koperczak5
19.04.10, 07:47
Za chwilę zacznie się bijatyka o fotel prezydenta. Bijatyka, bo
stawka jest wysoka: być albo nie być dla PO i PiS.
Paradoksalnie partia, która nie ma żadnych szans w wyborach
parlamentarnych 2011, może wystawić kandydata, który łatwo wygra
dzięki mitowi Ojca Narodu, kochającego mężusia i tatusia,
stworzonemu w ciągu tygodnia żałoby wokół zmarłego prezydenta.
Żeby jednak zwyciężyć, Komorowski musiałby bez litości przypomnieć,
jak zmarły prezydent ośmieszał Polskę, jak faworyzował swoich i
zwalczał myślących inaczej. Nad rządem PO przez dwa lata ciążyła
nieustanna groźba weta, odmowy nominacji, pogorszenia stosunków z
Rosją i Niemcami.
PiSowi udało się pochować prezydenta na Wawelu i w ten sposób
zabezpieczyć przed krytyką. Teraz każda krytyka będzie uznana za
świętokradztwo. Jeśli kandydat PiS wygra wybory prezydenckie, czeka
nas następna pięciolatka jałowych przepychanek.
Nie wiadomo, jak zachowa się lewica. Albo poprze kandydata PiS i
zasłuży na los zjedzonej przystawki, albo poprze kandydata Platformy
w zamian za mgliste obietnice korzyści.
Pożyjemy – zobaczymy. To tylko dwa miesiące.