Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce

14.04.10, 11:28
Można się było spodziewać, że ogólnonarodowa, wspólna żałoba i oddawanie w
zgodzie hołdu zmarłym długo nie potrwa. Stało się to jasne w momencie, gdy w
mediach, internecie i choćby tutaj na forum zaczęły pojawiać się bardzo szybko
głosy, które miały tę tragedię wykorzystać jako dobrą okazję do politycznego
ataku na dotychczasowych przeciwników. Najwyraźniej zbyt wielu osobom takie
zgodne oddawanie czci zmarłym przeszkadzało, bo zaczęły się obrzydliwe
komentarze, ogólnie rzecz biorąc, na zasadzie - wy go krytykowaliście, a on
teraz nie żyje, więc jak się z tym teraz czujecie? Wyjątkową podłością było
zestawianie w takim momencie tych dwóch rzeczy, które mają się nijak do
siebie, a które miały z krytyków prezydentury Kaczyńskiego zrobić potworów.
Czy to przypadkiem nie ten sam typ ludzi, którzy nie mogli się powstrzymać
przy okazji śmierci Geremka, Jeziorańskiego i innych bardzo ważnych Polaków,
przed pluciem na nich, gdy tych jeszcze nawet nie zdążono pochować? Co jest w
takich ludziach, że nie dość, że plują na dopiero co zmarłych, których nie
akceptowali za życia, to jeszcze nie powstrzymają się przed wykorzystaniem
śmierci swojego ukochanego prezydenta do naplucia ludziom w twarz?

Kropkę nad i w sprawie końca ogólnonarodowej, żałobnej zgody postawił Jarosław
Kaczyński, który zdecydował, że chce pochować brata na Wawelu. Nawet mnie to
nie dziwi, bo jest to po prostu przypieczętowanie czegoś, co próbował od wielu
lat zrobić on i jego środowisko, czyli wykreowania Lecha na drugiego
Piłsudskiego. I tak jak nieudolne, sztuczne i przede wszystkim ze szkodą dla
samego prezydenta były próby wytworzenia takiego obrazu za jego życia, tak i
teraz będzie to odebrane jako powrót do podziału sprzed jego śmierci i
kontynuacja kreowania czegoś na siłę.

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego nie można było tego wszystkiego zrobić z
godnością i wspólnie, co na pewno pozostawiłoby lepszy obraz tego wszystkiego
i przede wszystkim z pożytkiem dla pamięci o samym Lechu Kaczyńskim. Kreowanie
wizerunku i pamięci na siłę poprzez stawianie pod moralnym pręgierzem krytyków
polityki prezydenta za jego życia oraz tych, którzy mają wątpliwości co do
pochowania go na Wawelu, na pewno trudno uznać za gesty pojednawcze.
I znowu okazało się, że największym przekleństwem dla samego Lecha
Kaczyńskiego jest jego najbliższe otoczenie i jego własny obóz.
    • zelazny.karzel.wasyl "Jedność w żałobie" była zbyt piękna by być prawdą 14.04.10, 11:33
      Co było zresztą do przewidzenia...
    • mracek Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 11:33
      To chyba początek kampanii wyborczej Jarosława.
      • mr.sajgon Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 11:35
        mracek napisał:

        > To chyba początek kampanii wyborczej Jarosława.

        Uwazaj zebys nie musial zjesc czesci wlasnego jezora jak ma to uczynic Tomasz Lis.
    • witek.bis Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 11:47
      Podpisuję się czterema łapami. Dzięki, Pielo.
      • ave.duce Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 12:02
        witek.bis napisał:

        > Podpisuję się czterema łapami. Dzięki, Pielo.

        Też.

        :p
        • scoutek Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 12:17
          ave.duce napisała:

          > witek.bis napisał:
          >
          > > Podpisuję się czterema łapami. Dzięki, Pielo.
          >
          > Też.

          rowniez
          • ave.duce Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 13:03
            I tak tragedię zmieniono w tragikomedię :(((

            :p
          • wos9 Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 13:44
            scoutek napisała:

            > ave.duce napisała:
            >
            > > witek.bis napisał:
            > >
            > > > Podpisuję się czterema łapami. Dzięki, Pielo.
            > >
            > > Też.
            >
            > rowniez
            >
            I ja.
            • rysiek_grzesiek Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 17:22
              No właśnie jak to się robi w Polsze by Czerska?
              Dziennikarze już mają dowody, że inicjatorką wczorajszej manifestacji 300 osób w
              Krakowie była niejaka Róża Thun pod rękę ze środowiskiem GW?
              Złamała żałobe, ale te 300 osób jest niczym, na przedostatniej drodze Leszka
              według warszawskiej policji było około 700.000 ludzi, w Krakowie policja się
              spodziewa 1.000.000. Nie ośmieszaj się...
              • blinski Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 18:17
                A co ma jedna liczba do drugiej? też tam byłem, a chowania go na Wawelu nie popieram. To jakieś wydumane wishful thinking, że uczcić śmierć prezydenta przyszli ci sami, którzy popierają (lub inaczej - nie sprzeciwiają się temu) jego wieczny spoczynek na Wawelu.
              • akkj Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 22:56
                Już pisowska hiena dała głos.

                Ile osób było na pogrzebie Bieruta?

                rysiek_grzesiek napisał:

                > No właśnie jak to się robi w Polsze by Czerska?
                > Dziennikarze już mają dowody, że inicjatorką wczorajszej manifestacji 300 osób
                > w
                > Krakowie była niejaka Róża Thun pod rękę ze środowiskiem GW?
                > Złamała żałobe, ale te 300 osób jest niczym, na przedostatniej drodze Leszka
                > według warszawskiej policji było około 700.000 ludzi, w Krakowie policja się
                > spodziewa 1.000.000. Nie ośmieszaj się...
        • entefuhrer Dziwisz czyli katastrofa 14.04.10, 21:43
          Rozumiem, że można nie dorastać do pełnionej funkcji - ale aż tak?

          Zabrakło i mądrości kardynała Macharskiego, i stanowczego głosu abpa Nycza...

          Dla Jarosława Kaczyńskiego (którego często krytykowałem) mam dziś wyłącznie współczucie.

          W żadne "parcie rodziny na Wawel" nie wierzę; wierzę w chore ambicje innych, tak centralnych, jak lokalnych (tych od wcześniejszego pomysłu z honorowym obywatelstwem) polityków i brak wyobraźni jednego niemądrego księdza.
    • homosovieticus Zgody na co? 14.04.10, 11:48
      Na próbę zawłaszczania Państwa przez sprawujacych władzę?
      Powtarzasz bezmyślnie opinie Wielowiejskiej, nie wstydzisz się?
      • humbak Re: Zgody na co? 14.04.10, 12:23
        A propos bezmyślnego powtarzania. Rozczarowujesz ostatnio.
    • sclavus Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 11:48
      Jedność w żałobie, to coś normalnego - bądź co bądź, to urzędujący
      prezydent Rzeczypospolitej zginął tragicznie...
      Jednakże - media, jak to media - nie potrafiły oddzielić człowieka
      od urzędnika i piały, jak piały...
      Reszta - jak sam to ująłeś...
      Wystarczy sobie przypomnieć też, że to samo się działo i po śmierci
      Piłsudskiego, i Stalina, i Bieruta, i Kennedy'ego, i każdego innego,
      tragicznie lub nie, zmarłego prezydenta....
    • spokojny.zenek Znakomite, mądre i trafne. 14.04.10, 11:49
      Znakomite, mądre i trafne.
    • vargtimmen Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 11:50
      wylogowany.pielegniarz napisał:

      > Można się było spodziewać, że ogólnonarodowa, wspólna żałoba i oddawanie w
      > zgodzie hołdu zmarłym długo nie potrwa. Stało się to jasne w momencie, gdy w
      > mediach, internecie i choćby tutaj na forum zaczęły pojawiać się bardzo szybko
      > głosy, które miały tę tragedię wykorzystać jako dobrą okazję do politycznego
      > ataku na dotychczasowych przeciwników.


      Nie, Pielęgniarzu, uważam, że zupełnie nie masz ucha. Nie byłem wyborcą ani
      zwolennikiem prezydentury Lecha Kaczyńskiego, ale było mi bardzo przykro
      widzieć, że on nie był krytykowany - tylko był zaszczuwany. I przykro mi, że
      Prezydent Polski, który nie reprezentował źle interesów mojego kraju - odchodzi
      w atmosferze szyderstw, złych życzeń, przekłamań jego wizerunku. Było mi
      przykro, gdy media z dnia na dzień, diametralnie zmieniły opinię o człowieku,
      jak gdyby szukając sobie alibi na gwałt.

      To nie chodzi o politykę, to chodzi o gorycz i rozczarowanie i niechęć do
      dwulicowości.


      > Najwyraźniej zbyt wielu osobom takie
      > zgodne oddawanie czci zmarłym przeszkadzało, bo zaczęły się obrzydliwe
      > komentarze, ogólnie rzecz biorąc, na zasadzie - wy go krytykowaliście, a on
      > teraz nie żyje, więc jak się z tym teraz czujecie? Wyjątkową podłością było
      > zestawianie w takim momencie tych dwóch rzeczy, które mają się nijak do
      > siebie, a które miały z krytyków prezydentury Kaczyńskiego zrobić potworów.

      Nie z krytyków, tylko z niszczycieli.


      > Czy to przypadkiem nie ten sam typ ludzi, którzy nie mogli się powstrzymać
      > przy okazji śmierci Geremka, Jeziorańskiego i innych bardzo ważnych Polaków,
      > przed pluciem na nich, gdy tych jeszcze nawet nie zdążono pochować? Co jest w
      > takich ludziach, że nie dość, że plują na dopiero co zmarłych, których nie
      > akceptowali za życia, to jeszcze nie powstrzymają się przed wykorzystaniem
      > śmierci swojego ukochanego prezydenta do naplucia ludziom w twarz?
      >


      Naplucia w twarz? A może, po prostu, przypomnienia, że kogoś skrzywdzili?


      > Kropkę nad i w sprawie końca ogólnonarodowej,
      > żałobnej zgody postawił Jarosław Kaczyński, który
      > zdecydował, że chce pochować brata na Wawelu.

      Tak, Jarosław Kaczyński zrobił to specjalnie, by skłócić Polaków. Zmusił
      Komorowskiego i Dziwisza do tej decyzji, by zacząć kampanię. Za protesty "w
      imieniu narodu", wobec umocowanej, nieodwołalnej decyzji właściwych osób, ich
      podżeganie i eksponowanie na cały świat i nazywanie tego profanacją - odpowiada
      Jarosław Kaczyński.

      Hurrrrra, jest winny wszystkich konfliktów i jest winny tego, że jego brat był
      zaszczuwany.

      Back to normal :(
      • mr.sajgon Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 12:02
        vargtimmen napisał:

        > Nie, Pielęgniarzu, uważam, że zupełnie nie masz ucha. Nie byłem wyborcą ani
        > zwolennikiem prezydentury Lecha Kaczyńskiego, ale było mi bardzo przykro
        > widzieć, że on nie był krytykowany - tylko był zaszczuwany. I przykro mi, że
        > Prezydent Polski, który nie reprezentował źle interesów mojego kraju - odchodzi
        > w atmosferze szyderstw, złych życzeń, przekłamań jego wizerunku. Było mi
        > przykro, gdy media z dnia na dzień, diametralnie zmieniły opinię o człowieku,
        > jak gdyby szukając sobie alibi na gwałt.
        >
        > To nie chodzi o politykę, to chodzi o gorycz i rozczarowanie i niechęć do
        > dwulicowości.
        >


        To wlasnie akcentuja ci co przyszli oddac ostatni hold prezydentowi i ja sie tez
        pod tym podpisuje.

      • wylogowany.pielegniarz Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 12:24
        vargtimmen napisał:

        > Nie, Pielęgniarzu, uważam, że zupełnie nie masz ucha. Nie byłem wyborcą ani
        > zwolennikiem prezydentury Lecha Kaczyńskiego, ale było mi bardzo przykro
        > widzieć, że on nie był krytykowany - tylko był zaszczuwany. I przykro mi, że
        > Prezydent Polski, który nie reprezentował źle interesów mojego kraju - odchodzi
        > w atmosferze szyderstw, złych życzeń, przekłamań jego wizerunku. Było mi
        > przykro, gdy media z dnia na dzień, diametralnie zmieniły opinię o człowieku,
        > jak gdyby szukając sobie alibi na gwałt.


        Jeśli chodzi o zachowanie mediów, to temat na osobny wątek, ale uważam, że
        jeszcze za wcześnie, żebym napisał coś więcej o rozpłakanych dziennikarzach.
        Przeglądałem to forum w czasie katastrofy przez cały weekend na bieżąco.
        Spodziewałem się, obawiałem się, szczerze mówiąc, że antykaczyści mogą zachować
        się nieprzyzwoicie i nie uszanować takiej chwili i takiego wydarzenia. Ale tak
        się nie stało. Pamiętam dosłownie pojedyncze, niegodne wpisy, które zresztą były
        napiętnowane z miejsca przez nawet najzagorzalszych krytyków Kaczyńskiego z tego
        forum. Doskonale za to kwitły wątki, które właśnie zestawiały śmierć z
        nieakceptowaniem tej prezydentury. To jest właśnie podłe, takie montowanie
        obrazów w sposób skojarzeniowy niczym w podrzędnym filmie propagandowym. O tym
        właśnie mówię.

        > To nie chodzi o politykę, to chodzi o gorycz i rozczarowanie i niechęć do
        > dwulicowości.

        O co masz pretensje, bo nie do końca rozumiem? O to, że ludzie udają, że cenili
        tę prezydenturę, a powinni nie udawać, że ją cenili?


        > Nie z krytyków, tylko z niszczycieli.
        > Naplucia w twarz? A może, po prostu, przypomnienia, że kogoś skrzywdzili?

        Znakomity moment i zestawienie tego ze śmiercią. Może warto jeszcze dodać, że
        tacy ludzie, nawet jeśli nie są może tak do końca winni tej śmierci, to
        przynajmniej jej życzyli?


