homosovieticus 28.02.04, 08:29 Bardzo proszę ,żeby w tym watku wpisywać wszystko o filmie Gibsona pod warunkiem,że samemu sie go widziało.W Polsce od 5-tego marca ma byc na ekranach kin i kin domowych. Ocenmy ten głosny film sami. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
basia.basia I jakie wrażenia masz? 28.02.04, 10:45 homosovieticus napisał: > Bardzo proszę ,żeby w tym watku wpisywać wszystko o filmie Gibsona pod > warunkiem,że samemu sie go widziało.W Polsce od 5-tego marca ma byc na > ekranach kin i kin domowych. > Ocenmy ten głosny film sami. Ja się naczytałam i widziałam zwiastun w tv. Nie pójdę na to, bo bym musiała siedzieć w kinie z zamkniętymi oczami i zatkanymi uszami. Nie dam rady:( Odpowiedz Link Zgłoś
goniacy.pielegniarz Re: I jakie wrażenia masz? 28.02.04, 11:03 Właśnie Homo, opisz wrażenia po filmie. Ja się zastanawiam, czy iść na to i chciałbym właśnie usłyszeć coś o filmie. Ale w większości źródeł, skąd dochodzą do mnie jakieś głosy, prawie wszystko się skupia na kwestii politycznej w wiadomym temacie, który mnie tutaj najmniej interesuje. Napisz coś o samym filmie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wartburg Re: I jakie wrażenia masz? IP: *.b.dial.de.ignite.net 28.02.04, 13:45 Ja wcale nie mam zamiaru oglądąć tego filmu. Tyle już było takich nadmuchanych superprodukcji, o których z góry wszystko było wiadomo. Szkoda pieniędzy na biltet. Wystarczy mi, śe widziałem parę razy Gibsona. Ta twarzyczka mówi sama za siebie. Trzeciorzędny aktor hollywoodzkiego kina akcji, we własnym pojęciu pewnie wciąż nieodkryty, z przerostem ambicji. Z fragmentow pokazywanych w TV nie trudno się zorientować, że Gibson wziął udział w wyścigu mającym na celu straszenie publiczności, nazywanym także kinem horroru. Jeszcze więcej okrucieństwa, jeszcze więcej krwi, lęku i obrzydzenia, bo to się ponoć najlepiej sprzedaje. Dziękuję. Za dużo już tego gówna się naoglądałem, żeby mieć złudzenia, że to będzie inne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uczeń Tyma Oto cały wartburg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 16:09 Gość portalu: wartburg napisał: > Za dużo już tego gówna się naoglądałem A wydawałoby się, że taki zatroskany o piękną polszczyznę. Drugi Miodek, choć bez prof. Przy okazji zlekceważył autora wątku, który prosił, aby zabierali głos jedynie ci, co oglądali film. A w innym miejscu zachwyca się felietonami Tyma. Myślałby kto, że szczerze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bratek o filmie IP: *.biaman.pl 28.02.04, 17:52 To, że ktoś zlekceważył prośbę autora wątku, zasługuje tylko na pochwałę. Wartburg przynajmniej przedstawił opinię, autor wątku nie potrafił. Swoją drogą, deklaruję, że chętnie obejrzę ten film. Nie oglądałem żadnych zwiastunów, ale bardzo lubię Mela Gibsona i obejrzę film choćby z tego powodu. To zupełnie przyzwoity autor i Wartburg się myli nazywając go trzeciorzędnym aktorzyną. Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: o filmie 28.02.04, 17:55 Gość portalu: bratek napisał(a): > To zupełnie przyzwoity autor i Wartburg się myli nazywając go trzeciorzędnym > aktorzyną. Cześć Cieszę się, że to napisałeś, bo widziałam Gibsona w roli Hamleta i był napawdę dobry - tak jak cały film zresztą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b cześć IP: *.biaman.pl 28.02.04, 18:00 Wiesz, to miejsce nie nadaje się na poważną dyskusję. Z jednej strony homcio, z drugiej ten cham z neoplusa. Wyraźne pokrewieństwo dusz. Nie chce mi się tutaj gadać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szczerze Wypsło się? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 18:10 Gość portalu: b napisał(a): > Wiesz, to miejsce nie nadaje się na poważną dyskusję. Z jednej strony homcio, z > > drugiej ten cham z neoplusa. Wyraźne pokrewieństwo dusz. Nie chce mi się tutaj > gadać. I słusznie! Proponuję stworzyć sobie własne forum, w którym wszyscy będziecie sobie nawzajem tyłki lizać (też pokrewieństwo, choć z duchem niewiele ma wspólnego). Szczerość za szczerość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Człowiek z kasą Re: cześć, czołem Witam serdecznie :)) IP: *.gdynia.mm.pl 29.02.04, 13:53 Gość portalu: b napisał(a): > Wiesz, to miejsce nie nadaje się na poważną dyskusję. Z jednej strony homcio, z > > drugiej ten cham z neoplusa. Wyraźne pokrewieństwo dusz. Nie chce mi się tutaj > gadać Witam! wieki całe Pana nie widziałem, ciszę sie bo widzę ,że humor dopisuje a forma jak u Małysza, nie, nie jak ostatnio,ale jak przedtem,proponuję, siadźmy sobie tu z boku, bo sprawe ważną mam do omowienia. Prosze sobie wyobraźic ,że niejaki Lew R. tak, tak, to ten, zwrócił sie do mnie z propozycja nakrecenia "Pasji" wg.ludzi niewierzacych, albo... stojacych od wiary daleko. Nie mam pojecia do kogo sie zwrócić.Pomyśłałem o Panu bo zna pan tu wszystkich prawie a sam też z pewna rezerwą odnosi sie do tematu śmierci i męki Jezusa. Czy mam kontynuowac? czy tez zupełnie to Pana nie interesuje? Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: cześć, czołem Witam serdecznie :)) 07.03.04, 04:39 Gość portalu: Człowiek z kasą napisał(a): > Gość portalu: b napisał(a): > > > Wiesz, to miejsce nie nadaje się na poważną dyskusję. Z jednej strony homc > io, > z > > > > drugiej ten cham z neoplusa. Wyraźne pokrewieństwo dusz. Nie chce mi się > tutaj > > gadać > Witam! > wieki całe Pana nie widziałem, ciszę sie bo widzę ,że humor dopisuje a forma > jak u Małysza, nie, nie jak ostatnio,ale jak przedtem,proponuję, > siadźmy sobie tu z boku, bo sprawe ważną mam do omowienia. > Prosze sobie wyobraźic ,że niejaki Lew R. tak, tak, to ten, zwrócił sie do mnie > > z propozycja nakrecenia "Pasji" wg.ludzi niewierzacych, albo... stojacych od > wiary daleko. Nie mam pojecia do kogo sie zwrócić.Pomyśłałem o Panu bo zna pan > tu wszystkich prawie a sam też z pewna rezerwą odnosi sie do tematu śmierci i > męki Jezusa. > Czy mam kontynuowac? czy tez zupełnie to Pana nie interesuje? -------------------------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wartburg Re: o filmie IP: *.b.dial.de.ignite.net 28.02.04, 18:37 Gość portalu: bratek napisał: > To, że ktoś zlekceważył prośbę autora wątku, zasługuje tylko na pochwałę. > Wartburg przynajmniej przedstawił opinię, autor wątku nie potrafił. > Swoją drogą, deklaruję, że chętnie obejrzę ten film. Nie oglądałem żadnych > zwiastunów, ale bardzo lubię Mela Gibsona i obejrzę film choćby z tego powodu. > To zupełnie przyzwoity autor i Wartburg się myli nazywając go trzeciorzędnym > aktorzyną. Widziałem parę filmów z Gibsonem, które zapisały mi się w pamięci jako durne. Większość kina akcji jest taka nawiasem mówiąc. Na tym gatunku Gibson się wychował. Kino obliczone na efekt, na szok. Im głośniej i straszniej i im więcej czerwonej farby, tym większa pewność, że widzowie będą ciągnęli do kina jak ćmy do światła. Masowa publiczność chce, żeby ją straszyć i szokować i nie trzeba być wybitnym filmowcem, żeby ten cel osiągnąć. Gibson jest tego najlepszym przykładem. Taki szczegół, Bratku. Pierwszy raz zwróciłem na G. uwagę cztery lata temu w Monachium. Poznałem tam niemiecką dziennikarkę. Przyjechała właśnie ze Stanów. W jej pokoju pełno było plakatów Gibsona, które ze sobą przywiozła. Była dość sympatyczna, ale nie mogłem się powstrzymać się od kąśliwej uwagi, że ten facet przypomina mi G.W. Busha. Oczywiście podpadłem jej... Ale teraz na serio. Widziałem fragmenty "Pasji" i już wiem, że oglądanie tego filmu to strata czasu. Mam na myśli nie tyle zawartość (czytałem już parę relacji osób, które ten film widziały i wszystkie są zgodne, że zawartości w nim nie ma prawie wcale), co formę. Kolejny faza rozwoju gatunku filmowego (co też nie jest wcale takie pewne) w kierunku, który mnie akurat nie interesuje. Dlaczego? Bo już teraz widzę, że Gibson jest prymitywnym ćwokiem. Stara się osiągnąć swój cel chwytając się za maczugę i niczym osobnik z epoki kamienia łupanego waląc nią widzów po głowach. Z takimi mistrzami gatunku jak Hitchcock, Kubrick albo Polański to kino nie ma i nie może mieć nic wspólnego. To po prostu nie ta klasa. Ciekaw jestem, co powiesz, po obejrzeniu tego filmu, choć wydaje mi się, że wiem to już teraz. Że powiesz dokładnie to samo, co ja teraz mówię pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b o filmie znów IP: *.biaman.pl 28.02.04, 19:06 Nie zamierzam bronić Gibsona mężną piersią ani szlachetnym sercem. Nie zależy mi na nim aż tak bardzo, nawet nie widziałem filmu, o którym wspomina Basia. Widziałem kilka filmów hollywoodzkich, zupełnie udanych moim zdaniem, np. "Okup" czy "Bunt na Bounty". Nie wspominając o "Braveheart", które w swojej kategorii nie ma chyba równych (nawiasem mówić, nasz "wyjadacz" Hoffman mógłby się uczyć od Gibsona robić fimy historyczne - a to był zdaje się debiut Mela). Żaden z tych filmów nie jest dziełem, które umieściłbym w pierwszej setce czy dwusetce swoich ulubionych filmów, ale to nie znaczy, że to jest głupie kino kopane, siekane czy rąbane. Chyba mylisz Gibsona z S. Seagelem czy Chuckiem Norrisem - w przypadku Chucka określenie "ćwok" bybłoby jak najbardziej wskazane. Te filmy, które wymieniłem akurat wyróżniają sie w gatunku kina akcji (za którym też nie przepadam) - bo nie polegają na używaniu obfitych ilości czerwonej farby czy zastępowaniu sensu efektem. Wydaje mi się, że bardzo niesprawiedliwie oceniasz Gibsona. To, że Gibson to nie jest klasa Polańskiego czy Hitchcocka, jest jakby oczywiste. Ale tym argumentem można załatwić 95 procent reżyserów. No i muszę zaprotestować wobec Twojej prowokacji z Dubyą. Porównywanie do Dubyi musi być obraźliwe niemal dla każdego. Do wyjątków, które takie porównanie poczytałyby sobie za zaszczyt, należy Maciuś z Nowego Jorku, ale to też jakby oczywiste. Gdyby Gibson miał zająć miejsce Dubyi, Ameryka z pewnością by na tym skorzystała :) Ostatnio obejrzałem sobie ponownie dwa filmy Jarmuscha: "Down by Law" i "Night on Earth" - po mniej więcej 15 latach od "pierwszego razu". Dużo frajdy - to oczywiście inna sztuka niż Gibson. Serwus. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wartburg ślepa uliczka IP: *.b.dial.de.ignite.net 28.02.04, 19:31 Gość portalu: b napisał(a): > Nie zamierzam bronić Gibsona mężną piersią ani szlachetnym sercem. Nie zależy > mi na nim aż tak bardzo, nawet nie widziałem filmu, o którym wspomina Basia. > Widziałem kilka filmów hollywoodzkich, zupełnie udanych moim zdaniem, > np. "Okup" czy "Bunt na Bounty". Nie wspominając o "Braveheart", które w swojej > > kategorii nie ma chyba równych (nawiasem mówić, nasz "wyjadacz" Hoffman mógłby > się uczyć od Gibsona robić fimy historyczne - a to był zdaje się debiut Mela). > Żaden z tych filmów nie jest dziełem, które umieściłbym w pierwszej setce czy > dwusetce swoich ulubionych filmów, ale to nie znaczy, że to jest głupie kino > kopane, siekane czy rąbane. Chyba mylisz Gibsona z S. Seagelem czy Chuckiem > Norrisem - w przypadku Chucka określenie "ćwok" bybłoby jak najbardziej > wskazane. Te filmy, które wymieniłem akurat wyróżniają sie w gatunku kina > akcji (za którym też nie przepadam) - bo nie polegają na używaniu obfitych > ilości czerwonej farby czy zastępowaniu sensu efektem. Wydaje mi się, że bardzo > > niesprawiedliwie oceniasz Gibsona. > To, że Gibson to nie jest klasa Polańskiego czy Hitchcocka, jest jakby > oczywiste. Ale tym argumentem można załatwić 95 procent reżyserów. > > No i muszę zaprotestować wobec Twojej prowokacji z Dubyą. Porównywanie do Dubyi > > musi być obraźliwe niemal dla każdego. Do wyjątków, które takie porównanie > poczytałyby sobie za zaszczyt, należy Maciuś z Nowego Jorku, ale to też jakby > oczywiste. Gdyby Gibson miał zająć miejsce Dubyi, Ameryka z pewnością by na > tym skorzystała :) > > Ostatnio obejrzałem sobie ponownie dwa filmy Jarmuscha: "Down by Law" i "Night > on Earth" - po mniej więcej 15 latach od "pierwszego razu". Dużo frajdy - to > oczywiście inna sztuka niż Gibson. > > Serwus. No dobra. Tych filmów, które Ty wymieniasz, nie widziałem, więc może jestem niesprawiedliwy. Ale czy nie debiutował w "Mad Maksie"? Ten film miał wielu wyznawców, ale ja sie do nich nie zaliczam. Nieco inne kino akcji, ale jednak kino akcji. Widziałem parę jeszcze filmików (nigdy do końca), jakichś komedyjek z częstym mordobiciem i wyrobiłem sobie na jego temat jak najgorsze zdanie. Choć jak sam pewnie widzisz, jestem zdaje się uprzedzony. Ta cała historia z "Pasją" wydaje mi się b. dziwna... Nigdy nie cierpiałem tzw. horrorów, nawet Peckinpahowi mam to grzebanie się we krwi i ludzkich szczątkach za złe. Dla mnie to jest jakaś ślepa uliczka kina i z tego, co zdołałem się zorientować, Gibson idzie w tym kierunku. Dlatego nie mam zamiaru tego oglądać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b Hale Berry IP: *.biaman.pl 28.02.04, 21:10 Pewnie masz rację co do "Mad Maxa". Ja akurat nie miałem najmniejszej ochoty tego oglądać. Ale to chyba były początki MG. Anyway, pare dni temu widziałem "Lost in translation". To była duża przyjemność. Bardzo duża. Zwłaszcza że poprzedniego dnia mi odbiło i wybrałem sie na "Gotykę" z Hale Berry. Idiotyczny schematyczny horror z pozorami kina ambitnego. Wyszedłem z kina zażenowany, że jeszcze takie gnioty się produkuje. Więc film Sofii Coppoli następnego dnia był jak zbawienie. Słyszałeś? Widziałeś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wartburg Re: Hale Berry IP: *.b.dial.de.ignite.net 29.02.04, 11:31 Gość portalu: b napisał(a): > Pewnie masz rację co do "Mad Maxa". Ja akurat nie miałem najmniejszej ochoty > tego oglądać. Ale to chyba były początki MG. > Anyway, pare dni temu widziałem "Lost in translation". To była duża > przyjemność. Bardzo duża. Zwłaszcza że poprzedniego dnia mi odbiło i wybrałem > sie na "Gotykę" z Hale Berry. Idiotyczny schematyczny horror z pozorami kina > ambitnego. Wyszedłem z kina zażenowany, że jeszcze takie gnioty się produkuje. > Więc film Sofii Coppoli następnego dnia był jak zbawienie. Słyszałeś? Widziałeś ? O "Lost in Translation" słyszałem dobre rzeczy i jak będę miał okazję, to postaram się zobaczyć. Jeśli zaś chodzi o "Gotykę", to pojęcia nie mam, co to może być. Był kiedyś taki film "Gothic" o romantycznym Byronie Kena Russela, ale to chyba nie to... P.S. Jeżeli jest jakiś powód, żeby wybrać się na "Pasję", to chyba wyłącznie poznawczo-socjologicny. Żeby przyjrzeć się temu, co się dzieje na widowni. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b kreacje Hale Berry IP: *.biaman.pl 29.02.04, 11:36 "Gotyka" weszła na ekrany niedawno. W zupełnie niepotrzebnej rólce gra tam Robert Downej Junior, skądinąd znakomity aktor. Ale nie będę Ci opowiadał o filmie - to naprawdę koszmarny gniot. Przeczytałem recenzję Hennelowej nt. "Pasji" i zaczynam się poważnie zastanawiać, czy warto wydawać kilkanaście złotych na bilet. Jedna wpadka miesięcznie ("Gotyka") chyba wystarczy. Hale Berry to gwiazdka z Jamajki lub okolic, która grała w jednym z ostatnich Bondów. Tyle że w Bondzie była dużo lepsza, ponieważ przez większość czasu występowała w bikini. Niestety, twórcy "Gotyki" nie zdecydowali się na powtórzenie tego chwytu, stąd rola HB w "G" znacznie słabsza niż poprzednia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wartburg jarmarczne kino grozy IP: *.b.dial.de.ignite.net 29.02.04, 12:03 Gość portalu: b napisał(a): > "Gotyka" weszła na ekrany niedawno. W zupełnie niepotrzebnej rólce gra tam > Robert Downej Junior, skądinąd znakomity aktor. Ale nie będę Ci opowiadał o > filmie - to naprawdę koszmarny gniot. > Przeczytałem recenzję Hennelowej nt. "Pasji" i zaczynam się poważnie > zastanawiać, czy warto wydawać kilkanaście złotych na bilet. Jedna wpadka > miesięcznie ("Gotyka") chyba wystarczy. Mnie się wydaje, że pasja ma dużo wpólnego z rozwojem gatunku filmowego, który nazwałbym jarmarcznym. Jest to kino efektów. Nie podejrzewam, żeby Gibson miał cokolwiek do powiedzenia. To nie ten człowiek. Gibson zmajstrował opowieść za 15 milionów dolarow koncentrując się na dostępnych obecnie efektach kina grozy. Ma to dużo wspólnego ze stanem umysłów naszej cywilizacji, w której okrucieństwo, przemoc i gwałt znane są najczęściej jedynie z drugiej ręki - to znaczy z ekranu. Kino grozy wykorzystuje to dla swoich jarmarcznych, czytaj - komercyjnych celów i przybliża widzowi to, co budzi jego największy sprzeciw. Z jednej strony budzi sprzeciw, a z drugiej pociąga. Instynktowną reakcja homo sapiens jest poznanie tego, co budzi jego lęk. > Kiedyś było inaczej. Okrucieństwo drogi krzyżowej było zrozumiałe dla większości wyznawców Chrystusa, ponieważ znali je z bezpośredniego doświadczenia. Dzisiaj potrzebują do tego kina grozy. I to jest chyba w tej sprawie najbardziej perwersyjne... Niedzielna wizyta z całą rodziną w kinie na Gibsonie może stać się podobnym przeżyciem, co zapierająca dech w piersiach jazda z góry na dół na "rollercoasterze" w pobliskim parku rozrywki. > Hale Berry to gwiazdka z Jamajki lub okolic, która grała w jednym z ostatnich > Bondów. Tyle że w Bondzie była dużo