radson10s.e
13.07.10, 08:56
Jest taki zwyczaj że o zmarłych mówi się dobrze, tak było jest i będzie.
Kiedy w wypadku lotniczym zginął prezydent to co się okazało?
Ano okazało się że prezydent jednej partii, kłótliwy autor słów: spieprzaj dziadu, małpa w czerwonym, ja panią załatwię, patryjota nie znający refrenu hymnu polskiego stał się wybitnym mężem stanu i bohaterem narodowym, ojcem narodu i wybitnym polakiem równym królom.
O jednym można dobrze a o drugim nie?