        > Tak, Jarosław Kaczyński zrobił to specjalnie, by skłócić Polaków. Zmusił
        > Komorowskiego i Dziwisza do tej decyzji, by zacząć kampanię. Za protesty "w
        > imieniu narodu", wobec umocowanej, nieodwołalnej decyzji właściwych osób, ich
        > podżeganie i eksponowanie na cały świat i nazywanie tego profanacją - odpowiad
        > a
        > Jarosław Kaczyński.
        >
        > Hurrrrra, jest winny wszystkich konfliktów i jest winny tego, że jego brat był
        > zaszczuwany.
        >
        > Back to normal :(


        Nie chodzi o to, że Jarosław specjalnie skłócił, bo nic takiego nie napisałem.
        Mogę tylko powtórzyć, że dla Jarosława i dla jego obozu Lech Kaczyński i
        wyniesienie go na piedestał, zrobienie z niego symbolu, niemalże Ojca Narodu,
        było głównym celem ich polityki. Ważniejszym niż sama partia.
        • vargtimmen Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 12:52
          wylogowany.pielegniarz napisał:

          > vargtimmen napisał:



          > Przeglądałem to forum w czasie katastrofy przez cały weekend na bieżąco.
          > Spodziewałem się, obawiałem się, szczerze mówiąc, że antykaczyści mogą zachować
          > się nieprzyzwoicie i nie uszanować takiej chwili i takiego wydarzenia. Ale tak
          > się nie stało. Pamiętam dosłownie pojedyncze, niegodne wpisy, które zresztą były
          > napiętnowane z miejsca przez nawet najzagorzalszych krytyków Kaczyńskiego z tego
          > forum.

          Też czytałem.

          Mój odbiór tego, co czytałem był taki: troska o utrzymanie konwencji,
          dobrego wizerunku swojej strony, z akcentowaniem własnej wyższości na drugą
          stroną. Bardzo mało refleksji czy pokory wobec tragedii, dużo troski o formę.
          Nikt nie musi płakać po Lechu Kaczyńskim, czy dostrzegać że go zaszczuwał za
          życia, ale teza, że "stronie antykaczyńskiej" w czas żałoby chodziło o prawdziwą
          zgodę i pojednanie nie ma żadnego oparcia w faktach. Nie, był konwenans i spore
          ożywienie wielu, które zwykle nie idzie w parze ze smutkiem.



          >Doskonale za to kwitły wątki, które właśnie zestawiały śmierć z
          > nieakceptowaniem tej prezydentury. To jest właśnie podłe, takie montowanie
          > obrazów w sposób skojarzeniowy niczym w podrzędnym filmie propagandowym. O tym
          > właśnie mówię.


          Wiesz, uważam, że jeśli ktoś był nie fair wobec nagle zmarłego, to w czas żałoby
          powinien milczeć lub przeprosić, zanim zacznie mówić.

          Wiem, że podbijano takie niszczące Kaczyńskich wątki. To nie było stosowne, ale,
          z drugiej strony, sami niszczyciele nie wydawali mi się zbyt zażenowani.


          >
          > > To nie chodzi o politykę, to chodzi o gorycz i rozczarowanie i niechęć do
          > > dwulicowości.
          >
          > O co masz pretensje, bo nie do końca rozumiem? O to, że ludzie udają, że cenili
          > tę prezydenturę, a powinni nie udawać, że ją cenili?
          >

          Mam pretensje o oczernianie i niszczenie człowieka, bezpardonowe niszczenie jego
          wizerunku za jego życia. To, w czas żałoby, stało się widoczniejsze, przez
          chwilę mignęła nam inna twarz Lecha Kaczyńskiego: patrioty, człowieka ciepłego i
          życzliwego, prawego, uczciwego. Nie tu na forum, bynajmniej, forum jest na to za
          małe... Nie mam pretensji o krytykę polityka, mam pretensję i niszczenie
          człowieka i brak refleksji nad tym.

          >
          > > Nie z krytyków, tylko z niszczycieli.
          > > Naplucia w twarz? A może, po prostu, przypomnienia, że kogoś skrzywdzili?
          >
          >
          > Znakomity moment i zestawienie tego ze śmiercią.

          Masz rację, w zasadzie o tym, że między śmiercią a pogrzebem, warto się pojednać
          ze zmarłym, nie powinno się przypominać.

          > Może warto jeszcze dodać, że
          > tacy ludzie, nawet jeśli nie są może tak do końca winni tej śmierci, to
          > przynajmniej jej życzyli?
          >


          O to, kto jak życzył, każdy niech spyta siebie. Pamiętam posty i sygnaturki z
          życzeniami śmierci, ale kładę je na karb głupoty, a nie nienawiści.


          >
          > > Tak, Jarosław Kaczyński zrobił to specjalnie, by skłócić Polaków. Zmusił
          > > Komorowskiego i Dziwisza do tej decyzji, by zacząć kampanię. Za protesty
          > "w
          > > imieniu narodu", wobec umocowanej, nieodwołalnej decyzji właściwych osób,
          > ich
          > > podżeganie i eksponowanie na cały świat i nazywanie tego profanacją - od
          > powiad
          > > a
          > > Jarosław Kaczyński.
          > >
          > > Hurrrrra, jest winny wszystkich konfliktów i jest winny tego, że jego bra
          > t był
          > > zaszczuwany.
          > >
          > > Back to normal :(
          >
          >
          > Nie chodzi o to, że Jarosław specjalnie skłócił, bo nic takiego nie napisałem.

          Ty nie, ale inni tak.

          > Mogę tylko powtórzyć, że dla Jarosława i dla jego obozu Lech Kaczyński i
          > wyniesienie go na piedestał, zrobienie z niego symbolu, niemalże Ojca Narodu,
          > było głównym celem ich polityki. Ważniejszym niż sama partia.


          Widzę ambicję Jarosława Kaczyńskiego, domyślam się również jego bólu teraz.
          Nawet jeśli on teraz podchwycił ideę wawelskiego pogrzebu, trochę dla mnie
          nieszczęśliwą, to widzę to w kategoriach miłości do brata i on jest ostatnią
          osobą, którą bym chciał za tę decyzję (podjętą de facto przez kardynała
          Dziwisza) teraz krytykować.

          Natomiast, co ciekawe, już w niedzielę, po lekturze forów i obejrzeniu relacji
          mediów, ktoś mądry mi napisał, że winny złamania zgody narodowej będzie Jarosław
          Kaczyński. Nie dowierzałem...
          • sclavus Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 13:40
            Jedno, co się rzuca w oczy i bez cienia wątpliwości, to to, że nie
            potrafisz oddzielić funkcji od człowieka...
            Jestem (niejako) wstrząśnięty faktem, że nawet jego najzagorzalsi
            przeciwnicy potrafili wyrażać żal - rozumiałeł jedna, że to żal po
            człowieku a nie po najwyższym funkcjonariuszu państwa...
            Rozumiem też, że odbiór katastrofy byłby zupełnie inny, gdyby leciał
            sam...
            I PeeS - malutki: Kaczyński dyktatorem nie był (choć deklarował się
            najwyższym przedstawicielem) i podlega - czy za życia, czy po
            śmierci - krytyce społecznej... Dodatkowo, robił strasznie dużo,
            żeby tej krytyki było jak najwięcej... - więc i było!
            A moim skromnym zdaniem, fakt mianowania brata premierem, był
            gwoździem do jego trumny
            • vargtimmen Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 13:48
              sclavus napisał:

              > Jedno, co się rzuca w oczy i bez cienia wątpliwości, to to, że nie
              > potrafisz oddzielić funkcji od człowieka...

              Potrafię, dlatego właśnie raziło mnie, że niszczony był człowiek, a nie tylko
              krytykowany polityk.
              • wos9 Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 14:10
                vargtimmen napisał:

                > sclavus napisał:
                >
                > > Jedno, co się rzuca w oczy i bez cienia wątpliwości, to to, że
                nie
                > > potrafisz oddzielić funkcji od człowieka...
                >
                > Potrafię, dlatego właśnie raziło mnie, że niszczony był człowiek,
                a nie tylko
                > krytykowany polityk.
                >
                Tim, jesteś pewnien? A jeśli nawet, to odpowiedzialność za to ponosi
                jego brat. Bardzo mu współczuję, ale...
            • grand_bleu Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 13:51
              sclavus napisał:

              > Rozumiem też, że odbiór katastrofy byłby zupełnie inny, gdyby
              leciał sam...

              "zupełnie inny", nawet nie muszę pytać jaki, napisałeś to
              wystarczająco wyraźnie tuż po tragedii.

              Sclavusie ...

              nie, nie napiszę.
              • sclavus Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 14:03
                nie pisz... rację masz, nie pisząc...
          • adamusb Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 16:27
            vargtimmen zgadzam się z Tobą w 100%

      • trevik Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 13:01
        Na poczatku przyznam ci racje: Kaczynski byl propagandowo niszczony.
        To fakt i przyznaje to jako umiarkowany zwolennik PO. Bylo to widac, slychac i
        czuc zewszad i nikt kto ma odrobine oleju w glowie nie moze temu zaprzeczyc.

        Teraz geneza tego stanu rzeczy, jaki mial miejsce, czyli niszczeniu wizerunku.
        Otoz trzeba sie cofnac do roku 2005 i kampanii prezydenckiej - prezydenckiej a
        nie parlamentarnej, ktora jeszcze nie byla taka agresywna, choc gwoli
        przypomnienia to i w tej PiS jako pierwszy rzucil sie z nagonka na "liberalow" i
        to tuz przez zakonczeniem kampanii, kiedy PO nie mialo czasu odpowiedziec.

        W prezydenckiej 2005 sielanki juz nie bylo, bo wszystko bylo jasne: Lepper
        wchodzil na piedestal a POPiS odchodzil w zapomnienie.

        W tej prezydenckiej kampanii pojawil sie niejaki Kurski, bardzo medialnie zwany
        "Bulterierem Kaczynskich", ktory ta kampanie zbrutalizowal do poziomu zawzietej
        bijatyki na wizerunki. Pamietne "Dziadek Tuska wstapil na ochotnika do
        Wehrmachtu" przyprawilo Tuskowi gebe, nie bylo krytyka a wprost niszczeniem
        wizerunku, przy czym samo zdanie ze nie dosyc, ze zawieralo nieprawde (do
        Wehrmachtu sie wcielalo przymusowo takich jak Tusk), to przelozylo dyskurs
        kampanii do sfery dziadkow i wizerunkow. I przyznam, ze szlag mnie trafia, gdy
        ktos pierd*li o patriotyzmie jednego z drugim, ktorzy zgineli w katastrofie z
        ramienia PiS, bo ja pamietam to zdarzenie jak nic, bo sam wtedy poczulem sie
        obywatelem drugiej kategorii - moj dziadek rowniez zaczynal sluzbe w wojsku II
        RP, pozniej byl wcielony do Wehrmachtu i ja sam takim stawianiem sprawy poczulem
        sie jak zdegradowany do II kategorii obywateli. W domu matki spiewano
        patriotyczne piesni, pradziadek powstancem slaskim ale nic to - ja mialem
        dziadka z Wehrmachtu. Bylo to obrzydliwe nawiazanie do tradycji komunistow
        rozcienczajacej spoleczenstwo slazakow, tej potencjalnej "V kolumny" i
        degradowanie ich do kategorii obywateli niepewnych.

        Wiec teraz napisze to wyraznie: ludzie, opluwajacy Kaczynskiego mieli pelne
        moralne prawo, aby niszczyc go wizerunkowo jak sie tylko dalo, bo i ludzie
        Kaczynskiego, ktorych techniki on tolerowal nie dosc, ze sami sie tym zajmowali,
        to jeszcze to w polskiej polityce od 2005 jak nie zaczeli to przynajmniej mocno
        rozwineli.

        T.
        • vargtimmen Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 13:31
          trevik napisał:

          > Wiec teraz napisze to wyraznie: ludzie, opluwajacy Kaczynskiego mieli pelne
          > moralne prawo, aby niszczyc go wizerunkowo jak sie tylko dalo,


          A czy, skoro sam tę metodę stosują, mogą się jeszcze uważać za lepszych?

          A czy Cimoszewicz też dał taki moralny mandat do zniszczenia go i czy jego
          niszczycieli też wolno niszczyć wizerunkowo?

          A czy, ideologicznemu przeciwnikowi, ale prezydentowi kraju, wygranemu w
          wyborach powszechnych, gdy umrze w misji państwowej, tak, po ludzku, należy się
          jakaś rekompensata za niszczenie wizerunku?
          • witek.bis Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 13:34
            "Rekompensata za niszczenie wizerunku"? Czy to znaczy, że Lech Wałęsa ma pozwać
            Jarosława Kaczyńskiego za spalenie jego kukły przed Belwederem?
            • vargtimmen Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 13:39
              witek.bis napisał:

              > "Rekompensata za niszczenie wizerunku"? Czy to znaczy, że Lech Wałęsa ma pozwać
              > Jarosława Kaczyńskiego za spalenie jego kukły przed Belwederem?


              Lech Wałęsa żyje, a zachował się tak:

              naszymzdaniem.dlastudenta.pl/artykul/Lech_Walesa_Wybaczam_i_prosze_o_wybaczenie,50283.html
              Moim zdaniem, wyjątkowo przyzwoicie.
              • witek.bis Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 13:41
                Czyli tylko nieżyjący mają prawo do roszczeń z tytułu niszczenia ich wizerunku?
                No, to sądy się raczej nie napracują...
                • vargtimmen Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 13:46
                  witek.bis napisał:

                  > Czyli tylko nieżyjący mają prawo do roszczeń z tytułu niszczenia ich wizerunku?
                  > No, to sądy się raczej nie napracują...


                  Oj, to bardziej sprawa sumień, przecież, niż sądów.
                  • witek.bis Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 13:55
                    No, dobrze - niech będą sumienia, a nie sądy. Tylko żeby po śmierci Wałęsy
                    wszyscy ci, którzy obrzucali go błotem, nie zapomnieli dać mu tej "sumiennej"
                    rekompensaty. Niech poczują się winni i odwołają wszystko, co o nim za jego
                    życia powiedzieli. To będzie taka nasza nowa, polska specjalność. Z całego
                    świata będą do nas walić drzwiami i oknami, a na biletach majątek zrobimy.
                    • vargtimmen Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 13:59
                      witek.bis napisał:

                      > No, dobrze - niech będą sumienia, a nie sądy. Tylko żeby po śmierci Wałęsy
                      > wszyscy ci, którzy obrzucali go błotem, nie zapomnieli dać mu tej "sumiennej"
                      > rekompensaty. Niech poczują się winni i odwołają wszystko, co o nim za jego
                      > życia powiedzieli. To będzie taka nasza nowa, polska specjalność. Z całego
                      > świata będą do nas walić drzwiami i oknami, a na biletach majątek zrobimy.


                      Ty wiesz i ja wiem, że tak nie będzie.

                      Ale ten wątek jest o winie złych pisiaków, jak zwykle, burzących podniosły
                      nastrój i zgodę narodową, podłym wypominaniem podłych słów dobrym ludziom,
                      którzy nic nikomu nie są winni.
                      • witek.bis Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 14:11
                        Pisałem już gdzieś o tym, ale powtórzę. Mniej godzinę po katastrofie
                        dowiedziałem się od jednego z tutejszych pissmanów, że jako POlszewik otwieram
                        teraz pewnie szampana. Takie oto myśli chodziły po jego pustym, otumanionym
                        łbie. Wydawało mu się i pewnie dalej wydaje, że jeśli człowiek z kimś się
                        głęboko nie zgadza, albo nie lubi, to powinien mu życzyć śmierci, choroby albo
                        innych nieszczęść i cieszyć się, kiedy te życzenia się zrealizują. Tuż po
                        tragedii widziałem też tutaj komentarz, który jednoznacznie sugerował, że to
                        jest "niszczenie opozycji" itd. Być może Twoje zdanie jest inne, ale akurat ja
                        uważam, że odpowiedzialność za zepsucie atmosfery na tym forum ponoszą głównie
                        sympatycy PiS-u.
                        A tak przy okazji - czy mógłbyś dać jakiś przykład mojej podłości i moich
                        podłych słów? Bo tych wszystkich ogólników mam już serdecznie dość i jeśli o
                        czymś jeszcze chce mi się gadać, to tylko o konkretach.
                        • vargtimmen Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 14:30
                          witek.bis napisał:

                          > Pisałem już gdzieś o tym, ale powtórzę. Mniej
                          > godzinę po katastrofie dowiedziałem się od jednego
                          > z tutejszych pissmanów, że jako POlszewik otwieram
                          > teraz pewnie szampana.
                          > Takie oto myśli chodziły po jego pustym, otumanionym
                          > łbie.

                          To przykre, choć to, zapewne, pisał człowiek dotknięty mocno tą tragedią.

                          A mnie, z kolei, przytaczano rześkie wypowiedź z TVN, w myśl których, studenci
                          się zbierali na mszach i marszach, by wyrazić to, że nieszczęście nieszczęściem,
                          ale, w sumie, to teraz będzie lepiej.

                          Jak widać ludzie są różne.


                          > Wydawało mu się i pewnie dalej wydaje, że jeśli
                          > człowiek z kimś się głęboko nie zgadza, albo nie lubi, to powinien mu życzyć
                          śmierci, choroby albo
                          > innych nieszczęść i cieszyć się, kiedy te życzenia się zrealizują.


                          Coż, gdybym wcześniej nie widział na forum takich życzeń, to bym też nie uwierzył.


                          > Tuż po
                          > tragedii widziałem też tutaj komentarz, który jednoznacznie sugerował, że to
                          > jest "niszczenie opozycji" itd. Być może Twoje zdanie jest inne, ale akurat ja
                          > uważam, że odpowiedzialność za zepsucie atmosfery na tym forum ponoszą głównie
                          > sympatycy PiS-u.


                          To forum, zdominowane przez zwolenników PO, zwłaszcza w tych dniach zdobyło się
                          najwyżej na konwenans, choć i to nie bardzo. Pamiętam, choć słabo, bo mnie to
                          odrzucało, liczne pe-owskiego autorstwa hieny i ścierwa.



                          > A tak przy okazji - czy mógłbyś dać jakiś przykład mojej podłości i moich
                          > podłych słów? Bo tych wszystkich ogólników mam już serdecznie dość i jeśli o
                          > czymś jeszcze chce mi się gadać, to tylko o konkretach.
                        • vargtimmen Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 14:33
                          witek.bis napisał:

                          > A tak przy okazji - czy mógłbyś dać jakiś przykład mojej podłości i moich
                          > podłych słów?

                          Ależ ja nie stawiam Tobie zarzutów!


                          > Bo tych wszystkich ogólników mam już serdecznie
                          > dość i jeśli o czymś jeszcze chce mi się gadać, to tylko o konkretach.

                          Hm, to byłby przepis na gorszącą młockę. Dlatego nie wskazywał konkretów
                          Pielęgniarz i ja też tego nie zrobię.
                      • grand_bleu Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 14:17
                        vargtimmen napisał:


                        > Ale ten wątek jest o winie złych pisiaków, jak zwykle, burzących
                        podniosły
                        > nastrój i zgodę narodową, podłym wypominaniem podłych słów dobrym
                        ludziom,
                        > którzy nic nikomu nie są winni.

                        Tak, dokładnie tak.

                        Dziś jestem pisiakiem, podłym i dumnym pisiakiem, nigdy nie byłam
                        tak bardzo pisiakiem, jak jestem nim dziś.
                        • vargtimmen Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 14:39


                          Witaj PiSiaku!

                          Do pogrzebu, ja też jestem PiSiakiem.

                          "Wszyscy jesteśmy Polakami!" - powiedziała zagranica.

                          Zwłoki państwa Kaczyńskich sprofanują Wawel - powiedzieli światli Polacy.
                        • ta Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 14:48
                          grand_bleu napisała:

                          > Dziś jestem pisiakiem, podłym i dumnym pisiakiem, nigdy nie byłam
                          > tak bardzo pisiakiem, jak jestem nim dziś.

                          Jesteś pewna, że kogoś to teraz obchodzi?
                          Nie sadzisz, że w obliczu śmierci twoje deklaracje polityczne brzmią
                          niestosownie? Purpurat Dziwisz wykopał rów, ty już stanęłaś po jednej ze stron.
                          Oto owoce.
                          • vargtimmen Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 14:56
                            ta napisała:

                            > grand_bleu napisała:
                            >
                            > > Dziś jestem pisiakiem, podłym i dumnym pisiakiem, nigdy nie byłam
                            > > tak bardzo pisiakiem, jak jestem nim dziś.
                            >
                            > Jesteś pewna, że kogoś to teraz obchodzi?
                            > Nie sadzisz, że w obliczu śmierci twoje deklaracje polityczne brzmią
                            > niestosownie?

                            Ta tragedia ma wymiar osobisty, ale ma także wymiar polityczny.

                            Jeśli deklaracja: jestem teraz z najbardziej poszkodowanymi, osobiście i
                            politycznie, jest niestosowna, to czy ten oskarżycielski wątek jest stosowny?
                            Gdzie Twój komentarz w tej sprawie?


                            > Purpurat Dziwisz wykopał rów, ty już stanęłaś po jednej ze stron.

                            Tak, a ten wątek z kopaniem rowów i oskarżenia wobec Jarosława Kaczyńskiego nic
                            wspólnego z kopaniem rowów nie mają, prawda?

                            > Oto owoce.

                            Już w niedzielę się dowiedziałem, że Jarosław Kaczyński będzie winnym awantur.
                            Nie wierzyłem.
                            • ulisses-achaj Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 15:00
                              Kardynał Dziwisz miał głos decydujący. I on ponosi winę za to co sie
                              stało. Idea społeczeństwa obywatelskiego została ośmieszona i
                              zdeprecjonowana. Wawel nie jest niczyja własnością; jest DOBREM
                              WSPÓLNYM NARODU i dlatego, aby uniknąć tego co sie dzieje, aby
                              właśnie łączyć a nie dzielić, aby nie kompromitować Kościoła i samego
                              siebie, w dobie mediów elektronicznych wystarczyło zlecić
                              wyspecjalizowanej firmie ankietę na tysiącosobowej reprezentatywnej
                              dla społeczeństwa grupie. I wszystko byłoby jasne. Zastanawiano się
                              ponoć nad pochówkiem od dwóch dni. Czasu było wystarczająco dużo.
                              Kardynał jednak tego nie uczynił /p.s. od kiedy to KK spełnia
                              wszystkie życzenia rodzin?/. Zostało to odebrane, i słusznie, jako
                              przejaw pychy, arogancji i zawłaszczania narodowego symbolu. Mówiąc
                              językiem duchownych, kardynał zasiał zgorszenie. A wczorajsza
                              wypowiedź rzecznika episkopatu była po prostu żenująca, by nie
                              powiedzieć skandaliczna. Mówienie o protestujących jako o malutkiej
                              grupce, która nie mogąc zaistnieć w inny sposób, wybrała niegodne
                              zachowanie, mogła jedynie powiększyć szkodę wyrządzoną nam wszystkim
                              przez kardynała Dziwisza. Media mówiły najpierw o kilkudziesięciu
                              /tvn/ , teraz o kilkuset protestujących. Komentarze jak za PRL.
                              Żenujący spektakl, który jednak może dobrze że trwa, obnaża bowiem
                              prawdę o instrumentalnym traktowaniu społeczeństwa, o tym że jego
                              zdanie się nie liczy i nikogo nie obchodzi, a ci którzy sie nie
                              zgadzają są "gorszymi", "nierozumiejącymi dobra narodu", lub
                              "nieodpowiedzialnymi" Polakami. Społeczeństwo jednak sprostało
                              sytuacji. Wzniosło się ponad podziały i zachowało godnie. Nie
                              sprostał jej hierarcha Kościoła, jego środowisko i otoczenie, oraz te
                              osoby z PiSu które poddały ten pomysł,Jarosław Kaczyński, który to
                              wykorzystał, oraz władze i media, które nie zamierzają w tej sprawie
                              zająć uczciwego stanowiska i przyznać, że oburzona i przeciwna temu
                              pochówkowi nie jest marginalna krzykliwa grupka, ale prawdopodobnie
                              większa część społeczeństwa, któremu odmówiono w tej sprawie prawa
                              głosu.
                              Ulisses
                        • taziuta Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 15:00
                          grand_bleu napisała:

                          > Dziś jestem pisiakiem, podłym i dumnym pisiakiem, nigdy nie byłam
                          > tak bardzo pisiakiem, jak jestem nim dziś.

                          Dlaczego akurat pisiakiem?
                • obraza.uczuc.religijnych Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 13:49
                  Już czekam jak zacznie się przepraszać Michnika za niszczenie jego
                  wizerunku. Ziemkiewicz chyba na kolanach do Częstochowy pójdzie i bw
                  dodatku będzie komentował jego pogrzeb na żywo.
                  • witek.bis Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 13:56
                    Drżącym, łamiącym się głosem... A ojciec Rydzyk, to ze wzruszenia nawet słowa
                    nie wykrztusi.
          • wos9 Rekompensata tak. Jestem wstrząśnięta śmiercią, 14.04.10, 14:06
            ale czy tą rekompensatą musi być pochówek na Wawaelu?

            vargtimmen napisał:

            > trevik napisał:
            >
            > > Wiec teraz napisze to wyraznie: ludzie, opluwajacy Kaczynskiego
            mieli pel
            > ne
            > > moralne prawo, aby niszczyc go wizerunkowo jak sie tylko dalo,
            >
            >
            > A czy, skoro sam tę metodę stosują, mogą się jeszcze uważać za
            lepszych?
            >
            > A czy Cimoszewicz też dał taki moralny mandat do zniszczenia go i
            czy jego
            > niszczycieli też wolno niszczyć wizerunkowo?
            >
            > A czy, ideologicznemu przeciwnikowi, ale prezydentowi kraju,
            wygranemu w
            > wyborach powszechnych, gdy umrze w misji państwowej, tak, po
            ludzku, należy się
            > jakaś rekompensata za niszczenie wizerunku?
            >
            • vargtimmen Re: Rekompensata tak. Jestem wstrząśnięta śmierci 14.04.10, 14:16
              wos9 napisała:

              > ale czy tą rekompensatą musi być pochówek na Wawaelu?
              >

              Nie, wręcz nie powinno... wg mnie to niefortunna decyzja, ale ten wątek jest o
              pojednaniu, zgodzie narodowej, przyzwoitości, winie za złamanie nastroju - do
              tego się odnoszę, pisząc o rekompensacie.

              Sama decyzja o pochówku - nie mnie oceniać pomysły zszokowanej, pogrążonej w
              bólu rodziny. Strażnikiem tego miejsca, który winien sprawę ocenić i stosownie
              załatwić jest kardynał Dziwisz. Pretensje można adresować do niego, ale nie
              sądzę, by teraz miało to głębszy sens.
              • wos9 Re: Rekompensata tak. Jestem wstrząśnięta śmierci 14.04.10, 16:23
                vargtimmen napisał:

                > wos9 napisała:
                >
                > > ale czy tą rekompensatą musi być pochówek na Wawaelu?
                > >
                >
                > Nie, wręcz nie powinno... wg mnie to niefortunna decyzja, ale ten
                wątek jest o
                > pojednaniu, zgodzie narodowej, przyzwoitości, winie za złamanie
                nastroju - do
                > tego się odnoszę, pisząc o rekompensacie.
                >
                > Sama decyzja o pochówku - nie mnie oceniać pomysły zszokowanej,
                pogrążonej w
                > bólu rodziny. Strażnikiem tego miejsca, który winien sprawę ocenić
                i stosownie
                > załatwić jest kardynał Dziwisz. Pretensje można adresować do
                niego, ale nie
                > sądzę, by teraz miało to głębszy sens.
                >
                >
                Jakiekolwiek pretensje już teraz mają sens tylko czysto symboliczny.
                I taką pretensję mam do kardynała Dziwisza. Nie chcę, bo jest czas
                żałoby, ale czuję, że kardynał powinien pomyśleć, że jego decyzja
                naród podzieli.
          • trevik Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 14:07
            > A czy, skoro sam tę metodę stosują, mogą się jeszcze uważać za lepszych?

            Nic o tym nie pisalem. Nie widze tutaj lepszych, nie usprawiedliwiam nikogo.

            Nie musisz mnie przekonywac, ze to, co widzimy to najwiekszy festiwal histerii i
            obludy od smierci JPII. Niestety o ile politycy na owa oblude sa skazani (musza
            zabiegac o elektorat, rozhisteryzowany, czy tez nie) to sympatycy partii juz
            nie, zwlaszcza tyczy sie to dziennikarzy i innych "mezow stanu", ktorzy zawsze
            maja prawo zamilknac nie bojac sie o popularnosc. Niestety wielu zwolennikow
            roznych partii w mediach i tu na forum nie korzysta z tej mozliwosci i choc nie
            chcialbym, to swiecie wierze, ze nawet bol tych najbardziej zbolalych ale
            jatrzacych nie jest autentyczny, bo wiem, co i jak sie czuje po stracie kogos,
            kto byl uwazany za osobe bliska, czy autorytet.

            Przyznam rownie, ze jestem pozytywnie zaskoczony ze strony PiSu brakiem
            jednostronnego przypominania walki polityczznej politycznym przeciwnikom w tym
            momencie. Ogolnie nie mozna powiedziec, ze politycy tego okresu nie potrafia
            uszanowac.