lepsza, ponieważ przez większość czasu > występowała w bikini. Niestety, twórcy "Gotyki" nie zdecydowali się na > powtórzenie tego chwytu, dobre:) stąd rola HB w "G" znacznie słabsza niż poprzednia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b Re: jarmarczne kino grozy IP: *.biaman.pl 29.02.04, 12:15 Jasne, widzę ten sam problem, o którym piszesz. Po obejrzeniu "Braveheart" miałem jednak nadzieję, że i w tym filmie Gibson jakoś uniknie efekciarstwa. "Braveheart" bowiem, choć oczywiście drogi i widowiskowy, był bardzo dobrym filmem przygodowym (powtarzam, Hoffman ze swoim "Ogniem i mieczem" powinien sie gdzieś bardzo głęboko schować po obejrzeniu "Walecznego serca"). Myślę, że udało się MG wykorzystać przezroczysty hollywoodzki sposób opowiadania do dostarczenia uczciwej rozrywki. Ale "Pasja" rzeczywiście musi budzić podejrzenia: jak można opowiadać o Chrystusie za 15 milionów dolarów w rytmie dokręcania śrub i rwania mięśni? Cholera, chyba już jestem przekonany, żeby nie oglądać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b kino święte IP: *.biaman.pl 29.02.04, 12:18 Niedzielna wizyta z całą rodziną w kinie na Gibsonie może stać się podobnym przeżyciem,.... Najlepiej jeszcze, gdyby to była wizyta po odbyciu mszy świętej. Dwa w jednym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sosnowa igiełka mętlik IP: *.biaman.pl 01.03.04, 15:02 Patrz, Wartburg, co znowu znalazłem: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11074481 Widzisz, moje wątpliwości biorą się stąd, że Mel Gibson to jednak nie Sylvester Stalone, który planuje remake "Pancernika Potiomkina". W tym wypadku z góry wiadomo, że wyjdzie kicha, w wypadku MG można mieć nadzieje, że się starał. Chociaż jak się poczyta Hennelową, to "Pasji" się odechciewa. No i tak. Tymczasem mój problem musi pozostać w zawieszeniu: chwilowo nie mam tych kilkunastu zł na bilet :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wartburg Re: mętlik IP: *.b.dial.de.ignite.net 01.03.04, 16:33 Gość portalu: sosnowa igiełka napisał(a): > Patrz, Wartburg, co znowu znalazłem: > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11074481 > Widzisz, moje wątpliwości biorą się stąd, że Mel Gibson to jednak nie Sylvester > > Stalone, który planuje remake "Pancernika Potiomkina". W tym wypadku z góry > wiadomo, że wyjdzie kicha, w wypadku MG można mieć nadzieje, że się starał. > Chociaż jak się poczyta Hennelową, to "Pasji" się odechciewa. No i tak. > > Tymczasem mój problem musi pozostać w zawieszeniu: chwilowo nie mam tych > kilkunastu zł na bilet :) Dzięki za link, ale czytałem to już wcześniej. Własnie słucham radia Watykan, gdzie Ksiądz Profesor Waldermar Chrostowski (ten sam) nawołuje słuchaczy, żeby wybrali się na "Pasję" ze względu na realizm "niewątpliwie artystyczny" tego filmu. Teraz to już się chyba nie wymigasz. Urządź sobie głodówkę i wtedy starczy Ci na bilet :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sosnowa igiełka and so it goes IP: *.biaman.pl 01.03.04, 16:49 :) no dobra, złośliwcze. Na początek zacznę odkładać na nowy film Bertolucciego. Albo wybiorę się jeszcze raz na Coppolę. Tak, to dobry pomysł. Pozdrawiam! p.s. Homek z Gdyni jest łatwy do rozszyfrowania: rzuca od czasu jakiegeś encyklopedyczne info o tym czy innym filozofie, zaczyna banalne dyskusje typu "kto jest winny zamordowania Popiełuszki", a gdy zauważy kogoś bardziej od niego wyrafinowanego, zaczyna strzelać z grubej rury. Ambitny chłopak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wartburg ryba IP: *.b.dial.de.ignite.net 01.03.04, 17:08 Gość portalu: sosnowa igiełka napisał(a): > > p.s. Homek z Gdyni jest łatwy do rozszyfrowania: rzuca od czasu jakiegeś > encyklopedyczne info o tym czy innym filozofie, zaczyna banalne dyskusje > typu "kto jest winny zamordowania Popiełuszki", a gdy zauważy kogoś bardziej od > > niego wyrafinowanego, zaczyna strzelać z grubej rury. Ambitny chłopak. To jest forum. Tutaj każdy może. Zabronisz mu? Jesli o mnie chodzi, to trzymam się zasady najskładniej chyba przedstawionej w jednym z zapomnianych już pewnie opowiadań Kundery "Edward i Bóg". Czytałeś to może? Mam na mysli rozmowę tytułowego bohatera ze starszym bratem oportunistą, który unika konfrontacji z idiotyzmami jedynej słusznej ideologii i tak wykłada swoją filozofię życiową Edwardowi. "Jeżeli podejdzie do mnie wariat i będzie mnie przekonywać, że jest rybą, to przecież nie będę z nim dyskutował. Wolę powiedzieć mu, zgadza się, jest pan rybą, byle tylko zostawił mnie w spokoju. Każda próba wejścia w spór z kimś, kto uważa, że jest rybą, jest stratą czasu, a poza tym sam możesz stać się takim samym idiotą jak on". pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homoś Re: wartburg IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 17:13 Gość portalu: wartburg napisał(a): > Jesli o mnie chodzi, to trzymam się zasady najskładniej chyba przedstawionej w > jednym z zapomnianych już pewnie opowiadań Kundery "Edward i Bóg". Czytałeś to > > może? Mam na mysli rozmowę tytułowego bohatera ze starszym bratem oportunistą, > > który unika konfrontacji z idiotyzmami jedynej słusznej ideologii i tak wykłada > > swoją filozofię życiową Edwardowi. "Jeżeli podejdzie do mnie wariat i będzie > mnie przekonywać, że jest rybą, to przecież nie będę z nim dyskutował. Wolę > powiedzieć mu, zgadza się, jest pan rybą, byle tylko zostawił mnie w spokoju. > Każda próba wejścia w spór z kimś, kto uważa, że jest rybą, jest stratą czasu, > a poza tym sam możesz stać się takim samym idiotą jak on". > > pozdrawiam A jeżeli mówi ,że jest wartburgiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: si Re: ryba IP: *.biaman.pl 01.03.04, 17:14 Oczywiście nie zabronię, nawet o tym nie myślałem. Tak samo jeśli będzie chciał pomazać sobie ściany w toalecie miejskiej, też mu nie zabronię (choć za to należałaby się jakaś grzywna). Opowiadania nie znam, ale cytat znakomity. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wartburg Chińczycy IP: *.b.dial.de.ignite.net 01.03.04, 17:26 Gość portalu: si napisał(a): > Opowiadania nie znam, ale cytat znakomity. Też tak uważam. To zdaje się jest parafraza jakiegoś chińskiego przysłowia. A Chińczycy, wiadomo... nie w ciemię bici :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homoś Re: Chińczycy tak mowią na przykład... IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 17:37 Gość portalu: wartburg napisał(a): > Gość portalu: si napisał(a): > > > Opowiadania nie znam, ale cytat znakomity. > > Też tak uważam. To zdaje się jest parafraza jakiegoś chińskiego przysłowia. A > Chińczycy, wiadomo... nie w ciemię bici :) "Kiedy w spokojmych czasach nie pali się Buddzie trociczek, to w chwilach niebezpieczenstwa łapie się Buddę za nogę." zapiszcie sobie na ścianie, wyrafinowani w pysze. Homoś :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homoś sapere aude bo na nic wyrafinowanie Twoje IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 17:25 Gość portalu: sosnowa igiełka napisał(a): > :) no dobra, złośliwcze. Na początek zacznę odkładać na nowy film > Bertolucciego. Albo wybiorę się jeszcze raz na Coppolę. Tak, to dobry pomysł. > Pozdrawiam! > > p.s. Homek z Gdyni jest łatwy do rozszyfrowania: rzuca od czasu jakiegeś > encyklopedyczne info o tym czy innym filozofie, zaczyna banalne dyskusje > typu "kto jest winny zamordowania Popiełuszki", a gdy zauważy kogoś bardziej od > > niego wyrafinowanego, zaczyna strzelać z grubej rury. Ambitny chłopak. Jak pamietam sosnowa igiełka jest czescią kwiatu sosny. Kwiatem jest też bratek.Ten sam, ktory na samym poczatku moich "wystepow forumowych" - po jakiejś wymianie zdań, oswiadczył, że jest moim wrogiem.Odpowiedziałem, że z wrogami sobie poradzę.Ale z wyrafinowanemi to chyba nie.Ani słowa o nich nie ma w encyklopediach. Istnieją widocznie tylko na forum Kraj.Do wołu z grubej rury strzelamy.Jak Ojcowie nasi. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Re: jarmarczne kino grozy IP: 67.131.131.* 03.03.04, 17:13 No to jezeli zamierzasz zobaczyc ten film i go zobaczysz to chyba sie rozczarujesz. Efektow specjalnych mozesz doliczyc sie w tym filmie na palcach jednej reki. Chyba nie zaliczysz charaktreryzacji do efektow specjalnych? Film jest ukazany bardzo realistycznie. Jako takich efektow specjalnych w nim nie ma, a jak juz sie pojawi to tylko dla lepszego zobrazowania... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Re: kreacje Hale Berry IP: 67.131.131.* 03.03.04, 17:06 Zapewniam cie ze film "Pasja" nie jest nawet w najmniejszym stopniu przereklamowany. Zreszta o jakiej my reklamie mozemy tutaj mowic. Jak juz gdzies wspomnialem i nie tylko ja, najlepsza reklame filmowi dali sami Zydzi. Widzialem ten film i nic mnie w nim nie rozczarowalo. Obraz zostal tak opracowany, zeby jak najwierniej przedstawic te wydarzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
heretykkk kreacje 03.03.04, 18:59 Co to znaczy "najwierniej"? Zgodnie z rzeczywistością??? Rzeczywistością czego? Biblii? Tej czy innej Ewangelii? Rzeczywistością naszych wyobrażeń, jak "było naprawdę"? Rzeczywistością historyczną?? Ty wiesz, jak było naprawdę? Ktoś mądry napisał, że wszelkie opowiadanie historii to jest mitologizowanie, ponieważ my po prostu mamy dostęp tylko i wyłącznie do naszej własnej percepcji i naszych wyobrażeń i oczekiwań, które nakładamy na minione zdarzenia. Możemy tylko snuć przypuszczenia, jak to było naprawdę. Chyba że miałeś na myśli "najwierniej", czyli najbardziej zgodnie z jakąś wiarą. Tak czy owak, nie o tym ta rozmowa się toczy. Chodzi o to, czy to może być dobry film czy nie, a nie czy jest anty czy prosemicki lub czy jest wierny "rzeczywistości" lub nie. Niektórzy traktują kino jak sztukę (ja się do nich zaliczam), a w związku z tym do obrazów filmowych przykładają kryteria artystyczne, a nie ideologiczne, religijne czy polityczne. Co nie znaczy, że film religijny lub polityczny nie może być arcydziełem. Tyle że arcydzieła nie zmierzysz szukając odpowiedzi na pytanie "na ile film opowiada "prawdziwe" ostatnie 12 godzin z życia Chrystusa?", bo to jest zadanie beznadziejne, czyli niemożliwe do wykonania. Myślę, że podstawowy problem w "sporze" o "Pasję" polega na tym, czy po Robercie Bressonie artysta taki jak Mel Gibson jest w stanie powiedzieć coś odkrywczego na temat wiary (chrześcijańskiej). Wartburg, mój przyjaciel, uważa, że nie. Obawiam się, że ma rację. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: weźtus Re: I jakie wrażenia masz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 16:10 Wartburg jesteś klasycznym przykładem typa w gnojówce .Osrać ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: love Re: I jakie wrażenia masz? IP: *.rasserver.net 29.02.04, 18:03 Baska, odrzucasz cos nie wiedzac nawet ze moze to doswiadczenie wzbogacic twoja dusze. szkoda ze jestes przepojona nienawiscia do Jezusa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tak jest! Re: I jakie wrażenia masz? IP: *.biaman.pl 29.02.04, 18:05 :)) piękne! Basiu, obejrzyj sobie rozszarpywanie członków, a nienawiść Twoja zmieni się w miłość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tak czuję Zbyt daleko idące wnioski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.04, 21:24 Gość portalu: love napisał(a): > szkoda ze jestes przepojona nienawiscia do Jezusa. Mocne słowa. Jestem przekonany, że w tym konkretnym przypadku krzywdzące i nieprawdziwe. Inaczej odczytuję zachowanie i słowa części dyskutantów, bez względu na ich stosunek do Jezusa. Wszystkich, którzy deklarują, że nie będą oglądać tego filmu - bez względu na podawane motywy - łączy głęboki lęk. Lęk, być może nie do końca uświadomiony, przed skutkami jego obejrzenia. Lęk, że moje życie nie będzie mogło już być takim, jak dotąd. Lęk, że będę musiał podjąć decyzję. Dokonać wyboru pomiędzy dobrem i złem. Bardzo często unikamy tego wyboru. Ten film zmusza nas do refleksji i do działania. Dlatego wielu z nas boi się tego filmu, woli trwać w dotychczasowym, beztroskim życiu. Pomimo, że Jezus powiedział "Nie lękajcie się". Odpowiedz Link Zgłoś
bratek4 lęk 29.02.04, 21:50 ...Wszystkich, którzy deklarują, że nie będą oglądać tego filmu - bez względu na podawane motywy - łączy głęboki lęk. Lęk, być może nie do końca uświadomiony, przed skutkami jego obejrzenia. Lęk, że moje życie nie będzie mogło już być takim, jak dotąd. Lęk, że będę musiał podjąć decyzję.... Guzik! Jedyny lęk, jaki odczuwam, to przed utratą kilkunastu złoty i zmarnowaniem dwóch godzin czasu. Moje życie nie ulega drastycznym zmianom nawet po najgorszych gniotach, co najwyżej przez kilka godzin mam bóle żołądka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tak czuję nadal metamorfoza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.04, 23:18 bratek4 napisał: > Guzik! Jedyny lęk, jaki odczuwam, to przed utratą kilkunastu złoty i > zmarnowaniem dwóch godzin czasu. Moje życie nie ulega drastycznym zmianom nawet > > po najgorszych gniotach, co najwyżej przez kilka godzin mam bóle żołądka. Radzę uważać na słowa, które się używa. Trochę to nie pasuje, gdy omc dr zmienia poglądy o 180 stopni w ciągu zaledwie kilku godzin. Jak to możliwe, że doceniany artysta nagle przemienia się w wyrobnika "najgorszych gniotów". W dodatku bez sprawdzenia, czy ów gniot jest rzeczywiście gniotem. Zaiste, zadziwiająca metamorfoza. Cieszy mnie, że gnioty nie mają większego wpływu na życie. A jak to jest w przypadku arcydzieł? Może jednak warto spróbować, nawet, gdyby bilet miał kosztować 30. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bratek Re: metamorfoza IP: *.biaman.pl 29.02.04, 23:30 Radzę uważać na słowa, które się używa. Trochę to nie pasuje, gdy omc dr zmienia poglądy o 180 stopni w ciągu zaledwie kilku godzin. Jak to możliwe, że doceniany artysta nagle przemienia się w wyrobnika "najgorszych gniotów". W dodatku bez sprawdzenia, czy ów gniot jest rzeczywiście gniotem. Zaiste, zadziwiająca metamorfoza. Byłaby, zaiste. Tyle że ta uwaga, omc dr, nie dotyczyłą Mela Gibsona ani jego filmu. Nic nie uprawnia do tego, żeby tak moje poprzednie zdanie zrozumieć. Arcydzieła odmieniają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tak czuję nadal wyjaśnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.04, 23:41 Gość portalu: bratek napisał(a): > Byłaby, zaiste. Tyle że ta uwaga, omc dr, nie dotyczyłą Mela Gibsona ani jego > filmu. Nic nie uprawnia do tego, żeby tak moje poprzednie zdanie zrozumieć. Oczywiście, przecież to nie Gibson zmienił poglądy. Omc dr to nie uwaga, a jedynie określnik osoby. Szanowny Pan był uprzejmy swego czasu o tym na forum pisać. Ja jedynie przywołałem pańskie słowa. > Arcydzieła odmieniają. Przynajmniej w tym jesteśmy zgodni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bratek Re: wyjaśnienie IP: *.biaman.pl 29.02.04, 23:47 Cóż to za strategia, żeby wmawiać komuś coś, czego nie powiedział? Gdzie tego uczą, omc dr (ja też tylko jako "określnika osoby" używam, czemu by nie?)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: to wiem Re: wyjaśnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.04, 23:57 Gość portalu: bratek napisał(a): > Cóż to za strategia, żeby wmawiać komuś coś, czego nie powiedział? Gdzie tego > uczą, omc dr (ja też tylko jako "określnika osoby" używam, czemu by nie?)? Nie mam czasu na wyszukiwanie. Jak narazie na pamięć nie narzekam. Za to Pan narzekał, że trudno pogodzić aktywność na forum z pisaniem pracy doktorskiej. Czyżbym się mylił. Może Basia będzie pomocna w przywołaniu przeszłości. I to by było na tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sosnowa igiełka uff IP: *.biaman.pl 01.03.04, 00:00 Albo sobie kpisz, albo naprawdę niewiele kumasz. Wmawiasz mi rzeczy, których nie powiedziałem o Gibsonie. Skoro uważasz, że jest fajnie zwracać się do mnie "omc dr", to ja uważam, że jest równie fajnie tak samo zwracać się do ciebie. To by było na tyle, omc dr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czlowiek z kasą :) Re:uff panowie mcdr nie przekomarzajcie się ludzie IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 00:09 czytaja i co sobie pomyslą o waszej znajomosci sztuki filmowej, sztuki która z definicji kina jest sztuką głównie OBRAZU! Wiem to od Lwa. ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: to wiem re: przekomarzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 00:43 Kto tu się przekomarza? Starałem się jedynie wyjaśnić kłującej igiełce, co wydawało mi się, wyjaśnienia nie wymaga. Wymagania rosną w miarę wykształcenia. Chyba będę musiał się poświęcić i pogrzebać w archiwum. Ale to przecież bez sensu - szkoda czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: człowiek z kasą :) Re: re: przekomarzanie IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 00:57 Gość portalu: to wiem napisał(a): > Kto tu się przekomarza? Starałem się jedynie wyjaśnić kłującej igiełce, co > wydawało mi się, wyjaśnienia nie wymaga. Wymagania rosną w miarę wykształcenia. > Chyba będę musiał się poświęcić i pogrzebać w archiwum. Ale to przecież bez > sensu - szkoda czasu. A film widziałeś? jesli tak , to w jednym zdaniu mozesz? -------------------------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pewność Re: przekomarzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 01:23 Gość portalu: człowiek z kasą :) napisał(a): > A film widziałeś? > jesli tak , to w jednym zdaniu mozesz? Nie. To wynika wprost z moich wcześniejszych wypowiedzi. Ale na pewno obejrzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Człowiek z kasą :) Re: przekomarzanie IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 01:27 Gość portalu: pewność napisał(a): > Gość portalu: człowiek z kasą :) napisał(a): > > > A film widziałeś? > > jesli tak , to w jednym zdaniu mozesz? > > Nie. To wynika wprost z moich wcześniejszych wypowiedzi. Ale na pewno obejrzę. Nie czytałem. Dobrze zrobisz. Dobranoc! :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawda Re: basiu.basiu! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 10:37 basiu.basiu! bardzo bardzo wielu ludzi jest wrażliwych na świecie czy wątpisz że Jezus też? a On nie powiedział, cytuję: "Nie pójdę na to, bo bym musiała siedzieć z zamkniętymi oczami i zatkanymi uszami. Nie dam rady" dla Niego to nawet nie było kino ani żadna fikcja często bronimy swojej wrażliwości jak gęsiej skórki... jak to mówi ksiądz Twardowski dla mnie ktoś kto nie idzie na ten film, nie uznaje również Ewangelii, nie uznaje całej tej Męki, że było Prawdą i Miłością dla mnie podjętą... Odpowiedz Link Zgłoś
heretykkk takie tam 02.03.04, 11:17 > dla mnie ktoś kto nie idzie na ten film, nie uznaje również Ewangelii, > nie uznaje całej tej Męki Dlaczego? , że było Prawdą i Miłością dla mnie podjętą... Co było? Szczerze: żadna męka dla Ciebie podjęta mnie nie obchodzi, ale dlaczego Basia ma oglądać film, który traktuje o Twojej Miłości? Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Opowiem o mioch wrażeniach tutaj 03.03.04, 19:48 basia.basia napisała: > homosovieticus napisał: > > > Bardzo proszę ,żeby w tym watku wpisywać wszystko o filmie Gibsona pod > > warunkiem,że samemu sie go widziało.W Polsce od 5-tego marca ma byc na > > ekranach kin i kin domowych. > > Ocenmy ten głosny film sami. Mąż mnie zaskoczył, chce iść:) Pójdziemy:) Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: Opowiem o mioch wrażeniach tutaj 03.03.04, 19:52 basia.basia napisała: > basia.basia napisała: > > > homosovieticus napisał: > > > > > Bardzo proszę ,żeby w tym watku wpisywać wszystko o filmie Gibsona po > d > > > warunkiem,że samemu sie go widziało.W Polsce od 5-tego marca ma byc n > a > > > ekranach kin i kin domowych. > > > Ocenmy ten głosny film sami. > > Mąż mnie zaskoczył, chce iść:) Pójdziemy:) Trzymam za słowo :) Odpowiedz Link Zgłoś
major.major.major obejrzałem pasję Małej Gosi 28.02.04, 16:13 polecam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: Obejrzałem "Pasję" Mela Gibsona i .. 28.02.04, 16:47 homosovieticus napisał: > Bardzo proszę ,żeby w tym watku wpisywać wszystko o filmie Gibsona pod > warunkiem,że samemu sie go widziało.W Polsce od 5-tego marca ma byc na > ekranach kin i kin domowych. > Ocenmy ten głosny film sami. Poszperałam i znalazłam coś takiego, co mówi o tym jak ja bym się czuła. Oczywiście, nie na 100%, bo z tą różnicą, że czułabym się tak jakby to mnie torturowano. Być może o to chodziło autorowi? Jak myślisz? To jest wstrząsająca opinia z forum TP: "Ja poszłam. Błąd. Od pewnej sceny przesiedziałam do końca schowana pod płaszczem i osaczona dzwiękiem tortur. Pomimo zakrytych oczu i uszu nie dało mi się uciec przed terrorem. Pomiędzy oddechami widziałam jak na ekranie fruwały kawałki ciała i ciekła krew – litrami. – W zwolnionym tempie. Scena za sceną pełne zbliżeń mięśni, które łamią się pod uderzeniami. Scena za sceną pełne oczekiwania na dźwięki „narzędzi 221; klaskających o ciało, dzwięki od których wciąż się wzdrygam. Ludzie mówią, że fizykalność tego filmu nie jest aż tak intensywna, że inne są dużo gorsze. Być może mają rację, ja nie jestem aż taką koneserką filmową by móc wyrazić opinię. Wiem tylko, że to kilkugodzinne bicie na ekranie jest zrobione w bardzo wyrafinowany sposób i z dużym „polotem. 221; Zarzuty o sadomasochizm nie są bezpodstawne. Poza męczarnią aktorzy grają marnie i jednakowo. Kaleczą łacinę tak bardzo, że jest zupełnie niezrozumiała. Aramejski zna 6 osób – żadna nie jest obecna. Widz zdany jest albo na pamięć albo na napisy. Obydwie metody wymagają skupienia, a ja nie mogę się skupić, zakryta płaszczem po uszy, z wypiekami na twarzy, trzęsącą ręką zakrywając usta słysze tylko jęk i widzę tylko fruwający krwawy pot. Ludzie piszą o tym jak to ich religia się odnowiła przez fakt obejrzenia tego filmu, a ja nie rozumiem w jakim celu mi tę jatkę pokazano. Nie ma ani momentu zastanowienia, ani chwili wytchnienia od tej bardzo wyrafinowanej męczarni w naturalistyczny (nie realistyczny) sposób chlustającej z ekranu. Nawet nie wiem, czy to był film o Jezusie. Wszystko co widziałam i słyszałam to mordowane ciało, zmasakrowana twarz. Wszystko mi było jedno czyje one są, chciałam tylko, żeby się skończło... Być może jestem przewrażliwiona na ból i okrucieństwo. Mój Boże! Czy można być przewrażliwionym na ból i okrucieństwo? Co Wielkanoc chodzę na Drogę Krzyżową do meksykańskiej dzielnicy. Występują w niej zwykli ludzie. Najmocniejszy chłopak w parafii niesie ciężki krzyż. Lokalni policjanci występują w roli strażnikow. Wojskowi grają rzymiańskich żołnierzy. W zeszłym roku kobieta, która straciła syna na wojnie zagrała Maryje. Szła cicho za Krzyżem nie podnosząc głowy. Nikt z naturszczaków nie jest prawdziwym aktorem. Mylą słowa. Potykają się w nieodpowiednich momentach. Chłopak grający Jezusa, który poci się bardzo i któremu ludzie z procesji podaja często wodę bojąc się że zemdleje, obciera sobie plecy od krzyża. Widać przez koszulę krople krwi. Maryja-Matka podaje przez kogoś papierową chustkę żeby mu położyli na plecach. Nie chowam głowy pod płaszcz. Nie muszę. Następnym razem pójdę szukać Boga w Kościele nie u Mela. ~Alicja, 2004-02-28 09:29" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Usłużny Ponad milion Polaków obejrzało juz "Pasję" IP: *.gdynia.mm.pl 16.03.04, 11:35 Pospolite ruszenie Znakomita passa "Pasji" Mela Gibsona w naszych kinach trwa. Po ostatnim weekendzie liczba widzów, którzy obejrzeli film Gibsona, przekroczyła milion. Aktualny wynik to: 1 mln 106 tys. osób. W Polsce "Pasja" weszła na ekrany 5 marca. Frekwencyjny sukces zapowiadał już "weekend otwarcia" i rezultat 339 tys. widzów po trzech pierwszych dniach wyświetlania. Szybko okazało się, że 85 kopii, które firma Monolith Film wprowadziła do obiegu, to za mało. Dystrybutor dokupił więc 15 kopii, pięć z nich trafiło do kin pod koniec ubiegłego tygodnia, czyli przed ostatnim "milionowym" weekendem. Zainteresowanie filmem jest ogromne. Tomasz Koć z Monolith Film mówi, że dziesięć dni, które wystarczyły "Pasji" do zgromadzenia ponadmilionowej widowni, to tempo rekordowe: - Osiągnięcie takiego wyniku było możliwe, ponieważ doszło do swoistego pospolitego ruszenia. Na "Pasję" poszli ludzie starsi, mieszkańcy małych miasteczek, a więc ci, którzy rzadko lub wcale nie chodzą do kina. Wyjątkowo zdarza się też, żeby wynik frekwencyjny osiągnięty został w połowie przez multipleksy, które znajdują się w dużych miastach, i przez tradycyjne, małe kina w mniejszych miejscowościach. Wszystkie seanse odbywają się przy pełnej widowni. Rano najwięcej jest grup szkolnych, w okolicach południa - seniorów i grup organizowanych np. przez zakłady pracy. Wieczorem przychodzą widzowie indywidualni. W promocję filmu zaangażowali się księża, którzy zachęcają do obejrzenia filmu, jest on też tematem rekolekcji wielkopostnych. Niespełna miesiąc, który pozostał jeszcze do Świąt Wielkanocnych, to z pewnością czas sprzyjający "Pasji". Reakcje widzów potwierdzają, że od dawna żaden film, w równym stopniu jak obraz Gibsona, nie zasługiwał na określenie: kino religijne. Według optymistycznych szacunków polskiego dystrybutora, do Wielkanocy "Pasję" mogą zobaczyć nawet dwa miliony Polaków. Nie zapominajmy jednak, że filmowa "Pasja" to przedsięwzięcie komercyjne. Dla widzów wielkie duchowe przeżycie, a dla producenta - ogromne dochody. W miniony weekend w USA film zarobił 31,7 miliona dolarów i po niecałych trzech tygodniach wyświetlania ma już na koncie 264 mln dolarów. Wkrótce "Pasja" zagrozić może dotychczasowemu rekordziście, filmowi "Matrix - reaktywacja", który ma nad nią przewagę 17 mln dolarów. W Polsce film zarobił już 14 mln 850 tys. zł. A.KW. -------------------------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: Obejrzałem "Pasję" Mela Gibsona i .. 28.02.04, 17:43 PASSION - WIELKI FILM. Autor: Gość: LOVE IP: 207.235.39.* Data: 28.02.2004 17:22 + dodaj do ulubionych wątków + odpowiedz na list + odpowiedz cytując -------------------------------------------------------------------------------- Pod wrazeniem Passion Of The Christ. Pod wrazeniem Passion Of The Christ. Jak gleboka trzeba miec wiare, i jak wielka trzeba miec dusze aby poswiecic swoje zycie za nas wszystkich? Naprawde trzeba byc czlowiekiem bez duszy i pospolitym nikczennikiem aby ciagle przeinaczac i klamac. Tacy nikczennicy tez sa wsrod nas i zachowuja sie podobnie do tych co skazali Jezusa na smierc. Powaga w kinie byla wielka, ludzie nie mogli powstrzymac placzu i szlochania. Tym co wykonali egzekucje jak i swiadkowie nie mieli zadnych watpliwosci ze Jezus byl synem Bozym. Zrobil to dla nas wszystkich bez wyjatkow.Czytalem Bible, chodzilem na lekcje religi ale takiego wplywy to jeszcze na mnie nic nie mialo. Wychodzilem z kina placzac, lzy same plynely po policzkach. Z jednej strony skromne dialogi madrosci nauk zyciowych Jezusa a z drugiej zaklamanie krzykaczy i tych bezdusznych rozkoszujacych sie w zadawaniu bolu. Ile wspolnego to ma z naszym obecnym swiatem a ile z forum moga tym powiedziec ci co ogladneli ten wspaniali film. Mam nadzieje ze wielu spojrzy inaczej na wlasne zycie, a film bedzie mial pozytywny wplyw na pokoj milujacych ludzi. Ludzie beda umieli w mediach rozroznic podrzegaczy i kretaczy od tych milujacych pokoj i sasiadow swoich, bez wzgledu czy sa oni Palestynczykami, Arabami, Zydami etc. Blogoslawieni sa tylko peacemakers. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b co dalej? IP: *.biaman.pl 28.02.04, 17:57 no to zadałaś bobu, Basiu. Z jednej strony pani, która filmu nie obejrzała, bo zakrywała oczy, ale i tak jej się nie podobał, z drugiej strony ktoś, kto odnowił swoją wiarę i film mu się podobał. Mnie się nie podoba ani jedno, ani drugie. I co teraz? Oglądać czy nie? Chyba tak, żeby mieć własną opinię. Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: co dalej? 28.02.04, 18:15 Gość portalu: b napisał(a): > no to zadałaś bobu, Basiu. Z jednej strony pani, która filmu nie obejrzała, bo > zakrywała oczy, ale i tak jej się nie podobał, z drugiej strony ktoś, kto > odnowił swoją wiarę i film mu się podobał. Mnie się nie podoba ani jedno, ani > drugie. I co teraz? Oglądać czy nie? Chyba tak, żeby mieć własną opinię. Właśnie. Lepiej wiedzieć o czym się mówi. Ja nie dam rady. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emigrant Re: Obejrzałem "Pasję" Mela Gibsona i .. IP: *.proxy.aol.com 28.02.04, 19:09 Widzialem. Wielkie dzielo.Na sali wypelnionej do ostatniego miejsca (rzadkosc w amerykanskich kinach)widzowie w roznym wieku, duzo mlodziezy.Dwie godziny w ciszy i skupieniu. Aktorzy mowia po lacinie bardzo poprawnie.A komentarze, ze film okrutny? No coz, to jest historycznie udokumentowane. Tak po prostu bylo... Polecam goraco. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: $tefan Byłem, widziałem! IP: *.CHCGILGM.covad.net 28.02.04, 20:46 Byłem, widziałem! Cisza na sali.Starzy i młodzi - wielkie przeżycie. Zaskoczyło mnie tylko to, że Chrystusowi przybijają dłonie do krzyża - wiadomym jest, że to nie jest rzetelne. Przybili go za nadgarstki. Gdyby Rzymianie przybijali za dłonie to mięśnie i skóra by się przedarły do nasady palców i skazany odpadłby z krzyża. Myślę, że to jest lepszy sposób na odnowienie wiary niż posypanie głowy popiołem. Co to za udręczenie - post, nawet ścisły w porównaniu z Jego męką. Możemy tylko starać się być lepszymi! Zresztą w każdym z nas jest taki moment,że jesteśmy święci - u niektórych trwa to dłużej, u innych krócej. Problem w tym aby się starać iść Jego drogą - niekiedy ta droga staje się kręta - czyli stosując zasady geometrii - oddalamy się od Boga - gdy nasze drogi się prostują - do Boga mamy bliżej. (prosta to nakrótsza odległość między dwoma punktami) Warto iść! $tefan Odpowiedz Link Zgłoś
heretykkk coraz mniej zachęcony 28.02.04, 21:19 > Zaskoczyło mnie tylko to, że Chrystusowi przybijają dłonie do krzyża - wiadomym > > jest, że to nie jest rzetelne. Słusznie, albowiem, jak powiada Mądra Księga, Chrystusa należy przybijać za nadgarstki. > Warto iść! Dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tete nie byłem IP: w3cache.* / *.2-0.pl 28.02.04, 21:27 Nie widziałem ale ja tylko w 2-ch kwestiach. 1. okrucieństwa. Jedne z okrutniejszych to bajki Andersena i dzieła Żeromskiego. Poza tym nie zapominajcie o współczesnym nurcie brutalistów brytyjskich. 2. Kwestia przybicia za dłonie. Nie zapominaj, że cały ciężar spoczywał na nogach. Z resztą śmierć następowała zwykle przed uduszenie ściśniętych płuc. Odpowiedz Link Zgłoś
heretykkk nie byłem 2 28.02.04, 21:45 Które bajki Andersena konkretnie? Może miałeś na myśli bajki braci Grimm? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tete Re: nie byłem 2 IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.02.04, 11:15 Dziewczynka z zapałkami. Byłem świadkiem jakie wrażenie robi na niektórych dzieciach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Re: Byłem, widziałem! IP: 67.131.131.* 03.03.04, 17:23 Ale najpierw przeciez zostal on przywiazany do tego krzyza. Gwozdzie w tym wypadku mialy sprawic Mu dodatkowy bol a nie Go podtrzymywac. Zreszta jezeli dobrze zauwazylem to lotrzy ktorzy byli po Jego obu stronach, byli tylko przywiazani do swoich krzyzy. Takze roznie moglo z tym byc... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LOVE Re: TEN FILM WZRUSZY NAWET LIBERTYNA IP: 207.235.39.* 28.02.04, 22:28 Pod wrazeniem Passion Of The Christ. Jak gleboka trzeba miec wiare, i jak wielka trzeba miec dusze aby poswiecic swoje zycie za nas wszystkich? Naprawde trzeba byc czlowiekiem bez duszy i pospolitym nikczennikiem aby ciagle przeinaczac i klamac. Tacy nikczennicy tez sa wsrod nas i zachowuja sie podobnie do tych co skazali Jezusa na smierc. Powaga w kinie byla wielka, ludzie nie mogli powstrzymac placzu i szlochania. Tym co wykonali egzekucje jak i swiadkowie nie mieli zadnych watpliwosci ze Jezus byl synem Bozym. Zrobil to dla nas wszystkich bez wyjatkow.Czytalem Bible, chodzilem na lekcje religi ale takiego wplywy to jeszcze na mnie nic nie mialo. Wychodzilem z kina placzac, lzy same plynely po policzkach. Z jednej strony skromne dialogi madrosci nauk zyciowych Jezusa a z drugiej zaklamanie krzykaczy i tych bezdusznych rozkoszujacych sie w zadawaniu bolu. Ile wspolnego to ma z naszym obecnym swiatem a ile z forum moga tym powiedziec ci co ogladneli ten wspaniali film. Mam nadzieje ze wielu spojrzy inaczej na wlasne zycie, a film bedzie mial pozytywny wplyw na pokoj milujacych ludzi. Ludzie beda umieli w mediach rozroznic podrzegaczy i kretaczy od tych milujacych pokoj i sasiadow swoich, bez wzgledu czy sa oni Palestynczykami, Arabami, Zydami etc. Blogoslawieni sa tylko peacemakers. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Kozlowska Czlowiek na krzyzu IP: *.sympatico.ca 29.02.04, 00:18 Zgadzam sie z tym co napisales. Ten film to rekonstrukcja zbrodni. Jednoczesnie tchnie nadzieja, kiedy patrzy sie na Weronike, ktora nie mogac nic zrobic zeby powstrzymac zbrodnie jedynie ociera Twarz Jezusa swoja chusta zeby chociaz tak skromnie okazac Mu serce. Widzimy tez Szymona, pomagajacego Jezusowi dzwigac krzyz. Jest zbolala Matka i towarzyszaca Jej Magdalena. C Nie wszyscy za pieniadze sprzedajemy naszych bliznich. Judaszowi srebrniki nie przyniosly szczescia. Inni zdrajcy tez kiedys zaplaca za krzywdy, ktore wyrzadzili swoim braciom. Temat aktualny od zawsze - zbrodnia, zachlannnosc ludzka i okrucienstwo. Po drugiej stronie - ci nieliczni - niesprzedajni, wybaczajacy, sprawiedliwi, ktorym do piet nie dorastamy wiec wrzeszczymy: "ukrzyzuj go, ukrzyzuj, ". I patrzymy jak umiera w mekach, a my jestesmy w tlumie silni i halasliwi, chcemy byc wsrod tych co maja szmal, piekne stroje, piekne dziwki (lub supermenow) w szybkich samochodach; chcemy bywac na salonach obwieszonych portretami przodkow wsrod pseudoprokuratorow, pseudoprzywodcow, pseudointelektualistow. Niewazne, ze obok ktos nie ma na buty czy nie zje obiadu zeby nakarmic dzieci albo bezrobotnych rodzicow. Niewazne, ze nie ma mieszkania i nigdy nie bedzie mial - trzy pokolenia w M3 - to polska norma. Mafia zasluzyla na wiecej wiec ma. Cwaniacy gora, motloch na roboty do bauera albo do piachu. Liczymy sie my i nasi kolesie. Na filmie stoja murem obok siebie - prawie identyczni - w jednakowych dostojnych szatach - szanowani obywatele - elita. Na przeciwko ten bezbronny, poddajacy sie bez sprzeciwu, godzacy sie na niezasluzone tortury, opluwanie i ponizenie. Judasz na filmie powiesil sie na drzewie. W poblizu rozkladajaca sie padlina byla juz w koncowej obrobce przez larwy much. On nastepny w kolejce. PAP zapodal, ze film konczy sie smiercia Jezusa. PAP jak nie widzial - niech nie pisze. A jak zobaczy to wezmie na wstrzymanie, bo informacja w Polsce dziala wespol wzespol z wymiarem niesprawiedliwosci - slusznie nazywanym przez dziesieciolecia wymiarem sprawiedliwosci socjalistycznej :) oraz z demokratycznie wybranymi wladzami, ktore reprezentuja nas - wyborcow. Ludu, czemus biedny? Bos glupi, bo masz krotka pamiec, bo sie nie uczysz na bledach tysiacleci, nie wiesz - bo nie chcesz wiedziec, ze lepiej z madrym i dobrym trzymac niz z glupim i zachlannym znalezc swiecidelka umaczane w ludzkiej krwi i pocie. Zlo szwendajace sie za ludzkimi plecami z robakiem w nosie z zastyglym demonicznym polusmiechem i falszywym niemowleciem na reku - karzel ze stara zla twarza ukryty pod czarna szata - jest wymownym podkresleniem zla czyhajacego zawsze i wszedzie. Nie zdajemy sobie sprawy z jego obecnosci - knuje skrycie i bez halasu. Falsz, klamstwo, obluda i zlo - dziala cicho pod czarna oslona. Ma swoje skuteczne sztuczki - zapominamy, ze mamy sumienia. Takie to mi przychodza refleksje po obejrzeniu historii meczenstwa Jezusa z Nazaretu. Ciesze sie, ze na film wala tlumy, ze ludzie sie wzruszaja i poruszaja. Dla wielu jest to nowosc chociaz imie Jezusa jest powszechnie znane. Gibson zarabia pieniadze i mam nadzieje, ze za nie powstana nastepne filmy - potrzebne, poruszajace i otwierajace oczy na podstawy ludzkiej doli, cierpienia i milosci. Filmy pietnujace zlo, tkwiace w nas wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ola Re: Czlowiek na krzyzu IP: *.corp.redshift.com 29.02.04, 01:56 Absolutnie warto zobaczyc ten film. Napewno wejdzie do historii kinematografii. Zdumiewajace jest ze do tej pory nikt nie nie przedstawil na ekranie w takiej formie najslynniejszej zbrodnii w historii ludzkosci, ludzkiej nietolerancji, poswiecenie, zdrady i ludzkiego bestialstwa. Uwazam ze jest to prawie dokument historyczny. Jest to rowniez artystyczny obraz wydarzen, ciekawe retrospekcje i ujecia. Brutalny ?-napewno ale to fakt historyczny.Napewno filmowy image pozostanie gdy bede patrzec na krzyz. Odpowiedz Link Zgłoś
_agnostyk Czy rownie mocno wzruszyla by cie smierc G. Bruno? 29.02.04, 07:03 Gość portalu: Ola napisał(a): > Absolutnie warto zobaczyc ten film. Napewno wejdzie do historii > kinematografii. > Zdumiewajace jest ze do tej pory nikt nie nie przedstawil na ekranie w takiej > formie najslynniejszej zbrodnii w historii ludzkosci, ludzkiej nietolerancji, > poswiecenie, zdrady i ludzkiego bestialstwa. Uwazam ze jest to prawie > dokument historyczny. Jest to rowniez artystyczny obraz wydarzen, ciekawe > retrospekcje i ujecia. Brutalny ?-napewno ale to fakt historyczny.Napewno > filmowy image pozostanie gdy bede patrzec na krzyz. Okreslasz smierc Jezusa jako "najslynniejsza zbrodnii w historii ludzkosci". Po filmie Gibsona bedzie ona jeszczebardziej slynna. Ale przeciez taka smierc byla na porzadku dziennym w Biblii. A autorem tych okrucienstw byl nikt inny niz "tatus" Jezusa. Chocby historia ukrzyzowania z polecenia Jehowy siedmiu niewinnych synow krola Saula przez krola Dawida (Druga Ksiega Samuela, 21:1 - 10). Okruciestwo tej ofiary zlozonej przez Dawida Jehowie przerasta meke Jezusa. Ciala ofiar musialy wisiec przez tydzien a matka dwoch z synow Saula, Rispa siedziala przed miejscem kazni odganiajac w tym czasie sepy i inne dzikie zwierzeta. Ofiara byla przyjeta przez jehowe, ktory w nagrode odwolal ciazaca klatwe na Dawidzie. Piekny scenariusz dla Gibsona, ktory moglby zapoczatkowac cala serie filmow poswieconych okrucienstwom Starego Testamentu. Pomyslmy jak mozna by uwrazliwic ludzi do nietoleracji pokazujac graficznie spalenie na stosie ateistycznego filozofa Giordano Bruno. Pelne zblizenia do twarzy Bruno pelnej grymasu kiedy plomien pali jego czlonki. Film "Pasja" ma zapewniona kase. Tylko 9000 protestanckich pastorow ogladalo film i teraz z pulpitow koscielnych namawia sie wiernych do zapelnienia sal filmowych. Rozpowszechnia sie instrukcje jak uzywac film w celach przekonywania "niewiernych" by uwierzyli. Obrazy niekonczacych tortur i meki na pewno podnieci zmysly szczegolnie tych o sado-masochistycznej naturze. Niektorzy moze dostana w czasie filmu wielokrotnego orgazmu. I to jest wporzadku. Niech tylko religianci pozwola nam, normalnym facetom podziwiac piekno pozadajaco wygladajacej kobiecej istoty, ktora dla naszej przyjemnosci zdecydowala sie zrzucic szatki. To appease God's wrath, King David had 7 sons of the dead King Saul crucified. The mother of two of these men sat in front of their bodies as they rotted in the sun for weeks. She is commended for sitting there and driving off the wild animals and vultures that tried to eat her dead sons carcasses. To make things better, King David takes their bodies and has them buried in the royal cemetery. I bet she felt a lot better after that act of generosity. When the 7 men are offered as a sacrifice, God removes the curse he had put on the land. Who says God can't be bribed? - 2 Samuel 21:1-10 1 W czasach Dawida nastał głód, trwający przez trzy lata z rzędu. Dawid więc radził się Pana. A Pan dał mu taką odpowiedź: «Krew pozostaje na Saulu i jego domu: bo wymordował Gibeonitów». 2 Król wezwał do siebie Gibeonitów i rozmawiał z nimi. Gibeonici nie wywodzili się z Izraelitów, lecz z resztek Amorytów. Chociaż Izraelici przysięgali im*, jednak Saul starał się ich wyniszczyć z powodu gorliwości o Izraela i Judę. 3 Dawid zapytał Gibeonitów: «Co wam winienem uczynić i czym was ułagodzić, abyście błogosławili dziedzictwo Pańskie?» 4 Oświadczyli mu Gibeonici: «Z Saulem i jego domem, nie chodzi nam o srebro ani złoto. Nie chcemy również spowodować śmierci żadnego człowieka w Izraelu». Zapytał: «Co powiecie, to wam uczynię». 5 Odpowiedzieli królowi: «[Z powodu] człowieka, który nas niszczył i zamierzał naszą zgubę, żebyśmy przestali istnieć na całym obszarze Izraela, 6 niech wydadzą nam siedmiu mężczyzn z jego potomków. Powiesimy ich wobec Pana na wzgórzu Saula, który był wybrańcem Pańskim»*. Król odpowiedział: «Wydam ich wam». 7 Król oszczędził jednak Meribbaala, syna Jonatana, syna Saula, z powodu przysięgi złożonej wobec Pana wiążącej Dawida i Jonatana, syna Saula. 8 Król wziął dwóch synów Rispy, córki Ajji, których zrodziła dla Saula: Armoniego, Meribbaala, pięciu synów Merab, córki Saula, których zrodziła dla Adriela, syna Barzillaja z Mecholi. 9 Oddał ich w ręce Gibeonitów. Powiesili ich oni na wzgórzu wobec Pana*. Razem zginęło ich siedmiu. Zostali straceni w pierwsze dni żniw: był to początek żniw jęczmienia. 10 Rispa, córka Ajji, wzięła worek i rozłożywszy go na kamieniu, od początku żniw aż do zroszenia ich deszczem z nieba, nie dozwalała, by ptactwo z powietrza rzucało się na nich w ciągu dnia, a dzikie zwierzęta w nocy. 11 Zawiadomiono Dawida o tym, co zrobiła Rispa, córka Ajji, nałożnica Saula. 12 Dawid podążył, aby od obywateli Jabesz w Gileadzie zabrać kości Saula i kości Jonatana - jego syna, które wzięli po kryjomu z placu w Bet-Szean, gdzie zostali powieszeni przez Filistynów, wtedy gdy Filistyni zadali klęskę Saulowi na wzgórzu Gilboa. 13 Zabrał stąd kości Saula i kości jego syna Jonatana, pozbierano również kości powieszonych. 14 Pogrzebano kości Saula i jego syna Jonatana <jak również kości powieszonych>* w krainie Beniamina w Selam, w grobie jego ojca - Kisza. Zrobiono wszystko tak, jak król zarządził. Potem dopiero Bóg okazał się dla kraju łaskawy. Pomysl jak wzruszajaco mozna by bylo przedstawic smierc tych biedakow? Mnie interesuje jednak okrutna smierc wspanialego humanisty Giordano Bruno. Pomyslmy jak mozna by uwrazliwic ludzi do nietoleracji pokazujac graficznie spalenie na stosie tego ateistycznego filozofa. Pelne zblizenia do twarzy Bruno pelnej grymasu kiedy plomien pali jego czlonki. Polaczyc to z lamaniem kosci i innymi torturami inkwizycji a mielibysmy 2 godziny zapelnione. Mam nadzieje (a moze plonne?), ze na taki film przeznaczy zarobione pieniadze Mel Gibson. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabelek Uspokuj sie mlody czlowieku. IP: *.sympatico.ca 29.02.04, 19:13 Czy ktos Tobie zabrania wypozyczyc film pornograficzny i go sobie obejrzec?> >agnostyk napisał: >Niektorzy moze dostana w czasie filmu wielokrotnego orgazmu. I to jest > wporzadku. Niech tylko religianci pozwola nam, normalnym facetom podziwiac > piekno pozadajaco wygladajacej kobiecej istoty, ktora dla naszej przyjemnosci > zdecydowala sie zrzucic szatki. ------ Chcesz filmu o Giordano Bruno? Najpierw skoncz ogladac swoje ulubione pornosy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabelek Re: co to za zwierz? IP: *.sympatico.ca 29.02.04, 19:55 Masz racje. Widze, ze znasz sie na polskiej ortografii. To dobrze sie sklada, bo w filmie rozmawiaja po aramejsku i lacinie wiec bedzie troche do czytania. Kiedys ten Giordano Bruno nie musialby wszystkiego czytac, ale od czasow Jana XXIII lacine czeka los jezyka aramejskiego :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Love Re: Czlowiek na krzyzu IP: *.rasserver.net 29.02.04, 18:11 Wspanialy komentarz z ktorym sie calkowicie zgadzam. Film nie konczy sie smiercia Jezus atylko jego zmartwystaniem. PAP przesiakla komunizmem i nie moze sie z niego wyleczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
heretykkk jak było naprawdę 29.02.04, 09:10 Ostatni "TP" (nr 9) - artykuł Hennelowej "Czy mogę nie iść na film Gibsona?". Cóż, jeżeli to ma być tylko "rejestracja, jak naprawdę z krzyżowaniem było", to ja też dziękuję. Ani nie pogłębię w ten sposób swojej (znikomej) wiary, ani nie doznam wrażeń estetycznych, co najwyżej skurczu wątroby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tete Re: jak było naprawdę IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.02.04, 11:23 ... Ryszard Kapuściński przewiduje, że jeszcze w tym stuleciu Europa zatraci swój chrześcijański charakter i stanie się chrześcijańsko-muzułmańska. Na naszym kontynencie mieszka, według różnych szacunków, od 25 do 33 milionów muzułmanów, a ich liczba rośnie na skutek imigracji i wysokiego przyrostu naturalnego. Odwrotnie jest wśród rdzennych Europejczyków, których społeczeństwa kurczą się i starzeją. Poza tym większość muzułmanów w Europie nie poddaje się sekularyzacji, lecz pozostaje wierna swojej religii. W niektórych krajach, np. w Holandii czy w Norwegii, zajmują oni pierwsze miejsce pod względem liczby praktykujących wiernych, wyprzedzając katolików i protestantów. W Niemczech, stanowią zaledwie 3,4 proc. mieszkańców, i zarazem 25_proc. praktykujących spośród wyznawców wszystkich religii. Włoska pisarka i reporterka Oriana Fallaci uważa, że muzułmanie mają w sobie żarliwość i pasję, które większość Europejczyków już utraciła. Imigracja z krajów muzułmańskich ma charakter nie tylko ekonomiczny, lecz również misyjny. Wiele rodzin islamskich przybywa do Europy po to, by szerzyć swoją religię. Budują meczety, otwierają medresy, zakładają wspólnoty. Znakomicie wykorzystują przy tym obowiązujące w Europie prawo. Na przykład w Belgii islam został uznany za jedną z pięciu oficjalnych religii, a rząd w Brukseli od trzech lat przeznacza co roku 20 milionów euro na utrzymanie około trzystu meczetów oraz opłacenie nauczycieli islamu w szkołach. Jak doniósł dziennik "Le Soir", w ostatnich latach przeszło na tę wiarę około 20 tysięcy Belgów. W islamie nie istnieje podział na sacrum i profanum - wszystkie dziedziny życia mają charakter sakralny, także polityka. Dlatego muzułmanin ma obowiązek dążyć do podporządkowania nakazom religii całej przestrzeni publicznej. Mahometanie dzielą świat na dwie części: dar al Islam (dom islamu - czyli tereny pod kontrolą muzułmańską) oraz dar al Harab (dom niewiernych - wszystkie pozostałe kraje). Tam, gdzie wyznawcy Allacha żyją w mniejszości, mogą podporządkować się panującym powszechnie prawom, ale mają obowiązek dążyć do tego, by stać się większością i narzucić pozostałym swoje prawo religijne - szarijat. Z tego nakazu nie mogą zrezygnować nigdy. Warto w tym kontekście przytoczyć słowa, jakie skierował katolicki arcybiskup Izmiru Giuseppe Bernardini w liście do II Synodu Biskupów Europy: "Świat islamu zaczyna dominować w Europie dzięki pieniądzom pochodzącym ze sprzedaży ropy naftowej. Petrodolary są wykorzystywane w celu zintegrowania społeczeństw muzułmańskich w krajach europejskich. To dobrze przygotowany program rekonkwisty". Arcybiskup zacytował słowa, jakie usłyszał od jednego z przywódców muzułmańskich: "Dzięki waszym demokratycznym przepisom podbijemy was. Dzięki waszemu prawu do wolności religijnej zdominujemy was. Można wierzyć lub nie, ale dominacja już się rozpoczęła". Podobne zapowiedzi padają zresztą ze strony autorytetów muzułmańskich. We wrześniu 1998 roku szejk Omar Bakri w wywiadzie dla dziennika "La Repubblica" powiedział: "Po Konstantynopolu przyjdzie kolej na Rzym. Żaden muzułmanin nie ma wątpliwości, że Włochy ulegną islamizacji, a sztandar islamu powiewać będzie nad kopułą św. Piotra". Ewangelizacja czy dialog Taki stan jest wyzwaniem dla Kościoła w Europie Zachodniej. Lokalne episkopaty reagują różnie. O ile francuscy biskupi katoliccy zdecydowali się powołać specjalną instytucję do prowadzenia ewangelizacji wśród diaspory muzułmańskiej, o tyle niemieccy hierarchowie postanowili tego nie robić, przedkładając dialog ponad misję. Problemów takich nie mają natomiast przedstawiciele protestantyzmu, zwłaszcza odłamów zielonoświątkowych i baptystycznych, którzy prowadzą aktywną działalność misyjną wśród muzułmanów. W bawarskim miasteczku Kempten od kilku miesięcy zbiera się 13-osobowa wspólnota modlitewna złożona z nawróconych Irańczyków. Jako muzułmanie trafili do tamtejszego ośrodka dla azylantów i pod wpływem baptystycznych misjonarzy przyjęli chrzest. Kiedy muzułmańscy sąsiedzi grozili im śmiercią, interweniować musiała policja. Pastor Stefan Vatter cieszy się, że na szczęście Niemcy są jeszcze państwem prawa i do tragedii nie doszło. Co takiego odnaleźli w chrześcijaństwie Irańczycy z Kempten, czego brakowało im w islamie? Hesamodin opowiada, że gdy był muzułmaninem, przytłaczał go ciężar win i dokuczało poczucie grzechu. Dopiero w chrześcijaństwie zaznał odpuszczenia grzechów i odnalazł wewnętrzny spokój. Jego żona Shira mówi z kolei, że odkryła głębię modlitwy: - Dawniej, kiedy się modliłam jako muzułmanka, musiałam się trzymać określonych procedur, czytać odpowiednie wersety Koranu, dokonywać oczyszczenia, nakładać na głowę chustę itd. Teraz jako chrześcijanka odkryłam, że mogę modlić się zawsze. Modlę się, kiedy gotuję, piorę, sprzątam, spaceruję. Najważniejsze jest wewnętrzne nastawienie: to, co się dzieje w sercu. Modlitwa przestała być dla mnie tylko wypełnieniem obowiązku, a stała się osobistą, intymną relacją z Bogiem. Ich znajomy, Behnam, opowiada, że w chrześcijaństwie odkrył to, czego nie ma w islamie - że można kochać nieprzyjaciół i przebaczać wrogom. Od swoich byłych współwyznawców, lokatorów tego samego ośrodka azylanckiego, usłyszał: - Dla ciebie przebaczenia nie będzie. Tekst powstał w wyniku wspólnej akcji "Rzeczpospolitej" i telewizji Polsat, która wczoraj wyemitowała reportaż "Fatwa, zemsta islamu" ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tete Re: jak było naprawdę IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.02.04, 11:24 to tak a propos gdybys wierzył że ucieczka w agnostycyzm jest taka prosta... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: heretykkk ja też na temat IP: *.biaman.pl 29.02.04, 11:29 Nic nie kumam. Te posty na pewno do mnie? Dotyczą tego, o czym tu rozmawiamy? Jeżeli jest jakiś związek z "Pasją", to musisz jaśniej. Czy mam zgadywać? "Pasja" to dobry film, bo w Belgii zarejestrowano religię muzułmańską? "Pasja" to dobry film, bo mówi, że ucieczka w agnostycyzm nie jest prosta? Naprawdę, nie kapuję, o co Ci chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tete Re: ja też na temat IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.02.04, 11:46 O rany, wszystko trzeba kawę na ławę. Na myśleniu starotestamentowym zatrzymał się właśnie islam nie chrześciaństwo. Więc zwalanie wszystkiego na jakąś tam księgę ST jest równie głupie jak niektóre wypowiedzi w Radiu Maryja czy A. Jakubowskiej: Głupota nie zna granic. No więc naprawdę nie ma znaczenia na jakich księgach opiera się religia. Znaczenie ma jej wpływ społeczny. Czy współczesny terroryzm jest starotestamentowy? Jeśli tak to dlaczego nie ma terrorystów chrześciańskich czy żydowskich ale głównie są islamscy? (breaking news: Abu Sajef przyznaje się do ataku na prom). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tete Re: ja też na temat IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.02.04, 11:47 to oczywiście do agnostyka nie do heretyka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: heretykkk Re: ja też na temat IP: *.biaman.pl 29.02.04, 11:55 OK, teraz rozumiem, że to nie do mnie. Bo ja rozmawiałem o filmie, a nie o różnicach pomiędzy chrześcijaństwem a gorszymi wiarami. Zmyliło mnie, że Twoje wpisy znalazły się pod moimi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tete Re: ja też na temat IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.02.04, 11:59 Bo admin już wykasował opcję "odpowiedz cytując". Już nic nie powiem zanim nie obejrzę chyba, że wytrzymam bezsebsownych postów. Pozdro :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
_agnostyk Re: jak było naprawdę 01.03.04, 22:10 heretykkk napisała: > Ostatni "TP" (nr 9) - artykuł Hennelowej "Czy mogę nie iść na film Gibsona?". > Cóż, jeżeli to ma być tylko "rejestracja, jak naprawdę z krzyżowaniem było", to ja też dziękuję. Ani nie pogłębię w ten sposób swojej (znikomej) wiary, ani nie doznam wrażeń estetycznych, co najwyżej skurczu wątroby. Ag: Zastanawiajacym faktem jest, ze najciekawsza perspektywa na "Pasje" Gibsona przedstawiaja ci z innych wyznan monoteistycznych, ktorzy dziela z chrzescijananmi wiele z biblijnych przekazow. Odkrycie zwojow z Nag Hammadi urealnilo dla wielu, ktorzy chca myslec, fakt, ze cztery ewangelie w ktore kaza nam wierzyc przywodcy koscielni sa tylko drobna czastka przekazow z czasow zaraz po Jezusie na temat jego zycia. Wspominalem juz przedtem najstarsza z ewangelii - Tomasza czy Klemensa czy inne z 80 zapisow z ktorych praktycznie wszystkie kazal spalic cesarz Konstantyn. Ewangelia, ktora jednak dala poczatek 1,5 miliardom wyznawcow Allaha przeczy calkowicie wersji Gibsona pokazanej w "Pasji". Ewangelia Barnabasza napisana w tym czasie jak te cztery, ktore pozwala sie nam czytac w kosciele calkowicie przeczy smierci Jezusa na krzyzu. Twiedzi Barnabasz bowiem, ze to Judasz byl ukrzyzowanay a Jezus nigdy nie umarl smiercia meczenska ale dostapil wniebowstapienia. Cala ta wersja zostala przyjeta w Koranie i stala sie podstawa do traktowania Jezusa jako proroka islamu. W ten sposob muzulmanie twierdza, ze moga zyc z Zydami dobrze po warunkiem jak im oddadza Palestyne. I co na to obeznani w pismie Katolicy i Protestanci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabelek Re: jak było naprawdę IP: *.sympatico.ca 01.03.04, 23:39 >Ewangelia, ktora jednak dala poczatek > 1,5 miliardom wyznawcow Allaha przeczy calkowicie wersji Gibsona pokazanej > w "Pasji". ======== To niech sobie wyznawca Allaha nakreci swoj film na podstawie swojej wersji Ewangelii. > Odkrycie zwojow z Nag Hammadi > urealnilo dla wielu, ktorzy chca myslec, fakt, ze cztery ewangelie w ktore kaza > > nam wierzyc przywodcy koscielni sa tylko drobna czastka przekazow z czasow > zaraz po Jezusie na temat jego zycia. Wspominalem juz przedtem najstarsza z > ewangelii - Tomasza czy Klemensa czy inne z 80 zapisow z ktorych praktycznie > wszystkie kazal spalic cesarz Konstantyn. ====== Jak kazal spalic to skad teraz mozna wiedziec co tam bylo napisane? Film Pasja jest filmem fabularnym nakreconym na podsdawie tej wlasnie wersji Ewangelii, ktora jest najbardziej popularna w kosciele rzymsko katolickim i wiekszosci protestanckich. Jezeli Pan dalej tego nie rozumie to lepiej zostac w domu i ogladac Discovery Chanel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homosapiens Dla "agnostyka" o filmie "Pasja" zza oceanu IP: *.gdynia.mm.pl 02.03.04, 08:04 "Pasja" to misterium Mianem "najważniejszego być może wydarzenia w kulturze nowego stulecia, nie tylko tego sezonu" określił konserwatysta Newt Gingrich nowy film Mela Gibsona "Pasja". Jakby w odpowiedzi, nestor amerykańskiego liberalnego dziennikarstwa, Andy Rooney, w programie CBS "60 minut", nazwał reżysera "narwanym wariatem" i skierował do niego bezczelne pytanie: "Ile milionów dolarów zamierza on zarobić na nowym ukrzyżowaniu Jezusa Chrystusa?". W rozpiętości tych choćby ocen zamyka się w jakiś sposób klimat i temperatura tej niewiarygodnej dyskusji, jaka się rozpętała, w dodatku na wiele miesięcy przed premierą "Pasji", i nic nie wskazuje na to, aby miała ucichnąć po jej rekordowym wejściu do 3500 kin w samej tylko Ameryce... Najpierw fakt samego już nawiązania do tradycji przedwielkanocnych widowisk pasyjnych (w formacie dużego filmu znanego aktora i reżysera, który na dodatek powołuje się na własną głęboką wiarę, a także misję zamanifestowania swoich katolickich uczuć na ekranie, z nieukrywanym zamiarem ewangelizowania współczesnych) uderzył jak grom w opiniotwórcze elity żydowskie w Stanach Zjednoczonych. Posypały się pod adresem śmiałka i jego projektu dosadne inwektywy publicystów "New York Timesa". W ślad za nimi pojawiły się wielokrotne słowa ostrzeżeń ze strony czołowych rabinów, liderów głównych organizacji żydowskich, podobnie jak komentatorów głównych gazet - którzy samego filmu jeszcze nie widzieli - że to prowokacyjny, zawsze niebezpieczny pomysł, bo już ich przodkowie mówili im, jak to na wiosnę, na Ukrainie, w Polsce czy w Rosji "upita tanią wódką i opowieściami o męce Chrystusa" czarna ciżba ruszała, aby "wymordować tylu Żydów, ilu tylko zdołają wyrżnąć po drodze", jak elokwentnie ujął to chociażby Michael Coren w "Toronto Sun" z 21 lutego br. Ataki na "Pasję" Przywódcy wielkich instytucji żydowskich, takich jak Anty-Defamation League, American Jewish Committee czy Simon Wiesenthal Foundation, z kolei na zmianę alarmowali w telewizji amerykańską opinię publiczną o groźbie "uwolnienia całej lawiny nowego antysemityzmu" przez sam już fakt sięgnięcia po Ewangelie Nowego Testamentu, gdzie m.in. padają słowa żydowskiego tłumu z żądaniem śmierci Chrystusa, nawet za cenę tego, aby spadła "krew Jego na nas i na dzieci nasze" (Mt 27, 25). Nie pomogło, że w geście dobrej woli Mel Gibson ustąpił, wyciął tę scenę pod ich naciskiem, a także zapewniał w wywiadach, wszem i wobec, iż nie tylko "nie jest antysemitą, wręcz kocha starszych braci w wierze". Ktoś na koniec przypomniał, że Jezus przyszedł na świat w rodzinie żydowskiej, zgodnie z tą tradycją i religią był chowany, głosił Dobrą Nowinę Żydom, a Jego apostołami byli też Żydzi. A więc cała ta historia obracała się w kręgu tamtej, żydowskiej cywilizacji! Wobec tego pojawiły się na odmianę głosy, że aby Golgotę pokazać "we właściwej historycznej perspektywie" - film powinien kończyć się napisem, że "kara ukrzyżowania odbywała się w tamtych historycznych czasach tysiącami, nie było w tym nic nadzwyczajnego, a ofiarami byli zawsze Żydzi". Gibson musiał zacząć przypominać, że Kościół katolicki potępia antysemityzm jako grzech ciężki i że takie intencje były mu obce. W odpowiedzi nagrano wywiad z sędziwym ojcem Gibsona, który podał w wątpliwość liczbę ofiar holokaustu, pytając w dodatku: "skąd niby tylu Żydów znalazło się w Bronksie i na Manhattanie", co natychmiast okrzyczano triumfalnie: "Toż to czystej wody antysemita! A wiadomo, że jabłko pada niedaleko od jabłoni...". Presja na twórcę filmu "Pasja" ani przez chwilę nie ustawała i dalej nie ustaje. Najpierw zaczęto kwestionować "prawdę historyczną" Ewangelii, na których film został oparty, twierdząc, że jest to świadectwo uczniów, w dodatku po wielu latach od samych wydarzeń, pisane z oczywistym celem ich przedstawienia z tendencyjnej perspektywy autorów, zainteresowanych krzewieniem nowej wiary, a zatem zupełnie "nieobiektywne". Potem podważano dziejowe prawdopodobieństwo układu, w którym śmierci Chrystusa domaga się żydowski establishment Jerozolimy, a Piłat długo pozostaje tej decyzji niechętny. Piłat miał być, wedle tych samych "znawców", bezwzględnym rzymskim administratorem, wydającym seryjnie takie wyroki. Przy okazji niektórzy publicyści wyrazili zdziwienie, dlaczego dotąd nie protestują Włosi i ich organizacje w Ameryce, skoro Rzymianie są w filmie przedstawieni jako okrutni siepacze. Ostatnią nowością jest zarzut, że film Mela Gibsona niesłusznie przywraca łacinę w ustach Rzymian, a aramejski w mowie Żydów. "Eksperci" żydowscy dowodzą teraz triumfalnie, że w Jerozolimie I wieku po Chr. mówiło się głównie po grecku, tak jak elity rosyjskie używały na dworze carskim języka francuskiego! Oczy Zbawiciela Czym jest w istocie, na tle filmowej tradycji przedstawiania Chrystusa, autorska wizja i obecna, samodzielna produkcja amerykańskiego Irlandczyka? Na czym polega wielkie wyzwanie Mela Gibsona w jego "Pasji", która stara się zerwać z tradycją hollywoodzkiego widowiska, by postawić na koniec fundamentalne przesłanie, że musimy dziś powrócić do chrześcijańskiej tradycji i kultury, odnowić się w niej i umocnić, a nade wszystko zrozumieć dla siebie sens Odkupienia dokonanego przez męczeńską śmierć Jezusa Chrystusa? Czy jest więc to film tylko dla ludzi będących już w Kościele, choć często o płytkich przekonaniach religijnych, niedostatecznej wiedzy, w dodatku osłabionych w swoim powołaniu przez napór współczesnej konsumpcyjnej cywilizacji, która wciska się wszystkimi kanałami do naszego codziennego życia? Totalne zaskoczenie, jakie przynosi rzeczywiście "Pasja", polega na bezkompromisowej konfrontacji widza z epoką, nauką i męczeńską śmiercią Jezusa Chrystusa, człowieka żywego, pokazanego tu bez jakiegokolwiek historycznego dystansu. Gibson wrzuca od pierwszej chwili widza w kocioł dramatycznych zdarzeń, czyniąc go naocznym świadkiem ostatnich, jakże bolesnych 12 godzin życia Nauczyciela z Nazaretu. Jezusa poznajemy w trakcie żarliwej modlitwy, kiedy przeżywa kryzys i zaczyna się nagle, lecz po ludzku, lękać czekającego go teraz "kielicha cierpienia", dlatego błaga Boga o jego oddalenie. Naprzeciw doświadczającego krwawych potów Chrystusa stoi szatan, sączący Mu niemal w ucho wątpliwości, że "nie ma człowieka, który by zdołał wziąć na siebie brzemię grzechów całej ludzkości". Żmija wypuszczona przez władcę zła zostaje natychmiast zgnieciona sandałem Chrystusa, decyzja zapadła. Już widać pochodnie zbliżającej się straży kapłanów z Judaszem na czele. Nie ma ucieczki, zbawcza misja musi być wypełniona do końca. Wielu krytyków uporczywie zadaje teraz pytanie, dlaczego Gibson zrezygnował z przedstawienia tego, co poprzedza ujęcie Chrystusa i Jego krwawą gehennę na Kalwarii? Dlaczego skupił się tylko na strasznych torturach, biczowaniu, drodze krzyżowej i śmierci na Golgocie? Myślę, że odpowiedź jest wręcz kluczem do odczytania zasadniczej intencji twórcy "Pasji". Otóż Mel Gibson traktuje swoją opowieść jako ostateczny rozdział walki dobra i zła, konfrontacji ewangelicznej nauki, z którą przyszedł Jezus do ludzi, z ich całą naturą. Stąd powtarzający się, wręcz obsesyjnie, motyw skrwawionych oczu Zbawiciela, którymi patrzy On na zachowanie i decyzje, jakie wokół Niego, ale w ścisłym związku z Jego losem, podejmują ci, których nauczał i dla których podjął się swojej brzemiennej w konsekwencje, przerażającej śmiertelników misji. Chrystus patrzy na uczniów, którzy się Go zapierają i uciekają w obawie przed podzieleniem Jego losu. Patrzy na popisy prześcigających się w fałszywym oskarżaniu Go kapłanów, którym przypomina, że znają Go przecież z dysput prowadzonych w świątyni. Zbawiciel patrzy przejmująco i badawczo na tłum towarzyszący Jego drodze krzyżowej, pamiętając, jak jeszcze niedawno witał Go triumfalnie palmami przy wjeździe do Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: jak było naprawdę z ta MIŁOŚCIĄ JEZUSA 08.03.04, 03:08 Gość portalu: diabelek napisał(a): > >Ewangelia, ktora jednak dala poczatek > > 1,5 miliardom wyznawcow Allaha przeczy calkowicie wersji Gibsona pokazanej > > > w "Pasji". > ======== > To niech sobie wyznawca Allaha nakreci swoj film na podstawie swojej wersji > Ewangelii. > > > Odkrycie zwojow z Nag Hammadi > > urealnilo dla wielu, ktorzy chca myslec, fakt, ze cztery ewangelie w ktore > > kaza > > > > nam wierzyc przywodcy koscielni sa tylko drobna czastka przekazow z czasow > > > zaraz po Jezusie na temat jego zycia. Wspominalem juz przedtem najstarsza > z > > ewangelii - Tomasza czy Klemensa czy inne z 80 zapisow z ktorych praktyczn > ie > > wszystkie kazal spalic cesarz Konstantyn. > ====== > Jak kazal spalic to skad teraz mozna wiedziec co tam bylo napisane? > > Film Pasja jest filmem fabularnym nakreconym na podsdawie tej wlasnie wersji > Ewangelii, ktora jest najbardziej popularna w kosciele rzymsko katolickim i > wiekszosci protestanckich. > Jezeli Pan dalej tego nie rozumie to lepiej zostac w domu i ogladac Discovery > Chanel > > Zadaniem filmu -mowił o tym Gibson - jest pokazanie miłości Jezusa do ludzi, ktorzy żyli, żyją i będą żyli. To film o miłości ponad człowiecze życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: usłużny Re: Obejrzałem "Pasję" Mela Gibsona i .. IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.04, 15:55 Re: Wielkie przeżycie duchowe!!! Autor: onatutrwa Data: 01.03.2004 14:40 + dodaj do ulubionych wątków + odpowiedz na list -------------------------------------------------------------------------------- To najlepszy FILM roku 2004. Wlasnie wrocilam z pobytu w USA, ale przed wyjazdem obejrzalam Film. Film posiada bardzo duze walory artystyczne i Jezus semita jest pokazany tak jak to opisuje nowy testament, Zydzi w dzisiejszej Ameryce sa dumni z niego ze urodzil sie w narodzie zydowskim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: $tefan Re: Obejrzałem "Pasję" Mela Gibsona i .. IP: *.CHCGILGM.covad.net 01.03.04, 23:51 Burza wokół "Pasji" Mela Gibsona nie jest dziełem przypadku. Takiego filmu nie spodziewały się, nie wierzyły w jego materializację ani w jego dystrybucję, środowiska utrzymujące dotąd monopol w mediach i narzucające ton "politycznej poprawności". Mimo wrzawy, oskarżeń o "antysemityzm" i "okrucieństwo", film wszedł do tysięcy kin i oglądać go będą teraz miliony. To one osądzą, czym jest ta współczesna próba przedstawienia postaci Jezusa Chrystusa, Jego misji i Jego Golgoty. Bo dzieło życia Mela Gibsona, który włożył w "Pasję" wszystko, co miał - talent, pieniądze i całego siebie - jest dla nas, dla ludzi, nie dla opiniotwórczych elit, które wolałyby, aby taki film nigdy nie powstał. Jest to dzieło głęboko wierzącego katolika, który doskonale rozumie ofiarę Chrystusa dla ludzkości, dwa tysiące lat temu i dzisiaj. Ale nie jest to ani film dewocyjny, nowa popularna Pasja wielkanocna dla kina, ani kręcony dla celów katechetycznych utwór religijny. Idąc na "Pasję" Gibsona, trzeba świadomie przygotować się na głębokie, wstrząsające doświadczenie ludzkie i artystyczne. Na przeżycie duchowe, które nie pozostawia nawet na chwilę w poczuciu bezpieczeństwa i kinowego komfortu. Po prostu jest to prawdziwe misterium wiary i medytacji, wielkie rekolekcje, jakich mało kto doświadczył w życiu. Mel Gibson nie myślał ani o zilustrowaniu Ewangelii, ani też o kostiumowym filmie o odległych czasach Kajfasza i Piłata w Jerozolimie. Kto kieruje dyskusję o "Pasji" na te tory, celowo chce wykoleić rzeczywiste przesłanie twórcy. Ci, co tak czynią, wiedzą doskonale, co robią. Boją się dokonania Gibsona, bo jest przejmująco, do bólu szczere, osobiste i autentyczne w stawianiu dociekliwych pytań. Istotnie, czegoś takiego nie było w całej filmowej tradycji przedstawiania Męki Pańskiej. Gibson każe nam przeżyć na nowo kaźń Chrystusa, by postawić przed każdym z nas lustro, w jakim musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie, co robi, aby urzeczywistnić przesłanie miłości, z jakim do ludzkości przyszedł Pan Jezus, a czego nie robi, pozwalając, by świat był wciąż powtarzaniem Golgoty i towarzyszących jej przemocy, nietolerancji, brutalności, zniewolenia. Po wyjściu z "Pasji", która zapada bardzo głęboko w jaźń każdego z widzów, długo myśli się nad prawdą, jaka została objawiona ludzkości dwa tysiące lat temu. Czy została do końca uświadomiona, czy dotarła do wszystkich ludzi? Może dlatego, że lękamy się żyć tak, jak byśmy chcieli, bo wymaga to wiele odwagi i wręcz gotowości na ofiarę. Mel Gibson powiada - taką ofiarę, którą podjął Jezus, aby otworzyć perspektywę nadziei dla ludzi, którzy chcą żyć lepiej i uczciwiej... Film "Pasja" to wydarzenie, w jakim trzeba uczestniczyć, jeśli chce się do końca zrozumieć wyzwanie dzisiejszych czasów, a także znaleźć się po stronie sił, które dążą do szlachetniejszego i bardziej ludzkiego świata, a nie pogrążenia go w chaosie moralnym i życiowej anarchii... Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Miller i warszawskie high society obejrzały ... 02.03.04, 12:02 "Pasję". Wczoraj wieczorem była uroczysta premiera . Ciekawa jestem co powiedzą:) Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Opinie po premierze 02.03.04, 12:16 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040302/kultura/kultura_a_8.html "Powiedzieli "Rzeczpospolitej" Tadeusz Mazowiecki - Bardzo bałem się przyjść na ten film. Wszystkie zastrzeżenia, które słyszałem, bledną przy tym, co obejrzałem. O antysemityzmie w ogóle nie ma mowy. Rzymscy żołnierze są straszni. Film pokazuje, do czego człowiek może dojść. Nie mogę traktować "Pasji" wyłącznie jako obrazu filmowego. Obejrzenie jej to wielkie przeżycie. Leszek Miller - Trzeba obejrzeć, tyle mogę powiedzieć. ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" - Ludzie przyzwyczaili się do opisu męki Pańskiej. Pożytek z filmu jest taki, że zmusza do refleksji, o czym my naprawdę mówimy. Pozwala uciec od tego, co w ludzkiej wyobraźni zbanalizowało się. biskup polowy Sławoj Leszek Głódź - Film stanie się częścią dorobku kultury kinematograficznej. Jego język jest ogromnie sugestywny, prawdziwy. Zbliżenia twarzy Chrystusa pozwalają poznać głębię jego cierpienia. Adam Hanuszkiewicz - Jeżeli przy każdej torturze oprawcy śmieją się, to to jest kicz. Chrystus upadł dwa razy, w filmie upada paręnaście. To jest po prostu sadyzm. Jerzy Zelnik - Jestem zaskoczony filmem oraz opiniami wypowiadanymi o nim wcześniej. Ale cóż, na głupotę nie ma rady. "Pasja" budzi wdzięczność do Chrystusa, który mówił, że ten kocha prawdziwie, kto kocha nawet nieprzyjaciół swoich i może za innych oddać życie." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: usłużny Komentarz "Rzepy" jako wstęp do wypowiedzi IP: *.gdynia.mm.pl 02.03.04, 13:04 .Ciekawym zdania Urbana. Zapewne między kwachem a mlerem siedział i tłumaczył co ogladaja tak naprawdę. Niewyobrażalna cena odkupienia Powiedzieli "Rzeczpospolitej" FOT. BARTŁOMIEJ ZBOROWSKI W Teatrze Narodowym odbyła się wczoraj premiera "Pasji" Mela Gibsona. Trwający 125 minut film poprzedziło odtworzone z taśmy wystąpienie Mela Gibsona. Mówił, że Polska jest jednym z pierwszym krajów w Europie, w którym odbywa się premiera. Tłumaczył, iż w takich sytuacjach zazwyczaj życzy się dobrej zabawy, ale film nie temu ma służyć, lecz krzewieniu miłości, nadziei i prawdy. Projekcja przebiegła w milczeniu, po jej zakończeniu nie było braw. Kilka osób wyszło z sali, nie wytrzymując okrucieństwa "Pasji" i płynącej na ekranie rzeki krwi w scenach chłosty, nałożenia korony cierniowej, wbijania bretnali w ręce i nogi Chrystusa. Okrucieństwo Żydów przerósł sadyzm pijanych rzymskich żołdaków. Portret jerozolimskich kapłanów nie jest wolny od przerysowania, zwłaszcza jeśli chodzi o mimikę. Jednym przypominać to może naiwność środków niemego kina, innym - karykatury z antysemickich pisemek. Ogromne znaczenie w filmie odgrywa świat nadprzyrodzony. Szatan pojawia się wielokrotnie - m.in. w postaci bladego upiora otulonego czarnym pledem czy udającego Matkę Boską z Dzieciątkiem. Po scenie ukrzyżowania z nieba spada łza Boga. Wywołuje wichurę i trzęsienie ziemi pod pałacem Kajfasza. Scena zmartwychwstania przedstawia całun, z którego ciało uchodzi niczym powietrze, po czym oglądamy powstającego Jezusa z przebitą dłonią. "Pasja" ukazuje cierpienie Matki Bożej i poświęcenie kobiet - Marii Magdaleny, Weroniki oraz żony Piłata. Podkreśla nieuchronność dokonania się planu boskiego, co widać w scenie rozmowy Jezusa z Piłatem. Gibson nie pozostawia wątpliwości, że arcykapłani, Judasz i rzymscy legioniści czują swój błąd. Scena w Ogrodzie Oliwnym kręcona jest w atelier słynnego Cinecitta Studios i operuje światłocieniem typowym dla malarstwa Caravaggia. Drogę krzyżową nakręcono we włoskim miasteczku Matera, nieopodal miejsca, gdzie Pier Paolo Pasolini nakręcił "Ewangelię wg św. Mateusza". "Pasja" jest filmem, który każdy przeżywa intymnie na swój sposób, ale jej odbiór zależy również od atmosfery, jaka panuje na widowni. Niestety, część warszawskiej publiczności nie potrafiła zachować stosownej powagi. Gwiazdy urządzały sobie sesje zdjęciowe do kronik towarzyskich. Nowy wiceprezes TVP odbierał gratulacje, zaś dystrybutorzy muzyki do filmu rozmawiali o wysokości cen płyty. Reżyser znany z nacjonalistycznych sympatii komentował, że "Żydy znowu coś narozrabiały". Nieuchronnie nasuwał się opis targowiska w świątyni, do której wkroczył Chrystus, żeby zrobić porządek. Najważniejsze jest jednak przesłanie filmu. Pokazując, jak wielkie może być ludzkie okrucieństwo i ile człowiek może wyrządzić zła - na pierwszy plan wysuwa Chrystusowe przykazanie miłości. Współczesnemu widzowi trudno być może będzie pogodzić się z tym, jak wielka jest cena odkupienia. Ale po to - by ją uświadomić - zrobiono ten film. Jacek Cieślak Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Jeśli masz coś do powiedzania to pisz tutaj :)) 02.03.04, 20:27 odwagi i powodzenia ! zyczę :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian "Pasja" -Zgorszenie dla Żydów i głupstwo dla pogan IP: *.gdynia.mm.pl 03.03.04, 09:09 Zgorszenie dla Żydów i głupstwo dla pogan "Pasja" to bez wątpienia film ewangeliczny. Ale poprzez tę ekranizację Mel Gibson wcale nie występuje - jak twierdzili niektórzy krytycy - z roszczeniami o wpisanie siebie do grona ewangelistów. Film ten jest jedynie wspaniałym świadectwem człowieka, który - głęboko zdając sobie sprawę ze znaczenia odkupienia - wie, że mówi prawdę. A oglądając go, trudno oprzeć się wrażeniu, że powstał po to, abyśmy i my wierzyli... Męka i śmierć Chrystusa przedstawione są w "Pasji" bardzo realistycznie. Również ten realizm nie pozostawia człowieka obojętnym. A skoro wywołuje reakcję w naszym wnętrzu, to znaczy, że Gibsonowi udało się nie tylko "zaktualizować" historyczne wydarzenia z Jerozolimy. Udało mu się również postawić nas niejako twarzą w twarz z Chrystusem ofiarowanym dla naszego zbawienia. Nic więc dziwnego, że mimo upływu dwóch tysięcy lat - w kontekście wszystkich wydarzeń wokół filmu - aktualne stają się również słowa św. Pawła, piszącego w Liście do Koryntian o Chrystusie Ukrzyżowanym, "który jest zgorszeniem dla Żydów i głupstwem dla pogan...". Sebastian Karczewski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Kapłani do kin - obejrzeć "Pasje" radzi kardynał IP: *.gdynia.mm.pl 03.03.04, 09:14 Coś naprawdę niezwykłego Kontrowersje wokół filmu o męce Jezusa Film "Pasja" amerykańskiego aktora i reżysera Mela Gibsona powinni obejrzeć wszyscy kapłani świata - powiedział prefekt Kongregacji ds. duchowieństwa kard. Dario Castrillón Hoyos. W wywiadzie dla włoskiego dziennika "La Stampa" kolumbijski kardynał kurialny oświadczył, że film jest "triumfem sztuki i wiary", który "zbliży ludzi do Boga". Jednocześnie odrzucił zarzuty, że "Pasja" jest antysemicka. 2003-09-28 Mel Gibson, który wcześniej wyreżyserował nagrodzony pięcioma Oskarami “Braveheart”, postanowił przedstawić ostatnie dwanaście godzin życia Jezusa. Przedsięwzięcie sfinansował z własnej kieszeni. Film skrytykowała m.in. żydowska Liga przeciw Zniesławieniom i Centrum im. Wiesenthala, zarzucając reżyserowi podsycanie antysemityzmu i przedstawianie Żydów jako “krwawych bogobójców”. W publicznym oświadczeniu aktor ripostował: “Antysemityzm jest sprzeczny nie tylko z moimi osobistymi przekonaniami, ale także z głównym przesłaniem filmu. »Pasja« ma za zadanie inspirować, a nie znieważać”. Zaś rzecznik firmy producenckiej Gibsona tłumaczył: “W filmie są niektórzy (Żydzi), sympatyzujący z Chrystusem i inni, którzy otwarcie chcą Jego śmierci. I jest to całkowicie zgodne z Pismem Świętym. Nie można pomijać faktu, że byli wówczas Żydzi, którzy chcieli zabić Jezusa”. Smaczku sprawie dodaje fakt, że organizacje żydowskie wysuwały swe zarzuty na podstawie taśm… wykradzionych z firmy Gibsona. Gibsona atakowano też personalnie; “The New York Times Magazine” zaprezentował sylwetkę jego ojca, Huttona, który jest tradycjonalistą katolickim: odrzuca reformy Soboru Watykańskiego II i dialog z judaizmem. Prasa grzmiała, że Gibson “zbudował i należał do Kościoła w Los Angeles, będącego częścią ruchu separatystycznego, znanego jako »tradycjonalizm katolicki« i stojącego nawet dalej niż inni konserwatywni katolicy”. W rzeczywistości aktor i reżyser sfinansował - za zezwoleniem archidiecezji Los Angeles - budowę kaplicy z ołtarzem ustawionym “ad orientem” (na wschód), w której Msze będą odprawiane po łacinie według formularza zatwierdzonego przez Stolicę Apostolską. Rzecznik Gibsona podkreślił, że aktor woli uczestniczyć w takiej liturgii, gdyż to “Msza jego dzieciństwa”. Gibson nie należy jednak do żadnej “sekty separatystycznej”; jest praktykującym katolikiem, uznaje Jana Pawła II za papieża, ochrzcił siedmioro dzieci w wierze katolickiej, a później zapisał je do kolegiów katolickich. Zresztą w ocenie filmu środowiska żydowskie są podzielone - niektóre osobistości, obecne na pokazie filmu, zażądały wręcz, aby Liga przeciw Zniesławieniom przeprosiła Gibsona. Co jednak ciekawsze, “Pasja” poróżniła też kręgi chrześcijańskie. Film skrytykowała Konferencja Biskupów USA, tymczasem kard. Hoyos oświadczył, że oglądając niepełną jeszcze wersję “Pasji”, doświadczał chwil głębokiej więzi duchowej z Jezusem: “Jest to film, który prowadzi widza ku modlitwie i refleksji, ku szczerej i odczuwanej kontemplacji”. Dodał, że wyznał reżyserowi, iż chętnie zamieniłby niektóre swe homilie o Męce Pańskiej na kilka scen z jego filmu. Na uwagę, że nakręcono już wiele filmów o życiu Chrystusa, prefekt Kongregacji oświadczył, że dzieło Gibsona jest “czymś naprawdę niezwykłym” - w filmie wykorzystano wspaniałą technologię, i w efekcie męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa “nabierają życia na oczach współczesnych. Co więcej, film jako dzieło sztuki: treść, znakomita kinematografia, dźwięk, oświetlenie, rytm itp. jest tak potężny jak orędzie, które zawiera” - stwierdził kolumbijski kardynał. Na pytanie o niezwykle brutalne sceny przemocy, hierarcha odparł, że “jednym z wielkich osiągnięć tego filmu jest prawdziwe przedstawienie zarówno grozy grzechu i egoizmu, jak i odkupieńczej potęgi miłości. Obraz budzi miłość i współczucie”. Odrzucił też zarzuty, jakoby film był antysemicki: “Film wychodzi od historycznego obiektywizmu opisu ewangelicznego, mówi o współczuciu, miłosierdziu i pojednaniu, nie uciekając się do ogólnych potępień pod czyimkolwiek adresem. Cały film wyraża coś wręcz odwrotnego, podkreślając, że jeśli będziemy uczyć się od Chrystusa, nigdy nie będzie przemocy wobec jakiegokolwiek bytu ludzkiego”. MZ, KAI Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian Pytanie Józefy Hennelowej -czy retoryczne? IP: *.gdynia.mm.pl 03.03.04, 09:18 Czy mogę nie iść na film Gibsona? "Pasja" nie weszła jeszcze na polskie ekrany, a już budzi poruszenie i podnoszą się głosy za i przeciw. Zamknięty pokaz dla wybranych owocuje coraz nowymi echami. Stąd i pytanie tytułowe: czy wolno będzie oprzeć się powstającej presji, już wyartykułowanej w zawołaniu "to trzeba zobaczyć"? Zostawiam na boku spór o ideologiczną warstwę filmu: jest antysemicki czy nie jest. Chodzi tylko o tezę (za którą już wielu się opowiedziało), że ta filmowa opowieść o męce i śmierci Chrystusa, przeraźliwie realistyczna, jest wierna prawdzie i może być pomocna wierzącym. Że człowiek, który wierzy w Chrystusa, ma powinność "zobaczenia, jak było". Józefa Hennelowa /2004-02-29 Jest spór o to, czy Papież w ogóle wypowiedział takie słowa. Ale co one tak naprawdę znaczą? Zobaczyć, to posłużyć się zmysłami, odbierając przekazy uznane za rzeczywistość. Ale gdy chodzi o największą tajemnicę świata, a nie o odtworzenie szeregu takich czy innych faktów, choćby detalicznie pokazanych: czy naprawdę powinniśmy dać sobie wmówić, że zobaczymy na ekranie kinowym nie produkt ludzkiej wyobraźni, techniki i kreacji artystów, tylko prawdę? Opowieści Ewangelistów, na cztery głosy rozpisane, nigdy nie wystarczały artystom. Ale to nie było proste unaocznianie tamtych świadectw. To było odniesienie się każdego z twórców do tajemnicy, którą Ewangelie i tradycja nam podarowały. Ich modlitwa, wstrząs, nieśmiały dotyk, niepokój, bunt, przerażenie, współczucie, co jeszcze? Nie ma dwóch takich samych Ukrzyżowań w dziejach malarstwa i rzeźby. Także artyści dźwięku, każdy na swój sposób, “czytają” Ewangelie. A lud odgrywa Pasję nie na prostej zasadzie, że “tak właśnie było”, bo przecież każde misterium pasyjne ma swój osobny wyraz. Jego uczestnicy chcą wejść w tajemnicę Odkupienia nie jako w dawną historię, lecz w swoje “teraz”. Teraz jest pojmanie, teraz sąd, droga krzyżowa i Golgota, bo to nasza teraźniejszość, raz jeszcze przemodlona słowem, gestem, naśladownictwem, o którym wie się, że tylko bardzo dalekie. Tak jak daleka jest tajemnica, której wymiaru nigdy nie zgłębimy do dna. I która jest najbardziej własna, kiedy milczymy o niej w kontemplacji. Co tu ma do roboty ciekawość, która chciałaby przedstawić każdy detal męki Odkupiciela? Czy nie będzie pychą, a może nawet bluźnierstwem? Przyglądać się, jak cierpiał i ile, wmawiając sobie, że odtąd “już wiem”? Przecież dalej nie wiem, bo to tylko spektakl, bo reżyser nie storturował aktora na śmierć, tylko skumulował środki i techniki możliwie najlepiej udające tamte straszliwe godziny. Pytam, po co i kto to ma znieść, w jakim celu? Czy nasza wyobraźnia była dotąd, bez filmu Gibsona, za mało nasycona, by skłaniać nas do modlitewnego milczenia podczas Drogi Krzyżowej, podczas liturgii Wielkiego Piątku, podczas własnej lektury Mateusza, Łukasza, Jana i Marka? Każdy ma pewnie jakiś najbliższy sobie wizerunek Ukrzyżowanego, najbliższy nie dlatego, że najbardziej “podobny”, tylko taki, przed którym (nawet tylko przywołując go w pamięci) najpewniej może się modlić albo milczeć - nie uciekając. Bo ileż razy to ucieczka jest jedynym, co potrafimy - i tak pewnie musi być. Byle potem wracać. A mówić jak najmniej, bo to grozi marnowaniem tajemnicy. Jim Bishop przed pół wiekiem napisał książkę “Dzień, w którym umarł Chrystus”. Przebieg Pasji to w niej zaledwie kilkanaście stron - a i to trudnych do udźwignięcia. Chyba jednak dosyć, by dopełnić przekazu tamtych czterech świadków. Jest jeszcze wiedza czerpana z Całunu Turyńskiego. Detale tej wiedzy wciąż są przedmiotem poszukiwań, prostowań, debat. Ale Kościół wyraźnie wskazuje, co z tą wiedzą mają począć wierzący, kiedy w Wielki Piątek, w czasie czytania Ewangelii Janowej, po słowach o skonaniu Jezusa każe nam uklęknąć i milczeć. I dlatego pytanie, jak w tytule. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian "Ciężar krzyża" z Tygodnika Powszechnego IP: *.gdynia.mm.pl 03.03.04, 09:22 Ciężar krzyża Film Mela Gibsona jest rzeczywiście niezwykle drastyczny "Pasja" nie została zrobiona z myślą o krytykach, została zrobiona dla widzów. W tym leży ogromna siła, która niepokoi jednych i cieszy drugich. Siła ewangelizacyjna. Joanna Petry-Mroczkowska z Waszyngtonu /2004-03-07 Aura niezwykłości towarzyszy “Pasji” od początku. Oto aktor i reżyser, dwukrotny zdobywca Oscara, jedna z najbardziej wpływowych postaci w amerykańskim kinie, postanowił nakręcić film o Jezusie. Jak nigdy, teraz zagląda mu się w życiorys. Gibson, pochodzący wprawdzie z katolickiej rodziny o “przedsoborowych przekonaniach”, przez dwadzieścia lat prowadził życie dalekie od świętości. Kilkanaście lat temu zmienił się: z półki, na której czegoś szukał, spadła mu w ręce “Bolesna męka Zbawiciela” niemieckiej mistyczki Anny Katarzyny Emmerich, dyktującej swoje wizje w pierwszym ćwierćwieczu XIX w. Gibson nie chciał powielać starych wzorów. Przede wszystkim nie w smak mu była hollywoodyzacja. Odpadał Jezus mówiący po angielsku. Sięgnięto więc po aramejski i łacinę. Grający Chrystusa Jim Caviezel (tropiciele niezwykłych znaków wskazują na inicjały J.C., fakt, że aktor jest katolikiem i miał w momencie angażu 33 lata) dziwi się, że tak szybko nauczył się aramejskiego. Gibson był długi czas przeciwny, ale w końcu zgodził się na wprowadzenie napisów. A praktyka ta z reguły zwiastuje kasową porażkę: filmy z napisami na amerykańskim rynku sprzedają się gorzej. Pytanie o antysemityzm Kontrowersje wokół “Pasji” przyczyniły się do ogromnej reklamy. Wiele mniejszych lub większych wspólnot chrześcijańskich (poza głównymi Kościołami protestanckimi: metodystami, luteranami, prezbiterianami itp.) wykupuje dziś masowo całe seanse. Gibson stawiał na ów evangelical church i chyba się nie przeliczył. Istnieje jednak i inna publiczność. Jedno z waszyngtońskich kin, które zazwyczaj bez zastrzeżeń przyjmuje filmy od dystrybutora, miało dylemat: włączyć “Pasję” do repertuaru czy nie. Kino korzysta z pomocy sponsorów i musi brać pod uwagę ich reakcję. Kierownik zwrócił się więc do rady kina, lokalnych księży i rabinów, specjalistów od stosunków międzywyznaniowych i kinomanów. Zdania były podzielone. Gdy jedni uważali, że “środowisku żydowskiemu to nie zaszkodzi”, inni wyrażali daleko idące obawy. Rezygnacja z filmu, jako przejaw cenzury, nie mogła liczyć na dobrą prasę. Ot, przykład napięcia między poprawnością polityczną a prawem do wolności słowa. Przewodniczący miejscowego oddziału Ligi Przeciwko Zniesławieniom stwierdził, że “nie chce, aby ktoś pomyślał, że istnieje jakaś zmowa w celu uniemożliwienia zobaczenia tego filmu” i w końcu film pokazano. Kino wysłało listy wyjaśniające do sponsorów. Ma także organizować dyskusje z duchownymi, naukowcami i krytykami filmowymi, a w kuluarach udostępni specjalne broszury. Emitowany w połowie lutego i oglądany przez 17 milionów widzów program stacji ABC znana prezenterka Diane Sawyer rozpoczęła pytaniem o antysemityzm. W studio panowała zgodność, że Gibsona nie można uznać za antysemitę. Reżyser podkreśla, że wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi, wszyscy - z nim na czele - swoimi winami przyczyniliśmy się do śmierci Jezusa i wszystkich nas zbawił Jezus. To ręka Gibsona - manus sinistra, jak mówi ze znajomością podtekstu filologicznego - wbija gwóźdź w rękę filmowego Jezusa. Za namową rumuńskiej aktorki pochodzenia żydowskiego Mai Morgenstern (znakomita rola Matki Jezusa), Gibson wykreślił z napisów najbardziej kwestionowane zdanie: “Krew Jego na nas i na dzieci nasze” (Mt 27,25). Czy “Pasja” może wywołać antysemickie nastroje poza Stanami, w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Azji? To jest główny zarzut artykułu redakcyjnego w “Washington Post” (26 lutego 2004). Dobre tradycje pluralizmu chronią dzisiaj amerykańskich Żydów: “Musimy jednak żywić obawy, czy ten film nie rozpali przesądów w krajach, które nie odrzuciły antysemityzmu tak zdecydowanie jak my”. “Washington Post” jest zdania, że decyzja o sfilmowaniu “Pasji”, w której występują kapłani żydowscy domagający się śmierci Jezusa, jest “przedsięwzięciem nieodpowiedzialnym”. Gwoli sprawiedliwości trzeba wspomnieć, że niektórzy widzowie żydowscy mówią, że film daje im okazję, aby zrozumieć chrześcijaństwo. I dodają, że antysemityzm nie potrzebuje zachęty w postaci filmu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian "Cięzar krzyża" cd. IP: *.gdynia.mm.pl 03.03.04, 09:24 Ciężar krzyża ... ciąg dalszy Intelektualiści katoliccy przypominają zaś ekumeniczne wysiłki, mające na celu wyeliminowanie zjawiska. Do antysemityzmu i “bogobójstwa” ustosunkowywał się soborowy dokument “Nostra Aetate”, a bardziej szczegółowo mówił o nim Jan Paweł II podczas watykańskiego sympozjum “Korzenie antyjudaizmu w środowisku chrześcijańskim” (1997), krytykując błędne i niesprawiedliwe interpretacje Nowego Testamentu, prowadzące do “uśpienia sumień”. Komisja ds. Ekumenizmu Konferencji Biskupów Amerykańskich równocześnie z premierą “Pasji” wydała ponad stustronicowy zbiór dokumentów “Biblia, Żydzi i śmierć Jezusa”. Podkreśla w nim, że Jezus wybrał śmierć dobrowolnie. Że z teologicznego punktu widzenia odpowiedzialność za to wydarzenie ponosi cała ludzkość. Że Żydzi nie są odrzuceni przez Boga. Kościół przypomina także, że Jezus nie zwalczał judaizmu, był jego wyznawcą, poddał się Prawu, wymagał dlań szacunku (Mt 5,17) i zalecał podporządkowanie się mu (Mt 8,4). Wrogami Jezusa byli arcykapłani, starszyzna i uczeni w piśmie, nie cały lud. Trzeba dostrzec różnice między wieloma grupami żydowskimi, możliwość wielorakiego interpretowania roli Poncjusza Piłata. Przeciw ewangelii dobrobytu Film Mela Gibsona jest rzeczywiście niezwykle drastyczny. Reżyser, nie będący w tej dziedzinie nowicjuszem (ktoś już nazwał jego dzieło “Palestinian Braveheart”), mówi, że chodziło mu nie tylko o realistyczne oddanie ofiary Jezusa, ale też o efekt wstrząsu, “doprowadzenie widzów do granicy wytrzymałości”. Gibson uznał, że współczesne przedstawienia Męki Pańskiej zostały wysterylizowane, spowszedniały. Tymczasem tu nie mamy do czynienia z alegoryczną baśnią, “tak właśnie było”. Reżyserowi chodzi o wyrwanie widza z rutyny, obojętności, samozadowolenia. Traktuje nas jak niewiernego Tomasza. Mówi: “Zobacz i uwierz”. Wizualne dotknięcie prawdy jest bolesne. Może inspirację do poszukiwania tej emocjonalnej niewygody Gibson znalazł w wizjach Emmerich, która gani nas i siebie za brak odwagi, nadwrażliwość wobec ogromu cierpienia Jezusa? Gibson, któremu niektórzy wytykają manipulację emocjami, jest świadom niebezpieczeństwa. Nie chce poprzestać na ukazaniu cierpienia, nie wystarcza mu “choreografia bólu”. Chodzi o coś więcej niż chwilową emocję odrazy do katów, współczucia katowanemu. Z odwagą i energią duchową (może ze świadomością, jak niedoskonałym narzędziem jest kamera operatora?), poprzez iście katolicką symbolikę ciała i krwi, poprzez retrospekcję, oryginalne ujęcia, raz spowolnione, to znowu groźnie dynamiczne, chce wywołać u widza głęboką refleksję, może wręcz kontemplację. Wśród wielu szczegółów jest w “Pasji” filmowe rozbudowanie postaci Szymona z Cyreny: człowieka, który dojrzewa do pójścia już nie za Jezusem, a z Jezusem. Do niesienia z Nim krzyża. Chrześcijaństwu w USA grozi wygodnictwo. To właśnie tu doszła do głosu ewangelia dobrobytu - health and wealth gospel, newage’owskie wynaturzenie zaprawione elementami chrześcijańskimi. Protestancki teolog Richard Niebuhr w książce “Królestwo Boże w Ameryce” (1937) pisał, że głównym przesłaniem religii staje się wizja Boga, który “bez gniewu i bez sądu prowadzi ludzi do królestwa za sprawą Chrystusa bez krzyża”. “Pasja” Gibsona jest obrazem, który wagę - i ciężar - krzyża przywraca. W ogrodzie Oliwnym "W ogrodzie Oliwnym przed Jego oczyma przesuwały się wszelakie skandale wszechczasów, od zarania dziejów do dnia dzisiejszego, a nawet po koniec świata - wszelkie rodzaje błędów, oszustw, szalonego fanatyzmu, uporu i złośliwości. Widział przed sobą wszystkich odszczepieńców, heretyków i domniemanych reformatorów, którzy zwodzą ludzi pozorami świętości. Korumpujący i skorumpowani każdej epoki obrażali go i dręczyli, że nie był ukrzyżowany wedle ich modły i że nie cierpiał dokładnie tak, jak oni sobie tego życzyli, czy wyobrażali sobie, że cierpieć powinien". Anna Katarzyna Emmerich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian O "Pasji" M. Gibsona z "Naszego Dziennika" IP: *.gdynia.mm.pl 03.03.04, 09:27 Trzeba nam było właśnie takiej "Pasji", byśmy przypomnieli sobie o Bogu i Jego niezbywalnym prawie także do człowieka XXI wieku, okupionym dwa tysiące lat temu na krzyżu. Dla osoby, która nie chce tego zrozumieć i zaakceptować, "Pasja" będzie tylko dwugodzinnym, długim i brutalnym filmem o zabijaniu i nienawiści. Trzeba ten film czytać w perspektywie wiary i tylko tak. Jeśli pogłębi naszą wiarę lub nam ją przywróci, jeśli Droga Krzyżowa, Gorzkie Żale, Eucharystia staną się dla nas źródłem i autentycznym sposobem jej wyznawania - spełni swoje zadanie. Żyjemy w świecie, w którym człowiek za wszelką cenę unika cierpienia. Ucieczka przed nim osiągnęła dziś już takie rozmiary, że próbuje się wprowadzać ustawodawstwo (w niektórych krajach już to uczyniono) mające na celu zabijanie ludzi, którzy nie radzą sobie z tym problemem. Kultura współczesna daje na to najtrudniejsze doświadczenie receptę w postaci samobójstwa czy eutanazji, ale w żadnym wypadku nie są to rozwiązania godne człowieka. W świecie nastawionym na konsumpcję, w którym panuje kult ciała, nie ma miejsca dla przegranych. Dlatego też świat jawi się dziś wielu ludziom jako stworzony jedynie dla młodych, bogatych, szczęśliwych i bezwzględnych. A przecież każdy z nas w swoim życiu, wcześniej czy później, doświadcza cierpienia. Mimo iż ludzkie cierpienie, w wyniku wojen, chorób, zbrodni, niesprawiedliwości, klęsk żywiołowych, stale jest obecne w świadomości człowieka, także za sprawą mediów, to jednak jako doświadczenie kulturowe spychane jest na margines. Śmierć nie mieści się w płytkiej ideologii człowieka sukcesu. Kultura, która nie uznaje słabości człowieka, jego cierpienia i śmierci, ignoruje też cierpienie i śmierć Boga. Cierpienie, które pokazuje Gibson i wybrani przez niego aktorzy jest odarte z metafory, doświadczamy go niejako wprost, z bliska. Jest to autentyczna droga krzyżowa człowieka wieku XXI, tak przyzwyczajonego do śmierci i przemocy sączonych codziennie przez media, że dopiero wielkie tragedie potrafią nim rzeczywiście wstrząsnąć i do niego przemówić. Dlatego trzeba w kontekście tego właśnie filmu zadać sobie pytanie: w jakim miejscu znaleźliśmy się jako konkretni ludzie i jako cała ludzkość, że trzeba aż takich środków, tak bezpośrednich, abyśmy w jakikolwiek sposób przejęli się cierpieniem, którym poddał się dla nas Jezus Chrystus. Gibsonowi udało się w sposób mistrzowski tak przedstawić mękę i śmierć Chrystusa, że nie możemy pozostawać wobec niej obojętni. Każdy kto ogląda ten obraz, staje wobec faktu ukrzyżowania Boga - odpowiedzialności spowodowanej własnym grzechem z jednej strony i współudziału w Jego cierpieniu z drugiej. Zmuszeni jesteśmy wyjść z sytuacji widza i opowiedzieć się jako konkretni ludzie za lub przeciw cierpiącemu Bogu-człowiekowi. I to właśnie ten fakt, a nie rzekomy antysemityzm budzi największe obawy oponentów filmu. Budzi bowiem uśpionych przez współczesny świat chrześcijan, a niechrześcijan zmusza, jak dwa tysiące lat temu, do zajęcia jednoznacznego stanowiska wobec ofiary Jezusa Chrystusa. Nic dziwnego, że w takim przebudzeniu z letargu niektórzy upatrują jakiegoś zagrożenia. "Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał Bóg do człowieka", pragnie to czynić także i w naszych czasach, w świecie hedonizmu i ucieczki od trudnej prawdy o grzechu i odkupieniu człowieka. Także w naszych czasach pragnie zajmować czas człowieka i przywoływać go do siebie. Wydaje się, że wielu oponentów "Pasji" może nawet zgadza się z taką tezą i byliby gotowi ją przyjąć. Ale nie mogą się oni pogodzić z tym, że Bóg może także przemawiać językiem filmu, który we współczesnym świecie jest sztuką przez wielu z nich używaną do deprawacji człowieka. Co więcej - że do tego dzieła wybrał człowieka z Hollywood, który postawił wszystko na jedną kartę, by poprzez jego talent i wiarę przemówić do współczesnego człowieka, pokazać mu (bo dziś obraz więcej znaczy niż słowo) swoje niezawinione, a jednak z miłości do nas przyjęte cierpienie. Jeśli jednak po takim doświadczeniu, jakim jest "Pasja", moglibyśmy odczuwać do kogoś nienawiść, to trudno byłoby chyba nam być chrześcijanami. Natomiast ukrzyżowanie dokonało się w konkretnych warunkach, które Bóg wybrał - miało więc swój konkretny czas, miejsce, bezpośrednią przyczynę i tego nie da się w żaden sposób zmienić. "Pasja" Mela Gibsona to film przesiąknięty orędziem ewangelicznym. Ci, którzy mieli okazję obejrzeć go wcześniej, słusznie podkreślali poszanowanie przez reżysera wydarzeń związanych z okolicznościami męki i śmierci Jezusa, wierność historii, geografii, kulturze i religii. Podkreślali również głębokie osadzenie obrazu w tradycji Kościoła, w której cierpienie i śmierć Zbawiciela zajmują miejsce szczególne, bo - jak mówi ks. prof. Waldemar Chrostowski - "są wstępem i warunkiem do prawdy, która jest najważniejszą dla wiary chrześcijańskiej: prawdy o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa". Słusznie Vittorio Messori uznaje "Pasję" Gibsona za jedno z najcenniejszych dzieł sztuki filmowej. W sytuacji takiej bliskości dramatu Boga nie da się w prosty sposób mówić o kreacjach aktorskich. Kiedy patrzymy na film, nie widzimy Jamesa Caviezela, lecz Chrystusa, nie widzimy Mai Morgenstern, lecz Maryję, nie Monicę Bellucci, lecz Marię Magdalenę, i to jest tu najważniejsze. Trzeba jednak podkreślić znakomity dobór aktorów przez Gibsona, wyraziste nakreślenie przez nich swoich postaci, ukazanie całej głębi ich wewnętrznych przeżyć w trakcie męki Zbawiciela i to niemal każdego - Jezusa, Maryi, Marii Magdaleny, Piotra, Jana, Szymona z Cyreny, Kajfasza, Piłata, ale też rzymskich żołnierzy czy łotrów. Z jednej strony doświadczamy, jakby dnia codziennego wykonywania egzekucji skazanych na ukrzyżowanie, co podkreślają zachowania rzymskich żołnierzy, z drugiej natomiast tego, że i dla nich ten wyrok i jego wykonanie są czymś bez precedensu w całym ich życiu. Tak więc przekaz ewangeliczny uzupełnia Gibson o rys psychologiczny bohaterów. Otrzymujemy więc obraz zwarty, dynamiczny, który można czytać bez sięgania do listy dialogowej. Słusznie też podkreśla się wagę scen z całego życia Jezusa przywoływanych w trakcie pasji. Gibson dokonuje w swoim dziele pewnego zwrotu w sztuce filmowej. Do tej pory przekaz ewangeliczny był najczęściej inspiracją dla tworzenia sztuki. Jako orędzie zbawienia skierowane przez Boga do człowieka stanowiło jednocześnie źródło wielu kulturowych toposów. Można wręcz powiedzieć, że sztuka żywiła się wiarą. Znacznie rzadziej, a już wyjątkowo w samym filmie, zdarzało się, że oddawała się wierze w całości. Podobnie jest z problemem niezawinionego cierpienia. Jakże często w kinie jest ono motorem wyzwalającym nienawiść i zło, rodzącym agresję wobec drugiego człowieka. Film realizuje wezwanie Ojca Świętego wyrażone w "Liście do artystów", w którym Jan Paweł II wzywał do syntezy sztuki i wiary, na miarę wielkich mistrzów sztuki, którzy czynili to w przeszłości. Tu mamy nowoczesną sztukę filmową tryskającą wprost ze źródeł wiary, żyjącą wiarą i nią się karmiącą. Czyż można oprzeć się wrażeniu, że Bóg wybrał Gibsona, aby przez niego opowiedzieć nam Swoją mękę i śmierć. Niewątpliwie film i jego odbiór w świecie wpłynie na ludzi, ale też będzie miał swoje skutki w życiu twórców. Czy po takim obrazie można zrobić następny, czy znajdzie się temat dostatecznie ważny i nośny, który można będzie choćby w części zestawiać z "Pasją"? Być może tak. Przy dzisiejszych środkach technicznych, które są do dyspozycji kina, można wszak pokusić się o ekranizację "Boskiej komedii" Dantego, arcydzieła literatury tak mocno zespolonego z wiarą. Dlaczego nie miałby tego uczynić właśnie amerykański reżyser, pokazując piekło, czyściec i niebo. Od piątku "Pasja" będzie gościć na ekranach naszych kin. Premiera filmu Gibsona jest jednym z najważniejszych wydarzeń kultura Odpowiedz Link Zgłoś
marcel_prostak czy to film animowany?????? 03.03.04, 15:16 a swoja droga to wezcie dziadki przyklad z Chrystusa w wieku 33 lat umarl i zmartwychwstal a wy co? pieprzycie bez sensu na tym forum czekajac bezskutecznie jak SLD padnie Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: czy to film animowany?????? 03.03.04, 15:49 marcel_prostak napisała: > a swoja droga to wezcie dziadki przyklad z Chrystusa > w wieku 33 lat umarl i zmartwychwstal > a wy co? > pieprzycie bez sensu na tym forum czekajac bezskutecznie jak SLD padnie Głupi żart, nawet nie prostacki po prostu obnażajacy brak delikatnosci i wiedzy u piszacego.Nikogo dodatkowo chamstwem swoim nie zadziwisz . Odpowiedz Link Zgłoś
marcel_prostak pasja 03.03.04, 15:56 no wiec bylas na tej pasji czy nie? w koncu nie moge sie doczytac Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 17:08 marcel_prostak napisała: > no wiec bylas na tej pasji czy nie? w koncu nie moge sie doczytac Nie Odpowiedz Link Zgłoś
marcel_prostak Re: pasja 03.03.04, 17:32 Sluszny wybor. Ja sie w ogole nie wybieram. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 17:38 marcel_prostak napisała: > Sluszny wybor. Ja sie w ogole nie wybieram. To źle robisz. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 17:48 marcel_prostak napisała: > myslisz? Sadzę, a może nawet jestem przekonany o słusznosci nauki chodzenia po chmurach. Bliżej nieba. Niż po Krakowie. Bliżej piekła. Odpowiedz Link Zgłoś
marcel_prostak Re: pasja 03.03.04, 18:11 wiesz, czy to nie jest zbyt prosty podzial? pieklo-niebo baiale-czarne Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 19:23 marcel_prostak napisała: > wiesz, czy to nie jest zbyt prosty podzial? > pieklo-niebo > baiale-czarne > Prostota to Piekno a Piekno to Dobro a Dobro to Niebo :_) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcee Re: pasja IP: *.lama.net.pl / 195.150.172.* 03.03.04, 19:31 mowisz jak kaznodzieja a oni maja mozgi wyprane totalnie Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 19:39 Gość portalu: marcee napisał(a): > mowisz jak kaznodzieja > a oni maja mozgi wyprane totalnie pieprzysz! "Poletko Pana Boga" czytała? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcee Re: pasja IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 03.03.04, 19:42 chcialbys zeby ciebie , no nie? nie znam poletka to jan twardowski sklecil? Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 19:43 Gość portalu: marcee napisał(a): > chcialbys zeby ciebie , no nie? > nie znam poletka > to jan twardowski sklecil? Caldwell. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcee Re: pasja IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 03.03.04, 19:52 o to ja nie jestem az tak bardzo wyksztalcona i dobrze bo jak przezcytalam tutaj wpisy bratka w ktorych widac jak sie z bieda borykaja polscy literaci to ja dziekuje jak widac znajomosc calwella nie pzreklada sie na pieniadze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcee Re: pasja IP: *.lama.net.pl / 195.150.172.* 03.03.04, 20:00 oj ja nie jestem diabel jakby co nie przeliczam wszystkiego na pieniadze bo znowu bedzie Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 20:07 Gość portalu: marcee napisał(a): > oj ja nie jestem diabel jakby co > nie przeliczam wszystkiego na pieniadze bo znowu bedzie Diabełek ma ogonek a TY? Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 20:06 Gość portalu: marcee napisał(a): > o to ja nie jestem az tak bardzo wyksztalcona i dobrze > bo jak przezcytalam tutaj wpisy bratka w ktorych widac jak sie z bieda borykaja > > polscy literaci to ja dziekuje > jak widac znajomosc calwella nie pzreklada sie na pieniadze > A nawet przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcee Re: pasja IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 03.03.04, 20:12 ogon to ma t1s o ile sie nie myle ja natomiast rogi przyprawiam, lojalnie uprzedzam Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 20:16 Gość portalu: marcee napisał(a): > ogon to ma t1s o ile sie nie myle > ja natomiast rogi przyprawiam, lojalnie uprzedzam a widziałaś Ty aniołka z rogami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcee Re: pasja IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 03.03.04, 20:28 zatkalo mnie Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 20:30 Gość portalu: marcee napisał(a): > zatkalo mnie uderz sie w czoło! wtedy przejdzie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcee Re: pasja IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 03.03.04, 20:42 nawzajem Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Re: pasja 03.03.04, 20:46 Gość portalu: marcee napisał(a): > nawzajem robię to cały czas .a co nie widac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Usłużny Jutro "Pasja" - przypomina "Rzepa" IP: *.gdynia.mm.pl 04.03.04, 07:31 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040304/kultura/kultura_a_1.html Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Dyskusja na świecie- z "Rzepy" 04.03.04, 07:33 Dyskusje na świecie Sadyzm, a nie antysemityzm Najgoręcej dyskutuje się o filmie Mela Gibsona w USA. "Obawiamy się, że prześladujące nas od dwóch tysięcy lat słowa: Żydzi zabili Chrystusa, znów będą brzmieć głośno" powiedział Abraham Foxman, dyrektor naczelny Ligi przeciw Zniesławianiu (ADL), w czasie konferencji prasowej, która odbyła się w Nowym Jorku po premierze "Pasji". Wcześniej wspólne oświadczenie opublikowali biskupi francuscy z kardynałem Jean- Marie Lustigerem na czele oraz przedstawiciele Światowego Kongresu Żydów z prezydentem, rabinem Israelem Singerem. Wyrazili pragnienie, aby "Pasja" nie doprowadziła do podziału między wyznawcami obu religii. Mimo takich deklaracji zarzut podsycania antysemityzmu, wysuwały inne czołowe organizacje żydowskie: Centrum Szymona Wiesenthala czy Komitet Żydów Amerykańskich (AJC). Tę opinię podzielają niektóre liberalne środowiska katolickie w USA, zaangażowane w dialog na rzecz pojednania chrześcijaństwa z judaizmem. Nie znalazła ona natomiast odzwierciedlenia w recenzjach po premierze "Pasji". Jedynie "New York Daily News" stwierdził, że jest to "najbardziej jadowity film antysemicki nakręcony od czasu nazistowskiej propagandy". Większość krytyków podzieliła zdanie Davida Ansena z "Newsweeka", że w "Pasji" najbardziej uderzający jest sadyzm, a nie antysemityzm. Protesty przeciwko "Pasji" podjęli politycy z partii nacjonalistyczno- religijnych w Izraelu. Eli Jiszai, przywódca partii ortodoksów sefardyjskich Szas, który uważa, że obraz zawiera mocne akcenty antysemickie i zniesławia Żydów, zwrócił się do izraelskiego ministra spraw zagranicznych, aby ten zaapelował do Żydów amerykańskich o bojkot filmu. Gila Finkelstein z partii narodowo-religijnej sądzi, że film jest "współczesną wersją antysemickiego nurtu". Media w tym kraju uważają jednak, iż jest mało prawdopodobne, aby doszło do zakazu wyświetlania "Pasji" w izraelskich kinach. Ponadto dużo o "Pasji" dyskutuje się we Włoszech. Dziennik La Repubblica" w recenzji po amerykańskiej premierze podkreślał rosnącą irytację Watykanu wywołaną agresywną kampanią kilku organizacji żydowskich. Katolicki dziennik "Avvenire" pisał, że obraz "ukazuje wszystko z maksymalnym natężeniem", a po obejrzeniu filmu upadają wszelkie zarzuty o antysemityzm. W ostatni weekend odbyła się także dyskusja we włoskiej telewizji, filmu bronili m.in. katolicki pisarz Vittorio Miterbi oraz Jan Michelini, który wcześniej ujawnił opinię Jana Pawła II na temat "Pasji". W tym samym programie swe zarzuty wobec "Pasji" powtórzył jednak słynny reżyser Franco Zefirelli, który w 1977 r. nakręcił "Jezusa z Nazaretu". Jego zdaniem ociekający krwią obraz "powinien być zakazany dla wszystkich, ponieważ jest niebezpieczny". Z pewnością dyskusja o "Pasji" będzie się rozwijać, gdy film zostanie pokazany w kolejnych krajach. Od 26 marca będą go mogli oglądać Anglicy, Irlandczycy i Węgrzy. W Hiszpanii, Holandii, Rosji, w Skandynawii i we Włoszech pojawi się w kwietniu. Dystrybutorzy z kilku krajów, m.in. Belgii, Francji, Portugalii i Islandii, jeszcze nie ustalili daty premiery. J.M., KAI Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus WSZYSCY JESTEŚMY ŻYDAMI 04.03.04, 07:34 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040304/publicystyka/publicystyka_a_12.html Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus PROF. Pogonowski z USA o "Pasji" 04.03.04, 07:41 Film Mela Gibsona "Pasja" odtwarza realistycznie szczegóły zbrodni dokonanej na Chrystusie. Arcybiskup John Foley powiedział w Watykanie, że dobrze, iż powstał obraz, który wywołuje dyskusję na tematy religijne. Podczas projekcji filmu Gibsona w Watykanie nie dostrzeżono akcentów antysemickich. Nowojorski kardynał Edward Egan powiedział, że Jezus "oddał swoje życie za nas... Taka jest i taka zawsze była doktryna katolicka". Wydawałoby się, że w XXI wieku wszyscy cywilizowani ludzie, kiedy mówią o okrutnej zbrodni dokonanej na Jezusie, powinni w pierwszym rzędzie wyrażać ubolewanie, współczucie i żal, że przeszedł On takie straszne cierpienia. Niestety, tak nie jest. "The Wall Street Journal" opublikował 27 lutego recenzję żydowskiego intelektualisty Joe Morgensterna, opatrując ją podtytułem: "W 'Pasji' Mela Gibsona cierpienie Chrystusa jest przemyślnie poniżone brutalnością; mimo że film nie jest specjalnie antysemicki, jego krwawe sceny są przykre dla publiczności; czy to jest komercjalizm, czy też samoterapia [Gibsona]". Wcześniej konserwatysta Newt Gingrich uznał nowy film Mela Gibsona "Pasja" za "najważniejsze być może wydarzenie w kulturze nowego stulecia, nie tylko tego sezonu". Natomiast liberalny dziennikarz, Andy Rooney, w programie CBS "60 minut" nazwał reżysera "narwanym wariatem" i arogancko zapytał: "Ile milionów dolarów zamierza on zarobić na nowym ukrzyżowaniu Jezusa Chrystusa?". Te opinie dają próbkę nastrojów, jakie panowały na wiele miesięcy przed premierą "Pasji". Przywódcy czołowych instytucji żydowskich, takich jak Anty- Defamation League, American Jewish Committee czy Simon Wiesenthal Foundation, na zmianę alarmowali w telewizji amerykańskiej opinię publiczną o grożącej "wielkiej fali nowego antysemityzmu" tylko z tego powodu, że Gibson sięgnął po Ewangelię - Nowy Testament, gdzie zapisano słowa żydowskich kapłanów żądających śmierci Chrystusa i Żydów fanatycznie wołających, żeby Chrystusa "krew spadła na nich i ich dzieci". Nastawienia Żydów amerykańskich nie zmieniły zapewnienia Gibsona, który deklarował w wywiadach, że nie tylko "nie jest antysemitą, ale wręcz kocha starszych braci w wierze, gdyż jest to zgodne z jego katolicką wiarą". W odpowiedzi na ataki na film Gibsona i powtarzanie przez nietolerancyjnych Żydów antypolskich i antykatolickich pomówień zareagował mecenas Ryszard Tyndorf, członek Kongresu Polonii Kanadyjskiej. W liście do "Toronto Sun" odpowiada on na typowo "prewencyjną" recenzję Michaela Corena w "Sun Media" z 21 lutego 2004 r., która została napisana jeszcze przed wejściem "Pasji" na ekrany. Coren, komentator "Toronto Sun", napisał: "Wielkanoc zawsze była niebezpieczna dla moich dziadków. Spity tanią wódką i odurzony opowiadaniami o męce Chrystusa, miejscowy motłoch napadał na osiedla żydowskie w Polsce i Ukrainie i masowo mordował Żydów". Kiedy oskarżenia o antysemityzm nie działają, wtedy wysuwa się inne "argumenty". Według Melissy Rader ("Jerusalem Post", 26 lutego 2004 r.), ocenia się, że "Pasja" przyniesie 30 milionów dolarów w czasie pierwszego weekendu, czyli stanie się najbardziej kasowym obecnie filmem w USA. Reporterka pisze, że Gibson złośliwie dobrał aktorów z garbatymi nosami i popsutymi zębami, żeby odrażający ludzie grali role kapłanów żydowskich i Żydów nawołujących do ukrzyżowania Chrystusa. Przeciw filmowi protestują Żydzi ubrani w pasiaki z obozów koncentracyjnych. Ich przywódca, rabin Shmuel Hertzfeld, powiedział: "Ten film pochodzi z tej samej teologii, która spowodowała zagładę Żydów [w Europie]". Rabin Tzvi Hersh z Unii Ortodoksyjnej rozsyła 10-minutowe filmy wideo zatytułowane "Passion of Judaism", żeby zapobiec nawracaniu się Żydów oglądających film Gibsona. Ale są też inne świadectwa. Pewna narkomanka, która jest przekonana, że pomogła jej wiara w Chrystusa, bardzo chwali film. Inni, według pani Rader, twierdzą, że "Pasja" jest wstrząsająca (gut-wrenching). Wiadomo, że kapłani żydowscy, mianowani przez Rzymian, rządzili w świątyni w Jerozolimie. Oni i ich zwolennicy żądali od Piłata wyroku śmierci przez ukrzyżowanie Jezusa. Zbrodni dokonali żołnierze rzymscy. Realistyczne obrazy męki Jezusa pokazane w filmie Gibsona są przerażające, ale prawdziwe. Nie stanowią jednak żadnego oskarżenia przeciw Żydom dziś żyjącym. Współcześni Żydzi nie ponoszą odpowiedzialności za ukrzyżowanie Jezusa. Nikt na nich nie wymusza przeprosin i skruchy z powodu zamęczenia Chrystusa dwa tysiące lat temu, ale powinni okazać szacunek i ubolewanie wobec Jego cierpienia. Tak więc triumfalne szafowanie kultem zagłady i kultem zemsty Żydów z powodu tragedii żydowskiej w czasie drugiej wojny światowej, które przepełniają media amerykańskie, teraz trafia na niewygodne zjawisko w formie historycznie prawdziwego filmu pokazującego cierpienie i ukrzyżowanie Jezusa. Faktem jest, że dzieło Gibsona stawia Żydów eksploatujących tragedię zagłady Żydów europejskich w nieco niezręcznej sytuacji. Publiczność, przesadnie karmiona propagandową wersją żydowskiego ruchu roszczeniowego, teraz ma okazję zobaczyć Żydów w innym świetle. Na domiar złego prasa zdominowana przez Żydów opowiada się za legalizacją związków homoseksualnych, a tu film Gibsona przyczynia się do nawrotu ku religii i poczuciu jedności chrześcijańskiej. Film ten podważa też przymierze między syjonistami chrześcijańskimi, którzy są fundamentalistami protestanckimi, z ich żydowskimi partnerami, którzy są ateistami z partii Likud w Izraelu. Teraz Bush, fundamentalista protestancki, musi wystąpić przeciw związkom ludzi tej samej płci, jeżeli chce mieć szansę na wygranie zbliżających się wyborów. Dla widza polskiego film Gibsona z dialogami w języku łacińskim i aramejskim będzie jednakowo dostępny jak dla ludzi w Ameryce. W ten sposób ma on charakter uniwersalny i jest ważnym wydarzeniem dla całego świata. Miejmy nadzieję, że Gibson, ojciec rodziny katolickiej, stanie mocno finansowo dzięki sukcesowi jego filmowego dzieła i będzie mógł dalej tworzyć. Sam reżyser publicznie wyraża obawę, że Żydzi, w ramach zemsty za tak dramatyczny i chrześcijański w swej wymowie film, uniemożliwią mu dalszą pracę w Hollywood. prof. Iwo Cyprian Pogonowski, Sarasota, USA Kara ukrzyżowania pochodzi z imperium perskiego i z czasem została przejęta przez imperium rzymskie. Okrucieństwo tego rodzaju egzekucji miało odstraszać od wszelkich buntów przeciw władzy imperialnej i prawom imperium. Człowiek skazany na ukrzyżowanie był nieraz boleśnie osadzany na bydlęcym rogu umocowanym na pniu krzyża; stopy przybijano gwoździami wbijanymi ciężkim młotem w słup krzyża, co jest pokazane na filmie Gibsona. Również ręce przygważdżano albo przez dłoń, albo powyżej przegubu do belki poziomej krzyża. Ukrzyżowany człowiek musiał podciągać się obolałymi rękami, żeby móc oddychać; powoli tracił siły i możność wciągania powietrza do płuc, umierał więc przez uduszenie. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus ks. LUTER o "Pasji" Gibsona 04.03.04, 07:46 serwisy.gazeta.pl/film/1,24464,1923905.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nina Re: ks. LUTER o "Pasji" Gibsona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 10:30 Wywiad- super. Ale pytania dziennikarza? Gazeta Wyborcza w zwykłym stylu. Oto garść cytatów z pytań: -obraz, którego okrucieństwo ociera się o patologię? -Szantaż? Emocjonalny szantaż? -mam wręcz wrażenie, że Gibson wszedł na teren zwyczajnego religijnego kiczu. -Weźmy jego upór w dosłownym czytaniu Nowego Testamentu. Tak jakby czterej ewangeliści byli reporterami. Tymczasem bibliści uczą nas, że taka dosłowna lektura często zamiast przybliżać oddala nas od prawdy. -Czy w ostatecznej wersji "Pasji" Biblia będzie nadal traktowana wybiórczo, tak żeby uwypuklić te momenty, które zawierają oskarżenie Żydów i judaizmu? -Więc nie ma sadyzmu? Nie ma żądzy krwi? -Piotr Kadlcik, przewodniczący Zarządu Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich, który razem z Księdzem oglądał film Gibsona, stwierdził, że "Pasja" wyraźnie sugeruje, po której stronie leży wina, "a to nie do końca jest zgodne z tym, do czego Kościół doszedł". -Problem w tym, że sam Mel Gibson jest "przedsoborowy Od razu widać, jaki "problem" ma Gazeta. Ale może jak obejrzą, to... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homoś Dziennikarze o "Pasji" Gibsona IP: *.gdynia.mm.pl 04.03.04, 10:42 Może nie wszyscy w GW ulegaja zabobonowi zwiazanemu z oswieceniem. Mądrze moim zdaniem, opowiadał o wrażeniach z filmu dzisiaj, jeden z gosci Kolendy -Zaleskiej, chyba Piotr Zaręba.Mądrze i z taktem, pomimo tego, że był dość daleko od religii,jak sam zaznaczył. większość dziennikarzy nie zadała sobie trudu ,żeby uzupełnić wiedzę o religiach jako takich.Większość z nich w Polsce, posługuje się w rozmowach argumentacja oswieceniowo - marksistowską. :( Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Redakcja TOKFM niechętna "Pasji" 04.03.04, 17:07 Redagowane "informacje" o Wejściu "Pasji" na ekrany polskich kin zawierają akceny wyraźnie niezachęcajace młodego widza do obejrzenia głośnego filmu. Czy to samowola prowadzacych prezenterów radiowych czy też świadoma antyreligijność naczalstwa TOKFM.W obu wypadkach to po prostu zabobon. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: homoś Nie ogladajmy "Pasji" nawołuje humanista IP: *.gdynia.mm.pl 04.03.04, 21:31 Raport specjalny Kontrowersyjna "Pasja" Czwartek, 4 marca 2004 Nie oglądajmy "Pasji" - Komentarz Internauty - 15:13 Na ten temat » Kontrowersyjna "Pasja" Komentarze Internautów » Nie oglądajmy "Pasji" - Komentarz Internauty » "Pasja" chłodnym okiem - Komentarz Internauty "Ostre Pióra" WP Na ekrany polskich kin wchodzi przesycony przemocą, kiczowaty film, wypaczający Ewangelię. Warto zdać sobie z tego sprawę, zanim zdecydujemy się zmarnować kilkanaście złotych i dwie godziny czasu. Warto sobie odpowiedzieć czego oczekujemy od kina? Artystycznego kiczu? Epatowania okrucieństwem? Złej energii - co, z właściwą sobie wrażliwością, zauważyła Agnieszka Holland. Różni autorzy próbują żerować na prymitywnych gustach i wypaczonych potrzebach widzów. W taką postawę wpisuje się dzisiaj, zdaniem przedstawicieli naszej kultury, dzieło Mela Gibsona. Bez wątpienia autor przy pomocy skandalicznych scen okrucieństwa i wzniecania emocji antysemickich, pragnie zamienić artystyczną porażkę na sukces finansowy. Pierwsze doniesienia zza oceanu zdają się potwierdzać ów sukces sprzedaży przemocy i nienawiści na ekranie. Tylko co się dzieje z nami? Co się dzieje z widzami? Czy nie słuchając swoich autorytetów takich jak Ksiądz Adam Boniecki, Adam Hanuszkiewicz, czy profesor Stróżewski - wybierzemy się z ciekawości do kina? Ważne abyśmy dzisiaj tworzyli kulturę wolną od negatywnych nastawień i stereotypów. Wolną od perwersyjnie dokonywanego w filmie rozróżniania dobra i zła. Wartością naszej kultury jest zrozumienie i tolerancja, nie zaś potępienie i nienawiść. Przypisywanie zła konkretnym osobom nie znajduje oparcia w dzisiejszym rozumieniu człowieka i relacji społecznych. Nie można pomijać faktu, że pragnąc śmierci Chrystusa, najwyższy kapłan również miał swoje uzasadnione racje - co zauważył przecież profesor Stróżewski. Ostatecznie w obliczu "Pasji", powinniśmy dać wyraz postawie pełnej szacunku dla współczesnej laickiej cywilizacji zachodniej i jej wartości. Nie powinniśmy ulegać szeroko zakrojonej kampanii mediów, zmierzającej do zapełnienia kin - łaknącym krwi i agresji - tłumem. Wypaczone opowieści z przeszłości, tyleż archaiczne co nieprawdziwe, nie mają przecież dzisiaj już mocy sprawczej i odchodzą w niepamięć pełną agresji, nietolerancji i nienawiści. Skoro mimo wszystko film dopuszczono do rozpowszechniania, nie budźmy demonów przeszłości, uczestnicząc w tym - artystycznie nieudanym, historycznie wypaczonym i kulturowo nam obcym - widowisku. Komentator39 Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus http://film.onet.pl/F,9492,875929,wiadomosci.html 05.03.04, 03:27 Odpowiedz Link Zgłoś