opinia.nie.publiczna
06.08.10, 20:56
Nie jest chyba tajemnicą dla bacznego obserwatora - nawet wyborcy PiS-u - że od przegranych wyborów, Jarosław jakby lekko, (a nawet bardziej niż lekko) zaniemógł. Nie chcę przez to powiedzieć, że do wyborów zdrów był jak ryba, ale z całą pewnością nieco zdrowszym był.
Jego stan, utrzymujący się permanentnie od dość dawna, z ostatnio ujawnioną depresją i brakiem równowagi emocjonalnej, nie martwił by mnie wcale gdyby nie fakt, iż "chorobą" swą "zaraził" i to na pewno ok. ośmiu miliomów obywateli tego kraju.
Na dziś nie jest to jeszcze siła znacząca, ale zlekceważyć jej, już nie można.
I to mnie smuci.
To, że tylu moich rodaków, dało się zmanipulować socjotechniką PiS-u. Że zatracili zdolność realnej oceny. Że wszelkie fanatyzmy i fobie, wzięły u nich górę nad zdrowym rozsądkiem.
Że na skinienie Jarosława, gotowi są bez żadnych pytań, "podpalić" kraj - mamy tego dowód pod krzyżem.
Tego się boję!
To, że Jarosław ogłosi (jeśli już nie ogłosił?) "dżihad" jest pewne jak amen w pacierzu.
Ilu z tych 8 mln. wojowników za nim pójdzie?
Jakich szkód dokonają?