Obejrzałem "Pasję" Mela Gibsona i ..

28.02.04, 08:29
Bardzo proszę ,żeby w tym watku wpisywać wszystko o filmie Gibsona pod
warunkiem,że samemu sie go widziało.W Polsce od 5-tego marca ma byc na
ekranach kin i kin domowych.
Ocenmy ten głosny film sami.
    • basia.basia I jakie wrażenia masz? 28.02.04, 10:45
      homosovieticus napisał:

      > Bardzo proszę ,żeby w tym watku wpisywać wszystko o filmie Gibsona pod
      > warunkiem,że samemu sie go widziało.W Polsce od 5-tego marca ma byc na
      > ekranach kin i kin domowych.
      > Ocenmy ten głosny film sami.

      Ja się naczytałam i widziałam zwiastun w tv.
      Nie pójdę na to, bo bym musiała siedzieć w kinie
      z zamkniętymi oczami i zatkanymi uszami. Nie dam rady:(
      • goniacy.pielegniarz Re: I jakie wrażenia masz? 28.02.04, 11:03
        Właśnie Homo, opisz wrażenia po filmie. Ja się zastanawiam, czy iść na to i
        chciałbym właśnie usłyszeć coś o filmie. Ale w większości źródeł, skąd dochodzą
        do mnie jakieś głosy, prawie wszystko się skupia na kwestii politycznej w
        wiadomym temacie, który mnie tutaj najmniej interesuje. Napisz coś o samym
        filmie.
        • Gość: wartburg Re: I jakie wrażenia masz? IP: *.b.dial.de.ignite.net 28.02.04, 13:45
          Ja wcale nie mam zamiaru oglądąć tego filmu. Tyle już było takich nadmuchanych
          superprodukcji, o których z góry wszystko było wiadomo. Szkoda pieniędzy na
          biltet.

          Wystarczy mi, śe widziałem parę razy Gibsona. Ta twarzyczka mówi sama za
          siebie. Trzeciorzędny aktor hollywoodzkiego kina akcji, we własnym pojęciu
          pewnie wciąż nieodkryty, z przerostem ambicji. Z fragmentow pokazywanych w TV
          nie trudno się zorientować, że Gibson wziął udział w wyścigu mającym na celu
          straszenie publiczności, nazywanym także kinem horroru. Jeszcze więcej
          okrucieństwa, jeszcze więcej krwi, lęku i obrzydzenia, bo to się ponoć
          najlepiej sprzedaje.

          Dziękuję. Za dużo już tego gówna się naoglądałem, żeby mieć złudzenia, że to
          będzie inne.
          • Gość: uczeń Tyma Oto cały wartburg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 16:09
            Gość portalu: wartburg napisał:

            > Za dużo już tego gówna się naoglądałem

            A wydawałoby się, że taki zatroskany o piękną polszczyznę. Drugi Miodek, choć
            bez prof.
            Przy okazji zlekceważył autora wątku, który prosił, aby zabierali głos jedynie
            ci, co oglądali film.
            A w innym miejscu zachwyca się felietonami Tyma. Myślałby kto, że szczerze!
            • Gość: bratek o filmie IP: *.biaman.pl 28.02.04, 17:52
              To, że ktoś zlekceważył prośbę autora wątku, zasługuje tylko na pochwałę.
              Wartburg przynajmniej przedstawił opinię, autor wątku nie potrafił.
              Swoją drogą, deklaruję, że chętnie obejrzę ten film. Nie oglądałem żadnych
              zwiastunów, ale bardzo lubię Mela Gibsona i obejrzę film choćby z tego powodu.
              To zupełnie przyzwoity autor i Wartburg się myli nazywając go trzeciorzędnym
              aktorzyną.
              • basia.basia Re: o filmie 28.02.04, 17:55
                Gość portalu: bratek napisał(a):

                > To zupełnie przyzwoity autor i Wartburg się myli nazywając go trzeciorzędnym
                > aktorzyną.

                Cześć
                Cieszę się, że to napisałeś, bo widziałam
                Gibsona w roli Hamleta i był napawdę dobry
                - tak jak cały film zresztą.
                • Gość: b cześć IP: *.biaman.pl 28.02.04, 18:00
                  Wiesz, to miejsce nie nadaje się na poważną dyskusję. Z jednej strony homcio, z
                  drugiej ten cham z neoplusa. Wyraźne pokrewieństwo dusz. Nie chce mi się tutaj
                  gadać.
                  • Gość: Szczerze Wypsło się? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 18:10
                    Gość portalu: b napisał(a):

                    > Wiesz, to miejsce nie nadaje się na poważną dyskusję. Z jednej strony homcio,
                    z
                    >
                    > drugiej ten cham z neoplusa. Wyraźne pokrewieństwo dusz. Nie chce mi się
                    tutaj
                    > gadać.
                    I słusznie! Proponuję stworzyć sobie własne forum, w którym wszyscy będziecie
                    sobie nawzajem tyłki lizać (też pokrewieństwo, choć z duchem niewiele ma
                    wspólnego).
                    Szczerość za szczerość.

                  • Gość: Człowiek z kasą Re: cześć, czołem Witam serdecznie :)) IP: *.gdynia.mm.pl 29.02.04, 13:53
                    Gość portalu: b napisał(a):

                    > Wiesz, to miejsce nie nadaje się na poważną dyskusję. Z jednej strony homcio,
                    z
                    >
                    > drugiej ten cham z neoplusa. Wyraźne pokrewieństwo dusz. Nie chce mi się
                    tutaj
                    > gadać
                    Witam!
                    wieki całe Pana nie widziałem, ciszę sie bo widzę ,że humor dopisuje a forma
                    jak u Małysza, nie, nie jak ostatnio,ale jak przedtem,proponuję,
                    siadźmy sobie tu z boku, bo sprawe ważną mam do omowienia.
                    Prosze sobie wyobraźic ,że niejaki Lew R. tak, tak, to ten, zwrócił sie do mnie
                    z propozycja nakrecenia "Pasji" wg.ludzi niewierzacych, albo... stojacych od
                    wiary daleko. Nie mam pojecia do kogo sie zwrócić.Pomyśłałem o Panu bo zna pan
                    tu wszystkich prawie a sam też z pewna rezerwą odnosi sie do tematu śmierci i
                    męki Jezusa.
                    Czy mam kontynuowac? czy tez zupełnie to Pana nie interesuje?
                    • homosovieticus Re: cześć, czołem Witam serdecznie :)) 07.03.04, 04:39
                      Gość portalu: Człowiek z kasą napisał(a):

                      > Gość portalu: b napisał(a):
                      >
                      > > Wiesz, to miejsce nie nadaje się na poważną dyskusję. Z jednej strony homc
                      > io,
                      > z
                      > >
                      > > drugiej ten cham z neoplusa. Wyraźne pokrewieństwo dusz. Nie chce mi się
                      > tutaj
                      > > gadać
                      > Witam!
                      > wieki całe Pana nie widziałem, ciszę sie bo widzę ,że humor dopisuje a forma
                      > jak u Małysza, nie, nie jak ostatnio,ale jak przedtem,proponuję,
                      > siadźmy sobie tu z boku, bo sprawe ważną mam do omowienia.
                      > Prosze sobie wyobraźic ,że niejaki Lew R. tak, tak, to ten, zwrócił sie do
                      mnie
                      >
                      > z propozycja nakrecenia "Pasji" wg.ludzi niewierzacych, albo... stojacych od
                      > wiary daleko. Nie mam pojecia do kogo sie zwrócić.Pomyśłałem o Panu bo zna
                      pan
                      > tu wszystkich prawie a sam też z pewna rezerwą odnosi sie do tematu śmierci i
                      > męki Jezusa.
                      > Czy mam kontynuowac? czy tez zupełnie to Pana nie interesuje?






                      --------------------------------------------------------------------------------
              • Gość: wartburg Re: o filmie IP: *.b.dial.de.ignite.net 28.02.04, 18:37
                Gość portalu: bratek napisał:

                > To, że ktoś zlekceważył prośbę autora wątku, zasługuje tylko na pochwałę.
                > Wartburg przynajmniej przedstawił opinię, autor wątku nie potrafił.
                > Swoją drogą, deklaruję, że chętnie obejrzę ten film. Nie oglądałem żadnych
                > zwiastunów, ale bardzo lubię Mela Gibsona i obejrzę film choćby z tego
                powodu.
                > To zupełnie przyzwoity autor i Wartburg się myli nazywając go trzeciorzędnym
                > aktorzyną.

                Widziałem parę filmów z Gibsonem, które zapisały mi się w pamięci jako durne.
                Większość kina akcji jest taka nawiasem mówiąc. Na tym gatunku Gibson się
                wychował. Kino obliczone na efekt, na szok. Im głośniej i straszniej i im
                więcej czerwonej farby, tym większa pewność, że widzowie będą ciągnęli do kina
                jak ćmy do światła. Masowa publiczność chce, żeby ją straszyć i szokować i nie
                trzeba być wybitnym filmowcem, żeby ten cel osiągnąć. Gibson jest tego
                najlepszym przykładem.

                Taki szczegół, Bratku. Pierwszy raz zwróciłem na G. uwagę cztery lata temu w
                Monachium. Poznałem tam niemiecką dziennikarkę. Przyjechała właśnie ze Stanów.
                W jej pokoju pełno było plakatów Gibsona, które ze sobą przywiozła. Była dość
                sympatyczna, ale nie mogłem się powstrzymać się od kąśliwej uwagi, że ten facet
                przypomina mi G.W. Busha. Oczywiście podpadłem jej...

                Ale teraz na serio. Widziałem fragmenty "Pasji" i już wiem, że oglądanie tego
                filmu to strata czasu. Mam na myśli nie tyle zawartość (czytałem już parę
                relacji osób, które ten film widziały i wszystkie są zgodne, że zawartości w
                nim nie ma prawie wcale), co formę. Kolejny faza rozwoju gatunku filmowego (co
                też nie jest wcale takie pewne) w kierunku, który mnie akurat nie interesuje.
                Dlaczego? Bo już teraz widzę, że Gibson jest prymitywnym ćwokiem. Stara się
                osiągnąć swój cel chwytając się za maczugę i niczym osobnik z epoki kamienia
                łupanego waląc nią widzów po głowach. Z takimi mistrzami gatunku jak Hitchcock,
                Kubrick albo Polański to kino nie ma i nie może mieć nic wspólnego. To po
                prostu nie ta klasa.

                Ciekaw jestem, co powiesz, po obejrzeniu tego filmu, choć wydaje mi się, że
                wiem to już teraz. Że powiesz dokładnie to samo, co ja teraz mówię

                pozdrawiam
                • Gość: b o filmie znów IP: *.biaman.pl 28.02.04, 19:06
                  Nie zamierzam bronić Gibsona mężną piersią ani szlachetnym sercem. Nie zależy
                  mi na nim aż tak bardzo, nawet nie widziałem filmu, o którym wspomina Basia.
                  Widziałem kilka filmów hollywoodzkich, zupełnie udanych moim zdaniem,
                  np. "Okup" czy "Bunt na Bounty". Nie wspominając o "Braveheart", które w swojej
                  kategorii nie ma chyba równych (nawiasem mówić, nasz "wyjadacz" Hoffman mógłby
                  się uczyć od Gibsona robić fimy historyczne - a to był zdaje się debiut Mela).
                  Żaden z tych filmów nie jest dziełem, które umieściłbym w pierwszej setce czy
                  dwusetce swoich ulubionych filmów, ale to nie znaczy, że to jest głupie kino
                  kopane, siekane czy rąbane. Chyba mylisz Gibsona z S. Seagelem czy Chuckiem
                  Norrisem - w przypadku Chucka określenie "ćwok" bybłoby jak najbardziej
                  wskazane. Te filmy, które wymieniłem akurat wyróżniają sie w gatunku kina
                  akcji (za którym też nie przepadam) - bo nie polegają na używaniu obfitych
                  ilości czerwonej farby czy zastępowaniu sensu efektem. Wydaje mi się, że bardzo
                  niesprawiedliwie oceniasz Gibsona.
                  To, że Gibson to nie jest klasa Polańskiego czy Hitchcocka, jest jakby
                  oczywiste. Ale tym argumentem można załatwić 95 procent reżyserów.

                  No i muszę zaprotestować wobec Twojej prowokacji z Dubyą. Porównywanie do Dubyi
                  musi być obraźliwe niemal dla każdego. Do wyjątków, które takie porównanie
                  poczytałyby sobie za zaszczyt, należy Maciuś z Nowego Jorku, ale to też jakby
                  oczywiste. Gdyby Gibson miał zająć miejsce Dubyi, Ameryka z pewnością by na
                  tym skorzystała :)

                  Ostatnio obejrzałem sobie ponownie dwa filmy Jarmuscha: "Down by Law" i "Night
                  on Earth" - po mniej więcej 15 latach od "pierwszego razu". Dużo frajdy - to
                  oczywiście inna sztuka niż Gibson.

                  Serwus.
                  • Gość: wartburg ślepa uliczka IP: *.b.dial.de.ignite.net 28.02.04, 19:31
                    Gość portalu: b napisał(a):

                    > Nie zamierzam bronić Gibsona mężną piersią ani szlachetnym sercem. Nie zależy
                    > mi na nim aż tak bardzo, nawet nie widziałem filmu, o którym wspomina Basia.
                    > Widziałem kilka filmów hollywoodzkich, zupełnie udanych moim zdaniem,
                    > np. "Okup" czy "Bunt na Bounty". Nie wspominając o "Braveheart", które w
                    swojej
                    >
                    > kategorii nie ma chyba równych (nawiasem mówić, nasz "wyjadacz" Hoffman
                    mógłby
                    > się uczyć od Gibsona robić fimy historyczne - a to był zdaje się debiut
                    Mela).
                    > Żaden z tych filmów nie jest dziełem, które umieściłbym w pierwszej setce czy
                    > dwusetce swoich ulubionych filmów, ale to nie znaczy, że to jest głupie kino
                    > kopane, siekane czy rąbane. Chyba mylisz Gibsona z S. Seagelem czy Chuckiem
                    > Norrisem - w przypadku Chucka określenie "ćwok" bybłoby jak najbardziej
                    > wskazane. Te filmy, które wymieniłem akurat wyróżniają sie w gatunku kina
                    > akcji (za którym też nie przepadam) - bo nie polegają na używaniu obfitych
                    > ilości czerwonej farby czy zastępowaniu sensu efektem. Wydaje mi się, że
                    bardzo
                    >
                    > niesprawiedliwie oceniasz Gibsona.
                    > To, że Gibson to nie jest klasa Polańskiego czy Hitchcocka, jest jakby
                    > oczywiste. Ale tym argumentem można załatwić 95 procent reżyserów.
                    >
                    > No i muszę zaprotestować wobec Twojej prowokacji z Dubyą. Porównywanie do
                    Dubyi
                    >
                    > musi być obraźliwe niemal dla każdego. Do wyjątków, które takie porównanie
                    > poczytałyby sobie za zaszczyt, należy Maciuś z Nowego Jorku, ale to też jakby
                    > oczywiste. Gdyby Gibson miał zająć miejsce Dubyi, Ameryka z pewnością by na
                    > tym skorzystała :)
                    >
                    > Ostatnio obejrzałem sobie ponownie dwa filmy Jarmuscha: "Down by Law"
                    i "Night
                    > on Earth" - po mniej więcej 15 latach od "pierwszego razu". Dużo frajdy - to
                    > oczywiście inna sztuka niż Gibson.
                    >
                    > Serwus.

                    No dobra. Tych filmów, które Ty wymieniasz, nie widziałem, więc może jestem
                    niesprawiedliwy. Ale czy nie debiutował w "Mad Maksie"? Ten film miał wielu
                    wyznawców, ale ja sie do nich nie zaliczam. Nieco inne kino akcji, ale jednak
                    kino akcji. Widziałem parę jeszcze filmików (nigdy do końca), jakichś
                    komedyjek z częstym mordobiciem i wyrobiłem sobie na jego temat jak najgorsze
                    zdanie. Choć jak sam pewnie widzisz, jestem zdaje się uprzedzony. Ta cała
                    historia z "Pasją" wydaje mi się b. dziwna...

                    Nigdy nie cierpiałem tzw. horrorów, nawet Peckinpahowi mam to grzebanie się we
                    krwi i ludzkich szczątkach za złe. Dla mnie to jest jakaś ślepa uliczka kina i
                    z tego, co zdołałem się zorientować, Gibson idzie w tym kierunku. Dlatego nie
                    mam zamiaru tego oglądać.
                    • Gość: b Hale Berry IP: *.biaman.pl 28.02.04, 21:10
                      Pewnie masz rację co do "Mad Maxa". Ja akurat nie miałem najmniejszej ochoty
                      tego oglądać. Ale to chyba były początki MG.
                      Anyway, pare dni temu widziałem "Lost in translation". To była duża
                      przyjemność. Bardzo duża. Zwłaszcza że poprzedniego dnia mi odbiło i wybrałem
                      sie na "Gotykę" z Hale Berry. Idiotyczny schematyczny horror z pozorami kina
                      ambitnego. Wyszedłem z kina zażenowany, że jeszcze takie gnioty się produkuje.
                      Więc film Sofii Coppoli następnego dnia był jak zbawienie. Słyszałeś? Widziałeś?
                      • Gość: wartburg Re: Hale Berry IP: *.b.dial.de.ignite.net 29.02.04, 11:31
                        Gość portalu: b napisał(a):

                        > Pewnie masz rację co do "Mad Maxa". Ja akurat nie miałem najmniejszej ochoty
                        > tego oglądać. Ale to chyba były początki MG.
                        > Anyway, pare dni temu widziałem "Lost in translation". To była duża
                        > przyjemność. Bardzo duża. Zwłaszcza że poprzedniego dnia mi odbiło i wybrałem
                        > sie na "Gotykę" z Hale Berry. Idiotyczny schematyczny horror z pozorami kina
                        > ambitnego. Wyszedłem z kina zażenowany, że jeszcze takie gnioty się
                        produkuje.
                        > Więc film Sofii Coppoli następnego dnia był jak zbawienie. Słyszałeś?
                        Widziałeś ?

                        O "Lost in Translation" słyszałem dobre rzeczy i jak będę miał okazję, to
                        postaram się zobaczyć. Jeśli zaś chodzi o "Gotykę", to pojęcia nie mam, co to
                        może być. Był kiedyś taki film "Gothic" o romantycznym Byronie Kena Russela,
                        ale to chyba nie to...

                        P.S.

                        Jeżeli jest jakiś powód, żeby wybrać się na "Pasję", to chyba wyłącznie
                        poznawczo-socjologicny. Żeby przyjrzeć się temu, co się dzieje na widowni.

                        pozdrawiam
                        • Gość: b kreacje Hale Berry IP: *.biaman.pl 29.02.04, 11:36
                          "Gotyka" weszła na ekrany niedawno. W zupełnie niepotrzebnej rólce gra tam
                          Robert Downej Junior, skądinąd znakomity aktor. Ale nie będę Ci opowiadał o
                          filmie - to naprawdę koszmarny gniot.
                          Przeczytałem recenzję Hennelowej nt. "Pasji" i zaczynam się poważnie
                          zastanawiać, czy warto wydawać kilkanaście złotych na bilet. Jedna wpadka
                          miesięcznie ("Gotyka") chyba wystarczy.

                          Hale Berry to gwiazdka z Jamajki lub okolic, która grała w jednym z ostatnich
                          Bondów. Tyle że w Bondzie była dużo lepsza, ponieważ przez większość czasu
                          występowała w bikini. Niestety, twórcy "Gotyki" nie zdecydowali się na
                          powtórzenie tego chwytu, stąd rola HB w "G" znacznie słabsza niż poprzednia.
                          • Gość: wartburg jarmarczne kino grozy IP: *.b.dial.de.ignite.net 29.02.04, 12:03
                            Gość portalu: b napisał(a):

                            > "Gotyka" weszła na ekrany niedawno. W zupełnie niepotrzebnej rólce gra tam
                            > Robert Downej Junior, skądinąd znakomity aktor. Ale nie będę Ci opowiadał o
                            > filmie - to naprawdę koszmarny gniot.
                            > Przeczytałem recenzję Hennelowej nt. "Pasji" i zaczynam się poważnie
                            > zastanawiać, czy warto wydawać kilkanaście złotych na bilet. Jedna wpadka
                            > miesięcznie ("Gotyka") chyba wystarczy.

                            Mnie się wydaje, że pasja ma dużo wpólnego z rozwojem gatunku filmowego, który
                            nazwałbym jarmarcznym. Jest to kino efektów. Nie podejrzewam, żeby Gibson
                            miał cokolwiek do powiedzenia. To nie ten człowiek. Gibson zmajstrował
                            opowieść za 15 milionów dolarow koncentrując się na dostępnych obecnie efektach
                            kina grozy.

