Kto do Strasburga: PO przed PiS i SLD-UP

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.04, 09:45
Znowu liczenie z ręką w kieszeni do pięciu, SLD wychodzi 6, a prawicy 4, ale
coś wychodzi.
    • toja3003 pociagnac posla za jezyk 16.02.04, 10:10
      prosze o podowanie informacji jezykowych
      o kandydatach; nie sadze zeby posel bez znajomosci
      jezykow obcych byl wiele w stanie dla nas
      zalatwic w Brukseli. Najwiecej i tak zalatwia
      sie podzcas tzw. "rozmow pisuarowych"
      czy tam tez nasi reprezentanci beda chodzic
      ze swoimi "rozporkowymi" tlumaczami do pomocy?
      Wstyd.

      Minimum to znajomosc angielskiego ale d o b r y
      posel oprocz tego powinien tez znac tez francuski
      lub niemiecki.

      Pod pojeciem "znajomosc jezyka obcego"
      rozumiem faktycznie jego normalna znajomosc
      praktyczna w mowie i pismie a nie
      dukanie i jakanie sie.

      Albo ktos umie jezdzic na rowerze albo
      nie. Nie wiem co to znaczy "slaba
      umiejetnosc jazdy na rowerze".
    • Gość: dama Re: Kto do Strasburga: PO przed PiS i SLD-UP IP: *.013-20-76737411.cust.bredbandsbolaget.se 16.02.04, 11:03
      EU ma klopot gdzie zatrudnic przedstawicieli nowo wstepujacych krajow.
      Wszystkie stanowiska sa obsadzone. Nowi przedstawiciele maja odbywac praktyki
      przy obecnych komisarzach.I obecnie sa nazywani najlepiej platnymi
      praktykantami z BMW. Bo poza glosowaniem w srode nic do roboty nie beda mieli.
      A zato otrzymac maja ok.80 tys zl. biuro,trzech asystentow, samochod sluzbowy z
      kierowca. Jest oco sie bic. A podatnicy beda utrzymywac jeszcze kilku nierobow.
      • Gość: Gościu Lepper do boju !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 195.85.227.* 16.02.04, 12:08
        Andrzej - pamiętaj żeby się wepchnąć do Strasburga. Musisz pokazać chamstwu z
        całej europy jak wyglądają prawdziwi polacy. I co potrafią. Zasypać ich ze 2
        razy ziemniakami to się od razu szacunku nauczą. A co .....
    • tajniak000 Re: Kto do Strasburga: PO przed PiS i SLD-UP 16.02.04, 12:15
      w dzisjejszej wyborczej pojawił sie artykuł " Nie wiemy, że głosujemy"
      z którego wynika, że tylko 36% osób wie że wybory do parlamentu UE odbedą sie w
      tym roku!
      Pamietacie zapewne agitacje przed referendum unijnym które zagoniły do urn
      ponad 50% polaków.
      Ta niewiedza bardzo mnie niepokoii, nasówa sie pewne pytanie
      czy nie jest to zamierzenie celowe majace na uwadze odciągniecie nas od urn,
      aby do parlamentu ueropejskiego dostały sie odpowiednie osoby, ostatnio spalone
      w naszym kraju. Mam tu na mysli pana Jaskiernie, pana Piskorskiego,
      kwiatkowskiego itd. Przy małej frekwencji mogą znowu wskoczyc na intratne
      ciepłe "posadki" jakimi są fotele uroparlamentu?

      pzdr

      tajniak000
    • Gość: leninowaty spoleczenstwo zbojkotuje te wybory IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 16.02.04, 12:44
      za wszystkie przektrety tzw. poliktykow,
      • Gość: Gościu Re: spoleczenstwo zbojkotuje te wybory IP: 195.85.227.* 16.02.04, 13:53
        To by znaczyło że społeczeństwo jest kompletnie głupie. Wtedy dostaną sie tam
        ci których społeczeństwo nie chce. Trzeba głosować - a nie bojkotować, bo
        bojkotowanie nic nie daje.
        Tylko za kim - jak nie ma na kogo ...
    • Gość: michal ale kto zapyta prezydenta? IP: *.raytheon.com / *.raytheon.com 16.02.04, 13:57
      Prawie trzy lata temu, zaraz po uformowaniu się obecnego parlamentu i rządu,
      prezydent RP wstrzymał lustrację, wniósł bowiem do sejmu, jak pamiętamy,
      projekt wyłączenia z procesów lustracyjnych byłych współpracowników wywiadu i
      kontrwywiadu PRL, których - jak czytamy w uzasadnieniu - "służba przysparzała
      korzyści państwu polskiemu".



      A owo państwo uzależnione od obcego mocarstwa odsuwało nas przecież od
      osiągnięć cywilizacyjnych i dorobku gospodarczego Zachodu, utrudniało więc czy
      wręcz uniemożliwiało naszemu narodowi rozwój zgodny z ogólnoświatowym postępem
      i naszymi aspiracjami historycznymi oraz politycznymi. Na szczęście Trybunał
      Konstytucyjny zakwestionował propozycję głowy państwa. Wszelako lustracja
      spowolniała, jej skuteczność znacznie się zmniejszyła, a sama idea tego
      działania stała się niewyrazista i dla wielu Polaków już obojętna.

      Później kilkudziesięciu intelektualistów wystosowało do prezydenta apel,
      prosząc, ażeby przedstawił sejmowi przesłanie o konieczności zmiany ordynacji
      wyborczej na jednomandatową, gdyż obecna uniemożliwia wybór do parlamentu
      osobistości spoza partii politycznych. Od zarania Trzeciej Rzeczypospolitej
      rządzą nami jedynie politycy uwikłani w interesy swych ugrupowań partyjnych;
      kierują się oni tedy nie dobrem całego państwa, a nade wszystko własnym i
      klientów swych koterii - podobnie jak w czasach upadku Pierwszej
      Rzeczypospolitej posłowie szlacheccy powodowali się wolą nie całego
      społeczeństwa szlacheckiego, a tylko swych wyborców z sejmików ziemskich,
      którzy sprawy publiczne widzieli jedynie na długość swego nosa...

      Prezydent na apel nie odpowiedział, natomiast politycy z SLD, owszem,
      podejmowali w mediach tematy systemów wyborczych, lecz bronili rzecz jasna
      ordynacji dotychczasowej. W najbliższych więc wyborach parlamentarnych znów
      dostaniemy do rąk listy aktywistów partyjnych, a nie kandydatów obdarzonych
      autorytetem moralnym i wybranych suwerennie, niezależnie od interesów takiej
      czy innej partii, przez lokalne społeczności.

      Pod koniec minionego roku dziennik Rzeczpospolita wydrukował nowy apel do
      prezydenta, sygnowany przez najwybitniejszych obywateli, z prośbą o skłonienie
      parlamentu i rządu do jak najrychlejszej likwidacji Narodowego Funduszu Zdrowia
      i powrócenia do idei (bo nie do organizacji, która była zła) regionalnych kas
      chorych. Prezydent i na to wezwanie nie odpowiedział. Za to w połowie grudnia
      odbyła się narada przedstawicieli rządu i parlamentarzystów, na której
      deliberowano o sytuacji w lecznictwie. Gremium to nic konkretnego nie
      postanowiło i nic też nie zmieniło. W styczniu trwały nieustanne i jałowe
      dysputy środowisk lekarskich z reprezentantami posłów eseldowskich i
      administracji państwowej, również rodowodu eseldowskiego, bez udziału
      prezydenta. Prezydent RP raczył ostatnio coś tam jednak napomknąć o
      konieczności naprawienia systemu ochrony zdrowia. Lecz o postulowanej w liście
      otwartym wybitnych osobistości pilnej potrzebie likwidacji NFZ jak milczał, tak
      milczy. A więc zapaść w lecznictwie publicznym trwa - wiele setek, jeśli nie
      tysięcy, obywateli nie ma gdzie się skutecznie leczyć, a składki płacić musi.
      Czy, ile i jakie będą ofiary, niebawem powinniśmy się dowiedzieć.

      Wystarczy chyba przypomnienie tego jednego działania i dwóch zaniechań pana
      prezydenta w polityce wewnętrznej, ażeby się doprawdy zaniepokoić. Nieodparcie
      nasuwa się tu bowiem pewna analogia historyczna. Oto przed prawie czterema
      wiekami, w pierwszych latach XVII w., Stanisław Żółkiewski, hetman wielki
      koronny, znakomity żołnierz, nieposzlakowany patriota i szlachetny człowiek,
      zrozpaczony postępowaniem króla Zygmunta III, który niefrasobliwie zaprzepaścił
      korzyści polityczne z opanowania Moskwy przez wojska polsko-litewskie, zapytał
      monarchę na Zamku w Warszawie, w obecności wielu senatorów, a więc
      publicznie: "zali wasza królewska mość ma na względzie dobro Rzeczypospolitej
      czy swoje własne?"

      Dzisiaj więc trzeba się również zastanowić, dlaczego głowa państwa bezpośrednio
      nie reaguje na apele podpisane przecież przez osoby o wielkim autorytecie
      moralnym? Milczenie pana prezydenta może sugerować nawet nieprawdopodobne zgoła
      odpowiedzi. Że na przykład wcale nie chce ordynacji jednomandatowej, gdyż
      mogłaby ona przynieść klęskę lub tylko niewielkie zwycięstwo ugrupowania
      politycznego, z którego się wywiódł; i wtedy należący doń politycy nie mogliby
      dzielić się władzą oraz stanowiskami, jak to uczynili po ostatnich wyborach.
      Albo na przykład dlatego prezydent nie podziela przekonania o konieczności
      likwidacji Narodowego Funduszu Zdrowia i powrotu do zdecentralizowanych, a więc
      trudniejszych do zawładnięcia przez jedną grupę kas chorych, żeby politycy
      zajmujący się lecznictwem, oczywiście wszyscy bez wyjątku z partii, do której
      on ongiś należał, nie stracili swych synekur.

      Są to naturalnie supozycje tak straszne, że aż nie do przyjęcia, chociaż,
      niestety, logiczne. No bo jeśli ktoś o coś proszony milczy, to skłania
      proszących do snucia najprzeróżniejszych przypuszczeń. Trzeba więc odważnie,
      podobnie jak przed stuleciami hetman Żółkiewski wobec króla, sformułować pod
      adresem Aleksandra Kwaśniewskiego jasne pytanie: czy ma na względzie dobro
      wszystkich obywateli Trzeciej Rzeczypospolitej, czy raczej przede wszystkim
      polityków z tej formacji, która i jego ukształtowała?

      Ale kto publicznie zapyta o to pana prezydenta?

    • Gość: les Re: Kto do Strasburga: PO przed PiS i SLD-UP IP: *.atl.client2.attbi.com 16.02.04, 16:08
      koniecznie wyslac tam piskorskiego niech ich obrobi.
    • oszolom.z.radia.maryja Re: Kto do Strasburga: PO przed PiS i SLD-UP 16.02.04, 16:27
      Sondaże dają LPR 7-8 eurodeputowanych a w rzeczywistoci bedziemy ich mieli
      conajmniej 10ciu...
      • Gość: ollak Re: Kto do Strasburga: PO przed PiS i SLD-UP IP: *.dip.t-dialin.net 16.02.04, 21:17
        A nie wiecie po co tam polak w sztrazburgu jest potrzebny tam.-
        leniow ,zlodzieji , kanciazy i oszustow nie potrzebuja.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja