Dodaj do ulubionych

No cóż, trudno uwierzyć

27.07.10, 16:45
rozmowa ta w żaden sposób nie dotyczyła samego przelotu, miejsca lądowania,
czy też kwestii warunków pogodowych
-
zeznał
Jarosław "300zł" Kaczyński.
Nie chodzi o to, że Kaczyński powszechnie uważany jest za, delikatnie mówiąc,
mijającego się z prawdą. Ale czy wyobrażacie sobie, żeby Lech nie powiedział
bratu, że jest tak gęsta mgła ze aż są kłopoty z lądowaniem i że zapewne
wyląduje na lotnisku zapasowym? Przecież był o tym wtedy już poinformowany.
Albo żeby Jarosław nie zapytał się, całkiem zwyczajnie, jak się bratu leci?
Jak dzwoni się np. do kolegi z pracy, który jest w dalekiej podróży służbowej,
to pierwsze pytanie brzmi - jak ci się jedzie, czy duży ruch, czy duże korki.
A ci dwaj - nic? Ani mru mru?
Przecież to, co mówi Kaczyński to popelina chińskiej produkcji.
Zaczynam skłaniać się do tej spośród teorii spiskowych, według której Jarosław
w rozmowie z bratem nalegał, żeby koniecznie lądować.
Obserwuj wątek
        • viking2 Re: No cóż, trudno uwierzyć 28.07.10, 03:25
          marudna.menda napisał:

          > A dlaczego mam wierzyc znanemu klamcy?

          Nie chce byc brutalny, ale jesli glosujesz w jakichkolwiek wyborach - na
          kogokolwiek - to masz do czynienia z klamcami, bardziej lub mniej znanymi.
          Racjonalnie rzecz biorac, znasz jakiegos prawdomownego polityka?
          • marudna.menda Re: No cóż, trudno uwierzyć 28.07.10, 07:03
            viking2 napisał:

            > marudna.menda napisał:
            >
            > > A dlaczego mam wierzyc znanemu klamcy?
            >
            > Nie chce byc brutalny, ale jesli glosujesz w jakichkolwiek wyborach
            - na
            > kogokolwiek - to masz do czynienia z klamcami, bardziej lub mniej
            znanymi.
            > Racjonalnie rzecz biorac, znasz jakiegos prawdomownego polityka?

            Mozna nie mowic prawdy w sptawach, o ktorych wie sie, ze sa wyborcza
            kielbasa i nie mowic prawdy w sprawach zasadniczych (nigdy z tym
            panem nie bede wchodzi w koalicje; nigdy, poki moj brat jest
            prezydentem, nie bede premierem; oni stoja tam gdzie ZOMO; itd,itp.).
            Kaczor łże w sprawach zasadniczych.
            • viking2 Re: No cóż, trudno uwierzyć 29.07.10, 00:53
              marudna.menda napisał:
              > Mozna nie mowic prawdy w sptawach, o ktorych wie sie, ze sa wyborcza
              > kielbasa i nie mowic prawdy w sprawach zasadniczych

              Przeczytaj raz jeszcze to, co napisales. Naprawde zgadzasz sie na to? "Klamstwo
              wyborcze" - czyli, de facto, defraudacje - przyjmujesz za dopuszczalny sposob
              postepowania? Przenies to w inna dziedzine, np. rynkowa: jesli facet sprzedaje
              garnitury i zachwala, ze ze 100% welny i znakomicie uszyte, a Tobie spodnie
              pekna na d...e po 3 dniach, to nie pojdziesz z reklamacja?
              Akceptacja klamstw politykow staja sie smutnym "znakiem czasow": wynika z
              koniecznosci, bo jesliby nie akceptowac klamcow, to nie mozna przeprowadzic
              wyborow i wylonic rzadu. Ale, koniec koncow, kto tak naprawde jest
              odpowiedzialny za ten stan rzeczy? Czy przypadkiem nie wyborca, ktory machnie
              reka i powie "och, to tylko takie male klamstwo, zeby wygrac wybory..."
          • republika.republika Re: No cóż, trudno uwierzyć 27.07.10, 20:04
            wojciech.2345 napisał:

            > Chcesz bawić się zmyśleniami, to się baw.

            jakimi zmyśleniami?
            wersja o tym że Jarosław doradzał Lechowi co zrobić, pojawiła się dawno. Wersja
            o Lechu za sterami nie pojawiła się wcale - jedynie paru PiSFanów używało jej,
            żeby sprowadzić do absurdu jedną z najbardziej prawdopodobnych wersji tzn. to że
            Lech nalegał żeby lądować. Nikt normalny nie podejrzewa Lecha Kaczyńskiego o to
            że potrafi usiąść za sterami samolotu - on chyba też nie miał prawa jazdy jak
            jego brat.
    • zoil44elwer Re: No cóż, trudno uwierzyć 27.07.10, 17:11
      "Bzdet":Zapewne wyląduje na lotnisku zapasowym by z tego lotniska drogą lądową
      przybyć po 5-6 godzinach czyli dawno po planowanych uroczystościach(?)Lepiej
      byłoby wrócić od razu do Warszawy.Można mówić różne rzeczy o LK ale że nie był
      inteligentny to nie.Zresztą podróż do Katynia była jedną z wielu podróży
      wyborczych i ryzykowanie lądowania we mgle dla jednego wiecu wyborczego nie
      wchodziło w grę.No i chyba LK takim odważnym ryzykantem nigdy nie był.
      • vladexpat Re: No cóż, trudno uwierzyć 27.07.10, 19:31
        zoil44elwer napisał:

        > "Bzdet":Zapewne wyląduje na lotnisku zapasowym by z tego lotniska drogą lądową
        > przybyć po 5-6 godzinach czyli dawno po planowanych uroczystościach(?)Lepiej
        > byłoby wrócić od razu do Warszawy.Można mówić różne rzeczy o LK ale że nie był
        > inteligentny to nie.Zresztą podróż do Katynia była jedną z wielu podróży
        > wyborczych i ryzykowanie lądowania we mgle dla jednego wiecu wyborczego nie
        > wchodziło w grę.No i chyba LK takim odważnym ryzykantem nigdy nie był.

        I pewnie coś o tym przebąkiwał w rozmowie. Dziwne, że Jarkacz twierdzi, że nie, bo to wygląda trochę nienormalnie.
        W dialogu:
        - Jak lot?
        - Normalnie ale podobno mgła w Smoleńsku.
        nie ma przecież nic zdrożnego.
    • allspice Re: No cóż, trudno uwierzyć 27.07.10, 19:02
      Inny internauta przypomniał wywiad z Bielanem na temat rozmowy braci.


      cytat za Adamem Bielanem z wywiadu w RMF - pełna rozmowa pod
      poniższym linkiem:
      www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/kaczynski-fakty/news-
      prezydent-kaczynski-zadzwonil-do-brata-tuz-przed,nId,271961

      Zaczęliśmy rozmawiać. Drugi raz się rozkleiłem, jak prezes
      powiedział, że o 8:20 rano dostał telefon od prezydenta - z telefonu
      satelitarnego, z pokładu…
      Konrad Piasecki: Ale to był telefon, że wszystko jest dobrze, że
      wszystko idzie tak, jak miało iść?
      Adam Bielan: Tak, że wszystko idzie tak, jak miało iść. Prezes
      pytał, czy już wylądowali. Prezydent odpowiedział, że nie, że lądują
      za kilkanaście minut. To było - jak rozumiem - dwadzieścia kilka
      minut przed katastrofą.
      • vladexpat Ktoś jednoznacznie kłamie! 27.07.10, 19:38
        allspice napisała:

        > Inny internauta przypomniał wywiad z Bielanem na temat rozmowy braci.
        >
        >
        > cytat za Adamem Bielanem z wywiadu w RMF - pełna rozmowa pod
        > poniższym linkiem:
        > www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/kaczynski-fakty/news-
        > prezydent-kaczynski-zadzwonil-do-brata-tuz-przed,nId,271961
        >
        > Zaczęliśmy rozmawiać. Drugi raz się rozkleiłem, jak prezes
        > powiedział, że o 8:20 rano dostał telefon od prezydenta - z telefonu
        > satelitarnego, z pokładu…
        > Konrad Piasecki: Ale to był telefon, że wszystko jest dobrze, że
        > wszystko idzie tak, jak miało iść?
        > Adam Bielan: Tak, że wszystko idzie tak, jak miało iść. Prezes
        > pytał, czy już wylądowali. Prezydent odpowiedział, że nie, że lądują
        > za kilkanaście minut.
        To było - jak rozumiem - dwadzieścia kilka
        > minut przed katastrofą.

        Przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego dotyczyło m.in. jego rozmowy telefonicznej z bratem Lechem Kaczyńskim w czasie lotu; z zeznań wynika, że nie dotyczyła ona warunków lotu ani kwestii lądowania - poinformowała Naczelna Prokuratura Wojskowa.

        Kto kłamie? Prezes, Bielan czy Prokuratura?
    • etta2 Re: No cóż, trudno uwierzyć 27.07.10, 20:43
      PiSdactwo wije się jak przydepnięte gliZdy, ale realia są
      nieubłagane:
      1. LK odbywał inaugurację kampanii wyborczej, więc BARDZO mu
      zależało, by dotrzeć na miejsce we właściwym czasie - czekał tłum
      ludzików...
      2. wylot odbył się z opóźnieniem (pół godz to dużo) i czasu było "na
      styk"...
      3. warunki do lądowania były fatalne, właściwie NIE BYŁO WARUNKÓW, o
      czym załoga była informowana przez wieżę kontrolną oraz pilotów Jak-
      a...
      4. LK tuż przed katastrofą rozmawiał telefonicznie z bratem i
      powszechnie wiadomo, że nie odważał się pierdnąć bez zgody brata; po
      co dzwonił? proste...pytał CO ROBIĆ: lądować czy lecieć na lotnisko
      zapasowe i SIĘ SPÓŹNIĆ NA UROCZYSTOŚĆ; odpowiedź prosta jak drut:
      LĄDOWAĆ...
      5. ten "najwyższy zwierzchnik" nie miał żadnych oporów, by naciskać
      pilotów w Gruzji, to i tu nie miał oporów, świadczą o tym strzępy
      rozmów: "jak nie wyląduję, to mnie zabije".....

      Wniosek prosty i oczywisty:
      to kaczki oba zwei są autorami katastrofy i są winne śmierci 95 osób
      niewinnych, pomijam tę jedną WINNĄ.
    • wariant_b Re: No cóż, trudno uwierzyć 27.07.10, 21:43
      > Ale czy wyobrażacie sobie, żeby Lech nie powiedział bratu...

      Nie znamy precyzyjnie czasu rozmowy, ale wypada ona między rozmową
      pilota ze stewardesą, która zapewne miała przekazać te informacje
      dalej, a rozmową z dyr. Kazaną i pojawieniem się w kabinie generała.

      Rzeczywiście, musi zdumiewać, że dowiedziawszy się o warunkach
      uniemożliwiających lądowanie w Smoleńsku Prezydent dzwoni do
      brata zakomunikować, że z mamą jest wszystko w porządku.

      Dziwni ludzie z tych Kaczyńskich i dziwnymi ścieżkami podąża
      ich tok myślenia.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka