogi, ktora
                                mozna byc wartosciowac pozytywnie badz negatwynie.

                                Ja oceniam te droge negatwynie. Uznaje ja za bledna, za niszczaca czlowieka,
                                za tragiczna. Moze ona byc sprawana technicznie, skuteczne, prowadzaca do
                                celu, ale etycznie jest dla mnie podejrzana ... To nie jest wzorzec
                                postepownia, ktory buduje czlowieka.

                                Obranie tej drogi zmusza czlowieka do klamastwa, do „krecenia” do udawania,
                                do handlowania pewnymi „dobrami” ludzkimi, ktorymi nie powinno sie handlowac.
                                Do udawania kogos, kim sie nie jest, po to, by cos uzyskac.
                                Jest jakies schodzenie ponizej jakiejs granicy ludzkiej przyzwoitosci.
                                Przykucanie dla perspktywny lepszego widzenia, po ktorym juz tak naprawde, nie
                                mozna sie wyprostpowac,
                                wrocic do ludzkiej wyprostowanej postaci – tak sadze. Chyba ze mamy do
                                czynienia z tzw, gruboskornoscia, czy grubokoscistoscia... Tyle ze wtedy tym
                                bardziej to zaden wzor bohatera.

                                Nie wszystko co ludzkie jest do przetragu . Nie wszsystko co ludzkie nadaja
                                sie do uzywania jako srodka w zdobywaniu celow., nawet szalchetnych celow.

                                Ekscytujacy tak wielu wallenrodyzm jest naruszniem owych „dobr” ludzkich – tak
                                sadze

                                Nizej dolaczam cos, co moze ma lepsza forme niz jak to slusznie okreslil
                                Jastrzebiec (patronizing me – jak przystalo na osobnika meskiego rodzaju) moje
                                powyzsze chyba jednak nie tyle eseistyczne, ile zbyt spontaniczne wykladnie.
                                • Gość: Historia szczegoly pewnego wartosciwania IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 27.02.04, 19:03
                                  Między bezkształtem i zgiełkiem kształtów
                                  1.
                                  Muszę wyraźnie i jasno zadeklarować: s t a j ę s i ę
                                  z nieokreślonej, jakąś określoną częścią bytu, mimo wszystko
                                  i dlatego, że zaułki nijakości czekają na mnie, nicość ukryta w czasie
                                  muszę przemykać przez niekończące się, niewybiórcze obszary wątpienia
                                  i dreptania w kółko Z lękiem niepewności muszę decydować, codziennie
                                  przedzierać się przez to, co mija i to co trwa, zobaczyć ocalone i ocalające
                                  w świecie dzieł, to co zostaje ze świata ludzkiego trudu
                          • jmx uzurpator,zdrajcy, bohaterzy... ----> DO HISTORII 25.02.04, 03:11

                            Polecam lekturę "Konrada Wallenroda" A. Mickiewicza.

                            A im dłużej człowiek żyje tym bardziej się przekonuje, że życie (własne, cudze)
                            nie jest ani czarne ani białe tylko szare....


                            "- Rozmawiając o Kuklińskim, zawsze dojdziemy do pytania: czym była PRL? -
                            mówi “Tygodnikowi” historyk dziejów najnowszych dr Antoni Dudek. - Jeśli
                            przyjmiemy za generałem Jaruzelskim, że w ówczesnych warunkach PRL ułomnie, ale
                            jednak realizowała interes narodu polskiego, to Kuklińskiego trzeba potępić.
                            Inaczej, gdy uznamy, że Ludowe Wojsko Polskie było częścią Układu
                            Warszawskiego, a ten nie realizował naszego interesu narodowego. Bo niby jaki
                            mieliśmy interes w okupacji Danii i północnych Niemiec? - a takie zadania miały
                            nam przypaść w razie wojny z Zachodem."

                            tygodnik.onet.pl/1547,1150696,dzial.html
                      • jastrzebiec Do & & #35 8222;ajaxa& & #35 8221; 19.02.04, 22:42
                        Rzeczywiscie, logicznym jest uznac, ze wszelkie akty wladzy nielegalnej same
                        tez sa nielegalne. A wiec i owe „umowy” miedzynarodowe, dekrety PKWN, wyroki
                        sadowe itp. Z drugiej jednak strony, przez owe 45 lat, legalne, czy nie,
                        decyzje wladz PRL mialy jak najbardziej realny charakter ze wszystkimi, czesto
                        nieodwracalnymi, tego skutkami. Uznawszy zatem tych decyzji zasadnicza
                        nielegalnosc nie da sie ich gremialnie, z urzedu, „od-uczynic”. Tym nie mniej
                        nowe wladze od 1989 roku, krok za krokiem, rozpatruja rozmaite decyzje z czasow
                        PRL, wiele z nich faktycznie uniewazniajac i "odkrecajac", np. poprzez
                        reprywatyzacje przedsiebiorstw, uniewaznianie wyrokow, z pewnoscia poprzez
                        zmiane ustawodawstwa... Czesto jednak nie ma zadnego merytorycznego powodu aby
                        inne konkretne akty wladzy anulowac.