                            Ma to dużo wspólnego ze stanem umysłów naszej cywilizacji, w której
                            okrucieństwo, przemoc i gwałt znane są najczęściej jedynie z drugiej ręki - to
                            znaczy z ekranu. Kino grozy wykorzystuje to dla swoich jarmarcznych, czytaj -
                            komercyjnych celów i przybliża widzowi to, co budzi jego największy sprzeciw.
                            Z jednej strony budzi sprzeciw, a z drugiej pociąga. Instynktowną reakcja homo
                            sapiens jest poznanie tego, co budzi jego lęk.
                            >
                            Kiedyś było inaczej. Okrucieństwo drogi krzyżowej było zrozumiałe dla
                            większości wyznawców Chrystusa, ponieważ znali je z bezpośredniego
                            doświadczenia. Dzisiaj potrzebują do tego kina grozy. I to jest chyba w tej
                            sprawie najbardziej perwersyjne... Niedzielna wizyta z całą rodziną w kinie na
                            Gibsonie może stać się podobnym przeżyciem, co zapierająca dech w piersiach
                            jazda z góry na dół na "rollercoasterze" w pobliskim parku rozrywki.


                            > Hale Berry to gwiazdka z Jamajki lub okolic, która grała w jednym z ostatnich
                            > Bondów. Tyle że w Bondzie była dużo lepsza, ponieważ przez większość czasu
                            > występowała w bikini. Niestety, twórcy "Gotyki" nie zdecydowali się na
                            > powtórzenie tego chwytu,

                            dobre:)

                            stąd rola HB w "G" znacznie słabsza niż poprzednia.
                            • Gość: b Re: jarmarczne kino grozy IP: *.biaman.pl 29.02.04, 12:15
                              Jasne, widzę ten sam problem, o którym piszesz. Po obejrzeniu "Braveheart"
                              miałem jednak nadzieję, że i w tym filmie Gibson jakoś uniknie
                              efekciarstwa. "Braveheart" bowiem, choć oczywiście drogi i widowiskowy, był
                              bardzo dobrym filmem przygodowym (powtarzam, Hoffman ze swoim "Ogniem i
                              mieczem" powinien sie gdzieś bardzo głęboko schować po obejrzeniu "Walecznego
                              serca"). Myślę, że udało się MG wykorzystać przezroczysty hollywoodzki sposób
                              opowiadania do dostarczenia uczciwej rozrywki. Ale "Pasja" rzeczywiście musi
                              budzić podejrzenia: jak można opowiadać o Chrystusie za 15 milionów dolarów w
                              rytmie dokręcania śrub i rwania mięśni? Cholera, chyba już jestem przekonany,
                              żeby nie oglądać.
                            • Gość: b kino święte IP: *.biaman.pl 29.02.04, 12:18
                              Niedzielna wizyta z całą rodziną w kinie na
                              Gibsonie może stać się podobnym przeżyciem,....

                              Najlepiej jeszcze, gdyby to była wizyta po odbyciu mszy świętej. Dwa w jednym.
                            • Gość: sosnowa igiełka mętlik IP: *.biaman.pl 01.03.04, 15:02
                              Patrz, Wartburg, co znowu znalazłem:

                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11074481
                              Widzisz, moje wątpliwości biorą się stąd, że Mel Gibson to jednak nie Sylvester
                              Stalone, który planuje remake "Pancernika Potiomkina". W tym wypadku z góry
                              wiadomo, że wyjdzie kicha, w wypadku MG można mieć nadzieje, że się starał.
                              Chociaż jak się poczyta Hennelową, to "Pasji" się odechciewa. No i tak.

                              Tymczasem mój problem musi pozostać w zawieszeniu: chwilowo nie mam tych
                              kilkunastu zł na bilet :)
                              • Gość: wartburg Re: mętlik IP: *.b.dial.de.ignite.net 01.03.04, 16:33
                                Gość portalu: sosnowa igiełka napisał(a):

                                > Patrz, Wartburg, co znowu znalazłem:
                                >
                                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11074481
                                > Widzisz, moje wątpliwości biorą się stąd, że Mel Gibson to jednak nie
                                Sylvester
                                >
                                > Stalone, który planuje remake "Pancernika Potiomkina". W tym wypadku z góry
                                > wiadomo, że wyjdzie kicha, w wypadku MG można mieć nadzieje, że się starał.
                                > Chociaż jak się poczyta Hennelową, to "Pasji" się odechciewa. No i tak.
                                >
                                > Tymczasem mój problem musi pozostać w zawieszeniu: chwilowo nie mam tych
                                > kilkunastu zł na bilet :)

                                Dzięki za link, ale czytałem to już wcześniej. Własnie słucham radia Watykan,
                                gdzie Ksiądz Profesor Waldermar Chrostowski (ten sam) nawołuje słuchaczy, żeby
                                wybrali się na "Pasję" ze względu na realizm "niewątpliwie artystyczny" tego
                                filmu. Teraz to już się chyba nie wymigasz. Urządź sobie głodówkę i wtedy
                                starczy Ci na bilet :)
                                • Gość: sosnowa igiełka and so it goes IP: *.biaman.pl 01.03.04, 16:49
                                  :) no dobra, złośliwcze. Na początek zacznę odkładać na nowy film
                                  Bertolucciego. Albo wybiorę się jeszcze raz na Coppolę. Tak, to dobry pomysł.
                                  Pozdrawiam!

                                  p.s. Homek z Gdyni jest łatwy do rozszyfrowania: rzuca od czasu jakiegeś
                                  encyklopedyczne info o tym czy innym filozofie, zaczyna banalne dyskusje
                                  typu "kto jest winny zamordowania Popiełuszki", a gdy zauważy kogoś bardziej od
                                  niego wyrafinowanego, zaczyna strzelać z grubej rury. Ambitny chłopak.
                                  • Gość: wartburg ryba IP: *.b.dial.de.ignite.net 01.03.04, 17:08
                                    Gość portalu: sosnowa igiełka napisał(a):

                                    >
                                    > p.s. Homek z Gdyni jest łatwy do rozszyfrowania: rzuca od czasu jakiegeś
                                    > encyklopedyczne info o tym czy innym filozofie, zaczyna banalne dyskusje
                                    > typu "kto jest winny zamordowania Popiełuszki", a gdy zauważy kogoś bardziej
                                    od
                                    >
                                    > niego wyrafinowanego, zaczyna strzelać z grubej rury. Ambitny chłopak.

                                    To jest forum. Tutaj każdy może. Zabronisz mu?

                                    Jesli o mnie chodzi, to trzymam się zasady najskładniej chyba przedstawionej w
                                    jednym z zapomnianych już pewnie opowiadań Kundery "Edward i Bóg". Czytałeś to
                                    może? Mam na mysli rozmowę tytułowego bohatera ze starszym bratem oportunistą,
                                    który unika konfrontacji z idiotyzmami jedynej słusznej ideologii i tak wykłada
                                    swoją filozofię życiową Edwardowi. "Jeżeli podejdzie do mnie wariat i będzie
                                    mnie przekonywać, że jest rybą, to przecież nie będę z nim dyskutował. Wolę
                                    powiedzieć mu, zgadza się, jest pan rybą, byle tylko zostawił mnie w spokoju.
                                    Każda próba wejścia w spór z kimś, kto uważa, że jest rybą, jest stratą czasu,
                                    a poza tym sam możesz stać się takim samym idiotą jak on".

                                    pozdrawiam
                                    • Gość: homoś Re: wartburg IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 17:13
                                      Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                      > Jesli o mnie chodzi, to trzymam się zasady najskładniej chyba przedstawionej
                                      w
                                      > jednym z zapomnianych już pewnie opowiadań Kundery "Edward i Bóg". Czytałeś to
                                      >
                                      > może? Mam na mysli rozmowę tytułowego bohatera ze starszym bratem oportunistą,
                                      >
                                      > który unika konfrontacji z idiotyzmami jedynej słusznej ideologii i tak
                                      wykłada
                                      >
                                      > swoją filozofię życiową Edwardowi. "Jeżeli podejdzie do mnie wariat i będzie
                                      > mnie przekonywać, że jest rybą, to przecież nie będę z nim dyskutował. Wolę
                                      > powiedzieć mu, zgadza się, jest pan rybą, byle tylko zostawił mnie w spokoju.
                                      > Każda próba wejścia w spór z kimś, kto uważa, że jest rybą, jest stratą
                                      czasu,
                                      > a poza tym sam możesz stać się takim samym idiotą jak on".
                                      >
                                      > pozdrawiam


                                      A jeżeli mówi ,że jest wartburgiem?
                                    • Gość: si Re: ryba IP: *.biaman.pl 01.03.04, 17:14
                                      Oczywiście nie zabronię, nawet o tym nie myślałem. Tak samo jeśli będzie chciał
                                      pomazać sobie ściany w toalecie miejskiej, też mu nie zabronię (choć za to
                                      należałaby się jakaś grzywna).
                                      Opowiadania nie znam, ale cytat znakomity.
                                      • Gość: wartburg Chińczycy IP: *.b.dial.de.ignite.net 01.03.04, 17:26
                                        Gość portalu: si napisał(a):

                                        > Opowiadania nie znam, ale cytat znakomity.

                                        Też tak uważam. To zdaje się jest parafraza jakiegoś chińskiego przysłowia. A
                                        Chińczycy, wiadomo... nie w ciemię bici :)
                                        • Gość: homoś Re: Chińczycy tak mowią na przykład... IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 17:37
                                          Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                          > Gość portalu: si napisał(a):
                                          >
                                          > > Opowiadania nie znam, ale cytat znakomity.
                                          >
                                          > Też tak uważam. To zdaje się jest parafraza jakiegoś chińskiego przysłowia. A
                                          > Chińczycy, wiadomo... nie w ciemię bici :)

                                          "Kiedy w spokojmych czasach nie pali się Buddzie trociczek, to w chwilach
                                          niebezpieczenstwa łapie się Buddę za nogę."
                                          zapiszcie sobie na ścianie, wyrafinowani w pysze.
                                          Homoś :)
                                  • Gość: homoś sapere aude bo na nic wyrafinowanie Twoje IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 17:25
                                    Gość portalu: sosnowa igiełka napisał(a):

                                    > :) no dobra, złośliwcze. Na początek zacznę odkładać na nowy film
                                    > Bertolucciego. Albo wybiorę się jeszcze raz na Coppolę. Tak, to dobry pomysł.
                                    > Pozdrawiam!
                                    >
                                    > p.s. Homek z Gdyni jest łatwy do rozszyfrowania: rzuca od czasu jakiegeś
                                    > encyklopedyczne info o tym czy innym filozofie, zaczyna banalne dyskusje
                                    > typu "kto jest winny zamordowania Popiełuszki", a gdy zauważy kogoś bardziej
                                    od
                                    >
                                    > niego wyrafinowanego, zaczyna strzelać z grubej rury. Ambitny chłopak.

                                    Jak pamietam sosnowa igiełka jest czescią kwiatu sosny. Kwiatem jest też
                                    bratek.Ten sam, ktory na samym poczatku moich "wystepow forumowych" - po
                                    jakiejś wymianie zdań, oswiadczył, że jest moim wrogiem.Odpowiedziałem, że z
                                    wrogami sobie poradzę.Ale z wyrafinowanemi to chyba nie.Ani słowa o nich nie ma
                                    w encyklopediach.
                                    Istnieją widocznie tylko na forum Kraj.Do wołu z grubej rury strzelamy.Jak
                                    Ojcowie nasi.
                                    :))
                            • Gość: Jarek Re: jarmarczne kino grozy IP: 67.131.131.* 03.03.04, 17:13
                              No to jezeli zamierzasz zobaczyc ten film i go zobaczysz to chyba sie
                              rozczarujesz. Efektow specjalnych mozesz doliczyc sie w tym filmie na palcach
                              jednej reki. Chyba nie zaliczysz charaktreryzacji do efektow specjalnych? Film
                              jest ukazany bardzo realistycznie. Jako takich efektow specjalnych w nim nie
                              ma, a jak juz sie pojawi to tylko dla lepszego zobrazowania...
                          • Gość: Jarek Re: kreacje Hale Berry IP: 67.131.131.* 03.03.04, 17:06
                            Zapewniam cie ze film "Pasja" nie jest nawet w najmniejszym stopniu
                            przereklamowany. Zreszta o jakiej my reklamie mozemy tutaj mowic. Jak juz
                            gdzies wspomnialem i nie tylko ja, najlepsza reklame filmowi dali sami Zydzi.
                            Widzialem ten film i nic mnie w nim nie rozczarowalo. Obraz zostal tak
                            opracowany, zeby jak najwierniej przedstawic te wydarzenie.
                            • heretykkk kreacje 03.03.04, 18:59
                              Co to znaczy "najwierniej"? Zgodnie z rzeczywistością??? Rzeczywistością czego?
                              Biblii? Tej czy innej Ewangelii? Rzeczywistością naszych wyobrażeń, jak "było
                              naprawdę"? Rzeczywistością historyczną?? Ty wiesz, jak było naprawdę?

                              Ktoś mądry napisał, że wszelkie opowiadanie historii to jest mitologizowanie,
                              ponieważ my po prostu mamy dostęp tylko i wyłącznie do naszej własnej percepcji
                              i naszych wyobrażeń i oczekiwań, które nakładamy na minione zdarzenia. Możemy
                              tylko snuć przypuszczenia, jak to było naprawdę.

                              Chyba że miałeś na myśli "najwierniej", czyli najbardziej zgodnie z jakąś wiarą.

                              Tak czy owak, nie o tym ta rozmowa się toczy. Chodzi o to, czy to może być
                              dobry film czy nie, a nie czy jest anty czy prosemicki lub czy jest
                              wierny "rzeczywistości" lub nie. Niektórzy traktują kino jak sztukę (ja się do
                              nich zaliczam), a w związku z tym do obrazów filmowych przykładają kryteria
                              artystyczne, a nie ideologiczne, religijne czy polityczne. Co nie znaczy, że
                              film religijny lub polityczny nie może być arcydziełem. Tyle że arcydzieła nie
                              zmierzysz szukając odpowiedzi na pytanie "na ile film opowiada "prawdziwe"
                              ostatnie 12 godzin z życia Chrystusa?", bo to jest zadanie beznadziejne, czyli
                              niemożliwe do wykonania.

                              Myślę, że podstawowy problem w "sporze" o "Pasję" polega na tym, czy po
                              Robercie Bressonie artysta taki jak Mel Gibson jest w stanie powiedzieć coś
                              odkrywczego na temat wiary (chrześcijańskiej). Wartburg, mój przyjaciel, uważa,
                              że nie. Obawiam się, że ma rację.
          • Gość: weźtus Re: I jakie wrażenia masz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 16:10
            Wartburg jesteś klasycznym przykładem typa w gnojówce .Osrać ciebie
      • Gość: love Re: I jakie wrażenia masz? IP: *.rasserver.net 29.02.04, 18:03
        Baska, odrzucasz cos nie wiedzac nawet ze moze to doswiadczenie wzbogacic twoja
        dusze.

        szkoda ze jestes przepojona nienawiscia do Jezusa.
        • Gość: tak jest! Re: I jakie wrażenia masz? IP: *.biaman.pl 29.02.04, 18:05
          :)) piękne!
          Basiu, obejrzyj sobie rozszarpywanie członków, a nienawiść Twoja zmieni się w
          miłość.
        • Gość: tak czuję Zbyt daleko idące wnioski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.04, 21:24
          Gość portalu: love napisał(a):

          > szkoda ze jestes przepojona nienawiscia do Jezusa.

          Mocne słowa. Jestem przekonany, że w tym konkretnym przypadku krzywdzące i
          nieprawdziwe. Inaczej odczytuję zachowanie i słowa części dyskutantów, bez
          względu na ich stosunek do Jezusa.
          Wszystkich, którzy deklarują, że nie będą oglądać tego filmu - bez względu na
          podawane motywy - łączy głęboki lęk. Lęk, być może nie do końca uświadomiony,
          przed skutkami jego obejrzenia. Lęk, że moje życie nie będzie mogło już być
          takim, jak dotąd. Lęk, że będę musiał podjąć decyzję. Dokonać wyboru pomiędzy
          dobrem i złem. Bardzo często unikamy tego wyboru. Ten film zmusza nas do
          refleksji i do działania. Dlatego wielu z nas boi się tego filmu, woli trwać w
          dotychczasowym, beztroskim życiu.
          Pomimo, że Jezus powiedział "Nie lękajcie się".
          • bratek4 lęk 29.02.04, 21:50
            ...Wszystkich, którzy deklarują, że nie będą oglądać tego filmu - bez względu
            na podawane motywy - łączy głęboki lęk. Lęk, być może nie do końca
            uświadomiony, przed skutkami jego obejrzenia. Lęk, że moje życie nie będzie
            mogło już być takim, jak dotąd. Lęk, że będę musiał podjąć decyzję....

            Guzik! Jedyny lęk, jaki odczuwam, to przed utratą kilkunastu złoty i
            zmarnowaniem dwóch godzin czasu. Moje życie nie ulega drastycznym zmianom nawet
            po najgorszych gniotach, co najwyżej przez kilka godzin mam bóle żołądka.
            • Gość: tak czuję nadal metamorfoza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.04, 23:18
              bratek4 napisał:

              > Guzik! Jedyny lęk, jaki odczuwam, to przed utratą kilkunastu złoty i
              > zmarnowaniem dwóch godzin czasu. Moje życie nie ulega drastycznym zmianom
              nawet
              >
              > po najgorszych gniotach, co najwyżej przez kilka godzin mam bóle żołądka.

              Radzę uważać na słowa, które się używa. Trochę to nie pasuje, gdy omc dr
              zmienia poglądy o 180 stopni w ciągu zaledwie kilku godzin.
              Jak to możliwe, że doceniany artysta nagle przemienia się w
              wyrobnika "najgorszych gniotów". W dodatku bez sprawdzenia, czy ów gniot jest
              rzeczywiście gniotem. Zaiste, zadziwiająca metamorfoza.
              Cieszy mnie, że gnioty nie mają większego wpływu na życie. A jak to jest w
              przypadku arcydzieł? Może jednak warto spróbować, nawet, gdyby bilet miał
              kosztować 30.
              • Gość: bratek Re: metamorfoza IP: *.biaman.pl 29.02.04, 23:30
                Radzę uważać na słowa, które się używa. Trochę to nie pasuje, gdy omc dr
                zmienia poglądy o 180 stopni w ciągu zaledwie kilku godzin.
                Jak to możliwe, że doceniany artysta nagle przemienia się w
                wyrobnika "najgorszych gniotów". W dodatku bez sprawdzenia, czy ów gniot jest
                rzeczywiście gniotem. Zaiste, zadziwiająca metamorfoza.

                Byłaby, zaiste. Tyle że ta uwaga, omc dr, nie dotyczyłą Mela Gibsona ani jego
                filmu. Nic nie uprawnia do tego, żeby tak moje poprzednie zdanie zrozumieć.

                Arcydzieła odmieniają.
                • Gość: tak czuję nadal wyjaśnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.04, 23:41
                  Gość portalu: bratek napisał(a):

                  > Byłaby, zaiste. Tyle że ta uwaga, omc dr, nie dotyczyłą Mela Gibsona ani jego
                  > filmu. Nic nie uprawnia do tego, żeby tak moje poprzednie zdanie zrozumieć.

                  Oczywiście, przecież to nie Gibson zmienił poglądy.
                  Omc dr to nie uwaga, a jedynie określnik osoby. Szanowny Pan był uprzejmy swego
                  czasu o tym na forum pisać. Ja jedynie przywołałem pańskie słowa.

                  > Arcydzieła odmieniają.

                  Przynajmniej w tym jesteśmy zgodni.
                  • Gość: bratek Re: wyjaśnienie IP: *.biaman.pl 29.02.04, 23:47
                    Cóż to za strategia, żeby wmawiać komuś coś, czego nie powiedział? Gdzie tego
                    uczą, omc dr (ja też tylko jako "określnika osoby" używam, czemu by nie?)?
                    • Gość: to wiem Re: wyjaśnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.04, 23:57
                      Gość portalu: bratek napisał(a):

                      > Cóż to za strategia, żeby wmawiać komuś coś, czego nie powiedział? Gdzie tego
                      > uczą, omc dr (ja też tylko jako "określnika osoby" używam, czemu by nie?)?

                      Nie mam czasu na wyszukiwanie. Jak narazie na pamięć nie narzekam. Za to Pan
                      narzekał, że trudno pogodzić aktywność na forum z pisaniem pracy doktorskiej.
                      Czyżbym się mylił. Może Basia będzie pomocna w przywołaniu przeszłości.
                      I to by było na tyle.
                      • Gość: sosnowa igiełka uff IP: *.biaman.pl 01.03.04, 00:00
                        Albo sobie kpisz, albo naprawdę niewiele kumasz.
                        Wmawiasz mi rzeczy, których nie powiedziałem o Gibsonie.
                        Skoro uważasz, że jest fajnie zwracać się do mnie "omc dr", to ja uważam, że
                        jest równie fajnie tak samo zwracać się do ciebie. To by było na tyle, omc dr.
                        • Gość: Czlowiek z kasą :) Re:uff panowie mcdr nie przekomarzajcie się ludzie IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 00:09
                          czytaja i co sobie pomyslą o waszej znajomosci sztuki filmowej, sztuki która z
                          definicji kina jest sztuką głównie OBRAZU!
                          Wiem to od Lwa. )
                          • Gość: to wiem re: przekomarzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 00:43
                            Kto tu się przekomarza? Starałem się jedynie wyjaśnić kłującej igiełce, co
                            wydawało mi się, wyjaśnienia nie wymaga. Wymagania rosną w miarę wykształcenia.
                            Chyba będę musiał się poświęcić i pogrzebać w archiwum. Ale to przecież bez
                            sensu - szkoda czasu.
                            • Gość: człowiek z kasą :) Re: re: przekomarzanie IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 00:57
                              Gość portalu: to wiem napisał(a):

                              > Kto tu się przekomarza? Starałem się jedynie wyjaśnić kłującej igiełce, co
                              > wydawało mi się, wyjaśnienia nie wymaga. Wymagania rosną w miarę
                              wykształcenia.
                              > Chyba będę musiał się poświęcić i pogrzebać w archiwum. Ale to przecież bez
                              > sensu - szkoda czasu.

