grek.grek
09.07.10, 11:11
Ruszyła karuzela. Nareszcie. Nie wiem jak wam, ale mnie się rzygać chciało, kiedy - podczas kampanii i chwilę po - widziałem starych pierdzieli "lewicowych" podkładających nogę swojemu kandydatowi, potem próbujących wymusić na nim jakieś decyzje wyborcze, zarządzających bezczelnie zgromadzonym przez niego kapitałem głosów i próbujących nam, wyborcom, mówić - gdzie i na kogo mamy głosować, robiących niedźwiedzie z Bronkiem i jego kolesiami, stojących pośród platfusów w trakcie oglaszania wyników, a nieobecnych w sztabie lewicy podczas wieczoru wyb po I turze. Czekałem na rozliczenia i zdaje się idzie miotła.
Rysiu Kalisz już ma paranoję i mówi, że "gra sie wokół niego toczy". I jest zdziwiony oraz rozżalony, dzięki czemu trafia na pierwsze strony serwisów informacyjnych jako symbol "vendetty Napieralskiego". Media, które rozgrywają to przeciw Napieralskiemu znów poniosą klęskę, bo ludzie odbierają to jednoznacznie : masz, świnio, za swoje. Chcielibyście mieć takiego "Kalisza" w firmie, w partii, w grupie przyjaciół, w rodzinie, jako żonę/męża ? Kolesia, który w krytycznym momencie powie wam "wal się, ja mam inną wizję i nie będę z tobą dalej się bujał" ?
Kalisz nie potrafił, jak Gowin, mieć "innej wizji", ale zachować klasę i trzymać się z boku, nie s,rać w talerz kolegom, nie pokazywać się ostentacyjnie z przeciwnikami politycznymi. Kalisz nie umiał.
Będzie jazgot, będą medialne krzyki oburzenia i sążniste artykuły, jak to Napieralski z kilerami przyszli pod dom Kalisza i kolbami w drzwi załomotali. Nieważne. Olać. Spuścić w wucecie. Wliczyć w koszta. Na dłuższą metę się opłaci. Lewicowi wyborcy mają świetną pamięć.
Albo to będzie zespół, albo to będzie jedna wielka klęska. Tusk wywalał jednego za drugim, Kaczyński też. Napieralski idzie w ich ślady, w tej materii. I bardzo dobrze.