                        Kiedy pisalem, ze plk. Kuklinski wystepowal przeciwko wladzy nielegalnej
                        bynajmniej nie twierdzilem, ze automatycznie niejako stal sie bohaterem.
                        Pisalem jedynie, ze nie uwazam go za zdrajce na prostej tej zasadzie,
                        ze „zdradzil” owych uzurpatorow (PZPR) a nie Polske jako kraj, narod. Popelnil
                        przestepstwo zdrady panstwa w swietle wowczas obowiazujacego kodeksu karnego,
                        ktory przeciez od tej pory zostal zasadniczo zmieniony. Ale nawet jesli uznac
                        go za bohatera (ku czemu sam sie sklaniam) nie oznacza to, ze zaraz wszyscy ci
                        co zyli w PRL i otwarcie przeciwko komunie nie buntowali sie, sa „podlymi
                        kolaborantami i sprzedawczykami”. W oczywisty sposob sprawy nie sa takie proste
                        ani klarowne. W pelni jestem swiadom, ze w owych czasach socjalizm (i PZPR wraz
                        z jej „kierownicza rola”) byl twardym faktem zycia politycznego, ktorego upadku
                        w dajacej sie przewidziec przyszlosci literalnie nikt nie przewidywal. Co
                        innego przejsciowa okupacja w warunkach czynnej, „goracej” wojny, co innego
                        stan „przewlekly”, chronicznej zimnej wojny. Ba, w latach 50-tych, a nawet 60-
                        tych, wielu spodziewalo sie, ze komunizm bedzie nadal sie rozprzestrzenial i
                        opanuje w koncu caly swiat. Ze w tej sytuacji wielu ludzi zdecydowalo sie
                        na „pokojowe wspolzycie” z komuna ani mnie przeto dziwi ani oburza. Wazne czy
                        byli gorliwymi wyznawcami Nowej Wiary. Wazne tez czy – ci co gorliwie kiedys te
                        wiare wyznawali – prawdziwie sie nawrocili przejzawszy na oczy cale klamstwo
                        ideologii komunistycznej. Mlodzienczy "grzech" lewicowosci (a nawet lewactwa)
                        nie powinien oznaczac bezwzglednej, nieodwolalnej, dozywotniej banicji.
                        Przeciez nawet komunisci, przynajmniej w teorii, dopuszczali mozliwosc
                        resocjalizacji i reedukacji. ;-)
    • Gość: Boguslaw Re: Zbigniew Brzeziński o pułkowniku Kuklińskim IP: *.011-173-73746f23.cust.bredbandsbolaget.se 17.02.04, 17:49
      Jestem zdziwiony jak wiele ludzi ma jeszcze wyprane mozgi komunistyczna
      propaganda. Mam nadzieje,ze nie zmienilo to ich genow i nastepne pokolenie nie
      odziedziczy ich choroby!
      • Gość: Historia Bogumil nie zacietrzewiaj sie IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 17.02.04, 18:05
        Spokojnie czlowieku. Tu sie cos innego sie zaczelo, niz wykrzykiwania. Nie
        tylko komunizm jest czescia tzw, kultury duchej Polakow, warcholstwo
        szalcheckie niestety tez, choc to tak dawno bylo, nic nie go zniszczylo. Wraca
        i panoszy w demokratycznie juz wybrancyh instutuacjach. na Forum(s)
        dyskusyjnych tez domonuje. Niestety. Nie powiekszaj grona krzykaczy, bo ich
        jest za duzo. Mozesz to samo powiedziec, bez toczenia tej sliny zlosci czy
        nienawisci.

        Zamaist zdziwienia, operuj argumentami. I tym nadwyczjanym napomniem milkne
        tymczasem zajeta mocno zyciem. Odezwe sie potem i pozdrawiam wszsytkich
        • Gość: Historia Oczywiscie Boguslaw zamiast Bogumil - wybacz IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 17.02.04, 18:08
Pełna wersja