            Na odparcie argumentu chwila o Cimoszewiszu... Ten byl wykanczany w pewnym
            kanonie, zreszta szeroko widzianym w demokratycznym swiecie (np. kanclerz
            Schroeder tez musial tracic czas dla glupkow, dla ktorych bylo istotne, czy
            farbuje wlosy, czy nie, bo w kazdym kraju glupki to istotna grupa elektoratu i
            nic na to nie mogl poradzic, ze dziennikarze, ktorzy glupkami nie byli
            rozjatrzyli temat w celu podniesienia sprzedazy).

            W przypadku Cimoszewicza ze strony silniejszych partii byly "znaczace"
            niedomowienia, czepiano sie pierdol z jego zyciorysu i robilo sie z tego wielkie
            halo, ale przynajmniej przed komisja sledcza odpowiadal za to, co sam robil.
            Wiadomo, ze Lepper probowal cos z papa Cimoszewicza wykrecic ale nie nadalo to
            tonu i ani PO ani PiS nie drazyly swego czasu tego tematu aby Cimoszewiczowi
            nadac wizerunek syna stalinowskiego aparatczyka (choc mysle, ze gdyby trzeba
            bylo Kurski uzylby i tego).

            A nawet gdyby sie i tego ojca C. ktos czepil, to jego zyciorys jest niechlubny
            sam w sobie i nie trzeba napisac jednego slowa klamstwa, aby osiagnac dosyc
            mocny efekt. W przypadku dziadka Tuska sytuacja byla zupelnie inna i Kurski nie
            dosc, ze akcentowal pejoratywnie pewne rzeczy, ktore tylko ludziom nieznajacym
            historii moga wydawac sie naganne, to do uzyskania efektu dodatkowo klamal.
            I jeszcze "last but not least" - po tym, gdy bylo wiadomo, ze Tusk na ochotnika
            do Wehrmachtu nie poszedl pamietam, jak cala wierchuszka PiS z prosba o
            komentarze wypowiadala sie o Kurskim w tonie "nie mijal sie z prawda", czyli nie
            nazwano wtedy nawet oczywistego klamstwa klamstwem.

            Takze widzisz, ze od Cimoszewicza do Dziadka z Wehrmachtu jest jeszcze droga daleka.

            T.
            • vargtimmen Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 14:35

              Tylko ad vocem, bo czas...

              "Dziadek z Wehrmachtu" też mnie oburzył, bo to był podły pijar, ale kandydaturę
              Cimoszewicza wykończono fałszywkami specsłużb. Nie ma większego świństwa
              w demokracji.
              • trevik Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 15:15
                "fałszywka specsłużb" to jest na wyrost - bylaby taka, gdyby to ludzie sluzb
                fabrykowali dokumenty, albo choc w tym pomagali a tego z tego co wiemy nie bylo.

                Faktem jest, ze ludzie, ktorzy pochodzili ze sluzb i wiedzieli co robic zrobili
                pierwszy krok, aby naglosnic niezrownowazona psychicznie babke, ktora robiac z
                siebie idiotke zatopila przy okazji Cimoszewicza.

                Zgodze sie, ze bylo to bardzo zenujace ogladac twarze wiekszosci czlonkow
                komisji, ktorzy czuli "grube nici" ale nic nie mowili przeciwko. Niestety
                widzialem to tez drugi w przypadku Cugier-Kotki (tez widac bylo "grube nici",
                ale poki byla uzyteczna to nikt w czyim interesie glupoty opowiadala nie
                powiedzial nic zlego na jej temat).

                T.
                • ayran Re: Cos o pamieci i uchu... 14.04.10, 21:27
                  trevik napisał:

                  > Faktem jest, ze ludzie, ktorzy pochodzili ze sluzb i wiedzieli co robic zrobili
                  > pierwszy krok, aby naglosnic niezrownowazona psychicznie babke, ktora robiac z
                  > siebie idiotke zatopila przy okazji Cimoszewicza.


                  To wprawdzie temat na zupełnie inny wątek, ale zapewniam cię, że pani Anna J.
                  nie jest w najmniejszej mierze niezrównoważona.
    • zapijaczony_ryj.zapijaczonyryj To jakaś ironia losu.Polacy narós skłócoby jak 14.04.10, 11:52
      żaden z innych o obliczy tagicznej smierci prezydenta się zjednoczył po to bt
      brat prezydenta jedną decyzją Go znów skłocił jak nigdy dotąd
    • norek.pl a w kwestii kulturowej 14.04.10, 12:08
      jest to dalszy etap walki o dominację bezrefleksyjnej, topornej, rozpychającej się łokciami podkultury nad jakąś tam kulturą, przez tę drugą po raz kolejny doraźnie przegranej…
    • vargtimmen I jeszcze coś dodam... 14.04.10, 12:16

      Ty piszesz o pluciu w twarz. A czym jest Twój post?

      > Najwyraźniej zbyt wielu osobom takie zgodne
      > oddawanie czci zmarłym przeszkadzało, bo zaczęły się
      > obrzydliwe komentarze, ogólnie rzecz biorąc, na
      > zasadzie - wy go krytykowaliście, a on
      > teraz nie żyje, więc jak się z tym teraz czujecie?


      Tak Pielo, jak się zabiera głos w czas żałoby, to nie od rzeczy zrobić wcześniej
      rachunek sumienia. Co jest obrzydliwego w tym stwierdzeniu? Dla mnie było
      odpychające wypełnienie przestrzeni forumowej przez osoby, które zawsze
      niszczyły Lecha Kaczyńskiego, które zdobyły się, w czas żałoby, na wielki gest -
      powstrzymanie się od szyderstw i nienawiści (choć i ti na krótko) i samozachwyt
      nad czynu tego szlachetnością. Autentycznej refleksji, która winna poprzedzać
      wypowiedź w czas żałoby - nie zauważyłem. Nie chciałem tego pisać, ale skoro
      poruszyłeś ten temat, to może nie od rzeczy jest to wspomnieć.

      I zaznaczam - nie chodzi mi o uczciwych krytyków prezydentury, tylko o speców od
      niszczenia wizerunku.


      Wyjątkową podłością było
      > zestawianie w takim momencie tych dwóch rzeczy, które mają się nijak do
      > siebie, a które miały z krytyków prezydentury Kaczyńskiego zrobić potworów.



      > Czy to przypadkiem nie ten sam typ ludzi, którzy nie mogli się powstrzymać
      > przy okazji śmierci Geremka, Jeziorańskiego i innych bardzo ważnych Polaków,
      > przed pluciem na nich, gdy tych jeszcze nawet nie zdążono pochować? Co jest w
      > takich ludziach, że nie dość, że plują na dopiero co zmarłych, których nie
      > akceptowali za życia, to jeszcze nie powstrzymają się przed wykorzystaniem
      > śmierci swojego ukochanego prezydenta do naplucia ludziom w twarz?

      Nie nazwę tego oskarżenia wyjątkową podłością, bo to nieprawda, bo to raczej
      szukanie winnych, może jakieś echo niepotrzebnego w Twym przypadku poczucia
      winy. Może tylko przypomnę, znany Ci wątek napisany po śmierci Geremka, jak
      potraktowano próbę wyrażenia niezakłamanych kondolencji... ile tam było oskarżeń
      i plucia w twarz.
      • wylogowany.pielegniarz Re: I jeszcze coś dodam... 14.04.10, 12:56
        vargtimmen napisał:


        > Ty piszesz o pluciu w twarz. A czym jest Twój post?

        Reakcją na to co widzę, czyli na marnotrawienie szansy na godne pożegnanie,
        prawdziwe, szczere i wspólne, a zastępowanie tej szansy sztucznymi,
        wyolbrzymionymi kreacjami.


        > Tak Pielo, jak się zabiera głos w czas żałoby, to nie od rzeczy zrobić wcześnie
        > j
        > rachunek sumienia. Co jest obrzydliwego w tym stwierdzeniu?

        Sęk w tym, że to nie było zabieranie głosu w czasie żałoby, bo był to głos
        wyciągany w sposób podły z czasów, gdy prezydent żył.
        Jeśli chcesz wzbudzić u mnie jakieś poczucie winy z powodu mojej krytyki, to
        daremny trud. Nie można przewidzieć czyjejś tragicznej śmierci, a poczucie winy
        bardziej niż z krytyką osoby, która zmarła później, kojarzy mi się z
        wykorzystywanie śmierci takiej osoby.
        Oczywiście każdy w swoim sumieniu powinien podsumować osobę Lecha Kaczyńskiego,
        ocenić go sobie już nieco z dystansu, zrobić to na spokojnie i być może nawet
        skorygować swoją ocenę jego osoby. Ale to nie ma nic wspólnego z czasem żałoby,
        krytyki za życia i odreagowywania swojego żalu w związku ze śmiercią prezydenta.

        > Dla mnie było
        > odpychające wypełnienie przestrzeni forumowej przez osoby, które zawsze
        > niszczyły Lecha Kaczyńskiego, które zdobyły się, w czas żałoby, na wielki gest
        > -
        > powstrzymanie się od szyderstw i nienawiści (choć i ti na krótko) i samozachwyt
        > nad czynu tego szlachetnością. Autentycznej refleksji, która winna poprzedzać
        > wypowiedź w czas żałoby - nie zauważyłem. Nie chciałem tego pisać, ale skoro
        > poruszyłeś ten temat, to może nie od rzeczy jest to wspomnieć.
        >
        > I zaznaczam - nie chodzi mi o uczciwych krytyków prezydentury, tylko o speców o
        > d
        > niszczenia wizerunku.

        Palikot milczy w tym momencie i to milczenie też mu się teraz wypomina. Jak się
        chce psa uderzyć, to kij się zawsze znajdzie.

        > Nie nazwę tego oskarżenia wyjątkową podłością, bo to nieprawda, bo to raczej
        > szukanie winnych, może jakieś echo niepotrzebnego w Twym przypadku poczucia
        > winy. Może tylko przypomnę, znany Ci wątek napisany po śmierci Geremka, jak
        > potraktowano próbę wyrażenia niezakłamanych kondolencji... ile tam było oskarże
        > ń
        > i plucia w twarz.


        Chodzi o wątek Paczuli z kondolencjami dla "europejskiej lewicy"?
        • vargtimmen Re: I jeszcze coś dodam... 14.04.10, 13:15
          wylogowany.pielegniarz napisał:

          > vargtimmen napisał:
          >
          >
          > > Ty piszesz o pluciu w twarz. A czym jest Twój post?
          >
          > Reakcją na to co widzę, czyli na marnotrawienie szansy na godne pożegnanie,
          > prawdziwe, szczere i wspólne, a zastępowanie tej szansy sztucznymi,
          > wyolbrzymionymi kreacjami.
          >

          To musisz określić, czy chodzi Ci o forum, małą, czy wielką politykę. Na forum
          żadnego uczciwego pojednania lub jego woli nie było. Mała polityka i media, też
          rozczarowały. Wielka polityka: politycy i ludzie - zachowali się w porządku i
          myślę, że tak zostanie.


          >
          > > Tak Pielo, jak się zabiera głos w czas żałoby, to nie od rzeczy zrobić wcześniej
          > > rachunek sumienia. Co jest obrzydliwego w tym stwierdzeniu?
          >
          > Sęk w tym, że to nie było zabieranie głosu w czasie żałoby, bo był to głos
          > wyciągany w sposób podły z czasów, gdy prezydent żył.


          Jeśli ktoś niegodnie niszczył zmarłego za życia, to zanim zacznie o nim pisać po
          śmierci, to jest mu coś winien.


          > Jeśli chcesz wzbudzić u mnie jakieś poczucie winy z powodu mojej krytyki, to
          daremny trud.


          Nie mam do Ciebie żadnych zastrzeżeń, oprócz tego tu wątku. Tu już atakujesz nie
          fair... Sęk w tym, że jesteś wyjątkiem, a za Twoimi plecami stoją ludzie
          zdecydowanie mniej przyzwoici. Ty contra Ci z rozżalonych zwolenników
          Kaczyńskich, którzy mieli siłę pisać w czas żałoby - to doprawdy nie fair
          zestawienie.


          > Nie można przewidzieć czyjejś tragicznej śmierci, a poczucie winy
          > bardziej niż z krytyką osoby, która zmarła później, kojarzy mi się z
          > wykorzystywanie śmierci takiej osoby.


          Naprawdę nie rozumiesz prostej sprawy?

          Jeśli ktoś pastwi się nad Twoim przyjacielem, a potem, jakby nigdy nic, jest
          pierwszy po jego śmierci do głośnego zachwycania się własną szlachetnością,
          polegającą na braku opluwania... to jak to przyjmujesz?


          > Oczywiście każdy w swoim sumieniu powinien podsumować osobę Lecha Kaczyńskiego,
          > ocenić go sobie już nieco z dystansu, zrobić to na spokojnie i być może nawet
          > skorygować swoją ocenę jego osoby. Ale to nie ma nic wspólnego z czasem żałoby,
          > krytyki za życia i odreagowywania swojego żalu w związku ze śmiercią prezydenta
          > .
          >


          Odreagowanie żalu? Tak szczerze, czy dużo tego było?

          Nie chodzi mi o to, że ktoś musi szczerze żałować, tylko o to, żeby nie tworzyć
          fałszywego mitu o jednoczącym żalu zniszczonym przez złych pisiaków.

          > > I zaznaczam - nie chodzi mi o uczciwych krytyków
          > > prezydentury, tylko o speców od
          > > niszczenia wizerunku.
          >
          > Palikot milczy w tym momencie i to milczenie też mu się teraz wypomina. Jak się
          > chce psa uderzyć, to kij się zawsze znajdzie.
          >

          Wg mnie, w tej sytuacji Palikot zachował się bardzo przyzwoicie. Uwolnił
          rozżalonych ludzi od swej obecności.


          > > Nie nazwę tego oskarżenia wyjątkową podłością, bo to nieprawda, bo to rac
          > zej
          > > szukanie winnych, może jakieś echo niepotrzebnego w Twym przypadku poczuc
          > ia
          > > winy. Może tylko przypomnę, znany Ci wątek napisany po śmierci Geremka, j
          > ak
          > > potraktowano próbę wyrażenia niezakłamanych kondolencji... ile tam było o
          > skarże
          > > ń
          > > i plucia w twarz.
          >
          >
          > Chodzi o wątek Paczuli z kondolencjami dla "europejskiej lewicy"?

