piotr7777
12.06.10, 07:43
...takie można odnieść wrażenie po katastrofie smoleńskiej.
Przejawy takiego podejścia są następujące:
-ślepa wiara w autentyczność nagrań z czarnych skrzynek (a raczej
ich kopii, bo oryginały zostały w Rosji)
-przekonanie o rzetelności rosyjskiego śledztwa
-bezgraniczne zaufanie do polskich władz
-wyzywanie tych, którzy to zaufanie podważają ("turyści", "oszołomy"
etc.)
-cokolwiek naciągana próba przypisania zmarłemu prezydentowi
nacisków na załogę
-uznanie wyłącznej winy pilotów
-niedostrzeganie odpowiedzialności obsługi lotniska (pomimo
istnienia bardzo poważnych przesłanek jak choćby zniknięcie
kontrolera lotów)
-lansowanie tezy o rozmowie Kaczyńskich jako głónej przyczynie
tragedii
-wyszydzanie wszystkich tych, którzy zgłaszają mniej lub bardziej
sensowne wątpliwości i wrzucanie ich do jednego wora
-przypisywanie a priori JArkaczowi złych intencji (np. gdy zwraca
się do "prawych Polaków" znaczy, że dzieli naród, gdy mówi o "końcu
wojny polsko - polskiej" jest cyniczny, gdy trochę ostrzej zaatakuje
rząd to już jest skandal etc.)
-brak obiektywnego podejścia do dwóch głównych kandydatów
(Komorowski relacjonowany życzliwie, Kaczyński bezlitośnie
punktowany).
To oczywiście dotyczy głównie Gazety Wyborczej i TOK FM, ale
charakteryzuje sporą część społęczeństwa.
Co jest niebezpieczne w takiej tendencji to że poniekąd uzasadniona
niechęć do Kaczyńskich każe zawsze kibicować tym, z którymi oni
walczyli, nawet gdy jest to obce państwo. Kiedy Kaczyński został
prezydentem nagle okazało się, że nie uosabia on Polski tylko wrażą
IV RP a zatem jego (Czy raczej obu braci) ewentualny sukces
międzynarodowy to tak naprawdę porażka a każda porażka jest
sukcesem.
Ktoś może powiedzieć - to wina Kaczyńskich, to oni podzielili
społeczeństwo mówiąc o ZOMO czy łżeelitach. Trzeba jednak pamietać,
że nie było to bez powodu, np. słowa MAcierewicza o powiązaniach
byłych szefów MSZ z SB były już po tym jak ci publicznie na forum
międzynarodowym skrytykowali L. K. co w szanującym się państwie
miejsca mieć nie powinno.
Radzę się zastanowić nad tym co napisałem, zwłaszcza że nie jestem
wyborcą PiS.