Józef ma rację w okolicznościach awaryjnych

03.03.04, 13:22
Oleksy Józef

Parę tygodni temu (cytuję z pamięci):
"jest oczywiste, że klub, który głosuje przeciw rządowi, nie może
jednocześnie w rządzeniu uczestniczyć. Już przygotowuję odwołanie
wicewojewodów należących do Partii Korei Ludowo-Demokratycznej Romana
Jagielińskiego"

Dzisiaj:

Oleksy, jak wyjaśniał, myślał o koalicji parlamentarnej z klubem
Jagielińskiego. Ale zmienił zdanie po "zdystansowaniu się Platformy
Obywatelskiej", która uznała, że plan wicepremiera Jerzego Hausnera jest "nie
do przyjęcia". - I będzie koalicja rządowa - powiedział.


To wszytko ćwiczebnie, nie martwmy się.
    • kataryna.kataryna Re: Józef ma rację w okolicznościach awaryjnych 03.03.04, 13:29
      w.daniek napisała:

      > Oleksy Józef
      >
      > Parę tygodni temu (cytuję z pamięci):
      > "jest oczywiste, że klub, który głosuje przeciw rządowi, nie może
      > jednocześnie w rządzeniu uczestniczyć.


      A powiedział coś Józef o wicepremiarach głosujących przeciw rządowi?
      • Gość: Józef O. Re: Józef ma rację w okolicznościach awaryjnych IP: 213.155.175.* 03.03.04, 13:40
        kataryna.kataryna napisała:


        > A powiedział coś Józef o wicepremiarach głosujących przeciw rządowi?


        Porusza Pani alementy, które mogą oczywiście stanowić pole do debaty publicznej
        na ten temat. Nie zapominajmy jednak, że są one kwestią ocenną, od której
        wolałbym się w tym akurat momencie uchylić, skupiając się wyłącznie na
        kwestiach zasadniczych, jakże istotnych dla stanu państwa. Nie rozumiem, skąd
        ta wrogość i ten atak na moją osobę, bo tak to właśnie odbieram. Ja nigdy nie
        głosowałem przeciwko rządowi.
        • kataryna.kataryna Re: Józef ma rację w okolicznościach awaryjnych 03.03.04, 13:46
          Gość portalu: Józef O. napisał(a):

          > kataryna.kataryna napisała:
          >
          >
          > > A powiedział coś Józef o wicepremiarach głosujących przeciw rządowi?
          >
          >
          > Porusza Pani alementy, które mogą oczywiście stanowić pole do debaty
          publicznej
          >
          > na ten temat. Nie zapominajmy jednak, że są one kwestią ocenną, od której
          > wolałbym się w tym akurat momencie uchylić, skupiając się wyłącznie na
          > kwestiach zasadniczych, jakże istotnych dla stanu państwa. Nie rozumiem, skąd
          > ta wrogość i ten atak na moją osobę, bo tak to właśnie odbieram. Ja nigdy nie
          > głosowałem przeciwko rządowi.



          Zarzucanie mi ataku na pańską osobę odbieram jako atak na moją osobę, mój
          całkowicie pozbawiony agresji stosunek do formacji rządzącej jest znany nie
          tylko na tym forum ale także na komisariacie Warszawa-Śródmieście. Moje pytanie
          było czysto teoretyczne, wiem, że nigdy nie głosował pan przeciwko swojemu
          rządowi - ani komukolwiek innemu - tak samo, jak nigdy nie nazwał pan
          korupcyjnej propozycji Rywina "naganną rozmową dwóch znajomych". Mam pana w
          ogromnym poważaniu (czy jakoś tak).
          • Gość: Józef O. Re: Józef ma rację w okolicznościach awaryjnych IP: 213.155.175.* 03.03.04, 13:55
            kataryna.kataryna napisała:


            > Zarzucanie mi ataku na pańską osobę odbieram jako atak na moją osobę, mój
            > całkowicie pozbawiony agresji stosunek do formacji rządzącej jest znany nie
            > tylko na tym forum ale także na komisariacie Warszawa-Śródmieście. Moje
            pytanie
            >
            > było czysto teoretyczne, wiem, że nigdy nie głosował pan przeciwko swojemu
            > rządowi - ani komukolwiek innemu - tak samo, jak nigdy nie nazwał pan
            > korupcyjnej propozycji Rywina "naganną rozmową dwóch znajomych". Mam pana w
            > ogromnym poważaniu (czy jakoś tak).



            Cieszę się niezmiernie, że pomija Pani kwestie ocenne i skupia się wyłącznie na
            suchych faktach. Miło widzieć takie reakcje. Szkoda jednak, że stanowią one
            jedynie ułamek wszystkich nikłych pod tych względem komentarzy, pojawiających
            się na tym forum, a także w mediach.

            Dziękuję Pani serdecznie. Przy Pani pierwszy raz poczułem się jak człowiek, jak
            Polityk, a nie jak cel ataków ze strony ludzi, dla których bezmyślne oceny
            formacji, którą reprezentuję, są jedynym argumentem, stanowiącym narzędzie do
            ataku na moją osobę.
            • w.daniek mówię adwocem 03.03.04, 14:11

              Drogi Józefie,
              Wczoraj znowu piliśmy Bruder-Szafta, więc znowu mogę się tak do Ciebie zwracać.
              Chciałabym dodać Ci otuchy w Twe waleczne serce i powiedzieć, żebyś nie
              przejmował się żadnymi szczekającymi kundelkami, bo kundelki właśnie po to są,
              żeby szczekać. Ataki na Twoją osobę odbieram jako ataki i na moją, niezwykle są
              bolesne one, ale przy tym dodające siły i uporu w wytrwałości, w jakiej chcemy
              przecież (przecież chcemy?) budować nowe kryteria i standardy życia publicznego
              oraz działalności publicznej, w tym wliczając polityków i osoby postronne,
              czyli niezajmujące się na co dzień (albo wcale) polityką, ale takie, które po
              prostu zachowują słuszne ludzkie pragnienia życia normalnego, czyli
              pozbawionego takich popier. skur. jak XX czy YY..., a także, że wszelka
              krytyka, chciałam powiedzieć, nie boi się polityków, tzn. uczciwi politycy nie
              boją się wszelkiej krytyki, tj. o ile, ona (krytyka), oczywiście, nie
              przekracza norm krytyki ani dobrego czy złego smaku i o ile jest zaaprobowana
              przez komitet do spraw specjalnych prezesa i pani prezes Rady Ministrów,
              zwłaszcza tej drugiej, no i o ile są one, ona krytyka, skierowane we właściwym
              kierunku, tzn. nie przeciwko tym, którzy poświęcają całą swoją inteligencję i
              poświęcenie, by wspinać się na wyżyny pomocności dla społeczeństwa i
              zapewniania im szerokiej platformy (tfu tfu) do rozwijania możliwości i
              niemożliwości, które przecież każdy szary zjadacz chleba posiada lub nie.
              W kwestii wzmiankowanych wiceministrów, którzy głosowali przeciwko rządowi,
              chcę nadmienić, że tak jak inni, którzy nie głosowali przeciw rządowi, a raczej
              za lub nie głosowali wcale, również głosowali za Polską i to się liczy
              najbardziej, ponieważ to dobro wspólne, jakim jest nasz kraj, przez każdego
              jest odbierane i rozumiane nieco inaczej, a czasem wcale nierozumiane, ale to
              też dobrze, no i każdy, krótko mówiąc, głosował zgodnie ze swoim sumieniem, a w
              razie jego braku, z podszeptem chwili, co też należy ocennić wysoko, bo stanowi
              dowód kreatywnego i artystycznego wręcz podejścia moich kolegów (a także, a
              jakże, koleżanek) do spraw tutaj omawianych, a także (a jakże) innych zapewne.
              Reasumując, czyli unieważniając wszystko, co dotąd powiedziałam, uważam, że
              zarówno głosujący „za”, jak i „a nawet przeciw” dobrze wypełnili swoją misję
              publiczną (czy inną, raczej inną) i nie kierowali się niczym innym niż
              interesem.
              Jak mówi nasze staropolskie przysłowie: głowa do góry, tępe knury.
              • Gość: Józeh O. toż to balsam, jakiego jeszcze nie uświadczyłem IP: 213.155.175.* 03.03.04, 14:30
                Dziękuję Ci, Wanno, za te słowa otuchy. Są one niczym balsam na mą romantyczną
                duszę, którą pielęgnowałem odkąd pamiętam, to znaczy od urodzenia. Są one wręcz
                niczym afrodyzjak, pobudzający mnie do flirtu z własnymi myślami i z własnymi
                poglądami, co jest przecież niezwykle istotne, gdy się jest w partii takiej jak
                nasza, czyli tak silnie rozbudzonej zarówno intelektualnie, jak i moralnie, a
                można wręcz powiedzieć estetycznie, etycznie czy etatystycznie. Musimy się
                starać, aby w tym naszym domu eseldowskim było więcej takich osób jak my, które
                rozumieją doskonale, co znaczy etos, etyka, etat. Będziemy walczyć do końca o
                naszą twarz.


                ps tylko do Wanny, niech reszta nie czyta.

                Przypominam, że dzisiaj wieczorem mamy spotkanie u mnie w domu, gdzie będziemy
                omawiać, jak utopić Millera, a jednoiczenie nie utonąć razem z nim.

                pozdrawiam serdecznie
                • kasia-ptasia przytwierdzam 03.03.04, 14:39
                  Właśnie właśnie!
                  Ja również słowa otuchy dodam od siebie dla ciebie, tj. dla Ciebie, bom wierną
                  francą, tj. fanką jest. Co tam! Balsamem jestem, nie franką! Czy ja też mogę
                  przyjść w takim razie wieczorem i dowspomóc w układaniu planu zaiste
                  skomlikowanego, trudnego i niełatwego do przeprowadzenia zarazem (bo przecież
                  obrona wartości typu estetyzm i etatyzm oraz takich jak zwykła etyka eseldowska
                  nie należy do zadań czy działań , które by pierwszy lepszy kretyn czy bubek
                  potrafił wykonać należycie, prawidłowo, a także sumiennie czy skutecznie),
                  chyba że jednak okaże się całkiem zwyczajny i prosty, ale tego jeszcze wiedzieć
                  nie możemy, bo pewnie okaże się dopiero w przyszłości lub innym czasie
                  odległym, bliższym lub dalszym, ale jednak, tak czy owak warto spróbować, bo do
                  próbujących świat należy, jak mawia Mądra Księga oraz Janina Podzdziebko, tym
                  samym chcę wyrazić myśl... Qrwa, zapomniałam.

                  • Gość: marcel_prostak Re: przytwierdzam IP: *.lama.net.pl / 195.150.172.* 03.03.04, 14:43
                    ze gadacie jak potluczeni
                • Gość: Józef O. Re: toż to balsam, jakiego jeszcze nie uświadczył IP: 213.155.175.* 03.03.04, 14:43
                  Przechadzajc się korytzrzami własnych myśli, zapomniałe coś dodać.


                  > Przypominam, że dzisiaj wieczorem mamy spotkanie u mnie w domu, gdzie
                  będziemy
                  > omawiać, jak utopić Millera, a jednoiczenie nie utonąć razem z nim.

                  To "spotkanie", jak się pospolicie wyraziłem, będzie czymś w rodzju klubu
                  dyskusyjnego, połączonego z wieczorkiem poetyckim. Wysoka kultura i polityka są
                  przecież w naszej partii niczym biel i czerwień na naszej fladze narodowej, a
                  mówiąc dla ludzi o niższej kulturze, czyli mówiąc wprost, są nierozerwalne.
                  • kasia-ptasia balsomina 03.03.04, 14:47
                    Wańkowa musiała wypierniczać (dla osobników o niższej kulturze estetycznej i
                    moralnej: musiałą sobie pójść), więc ja chętnie zastąpię, odpowiem, odczytam
                    wiersz, zatańczę, otulę się, jak lubisz, nierozerwalną czerwienią i bielą
                    naszej flagi... Będę dla Ciebie.
                  • w.daniek ja 03.03.04, 14:53
                    A ja, w nieodwracalnym rytmie moich myśli (podaję takt: 0-0-0-0) doszłam do
                    skojarzenia, że przyniosę wałówę, tak aby niepożyteczne (poezja) połączyć z
                    przyjemnym (wałówa). Też nasz swoisty DKF (Doniosły Krach Fachowców) uwieńczony
                    zostanie moją nową seledynowo-niebieską kreacją (tą samą, co ostatnio i
                    przedostatnio) - mnie najlepiej poezja wchodzi w tej właśnie kreacji. Józefie!
                    dzięki Tobie i ja staję się romantyczna!

                    p.s. Dziewczę też przygarnijmy na wieczór, bardzo się przecież stara.
Pełna wersja