          Chodzi mi o podwójne miary.
          • wylogowany.pielegniarz Re: I jeszcze coś dodam... 14.04.10, 18:18
            vargtimmen napisał:


            > To musisz określić, czy chodzi Ci o forum, małą, czy wielką politykę. Na forum
            > żadnego uczciwego pojednania lub jego woli nie było. Mała polityka i media, też
            > rozczarowały. Wielka polityka: politycy i ludzie - zachowali się w porządku i
            > myślę, że tak zostanie.

            Chodzi mi ogólnie o wszystkich. Politycy może rzeczywiście znoszą to z
            największym spokojem i pokorą, bo stracili swoich rzeczywistych przyjaciół, a
            nie twarze z telewizora. Media i komentatorzy to taka nieco bardziej gładka
            forma tego, co się dzieje tu na forum, wymieszana z osobistymi znajomościami z
            osobami zmarłymi.
            Ale generalnie, mówiąc o sztucznych kreacjach, mam na myśli taką oto rzecz:
            Lech Kaczyński był nielubianym prezydentem i ludzie, co było widać w sondażach,
            nie chcieli, żeby nadal był prezydentem. On i jego formacja byli na tyle
            nielubiani czy wręcz nieakceptowani, że partia rządząca mogła sobie pozwolić
            niemal na wszystko. Nierozumienie tego, że oddanie hołdu i poczucie żalu z
            powodu tragicznej śmierci prezydenta, w pełni szczere przecież, nie oznaczają
            odkręcenia sytuacji i zmiany oceny o 180 stopni, powoduje właśnie wyolbrzymione
            kreacje. Jak to ujął niżej Omamiony, dmuchanie bańki mydlanej. A wiadomo, że im
            bardziej się tę bańkę dmucha, tym łatwiej i szybciej ona pęka. I to właśnie moim
            zdaniem powoduje sprzeciw. I nie ma to naprawdę nic wspólnego z brakiem poczucia
            żalu czy brakiem chęci do przeżycia szczerej żałoby, a jedynie poczuciem u
            części społeczeństwa, że w ramach żałoby i zbiorowej egzaltacji, spowodowanej
            tragedią, w ostrzejszej wersji jesteśmy poddawani mistyfikacji, a w
            łagodniejszej wersji sami zapędzamy się trochę. I to jest powód, że nie można
            wspólnie i godnie przeżyć żałoby i pożegnać prezydenta. Prezydenta, który
            przecież miał zasadę, że budować trzeba na prawdzie. Prawdzie także, jak
            rozumiem, o ocenie ten prezydentury. Naprawdę nie chcę tego teraz pisać i źle
            się z tym czuję, że to robię, ale mam takie dziwne poczucie, że pod pręgierzem
            żałoby i niewątpliwej tragedii zarówno rodzinnej dla uczestników jak i
            ogólnonarodowej dla wszystkich obywateli jestem zmuszany do akceptowania czegoś
            z czym się nie zgadzam. I naprawdę, wierz mi, że to dmuchanie bańki najbardziej
            zaszkodzi samemu Lechowi Kaczyńskiemu.

            > Jeśli ktoś niegodnie niszczył zmarłego za życia, to zanim zacznie o nim pisać p
            > o
            > śmierci, to jest mu coś winien.

            Upodobałeś sobie sformułowanie "niszczenie Kaczyńskiego" i ciągle je powtarzasz.
            Fakt, media prywatne w dużej części nie były mu przychylne. Ale jakimi metodami
            posługiwali się sami Kaczyńscy? Sugestie i insynuacje? Wiem, ale nie powiem? Już
            kiedyś tu pisałem, że metody Palikota od metod Kaczyńskich różnią się tym, że
            Palikot wali po chamsku, jeśli chodzi o formę i prosto z mostu, natomiast
            Kaczyńscy stosują metodę uderzania w białych rękawiczkach, gdzie pod
            płaszczykiem wysokiej kultury osobistej mamy insynuacje o agenturę, zdradę,
            złodziejstwo, czyli najbardziej fundamentalne dla polityków, przy których plucie
            Palikota wygląda jak sensacyjki tabloidów przy najcięższych zarzutach,
            stawianych przez poważne, opiniotwórcze media.


            > Nie mam do Ciebie żadnych zastrzeżeń, oprócz tego tu wątku. Tu już atakujesz ni
            > e
            > fair... Sęk w tym, że jesteś wyjątkiem, a za Twoimi plecami stoją ludzie
            > zdecydowanie mniej przyzwoici. Ty contra Ci z rozżalonych zwolenników
            > Kaczyńskich, którzy mieli siłę pisać w czas żałoby - to doprawdy nie fair
            > zestawienie.

            Nie jestem żadnym wyjątkiem. Myślę, że choćby i w tym wątku znajdziesz osoby, o
            których mógłbyś napisać to samo.

            > Naprawdę nie rozumiesz prostej sprawy?
            >
            > Jeśli ktoś pastwi się nad Twoim przyjacielem, a potem, jakby nigdy nic, jest
            > pierwszy po jego śmierci do głośnego zachwycania się własną szlachetnością,
            > polegającą na braku opluwania... to jak to przyjmujesz?

            Mi się wydaje, że to Ty nie rozumiesz. Czym innym jest pchanie się przed szereg
            na rodzinnej uroczystości, w której biorą udział najbliżsi, a czym innym są
            opinie wyrażane przez ogół społeczeństwa na temat ludzi, których znają z
            telewizora i których oceniają cały czas, mając do tego prawo i których
            najczęściej oceniają bardzo źle.
            Ja się naprawdę aż tak nie identyfikuję z obcymi ludźmi z telewizora, żeby ich
            traktować jak rodzinę czy przyjaciół. Bez względu na to, z jakiej partii by nie
            byli.


            > Odreagowanie żalu? Tak szczerze, czy dużo tego było?
            >
            > Nie chodzi mi o to, że ktoś musi szczerze żałować, tylko o to, żeby nie tworzyć
            > fałszywego mitu o jednoczącym żalu zniszczonym przez złych pisiaków.

            Pisząc o odreagowywaniu żalu, miałem na myśli frustrację z powodu śmierci
            cenionego prezydenta i wyładowywanie tego żalu poprzez przypominanie krytyki
            jego osoby.


            > Wg mnie, w tej sytuacji Palikot zachował się bardzo przyzwoicie. Uwolni
            > ł
            > rozżalonych ludzi od swej obecności.

            Tu się zgadzam.

            • vargtimmen Re: I jeszcze coś dodam... 14.04.10, 22:20
              wylogowany.pielegniarz napisał:

              > vargtimmen napisał:
              >

              > Ale generalnie, mówiąc o sztucznych kreacjach, mam na myśli taką oto rzecz:
              > Lech Kaczyński był nielubianym prezydentem i ludzie, co było widać w sondażach,
              > nie chcieli, żeby nadal był prezydentem. On i jego formacja byli na tyle
              > nielubiani czy wręcz nieakceptowani, że partia rządząca mogła sobie pozwolić
              > niemal na wszystko. Nierozumienie tego, że oddanie hołdu i poczucie żalu z
              > powodu tragicznej śmierci prezydenta, w pełni szczere przecież, nie oznaczają
              > odkręcenia sytuacji i zmiany oceny o 180 stopni, powoduje właśnie wyolbrzymione
              > kreacje. Jak to ujął niżej Omamiony, dmuchanie bańki mydlanej. A wiadomo, że im
              > bardziej się tę bańkę dmucha, tym łatwiej i szybciej ona pęka. I to właśnie moim
              > zdaniem powoduje sprzeciw. I nie ma to naprawdę nic wspólnego z brakiem poczucia
              > żalu czy brakiem chęci do przeżycia szczerej żałoby, a jedynie poczuciem
              uczęści społeczeństwa, że w ramach żałoby i zbiorowej egzaltacji, spowodowanej
              > tragedią, w ostrzejszej wersji jesteśmy poddawani mistyfikacji, a w
              > łagodniejszej wersji sami zapędzamy się trochę. I to jest powód, że nie można
              > wspólnie i godnie przeżyć żałoby i pożegnać prezydenta.




              > Prezydenta, który
              > przecież miał zasadę, że budować trzeba na prawdzie. Prawdzie także, jak
              > rozumiem, o ocenie ten prezydentury. Naprawdę nie chcę tego teraz pisać i źle
              > się z tym czuję, że to robię, ale mam takie dziwne poczucie, że pod pręgierzem
              > żałoby i niewątpliwej tragedii zarówno rodzinnej dla uczestników jak i
              > ogólnonarodowej dla wszystkich obywateli jestem zmuszany do akceptowania czegoś
              > z czym się nie zgadzam. I naprawdę, wierz mi, że to dmuchanie bańki najbardziej
              > zaszkodzi samemu Lechowi Kaczyńskiemu.
              >


              Mam dwie refleksję: mnie nie chodzi o dmuchanie bańki wielkości kogokolwiek,
              chodzi o zwykły, normalny stosunek do wielkiego nieszczęścia, minimum
              delikatności wobec tych, którzy ponieśli dużą, niezasłużoną stratę.


              > > Jeśli ktoś niegodnie niszczył zmarłego za życia, to zanim zacznie o nim p
              > isać po
              > > śmierci, to jest mu coś winien.
              >
              > Upodobałeś sobie sformułowanie "niszczenie
              > Kaczyńskiego" i ciągle je powtarzasz.
              > Fakt, media prywatne w dużej części nie były mu przychylne.


              Mnie się zdaje, że deformowały jego wizerunek.


              > Ale jakimi metodami
              > posługiwali się sami Kaczyńscy? Sugestie i insynuacje? Wiem, ale nie powiem? Już
              > kiedyś tu pisałem, że metody Palikota od metod Kaczyńskich różnią się tym, że
              > Palikot wali po chamsku, jeśli chodzi o formę i prosto z mostu, natomiast
              > Kaczyńscy stosują metodę uderzania w białych rękawiczkach, gdzie pod
              > płaszczykiem wysokiej kultury osobistej mamy insynuacje o agenturę, zdradę,
              > złodziejstwo, czyli najbardziej fundamentalne dla polityków, przy których plucie
              > Palikota wygląda jak sensacyjki tabloidów przy najcięższych zarzutach,
              > stawianych przez poważne, opiniotwórcze media.
              >


              Tak, pamiętam, niedawną, zorganizowaną kampanię z "hakami" w roli głównej -
              zostawmy to na razie, pozostając przy tym, że ani jedna, ani druga, ani trzecia
              strona sporu politycznego to nie aniołki, ale, dla mnie, sposób niszczenia
              Kaczyńskich był i jest zły i szkodliwy dla debaty publicznej.


              >
              > > Nie mam do Ciebie żadnych zastrzeżeń, oprócz tego tu wątku. Tu już atakuj
              > esz ni
              > > e
              > > fair... Sęk w tym, że jesteś wyjątkiem, a za Twoimi plecami stoją ludzie
              > > zdecydowanie mniej przyzwoici. Ty contra Ci z rozżalonych zwolenników
              > > Kaczyńskich, którzy mieli siłę pisać w czas żałoby - to doprawdy nie fair
              > > zestawienie.
              >
              > Nie jestem żadnym wyjątkiem.

              Owszem, uważam, że należysz do wyjątkowych forumowiczów.

              > Myślę, że choćby i w tym wątku znajdziesz osoby, o
              > których mógłbyś napisać to samo.


              Może.

              > > Naprawdę nie rozumiesz prostej sprawy?
              > >
              > > Jeśli ktoś pastwi się nad Twoim przyjacielem, a potem, jakby nigdy nic, j
              > est
              > > pierwszy po jego śmierci do głośnego zachwycania się własną szlachetności
              > ą,
              > > polegającą na braku opluwania... to jak to przyjmujesz?
              >
              > Mi się wydaje, że to Ty nie rozumiesz. Czym innym jest pchanie się przed szereg
              > na rodzinnej uroczystości, w której biorą udział najbliżsi, a czym innym są
              > opinie wyrażane przez ogół społeczeństwa na temat ludzi, których znają z
              > telewizora i których oceniają cały czas, mając do tego prawo i których
              > najczęściej oceniają bardzo źle.
              > Ja się naprawdę aż tak nie identyfikuję z obcymi ludźmi z telewizora, żeby ich
              > traktować jak rodzinę czy przyjaciół. Bez względu na to, z jakiej partii by
              nie byli.


              Znów, odróżniam wyrażanie opinii od niszczenia. Wydaje mi się, że naturalnym
              jest, że jeśli się kogoś szanuje, ceni, uważa za swojego reprezentanta, to bolą
              uporczywe ataki nie fair na taką osobę.
        • grand_bleu Re: I jeszcze coś dodam... 14.04.10, 13:30
          wylogowany.pielegniarz napisał:

          > Chodzi o wątek Paczuli z kondolencjami dla "europejskiej lewicy"?

          mój wątek kondolencyjny, za który zostałam na tym forum opluta ...
          forum.gazeta.pl/forum/w,28,82090852,82090852,Lewica_europejska_poniosla_niepowetowana_strate.html

          życzyłabym sobie tylko takich wątków po śmierci Lecha Kaczyńskiego.

          Jesteś całkowiecie nieobiektywny Pielęgniarzu - przykro mi to
          stwierdzić, bo szczerze Cię lubię.
          • ayran Re: I jeszcze coś dodam... 14.04.10, 21:46
            Nie powinnaś być dumna z tego wątku, a najwyraźniej wciąż jesteś.
    • grand_bleu NIE, Pielęgniarzu 14.04.10, 12:19

      Co jest w
      > takich ludziach, że nie dość, że plują na dopiero co zmarłych,
      których nie
      > akceptowali za życia, to jeszcze nie powstrzymają się przed
      wykorzystaniem
      > śmierci swojego ukochanego prezydenta do naplucia ludziom w twarz?

      Prezydent Lech Kaczyński nie był moim ukochanym prezydentem, ale był
      MOIM Prezydentem. Jego śmierć była dla mnie szokiem tak wielkim, że
      długo nie mogłam sie pozbierać. Przez trzy dni, w milczeniu,
      przełykając żal i gorycz w milczeniu przyglądałam się, jak na tym
      tym forum bezcześci sie pamięc o Nim.
      Milczenie przerwałam wczoraj, w sytuacji kiedy w bezpardonowy sposób
      zaatakowany został brat Prezydenta, człowiek na ramiona którego
      spadło nieszczęście tak wielkie, że jakiego nie życzyłabym
      największemu wrogowi. Dziś, tym postem wpisujesz sie w nagonkę, pal
      licho, ze na ludzi pograżonych w żalu, nie do przyjęcia dla mnie
      jest to co napisałeś poniżej ...

