woda_woda
18.05.10, 11:26
"
Sytuację w Polsce po tragedii smoleńskiej porównuje z sytuacją w
1989 r.: - Są takie momenty w historii, kiedy można załatwić różne
sprawy, wydawałoby się - nie do załatwienia. Tak było np. po 1989
roku. I w podobnym momencie jesteśmy dzisiaj - mówi."
Więcej...
wyborcza.pl/1,75248,7897053,Kaczynski___koniec_z_IV_RP__nowe_otwarcie_jak_w_1989.html#ixzz0oGsh0KDX
To pokazuje, w jaki sposób prezes myśli o państwie - niczego nie
doprowadzać do końca, jak coś idzie nie tak, burzyć i rozpoczynać od
początku. Jak dziecko, które bawi się klockami.
A dorośli ludzie wiedzą o tym, że budowanie domu to długotrwały
proces polegający na sukcesywnym naprawianiu tego, co źle
funkcjonuje - na remontach, nie wyburzaniach.
Może gdyby prezes miał żonę i dzieci wiedziałby o tym, że rozwód to
ostateczność a nie sposób na załatwianie problemów.
PS. Po katastrofie samolotowej nie stało się nic takiego, co
zdestabilizowałoby państwo, to tylko osobista sytuacja prezesa
została zdestabilizowana.
Ale państwo to nie prezes :)