Polityka PiS i Przewodniczącego Śniadka w Grecji

04.05.10, 10:08
Popatrzmy co się tam dzieje. Kraj w długach, a postępowe solidarne związki
zawodowe organizują strajk. Tak jak ponad rok temu PiS proponują zaniechanie
oszczędności, dalsze rozdawnictwo pieniędzy i zadłużanie państwa.
Gdyby nie euro, Grecja nie miałaby żadnego parasola i dawno już ogłosiła
bankructwo.
Popatrzcie na Genialny Plan i to, co razem z Przewodniczącym Śniadkiem
Jarosław Kaczyński szykuje nam po powrocie do władzy.
    • elena4.2 Re: Polityka PiS i Przewodniczącego Śniadka w Gre 04.05.10, 10:10
      Gdyby nie euro, Grecja by nie zbankrutowała, hehehe
      • dystans4 Re: Polityka PiS i Przewodniczącego Śniadka w Gre 04.05.10, 10:14
        Zbankrutowałaby dawno przy takiej wielkości długu. To euro ją trzyma. Pożyczano
        na wysoki procent, bo liczono na to, że w razie czego dług będzie spłacać cała Unia.
        Słusznie, bankierzy nie są głupi. Samej Grecji by tyle nie pożyczono na
        finansowanie PiS-owskiej polityki socjalistycznej / bolszewickiej.
        • elena4.2 Re: Polityka PiS i Przewodniczącego Śniadka w Gre 04.05.10, 10:26
          To euro i spsiona klasa polityczna doprowadziła do takiej sytuacji w grecji.Tak
          się spieszyli, że podmalowali trochę wyniki aby spełnic warunki wstapienia do
          grupy euro. Pomogła im w tym mafia Goldmana i Sachsa, która od dłuższego czasu
          robi to samo i w Polsce. Komu zależy na doprowadzaniu do bankructwa kolejnych
          państw? Spekulantom, mafijnym bankom i neokolonizatorom, którym ujednolicona
          waluta umozliwia robienie przekrętów na wielką skalę i bezkrwawy podbój.


          • simera16 Re: Polityka PiS i Przewodniczącego Śniadka w Gre 04.05.10, 10:34
            elena4.2 napisała:

            > To euro i spsiona klasa polityczna doprowadziła do takiej sytuacji w grecji.Ta
            > k
            > się spieszyli, że podmalowali trochę wyniki aby spełnic warunki wstapienia do
            > grupy euro. Pomogła im w tym mafia Goldmana i Sachsa, która od dłuższego czasu
            > robi to samo i w Polsce. Komu zależy na doprowadzaniu do bankructwa kolejnych
            > państw? Spekulantom, mafijnym bankom i neokolonizatorom, którym ujednolicona
            > waluta umozliwia robienie przekrętów na wielką skalę i bezkrwawy podbój.
            >
            >

            Ciebie to chyba ze średniowiecza teleportowali...
            • kotek.filemon Re: Polityka PiS i Przewodniczącego Śniadka w Gre 04.05.10, 10:36
              > Ciebie to chyba ze średniowiecza teleportowali...

              E tam. To po prostu terapia nie skutkuje...

            • elena4.2 Re: Polityka PiS i Przewodniczącego Śniadka w Gre 04.05.10, 10:39
              Nie. Siedzę w jednym takim zagrożonym tym samym kraju, patrzę wstecz i teraz
              zaczynam rozumiec jak to sie odbywało.
      • sclavus Re: Polityka PiS i Przewodniczącego Śniadka w Gre 04.05.10, 10:22
        jejku, ojejku!!!
        Jak ty się znasz.... tylko na czym????
        Gdyby nie euro, to Grecy byliby by już po setnej dewaluacji,
        zarabiali by miliardy (goowno wartych!) drachm i chyba wystawiali by
        na sprzedaż wyspy, żeby się ustabilizować... - na tydzień, lub pięć
        dni tylko...
        Ekonomia kojarzy ci się wyłącznie z ekonomem zapewne...
      • ave.duce Polityka PiS i Przewodniczącego Śniadka w Grecji 04.05.10, 10:25
        Wybitna analityczka z Ciebie, hehehe .

        :p
    • rydzyk_smigly O "testamencie" ekonomicznym tu jest 04.05.10, 10:37
      czyli o zasadzie im gorzej dla państwa tym lepiej dla Partii. Również wiele
      jest o prezydenckim pustosłowiu, które, jak to słowa, są również znakomitym
      materiałem na propagandowy kit p/t. "testament" polityczny.

      Za rządów PiS, LPR i Samoobrony prezydent Lech Kaczyński praktycznie nie
      podejmował decyzji dotyczących gospodarki, a jedynie podpisywał ustawy,
      które rządząca koalicja przepychała przez parlament.

      Sytuacja odwróciła się o sto osiemdziesiąt stopni, gdy w 2007 r. PiS
      przegrał przyspieszone wybory, a prezydent z dnia na dzień stał się głównym
      obrońcą gospodarczego programu tej partii. - Wtedy zajął wyraźne
      stanowisko: nie ukrywał, że jest przeciwnikiem linii liberalnej w
      gospodarce, rzecznikiem interesu środowisk pracowniczych. I że bardziej
      przekonuje go głos związków zawodowych niż pracodawców - przypomina prof.
      Witold Orłowski, główny ekonomista PricewaterhouseCoopers, były doradca
      ekonomiczny prezydenta Kwaśniewskiego.


      Obrona koncepcji "Polski solidarnej" polegała głównie na paraliżowaniu
      działań rządu Platformy i PSL, do którego niechęci prezydent nie ukrywał.
      Prezydent miał też oczywiście inne koncepcje - próbował zbudować polityczną
      koalicję na rzecz bezpieczeństwa energetycznego. Zgłosił też
      kilka "gospodarczych" inicjatyw ustawodawczych. Przy czym większość z nich -
      np. projekt nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach, korektę do ustawy
      o PiT - już w czasie rządów PO-PSL.

      Przez cztery i pół roku prezydentury Lech Kaczyński zawetował 18 ustaw.
      Dziesięć z nich miało bezpośredni bądź pośredni wpływ na gospodarkę. Tylko
      jedno weto - do ustawy o emeryturach pomostowych - udało się w Sejmie
      przełamać.

      (..)

      W czasie rządów PiS prezydent milczał w sprawach gospodarczych, ale po
      objęciu władzy przez PO-PSL chętnie recenzował politykę rządu.

      W maju 2009 r., tuż przed wyborami do europarlamentu, wygłosił w Sejmie
      orędzie na temat kryzysu finansowego i stanu polskiej gospodarki. Niezwykle
      krytyczne. Zarzucił rządowi bierność w walce z kryzysem i zbyt
      optymistyczne założenia budżetu (rząd zakładał wówczas 3,7 proc. wzrostu
      PKB, ostatecznie okazało się, że wzrost wyniósł 1,8 proc.). - Rząd powinien
      stymulować gospodarkę - upominał prezydent w Sejmie. I ostro skrytykował
      cięcia budżetowe, jakie rząd PO-PSL próbował wprowadzać. Lech Kaczyński
      proponował inne działania: obniżkę VAT i kwot wolnych od podatku dla osób
      pobierających niskie renty i emerytury - co musiało oznaczać drastyczny
      spadek wpływów do budżetu.

      Rząd PO-PSL te propozycje stanowczo odrzucił. W 2009 r. Polska okazała się
      jedynym krajem Unii Europejskiej, który zdołał uniknąć recesji.

      Niespełna rok później prezydent zmienił zdanie: zaczął krytykować rząd za
      to, że zbyt wolno redukuje deficyt budżetowy.

      (...)

      Lech Kaczyński nigdy nie zakwestionował podstaw wolnego rynku, ale wiele
      jego działań wskazywało na to, że za wszelką cenę chciał utrzymywać silną
      rolę państwa w gospodarce. Prezydent chciał "Polski solidarnej" i
      próbował zablokować ograniczenia przywilejów emerytalno-rentowych. A
      jednocześnie krytykował rząd - zwłaszcza ostatnio - za zbyt duży deficyt
      budżetowy.


      A przecież to drugie jest efektem pierwszego.

      Tekst linka
Pełna wersja