      > Kropkę nad i w sprawie końca ogólnonarodowej, żałobnej zgody
      postawił Jarosław
      > Kaczyński, który zdecydował, że chce pochować brata na Wawelu.
      Nawet mnie to
      > nie dziwi, bo jest to po prostu przypieczętowanie czegoś, co
      > próbował od wielu lat zrobić

      "To nie był pomysł rodziny, to była zgoda rodziny. I
      chciałbym, żeby to było jasno i wyraźnie zaakcentowane"
      - dodał
      minister Duda.

      www.dziennik.pl/katastrofa-
      smolensk/article586781/Ci_ktorzy_protestuja_nie_sa_patriotami.html


      > I znowu okazało się, że największym przekleństwem dla samego Lecha
      > Kaczyńskiego jest jego najbliższe otoczenie i jego własny obóz.

      Nie, oni są przekleństwem dla Ciebie.


      Pojednanie dla Takich jak Ty możliwe jest tylko w sytuacji, kiedy ja
      milczę. A ja właśnie zaczęłam mówić. I będę mówić!
      • grand_bleu Re: NIE, Pielęgniarzu 14.04.10, 12:23
        Poprawiam link

        www.dziennik.pl/katastrofa-smolensk/article586781/Ci_ktorzy_protestuja_nie_sa_patriotami.html
        • zegrz Re: NIE, Pielęgniarzu 14.04.10, 12:40
          Napisałbym , że pan Duda pie... jak potłuczony, ale teraz nie wypada.
          Tradycja? Jedynym Prezydentem RP który zginął podczas urzędowania był G.
          Narutowicz i jest on pochowany w Warszawie.
          • witek.bis Re: NIE, Pielęgniarzu 14.04.10, 12:44
            Zaraz, zaraz... chwilunia. Czy to ma znaczyć, że Lech Kaczyński nie zginął
            podczas urzędowania , bo w wolną sobotę?
          • witek.bis Re: NIE, Pielęgniarzu 14.04.10, 12:47
            Sorki. Dopiero teraz przeczytałem wynurzenia pana Dudy i zrozumiałem, o co Ci
            chodziło.
      • norek.pl "to nie był pomysł rodziny, to była zgoda rodziny" 14.04.10, 12:37
        jakaś różnica niby jest, ale to nie jest różnica jakościowa - więc nie ściemniaj i nie szantażuj moralnie innych...
        • masuma To był pomysł radnego z PISu 14.04.10, 13:06
          z Krakowa.
          Kaczyński pomysł wcielił w czyn
      • wylogowany.pielegniarz Re: NIE, Pielęgniarzu 14.04.10, 13:04
        grand_bleu napisała:


        > Prezydent Lech Kaczyński nie był moim ukochanym prezydentem, ale był
        > MOIM Prezydentem. Jego śmierć była dla mnie szokiem tak wielkim, że
        > długo nie mogłam sie pozbierać. Przez trzy dni, w milczeniu,
        > przełykając żal i gorycz w milczeniu przyglądałam się, jak na tym
        > tym forum bezcześci sie pamięc o Nim.

        Już wyżej wyjaśniłem w poście do Tima, jak ja widziałem to, co się działo na forum.

        > Milczenie przerwałam wczoraj, w sytuacji kiedy w bezpardonowy sposób
        > zaatakowany został brat Prezydenta, człowiek na ramiona którego
        > spadło nieszczęście tak wielkie, że jakiego nie życzyłabym
        > największemu wrogowi.


        forum.gazeta.pl/forum/w,89075,109877306,109923289,Re_Sorry_za_prywate_ale_mam_pilna_sprawe.html
        > Dziś, tym postem wpisujesz sie w nagonkę, pal
        > licho, ze na ludzi pograżonych w żalu, nie do przyjęcia dla mnie
        > jest to co napisałeś poniżej ...
        >
        > > Kropkę nad i w sprawie końca ogólnonarodowej, żałobnej zgody
        > postawił Jarosław
        > > Kaczyński, który zdecydował, że chce pochować brata na Wawelu.
        > Nawet mnie to
        > > nie dziwi, bo jest to po prostu przypieczętowanie czegoś, co
        > > próbował od wielu lat zrobić
        >
        > "To nie był pomysł rodziny, to była zgoda rodziny. I
        > chciałbym, żeby to było jasno i wyraźnie zaakcentowane"
        - dodał
        > minister Duda.

        > www.dziennik.pl/katastrofa-
        > smolensk/article586781/Ci_ktorzy_protestuja_nie_sa_patriotami.html


        Słyszałem co innego.


        > > I znowu okazało się, że największym przekleństwem dla samego Lecha
        > > Kaczyńskiego jest jego najbliższe otoczenie i jego własny obóz.
        >
        > Nie, oni są przekleństwem dla Ciebie.
        >
        >
        > Pojednanie dla Takich jak Ty możliwe jest tylko w sytuacji, kiedy ja
        > milczę. A ja właśnie zaczęłam mówić. I będę mówić!


        Bardzo emocjonalnie, więc trudno się jakoś odnieść.
        • grand_bleu Re: NIE, Pielęgniarzu 14.04.10, 13:13
          > Bardzo emocjonalnie, więc trudno się jakoś odnieść.

          Miałeś trzy dni, żeby się odnieść do tego co tu było pisane. Nie
          zrobiłeś tego. Dzisiaj Cię ruszyło ...
          Piegniarzu, z całą sympatią, zdecydowanie za późno i zdecydowanie
          pouczasz nie tych, który powinieneś.
          • wylogowany.pielegniarz Re: NIE, Pielęgniarzu 14.04.10, 15:56
            grand_bleu napisała:

            > > Bardzo emocjonalnie, więc trudno się jakoś odnieść.
            >
            > Miałeś trzy dni, żeby się odnieść do tego co tu było pisane. Nie
            > zrobiłeś tego. Dzisiaj Cię ruszyło ...
            > Piegniarzu, z całą sympatią, zdecydowanie za późno i zdecydowanie
            > pouczasz nie tych, który powinieneś.


            A możesz jaśniej o tym, co powinienem był napisać i do czego się odnieść?
            • masuma Re: NIE, Pielęgniarzu 14.04.10, 16:06
              Podziwiam Cię za świętą cierpliwość
      • snajper55 Wawel to pomysł Jarosława 14.04.10, 13:30
        "Jak informuje rzecznik krakowskiej kurii ks. Robert Nęcek, z inicjatywą
        pochówku na Wawelu wyszła rodzina prezydenta. Krakowski opozycjonista związany z
        PiS Stanisław Markowski twierdzi, że pomysł wyszedł od niego, a podchwycił go
        Jarosław Kaczyński jeszcze w poniedziałek wieczorem."
        www.gazetakrakowska.pl/stronaglowna/244154,znamy-autora-pomys-u-poch-lwku-kaczy-skich-na-wawelu,id,t.html

        "Kto podjął tę decyzję? Kardynał, Episkopat, Jarosław Kaczyński? Oficjalnie mówi
        się o wspólnym postanowieniu. Nieoficjalnie wiadomo, że politycy wyszli nieco
        przed szereg."
        malopolska.naszemiasto.pl/artykul/377866,w-niedziele-prezydencka-para-spocznie-na-wawelu,id,t.html

        S.
      • wiewiorzasta Re: NIE, Pielęgniarzu 14.04.10, 22:29
        grand_bleu napisała:

        >
        > Co jest w
        > > takich ludziach, że nie dość, że plują na dopiero co zmarłych,
        > których nie
        > > akceptowali za życia, to jeszcze nie powstrzymają się przed
        > wykorzystaniem
        > > śmierci swojego ukochanego prezydenta do naplucia ludziom w twarz?
        >
        > Prezydent Lech Kaczyński nie był moim ukochanym prezydentem, ale był
        > MOIM Prezydentem. Jego śmierć była dla mnie szokiem tak wielkim, że
        > długo nie mogłam sie pozbierać. Przez trzy dni, w milczeniu,
        > przełykając żal i gorycz w milczeniu przyglądałam się, jak na tym
        > tym forum bezcześci sie pamięc o Nim.
        > Milczenie przerwałam wczoraj, w sytuacji kiedy w bezpardonowy sposób
        > zaatakowany został brat Prezydenta, człowiek na ramiona którego
        > spadło nieszczęście tak wielkie, że jakiego nie życzyłabym
        > największemu wrogowi. Dziś, tym postem wpisujesz sie w nagonkę, pal
        > licho, ze na ludzi pograżonych w żalu, nie do przyjęcia dla mnie
        > jest to co napisałeś poniżej ...
        >
        [...]


        > www.dziennik.pl/katastrofa-
        > smolensk/article586781/Ci_ktorzy_protestuja_nie_sa_patriotami.html
        >


        W normalnych sytuacjach pisze się: "przeczytaj coś poza tytułem artykułu, który linkujesz". W tej akurat jestem bezradna...


        Ci, którzy protestują, nie są patriotami
    • woda_woda Bardzo mądre słowa... 14.04.10, 12:23
      ... choć przygnębiające.
    • zalogowany.franek Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 12:30
      Zupełnie się zgadzam.
      I chcę wierzyć, że Jarosław - któremu w tej chwili współczuję jak mało
      komu - wypycha Lecha na Wawel właśnie dla "kreowania pamięci na siłę"
      (co jest oczywiście idiotyzmem i dobrej pamięci o Kaczyńskim nie
      służy), a nie z konkretnym politycznym celem.
      • wylogowany.pielegniarz Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 13:15
        Ja absolutnie nie zgadzam się z głosami, że to jakiś wstęp do kampanii. Takie
        zarzuty to już naprawdę kopanie leżącego. Moim zdaniem chodzi właśnie o pamięć o
        Lechu i o symbol i mit, jaki próbowano od dawna z niego zrobić. I nie zarzucam
        Jarosławowi, że robi to w sposób cyniczny. Jestem w stanie zrozumieć, że on w to
        naprawdę wierzy. Co nie zmienia faktu, jak to oceniam.
        • basia.basia Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 14:04
          wylogowany.pielegniarz napisał:

          > Ja absolutnie nie zgadzam się z głosami, że to jakiś wstęp do
          kampanii. Takie
          > zarzuty to już naprawdę kopanie leżącego. Moim zdaniem chodzi
          właśnie o pamięć
          > o
          > Lechu i o symbol i mit, jaki próbowano od dawna z niego zrobić.
          I nie zarzucam
          > Jarosławowi, że robi to w sposób cyniczny. Jestem w stanie
          zrozumieć, że on w t
          > o
          > naprawdę wierzy. Co nie zmienia faktu, jak to oceniam.

          A ja się obawiam, że prawda jest inna. Większość się zakneblowała
          i publicznie mało kto się odważa pytać dlaczego to się stało, czy
          oni wszyscy musieli zginąć (wczoraj się ośmielił Nałęcz) a na
          początku Kurski (co mnie zdumiało), który ocenił że nie musiało
          być 2 uroczystości w ciągu 3 dni.
          Tak więc nie padały pytania ale one są zadawane w myślach -
          również w pisowskich głowach. To oni ponieśli największe straty,
          to oni się boją, co wyniknie ze śledztwa a część z nich ze strachu
          chce zakrzyczeć pytania rodzące się w ich głowach.

          Jarosław Kaczyński zna prawdę i wykorzystał cudzy (pisowski
          pomysł), by czym prędzej "uświęcić" brata - to jest próba
          wmówienia narodowi, że zginął tak wielki bohater, że na Wawel
          zasługuje. To wielki błąd. Przecież z informacji, które docierają
          do nas jasno wynika jaka jest praprzyczyna tragedii. Zapewne
          Jarosław miał w niej udział, bo to on jest/był pierwszym doradcą
          prezydenta i wiadomo co jest dla niego priorytetem. Czynnikiem
          niebagatelnym była świadomość, że śmierć Jadwigi Kaczyńskiej
          nastąpi "na dniach" (podobno ona zmarła w poniedziałek, co się
          utrzymuje w tajemnicy na życzenie Jarosława).

          Oni wszyscy zginęli z powodu czyichś chorych ambicji i stawiania
          prywatnego interesu nad dobro Polski.

          Takie jest moje zdanie. Jeśli się nie mylę to konsekwencje muszą
          być, bo ktoś jest winien tych niezawinionych śmierci i nie da się
          tego ukryć.
          • nurni.pl Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 14:14
            Oni wszyscy zginęli z powodu czyichś chorych ambicji i stawiania
            prywatnego interesu nad dobro Polske
            ==

            O kurde....
            • spokojny.zenek Nic dodać, nic ująć 14.04.10, 14:21
              nurni.pl napisał:

              > Oni wszyscy zginęli z powodu czyichś chorych ambicji i stawiania
              > prywatnego interesu nad dobro Polske

              Nic dodać, nic ująć.

          • masuma Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 14:16
            Zgadzam się z Tobą, Basiu.
            Najgorsze, że brat nie zdaje sobie sprawy, że wszystko, co teraz przekładane i
            przekłamane, wyjdzie na jaw.
            Prokurator Rzepa już powiedział , że piloci przed samą katastrofą rozumieli, że
            się rozbiją. Przyznał, że końcówka zapisu na taśmie "była dramatyczna", ale nie
            chciał powiedzieć, czy pasażerowie wiedzieli, że maszyna uderzy o ziemię.

            Ekspert, na zasadzie anonimowości, zapewnił, że zapisy czarnych skrzynek
            zawierają informację pozwalającą wyjaśnić przyczynę katastrofy. Jaka to jednak
            informacja, powiedzieć nie chciał.

            Więcej...
            wyborcza.pl/1,75248,7768969,W_czarnych_skrzynkach_jest_wyjasnienie.html#ixzz0l4mH3PNc
            • basia.basia Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 14:30
              masuma napisał:

              > Zgadzam się z Tobą, Basiu.
              > Najgorsze, że brat nie zdaje sobie sprawy, że wszystko, co teraz
              przekładane i
              > przekłamane, wyjdzie na jaw.
              > Prokurator Rzepa już powiedział , że piloci przed samą
              katastrofą rozumieli, że
              > się rozbiją. Przyznał, że końcówka zapisu na taśmie "była
              dramatyczna", ale nie
              > chciał powiedzieć, czy pasażerowie wiedzieli, że maszyna uderzy
              o ziemię.
              >
              > Ekspert, na zasadzie anonimowości, zapewnił, że zapisy
              czarnych skrzynek
              > zawierają informację pozwalającą wyjaśnić przyczynę katastrofy.
              Jaka to jednak
              > informacja, powiedzieć nie chciał.
              >

              > Więcej...
              > wyborcza.pl/1,75248,7768969,W_czarnych_skrzynkach_jest_wyjasnienie.html#ixzz0l4mH3PNc

              Przeczytałam. Zgroza! Wiedziałam, że zrzucili paliwo, więc się
              domyśliłam, że się liczyli z katastrofą a to mogło zminimalizować
              straty ale nie pomogło. Pocieszam się, że przy takim uderzeniu
              (przy olbrzymiej szybkości, co też było wiadome) wszyscy zginęli
              natychmiast. Ale wiedzieli, że zginą. Prezydent wiedział w tych
              ostatnich chwilach. Tragedia:(

              Co do tej tajemnicy to chodzi o błąd pilota. Jak się zorientowali,
              że nie są 60 m od ziemi tylko kilka to próbowali "dodać gazu" i
              poderwać maszynę do góry ale to się nie udało, nie tym samolotem,
              nie w takich warunkach.

              Samolot wyleciał z Warszawy z dużym opóźnieniem. Przed nim
              wystartował JAK z 13 dziennikarzami, który doleciał bez problemów.
              Mówią, że był niski pułap chmur ale nie było mgły.
              • spokojny.zenek Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 14:47
                basia.basia napisała:

                > Przeczytałam. Zgroza! Wiedziałam, że zrzucili paliwo

                Skąd to "wiedziałaś"? I kiedy to mieli zrobić?


                • basia.basia Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 17:15
                  spokojny.zenek napisał:

                  > basia.basia napisała:
                  >
                  > > Przeczytałam. Zgroza! Wiedziałam, że zrzucili paliwo
                  >
                  > Skąd to "wiedziałaś"? I kiedy to mieli zrobić?
                  >
                  >

                  Tutaj masz artykuł z Dziennika Polskiego:

                  forum.gazeta.pl/forum/w,89075,109862981,109961547,Ja_slyszalam_.html

    • humbak Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 12:31
      Pielo, patrzysz na temat jednostronnie. Obie strony nie są bez winy. Faktycznie
      obłuda po śmierci prezydenta była. Nie zaprzeczysz chyba. Jasnym jest że po
      śmierci człowieka nie mówi się o nim źle, ale Prezydent był wcześniej źle
      traktowany i nagle okazało się że wszyscy go kochają. Myślisz że to nie jest dla
      jego zwolenników przykre?
      Z drugiej strony część reakcji na ową obłudę była zdecydowanie przesadzona, a
      próby zrobienia z Prezydenta wielkiego męża stanu niestosowne. Pomysł z Wawelem
      taki moim zdaniem właśnie jest. Ale to co się dzieje po jego przyjęciu, to jest
      kompromitacja dla nas jako narodu. Ludzie się zachowują jakby ktoś próbował na
      Wawelu pogrzebać zdrajcę narodu, albo ludobójcę. Do diabła, przecież to był nasz
      prezydent. Może nie wybitny, może nie najlepszy, ale demokratycznie wybrany i
      oddany swojej funkcji.
      • witek.bis Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 12:37
        A może tak jakieś konkrety? Kto z dawnych krytyków Lecha Kaczyńskiego twierdził
        ostatnio, że tak bardzo go kochał?
        • spokojny.zenek Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 12:43
          Kochał, to może nie, ale chwalenie go za "rozum" (!) i za to, ze jakoby "nie był
          mściwy" (!!!)...
          • witek.bis Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 12:45
            Nie twierdzę, że takich głosów nie było, ale naprawdę wolałbym wiedzieć, KTO
            konkretnie tak mówił.
            • spokojny.zenek Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 12:47
              O "rozumie" np. A.Michnik.
              • witek.bis Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 12:52
                Dzięki. Nie czytałem. Swoją drogą ciekawe, co Michnik w tym wypadku uważa za
                "rozum". Zdaje się, że jakiś czas temu napisał, albo powiedział o braciach
                Kaczyńskich, że "są cwani, ale głupi". A więc jeśli ten "rozum" to "zdolność do
                kombinowania", to chyba nie zaprzeczył sobie. Ale jeśli "mądrość", to raczej
                zaprzeczył.
                • spokojny.zenek Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 12:59
                  Wszelkie rekordy bije opowiadanie, jaki "ciepły i miły". Choć z drugiej strony,
                  w porównaniu...
                  • witek.bis Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 13:05
                    I niech by mówili o tym "ciepłym i miłym" bez końca. Niech by podkreślali, ze
                    dobry ojciec i mąż. Że patriota. Że jak na polityka niezwykle spontaniczny. Że
                    dawny działacz związkowy i niepodległościowy itp. itd. Ale na miłość boską nie
                    to, że społeczeństwo poznało się wreszcie na wielkości tego prezydenta i
                    doceniło go jako polityka.
                    • masuma Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 13:09
                      I to jest ta hipokryzja i manipulacja.
                      Nie można utożsamiać oddawania czci zmarłym z miłością do nich
                    • spokojny.zenek Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 13:24
                      witek.bis napisał:

                      > I niech by mówili o tym "ciepłym i miłym" bez końca. Niech by podkreślali, ze
                      > dobry ojciec i mąż. Że patriota. Że jak na polityka niezwykle spontaniczny. Że
                      > dawny działacz związkowy i niepodległościowy itp. itd. Ale na miłość boską nie
                      > to, że społeczeństwo poznało się wreszcie na wielkości tego prezydenta i
                      > doceniło go jako polityka.

                      Mniej więcej się zgadzam, z tym, że z tym "ciepłym i miłym" to nie bardzo była
                      prawda, co obaj wiemy.

                      • blinski Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 18:46
                        > Mniej więcej się zgadzam, z tym, że z tym "ciepłym i miłym" to nie bardzo była
                        > prawda, co obaj wiemy.

                        Wszyscy którzy go poznali prywatnie, mówią, że był. O to właśnie chodzi przy wspominaniu go jako człowieka, nie prezydenta.
            • humbak Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 12:48
              Bosz Witku, nie dobijaj mnie. To miało oznaczać tyle, że zamiast stosownego
              godnego zachowania mamy znów przesadę, tym razem w cukierkowej atmosferze
              (mieliśmy).
              • witek.bis Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 13:02
                Wydaje mi się, że w takiej sytuacji trzeba być przygotowanym na zalew wszelkiej
                słodyczy. Po prostu kiedy w czasie żałoby mówi się publicznie o zmarłym, to mówi
                się dobrze. Łzy też wydawały mi się jak najbardziej autentyczne. Zarówno
                politycy jak i dziennikarze stracili wielu swoich znajomych, a nawet serdecznych
                przyjaciół. I tej egzaltacji wcale nie mam im za złe. Jeśli nawet ja
                uświadomiłem sobie, że jest mi bardzo przykro z powodu śmierci pewnego posła,
                którego co prawda nie lubiłem i nie ceniłem, ale widywałem niemal codziennie w
                TV... Mnie irytowało i irytuje coś zupełnie innego,a mianowicie zupełnie
                nieuprawnione interpretacje ludzkich zachowań. Ile można słuchać, że jeśli
                poszło się na trasę przejazdu konduktu, to kocha się Lecha Kaczyńskiego? I takie
                sądy wygłaszali nie tylko jacyś mniej lub bardziej uczciwi żurnaliści, ale nawet
                - o zgrozo - profesor Jadwiga Staniszkis.
                • humbak Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 13:09
                  Fakt, minister Duda zastosował takich parę bardzo niefajnych manipulacji.
                  www.dziennik.pl/katastrofa-smolensk/article586781/Ci_ktorzy_protestuja_nie_sa_patriotami.html
                  Ja chciałem tylko wskazać że nie można zwalić całej winy za powrót konfliktu na
                  barki Kaczyńskiego, czy nawet zwolenników jego.
                  • taziuta Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 15:02
                    humbak napisał:

                    > Ja chciałem tylko wskazać że nie można zwalić całej winy za powrót
                    > konfliktu na barki Kaczyńskiego, czy nawet zwolenników jego.

                    Za powrót konfliktu należy winić autora/rów pomysłu z Wawelem...
                    • humbak Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 17:25
                      Bynajmniej. Reakcja niewspółmierna do akcji też jest przewinieniem.
                • spokojny.zenek Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 13:25
                  witek.bis napisał:

                  > Wydaje mi się, że w takiej sytuacji trzeba być przygotowanym na zalew wszelkiej
                  > słodyczy. Po prostu kiedy w czasie żałoby mówi się publicznie o zmarłym, to mów
                  > i
                  > się dobrze. Łzy też wydawały mi się jak najbardziej autentyczne. Zarówno
                  > politycy jak i dziennikarze stracili wielu swoich znajomych, a nawet serdecznyc
                  > h
                  > przyjaciół. I tej egzaltacji wcale nie mam im za złe. Jeśli nawet ja
                  > uświadomiłem sobie, że jest mi bardzo przykro z powodu śmierci pewnego posła,
                  > którego co prawda nie lubiłem i nie ceniłem, ale widywałem niemal codziennie w
                  > TV... Mnie irytowało i irytuje coś zupełnie innego,a mianowicie zupełnie
                  > nieuprawnione interpretacje ludzkich zachowań. Ile można słuchać, że jeśli
                  > poszło się na trasę przejazdu konduktu, to kocha się Lecha Kaczyńskiego?

                  Bardzo trafne.

                • woda_woda Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 13:30
                  witek.bis napisał:

                  Ile można słuchać, że jeśli
                  > poszło się na trasę przejazdu konduktu, to kocha się Lecha
                  Kaczyńskiego?

                  Niektórzy nie rozumieją, że jeśli idzie się na pogrzeb sąsiada, z
                  którym było się w konflikcie to nie znaczy, że nagle ten koflikt
                  przestał istnieć, tylko z szacunku dla ludzkiej śmierci...




        • humbak Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 12:47
          Dobrze, następnym razem wstawię cudzysłów, co byś nie miał wątpliwości co
          traktować dosłownie:)
    • masuma Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 13:00

      Decyzja o pochówku na Wawelu, która wyszła od PISowskiego radnego Kakowa i
      została już w poniedziałek podchwycona przez brata Jarosława, który nadał
      sprawie z własnej już inicjatywy bieg,
      spowodowała, że oto mamy nowy podział na

      patetyczną, wawelską Polskę patriotów i apoteozy śmierci
      i
      pospolitą, małą Polskę niepatriotów.

      Podział jasny i klarowny. W jakim celu?
      Czy Jarosław, znakomity analityk polityczny, nie zdawał sobie sprawy, że
      skutkiem decyzji o miejscu pochówku będzie taki podział?
      Zdawał sobie sprawę.
      Dlaczego więc podjął taką decyzję?
      Myślę, że określił w ten sposób pola konfliktu na najbliższą kampanię
      i wystąpi w wyborach prezydenckich jako wielki i jedyny, bo naturalny sukcesor
      dzieła swego brata.

      Te wybory będą krwawe... nie mam co do tego wątpliwości, niestety...

      A wypowiedź min. Dudy, że to nie był pomysł rodziny, jest oczywiście prawdziwa,
      bo to był pomysł jakiegoś radnego PISu z Krakowa.
      Ale gdyby tego pomysłu nie podchwycił i, jako własną inicjatywę nie
      przedstawił Dziwiszowi Jarosław, radny z Krakowa nie miałby żadnych szans na
      realizację tego swego pomysłu


      W tym kontekście chwytanie się skrawków wypowiedzi Dudy przez niektórych
      internautów w tym wątku uważam naiwne i niebiorące pod uwagę zdolności innych
      interlokutorów do syntezy w szerszym kontekście wypowiedzi i faktów, niż wyrywki
      pod tezę.
      • wos9 Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 17:04
        masuma napisał:

        >
        > Decyzja o pochówku na Wawelu, która wyszła od PISowskiego radnego
        Kakowa i
        > została już w poniedziałek podchwycona przez brata Jarosława,
        który nadał
        > sprawie z własnej już inicjatywy bieg,
        > spowodowała, że oto mamy nowy podział na
        >
        > patetyczną, wawelską Polskę patriotów i apoteozy śmierci
        > i
        > pospolitą, małą Polskę niepatriotów.
        >
        > Podział jasny i klarowny. W jakim celu?
        > Czy Jarosław, znakomity analityk polityczny, nie zdawał sobie
        sprawy, że
        > skutkiem decyzji o miejscu pochówku będzie taki podział?
        > Zdawał sobie sprawę.
        > Dlaczego więc podjął taką decyzję?
        > Myślę, że określił w ten sposób pola konfliktu na najbliższą
        kampanię
        > i wystąpi w wyborach prezydenckich jako wielki i jedyny, bo
        naturalny sukcesor
        > dzieła swego brata.

        > Te wybory będą krwawe... nie mam co do tego wątpliwości,
        niestety...
        >
        > A wypowiedź min. Dudy, że to nie był pomysł rodziny, jest
        oczywiście prawdziwa,
        > bo to był pomysł jakiegoś radnego PISu z Krakowa.
        > Ale gdyby tego pomysłu nie podchwycił i, jako własną inicjatywę
        nie
        > przedstawił Dziwiszowi Jarosław, radny z Krakowa nie miałby
        żadnych szans na
        > realizację tego swego pomysłu

        >
        > W tym kontekście chwytanie się skrawków wypowiedzi Dudy przez
        niektórych
        > internautów w tym wątku uważam naiwne i niebiorące pod uwagę
        zdolności innych
        > interlokutorów do syntezy w szerszym kontekście wypowiedzi i
        faktów, niż wyrywk
        > i
        > pod tezę.
        >
        > Zgadzam się w 100%.
        >
    • jack20 Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 14:10
      czyli ...byla to ostatnia walka kaczora?
      to moze byc pyrrusowe zwyciestwo pis-u za ktore zaplaci zmieceniem
      ze sceny polskiej polityki...jesli wyborcy wyczyn jaroslawa
      potraktuja jako szczyt megalomani i obludy calego pisu a nie kaczego
      klanu.
    • nms5 Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 14:25
      Bardzo dobry komentarz, wiec nie bede podawala swoich, bardzo podobnych argumentow. Chce tylko dolaczyc sie do tych, ktorzy wyrazaja protest przeciw Wawelowi. Zalewani jestesmy fala opisow przedstawiajacych prezydenta, jako "dobrego, milego, serdecznego dla innych, zakochanego w zonie czlowieka". Nie watpie w te jego zalety, ale jakos brak listy zaslug p. Kaczynskiego jako PREZYDENTA. Nic dziwnego. Jego polityczne zaslugi sa jesli nie znikome, to napewno kontrowersyjne i nazywanie go "wielkim mezem stanu" jest tylko reakcja na jego przedwczesna, niepotrzebna smierc. Ze zginal pelniac sluzbe? Pewnie, tyle, ze nie sprowokowal jej wlasnym bohaterskim wyczynem. Coz, okrutny przypadek. Mysle, ze jako Prezydent RP nalezy mu sie pogrzeb na Powazkach.
      Pozdrawiam...
    • manny-jestem Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 14:41
      Nie powinnies demonizowac Jaroslawa ze podstawiony z wyborem wybral Wawel.

      Gdybys Ty mial taki wybor dla swojej rodziny pewny jestes ze odmowilbys?
      • ta Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 14:50
        manny-jestem napisał:

        > Gdybys Ty mial taki wybor dla swojej rodziny pewny jestes ze odmowilbys?

        Jestem pewna, że odmówiłabym.
        Moi najbliżsi odwiedzani "za biletami"...wystarczy.
      • wos9 Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 17:09
        Jestem absolutnie pewna, że odmówiłabym.
      • blinski Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 18:52
        > Gdybys Ty mial taki wybor dla swojej rodziny pewny jestes ze odmowilbys?

        A ty jesteś pewien, że ogół ludu uważa postawę 'jak dają, to brać' za oczywistą, mając honor i pokorę głęboko w nosie?
    • agnostic5 Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 14:54
      Politycy i Kościół znowu napuścili nas na siebie.
      A my zaczynamy warczeć, choć psami nie jesteśmy, nie jesteśmy ciemnym ludem!
      Poseł Górski zaczął, dalej samo poszło.
      • jack20 Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 15:10
        czy slychac tu warkot ze strony tych co kontrowersyjna decyzje
        potepiaja?
        tak jak wajda tak wielu z nas ma prawo tu wlasnie zaprotestowac
        przeciw arbitralnym decyzjom podejmowamnym wbrew spoleczenstwiu
        (vide sondaze) i ktore sa conajmniej "niestosowne" jak nazwal to
        wajda.
        • agnostic5 Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 15:34
          jack20 napisał:

          > czy slychac tu warkot ze strony tych co kontrowersyjna decyzje
          > potepiaja?

          Są i takie głosy:
          "Z kapciowego Wojtyly wyszedl wiesniak niestety".

          Można się różnić pięknie, chociaż nie będę ukrywał, kto to zaczął- a zaczął
          poseł Górski i Rydzyk. Napuścili ludzi na całą resztę. W kolejce pod pałac nie
          było ni Lacha, ni Żyda. Teraz jest już podział na lepszych i gorszych, na tych
          co zasługują na miano "patrioty" i na tych, co nie zasługują.
          Przyzwyczajmy się, że dobrym patriotą, może być i czarnoskóry i buddysta i
          protestant. Patriota to niekoniecznie wyborca PiS i katolik, ale niektórzy tego
          zrozumieć nie mogą. Tak jak Palikot nie mógł zrozumieć tych, którzy Lecha
          Kaczyńskiego wybrali.
          To nie był mój kandydat, ale to był Prezydent Polski i należy mu się szacunek i
          cześć. Amen.
    • mietowe_loczki Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 15:31
      A ja, przy swoim skrajnym i wrodzonym cynizmie, ciągle się zadziwiam.

      Ciągle docierają nowe fakty: że znane są już słowa pilotów tuż przed wypadkiem,
      które potwierdzają, że ci mieli świadomość, że za chwilę się rozbiją; że,
      prawdopodobnie na wskutek odpadnięcia jednego ze skrzydeł, samolot odwrócił się
      jeszcze w powietrzu do góry kołami, co wskazuje na to, że wszyscy obecni na
      pokładzie mieli świadomość, że zaraz zginą. Taka świadomość mnie, jako osobie,
      która sama ze sobą nie doszła jeszcze do porozumienia w kwestii Śmierci, wydaje
      się najgorszą rzeczą w tym życiu. Strach, którego nikt pewnie nie jest w stanie
      sobie wyobrazić i opisać.

      To, co tu robicie, i nad czym się zastanawiacie, nazwałabym obrzydliwym, gdyby
      to słowo miało jeszcze jakiekolwiek znaczenie.

      Młoda polska inteligencjo.
      • basia.basia Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 17:23
        mietowe_loczki napisała:

        >
        > To, co tu robicie, i nad czym się zastanawiacie, nazwałabym
        obrzydliwym, gdyby
        > to słowo miało jeszcze jakiekolwiek znaczenie.
        >
        > Młoda polska inteligencjo.

        Rzecz w tym, że ktoś ( ktosie ) jest winien śmierci tych wszystkich
        ludzi. Mimo żałoby każdy ma w tyle głowy to pytanie a myślę, że wszyscy
        wiedzą, że to nie musiało się stać. Pewne fakty są znane, tropy wydają
        się być oczywiste...

        To straszne.
    • marac Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 17:07
      Pięknie napisane. I tacy ludzie uważają się za prawdziwych katolików.
    • omamiony.wiedzmin Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 17:16
      Też się podpisuję pod Twoim tekstem Pielo dwoma rękami ale mam wątpliwości co
      do winy Jarosława i jego ciągot do wykreowania brata na kolejnego
      Piłsudskiego.Może jestem kompletnie naiwny ale nie jestem do końca pewny jego
      wyrachowania. Może ból po śmierci najbliższej osoby spowodował,że nie końca
      przemyślał jakie będą konsekwencje wyboru takiego miejsca pochówku ? Może
      intencje by odpowiednio uhonorowac zmarłego brata przesłoniły mu obraz możliwego
      konfliktu w tej sprawie ?
      Ja postaram się na razie spróbowac w to wierzyc....
      Do Tima i Paczuli;
      Szczerze i od 20 lat nie znosiłem Kaczyńskich i uważałem ,że niszczą nasz kraj
      (czemu kiedyś dawałem wyraz na forum i nie tylko). Zawsze twierdziłem,że Lech
      był bardzo złym prezydentem Polski,Jarosław koszmarnym premierem,a Pis
      przeszkodą w drodze do normalnego państwa .I nie będę za to przepraszac
      kogokolwiek !
      Jednak choc może to dla Was niewiarygodne jest mi zwyczajnie smutno po
      smoleńskiej tragedii i zal mi tylu ludzi w kwiecie wieku. I wiem jak potwornie
      muszą czuc się Ich bliscy.....
      Decyzja o pochowaniu pary prezydenckiej na Wawelu jest koszmarnie złym wyborem
      i szczytem co raz bardziej sztucznie dmuchanej przez media i polskich decydentów
      bańki mydlanej .Przyniesie o wiele więcej strat niż pożytku i zbudzi chwilowo
      uśpione upiory. Przez trzy dni było naprawdę pięknie i godnie......
      Krakowski zamek królewski nie jest własnością ani kapciowego śp. Wojtyły,ani
      Jarosława ,ani Donalda tylko tego dziwnego (swoją drogą kompletnie porąbanego)
      narodu.
      pozdrawiam
      • vargtimmen Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 17:39
        Czołem Omamiony!

        omamiony.wiedzmin napisał:

        > Może ból po śmierci najbliższej osoby spowodował,że nie końca
        > przemyślał jakie będą konsekwencje wyboru takiego miejsca pochówku ? Może
        > intencje by odpowiednio uhonorowac zmarłego brata przesłoniły mu obraz możliweg
        > o
        > konfliktu w tej sprawie ?



        Czy to nie jest najbardziej naturalna, ludzka interpretacja?

        Dlaczego, niemal jako pewnik, przyjęto zupełnie inne wersje, albo tą robiącą z
        Jarosława Kaczyńskiego chorego ambicjusza, albo tą, robiącą z niego cynicznego,
        wyrachowanego polityka, grającego ciałem zmarłego brata?


        > Ja postaram się na razie spróbowac w to wierzyc....
        > Do Tima i Paczuli;
        > Szczerze i od 20 lat nie znosiłem Kaczyńskich i uważałem ,że niszczą nasz kraj
        > (czemu kiedyś dawałem wyraz na forum i nie tylko). Zawsze twierdziłem,że Lech
        > był bardzo złym prezydentem Polski,Jarosław koszmarnym premierem,a Pis
        > przeszkodą w drodze do normalnego państwa .I nie będę za to przepraszac
        > kogokolwiek !

        Omamiony... Ty też?

        Mnie trochę zastanawia jedno: dlaczego ciągle piszą o tym przepraszaniu
        najporządniejsi, najuczciwsi krytycy tej prezydentury, a etatowi niszczyciele
        wizerunku gdzieś poznikali?


        > Jednak choc może to dla Was niewiarygodne jest mi zwyczajnie smutno po
        > smoleńskiej tragedii i zal mi tylu ludzi w kwiecie wieku. I wiem jak potwornie
        > muszą czuc się Ich bliscy.....


        Tak. Czas byłby najlepszy na odrobinę serdeczności i wyrozumiałości dla nich.
        Tego mało bardzo na forach :(

        Wyobrażam sobie też, że forumowym pisiakom można było dać trochę oddechu i
        solidarności.


        > Decyzja o pochowaniu pary prezydenckiej na Wawelu jest koszmarnie złym wyborem
        > i szczytem co raz bardziej sztucznie dmuchanej przez media i polskich decydentó
        > w
        > bańki mydlanej .Przyniesie o wiele więcej strat niż pożytku i zbudzi chwilowo
        > uśpione upiory.

        Tak, też tego się obawiam.


        > Przez trzy dni było naprawdę pięknie i godnie......


        Tak, do pierwszej kwestii spornej.

        I już "światowe media" rozgłaszają protest kilkuset osób, a nasi forumowi
        koledzy są z tych publikacji wręcz zadowoleni i już mają winnych, pardon,
        winnego tego skandalu.


        > Krakowski zamek królewski nie jest własnością ani kapciowego śp.
        > Wojtyły,ani Jarosława ,ani Donalda tylko tego dziwnego
        > (swoją drogą kompletnie porąbanego) narodu.


        To prawda, kardynał Dziwisz bardzo się pospieszył z tą zgodą.


        > pozdrawiam
        >

        i ja pozdrawiam!
        • po_stach Kaczynski zginął w gronie nie mniejszych patriotów 14.04.10, 17:57
          A nawet śmiem twierdzić,że zginęło wielu, którzy bardziej myśleli o
          Polsce..
      • wylogowany.pielegniarz Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 18:55
        omamiony.wiedzmin napisał:

        > Też się podpisuję pod Twoim tekstem Pielo dwoma rękami ale mam wątpliwości co
        > do winy Jarosława i jego ciągot do wykreowania brata na kolejnego
        > Piłsudskiego.Może jestem kompletnie naiwny ale nie jestem do końca pewny jego
        > wyrachowania. Może ból po śmierci najbliższej osoby spowodował,że nie końca
        > przemyślał jakie będą konsekwencje wyboru takiego miejsca pochówku ? Może
        > intencje by odpowiednio uhonorowac zmarłego brata przesłoniły mu obraz możliweg
        > o
        > konfliktu w tej sprawie ?
        > Ja postaram się na razie spróbowac w to wierzyc....


        Co do kreowania Lecha na drugiego Piłsudskiego, to takie próby trwają odkąd
        został prezydentem, a nawet wcześniej. Tak więc nie chodzi o to, że to jakiś
        nowy szatański pomysł. Poza tym doprecyzowałem niżej, że moim zdaniem on może i
        naprawdę wierzy, że Lech to naprawdę Piłsudski na nowe stulecie i nowe wyzwania.
        Tak więc nie chodzi o zwykłe, suche wyrachowanie i cynizm.
        Pozdrawiam
      • lzabella Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 21:00
        omamiony.wiedzmin napisał:

        > Krakowski zamek królewski nie jest własnością ani kapciowego śp. Wojtyły,ani
        > Jarosława ,ani Donalda tylko tego dziwnego (swoją drogą kompletnie porąbanego)
        > narodu.
        > pozdrawiam

        Witaj:)
        Na początek i prywatnie > chyba mililiśmy się oboje w ocenie - ja Twojej osoby,
        Ty mojej... Ręka?


        Pielo napisał to, co sama myślę. Ty dopisałeś ciąg dalszy.
        Podsumowanie jest takie - zabrakło pokory, umiaru i prawdziwego namysłu: mediom,
        niektórym z PiSu i pod ich podszeptem Jarosławowi.
        Może głupio to podsumuję, ale się tego nie wstydzę, bo tak czuję - wszystko, co
        się teraz dzieje to efekt zwycięstwa tzw. popkultury, w której nie liczy się
        subtelność i refleksja. Na tle tego, co się teraz wyprawia w Polsce śmierć i
        pochówek Michaela Jacksona to medialny pikuś.
    • agnostic5 Re: Koniec zgody czyli jak to się robi w Polsce 14.04.10, 18:01
      Śmierć i Bóg nie powinny obsługiwać partyjnej polityki. Jednak w najbliższych
      dni i miesięcy będą ją obsługiwać z wyjątkową intensywnością. Czeka nas wojna,
      nasza mała apokalipsa. Polityka śmierci kontra polityka życia. Jeśli jest
      jakikolwiek moment, by nie ulec szantażowi naszych rodziców, więcej, naszych
      przodków, ten moment właśnie nadszedł - pisze Cezary Michalski w Krytyce
      Politycznej.
    • tetradrachma Re: Koniec zgody? A Kiedy była "zgoda" ? 14.04.10, 18:26
      "Nieszczęścia" należy szukać w NAS. Rządzą nami spontaniczni,
      emocjonalni, małostkowi, niedouczeni dyletanci. Nie mamy podstaw,
      bazy. Trzeba umieć budować państwo. Państwo, któremu zaufa obywatel.
      Zaufa policji, nauczycielom, służbie zdrowia, sądom. Jestesmy
      załośni. Poczynając od naszej ułańskiej megalomanii tj. tromtadracji
      w sprawach wojskowych (my na wrotach od stodoły możemy latać) aż po
      neurotyczne ruchy w polityce zagranicznej. Jesteśmy niekonsekwentni
      bo....od ściany do ściany. Brak wizji. Wszystko na żywioł, na dziś.
      "Krypta prezydencka" na Wawelu. Dla Kaczyńskich. A jutro jak umrze
      Wałęsa, Kwaśniewski, to co. Już nie "prezydencka" ? Putin ? Putin się
      usmiechnął, przygarnał Tuska. Putin jest kochany. Obama, przyjedzie
      na pogrzeb. Vivat USA. Zginął Kaczyński bez sensu i w głupi sposób.
      Kaczyński na Wawel. Dla ojczyzny nie trzeba umierać (codziennie) dla
      ojczyzny trzeba tyrać. Każdy na swoim, nawet zasranym, stanowisku.
      Wtedy coś wspólnie można osiągnąć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja