zwyczajny
21.05.10, 23:21
Wiadomo, że L.K. jest winny zabrania na pokład samolotu dowództwa WP
i ryzykowania w ten sposób bezpieczenstwem Polski.
Wyglada na to, że winny jest takze presji na pilotów. Przeież nie
dowódczy sił powietrznych zależało zdążeniu na uroczystości, ale
L.K., dla którego wyborczych planów udział był pożądany.
I co teraz? Czy na Wawelu nie powinna leżeć niewinna ofiara, np.
stewardessa?
- To nie jest bezpośrednia presja, że musicie wylądować (...). Ale
jeśli jest głos na minutę przed i osoba jest, to znaczy świadomość
obecności tej osoby, już jest jakąś formą tego, że jednak jest ważna
sprawa i należy się starać wylądować. Ja bym tak odebrał, gdybym
pilotował ten samolot - mówił w programie "Piaskiem po oczach" w
TVN24 Edmund Klich, przedstawiciel Polski akredytowany przy
Międzypaństwowej Komisji Lotniczej (MAK) w Moskwie.