kliwia-tylko
04.06.10, 21:00
To pewne, że prezydent zadzwonił do brata w sprawie kłopotów z
lądowaniem w Smoleńsku. Zawsze we wszystkim radził się brata. W
Lizbonie była kompromitacja, Merkel dzwonił do Jarka do Warszawy,
zamiast rozmawiać z Lechem ! To była szopka. A tym razem prezydent
zadzwonił do brata i napieprzał na załogę, że boi się lądować. Po
czym zapewne dostał instrukcję, żeby dziadów pogonić. I pogonił ...
Dlatego Jarek wpadł w panikę, gdy było spotkanie RBNu, nie przyszedł
obawiając się, że przeczyta w stenogramie wypowiedzi brata ! Bo czym
innym wytłumaczyc jego nieobecność u Komorowskiego ? Na złodzieju
czapka gore ... Zapewne ma swój mały udział w przyczynach
katastrofy.