notozobaczymy
03.07.10, 21:38
są nie do wykazania. Można "ich" traktować jako głupków (Z. to ignorant
prawny, aż strach się bać, jakich prawników kształci UJ), ale bez przesady.
Wiadomo, że nikt niczego nie podpisywał.
Sam "pomysł" zatrzymania być może w naciągany sposób da się "zalegalizować".
Ale podstaw do zatrzymania nie było - wystarczyło wezwanie do stawiennictwa i
tyle. Dlaczego? Z uwagi na przesłanki zatrzymania zawarte w kodeksie
postępowania karnego, a przede wszystkim na upływ czasu od rzekomego zdarzenia
(zupełnie odrębną kwestią jest wysoce prawdopodobny brak dowodów
uzasadniających wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa - tych do
dziś nie ujrzeliśmy).
Pozostaje zatem po prostu odpowiedzialność nie tyle karna, a moralna, etyczna
i polityczna.