                              A film widziałeś?
                              jesli tak , to w jednym zdaniu mozesz?




                              --------------------------------------------------------------------------------
                              • Gość: pewność Re: przekomarzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 01:23
                                Gość portalu: człowiek z kasą :) napisał(a):

                                > A film widziałeś?
                                > jesli tak , to w jednym zdaniu mozesz?

                                Nie. To wynika wprost z moich wcześniejszych wypowiedzi. Ale na pewno obejrzę.
                                • Gość: Człowiek z kasą :) Re: przekomarzanie IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 01:27
                                  Gość portalu: pewność napisał(a):

                                  > Gość portalu: człowiek z kasą :) napisał(a):
                                  >
                                  > > A film widziałeś?
                                  > > jesli tak , to w jednym zdaniu mozesz?
                                  >
                                  > Nie. To wynika wprost z moich wcześniejszych wypowiedzi. Ale na pewno obejrzę.

                                  Nie czytałem.
                                  Dobrze zrobisz.
                                  Dobranoc!
                                  :))

      • Gość: prawda Re: basiu.basiu! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 10:37
        basiu.basiu!
        bardzo bardzo wielu ludzi jest wrażliwych na świecie
        czy wątpisz że Jezus też?
        a On nie powiedział, cytuję:
        "Nie pójdę na to, bo bym musiała siedzieć
        z zamkniętymi oczami i zatkanymi uszami. Nie dam rady"
        dla Niego to nawet nie było kino ani żadna fikcja

        często bronimy swojej wrażliwości jak gęsiej skórki...
        jak to mówi ksiądz Twardowski

        dla mnie ktoś kto nie idzie na ten film, nie uznaje również Ewangelii,
        nie uznaje całej tej Męki, że było Prawdą i Miłością dla mnie podjętą...
        • heretykkk takie tam 02.03.04, 11:17
          > dla mnie ktoś kto nie idzie na ten film, nie uznaje również Ewangelii,
          > nie uznaje całej tej Męki

          Dlaczego?


          , że było Prawdą i Miłością dla mnie podjętą...


          Co było?

          Szczerze: żadna męka dla Ciebie podjęta mnie nie obchodzi, ale dlaczego Basia
          ma oglądać film, który traktuje o Twojej Miłości?


      • basia.basia Opowiem o mioch wrażeniach tutaj 03.03.04, 19:48
        basia.basia napisała:

        > homosovieticus napisał:
        >
        > > Bardzo proszę ,żeby w tym watku wpisywać wszystko o filmie Gibsona pod
        > > warunkiem,że samemu sie go widziało.W Polsce od 5-tego marca ma byc na
        > > ekranach kin i kin domowych.
        > > Ocenmy ten głosny film sami.

        Mąż mnie zaskoczył, chce iść:) Pójdziemy:)
        • homosovieticus Re: Opowiem o mioch wrażeniach tutaj 03.03.04, 19:52
          basia.basia napisała:

          > basia.basia napisała:
          >
          > > homosovieticus napisał:
          > >
          > > > Bardzo proszę ,żeby w tym watku wpisywać wszystko o filmie Gibsona po
          > d
          > > > warunkiem,że samemu sie go widziało.W Polsce od 5-tego marca ma byc n
          > a
          > > > ekranach kin i kin domowych.
          > > > Ocenmy ten głosny film sami.
          >
          > Mąż mnie zaskoczył, chce iść:) Pójdziemy:)

          Trzymam za słowo :)
    • major.major.major obejrzałem pasję Małej Gosi 28.02.04, 16:13
      polecam serdecznie
    • basia.basia Re: Obejrzałem "Pasję" Mela Gibsona i .. 28.02.04, 16:47
      homosovieticus napisał:

      > Bardzo proszę ,żeby w tym watku wpisywać wszystko o filmie Gibsona pod
      > warunkiem,że samemu sie go widziało.W Polsce od 5-tego marca ma byc na
      > ekranach kin i kin domowych.
      > Ocenmy ten głosny film sami.

      Poszperałam i znalazłam coś takiego, co mówi o tym jak ja bym się czuła.
      Oczywiście, nie na 100%, bo z tą różnicą, że czułabym się tak jakby to mnie
      torturowano. Być może o to chodziło autorowi? Jak myślisz?

      To jest wstrząsająca opinia z forum TP:

      "Ja poszłam. Błąd.

      Od pewnej sceny przesiedziałam do końca schowana pod płaszczem i osaczona
      dzwiękiem tortur. Pomimo zakrytych oczu i uszu nie dało mi się uciec przed
      terrorem. Pomiędzy oddechami widziałam jak na ekranie fruwały kawałki ciała i
      ciekła krew – litrami. – W zwolnionym tempie. Scena za sceną
      pełne zbliżeń mięśni, które łamią się pod uderzeniami. Scena za sceną pełne
      oczekiwania na dźwięki „narzędzi 221; klaskających o ciało, dzwięki
      od których wciąż się wzdrygam.

      Ludzie mówią, że fizykalność tego filmu nie jest aż tak intensywna, że inne są
      dużo gorsze. Być może mają rację, ja nie jestem aż taką koneserką filmową by
      móc wyrazić opinię. Wiem tylko, że to kilkugodzinne bicie na ekranie jest
      zrobione w bardzo wyrafinowany sposób i z dużym „polotem. 221;
      Zarzuty o sadomasochizm nie są bezpodstawne.

      Poza męczarnią aktorzy grają marnie i jednakowo. Kaleczą łacinę tak bardzo, że
      jest zupełnie niezrozumiała. Aramejski zna 6 osób – żadna nie jest
      obecna. Widz zdany jest albo na pamięć albo na napisy. Obydwie metody
      wymagają skupienia, a ja nie mogę się skupić, zakryta płaszczem po uszy, z
      wypiekami na twarzy, trzęsącą ręką zakrywając usta słysze tylko jęk i widzę
      tylko fruwający krwawy pot.

      Ludzie piszą o tym jak to ich religia się odnowiła przez fakt obejrzenia tego
      filmu, a ja nie rozumiem w jakim celu mi tę jatkę pokazano. Nie ma ani momentu
      zastanowienia, ani chwili wytchnienia od tej bardzo wyrafinowanej męczarni w
      naturalistyczny (nie realistyczny) sposób chlustającej z ekranu.

      Nawet nie wiem, czy to był film o Jezusie. Wszystko co widziałam i słyszałam
      to mordowane ciało, zmasakrowana twarz. Wszystko mi było jedno czyje one są,
      chciałam tylko, żeby się skończło... Być może jestem przewrażliwiona na ból i
      okrucieństwo. Mój Boże! Czy można być przewrażliwionym na ból i
      okrucieństwo?

      Co Wielkanoc chodzę na Drogę Krzyżową do meksykańskiej dzielnicy. Występują w
      niej zwykli ludzie. Najmocniejszy chłopak w parafii niesie ciężki krzyż.
      Lokalni policjanci występują w roli strażnikow. Wojskowi grają rzymiańskich
      żołnierzy. W zeszłym roku kobieta, która straciła syna na wojnie zagrała
      Maryje. Szła cicho za Krzyżem nie podnosząc głowy. Nikt z naturszczaków nie
      jest prawdziwym aktorem. Mylą słowa. Potykają się w nieodpowiednich
      momentach. Chłopak grający Jezusa, który poci się bardzo i któremu ludzie z
      procesji podaja często wodę bojąc się że zemdleje, obciera sobie plecy od
      krzyża. Widać przez koszulę krople krwi. Maryja-Matka podaje przez kogoś
      papierową chustkę żeby mu położyli na plecach. Nie chowam głowy pod płaszcz.
      Nie muszę. Następnym razem pójdę szukać Boga w Kościele nie u Mela.



      ~Alicja, 2004-02-28 09:29"
      • Gość: Usłużny Ponad milion Polaków obejrzało juz "Pasję" IP: *.gdynia.mm.pl 16.03.04, 11:35
        Pospolite ruszenie

        Znakomita passa "Pasji" Mela Gibsona w naszych kinach trwa. Po ostatnim
        weekendzie liczba widzów, którzy obejrzeli film Gibsona, przekroczyła milion.
        Aktualny wynik to: 1 mln 106 tys. osób.

        W Polsce "Pasja" weszła na ekrany 5 marca. Frekwencyjny sukces zapowiadał
        już "weekend otwarcia" i rezultat 339 tys. widzów po trzech pierwszych dniach
        wyświetlania. Szybko okazało się, że 85 kopii, które firma Monolith Film
        wprowadziła do obiegu, to za mało. Dystrybutor dokupił więc 15 kopii, pięć z
        nich trafiło do kin pod koniec ubiegłego tygodnia, czyli przed
        ostatnim "milionowym" weekendem.

        Zainteresowanie filmem jest ogromne. Tomasz Koć z Monolith Film mówi, że
        dziesięć dni, które wystarczyły "Pasji" do zgromadzenia ponadmilionowej
        widowni, to tempo rekordowe: - Osiągnięcie takiego wyniku było możliwe,
        ponieważ doszło do swoistego pospolitego ruszenia. Na "Pasję" poszli ludzie
        starsi, mieszkańcy małych miasteczek, a więc ci, którzy rzadko lub wcale nie
        chodzą do kina. Wyjątkowo zdarza się też, żeby wynik frekwencyjny osiągnięty
        został w połowie przez multipleksy, które znajdują się w dużych miastach, i
        przez tradycyjne, małe kina w mniejszych miejscowościach. Wszystkie seanse
        odbywają się przy pełnej widowni. Rano najwięcej jest grup szkolnych, w
        okolicach południa - seniorów i grup organizowanych np. przez zakłady pracy.
        Wieczorem przychodzą widzowie indywidualni. W promocję filmu zaangażowali się
        księża, którzy zachęcają do obejrzenia filmu, jest on też tematem rekolekcji
        wielkopostnych.

        Niespełna miesiąc, który pozostał jeszcze do Świąt Wielkanocnych, to z
        pewnością czas sprzyjający "Pasji". Reakcje widzów potwierdzają, że od dawna
        żaden film, w równym stopniu jak obraz Gibsona, nie zasługiwał na określenie:
        kino religijne. Według optymistycznych szacunków polskiego dystrybutora, do
        Wielkanocy "Pasję" mogą zobaczyć nawet dwa miliony Polaków.

        Nie zapominajmy jednak, że filmowa "Pasja" to przedsięwzięcie komercyjne. Dla
        widzów wielkie duchowe przeżycie, a dla producenta - ogromne dochody. W miniony
        weekend w USA film zarobił 31,7 miliona dolarów i po niecałych trzech
        tygodniach wyświetlania ma już na koncie 264 mln dolarów. Wkrótce "Pasja"
        zagrozić może dotychczasowemu rekordziście, filmowi "Matrix - reaktywacja",
        który ma nad nią przewagę 17 mln dolarów. W Polsce film zarobił już 14 mln 850
        tys. zł. A.KW.





        --------------------------------------------------------------------------------
    • basia.basia Re: Obejrzałem "Pasję" Mela Gibsona i .. 28.02.04, 17:43
      PASSION - WIELKI FILM.
      Autor: Gość: LOVE IP: 207.235.39.*
      Data: 28.02.2004 17:22 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując

      --------------------------------------------------------------------------------
      Pod wrazeniem Passion Of The Christ.


      Pod wrazeniem Passion Of The Christ. Jak gleboka trzeba miec wiare, i jak
      wielka trzeba miec dusze aby poswiecic swoje zycie za nas wszystkich?
      Naprawde
      trzeba byc czlowiekiem bez duszy i pospolitym nikczennikiem aby ciagle
      przeinaczac i klamac. Tacy nikczennicy tez sa wsrod nas i zachowuja sie
      podobnie do tych co skazali Jezusa na smierc. Powaga w kinie byla wielka,
      ludzie nie mogli powstrzymac placzu i szlochania. Tym co wykonali egzekucje
      jak
      i swiadkowie nie mieli zadnych watpliwosci ze Jezus byl synem Bozym. Zrobil
      to
      dla nas wszystkich bez wyjatkow.Czytalem Bible, chodzilem na lekcje religi
      ale
      takiego wplywy to jeszcze na mnie nic nie mialo. Wychodzilem z kina placzac,
      lzy same plynely po policzkach. Z jednej strony skromne dialogi madrosci nauk
      zyciowych Jezusa a z drugiej zaklamanie krzykaczy i tych bezdusznych
      rozkoszujacych sie w zadawaniu bolu. Ile wspolnego to ma z naszym obecnym
      swiatem a ile z forum moga tym powiedziec ci co ogladneli ten wspaniali film.
      Mam nadzieje ze wielu spojrzy inaczej na wlasne zycie, a film bedzie mial
      pozytywny wplyw na pokoj milujacych ludzi. Ludzie beda umieli w mediach
      rozroznic podrzegaczy i kretaczy od tych milujacych pokoj i sasiadow swoich,
      bez wzgledu czy sa oni Palestynczykami, Arabami, Zydami etc.


      Blogoslawieni sa tylko peacemakers.


      • Gość: b co dalej? IP: *.biaman.pl 28.02.04, 17:57
        no to zadałaś bobu, Basiu. Z jednej strony pani, która filmu nie obejrzała, bo
        zakrywała oczy, ale i tak jej się nie podobał, z drugiej strony ktoś, kto
        odnowił swoją wiarę i film mu się podobał. Mnie się nie podoba ani jedno, ani
        drugie. I co teraz? Oglądać czy nie? Chyba tak, żeby mieć własną opinię.
        • basia.basia Re: co dalej? 28.02.04, 18:15
          Gość portalu: b napisał(a):

          > no to zadałaś bobu, Basiu. Z jednej strony pani, która filmu nie obejrzała,
          bo
          > zakrywała oczy, ale i tak jej się nie podobał, z drugiej strony ktoś, kto
          > odnowił swoją wiarę i film mu się podobał. Mnie się nie podoba ani jedno, ani
          > drugie. I co teraz? Oglądać czy nie? Chyba tak, żeby mieć własną opinię.

          Właśnie. Lepiej wiedzieć o czym się mówi.
          Ja nie dam rady.
    • Gość: emigrant Re: Obejrzałem "Pasję" Mela Gibsona i .. IP: *.proxy.aol.com 28.02.04, 19:09
      Widzialem. Wielkie dzielo.Na sali wypelnionej do ostatniego miejsca (rzadkosc w
      amerykanskich kinach)widzowie w roznym wieku, duzo mlodziezy.Dwie godziny w
      ciszy i skupieniu. Aktorzy mowia po lacinie bardzo poprawnie.A komentarze, ze
      film okrutny? No coz, to jest historycznie udokumentowane. Tak po prostu
      bylo... Polecam goraco.
    • Gość: $tefan Byłem, widziałem! IP: *.CHCGILGM.covad.net 28.02.04, 20:46
      Byłem, widziałem!
      Cisza na sali.Starzy i młodzi - wielkie przeżycie.
      Zaskoczyło mnie tylko to, że Chrystusowi przybijają dłonie do krzyża - wiadomym
      jest, że to nie jest rzetelne.
      Przybili go za nadgarstki. Gdyby Rzymianie przybijali za dłonie to mięśnie i
      skóra by się przedarły do nasady palców i skazany odpadłby z krzyża.
      Myślę, że to jest lepszy sposób na odnowienie wiary niż posypanie głowy
      popiołem.
      Co to za udręczenie - post, nawet ścisły w porównaniu z Jego męką. Możemy tylko
      starać się być lepszymi!
      Zresztą w każdym z nas jest taki moment,że jesteśmy święci - u niektórych trwa
      to dłużej, u innych krócej.
      Problem w tym aby się starać iść Jego drogą - niekiedy ta droga staje się
      kręta - czyli stosując zasady geometrii - oddalamy się od Boga - gdy nasze
      drogi się prostują - do Boga mamy bliżej. (prosta to nakrótsza odległość między
      dwoma punktami)
      Warto iść!
      $tefan
      • heretykkk coraz mniej zachęcony 28.02.04, 21:19
        > Zaskoczyło mnie tylko to, że Chrystusowi przybijają dłonie do krzyża -
        wiadomym
        >
        > jest, że to nie jest rzetelne.

        Słusznie, albowiem, jak powiada Mądra Księga, Chrystusa należy przybijać za
        nadgarstki.


        > Warto iść!

        Dlaczego?
      • Gość: tete nie byłem IP: w3cache.* / *.2-0.pl 28.02.04, 21:27
        Nie widziałem ale ja tylko w 2-ch kwestiach. 1. okrucieństwa. Jedne z
        okrutniejszych to bajki Andersena i dzieła Żeromskiego. Poza tym nie
        zapominajcie o współczesnym nurcie brutalistów brytyjskich.
        2. Kwestia przybicia za dłonie. Nie zapominaj, że cały ciężar spoczywał na
        nogach. Z resztą śmierć następowała zwykle przed uduszenie ściśniętych płuc.
        • heretykkk nie byłem 2 28.02.04, 21:45
          Które bajki Andersena konkretnie?
          Może miałeś na myśli bajki braci Grimm?
          • Gość: tete Re: nie byłem 2 IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.02.04, 11:15
            Dziewczynka z zapałkami. Byłem świadkiem jakie wrażenie robi na niektórych
            dzieciach
      • Gość: Jarek Re: Byłem, widziałem! IP: 67.131.131.* 03.03.04, 17:23
        Ale najpierw przeciez zostal on przywiazany do tego krzyza. Gwozdzie w tym
        wypadku mialy sprawic Mu dodatkowy bol a nie Go podtrzymywac. Zreszta jezeli
        dobrze zauwazylem to lotrzy ktorzy byli po Jego obu stronach, byli tylko
        przywiazani do swoich krzyzy. Takze roznie moglo z tym byc...
    • Gość: LOVE Re: TEN FILM WZRUSZY NAWET LIBERTYNA IP: 207.235.39.* 28.02.04, 22:28
      Pod wrazeniem Passion Of The Christ. Jak gleboka trzeba miec wiare, i jak
      wielka trzeba miec dusze aby poswiecic swoje zycie za nas wszystkich?
      Naprawde
      trzeba byc czlowiekiem bez duszy i pospolitym nikczennikiem aby ciagle
      przeinaczac i klamac. Tacy nikczennicy tez sa wsrod nas i zachowuja sie
      podobnie do tych co skazali Jezusa na smierc. Powaga w kinie byla wielka,
      ludzie nie mogli powstrzymac placzu i szlochania. Tym co wykonali egzekucje
      jak
      i swiadkowie nie mieli zadnych watpliwosci ze Jezus byl synem Bozym. Zrobil
      to
      dla nas wszystkich bez wyjatkow.Czytalem Bible, chodzilem na lekcje religi
      ale
      takiego wplywy to jeszcze na mnie nic nie mialo. Wychodzilem z kina placzac,
      lzy same plynely po policzkach. Z jednej strony skromne dialogi madrosci nauk
      zyciowych Jezusa a z drugiej zaklamanie krzykaczy i tych bezdusznych
      rozkoszujacych sie w zadawaniu bolu. Ile wspolnego to ma z naszym obecnym
      swiatem a ile z forum moga tym powiedziec ci co ogladneli ten wspaniali film.
      Mam nadzieje ze wielu spojrzy inaczej na wlasne zycie, a film bedzie mial
      pozytywny wplyw na pokoj milujacych ludzi. Ludzie beda umieli w mediach
      rozroznic podrzegaczy i kretaczy od tych milujacych pokoj i sasiadow swoich,
      bez wzgledu czy sa oni Palestynczykami, Arabami, Zydami etc.


      Blogoslawieni sa tylko peacemakers.
      • Gość: Anna Kozlowska Czlowiek na krzyzu IP: *.sympatico.ca 29.02.04, 00:18
        Zgadzam sie z tym co napisales. Ten film to rekonstrukcja zbrodni.
        Jednoczesnie tchnie nadzieja, kiedy patrzy sie na Weronike, ktora nie mogac nic
        zrobic zeby powstrzymac zbrodnie jedynie ociera Twarz Jezusa swoja chusta zeby
        chociaz tak skromnie okazac Mu serce. Widzimy tez Szymona, pomagajacego
        Jezusowi dzwigac krzyz. Jest zbolala Matka i towarzyszaca Jej Magdalena. C

        Nie wszyscy za pieniadze sprzedajemy naszych bliznich. Judaszowi srebrniki nie
        przyniosly szczescia. Inni zdrajcy tez kiedys zaplaca za krzywdy, ktore
        wyrzadzili swoim braciom. Temat aktualny od zawsze - zbrodnia, zachlannnosc
        ludzka i okrucienstwo. Po drugiej stronie - ci nieliczni - niesprzedajni,
        wybaczajacy, sprawiedliwi, ktorym do piet nie dorastamy wiec
        wrzeszczymy: "ukrzyzuj go, ukrzyzuj, ". I patrzymy jak umiera w mekach, a my
        jestesmy w tlumie silni i halasliwi, chcemy byc wsrod tych co maja szmal,
        piekne stroje, piekne dziwki (lub supermenow) w szybkich samochodach; chcemy
        bywac na salonach obwieszonych portretami przodkow wsrod pseudoprokuratorow,
        pseudoprzywodcow, pseudointelektualistow. Niewazne, ze obok ktos nie ma na
        buty czy nie zje obiadu zeby nakarmic dzieci albo bezrobotnych rodzicow.
        Niewazne, ze nie ma mieszkania i nigdy nie bedzie mial - trzy pokolenia w M3 -
        to polska norma. Mafia zasluzyla na wiecej wiec ma. Cwaniacy gora, motloch na
        roboty do bauera albo do piachu. Liczymy sie my i nasi kolesie. Na filmie
        stoja murem obok siebie - prawie identyczni - w jednakowych dostojnych szatach -
        szanowani obywatele - elita. Na przeciwko ten bezbronny, poddajacy sie bez
        sprzeciwu, godzacy sie na niezasluzone tortury, opluwanie i ponizenie.

        Judasz na filmie powiesil sie na drzewie. W poblizu rozkladajaca sie padlina
        byla juz w koncowej obrobce przez larwy much. On nastepny w kolejce.

        PAP zapodal, ze film konczy sie smiercia Jezusa. PAP jak nie widzial - niech
        nie pisze. A jak zobaczy to wezmie na wstrzymanie, bo informacja w Polsce
        dziala wespol wzespol z wymiarem niesprawiedliwosci - slusznie nazywanym przez
        dziesieciolecia wymiarem sprawiedliwosci socjalistycznej :) oraz z
        demokratycznie wybranymi wladzami, ktore reprezentuja nas - wyborcow.

        Ludu, czemus biedny? Bos glupi, bo masz krotka pamiec, bo sie nie uczysz na
        bledach tysiacleci, nie wiesz - bo nie chcesz wiedziec, ze lepiej z madrym i
        dobrym trzymac niz z glupim i zachlannym znalezc swiecidelka umaczane w
        ludzkiej krwi i pocie. Zlo szwendajace sie za ludzkimi plecami z robakiem w
        nosie z zastyglym demonicznym polusmiechem i falszywym niemowleciem na reku -
        karzel ze stara zla twarza ukryty pod czarna szata - jest wymownym
        podkresleniem zla czyhajacego zawsze i wszedzie. Nie zdajemy sobie sprawy z
        jego obecnosci - knuje skrycie i bez halasu. Falsz, klamstwo, obluda i zlo -
        dziala cicho pod czarna oslona. Ma swoje skuteczne sztuczki - zapominamy, ze
        mamy sumienia.

        Takie to mi przychodza refleksje po obejrzeniu historii meczenstwa Jezusa z
        Nazaretu. Ciesze sie, ze na film wala tlumy, ze ludzie sie wzruszaja i
        poruszaja. Dla wielu jest to nowosc chociaz imie Jezusa jest powszechnie
        znane. Gibson zarabia pieniadze i mam nadzieje, ze za nie powstana nastepne
        filmy - potrzebne, poruszajace i otwierajace oczy na podstawy ludzkiej doli,
        cierpienia i milosci. Filmy pietnujace zlo, tkwiace w nas wszystkich.
        • Gość: Ola Re: Czlowiek na krzyzu IP: *.corp.redshift.com 29.02.04, 01:56
          Absolutnie warto zobaczyc ten film. Napewno wejdzie do historii kinematografii.
          Zdumiewajace jest ze do tej pory nikt nie nie przedstawil na ekranie w takiej
          formie najslynniejszej zbrodnii w historii ludzkosci, ludzkiej nietolerancji,
          poswiecenie, zdrady i ludzkiego bestialstwa. Uwazam ze jest to prawie dokument
          historyczny. Jest to rowniez artystyczny obraz wydarzen, ciekawe retrospekcje i
          ujecia. Brutalny ?-napewno ale to fakt historyczny.Napewno filmowy image
          pozostanie gdy bede patrzec na krzyz.
          • _agnostyk Czy rownie mocno wzruszyla by cie smierc G. Bruno? 29.02.04, 07:03
            Gość portalu: Ola napisał(a):
            > Absolutnie warto zobaczyc ten film. Napewno wejdzie do historii
            > kinematografii.
            > Zdumiewajace jest ze do tej pory nikt nie nie przedstawil na ekranie w takiej
            > formie najslynniejszej zbrodnii w historii ludzkosci, ludzkiej nietolerancji,
            > poswiecenie, zdrady i ludzkiego bestialstwa. Uwazam ze jest to prawie
            > dokument historyczny. Jest to rowniez artystyczny obraz wydarzen, ciekawe
            > retrospekcje i ujecia. Brutalny ?-napewno ale to fakt historyczny.Napewno
            > filmowy image pozostanie gdy bede patrzec na krzyz.
            Okreslasz smierc Jezusa jako "najslynniejsza zbrodnii w historii ludzkosci". Po
            filmie Gibsona bedzie ona jeszczebardziej slynna. Ale przeciez taka smierc byla
            na porzadku dziennym w Biblii. A autorem tych okrucienstw byl nikt inny
            niz "tatus" Jezusa. Chocby historia ukrzyzowania z polecenia Jehowy siedmiu
            niewinnych synow krola Saula przez krola Dawida (Druga Ksiega Samuela, 21:1 -
            10). Okruciestwo tej ofiary zlozonej przez Dawida Jehowie przerasta meke
            Jezusa. Ciala ofiar musialy wisiec przez tydzien a matka dwoch z synow Saula,
            Rispa siedziala przed miejscem kazni odganiajac w tym czasie sepy i inne dzikie
            zwierzeta. Ofiara byla przyjeta przez jehowe, ktory w nagrode odwolal ciazaca
            klatwe na Dawidzie. Piekny scenariusz dla Gibsona, ktory moglby zapoczatkowac
            cala serie filmow poswieconych okrucienstwom Starego Testamentu. Pomyslmy jak
            mozna by uwrazliwic ludzi do nietoleracji pokazujac graficznie spalenie na
            stosie ateistycznego filozofa Giordano Bruno. Pelne zblizenia do twarzy Bruno
            pelnej grymasu kiedy plomien pali jego czlonki.
            Film "Pasja" ma zapewniona kase. Tylko 9000 protestanckich pastorow ogladalo
            film i teraz z pulpitow koscielnych namawia sie wiernych do zapelnienia sal
            filmowych. Rozpowszechnia sie instrukcje jak uzywac film w celach
            przekonywania "niewiernych" by uwierzyli. Obrazy niekonczacych tortur i meki na
            pewno podnieci zmysly szczegolnie tych o sado-masochistycznej naturze.
            Niektorzy moze dostana w czasie filmu wielokrotnego orgazmu. I to jest
            wporzadku. Niech tylko religianci pozwola nam, normalnym facetom podziwiac
            piekno pozadajaco wygladajacej kobiecej istoty, ktora dla naszej przyjemnosci
            zdecydowala sie zrzucic szatki.

             To appease God's wrath, King David had 7 sons of the dead King Saul
            crucified. The mother of two of these men sat in front of their bodies as they
            rotted in the sun for weeks. She is commended for sitting there and driving off
            the wild animals and vultures that tried to eat her dead sons carcasses. To
            make things better, King David takes their bodies and has them buried in the
            royal cemetery. I bet she felt a lot better after that act of generosity. When
            the 7 men are offered as a sacrifice, God removes the curse he had put on the
            land. Who says God can't be bribed? - 2 Samuel 21:1-10
            1 W czasach Dawida nastał głód, trwający przez trzy lata z rzędu. Dawid więc
            radził się Pana. A Pan dał mu taką odpowiedź: «Krew pozostaje na Saulu i jego
            domu: bo wymordował Gibeonitów». 2 Król wezwał do siebie Gibeonitów i rozmawiał
            z nimi. Gibeonici nie wywodzili się z Izraelitów, lecz z resztek Amorytów.
            Chociaż Izraelici przysięgali im*, jednak Saul starał się ich wyniszczyć z
            powodu gorliwości o Izraela i Judę. 3 Dawid zapytał Gibeonitów: «Co wam
            winienem uczynić i czym was ułagodzić, abyście błogosławili dziedzictwo
            Pańskie?» 4 Oświadczyli mu Gibeonici: «Z Saulem i jego domem, nie chodzi nam o
            srebro ani złoto. Nie chcemy również spowodować śmierci żadnego człowieka w
            Izraelu». Zapytał: «Co powiecie, to wam uczynię». 5 Odpowiedzieli królowi: «[Z
            powodu] człowieka, który nas niszczył i zamierzał naszą zgubę, żebyśmy
            przestali istnieć na całym obszarze Izraela, 6 niech wydadzą nam siedmiu
            mężczyzn z jego potomków. Powiesimy ich wobec Pana na wzgórzu Saula, który był
            wybrańcem Pańskim»*. Król odpowiedział: «Wydam ich wam». 7 Król oszczędził
            jednak Meribbaala, syna Jonatana, syna Saula, z powodu przysięgi złożonej wobec
            Pana wiążącej Dawida i Jonatana, syna Saula. 8 Król wziął dwóch synów Rispy,
            córki Ajji, których zrodziła dla Saula: Armoniego, Meribbaala, pięciu synów
            Merab, córki Saula, których zrodziła dla Adriela, syna Barzillaja z Mecholi. 9
            Oddał ich w ręce Gibeonitów. Powiesili ich oni na wzgórzu wobec Pana*. Razem
            zginęło ich siedmiu. Zostali straceni w pierwsze dni żniw: był to początek żniw
            jęczmienia.
            10 Rispa, córka Ajji, wzięła worek i rozłożywszy go na kamieniu, od początku
            żniw aż do zroszenia ich deszczem z nieba, nie dozwalała, by ptactwo z
            powietrza rzucało się na nich w ciągu dnia, a dzikie zwierzęta w nocy. 11
            Zawiadomiono Dawida o tym, co zrobiła Rispa, córka Ajji, nałożnica Saula. 12
            Dawid podążył, aby od obywateli Jabesz w Gileadzie zabrać kości Saula i kości
            Jonatana - jego syna, które wzięli po kryjomu z placu w Bet-Szean, gdzie
            zostali powieszeni przez Filistynów, wtedy gdy Filistyni zadali klęskę Saulowi
            na wzgórzu Gilboa. 13 Zabrał stąd kości Saula i kości jego syna Jonatana,
            pozbierano również kości powieszonych. 14 Pogrzebano kości Saula i jego syna
            Jonatana <jak również kości powieszonych>* w krainie Beniamina w Selam, w
            grobie jego ojca - Kisza. Zrobiono wszystko tak, jak król zarządził. Potem
            dopiero Bóg okazał się dla kraju łaskawy.

            Pomysl jak wzruszajaco mozna by bylo przedstawic smierc tych biedakow?
            Mnie interesuje jednak okrutna smierc wspanialego humanisty Giordano Bruno.
            Pomyslmy jak mozna by uwrazliwic ludzi do nietoleracji pokazujac graficznie
            spalenie na stosie tego ateistycznego filozofa. Pelne zblizenia do twarzy Bruno
            pelnej grymasu kiedy plomien pali jego czlonki. Polaczyc to z lamaniem kosci i
            innymi torturami inkwizycji a mielibysmy 2 godziny zapelnione. Mam nadzieje (a
            moze plonne?), ze na taki film przeznaczy zarobione pieniadze Mel Gibson.
            • Gość: diabelek Uspokuj sie mlody czlowieku. IP: *.sympatico.ca 29.02.04, 19:13
              Czy ktos Tobie zabrania wypozyczyc film pornograficzny i go sobie obejrzec?>

              >agnostyk napisał:
              >Niektorzy moze dostana w czasie filmu wielokrotnego orgazmu. I to jest
              > wporzadku. Niech tylko religianci pozwola nam, normalnym facetom podziwiac
              > piekno pozadajaco wygladajacej kobiecej istoty, ktora dla naszej przyjemnosci
              > zdecydowala sie zrzucic szatki.

              ------
              Chcesz filmu o Giordano Bruno?
              Najpierw skoncz ogladac swoje ulubione pornosy.
              • Gość: b co to za zwierz? IP: *.biaman.pl 29.02.04, 19:30
                co to "uspokuj"?
                • Gość: diabelek Re: co to za zwierz? IP: *.sympatico.ca 29.02.04, 19:55
                  Masz racje. Widze, ze znasz sie na polskiej ortografii.
                  To dobrze sie sklada, bo w filmie rozmawiaja po aramejsku i lacinie
                  wiec bedzie troche do czytania.
                  Kiedys ten Giordano Bruno nie musialby wszystkiego czytac, ale od czasow
                  Jana XXIII lacine czeka los jezyka aramejskiego :-(
        • Gość: Love Re: Czlowiek na krzyzu IP: *.rasserver.net 29.02.04, 18:11
          Wspanialy komentarz z ktorym sie calkowicie zgadzam.

          Film nie konczy sie smiercia Jezus atylko jego zmartwystaniem.

          PAP przesiakla komunizmem i nie moze sie z niego wyleczyc.

    • heretykkk jak było naprawdę 29.02.04, 09:10
      Ostatni "TP" (nr 9) - artykuł Hennelowej "Czy mogę nie iść na film Gibsona?".
      Cóż, jeżeli to ma być tylko "rejestracja, jak naprawdę z krzyżowaniem było", to
      ja też dziękuję. Ani nie pogłębię w ten sposób swojej (znikomej) wiary, ani nie
      doznam wrażeń estetycznych, co najwyżej skurczu wątroby.
      • Gość: tete Re: jak było naprawdę IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.02.04, 11:23
        ...
        Ryszard Kapuściński przewiduje, że jeszcze w tym stuleciu Europa zatraci swój
        chrześcijański charakter i stanie się chrześcijańsko-muzułmańska. Na naszym
        kontynencie mieszka, według różnych szacunków, od 25 do 33 milionów muzułmanów,
        a ich liczba rośnie na skutek imigracji i wysokiego przyrostu naturalnego.
        Odwrotnie jest wśród rdzennych Europejczyków, których społeczeństwa kurczą się
        i starzeją.
        Poza tym większość muzułmanów w Europie nie poddaje się sekularyzacji, lecz
        pozostaje wierna swojej religii. W niektórych krajach, np. w Holandii czy w
        Norwegii, zajmują oni pierwsze miejsce pod względem liczby praktykujących
        wiernych, wyprzedzając katolików i protestantów. W Niemczech, stanowią zaledwie
        3,4 proc. mieszkańców, i zarazem 25_proc. praktykujących spośród wyznawców
        wszystkich religii. Włoska pisarka i reporterka Oriana Fallaci uważa, że
        muzułmanie mają w sobie żarliwość i pasję, które większość Europejczyków już
        utraciła.
        Imigracja z krajów muzułmańskich ma charakter nie tylko ekonomiczny, lecz
        również misyjny. Wiele rodzin islamskich przybywa do Europy po to, by szerzyć
        swoją religię. Budują meczety, otwierają medresy, zakładają wspólnoty.
        Znakomicie wykorzystują przy tym obowiązujące w Europie prawo. Na przykład w
        Belgii islam został uznany za jedną z pięciu oficjalnych religii, a rząd w
        Brukseli od trzech lat przeznacza co roku 20 milionów euro na utrzymanie około
        trzystu meczetów oraz opłacenie nauczycieli islamu w szkołach. Jak doniósł
        dziennik "Le Soir", w ostatnich latach przeszło na tę wiarę około 20 tysięcy
        Belgów.
        W islamie nie istnieje podział na sacrum i profanum - wszystkie dziedziny życia
        mają charakter sakralny, także polityka. Dlatego muzułmanin ma obowiązek dążyć
        do podporządkowania nakazom religii całej przestrzeni publicznej.
        Mahometanie dzielą świat na dwie części: dar al Islam (dom islamu - czyli
        tereny pod kontrolą muzułmańską) oraz dar al Harab (dom niewiernych - wszystkie
        pozostałe kraje). Tam, gdzie wyznawcy Allacha żyją w mniejszości, mogą
        podporządkować się panującym powszechnie prawom, ale mają obowiązek dążyć do
        tego, by stać się większością i narzucić pozostałym swoje prawo religijne -
        szarijat. Z tego nakazu nie mogą zrezygnować nigdy.
        Warto w tym kontekście przytoczyć słowa, jakie skierował katolicki arcybiskup
        Izmiru Giuseppe Bernardini w liście do II Synodu Biskupów Europy: "Świat islamu
        zaczyna dominować w Europie dzięki pieniądzom pochodzącym ze sprzedaży ropy
        naftowej. Petrodolary są wykorzystywane w celu zintegrowania społeczeństw
        muzułmańskich w krajach europejskich. To dobrze przygotowany program
        rekonkwisty". Arcybiskup zacytował słowa, jakie usłyszał od jednego z
        przywódców muzułmańskich: "Dzięki waszym demokratycznym przepisom podbijemy
        was. Dzięki waszemu prawu do wolności religijnej zdominujemy was. Można wierzyć
        lub nie, ale dominacja już się rozpoczęła".
        Podobne zapowiedzi padają zresztą ze strony autorytetów muzułmańskich. We
        wrześniu 1998 roku szejk Omar Bakri w wywiadzie dla dziennika "La Repubblica"
        powiedział: "Po Konstantynopolu przyjdzie kolej na Rzym. Żaden muzułmanin nie
        ma wątpliwości, że Włochy ulegną islamizacji, a sztandar islamu powiewać będzie
        nad kopułą św. Piotra".
        Ewangelizacja czy dialog
        Taki stan jest wyzwaniem dla Kościoła w Europie Zachodniej. Lokalne episkopaty
        reagują różnie. O ile francuscy biskupi katoliccy zdecydowali się powołać
        specjalną instytucję do prowadzenia ewangelizacji wśród diaspory muzułmańskiej,
        o tyle niemieccy hierarchowie postanowili tego nie robić, przedkładając dialog
        ponad misję.
        Problemów takich nie mają natomiast przedstawiciele protestantyzmu, zwłaszcza
        odłamów zielonoświątkowych i baptystycznych, którzy prowadzą aktywną
        działalność misyjną wśród muzułmanów. W bawarskim miasteczku Kempten od kilku
        miesięcy zbiera się 13-osobowa wspólnota modlitewna złożona z nawróconych
        Irańczyków. Jako muzułmanie trafili do tamtejszego ośrodka dla azylantów i pod
        wpływem baptystycznych misjonarzy przyjęli chrzest. Kiedy muzułmańscy sąsiedzi
        grozili im śmiercią, interweniować musiała policja. Pastor Stefan Vatter cieszy
        się, że na szczęście Niemcy są jeszcze państwem prawa i do tragedii nie doszło.
        Co takiego odnaleźli w chrześcijaństwie Irańczycy z Kempten, czego brakowało im
        w islamie? Hesamodin opowiada, że gdy był muzułmaninem, przytłaczał go ciężar
        win i dokuczało poczucie grzechu. Dopiero w chrześcijaństwie zaznał
        odpuszczenia grzechów i odnalazł wewnętrzny spokój. Jego żona Shira mówi z
        kolei, że odkryła głębię modlitwy: - Dawniej, kiedy się modliłam jako
        muzułmanka, musiałam się trzymać określonych procedur, czytać odpowiednie
        wersety Koranu, dokonywać oczyszczenia, nakładać na głowę chustę itd. Teraz
        jako chrześcijanka odkryłam, że mogę modlić się zawsze. Modlę się, kiedy
        gotuję, piorę, sprzątam, spaceruję. Najważniejsze jest wewnętrzne nastawienie:
        to, co się dzieje w sercu. Modlitwa przestała być dla mnie tylko wypełnieniem
        obowiązku, a stała się osobistą, intymną relacją z Bogiem.
        Ich znajomy, Behnam, opowiada, że w chrześcijaństwie odkrył to, czego nie ma w
        islamie - że można kochać nieprzyjaciół i przebaczać wrogom. Od swoich byłych
        współwyznawców, lokatorów tego samego ośrodka azylanckiego, usłyszał: - Dla
        ciebie przebaczenia nie będzie.
        Tekst powstał w wyniku wspólnej akcji "Rzeczpospolitej" i telewizji Polsat,
        która wczoraj wyemitowała reportaż "Fatwa, zemsta islamu"
        ...
        • Gość: tete Re: jak było naprawdę IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.02.04, 11:24
          to tak a propos gdybys wierzył że ucieczka w agnostycyzm jest taka prosta...
          • Gość: heretykkk ja też na temat IP: *.biaman.pl 29.02.04, 11:29
            Nic nie kumam. Te posty na pewno do mnie? Dotyczą tego, o czym tu rozmawiamy?
            Jeżeli jest jakiś związek z "Pasją", to musisz jaśniej. Czy mam
            zgadywać? "Pasja" to dobry film, bo w Belgii zarejestrowano religię
            muzułmańską? "Pasja" to dobry film, bo mówi, że ucieczka w agnostycyzm nie jest
            prosta?
            Naprawdę, nie kapuję, o co Ci chodzi.
            • Gość: tete Re: ja też na temat IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.02.04, 11:46
              O rany, wszystko trzeba kawę na ławę. Na myśleniu starotestamentowym zatrzymał
              się właśnie islam nie chrześciaństwo. Więc zwalanie wszystkiego na jakąś tam
              księgę ST jest równie głupie jak niektóre wypowiedzi w Radiu Maryja czy A.
              Jakubowskiej: Głupota nie zna granic. No więc naprawdę nie ma znaczenia na
              jakich księgach opiera się religia. Znaczenie ma jej wpływ społeczny. Czy
              współczesny terroryzm jest starotestamentowy? Jeśli tak to dlaczego nie ma
              terrorystów chrześciańskich czy żydowskich ale głównie są islamscy? (breaking
              news: Abu Sajef przyznaje się do ataku na prom).
              • Gość: tete Re: ja też na temat IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.02.04, 11:47
                to oczywiście do agnostyka nie do heretyka
                • Gość: heretykkk Re: ja też na temat IP: *.biaman.pl 29.02.04, 11:55
                  OK, teraz rozumiem, że to nie do mnie. Bo ja rozmawiałem o filmie, a nie o
                  różnicach pomiędzy chrześcijaństwem a gorszymi wiarami. Zmyliło mnie, że Twoje
                  wpisy znalazły się pod moimi.
                  • Gość: tete Re: ja też na temat IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.02.04, 11:59
                    Bo admin już wykasował opcję "odpowiedz cytując". Już nic nie powiem zanim nie
                    obejrzę chyba, że wytrzymam bezsebsownych postów. Pozdro :-))
                    • Gość: bratekkk Re: ja też na temat IP: *.biaman.pl 29.02.04, 12:09
                      OK
      • _agnostyk Re: jak było naprawdę 01.03.04, 22:10
        heretykkk napisała:
        > Ostatni "TP" (nr 9) - artykuł Hennelowej "Czy mogę nie iść na film Gibsona?".
        > Cóż, jeżeli to ma być tylko "rejestracja, jak naprawdę z krzyżowaniem było",
        to ja też dziękuję. Ani nie pogłębię w ten sposób swojej (znikomej) wiary, ani
        nie doznam wrażeń estetycznych, co najwyżej skurczu wątroby.
        Ag: Zastanawiajacym faktem jest, ze najciekawsza perspektywa na "Pasje" Gibsona
        przedstawiaja ci z innych wyznan monoteistycznych, ktorzy dziela z
        chrzescijananmi wiele z biblijnych przekazow. Odkrycie zwojow z Nag Hammadi
        urealnilo dla wielu, ktorzy chca myslec, fakt, ze cztery ewangelie w ktore kaza
        nam wierzyc przywodcy koscielni sa tylko drobna czastka przekazow z czasow
        zaraz po Jezusie na temat jego zycia. Wspominalem juz przedtem najstarsza z
        ewangelii - Tomasza czy Klemensa czy inne z 80 zapisow z ktorych praktycznie
        wszystkie kazal spalic cesarz Konstantyn. Ewangelia, ktora jednak dala poczatek
        1,5 miliardom wyznawcow Allaha przeczy calkowicie wersji Gibsona pokazanej
        w "Pasji". Ewangelia Barnabasza napisana w tym czasie jak te cztery, ktore
        pozwala sie nam czytac w kosciele calkowicie przeczy smierci Jezusa na krzyzu.
        Twiedzi Barnabasz bowiem, ze to Judasz byl ukrzyzowanay a Jezus nigdy nie umarl
        smiercia meczenska ale dostapil wniebowstapienia. Cala ta wersja zostala
        przyjeta w Koranie i stala sie podstawa do traktowania Jezusa jako proroka
        islamu. W ten sposob muzulmanie twierdza, ze moga zyc z Zydami dobrze po
        warunkiem jak im oddadza Palestyne.
        I co na to obeznani w pismie Katolicy i Protestanci?






        • Gość: diabelek Re: jak było naprawdę IP: *.sympatico.ca 01.03.04, 23:39
          >Ewangelia, ktora jednak dala poczatek
          > 1,5 miliardom wyznawcow Allaha przeczy calkowicie wersji Gibsona pokazanej
          > w "Pasji".
          ========
          To niech sobie wyznawca Allaha nakreci swoj film na podstawie swojej wersji
          Ewangelii.

          > Odkrycie zwojow z Nag Hammadi
          > urealnilo dla wielu, ktorzy chca myslec, fakt, ze cztery ewangelie w ktore
          kaza
          >
          > nam wierzyc przywodcy koscielni sa tylko drobna czastka przekazow z czasow
          > zaraz po Jezusie na temat jego zycia. Wspominalem juz przedtem najstarsza z
          > ewangelii - Tomasza czy Klemensa czy inne z 80 zapisow z ktorych praktycznie
          > wszystkie kazal spalic cesarz Konstantyn.
          ======
          Jak kazal spalic to skad teraz mozna wiedziec co tam bylo napisane?

          Film Pasja jest filmem fabularnym nakreconym na podsdawie tej wlasnie wersji
          Ewangelii, ktora jest najbardziej popularna w kosciele rzymsko katolickim i
          wiekszosci protestanckich.
          Jezeli Pan dalej tego nie rozumie to lepiej zostac w domu i ogladac Discovery
          Chanel


          • Gość: homosapiens Dla "agnostyka" o filmie "Pasja" zza oceanu IP: *.gdynia.mm.pl 02.03.04, 08:04
            "Pasja" to misterium


            Mianem "najważniejszego być może wydarzenia w kulturze nowego stulecia, nie
            tylko tego sezonu" określił konserwatysta Newt Gingrich nowy film Mela
            Gibsona "Pasja". Jakby w odpowiedzi, nestor amerykańskiego liberalnego
            dziennikarstwa, Andy Rooney, w programie CBS "60 minut", nazwał
            reżysera "narwanym wariatem" i skierował do niego bezczelne pytanie: "Ile
            milionów dolarów zamierza on zarobić na nowym ukrzyżowaniu Jezusa Chrystusa?".
            W rozpiętości tych choćby ocen zamyka się w jakiś sposób klimat i temperatura
            tej niewiarygodnej dyskusji, jaka się rozpętała, w dodatku na wiele miesięcy
            przed premierą "Pasji", i nic nie wskazuje na to, aby miała ucichnąć po jej
            rekordowym wejściu do 3500 kin w samej tylko Ameryce...
            Najpierw fakt samego już nawiązania do tradycji przedwielkanocnych widowisk
            pasyjnych (w formacie dużego filmu znanego aktora i reżysera, który na dodatek
            powołuje się na własną głęboką wiarę, a także misję zamanifestowania swoich
            katolickich uczuć na ekranie, z nieukrywanym zamiarem ewangelizowania
            współczesnych) uderzył jak grom w opiniotwórcze elity żydowskie w Stanach
            Zjednoczonych. Posypały się pod adresem śmiałka i jego projektu dosadne
            inwektywy publicystów "New York Timesa". W ślad za nimi pojawiły się
            wielokrotne słowa ostrzeżeń ze strony czołowych rabinów, liderów głównych
            organizacji żydowskich, podobnie jak komentatorów głównych gazet - którzy
            samego filmu jeszcze nie widzieli - że to prowokacyjny, zawsze niebezpieczny
            pomysł, bo już ich przodkowie mówili im, jak to na wiosnę, na Ukrainie, w
            Polsce czy w Rosji "upita tanią wódką i opowieściami o męce Chrystusa" czarna
            ciżba ruszała, aby "wymordować tylu Żydów, ilu tylko zdołają wyrżnąć po
            drodze", jak elokwentnie ujął to chociażby Michael Coren w "Toronto Sun" z 21
            lutego br.

            Ataki na "Pasję"
            Przywódcy wielkich instytucji żydowskich, takich jak Anty-Defamation League,
            American Jewish Committee czy Simon Wiesenthal Foundation, z kolei na zmianę
            alarmowali w telewizji amerykańską opinię publiczną o groźbie "uwolnienia całej
            lawiny nowego antysemityzmu" przez sam już fakt sięgnięcia po Ewangelie Nowego
            Testamentu, gdzie m.in. padają słowa żydowskiego tłumu z żądaniem śmierci
            Chrystusa, nawet za cenę tego, aby spadła "krew Jego na nas i na dzieci nasze"
            (Mt 27, 25). Nie pomogło, że w geście dobrej woli Mel Gibson ustąpił, wyciął tę
            scenę pod ich naciskiem, a także zapewniał w wywiadach, wszem i wobec, iż nie
            tylko "nie jest antysemitą, wręcz kocha starszych braci w wierze". Ktoś na
            koniec przypomniał, że Jezus przyszedł na świat w rodzinie żydowskiej, zgodnie
            z tą tradycją i religią był chowany, głosił Dobrą Nowinę Żydom, a Jego
            apostołami byli też Żydzi. A więc cała ta historia obracała się w kręgu tamtej,
            żydowskiej cywilizacji! Wobec tego pojawiły się na odmianę głosy, że aby
            Golgotę pokazać "we właściwej historycznej perspektywie" - film powinien
            kończyć się napisem, że "kara ukrzyżowania odbywała się w tamtych historycznych
            czasach tysiącami, nie było w tym nic nadzwyczajnego, a ofiarami byli zawsze
            Żydzi". Gibson musiał zacząć przypominać, że Kościół katolicki potępia
            antysemityzm jako grzech ciężki i że takie intencje były mu obce. W odpowiedzi
            nagrano wywiad z sędziwym ojcem Gibsona, który podał w wątpliwość liczbę ofiar
            holokaustu, pytając w dodatku: "skąd niby tylu Żydów znalazło się w Bronksie i
            na Manhattanie", co natychmiast okrzyczano triumfalnie: "Toż to czystej wody
            antysemita! A wiadomo, że jabłko pada niedaleko od jabłoni...".
            Presja na twórcę filmu "Pasja" ani przez chwilę nie ustawała i dalej nie
            ustaje. Najpierw zaczęto kwestionować "prawdę historyczną" Ewangelii, na
            których film został oparty, twierdząc, że jest to świadectwo uczniów, w dodatku
            po wielu latach od samych wydarzeń, pisane z oczywistym celem ich
            przedstawienia z tendencyjnej perspektywy autorów, zainteresowanych krzewieniem
            nowej wiary, a zatem zupełnie "nieobiektywne". Potem podważano dziejowe
            prawdopodobieństwo układu, w którym śmierci Chrystusa domaga się żydowski
            establishment Jerozolimy, a Piłat długo pozostaje tej decyzji niechętny. Piłat
            miał być, wedle tych samych "znawców", bezwzględnym rzymskim administratorem,
            wydającym seryjnie takie wyroki. Przy okazji niektórzy publicyści wyrazili
            zdziwienie, dlaczego dotąd nie protestują Włosi i ich organizacje w Ameryce,
            skoro Rzymianie są w filmie przedstawieni jako okrutni siepacze. Ostatnią
            nowością jest zarzut, że film Mela Gibsona niesłusznie przywraca łacinę w
            ustach Rzymian, a aramejski w mowie Żydów. "Eksperci" żydowscy dowodzą teraz
            triumfalnie, że w Jerozolimie I wieku po Chr. mówiło się głównie po grecku, tak
            jak elity rosyjskie używały na dworze carskim języka francuskiego!

            Oczy Zbawiciela
            Czym jest w istocie, na tle filmowej tradycji przedstawiania Chrystusa,
            autorska wizja i obecna, samodzielna produkcja amerykańskiego Irlandczyka? Na
            czym polega wielkie wyzwanie Mela Gibsona w jego "Pasji", która stara się
            zerwać z tradycją hollywoodzkiego widowiska, by postawić na koniec
            fundamentalne przesłanie, że musimy dziś powrócić do chrześcijańskiej tradycji
            i kultury, odnowić się w niej i umocnić, a nade wszystko zrozumieć dla siebie
            sens Odkupienia dokonanego przez męczeńską śmierć Jezusa Chrystusa? Czy jest
            więc to film tylko dla ludzi będących już w Kościele, choć często o płytkich
            przekonaniach religijnych, niedostatecznej wiedzy, w dodatku osłabionych w
            swoim powołaniu przez napór współczesnej konsumpcyjnej cywilizacji, która
            wciska się wszystkimi kanałami do naszego codziennego życia?
            Totalne zaskoczenie, jakie przynosi rzeczywiście "Pasja", polega na
            bezkompromisowej konfrontacji widza z epoką, nauką i męczeńską śmiercią Jezusa
            Chrystusa, człowieka żywego, pokazanego tu bez jakiegokolwiek historycznego
            dystansu. Gibson wrzuca od pierwszej chwili widza w kocioł dramatycznych
            zdarzeń, czyniąc go naocznym świadkiem ostatnich, jakże bolesnych 12 godzin
            życia Nauczyciela z Nazaretu. Jezusa poznajemy w trakcie żarliwej modlitwy,
            kiedy przeżywa kryzys i zaczyna się nagle, lecz po ludzku, lękać czekającego go
            teraz "kielicha cierpienia", dlatego błaga Boga o jego oddalenie. Naprzeciw
            doświadczającego krwawych potów Chrystusa stoi szatan, sączący Mu niemal w ucho
            wątpliwości, że "nie ma człowieka, który by zdołał wziąć na siebie brzemię
            grzechów całej ludzkości". Żmija wypuszczona przez władcę zła zostaje
            natychmiast zgnieciona sandałem Chrystusa, decyzja zapadła. Już widać pochodnie
            zbliżającej się straży kapłanów z Judaszem na czele. Nie ma ucieczki, zbawcza
            misja musi być wypełniona do końca.
            Wielu krytyków uporczywie zadaje teraz pytanie, dlaczego Gibson zrezygnował z
            przedstawienia tego, co poprzedza ujęcie Chrystusa i Jego krwawą gehennę na
            Kalwarii? Dlaczego skupił się tylko na strasznych torturach, biczowaniu, drodze
            krzyżowej i śmierci na Golgocie? Myślę, że odpowiedź jest wręcz kluczem do
            odczytania zasadniczej intencji twórcy "Pasji". Otóż Mel Gibson traktuje swoją
            opowieść jako ostateczny rozdział walki dobra i zła, konfrontacji ewangelicznej
            nauki, z którą przyszedł Jezus do ludzi, z ich całą naturą. Stąd powtarzający
            się, wręcz obsesyjnie, motyw skrwawionych oczu Zbawiciela, którymi patrzy On na
            zachowanie i decyzje, jakie wokół Niego, ale w ścisłym związku z Jego losem,
            podejmują ci, których nauczał i dla których podjął się swojej brzemiennej w
            konsekwencje, przerażającej śmiertelników misji. Chrystus patrzy na uczniów,
            którzy się Go zapierają i uciekają w obawie przed podzieleniem Jego losu.
            Patrzy na popisy prześcigających się w fałszywym oskarżaniu Go kapłanów, którym
            przypomina, że znają Go przecież z dysput prowadzonych w świątyni.
            Zbawiciel patrzy przejmująco i badawczo na tłum towarzyszący Jego drodze
            krzyżowej, pamiętając, jak jeszcze niedawno witał Go triumfalnie palmami przy
            wjeździe do
          • homosovieticus Re: jak było naprawdę z ta MIŁOŚCIĄ JEZUSA 08.03.04, 03:08
            Gość portalu: diabelek napisał(a):

            > >Ewangelia, ktora jednak dala poczatek
            > > 1,5 miliardom wyznawcow Allaha przeczy calkowicie wersji Gibsona pokazanej
            >
            > > w "Pasji".
            > ========
            > To niech sobie wyznawca Allaha nakreci swoj film na podstawie swojej wersji
            > Ewangelii.
            >
            > > Odkrycie zwojow z Nag Hammadi
            > > urealnilo dla wielu, ktorzy chca myslec, fakt, ze cztery ewangelie w ktore
            >
            > kaza
            > >
            > > nam wierzyc przywodcy koscielni sa tylko drobna czastka przekazow z czasow
            >
            > > zaraz po Jezusie na temat jego zycia. Wspominalem juz przedtem najstarsza
            > z
            > > ewangelii - Tomasza czy Klemensa czy inne z 80 zapisow z ktorych praktyczn
            > ie
            > > wszystkie kazal spalic cesarz Konstantyn.
            > ======
            > Jak kazal spalic to skad teraz mozna wiedziec co tam bylo napisane?
            >
            > Film Pasja jest filmem fabularnym nakreconym na podsdawie tej wlasnie wersji
            > Ewangelii, ktora jest najbardziej popularna w kosciele rzymsko katolickim i
            > wiekszosci protestanckich.
            > Jezeli Pan dalej tego nie rozumie to lepiej zostac w domu i ogladac Discovery
            > Chanel
            >
            >
            Zadaniem filmu -mowił o tym Gibson - jest pokazanie miłości Jezusa do ludzi,
            ktorzy żyli, żyją i będą żyli. To film o miłości ponad człowiecze życie.
    • Gość: usłużny Re: Obejrzałem "Pasję" Mela Gibsona i .. IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 15:55
      Re: Wielkie przeżycie duchowe!!!
      Autor: onatutrwa
      Data: 01.03.2004 14:40 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz na list

      --------------------------------------------------------------------------------
      To najlepszy FILM roku 2004. Wlasnie wrocilam z pobytu w USA, ale przed
      wyjazdem obejrzalam Film. Film posiada bardzo duze walory artystyczne i Jezus
      semita jest pokazany tak jak to opisuje nowy testament, Zydzi w dzisiejszej
      Ameryce sa dumni z niego ze urodzil sie w narodzie zydowskim.


    • Gość: $tefan Re: Obejrzałem "Pasję" Mela Gibsona i .. IP: *.CHCGILGM.covad.net 01.03.04, 23:51
      Burza wokół "Pasji" Mela Gibsona nie jest dziełem przypadku. Takiego filmu nie
      spodziewały się, nie wierzyły w jego materializację ani w jego dystrybucję,
      środowiska utrzymujące dotąd monopol w mediach i narzucające ton "politycznej
      poprawności". Mimo wrzawy, oskarżeń o "antysemityzm" i "okrucieństwo", film
      wszedł do tysięcy kin i oglądać go będą teraz miliony. To one osądzą, czym jest
      ta współczesna próba przedstawienia postaci Jezusa Chrystusa, Jego misji i Jego
      Golgoty. Bo dzieło życia Mela Gibsona, który włożył w "Pasję" wszystko, co
      miał - talent, pieniądze i całego siebie - jest dla nas, dla ludzi, nie dla
      opiniotwórczych elit, które wolałyby, aby taki film nigdy nie powstał.
      Jest to dzieło głęboko wierzącego katolika, który doskonale rozumie ofiarę
      Chrystusa dla ludzkości, dwa tysiące lat temu i dzisiaj. Ale nie jest to ani
      film dewocyjny, nowa popularna Pasja wielkanocna dla kina, ani kręcony dla
      celów katechetycznych utwór religijny. Idąc na "Pasję" Gibsona, trzeba
      świadomie przygotować się na głębokie, wstrząsające doświadczenie ludzkie i
      artystyczne. Na przeżycie duchowe, które nie pozostawia nawet na chwilę w
      poczuciu bezpieczeństwa i kinowego komfortu. Po prostu jest to prawdziwe
      misterium wiary i medytacji, wielkie rekolekcje, jakich mało kto doświadczył w
      życiu.
      Mel Gibson nie myślał ani o zilustrowaniu Ewangelii, ani też o kostiumowym
      filmie o odległych czasach Kajfasza i Piłata w Jerozolimie. Kto kieruje
      dyskusję o "Pasji" na te tory, celowo chce wykoleić rzeczywiste przesłanie
      twórcy. Ci, co tak czynią, wiedzą doskonale, co robią. Boją się dokonania
      Gibsona, bo jest przejmująco, do bólu szczere, osobiste i autentyczne w
      stawianiu dociekliwych pytań. Istotnie, czegoś takiego nie było w całej
      filmowej tradycji przedstawiania Męki Pańskiej. Gibson każe nam przeżyć na nowo
      kaźń Chrystusa, by postawić przed każdym z nas lustro, w jakim musi sam sobie
      odpowiedzieć na pytanie, co robi, aby urzeczywistnić przesłanie miłości, z
      jakim do ludzkości przyszedł Pan Jezus, a czego nie robi, pozwalając, by świat
      był wciąż powtarzaniem Golgoty i towarzyszących jej przemocy, nietolerancji,
      brutalności, zniewolenia.
      Po wyjściu z "Pasji", która zapada bardzo głęboko w jaźń każdego z widzów,
      długo myśli się nad prawdą, jaka została objawiona ludzkości dwa tysiące lat
      temu. Czy została do końca uświadomiona, czy dotarła do wszystkich ludzi? Może
      dlatego, że lękamy się żyć tak, jak byśmy chcieli, bo wymaga to wiele odwagi i
      wręcz gotowości na ofiarę. Mel Gibson powiada - taką ofiarę, którą podjął
      Jezus, aby otworzyć perspektywę nadziei dla ludzi, którzy chcą żyć lepiej i
      uczciwiej...
      Film "Pasja" to wydarzenie, w jakim trzeba uczestniczyć, jeśli chce się do
      końca zrozumieć wyzwanie dzisiejszych czasów, a także znaleźć się po stronie
      sił, które dążą do szlachetniejszego i bardziej ludzkiego świata, a nie
      pogrążenia go w chaosie moralnym i życiowej anarchii...
    • basia.basia Miller i warszawskie high society obejrzały ... 02.03.04, 12:02
      "Pasję". Wczoraj wieczorem była uroczysta premiera .
      Ciekawa jestem co powiedzą:)
      • basia.basia Opinie po premierze 02.03.04, 12:16
        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040302/kultura/kultura_a_8.html
        "Powiedzieli "Rzeczpospolitej"

        Tadeusz Mazowiecki

        - Bardzo bałem się przyjść na ten film. Wszystkie zastrzeżenia, które
        słyszałem, bledną przy tym, co obejrzałem. O antysemityzmie w ogóle nie ma
        mowy. Rzymscy żołnierze są straszni. Film pokazuje, do czego człowiek może
        dojść. Nie mogę traktować "Pasji" wyłącznie jako obrazu filmowego. Obejrzenie
        jej to wielkie przeżycie.


        Leszek Miller

        - Trzeba obejrzeć, tyle mogę powiedzieć.


        ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego"

        - Ludzie przyzwyczaili się do opisu męki Pańskiej. Pożytek z filmu jest taki,
        że zmusza do refleksji, o czym my naprawdę mówimy. Pozwala uciec od tego, co w
        ludzkiej wyobraźni zbanalizowało się.


        biskup polowy Sławoj Leszek Głódź

        - Film stanie się częścią dorobku kultury kinematograficznej. Jego język jest
        ogromnie sugestywny, prawdziwy. Zbliżenia twarzy Chrystusa pozwalają poznać
        głębię jego cierpienia.


        Adam Hanuszkiewicz

        - Jeżeli przy każdej torturze oprawcy śmieją się, to to jest kicz. Chrystus
        upadł dwa razy, w filmie upada paręnaście. To jest po prostu sadyzm.


        Jerzy Zelnik

        - Jestem zaskoczony filmem oraz opiniami wypowiadanymi o nim wcześniej. Ale
        cóż, na głupotę nie ma rady. "Pasja" budzi wdzięczność do Chrystusa, który
        mówił, że ten kocha prawdziwie, kto kocha nawet nieprzyjaciół swoich i może za
        innych oddać życie."

      • Gość: usłużny Komentarz "Rzepy" jako wstęp do wypowiedzi IP: *.gdynia.mm.pl 02.03.04, 13:04

        .Ciekawym zdania Urbana. Zapewne między kwachem a mlerem siedział i tłumaczył
        co ogladaja tak naprawdę.

        Niewyobrażalna cena odkupienia


        Powiedzieli "Rzeczpospolitej"



        FOT. BARTŁOMIEJ ZBOROWSKI

        W Teatrze Narodowym odbyła się wczoraj premiera "Pasji" Mela Gibsona. Trwający
        125 minut film poprzedziło odtworzone z taśmy wystąpienie Mela Gibsona. Mówił,
        że Polska jest jednym z pierwszym krajów w Europie, w którym odbywa się
        premiera. Tłumaczył, iż w takich sytuacjach zazwyczaj życzy się dobrej zabawy,
        ale film nie temu ma służyć, lecz krzewieniu miłości, nadziei i prawdy.
        Projekcja przebiegła w milczeniu, po jej zakończeniu nie było braw. Kilka osób
        wyszło z sali, nie wytrzymując okrucieństwa "Pasji" i płynącej na ekranie rzeki
        krwi w scenach chłosty, nałożenia korony cierniowej, wbijania bretnali w ręce i
        nogi Chrystusa. Okrucieństwo Żydów przerósł sadyzm pijanych rzymskich żołdaków.
        Portret jerozolimskich kapłanów nie jest wolny od przerysowania, zwłaszcza
        jeśli chodzi o mimikę. Jednym przypominać to może naiwność środków niemego
        kina, innym - karykatury z antysemickich pisemek.

        Ogromne znaczenie w filmie odgrywa świat nadprzyrodzony. Szatan pojawia się
        wielokrotnie - m.in. w postaci bladego upiora otulonego czarnym pledem czy
        udającego Matkę Boską z Dzieciątkiem. Po scenie ukrzyżowania z nieba spada łza
        Boga. Wywołuje wichurę i trzęsienie ziemi pod pałacem Kajfasza. Scena
        zmartwychwstania przedstawia całun, z którego ciało uchodzi niczym powietrze,
        po czym oglądamy powstającego Jezusa z przebitą dłonią. "Pasja" ukazuje
        cierpienie Matki Bożej i poświęcenie kobiet - Marii Magdaleny, Weroniki oraz
        żony Piłata. Podkreśla nieuchronność dokonania się planu boskiego, co widać w
        scenie rozmowy Jezusa z Piłatem. Gibson nie pozostawia wątpliwości, że
        arcykapłani, Judasz i rzymscy legioniści czują swój błąd. Scena w Ogrodzie
        Oliwnym kręcona jest w atelier słynnego Cinecitta Studios i operuje
        światłocieniem typowym dla malarstwa Caravaggia. Drogę krzyżową nakręcono we
        włoskim miasteczku Matera, nieopodal miejsca, gdzie Pier Paolo Pasolini
        nakręcił "Ewangelię wg św. Mateusza".

        "Pasja" jest filmem, który każdy przeżywa intymnie na swój sposób, ale jej
        odbiór zależy również od atmosfery, jaka panuje na widowni. Niestety, część
        warszawskiej publiczności nie potrafiła zachować stosownej powagi. Gwiazdy
        urządzały sobie sesje zdjęciowe do kronik towarzyskich. Nowy wiceprezes TVP
        odbierał gratulacje, zaś dystrybutorzy muzyki do filmu rozmawiali o wysokości
        cen płyty. Reżyser znany z nacjonalistycznych sympatii komentował, że "Żydy
        znowu coś narozrabiały". Nieuchronnie nasuwał się opis targowiska w świątyni,
        do której wkroczył Chrystus, żeby zrobić porządek. Najważniejsze jest jednak
        przesłanie filmu. Pokazując, jak wielkie może być ludzkie okrucieństwo i ile
        człowiek może wyrządzić zła - na pierwszy plan wysuwa Chrystusowe przykazanie
        miłości. Współczesnemu widzowi trudno być może będzie pogodzić się z tym, jak
        wielka jest cena odkupienia. Ale po to - by ją uświadomić - zrobiono ten film.

        Jacek Cieślak

        • homosovieticus Jeśli masz coś do powiedzania to pisz tutaj :)) 02.03.04, 20:27
          odwagi i powodzenia !
          zyczę :)
    • Gość: Marian "Pasja" -Zgorszenie dla Żydów i głupstwo dla pogan IP: *.gdynia.mm.pl 03.03.04, 09:09
      Zgorszenie dla Żydów i głupstwo dla pogan
      "Pasja" to bez wątpienia film ewangeliczny. Ale poprzez tę ekranizację Mel
      Gibson wcale nie występuje - jak twierdzili niektórzy krytycy - z roszczeniami
      o wpisanie siebie do grona ewangelistów. Film ten jest jedynie wspaniałym
      świadectwem człowieka, który - głęboko zdając sobie sprawę ze znaczenia
      odkupienia - wie, że mówi prawdę. A oglądając go, trudno oprzeć się wrażeniu,
      że powstał po to, abyśmy i my wierzyli...
      Męka i śmierć Chrystusa przedstawione są w "Pasji" bardzo realistycznie.
      Również ten realizm nie pozostawia człowieka obojętnym. A skoro wywołuje
      reakcję w naszym wnętrzu, to znaczy, że Gibsonowi udało się nie
      tylko "zaktualizować" historyczne wydarzenia z Jerozolimy. Udało mu się również
      postawić nas niejako twarzą w twarz z Chrystusem ofiarowanym dla naszego
      zbawienia. Nic więc dziwnego, że mimo upływu dwóch tysięcy lat - w kontekście
      wszystkich wydarzeń wokół filmu - aktualne stają się również słowa św. Pawła,
      piszącego w Liście do Koryntian o Chrystusie Ukrzyżowanym, "który jest
      zgorszeniem dla Żydów i głupstwem dla pogan...".
      Sebastian Karczewski
    • Gość: Marian Kapłani do kin - obejrzeć "Pasje" radzi kardynał IP: *.gdynia.mm.pl 03.03.04, 09:14
      Coś naprawdę niezwykłego

      Kontrowersje wokół filmu o męce Jezusa

      Film "Pasja" amerykańskiego aktora i reżysera Mela Gibsona powinni obejrzeć
      wszyscy kapłani świata - powiedział prefekt Kongregacji ds. duchowieństwa kard.
      Dario Castrillón Hoyos. W wywiadzie dla włoskiego dziennika "La Stampa"
      kolumbijski kardynał kurialny oświadczył, że film jest "triumfem sztuki i
      wiary", który "zbliży ludzi do Boga". Jednocześnie odrzucił zarzuty, że "Pasja"
      jest antysemicka.

      2003-09-28


      Mel Gibson, który wcześniej wyreżyserował nagrodzony pięcioma
      Oskarami “Braveheart”, postanowił przedstawić ostatnie dwanaście godzin życia
      Jezusa. Przedsięwzięcie sfinansował z własnej kieszeni. Film skrytykowała m.in.
      żydowska Liga przeciw Zniesławieniom i Centrum im. Wiesenthala, zarzucając
      reżyserowi podsycanie antysemityzmu i przedstawianie Żydów jako “krwawych
      bogobójców”. W publicznym oświadczeniu aktor ripostował: “Antysemityzm jest
      sprzeczny nie tylko z moimi osobistymi przekonaniami, ale także z głównym
      przesłaniem filmu. »Pasja« ma za zadanie inspirować, a nie znieważać”. Zaś
      rzecznik firmy producenckiej Gibsona tłumaczył: “W filmie są niektórzy (Żydzi),
      sympatyzujący z Chrystusem i inni, którzy otwarcie chcą Jego śmierci. I jest to
      całkowicie zgodne z Pismem Świętym. Nie można pomijać faktu, że byli wówczas
      Żydzi, którzy chcieli zabić Jezusa”. Smaczku sprawie dodaje fakt, że
      organizacje żydowskie wysuwały swe zarzuty na podstawie taśm… wykradzionych z
      firmy Gibsona.

      Gibsona atakowano też personalnie; “The New York Times Magazine” zaprezentował
      sylwetkę jego ojca, Huttona, który jest tradycjonalistą katolickim: odrzuca
      reformy Soboru Watykańskiego II i dialog z judaizmem. Prasa grzmiała, że
      Gibson “zbudował i należał do Kościoła w Los Angeles, będącego częścią ruchu
      separatystycznego, znanego jako »tradycjonalizm katolicki« i stojącego nawet
      dalej niż inni konserwatywni katolicy”.

      W rzeczywistości aktor i reżyser sfinansował - za zezwoleniem archidiecezji Los
      Angeles - budowę kaplicy z ołtarzem ustawionym “ad orientem” (na wschód), w
      której Msze będą odprawiane po łacinie według formularza zatwierdzonego przez
      Stolicę Apostolską. Rzecznik Gibsona podkreślił, że aktor woli uczestniczyć w
      takiej liturgii, gdyż to “Msza jego dzieciństwa”. Gibson nie należy jednak do
      żadnej “sekty separatystycznej”; jest praktykującym katolikiem, uznaje Jana
      Pawła II za papieża, ochrzcił siedmioro dzieci w wierze katolickiej, a później
      zapisał je do kolegiów katolickich.

      Zresztą w ocenie filmu środowiska żydowskie są podzielone - niektóre
      osobistości, obecne na pokazie filmu, zażądały wręcz, aby Liga przeciw
      Zniesławieniom przeprosiła Gibsona. Co jednak ciekawsze, “Pasja” poróżniła też
      kręgi chrześcijańskie. Film skrytykowała Konferencja Biskupów USA, tymczasem
      kard. Hoyos oświadczył, że oglądając niepełną jeszcze wersję “Pasji”,
      doświadczał chwil głębokiej więzi duchowej z Jezusem: “Jest to film, który
      prowadzi widza ku modlitwie i refleksji, ku szczerej i odczuwanej
      kontemplacji”. Dodał, że wyznał reżyserowi, iż chętnie zamieniłby niektóre swe
      homilie o Męce Pańskiej na kilka scen z jego filmu. Na uwagę, że nakręcono już
      wiele filmów o życiu Chrystusa, prefekt Kongregacji oświadczył, że dzieło
      Gibsona jest “czymś naprawdę niezwykłym” - w filmie wykorzystano wspaniałą
      technologię, i w efekcie męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa “nabierają
      życia na oczach współczesnych. Co więcej, film jako dzieło sztuki: treść,
      znakomita kinematografia, dźwięk, oświetlenie, rytm itp. jest tak potężny jak
      orędzie, które zawiera” - stwierdził kolumbijski kardynał.

      Na pytanie o niezwykle brutalne sceny przemocy, hierarcha odparł, że “jednym z
      wielkich osiągnięć tego filmu jest prawdziwe przedstawienie zarówno grozy
      grzechu i egoizmu, jak i odkupieńczej potęgi miłości. Obraz budzi miłość i
      współczucie”. Odrzucił też zarzuty, jakoby film był antysemicki: “Film wychodzi
      od historycznego obiektywizmu opisu ewangelicznego, mówi o współczuciu,
      miłosierdziu i pojednaniu, nie uciekając się do ogólnych potępień pod
      czyimkolwiek adresem. Cały film wyraża coś wręcz odwrotnego, podkreślając, że
      jeśli będziemy uczyć się od Chrystusa, nigdy nie będzie przemocy wobec
      jakiegokolwiek bytu ludzkiego”.

      MZ, KAI
    • Gość: Marian Pytanie Józefy Hennelowej -czy retoryczne? IP: *.gdynia.mm.pl 03.03.04, 09:18
      Czy mogę nie iść na film Gibsona?



      "Pasja" nie weszła jeszcze na polskie ekrany, a już budzi poruszenie i podnoszą
      się głosy za i przeciw. Zamknięty pokaz dla wybranych owocuje coraz nowymi
      echami. Stąd i pytanie tytułowe: czy wolno będzie oprzeć się powstającej
      presji, już wyartykułowanej w zawołaniu "to trzeba zobaczyć"? Zostawiam na boku
      spór o ideologiczną warstwę filmu: jest antysemicki czy nie jest. Chodzi tylko
      o tezę (za którą już wielu się opowiedziało), że ta filmowa opowieść o męce i
      śmierci Chrystusa, przeraźliwie realistyczna, jest wierna prawdzie i może być
      pomocna wierzącym. Że człowiek, który wierzy w Chrystusa, ma
      powinność "zobaczenia, jak było".

      Józefa Hennelowa /2004-02-29


      Jest spór o to, czy Papież w ogóle wypowiedział takie słowa. Ale co one tak
      naprawdę znaczą? Zobaczyć, to posłużyć się zmysłami, odbierając przekazy uznane
      za rzeczywistość. Ale gdy chodzi o największą tajemnicę świata, a nie o
      odtworzenie szeregu takich czy innych faktów, choćby detalicznie pokazanych:
      czy naprawdę powinniśmy dać sobie wmówić, że zobaczymy na ekranie kinowym nie
      produkt ludzkiej wyobraźni, techniki i kreacji artystów, tylko prawdę?

      Opowieści Ewangelistów, na cztery głosy rozpisane, nigdy nie wystarczały
      artystom. Ale to nie było proste unaocznianie tamtych świadectw. To było
      odniesienie się każdego z twórców do tajemnicy, którą Ewangelie i tradycja nam
      podarowały. Ich modlitwa, wstrząs, nieśmiały dotyk, niepokój, bunt,
      przerażenie, współczucie, co jeszcze? Nie ma dwóch takich samych Ukrzyżowań w
      dziejach malarstwa i rzeźby. Także artyści dźwięku, każdy na swój
      sposób, “czytają” Ewangelie. A lud odgrywa Pasję nie na prostej zasadzie,
      że “tak właśnie było”, bo przecież każde misterium pasyjne ma swój osobny
      wyraz. Jego uczestnicy chcą wejść w tajemnicę Odkupienia nie jako w dawną
      historię, lecz w swoje “teraz”. Teraz jest pojmanie, teraz sąd, droga krzyżowa
      i Golgota, bo to nasza teraźniejszość, raz jeszcze przemodlona słowem, gestem,
      naśladownictwem, o którym wie się, że tylko bardzo dalekie. Tak jak daleka jest
      tajemnica, której wymiaru nigdy nie zgłębimy do dna. I która jest najbardziej
      własna, kiedy milczymy o niej w kontemplacji.

      Co tu ma do roboty ciekawość, która chciałaby przedstawić każdy detal męki
      Odkupiciela? Czy nie będzie pychą, a może nawet bluźnierstwem? Przyglądać się,
      jak cierpiał i ile, wmawiając sobie, że odtąd “już wiem”? Przecież dalej nie
      wiem, bo to tylko spektakl, bo reżyser nie storturował aktora na śmierć, tylko
      skumulował środki i techniki możliwie najlepiej udające tamte straszliwe
      godziny. Pytam, po co i kto to ma znieść, w jakim celu? Czy nasza wyobraźnia
      była dotąd, bez filmu Gibsona, za mało nasycona, by skłaniać nas do
      modlitewnego milczenia podczas Drogi Krzyżowej, podczas liturgii Wielkiego
      Piątku, podczas własnej lektury Mateusza, Łukasza, Jana i Marka? Każdy ma
      pewnie jakiś najbliższy sobie wizerunek Ukrzyżowanego, najbliższy nie dlatego,
      że najbardziej “podobny”, tylko taki, przed którym (nawet tylko przywołując go
      w pamięci) najpewniej może się modlić albo milczeć - nie uciekając. Bo ileż
      razy to ucieczka jest jedynym, co potrafimy - i tak pewnie musi być. Byle potem
      wracać. A mówić jak najmniej, bo to grozi marnowaniem tajemnicy.

      Jim Bishop przed pół wiekiem napisał książkę “Dzień, w którym umarł Chrystus”.
      Przebieg Pasji to w niej zaledwie kilkanaście stron - a i to trudnych do
      udźwignięcia. Chyba jednak dosyć, by dopełnić przekazu tamtych czterech
      świadków. Jest jeszcze wiedza czerpana z Całunu Turyńskiego. Detale tej wiedzy
      wciąż są przedmiotem poszukiwań, prostowań, debat. Ale Kościół wyraźnie
      wskazuje, co z tą wiedzą mają począć wierzący, kiedy w Wielki Piątek, w czasie
      czytania Ewangelii Janowej, po słowach o skonaniu Jezusa każe nam uklęknąć i
      milczeć.

      I dlatego pytanie, jak w tytule.
    • Gość: Marian "Ciężar krzyża" z Tygodnika Powszechnego IP: *.gdynia.mm.pl 03.03.04, 09:22
      Ciężar krzyża

      Film Mela Gibsona jest rzeczywiście niezwykle drastyczny

      "Pasja" nie została zrobiona z myślą o krytykach, została zrobiona dla widzów.
      W tym leży ogromna siła, która niepokoi jednych i cieszy drugich. Siła
      ewangelizacyjna.

      Joanna Petry-Mroczkowska z Waszyngtonu /2004-03-07




      Aura niezwykłości towarzyszy “Pasji” od początku. Oto aktor i reżyser,
      dwukrotny zdobywca Oscara, jedna z najbardziej wpływowych postaci w
      amerykańskim kinie, postanowił nakręcić film o Jezusie. Jak nigdy, teraz
      zagląda mu się w życiorys. Gibson, pochodzący wprawdzie z katolickiej rodziny
      o “przedsoborowych przekonaniach”, przez dwadzieścia lat prowadził życie
      dalekie od świętości. Kilkanaście lat temu zmienił się: z półki, na której
      czegoś szukał, spadła mu w ręce “Bolesna męka Zbawiciela” niemieckiej mistyczki
      Anny Katarzyny Emmerich, dyktującej swoje wizje w pierwszym ćwierćwieczu XIX w.

      Gibson nie chciał powielać starych wzorów. Przede wszystkim nie w smak mu była
      hollywoodyzacja. Odpadał Jezus mówiący po angielsku. Sięgnięto więc po
      aramejski i łacinę. Grający Chrystusa Jim Caviezel (tropiciele niezwykłych
      znaków wskazują na inicjały J.C., fakt, że aktor jest katolikiem i miał w
      momencie angażu 33 lata) dziwi się, że tak szybko nauczył się aramejskiego.
      Gibson był długi czas przeciwny, ale w końcu zgodził się na wprowadzenie
      napisów. A praktyka ta z reguły zwiastuje kasową porażkę: filmy z napisami na
      amerykańskim rynku sprzedają się gorzej.

      Pytanie o antysemityzm

      Kontrowersje wokół “Pasji” przyczyniły się do ogromnej reklamy. Wiele
      mniejszych lub większych wspólnot chrześcijańskich (poza głównymi Kościołami
      protestanckimi: metodystami, luteranami, prezbiterianami itp.) wykupuje dziś
      masowo całe seanse. Gibson stawiał na ów evangelical church i chyba się nie
      przeliczył. Istnieje jednak i inna publiczność. Jedno z waszyngtońskich kin,
      które zazwyczaj bez zastrzeżeń przyjmuje filmy od dystrybutora, miało dylemat:
      włączyć “Pasję” do repertuaru czy nie. Kino korzysta z pomocy sponsorów i musi
      brać pod uwagę ich reakcję. Kierownik zwrócił się więc do rady kina, lokalnych
      księży i rabinów, specjalistów od stosunków międzywyznaniowych i kinomanów.
      Zdania były podzielone. Gdy jedni uważali, że “środowisku żydowskiemu to nie
      zaszkodzi”, inni wyrażali daleko idące obawy. Rezygnacja z filmu, jako przejaw
      cenzury, nie mogła liczyć na dobrą prasę. Ot, przykład napięcia między
      poprawnością polityczną a prawem do wolności słowa. Przewodniczący miejscowego
      oddziału Ligi Przeciwko Zniesławieniom stwierdził, że “nie chce, aby ktoś
      pomyślał, że istnieje jakaś zmowa w celu uniemożliwienia zobaczenia tego filmu”
      i w końcu film pokazano. Kino wysłało listy wyjaśniające do sponsorów. Ma także
      organizować dyskusje z duchownymi, naukowcami i krytykami filmowymi, a w
      kuluarach udostępni specjalne broszury.

      Emitowany w połowie lutego i oglądany przez 17 milionów widzów program stacji
      ABC znana prezenterka Diane Sawyer rozpoczęła pytaniem o antysemityzm. W studio
      panowała zgodność, że Gibsona nie można uznać za antysemitę. Reżyser podkreśla,
      że wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi, wszyscy - z nim na czele - swoimi winami
      przyczyniliśmy się do śmierci Jezusa i wszystkich nas zbawił Jezus. To ręka
      Gibsona - manus sinistra, jak mówi ze znajomością podtekstu filologicznego -
      wbija gwóźdź w rękę filmowego Jezusa. Za namową rumuńskiej aktorki pochodzenia
      żydowskiego Mai Morgenstern (znakomita rola Matki Jezusa), Gibson wykreślił z
      napisów najbardziej kwestionowane zdanie: “Krew Jego na nas i na dzieci nasze”
      (Mt 27,25).

      Czy “Pasja” może wywołać antysemickie nastroje poza Stanami, w Europie, na
      Bliskim Wschodzie i w Azji? To jest główny zarzut artykułu redakcyjnego
      w “Washington Post” (26 lutego 2004). Dobre tradycje pluralizmu chronią dzisiaj
      amerykańskich Żydów: “Musimy jednak żywić obawy, czy ten film nie rozpali
      przesądów w krajach, które nie odrzuciły antysemityzmu tak zdecydowanie jak
      my”. “Washington Post” jest zdania, że decyzja o sfilmowaniu “Pasji”, w której
      występują kapłani żydowscy domagający się śmierci Jezusa,
      jest “przedsięwzięciem nieodpowiedzialnym”.

      Gwoli sprawiedliwości trzeba wspomnieć, że niektórzy widzowie żydowscy mówią,
      że film daje im okazję, aby zrozumieć chrześcijaństwo. I dodają, że
      antysemityzm nie potrzebuje zachęty w postaci filmu.

    • Gość: Marian "Cięzar krzyża" cd. IP: *.gdynia.mm.pl 03.03.04, 09:24
      Ciężar krzyża

      ... ciąg dalszy

      Intelektualiści katoliccy przypominają zaś ekumeniczne wysiłki, mające na celu
      wyeliminowanie zjawiska. Do antysemityzmu i “bogobójstwa” ustosunkowywał się
      soborowy dokument “Nostra Aetate”, a bardziej szczegółowo mówił o nim Jan Paweł
      II podczas watykańskiego sympozjum “Korzenie antyjudaizmu w środowisku
      chrześcijańskim” (1997), krytykując błędne i niesprawiedliwe interpretacje
      Nowego Testamentu, prowadzące do “uśpienia sumień”. Komisja ds. Ekumenizmu
      Konferencji Biskupów Amerykańskich równocześnie z premierą “Pasji” wydała ponad
      stustronicowy zbiór dokumentów “Biblia, Żydzi i śmierć Jezusa”. Podkreśla w
      nim, że Jezus wybrał śmierć dobrowolnie. Że z teologicznego punktu widzenia
      odpowiedzialność za to wydarzenie ponosi cała ludzkość. Że Żydzi nie są
      odrzuceni przez Boga.

      Kościół przypomina także, że Jezus nie zwalczał judaizmu, był jego wyznawcą,
      poddał się Prawu, wymagał dlań szacunku (Mt 5,17) i zalecał podporządkowanie
      się mu (Mt 8,4). Wrogami Jezusa byli arcykapłani, starszyzna i uczeni w piśmie,
      nie cały lud. Trzeba dostrzec różnice między wieloma grupami żydowskimi,
      możliwość wielorakiego interpretowania roli Poncjusza Piłata.

      Przeciw ewangelii dobrobytu

      Film Mela Gibsona jest rzeczywiście niezwykle drastyczny. Reżyser, nie będący w
      tej dziedzinie nowicjuszem (ktoś już nazwał jego dzieło “Palestinian
      Braveheart”), mówi, że chodziło mu nie tylko o realistyczne oddanie ofiary
      Jezusa, ale też o efekt wstrząsu, “doprowadzenie widzów do granicy
      wytrzymałości”. Gibson uznał, że współczesne przedstawienia Męki Pańskiej
      zostały wysterylizowane, spowszedniały. Tymczasem tu nie mamy do czynienia z
      alegoryczną baśnią, “tak właśnie było”. Reżyserowi chodzi o wyrwanie widza z
      rutyny, obojętności, samozadowolenia. Traktuje nas jak niewiernego Tomasza.
      Mówi: “Zobacz i uwierz”. Wizualne dotknięcie prawdy jest bolesne. Może
      inspirację do poszukiwania tej emocjonalnej niewygody Gibson znalazł w wizjach
      Emmerich, która gani nas i siebie za brak odwagi, nadwrażliwość wobec ogromu
      cierpienia Jezusa?

      Gibson, któremu niektórzy wytykają manipulację emocjami, jest świadom
      niebezpieczeństwa. Nie chce poprzestać na ukazaniu cierpienia, nie wystarcza
      mu “choreografia bólu”. Chodzi o coś więcej niż chwilową emocję odrazy do
      katów, współczucia katowanemu. Z odwagą i energią duchową (może ze
      świadomością, jak niedoskonałym narzędziem jest kamera operatora?), poprzez
      iście katolicką symbolikę ciała i krwi, poprzez retrospekcję, oryginalne
      ujęcia, raz spowolnione, to znowu groźnie dynamiczne, chce wywołać u widza
      głęboką refleksję, może wręcz kontemplację. Wśród wielu szczegółów jest
      w “Pasji” filmowe rozbudowanie postaci Szymona z Cyreny: człowieka, który
      dojrzewa do pójścia już nie za Jezusem, a z Jezusem. Do niesienia z Nim krzyża.

      Chrześcijaństwu w USA grozi wygodnictwo. To właśnie tu doszła do głosu
      ewangelia dobrobytu - health and wealth gospel, newage’owskie wynaturzenie
      zaprawione elementami chrześcijańskimi. Protestancki teolog Richard Niebuhr w
      książce “Królestwo Boże w Ameryce” (1937) pisał, że głównym przesłaniem religii
      staje się wizja Boga, który “bez gniewu i bez sądu prowadzi ludzi do królestwa
      za sprawą Chrystusa bez krzyża”.

      “Pasja” Gibsona jest obrazem, który wagę - i ciężar - krzyża przywraca.

      W ogrodzie Oliwnym
      "W ogrodzie Oliwnym przed Jego oczyma przesuwały się wszelakie skandale
      wszechczasów, od zarania dziejów do dnia dzisiejszego, a nawet po koniec
      świata - wszelkie rodzaje błędów, oszustw, szalonego fanatyzmu, uporu i
      złośliwości. Widział przed sobą wszystkich odszczepieńców, heretyków i
      domniemanych reformatorów, którzy zwodzą ludzi pozorami świętości. Korumpujący
      i skorumpowani każdej epoki obrażali go i dręczyli, że nie był ukrzyżowany
      wedle ich modły i że nie cierpiał dokładnie tak, jak oni sobie tego życzyli,
      czy wyobrażali sobie, że cierpieć powinien".

      Anna Katarzyna Emmerich

    • Gość: Marian O "Pasji" M. Gibsona z "Naszego Dziennika" IP: *.gdynia.mm.pl 03.03.04, 09:27
      Trzeba nam było właśnie takiej "Pasji", byśmy przypomnieli sobie o Bogu i Jego
      niezbywalnym prawie także do człowieka XXI wieku, okupionym dwa tysiące lat
      temu na krzyżu. Dla osoby, która nie chce tego zrozumieć i
      zaakceptować, "Pasja" będzie tylko dwugodzinnym, długim i brutalnym filmem o
      zabijaniu i nienawiści. Trzeba ten film czytać w perspektywie wiary i tylko
      tak. Jeśli pogłębi naszą wiarę lub nam ją przywróci, jeśli Droga Krzyżowa,
      Gorzkie Żale, Eucharystia staną się dla nas źródłem i autentycznym sposobem jej
      wyznawania - spełni swoje zadanie.

      Żyjemy w świecie, w którym człowiek za wszelką cenę unika cierpienia. Ucieczka
      przed nim osiągnęła dziś już takie rozmiary, że próbuje się wprowadzać
      ustawodawstwo (w niektórych krajach już to uczyniono) mające na celu zabijanie
      ludzi, którzy nie radzą sobie z tym problemem. Kultura współczesna daje na to
      najtrudniejsze doświadczenie receptę w postaci samobójstwa czy eutanazji, ale w
      żadnym wypadku nie są to rozwiązania godne człowieka. W świecie nastawionym na
      konsumpcję, w którym panuje kult ciała, nie ma miejsca dla przegranych. Dlatego
      też świat jawi się dziś wielu ludziom jako stworzony jedynie dla młodych,
      bogatych, szczęśliwych i bezwzględnych. A przecież każdy z nas w swoim życiu,
      wcześniej czy później, doświadcza cierpienia.
      Mimo iż ludzkie cierpienie, w wyniku wojen, chorób, zbrodni,
      niesprawiedliwości, klęsk żywiołowych, stale jest obecne w świadomości
      człowieka, także za sprawą mediów, to jednak jako doświadczenie kulturowe
      spychane jest na margines. Śmierć nie mieści się w płytkiej ideologii człowieka
      sukcesu. Kultura, która nie uznaje słabości człowieka, jego cierpienia i
      śmierci, ignoruje też cierpienie i śmierć Boga.
      Cierpienie, które pokazuje Gibson i wybrani przez niego aktorzy jest odarte z
      metafory, doświadczamy go niejako wprost, z bliska. Jest to autentyczna droga
      krzyżowa człowieka wieku XXI, tak przyzwyczajonego do śmierci i przemocy
      sączonych codziennie przez media, że dopiero wielkie tragedie potrafią nim
      rzeczywiście wstrząsnąć i do niego przemówić. Dlatego trzeba w kontekście tego
      właśnie filmu zadać sobie pytanie: w jakim miejscu znaleźliśmy się jako
      konkretni ludzie i jako cała ludzkość, że trzeba aż takich środków, tak
      bezpośrednich, abyśmy w jakikolwiek sposób przejęli się cierpieniem, którym
      poddał się dla nas Jezus Chrystus.
      Gibsonowi udało się w sposób mistrzowski tak przedstawić mękę i śmierć
      Chrystusa, że nie możemy pozostawać wobec niej obojętni. Każdy kto ogląda ten
      obraz, staje wobec faktu ukrzyżowania Boga - odpowiedzialności spowodowanej
      własnym grzechem z jednej strony i współudziału w Jego cierpieniu z drugiej.
      Zmuszeni jesteśmy wyjść z sytuacji widza i opowiedzieć się jako konkretni
      ludzie za lub przeciw cierpiącemu Bogu-człowiekowi. I to właśnie ten fakt, a
      nie rzekomy antysemityzm budzi największe obawy oponentów filmu. Budzi bowiem
      uśpionych przez współczesny świat chrześcijan, a niechrześcijan zmusza, jak dwa
      tysiące lat temu, do zajęcia jednoznacznego stanowiska wobec ofiary Jezusa
      Chrystusa. Nic dziwnego, że w takim przebudzeniu z letargu niektórzy upatrują
      jakiegoś zagrożenia.
      "Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał Bóg do człowieka", pragnie to
      czynić także i w naszych czasach, w świecie hedonizmu i ucieczki od trudnej
      prawdy o grzechu i odkupieniu człowieka. Także w naszych czasach pragnie
      zajmować czas człowieka i przywoływać go do siebie. Wydaje się, że wielu
      oponentów "Pasji" może nawet zgadza się z taką tezą i byliby gotowi ją przyjąć.
      Ale nie mogą się oni pogodzić z tym, że Bóg może także przemawiać językiem
      filmu, który we współczesnym świecie jest sztuką przez wielu z nich używaną do
      deprawacji człowieka. Co więcej - że do tego dzieła wybrał człowieka z
      Hollywood, który postawił wszystko na jedną kartę, by poprzez jego talent i
      wiarę przemówić do współczesnego człowieka, pokazać mu (bo dziś obraz więcej
      znaczy niż słowo) swoje niezawinione, a jednak z miłości do nas przyjęte
      cierpienie. Jeśli jednak po takim doświadczeniu, jakim jest "Pasja", moglibyśmy
      odczuwać do kogoś nienawiść, to trudno byłoby chyba nam być chrześcijanami.
      Natomiast ukrzyżowanie dokonało się w konkretnych warunkach, które Bóg wybrał -
      miało więc swój konkretny czas, miejsce, bezpośrednią przyczynę i tego nie da
      się w żaden sposób zmienić.
      "Pasja" Mela Gibsona to film przesiąknięty orędziem ewangelicznym. Ci, którzy
      mieli okazję obejrzeć go wcześniej, słusznie podkreślali poszanowanie przez
      reżysera wydarzeń związanych z okolicznościami męki i śmierci Jezusa, wierność
      historii, geografii, kulturze i religii. Podkreślali również głębokie osadzenie
      obrazu w tradycji Kościoła, w której cierpienie i śmierć Zbawiciela zajmują
      miejsce szczególne, bo - jak mówi ks. prof. Waldemar Chrostowski - "są wstępem
      i warunkiem do prawdy, która jest najważniejszą dla wiary chrześcijańskiej:
      prawdy o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa". Słusznie Vittorio Messori
      uznaje "Pasję" Gibsona za jedno z najcenniejszych dzieł sztuki filmowej. W
      sytuacji takiej bliskości dramatu Boga nie da się w prosty sposób mówić o
      kreacjach aktorskich. Kiedy patrzymy na film, nie widzimy Jamesa Caviezela,
      lecz Chrystusa, nie widzimy Mai Morgenstern, lecz Maryję, nie Monicę Bellucci,
      lecz Marię Magdalenę, i to jest tu najważniejsze. Trzeba jednak podkreślić
      znakomity dobór aktorów przez Gibsona, wyraziste nakreślenie przez nich swoich
      postaci, ukazanie całej głębi ich wewnętrznych przeżyć w trakcie męki
      Zbawiciela i to niemal każdego - Jezusa, Maryi, Marii Magdaleny, Piotra, Jana,
      Szymona z Cyreny, Kajfasza, Piłata, ale też rzymskich żołnierzy czy łotrów. Z
      jednej strony doświadczamy, jakby dnia codziennego wykonywania egzekucji
      skazanych na ukrzyżowanie, co podkreślają zachowania rzymskich żołnierzy, z
      drugiej natomiast tego, że i dla nich ten wyrok i jego wykonanie są czymś bez
      precedensu w całym ich życiu. Tak więc przekaz ewangeliczny uzupełnia Gibson o
      rys psychologiczny bohaterów. Otrzymujemy więc obraz zwarty, dynamiczny, który
      można czytać bez sięgania do listy dialogowej. Słusznie też podkreśla się wagę
      scen z całego życia Jezusa przywoływanych w trakcie pasji.
      Gibson dokonuje w swoim dziele pewnego zwrotu w sztuce filmowej. Do tej pory
      przekaz ewangeliczny był najczęściej inspiracją dla tworzenia sztuki. Jako
      orędzie zbawienia skierowane przez Boga do człowieka stanowiło jednocześnie
      źródło wielu kulturowych toposów. Można wręcz powiedzieć, że sztuka żywiła się
      wiarą. Znacznie rzadziej, a już wyjątkowo w samym filmie, zdarzało się, że
      oddawała się wierze w całości. Podobnie jest z problemem niezawinionego
      cierpienia. Jakże często w kinie jest ono motorem wyzwalającym nienawiść i zło,
      rodzącym agresję wobec drugiego człowieka.
      Film realizuje wezwanie Ojca Świętego wyrażone w "Liście do artystów", w którym
      Jan Paweł II wzywał do syntezy sztuki i wiary, na miarę wielkich mistrzów
      sztuki, którzy czynili to w przeszłości. Tu mamy nowoczesną sztukę filmową
      tryskającą wprost ze źródeł wiary, żyjącą wiarą i nią się karmiącą. Czyż można
      oprzeć się wrażeniu, że Bóg wybrał Gibsona, aby przez niego opowiedzieć nam
      Swoją mękę i śmierć.
      Niewątpliwie film i jego odbiór w świecie wpłynie na ludzi, ale też będzie miał
      swoje skutki w życiu twórców. Czy po takim obrazie można zrobić następny, czy
      znajdzie się temat dostatecznie ważny i nośny, który można będzie choćby w
      części zestawiać z "Pasją"? Być może tak. Przy dzisiejszych środkach
      technicznych, które są do dyspozycji kina, można wszak pokusić się o
      ekranizację "Boskiej komedii" Dantego, arcydzieła literatury tak mocno
      zespolonego z wiarą. Dlaczego nie miałby tego uczynić właśnie amerykański
      reżyser, pokazując piekło, czyściec i niebo.
      Od piątku "Pasja" będzie gościć na ekranach naszych kin. Premiera filmu Gibsona
      jest jednym z najważniejszych wydarzeń kultura
      • marcel_prostak czy to film animowany?????? 03.03.04, 15:16
        a swoja droga to wezcie dziadki przyklad z Chrystusa
        w wieku 33 lat umarl i zmartwychwstal
        a wy co?
        pieprzycie bez sensu na tym forum czekajac bezskutecznie jak SLD padnie
        • homosovieticus Re: czy to film animowany?????? 03.03.04, 15:49
          marcel_prostak napisała:

          > a swoja droga to wezcie dziadki przyklad z Chrystusa
          > w wieku 33 lat umarl i zmartwychwstal
          > a wy co?
          > pieprzycie bez sensu na tym forum czekajac bezskutecznie jak SLD padnie

          Głupi żart, nawet nie prostacki po prostu obnażajacy brak delikatnosci i wiedzy
          u piszacego.Nikogo dodatkowo chamstwem swoim nie zadziwisz .
          • marcel_prostak pasja 03.03.04, 15:56
            no wiec bylas na tej pasji czy nie? w koncu nie moge sie doczytac
            • homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 17:08
              marcel_prostak napisała:

              > no wiec bylas na tej pasji czy nie? w koncu nie moge sie doczytac

              Nie
              • marcel_prostak Re: pasja 03.03.04, 17:32
                Sluszny wybor. Ja sie w ogole nie wybieram.
                • homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 17:38
                  marcel_prostak napisała:

                  > Sluszny wybor. Ja sie w ogole nie wybieram.

                  To źle robisz.
                  • marcel_prostak Re: pasja 03.03.04, 17:43
                    myslisz?
                    • homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 17:48
                      marcel_prostak napisała:

                      > myslisz?
                      Sadzę, a może nawet jestem przekonany o słusznosci nauki chodzenia po chmurach.
                      Bliżej nieba.
                      Niż po Krakowie.
                      Bliżej piekła.
                      • marcel_prostak Re: pasja 03.03.04, 18:11
                        wiesz, czy to nie jest zbyt prosty podzial?
                        pieklo-niebo
                        baiale-czarne

                        • homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 19:23
                          marcel_prostak napisała:

                          > wiesz, czy to nie jest zbyt prosty podzial?
                          > pieklo-niebo
                          > baiale-czarne
                          >

                          Prostota to Piekno a Piekno to Dobro a Dobro to Niebo :_)
                          • Gość: marcee Re: pasja IP: *.lama.net.pl / 195.150.172.* 03.03.04, 19:31
                            mowisz jak kaznodzieja
                            a oni maja mozgi wyprane totalnie
                            • homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 19:39
                              Gość portalu: marcee napisał(a):

                              > mowisz jak kaznodzieja
                              > a oni maja mozgi wyprane totalnie

                              pieprzysz!
                              "Poletko Pana Boga" czytała?
                              • Gość: marcee Re: pasja IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 03.03.04, 19:42
                                chcialbys zeby ciebie , no nie?
                                nie znam poletka
                                to jan twardowski sklecil?
                                • homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 19:43
                                  Gość portalu: marcee napisał(a):

                                  > chcialbys zeby ciebie , no nie?
                                  > nie znam poletka
                                  > to jan twardowski sklecil?

                                  Caldwell.
                                  • Gość: marcee Re: pasja IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 03.03.04, 19:52
                                    o to ja nie jestem az tak bardzo wyksztalcona i dobrze
                                    bo jak przezcytalam tutaj wpisy bratka w ktorych widac jak sie z bieda borykaja
                                    polscy literaci to ja dziekuje
                                    jak widac znajomosc calwella nie pzreklada sie na pieniadze

                                    • Gość: marcee Re: pasja IP: *.lama.net.pl / 195.150.172.* 03.03.04, 20:00
                                      oj ja nie jestem diabel jakby co
                                      nie przeliczam wszystkiego na pieniadze bo znowu bedzie
                                      • homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 20:07
                                        Gość portalu: marcee napisał(a):

                                        > oj ja nie jestem diabel jakby co
                                        > nie przeliczam wszystkiego na pieniadze bo znowu bedzie

                                        Diabełek ma ogonek a TY?
                                    • homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 20:06
                                      Gość portalu: marcee napisał(a):

                                      > o to ja nie jestem az tak bardzo wyksztalcona i dobrze
                                      > bo jak przezcytalam tutaj wpisy bratka w ktorych widac jak sie z bieda
                                      borykaja
                                      >
                                      > polscy literaci to ja dziekuje
                                      > jak widac znajomosc calwella nie pzreklada sie na pieniadze
                                      >
                                      A nawet przeciwnie.
                                      • Gość: marcee Re: pasja IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 03.03.04, 20:12
                                        ogon to ma t1s o ile sie nie myle
                                        ja natomiast rogi przyprawiam, lojalnie uprzedzam
                                        • homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 20:16
                                          Gość portalu: marcee napisał(a):

                                          > ogon to ma t1s o ile sie nie myle
                                          > ja natomiast rogi przyprawiam, lojalnie uprzedzam

                                          a widziałaś Ty aniołka z rogami?
                                          • Gość: marcee Re: pasja IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 03.03.04, 20:28
                                            zatkalo mnie
                                            • homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 20:30
                                              Gość portalu: marcee napisał(a):

                                              > zatkalo mnie

                                              uderz sie w czoło!
                                              wtedy
                                              przejdzie
                                              • Gość: marcee Re: pasja IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 03.03.04, 20:42
                                                nawzajem
                                                • homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 20:46
                                                  Gość portalu: marcee napisał(a):

                                                  > nawzajem
                                                  robię to cały czas .a co nie widac?
    • Gość: Usłużny Jutro "Pasja" - przypomina "Rzepa" IP: *.gdynia.mm.pl 04.03.04, 07:31
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040304/kultura/kultura_a_1.html
    • homosovieticus Dyskusja na świecie- z "Rzepy" 04.03.04, 07:33
      Dyskusje na świecie
      Sadyzm, a nie antysemityzm

      Najgoręcej dyskutuje się o filmie Mela Gibsona w USA. "Obawiamy się, że
      prześladujące nas od dwóch tysięcy lat słowa: Żydzi zabili Chrystusa, znów będą
      brzmieć głośno" powiedział Abraham Foxman, dyrektor naczelny Ligi przeciw
      Zniesławianiu (ADL), w czasie konferencji prasowej, która odbyła się w Nowym
      Jorku po premierze "Pasji".

      Wcześniej wspólne oświadczenie opublikowali biskupi francuscy z kardynałem Jean-
      Marie Lustigerem na czele oraz przedstawiciele Światowego Kongresu Żydów z
      prezydentem, rabinem Israelem Singerem. Wyrazili pragnienie, aby "Pasja" nie
      doprowadziła do podziału między wyznawcami obu religii. Mimo takich deklaracji
      zarzut podsycania antysemityzmu, wysuwały inne czołowe organizacje żydowskie:
      Centrum Szymona Wiesenthala czy Komitet Żydów Amerykańskich (AJC). Tę opinię
      podzielają niektóre liberalne środowiska katolickie w USA, zaangażowane w
      dialog na rzecz pojednania chrześcijaństwa z judaizmem. Nie znalazła ona
      natomiast odzwierciedlenia w recenzjach po premierze "Pasji". Jedynie "New York
      Daily News" stwierdził, że jest to "najbardziej jadowity film antysemicki
      nakręcony od czasu nazistowskiej propagandy". Większość krytyków podzieliła
      zdanie Davida Ansena z "Newsweeka", że w "Pasji" najbardziej uderzający jest
      sadyzm, a nie antysemityzm.

      Protesty przeciwko "Pasji" podjęli politycy z partii nacjonalistyczno-
      religijnych w Izraelu. Eli Jiszai, przywódca partii ortodoksów sefardyjskich
      Szas, który uważa, że obraz zawiera mocne akcenty antysemickie i zniesławia
      Żydów, zwrócił się do izraelskiego ministra spraw zagranicznych, aby ten
      zaapelował do Żydów amerykańskich o bojkot filmu. Gila Finkelstein z partii
      narodowo-religijnej sądzi, że film jest "współczesną wersją antysemickiego
      nurtu". Media w tym kraju uważają jednak, iż jest mało prawdopodobne, aby
      doszło do zakazu wyświetlania "Pasji" w izraelskich kinach.

      Ponadto dużo o "Pasji" dyskutuje się we Włoszech. Dziennik La Repubblica" w
      recenzji po amerykańskiej premierze podkreślał rosnącą irytację Watykanu
      wywołaną agresywną kampanią kilku organizacji żydowskich. Katolicki
      dziennik "Avvenire" pisał, że obraz "ukazuje wszystko z maksymalnym
      natężeniem", a po obejrzeniu filmu upadają wszelkie zarzuty o antysemityzm. W
      ostatni weekend odbyła się także dyskusja we włoskiej telewizji, filmu bronili
      m.in. katolicki pisarz Vittorio Miterbi oraz Jan Michelini, który wcześniej
      ujawnił opinię Jana Pawła II na temat "Pasji". W tym samym programie swe
      zarzuty wobec "Pasji" powtórzył jednak słynny reżyser Franco Zefirelli, który w
      1977 r. nakręcił "Jezusa z Nazaretu". Jego zdaniem ociekający krwią
      obraz "powinien być zakazany dla wszystkich, ponieważ jest niebezpieczny".

      Z pewnością dyskusja o "Pasji" będzie się rozwijać, gdy film zostanie pokazany
      w kolejnych krajach. Od 26 marca będą go mogli oglądać Anglicy, Irlandczycy i
      Węgrzy. W Hiszpanii, Holandii, Rosji, w Skandynawii i we Włoszech pojawi się w
      kwietniu. Dystrybutorzy z kilku krajów, m.in. Belgii, Francji, Portugalii i
      Islandii, jeszcze nie ustalili daty premiery. J.M., KAI
    • homosovieticus WSZYSCY JESTEŚMY ŻYDAMI 04.03.04, 07:34
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040304/publicystyka/publicystyka_a_12.html
    • homosovieticus PROF. Pogonowski z USA o "Pasji" 04.03.04, 07:41
      Film Mela Gibsona "Pasja" odtwarza realistycznie szczegóły zbrodni dokonanej na
      Chrystusie. Arcybiskup John Foley powiedział w Watykanie, że dobrze, iż powstał
      obraz, który wywołuje dyskusję na tematy religijne. Podczas projekcji filmu
      Gibsona w Watykanie nie dostrzeżono akcentów antysemickich. Nowojorski kardynał
      Edward Egan powiedział, że Jezus "oddał swoje życie za nas... Taka jest i taka
      zawsze była doktryna katolicka".
      Wydawałoby się, że w XXI wieku wszyscy cywilizowani ludzie, kiedy mówią o
      okrutnej zbrodni dokonanej na Jezusie, powinni w pierwszym rzędzie wyrażać
      ubolewanie, współczucie i żal, że przeszedł On takie straszne cierpienia.
      Niestety, tak nie jest. "The Wall Street Journal" opublikował 27 lutego
      recenzję żydowskiego intelektualisty Joe Morgensterna, opatrując ją
      podtytułem: "W 'Pasji' Mela Gibsona cierpienie Chrystusa jest przemyślnie
      poniżone brutalnością; mimo że film nie jest specjalnie antysemicki, jego
      krwawe sceny są przykre dla publiczności; czy to jest komercjalizm, czy też
      samoterapia [Gibsona]".
      Wcześniej konserwatysta Newt Gingrich uznał nowy film Mela Gibsona "Pasja"
      za "najważniejsze być może wydarzenie w kulturze nowego stulecia, nie tylko
      tego sezonu". Natomiast liberalny dziennikarz, Andy Rooney, w programie CBS "60
      minut" nazwał reżysera "narwanym wariatem" i arogancko zapytał: "Ile milionów
      dolarów zamierza on zarobić na nowym ukrzyżowaniu Jezusa Chrystusa?".
      Te opinie dają próbkę nastrojów, jakie panowały na wiele miesięcy przed
      premierą "Pasji". Przywódcy czołowych instytucji żydowskich, takich jak Anty-
      Defamation League, American Jewish Committee czy Simon Wiesenthal Foundation,
      na zmianę alarmowali w telewizji amerykańskiej opinię publiczną o
      grożącej "wielkiej fali nowego antysemityzmu" tylko z tego powodu, że Gibson
      sięgnął po Ewangelię - Nowy Testament, gdzie zapisano słowa żydowskich kapłanów
      żądających śmierci Chrystusa i Żydów fanatycznie wołających, żeby
      Chrystusa "krew spadła na nich i ich dzieci". Nastawienia Żydów amerykańskich
      nie zmieniły zapewnienia Gibsona, który deklarował w wywiadach, że nie
      tylko "nie jest antysemitą, ale wręcz kocha starszych braci w wierze, gdyż jest
      to zgodne z jego katolicką wiarą".
      W odpowiedzi na ataki na film Gibsona i powtarzanie przez nietolerancyjnych
      Żydów antypolskich i antykatolickich pomówień zareagował mecenas Ryszard
      Tyndorf, członek Kongresu Polonii Kanadyjskiej. W liście do "Toronto Sun"
      odpowiada on na typowo "prewencyjną" recenzję Michaela Corena w "Sun Media" z
      21 lutego 2004 r., która została napisana jeszcze przed wejściem "Pasji" na
      ekrany. Coren, komentator "Toronto Sun", napisał: "Wielkanoc zawsze była
      niebezpieczna dla moich dziadków. Spity tanią wódką i odurzony opowiadaniami o
      męce Chrystusa, miejscowy motłoch napadał na osiedla żydowskie w Polsce i
      Ukrainie i masowo mordował Żydów".
      Kiedy oskarżenia o antysemityzm nie działają, wtedy wysuwa się
      inne "argumenty". Według Melissy Rader ("Jerusalem Post", 26 lutego 2004 r.),
      ocenia się, że "Pasja" przyniesie 30 milionów dolarów w czasie pierwszego
      weekendu, czyli stanie się najbardziej kasowym obecnie filmem w USA. Reporterka
      pisze, że Gibson złośliwie dobrał aktorów z garbatymi nosami i popsutymi
      zębami, żeby odrażający ludzie grali role kapłanów żydowskich i Żydów
      nawołujących do ukrzyżowania Chrystusa.
      Przeciw filmowi protestują Żydzi ubrani w pasiaki z obozów koncentracyjnych.
      Ich przywódca, rabin Shmuel Hertzfeld, powiedział: "Ten film pochodzi z tej
      samej teologii, która spowodowała zagładę Żydów [w Europie]". Rabin Tzvi Hersh
      z Unii Ortodoksyjnej rozsyła 10-minutowe filmy wideo zatytułowane "Passion of
      Judaism", żeby zapobiec nawracaniu się Żydów oglądających film Gibsona. Ale są
      też inne świadectwa. Pewna narkomanka, która jest przekonana, że pomogła jej
      wiara w Chrystusa, bardzo chwali film. Inni, według pani Rader, twierdzą,
      że "Pasja" jest wstrząsająca (gut-wrenching).
      Wiadomo, że kapłani żydowscy, mianowani przez Rzymian, rządzili w świątyni w
      Jerozolimie. Oni i ich zwolennicy żądali od Piłata wyroku śmierci przez
      ukrzyżowanie Jezusa. Zbrodni dokonali żołnierze rzymscy. Realistyczne obrazy
      męki Jezusa pokazane w filmie Gibsona są przerażające, ale prawdziwe. Nie
      stanowią jednak żadnego oskarżenia przeciw Żydom dziś żyjącym. Współcześni
      Żydzi nie ponoszą odpowiedzialności za ukrzyżowanie Jezusa. Nikt na nich nie
      wymusza przeprosin i skruchy z powodu zamęczenia Chrystusa dwa tysiące lat
      temu, ale powinni okazać szacunek i ubolewanie wobec Jego cierpienia.
      Tak więc triumfalne szafowanie kultem zagłady i kultem zemsty Żydów z powodu
      tragedii żydowskiej w czasie drugiej wojny światowej, które przepełniają media
      amerykańskie, teraz trafia na niewygodne zjawisko w formie historycznie
      prawdziwego filmu pokazującego cierpienie i ukrzyżowanie Jezusa. Faktem jest,
      że dzieło Gibsona stawia Żydów eksploatujących tragedię zagłady Żydów
      europejskich w nieco niezręcznej sytuacji. Publiczność, przesadnie karmiona
      propagandową wersją żydowskiego ruchu roszczeniowego, teraz ma okazję zobaczyć
      Żydów w innym świetle. Na domiar złego prasa zdominowana przez Żydów opowiada
      się za legalizacją związków homoseksualnych, a tu film Gibsona przyczynia się
      do nawrotu ku religii i poczuciu jedności chrześcijańskiej. Film ten podważa
      też przymierze między syjonistami chrześcijańskimi, którzy są fundamentalistami
      protestanckimi, z ich żydowskimi partnerami, którzy są ateistami z partii Likud
      w Izraelu. Teraz Bush, fundamentalista protestancki, musi wystąpić przeciw
      związkom ludzi tej samej płci, jeżeli chce mieć szansę na wygranie zbliżających
      się wyborów.
      Dla widza polskiego film Gibsona z dialogami w języku łacińskim i aramejskim
      będzie jednakowo dostępny jak dla ludzi w Ameryce. W ten sposób ma on charakter
      uniwersalny i jest ważnym wydarzeniem dla całego świata. Miejmy nadzieję, że
      Gibson, ojciec rodziny katolickiej, stanie mocno finansowo dzięki sukcesowi
      jego filmowego dzieła i będzie mógł dalej tworzyć. Sam reżyser publicznie
      wyraża obawę, że Żydzi, w ramach zemsty za tak dramatyczny i chrześcijański w
      swej wymowie film, uniemożliwią mu dalszą pracę w Hollywood.
      prof. Iwo Cyprian Pogonowski, Sarasota, USA

      Kara ukrzyżowania pochodzi z imperium perskiego i z czasem została przejęta
      przez imperium rzymskie. Okrucieństwo tego rodzaju egzekucji miało odstraszać
      od wszelkich buntów przeciw władzy imperialnej i prawom imperium. Człowiek
      skazany na ukrzyżowanie był nieraz boleśnie osadzany na bydlęcym rogu
      umocowanym na pniu krzyża; stopy przybijano gwoździami wbijanymi ciężkim młotem
      w słup krzyża, co jest pokazane na filmie Gibsona. Również ręce przygważdżano
      albo przez dłoń, albo powyżej przegubu do belki poziomej krzyża. Ukrzyżowany
      człowiek musiał podciągać się obolałymi rękami, żeby móc oddychać; powoli
      tracił siły i możność wciągania powietrza do płuc, umierał więc przez uduszenie.

    • homosovieticus ks. LUTER o "Pasji" Gibsona 04.03.04, 07:46
      serwisy.gazeta.pl/film/1,24464,1923905.html
      • Gość: Nina Re: ks. LUTER o "Pasji" Gibsona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 10:30
        Wywiad- super. Ale pytania dziennikarza? Gazeta Wyborcza w zwykłym stylu. Oto
        garść cytatów z pytań:
        -obraz, którego okrucieństwo ociera się o patologię?
        -Szantaż? Emocjonalny szantaż?
        -mam wręcz wrażenie, że Gibson wszedł na teren zwyczajnego religijnego kiczu.
        -Weźmy jego upór w dosłownym czytaniu Nowego Testamentu. Tak jakby czterej
        ewangeliści byli reporterami. Tymczasem bibliści uczą nas, że taka dosłowna
        lektura często zamiast przybliżać oddala nas od prawdy.
        -Czy w ostatecznej wersji "Pasji" Biblia będzie nadal traktowana wybiórczo, tak
        żeby uwypuklić te momenty, które zawierają oskarżenie Żydów i judaizmu?
        -Więc nie ma sadyzmu? Nie ma żądzy krwi?
        -Piotr Kadlcik, przewodniczący Zarządu Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich,
        który razem z Księdzem oglądał film Gibsona, stwierdził, że "Pasja" wyraźnie
        sugeruje, po której stronie leży wina, "a to nie do końca jest zgodne z tym, do
        czego Kościół doszedł".
        -Problem w tym, że sam Mel Gibson jest "przedsoborowy
        Od razu widać, jaki "problem" ma Gazeta. Ale może jak obejrzą, to...
        • Gość: homoś Dziennikarze o "Pasji" Gibsona IP: *.gdynia.mm.pl 04.03.04, 10:42
          Może nie wszyscy w GW ulegaja zabobonowi zwiazanemu z oswieceniem.
          Mądrze moim zdaniem, opowiadał o wrażeniach z filmu dzisiaj, jeden z gosci
          Kolendy -Zaleskiej, chyba Piotr Zaręba.Mądrze i z taktem, pomimo tego, że był
          dość daleko od religii,jak sam zaznaczył.
          większość dziennikarzy nie zadała sobie trudu ,żeby uzupełnić wiedzę o
          religiach jako takich.Większość z nich w Polsce, posługuje się w rozmowach
          argumentacja oswieceniowo - marksistowską.
          :(
    • homosovieticus Redakcja TOKFM niechętna "Pasji" 04.03.04, 17:07
      Redagowane "informacje" o Wejściu "Pasji" na ekrany polskich kin zawierają
      akceny wyraźnie niezachęcajace młodego widza do obejrzenia głośnego filmu.
      Czy to samowola prowadzacych prezenterów radiowych czy też świadoma
      antyreligijność naczalstwa TOKFM.W obu wypadkach to po prostu zabobon.
    • Gość: homoś Nie ogladajmy "Pasji" nawołuje humanista IP: *.gdynia.mm.pl 04.03.04, 21:31
      Raport specjalny
      Kontrowersyjna "Pasja"




      Czwartek, 4 marca 2004

      Nie oglądajmy "Pasji" - Komentarz Internauty
      - 15:13
      Na ten temat
      » Kontrowersyjna "Pasja"



      Komentarze
      Internautów
      » Nie oglądajmy "Pasji" - Komentarz Internauty
      » "Pasja" chłodnym okiem - Komentarz Internauty

      "Ostre Pióra" WP



      Na ekrany polskich kin wchodzi przesycony przemocą, kiczowaty film, wypaczający
      Ewangelię. Warto zdać sobie z tego sprawę, zanim zdecydujemy się zmarnować
      kilkanaście złotych i dwie godziny czasu. Warto sobie odpowiedzieć czego
      oczekujemy od kina? Artystycznego kiczu? Epatowania okrucieństwem? Złej
      energii - co, z właściwą sobie wrażliwością, zauważyła Agnieszka Holland.

      Różni autorzy próbują żerować na prymitywnych gustach i wypaczonych potrzebach
      widzów. W taką postawę wpisuje się dzisiaj, zdaniem przedstawicieli naszej
      kultury, dzieło Mela Gibsona. Bez wątpienia autor przy pomocy skandalicznych
      scen okrucieństwa i wzniecania emocji antysemickich, pragnie zamienić
      artystyczną porażkę na sukces finansowy.

      Pierwsze doniesienia zza oceanu zdają się potwierdzać ów sukces sprzedaży
      przemocy i nienawiści na ekranie. Tylko co się dzieje z nami? Co się dzieje z
      widzami? Czy nie słuchając swoich autorytetów takich jak Ksiądz Adam Boniecki,
      Adam Hanuszkiewicz, czy profesor Stróżewski - wybierzemy się z ciekawości do
      kina?

      Ważne abyśmy dzisiaj tworzyli kulturę wolną od negatywnych nastawień i
      stereotypów. Wolną od perwersyjnie dokonywanego w filmie rozróżniania dobra i
      zła. Wartością naszej kultury jest zrozumienie i tolerancja, nie zaś potępienie
      i nienawiść. Przypisywanie zła konkretnym osobom nie znajduje oparcia w
      dzisiejszym rozumieniu człowieka i relacji społecznych. Nie można pomijać
      faktu, że pragnąc śmierci Chrystusa, najwyższy kapłan również miał swoje
      uzasadnione racje - co zauważył przecież profesor Stróżewski.

      Ostatecznie w obliczu "Pasji", powinniśmy dać wyraz postawie pełnej szacunku
      dla współczesnej laickiej cywilizacji zachodniej i jej wartości. Nie powinniśmy
      ulegać szeroko zakrojonej kampanii mediów, zmierzającej do zapełnienia kin -
      łaknącym krwi i agresji - tłumem. Wypaczone opowieści z przeszłości, tyleż
      archaiczne co nieprawdziwe, nie mają przecież dzisiaj już mocy sprawczej i
      odchodzą w niepamięć pełną agresji, nietolerancji i nienawiści.

      Skoro mimo wszystko film dopuszczono do rozpowszechniania, nie budźmy demonów
      przeszłości, uczestnicząc w tym - artystycznie nieudanym, historycznie
      wypaczonym i kulturowo nam obcym - widowisku.

      Komentator39
      • homosovieticus http://film.onet.pl/F,9492,875929,wiadomosci.html 05.03.04, 03:27
Inne wątki na temat:
Pełna wersja