Andrzej Marek nie trafi do aresztu

    • Gość: pawl W Rzeczpospolitej jest dobry artykuł na ten temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 16:43
      Prezydent RP zastanawia się, jak uchylić prawomocny wyrok sądu, bo jakiś
      dziennikarz pomówił kogoś, nie przedstawił dowodów i przeprosić nie chce

      Reszta na :
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040323/publicystyka/publicystyka_a_10.html
    • Gość: Obywatel noK. Jestem mocno zaniepokojony tym zdarzeniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 16:49
      Media to czwarta, a może dzisiaj już pierwsza władza, w naszym zglobalizowanym
      społeczeństwie. Media to przede wszystkim bogate konsorcja. Informacja to
      produkt rynkowy i instrument władzy. Skońzcyły sie czasy mediów-kontroli, a
      rozpoczęły mediów-władzy. Brak kontroli nad mediami ze strony mechanizmów
      państwa demokratycznego stwarza bardzo poważne zagrożenie. Wytwarza się pole do
      bezkarnej manipulacji. Argumenty o wolności słowa dla "klasy uprzywilejowanej"
      na mnie nie działają. To już nie te czasy, nie ta epoka. Informacja dzisiaj
      jest czymś więcej niż wiadomością. Epozod z urzędnikiem, jego pomówieniem
      (przynajmniej jak orzekł sąd( jest niczym w porównaniu z odmową poddania się
      prawu i solidarnym naciskiem władzy mediów na mechanizmy demokratyczne.
      Rzetelne dziennikarstwo, solidny warsztat, nie muszą w demokracji niczego się
      obawiać. Natomiast zaburzenie w relacjach podstawowych ośrodków władzy, w
      sytuacji, gdy media (i słusznie!) są poza kontrolą, to stan bardzo wysokiego
      zagrożenia. Najgoersze jest to, że to media właśnie wykształtowały z nas
      bezmyślne organizmy, które bezkrytycznie przyjmują tony informacji na minutę.
      Trudno dzis zostać krytycznym recenzentem świata. I warto też pamiętać, że
      media silnie uczestniczą w rynku reklam, a bardziej czasem ogranicza ich
      niezależność niż cenzura. Subtelne oddanie się trendom i naciskom ideowym, ale
      także politycznym, a nawet po prostu skryto-korupcyjnym. Pozdrawiam wszystkich
      romatyków wolnego słowa i życzę im więcej samodzielności w myśleniu.
      • Gość: zwykly Re: Jestem mocno zaniepokojony tym zdarzeniem IP: *.no.powertech.net 23.03.04, 22:35
        Przeczytalem uwaznie slowa Obywatela noK; "rzetelne dziennikarstwo, solidny
        warsztat, nie musza w demokracji niczego sie obawiac".
        Szanowny panie Obywatelu, musze napisac, ze zaimponowal mi pan kompletowaniem
        wydan slawetnej Trybuny ludu. Moglby mi pan przypomniec, w ktorym to numerze
        zostaly takie same slowa napisane, ktore pan przytoczyl, bylbym wdzieczny.
    • badlydrawnboy Mijamy się z problemem... 23.03.04, 16:54
      Z całym szacunkiem do wszystkich wygłaszających swoje opinie na ten temat, ale
      moim zdaniem - opinia publiczna mija się z tematem. Euforia związana z
      sukcesem, tj. pozostawieniem red. Marka na wolności, przyćmiła nieco istotę
      problemu. Podkreślam zatem, że Pan Redaktor nie poszedł do więzienia nie
      dlatego, że Sąd przyznał się do pomyłki, a tylko z uwagi na to że jego żona
      spodziewa się dziecka. Czy można to poczytywać za sukces walki o wolną prasę.
      Odpowiedź pozostawiam czytającym....
      • Gość: rezon Re: Mijamy się z problemem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 17:18
        Kolego, widze, ze nie znasz sprawy i piszesz androny. Kolega Marek
        otrzymałwyrok więzienia za nierespektowanie innego wyroku, w ktorym miał
        przeprosic pokrzywdzonego za kłamstwa i brak dowodow. Mowiac krotko: wyrok nie
        dotyczy dziennikarza, tylko osoby uchylajacej sie od respektowania prawa. Zanim
        cos napiszesz, dowiedz sie o tej sparwie wiecej.
        • badlydrawnboy Re: Mijamy się z problemem... 24.03.04, 16:45
          Może i sprawy Pana Redaktora Marka nie znam na wylot, ale na pewno nie dostał
          on "wyroku za nierespektowanie innego wyroku". Z tego co wiem, Sąd wymierzając
          karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, po myśli
          art. 72 par 1 pkt 1 kk, zobowiązał go do przeproszenia pokrzywdzonego. Zgodnie
          z treścią przepisów Kodeksu karnego - jeżeli oskarżony nie wywiązuje się z
          nałożonych obowiązków, Sąd może zarządzić wykonanie kary. Dobre mam wiadomości?
      • Gość: lolo Re: Mijamy się z problemem... IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 23.03.04, 17:22
        badlydrawnboy napisał:

        > Z całym szacunkiem do wszystkich wygłaszających swoje opinie na ten temat,
        ale
        > moim zdaniem - opinia publiczna mija się z tematem. Euforia związana z
        > sukcesem, tj. pozostawieniem red. Marka na wolności, przyćmiła nieco istotę
        > problemu. Podkreślam zatem, że Pan Redaktor nie poszedł do więzienia nie
        > dlatego, że Sąd przyznał się do pomyłki,

        Do jakiej pomyłki? Ktoś się podszył pod pana Marka popełniając przestępstwo a
        sąd tego nie zauważył?

    • Gość: ks Dziennikarzyny! Wymuszanie na sadach bezkarności IP: 213.199.198.* 23.03.04, 17:43
      doprowadzi do tego, że sądy zastąpi tłum,który zawsze ma racje, a jego wyrok to
      nie będzie domaganie sie przeproszenia lub 3 miesiace aresztu. Dlatego we
      własnym interesie nie stawiajcie sie ponad prawem
    • Gość: se dlaczego ktos wypuscil te malpy z klatki? IP: 193.170.65.* 23.03.04, 18:23
      tam bylo miejsce malp z "super expresu" i "faktu". kto smial wypuscic te
      niebezpieczne gadziny z klatki i jeszcze wpychal im zielenine, aby sie pozywili?
    • Gość: czytelnik Re: Andrzej Marek nie trafi do aresztu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 19:10
      Z sensem argumentują, nawet się różniąc : sędzia ,znachor, gorf. Reszta
      uprawia bełkot . Nie czytają, co inni już wcześniej napisali ,powtarzają
      oklepane banały.
    • Gość: bolobol Re: Andrzej Marek nie trafi do aresztu IP: *.orzesze.tmtsystem.pl / 81.210.69.* 23.03.04, 19:58
      Ufff!!!
      odetchnąlem z ulgą.
      Już myślałem że "biedny, niewinny" pismak trafi za kraty. A tu masz! Odroczyli
      a w perspektywie skasują wyrok i "po ptokach".

      Brawo IV-ta włdza. Vivat WOLNE dziennikarstwo. Tak trzymać. Zaczyna mi się to
      nawet podobać. "Uwalacie" kogo chcecie i kogo nie lubicie - wedle
      uznania. "Załatwiliście" SLD i chwała Wam za to-nie lubię ich! Teraz bierzecie
      się za Samoobronę - jestem z Wami, też ich nie lubię. Następnie przyjdzie pora
      na PO, LPR-też jestem za. PSL-em sobie głowy nie zawracajcie-sami się
      wykończyli. PIS zostawcie na koniec - ich nie lubię jakby trochę mniej. Nie
      zlekceważcie jednak UW i UP mimo że teraz praktycznie są poza grą. Na koniec
      zgnojcie jeszcze pomniejsze partyjki i stowarzyszenia tak żeby "kamień na
      kamieniu nie pozostał" i nikt Wam już nie podskoczył.

      A wtedy!:
      Lis na prezydenta,
      Olejnik lub Gawryluk na premiera,
      Michnik z teką vice-premiera na ministra informacji połączonego z arbitrem
      elegancji (a może Markiewicz?). Jest jeszcze wiele "gwiazd" dziennikarstwa o
      których nie wspomniałem - przepraszam! jakoś się podzielicie tymi stołkami.
      Nie zapomnijcie też o wyróżniających się kolegach z prasy. Np. temu z GW co
      ujawnił(do dziś nie potwierdzoą) informację o HIV dyrygenta - stołek
      podsekretarza u Michnika. Tego co wykrył i opublikował "aferę ciążową"
      E.Górniak z Kwaśniewskim też należy jakoś wyróżnić.

      Jak już z IV-tej staniecie się I-szą władzą RP - no to... aż mi dech zapira!
      Teraz już będzie można CAŁKIEM bezkarnie: szkalować, obrażać, opluwać,
      przeinaczać fakty, stronniczo komentować, wyrokować i skazywać bez sądu,
      nadużywać swojej władzy itd. czyli stać ponad prawem. I o to chodzi!
      W pogonii za "niusem" wszystkie chwyty dozwolone.
      A po co? Oczywiście w imię "wolności słowa" i "prawa obywateli do informacji".

      No ale puki co, jesteście jeszcze tą IV-tą włdzą (a już Wam fest do łbów wali -
      to co to będzie póżniej?) i powinniście znać swoje miejsce w szeregu.
      Dlatego uważam że wolność słowa TAK, ale w ścisłym powiązaniu z
      odpowiedzialnością za nie.
      Nie wolno bezkarnie go nadużywać (Police). Nie wolno w imieniu czytelnika
      (czyli mnie) rozstrzygać co jest dla mnie najlepsze i powołując się na to łamać
      prawo (informacja o HIV/AIDS dyrygenta). Nie wolno publikować wiadomości, które
      dają więcej złego niż dobrego np. ujawnienie że zastawiono pułpkę na seryjnego
      gwałciciela a za przynęte służyła policjantka. Ten bandzior jeszcze nikogo nie
      zabił, ale gdy go najdzie ochota na następny "raz" zabije w celu uniknięcia
      złapania lub zatarcia śladów. Przyklady nadużywania Wolności Słowa możnaby
      dwoić i troć.Poprzestanę jednak na powyższych.
      Przejdę teraz do "mojego prawa do informacji"
      Uważam że wcale nie była mi potrzebna informacja, że bandzior podkładający
      bomby w Krakowie, w kontaktach z policją używał pseudonimu "GUMIŚ"
      Tak samo nie interesuje mnie czy Kanclerz Niemiec farbuje włosy czy też nie,
      lub czy Prezydent Włoch zrobił lifting twarzy.
      I w tym przypadku negatywnych przykłdów jest całe mrowie.
      Przechodząc do sedna: dziennikarz jak każdy obywatel powinien odpowiadać za
      swoje czyny i słowa. A jeżeli uważa się za niewinnego (mimo wyroku sądu) to
      żaden z obywateli RP nie ma takich możkiwości jak właśnie on i jego koledzy "po
      piórze" do wykazania swoich racji. Protest polegający na zamykaniu się w
      klatce na PÓŁ godziny uważam za śmieszny i robiony "pod publiczkę".
      Nie walczy się ze złym (wg. Marka i innych dzienniarzy) prawem łamiąc je.
      W demokratycznym państwie prawa IV-ta władza ma wielkie pole do popisu aby to
      złe prawo zmieniać bez jego łamania.
      Padały też na tym forum głosy, że kara jest za wysoka i że powinna być grzywna,
      płacona zresztą przez redakcje. Przypomina mi to dyskusję o odpowiedzialności
      urzędników skarbowych za błędne decyzje, w wyniku których podatnicy muszą
      zapłacić wielkie odszkodowania. Tu dziennikarze jednomyślnie opowiadają się za
      odpowiedzialnością indywidualną urzędnika. Jeśli jednak chodzi o nich, to już
      inna sprawa. Po prostu typowa "mentalność Kalego".

      Dziennikarstwo to powołanie. To zawód którego możliwości kształtowania opinii
      publucznej są praktycznie nieograniczone. Dziennikarstwo to ciężki kawałek
      chleba, gdzie trzeba być bezstronnym obserwatorem, rzetelnym i wiarygodnym
      sprawozdawcą. Dlatego dziennikarz powinien być jak "żona Cezara" poza wszelkimi
      podejżeniani, kryształowo czysty. Nie uwikłany w żadne gry i gierki. Niestety,
      nie jest to zawód nie dla każdego. Pogoń za "niusem" przesłania wszystkie
      wartości. Niechęć społeczeństw (nie tylko w Polsce)do dziennikarzy narasta. Nie
      dziwi mnie, że nawet uosobienie spokoju i grzeczności A. Małysz zaczyna Was
      unikać.(chyba Was nie lubi) Nie dziwi mnie, że na Haiti do Was strelają jak do
      kaczek. Czy nic do Was nie dociera? Nic Wam to nie mówi?...
      Mógłbym ciągnąć ten wywód jeszcze trochę, ale już mi się nie chce.

      Dladego na koniec powiem tak:

      pan A.Marek powinien odsiedzieć cały wyrok,(bez prawa do przedterminowego
      zwolnienia) byłaby to kara spełniająca funkcje dadaktyczną a mianowicie wylała
      by kubeł zimnej wody ma całe środowisko dziennikarskie i może ostudziła gorące
      głowy.
      Pozdrawiam.
      • Gość: Czytelnik Re: Andrzej Marek nie trafi do aresztu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 20:59
        Znowu bełkot.
    • Gość: Szara masa Re: Andrzej Marek nie trafi do aresztu IP: 213.17.244.* 23.03.04, 21:22
      Panie i Panowie Dziennikarze !!!
      Jesteście nową, lepszą rasą więc musiecie zadbać, aby nic Wam nie groziło za to
      co robicie.
      Przepisy, kodeksy, zasady moralne są dla motłochu a nie dla Was.
      Za sam fakt, że nagryzmolicie cokolwiek należy się Wam immunitet na całe życie.

      Vivat nowa klasa !!!!!
      • Gość: zwykly uwaga! IP: *.no.powertech.net 23.03.04, 21:31
        czy zauwazyliscie, ze naczelny jakaty, usunal cala strone p.t. Niech tu nie
        sadzi.
        • Gość: lolo czemu znowu kłamiesz? IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 23.03.04, 21:39
          • Gość: lolo i czy bezpodstawne obrażanie ... IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 23.03.04, 21:50

            ... gospodarza to twój stały obyczaj?
            Tak sobie przychodzisz w gości i obrażasz gospodarza? Że "jąkaty"? O jaki ty
            finezyjny jesteś. Szkoda, że nie jest garbaty - ale byłby ubaw!
            • Gość: zwykly Re: i czy bezpodstawne obrażanie ... IP: *.no.powertech.net 23.03.04, 22:46
              nie wstawiaj sie za jakatym i ze go obrazam!
              Jakaty za siebie sie nie martwi, co wiec du.....a ruszasz, jak nie ciebie
              ru.....ja!
          • Gość: zwykly Re: czemu znowu kłamiesz? IP: *.no.powertech.net 23.03.04, 22:43
            to ty klamiesz, jak zawsze. ja napisalem prawde.
          • Gość: M Re: dokoła tej sprawy źle się dzieje IP: *.eseenet.com 23.03.04, 23:11
            To chyba pierwszy raz w historii PRL-bis sad zmienil kare bez lapowki.
      • Gość: zwykly Re: Andrzej Marek nie trafi do aresztu IP: *.no.powertech.net 23.03.04, 21:34
        Szara masa. Jaki nicek taka i tresc!
        • Gość: Szara masa Re: Andrzej Marek nie trafi do aresztu IP: 213.17.244.* 23.03.04, 21:55
          zwykly -czytając Twoje teksy wcale się nie dziwię, że nie rozumiesz treści
          mojego postu.
          Czyżbyś był kolejnym "odkryciem" rodzimego dziennikarstwa, który nie rozumie
          niczego, czego sam nie napisze?

          • Gość: lolo Re: Andrzej Marek nie trafi do aresztu IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 23.03.04, 22:01
            zwykły nie od wczoraj grasuje na tym forum i nie od wczoraj wiadomo, że na jego
            bełkot nie należy reagować, bo to go tylko nakręca.
            • Gość: Szara masa Re: Andrzej Marek nie trafi do aresztu IP: 213.17.244.* 23.03.04, 22:09
              lolo - dzięki na informację.
              Tacy wszędzie się trafią.
              Pozdrawiam ;-)
            • Gość: zwykly Re: Andrzej Marek nie trafi do aresztu IP: *.no.powertech.net 23.03.04, 22:57
              Napisalem, ze jakaty usunal z forum strone pod tytulem, "Niech tu nie sadzi",
              bo zbiegla sie sprawa, ktora manipulatorowi jakatemu nie pasowala do konceptu.
              Nazwales mnie klamca! Odpowiedz do rzeczy, a nie ze ja grasuje, kundlu
              parszywy.
          • Gość: zwykly Re: Andrzej Marek nie trafi do aresztu IP: *.no.powertech.net 23.03.04, 22:51
            a jak go mozna inaczej zrozumiec "dziennikarzu"?
    • Gość: bez_złudzeń Re: Andrzej Marek nie trafi do aresztu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.04, 22:56
      Zamiast zawiasów powinien dostać grzywnę powiedzmy 10 tysiaków z zamianą na
      areszt w razie niezapłacenia. Ciekawe, czy dziennikarze urządzający happening z
      klatką zrobiliby zrzutkę na tę grzywnę?
      Zdziczenie obyczajów wśród pismaków jest koszmarne. Kiedy ta hałastra zrozumie,
      że jest różnica między napisaniem o kimś, że jest brudasem zamiast tego, że ma
      brudne nogi. "Brudne nogi" to prawda, a "brudas" to wartościowanie - może być
      przyjęte jako obraźliwe. Każdy normalny człowiek może poczuć się wtedy obrażony
      (obiektywnie ma brudne nogi, ale tylko nogi, a nie cały jest brudny).
      Najwyższy czas, aby piszący i mówiący co im się podoba zaczęli ponosić
      odpowiedzialność za swoje wypowiedzi. Nie bronię przy tym urzędnika, który
      poczuł się obrrażony. Sąd ocenił, orzekł i kazał przeprosić. Pan Marek pokazał
      wała, więc.... słowo się rzekło , kobyłka u płotu. Trzeba było przeprosić jak
      nakazał sąd, nie byłoby sprawy. Zrobiono z igły widły, a czytelnikom wodę z
      mózgu.
      • Gość: zwykly Re: Andrzej Marek nie trafi do aresztu IP: *.no.powertech.net 23.03.04, 23:17
        rzeczywiscie, bez zludzen, to sady w Polsce, trudno nazywac sadami, chyba ze ma
        sie zludzenia.
      • Gość: nikt Tu już nie chodzi o Andrzeja Marka IP: *.pl / *.utp.pl 24.03.04, 01:12
        W sprawie Andrzeja M. wysłano juz setki postów na tym forum. Sprawa została
        przewałkowania, opinie się podzieliły i pewnie każdy pozostanie przy swojej.
        Ale na Andrzeju Marku nie kończy się temat knebla w Polsce. Mimo wszystko,
        uważam za pożyteczne, że sprawa doprowadzona została do absurdu. Być może, gdy
        hałas ucichnie i nasze dziennikarskie tygrysy wyjdą już z klatki, publiczność
        dowie się o innych, prawde mówiąc, bardziej bulwersująccych niż sprawa marka,
        przypadkach:
        z depeszy PAP:

        W wielu przypadkach za wyrokami karnymi idą powództwa cywilne.
        Tak było w przypadku olsztyńskiego dziennikarza Zenona
        Złakowskiego. Skazany został na osiem miesięcy więzienia w
        zawieszeniu na dwa lata za zniesławienie sędzi Małgorzaty
        Jurczyńskiej w książce o "Solidarności". Zgodził się przeprosić
        Jurczyńską i wydać erratę do książki. Sędzia zażądała jednak 50
        tys. zł zadośćuczynienia z powództwa cywilnego. "To ogromna suma" -
        przypomniał Krajewski. Zaznaczył, że "te żądania są absolutnie
        niewspółmierne do - być może - pewnej szkody, która została
        uczyniona".

        40 tys. zł ma zapłacić była dziennikarka "Życia Warszawy" Edyta
        Żyła, autorka cyklu artykułów o majątku byłej wiceprezes spółki
        Ratusz-Wilanów, Beacie Bilińskiej-Yildiz. Dziennikarka została
        skazana zaocznie, nie wiedziała o procesie, bo wezwania były
        dostarczane na nieaktualny adres.

        Na karę 13 tys. złotych zostali skazani przez Sąd Rejonowy w
        Sieradzu dziennikarze "7 dni Kalisza" - Ewa Bąkowska i Krzysztof
        Ścisły - którzy w dwóch artykułach opisali, jak miejscowy sędzia
        potrącił w wypadku drogowym obywatela Szwecji Zbyszka Szkaleja.
        Napisali, że - zdaniem poszkodowanego - sędzia był pijany. Ten
        uznał, że dziennikarze narazili go na utratę czci i zaufania w
        oczach opinii publicznej.

        "Ten zapis w kodeksie karnym budzi ogromne wątpliwości
        środowiska dziennikarskiego, bo ciężar dowodów w tym układzie
        spoczywa na dziennikarzu. To dziennikarz musi dowieść, że jego
        oskarżenie jest prawdziwe" - powiedział Krajewski z Centrum Monitoringu
        Wolności Prasy. "Co więcej
        został skreślony z kodeksu karnego zapis, który dawał ochronę,
        jeżeli dziennikarz działał w dobrej wierze" - zaznaczył.

        Na podstawie art. 212 kk (narażenie na utratę czci, zaufania)
        poseł SLD Jakub Derech-Krzycki wytoczył proces dziennikarzowi
        gazety "Tylko Gorzów". Dziennikarz Sławomir Wieczorek porównał
        przypadek posła, który wysłał listy z podziękowaniem do osób,
        które mu tego poparcia nie udzieliły, do przypadku Radka z
        Wesołej, który siedział w areszcie za sfałszowanie legitymacji
        szkolnej.

        Pomówiony poczuł się też prezydent Jeleniej Góry Józef Kusiak,
        który wytoczył sprawę Wojciechowi Jankowskiemu ("Słowo Polskie").
        Sąd nakazał dziennikarzowi przeproszenie prezydenta miasta, ale
        dziennikarz zapowiedział złożenie apelacji.

        Podobnie było w Koninie, gdzie były wiceprezydent Józef Szymczak
        wytoczył proces "Przeglądowi Konińskiemu". Gazeta opisywała
        zakupienie przez Dom Kultury w Koninie albumów o tym mieście,
        wydawanych przez wydawnictwo należące do rodziny byłego
        wiceprezydenta miasta.

        Zdarzają się też sytuacje, w których dziennikarze rezygnują z
        procesu. Tak było w przypadku Jerzego Resickiego z "Gazety
        Nowomiejskiej" (Nowe Miasto Lubawskie). Przytoczył on wypowiedź
        miejscowego neurologa, a ten uznał, że dziennikarz go poniżył.
        Dziennikarz przeprosił lekarza. "Spasowałem, nie miałem sił,
        funduszy, sam nie byłem w stanie walczyć" - powiedział PAP
        Resicki.(PAP)
    • Gość: Rzepa 24.03.04 Re: Andrzej Marek nie trafi do aresztu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.04, 09:05
      Dlaczego dałem się zamknąć w klatce

      Odsiedziałem swoje pół godziny w klatce przed Sejmem nie dlatego, że jestem
      zwolennikiem zasady pełnego braku odpowiedzialności dziennikarzy za słowo. Nie
      domagam się też dla mojej korporacji żadnych przywilejów. W gruncie rzeczy nie
      popchnął mnie do tej klatki także los Andrzeja Marka. Jest on tylko symbolem.
      Poszedłem tam, żeby zamanifestować niezgodę na wyjęcie funkcjonariuszy
      publicznych spod powszechnie obowiązujących wszystkich obywateli praw i
      poddanie ich, ich godności, dobrego imienia, czci, szczególnej ochronie. Mówiąc
      po prostu, przeciw poddaniu zniesławienia, potwarzy, obrazy urzędnika
      państwowego czy samorządowego przepisom prawa karnego, podczas gdy wszyscy inni
      mogą korzystać tylko z ochrony prawa cywilnego.

      Gdyby redaktor Andrzej Marek napisał o prywatnym przedsiębiorcy cokolwiek
      złego, obojętnie, czy byłaby to prawda, czy nieprawda, obrażony musiałby
      wynająć sobie adwokata, złożyć pozew w sądzie cywilnym, poprocesować się przez
      kilka instancji i gdyby w końcu wygrał, otrzymałby satysfakcję moralną, a jego
      adwersarz zapłaciłby grzywnę i parę tysięcy na PCK. Nie poszedłby siedzieć, bo
      sądy cywilne nie mają uprawnień do sadzania ludzi za kraty. Nie zajmują się
      bowiem zbrodniami przeciwko życiu, zdrowiu i mieniu, tylko pyskówkami. Gdyby
      ten przedsiębiorca poszedł do prokuratury, zostałby wyrzucony za drzwi.
      Urzędnik natomiast ma do obrony honoru swoich zarękawków prawo karne,
      prokuraturę i sąd kryminalny.

      W tym wypadku, ale tylko w tym, słowo traktowane jest jak narzędzie
      przestępstwa, na równi z nożem, łomem i rewolwerem. Na to się nie godzę.

      Kiedy rozmawia się z przedstawicielami każdej, bez wyjątku, partii politycznej,
      wszyscy przyznają, że jednym z największych deficytów w Polsce jest brak
      zaangażowania obywateli w terenie, małe zainteresowanie sprawami regionu i
      najbliższego otoczenia. Ale co tu się dziwić. Redaktor Marek się zainteresował,
      zaangażował i ma za to swoje trzy miesiące. Nad całą lokalną prasą w Polsce
      wisi dziś ten wyrok, razem z przepisem prawa, który go umożliwił. Kto jeszcze
      będzie chciał ryzykować krytykę? Kto odważy się cokolwiek ujawnić?

      W Republice Federalnej Niemiec uczniowie liceów muszą czytać rozdział "O władzy
      prasy" pochodzący z książki byłego prezydenta Waltera Scheela "Przyszłość
      wolności". Potem piszą o tym wypracowania i dyskutują nad tym m.in.
      fragmentem: "Jeśli demokracja decyduje się na to, aby nie kontrolować władzy
      prasy, to dlatego, że uznaje szkody wynikłe z ograniczenia wolności prasy za
      znacznie większe, niż szkody, które mogą powstać w wyniku nadużycia tej
      wolności".

      Dwaj panowie mogą sobie pójść do sądu cywilnego, nawet jeśli jeden z nich jest
      urzędnikiem. Sąd karny w sprawach prasowych to jest ograniczenie wolności.
      Przeciwko temu warto siedzieć w klatce.

      Maciej Rybiński
      • mn7 NIE KŁAM 24.03.04, 09:13
        Gość portalu: Rzepa 24.03.04 napisał(a):

        > Dlaczego dałem się zamknąć w klatce
        >
        > Odsiedziałem swoje pół godziny w klatce przed Sejmem nie dlatego, że jestem
        > zwolennikiem zasady pełnego braku odpowiedzialności dziennikarzy za słowo.
        Nie
        > domagam się też dla mojej korporacji żadnych przywilejów. W gruncie rzeczy
        nie
        > popchnął mnie do tej klatki także los Andrzeja Marka. Jest on tylko symbolem.
        > Poszedłem tam, żeby zamanifestować niezgodę na wyjęcie funkcjonariuszy
        > publicznych spod powszechnie obowiązujących wszystkich obywateli praw i
        > poddanie ich, ich godności, dobrego imienia, czci, szczególnej ochronie.
        Mówiąc
        > po prostu, przeciw poddaniu zniesławienia, potwarzy, obrazy urzędnika
        > państwowego czy samorządowego przepisom prawa karnego, podczas gdy wszyscy
        inni
        > mogą korzystać tylko z ochrony prawa cywilnego.

        NIE KŁAM.
        Nie ma takiego zróznicowania. Andrzej Marek został skazany z art. 212 k.k. Daje
        on prawnoskarną ochrone przez zniesławieniem KLAŻDEMU - bez róznicowania czy
        jest funkcjonariuszem publicznym czy nie jest.

        Wzmożoną ochronę funkcjonariuszom publicznym zapewnia art. 226 k.k., ale w tej
        sprawie w ogóle nie wchodził on w grę.


        > Gdyby redaktor Andrzej Marek napisał o prywatnym przedsiębiorcy cokolwiek
        > złego, obojętnie, czy byłaby to prawda, czy nieprawda, obrażony musiałby
        > wynająć sobie adwokata, złożyć pozew w sądzie cywilnym, poprocesować się
        przez
        > kilka instancji i gdyby w końcu wygrał, otrzymałby satysfakcję moralną, a
        jego
        > adwersarz zapłaciłby grzywnę i parę tysięcy na PCK.

        NIE KŁAM
        Przestępstwo z art. 212 k.k. jest przestęstwem ściganym z oskarżenia
        prywatnego. SAM POKRZYWDZONY wnosi akt oskarżenia. Prokuratorowi nic do tego.

        > Urzędnik natomiast ma do obrony honoru swoich zarękawków prawo karne,
        > prokuraturę i sąd kryminalny.

        NIE KŁAM.
        W tej sprawie (ani w innych z art. 212 k.k.) prokuratura nie uczestniczy.

        > Kto jeszcze
        > będzie chciał ryzykować krytykę? Kto odważy się cokolwiek ujawnić?

        Szczytem demagogii jest utożsamianie pospolitego przestępstwa z krytyką. Marek
        nie zaostał skazany na przeproszenie za krytykę, tylko za zniesławienie.

        • Gość: nikt Re: NIE KŁAM IP: *.pl / *.utp.pl 24.03.04, 09:30
          Redaktor Rybicki nie kłamie. Być może nie radzi sobie z paragrafami -
          rzeczywiscie w tym akurat przypadku (212 kk) prokurator w ogóle nie występuje.
          Mnie interesuje jednak zupełnie co innego: skoro w procesie karnym obowiązuje
          zasada domniemania niewinnowści, to dlaczego oskarżyciel prywatny Misiło nie
          musiał udowodnić winy oskarżonego, a ciężar "dowodu prawdy" przerzucono na
          oskarżonego? Ci, którzy dokładnie czytali nie tylko wyrok, ale i apelację,
          wiedzą, że wszelkie wątpliwośći zostały tu ocenione na NIEKORZYŚĆ oskarzonego.

          Poza tym podpisuję się pod tym, co napisał redaktor z Rzepy.
          • mn7 Re: NIE KŁAM 24.03.04, 09:46
            Gość portalu: nikt napisał(a):

            > Redaktor Rybicki nie kłamie. Być może nie radzi sobie z paragrafami -
            > rzeczywiscie w tym akurat przypadku (212 kk) prokurator w ogóle nie
            występuje.

            To nie jest nieradzenie sobie z paragrafami. Redaktor Rybiński tworzy KILKA
            uogólnień wyraźnie niezgodnych z prawdą. Jeśłi na przykład pisze, że tylko
            funkcjonariusz ma ochronę prawnokarną a zwykły człowiek tylko cywilną, to jest
            to po prostu gruba nieprawda.
            Być może sam padł ofiarą dezinformacji. Mnie natomiast szlag trafia, kiedy
            czytam takie bzdury, kłamstwa i przeinaczenia. Potem przeczytają to tysiące
            ludzi i widząc podpis redaktora Rybińskiego bezkrytycznie założą, że
            rzeczywiście tak jest.

            > Mnie interesuje jednak zupełnie co innego: skoro w procesie karnym obowiązuje
            > zasada domniemania niewinnowści, to dlaczego oskarżyciel prywatny Misiło nie
            > musiał udowodnić winy oskarżonego, a ciężar "dowodu prawdy" przerzucono na
            > oskarżonego?

            Dlatego, że w wypadku zniesławienia nie można wymagać od pokrzywdzonego, by
            udowadniał, że nie jest wielbłądem. Wbrew pozorom ciężar dowodu przy
            zniesławieniu spoczywa także na oskarzycielu - musi wykazac realizację znamion
            przestępstwa identycznie, jak przy kazdym innym typie przestęstwa. Jeżeli
            jednak odkarżony powołuje się na którąć z okoliczności wyłączających jesgo
            odpowiedzialność - sam to musi udowodnić. Znowu tak samo, jak przy jakimkolwiek
            innym przestępstwie. Jeśłi ktoś na przykład mówi: tak, zraniłem go, ale działa
            łem w oboronie koniecznej", to on to udowadnia, a nie oskarzyciel jemu, że na
            pewno nie było obrony koniecznej.
            A więc róznica jest pozorna.

            > Poza tym podpisuję się pod tym, co napisał redaktor z Rzepy.

            Pod czym? Pod kłamstwem i ordynarną demagogią???

            • Gość: nikt Re: NIE KŁAM IP: *.pl / *.utp.pl 24.03.04, 11:03
              Chodziło mi o to, że Andrzej Marek podniósł w apelacji, że trzech jego
              świadków: były rzecznik gminy, radny oraz miejscowy rysownik, potwierdzili w
              zeznaniach, że: 1. Misiło otrzymał stanowisko w urzędzie dzięki układowi
              politycznemu a nie kompetencjom,2.rzeczywiscie rozdawał wizytówki swojej
              prywatnej, rzekomo zawieszonej, firmy w czasie gdy pełnił funkcje publiczną
              3.zniechęcał (dotyczy rysownika) do współpracy z "Wieściami Polickimi".
              Sąd jednak odrzucił te dowody jako "nie wnoszące do sprawy", a oskarżyciel ich
              nie podważył. Uważam to za błąd, który powinien przemawiac na korzyść
              oskarżonego. Zwrócił na to uwagę także RPO we wniosku o kasację.

              Co sie zaś tyczy red. Rybińskiego (nie Rybickiego, sorry): jego wywód sprowadza
              się do końcowego zdania, że brak kontroli nad prasą jest mniej szkodliwy
              społecznie niż brak kontroli nad administracją. I pod tym sie podpisuję.

              A poza tym uważam, że powinno sie już zakończyć dyskusję nad casusem A.Marka, i
              zacząć rozmowę o tym, czy rzeczywiście polskie prawo stoi na straży wolności i
              odpowiedzialności za słowo. Przytoczone przeze mnie wyżej przykłady swiadczą o
              tym,że jest o czym mówić.
              • Gość: lolo co proponujesz? IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 25.03.04, 10:19
                Gość portalu: nikt napisał(a):

                >
                > A poza tym uważam, że powinno sie już zakończyć dyskusję nad casusem A.Marka,
                i
                >
                > zacząć rozmowę o tym, czy rzeczywiście polskie prawo stoi na straży wolności
                i
                > odpowiedzialności za słowo. Przytoczone przeze mnie wyżej przykłady swiadczą
                o
                > tym,że jest o czym mówić.

                Odnoszę wrażenie, że taka dyskusja właśnie się toczy, z tym zastrzeżeniam, że
                nikt nie kwestionuje, że owszem, stoi na straży, niektórzy natomiast twierdzą,
                że stoi zbyt mocno, i że należy tę ochronę osłabić (na przykład przez
                zredukowanie do ochrony cywilnoprawnej). Z drugiej strony, Ty podajesz
                przykłady pociagnięcia dziennikarzy do odpowiedzialności cywilnej, jak
                rozumiem, z dezaprobatą. Co więc konkretnie proponujesz?
                • Gość: smk Re: co proponujesz? IP: 81.21.202.* 26.03.04, 10:23

                  tO MOŻE JA COŚ ZAPROPONUJĘ:
                  pOZOSTAWIĆ ZNIESŁAWIENIE I ZNIEWAGĘ W KODEKSIE KARNYM (wŚRÓD
                  PRYWATNOSKARGOWYCH), ALE zrezygnować z kary pozbawienia wolności.
                  • Gość: lolo Re: co proponujesz? IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 28.03.04, 14:43

                    Czemu krzyczysz?
                    Pomysł wydaje mi się dośc rozsądny, bo kompromisowy. Niestety, taki kompromis
                    raczej nikogo nie zadowoli. Dla dziennikarzy i ich "obrońców" prawidłowo
                    byłoby dopiero wtedy, gdyby dziennikarze nie odpowiadali w ogóle i za nic.
                    Poza tym, trzymając się tego konkretnego przypadku: jeśli oskarzony nie
                    przeprosił mimo groźby wykonania zawieszonej kary pozbawienia wolności, to
                    Twoim zdaniem przeprosiłby pod groźbą grzywny albo ograniczenia wolności?
                    • Gość: nikt Proponuję ucywilizowanie polskiego prawa IP: *.pl / *.utp.pl 28.03.04, 15:40


                      Proponuję też przeczytać treść kasacji RPO wniesionej na korzyść A.Marka, a
                      zwlaszcza taki jej fragment:


                      (...)
                      Stwierdzić należy nadto, iż w systemie Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw
                      Człowieka i Podstawowych Wolności zasadnicze praktyczne znacznie ma mechanizm
                      stosowania przez państwo ograniczeń szczególnych. Ingerencja w indywidualną
                      wolność czy prawo musi spełniać trzy warunki: legalności, celowości i
                      proporcjonalności. Wymóg proporcjonalności w odniesieniu do wolności wypowiedzi
                      wyinterpretowany jest z obowiązku wykazania przez państwo, iż dane ograniczenie
                      było „konieczne w społeczeństwie demokratycznym” (art. 10 ust. 2 konwencji).
                      Takie cechy społeczeństwa demokratycznego jak pluralizm, tolerancja i otwartość
                      intelektualna implikują to, że wolność wypowiedzi obejmuje nie tylko takie
                      informacje i idee, które są odbierane przychylnie, ale także obrażające,
                      szokujące czy niepokojące. W tym kontekście test proporcjonalności wynikający z
                      art. 10 ust. 2 Konwencji zakłada istnienie „palącej potrzeby społecznej”
                      dokonania ograniczenia konkretnego przejawu swobody wypowiedzi (por. B.
                      Gronowska „Wyrok europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu z dnia 27
                      maja 2003 r. w sprawie Skałka przeciwko Polsce (dot. krytyki sądownictwa a
                      proporcjonalności kary za obrazę sądu)” – Prokuratura i Prawo 12/2003).
                      W sprawie Skałka przeciwko Polsce (wyrok ETPCz z dnia 27 maja 2003 r. – wniosek
                      nr 43425/98) ten właśnie problem nabiera szczególnego znaczenia. Trybunał uznał
                      w niej, iż interesy prawnie chronione, ze względu na które doszło do
                      ingerencji, były wystarczająco ważne, aby usprawiedliwić reakcje organów
                      państwowych. Ostatecznie zatem problemem w tej sprawie było to, czy wymierzona
                      E. Skałce kara 8 miesięcy pozbawienia wolności za obrazę sądu była „konieczna”
                      w rozumieniu art. 10 ust. 2 Konwencji Europejskiej. Trybunał rozważając te
                      kwestię zbadał okoliczności sprawy i uznał, iż ciężar gatunkowy przestępstwa
                      jak również warunki osobiste skarżącego przemawiały za przyjęciem, iż polskie
                      sądy nie dopełniły warunku proporcjonalności ingerencji w swobodę wypowiedzi.
                      Wspólnymi standardami odnoszącymi się do zasady proporcjonalności są według
                      ETPCz: ciężar winy, ciężar gatunkowy przestępstwa oraz ponowne popełnienie
                      danego typu przestępstw.
                      Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy należy rozważyć, czy wymierzenie
                      A. Markowi kary 3 miesięcy pozbawienia wolności (z warunkowym zawieszeniem jej
                      wykonania na okres 2 lat) było ingerencją w jego wolność ekspresji „konieczną”
                      w rozumieniu art. 10 ust. 2 Konwencji. Moim zdaniem ani stopień zawinienia ani
                      społeczne niebezpieczeństwo czynu nie przemawiały za wymierzeniem oskarżonemu
                      najsurowszej rodzajowo kary z katalogu kar dostępnych sądowi. Biorąc nadto pod
                      uwagę wcześniejszą jego niekaralność – w tym oczywiście także za przestępstwa
                      podobne, wyrażam pogląd, iż wymierzenie mu kary pozbawienia wolności – nawet w
                      dolnych granicach ustawowego zagrożenia i z warunkowym zawieszeniem jej
                      wykonania – stanowiło nieproporcjonalną ingerencję w konkretnym przejawie
                      swobody wypowiedzi.
                      Sąd odwoławczy także z tego punktu widzenia nie ocenił wyroku sądu meriti.
                      Uzasadniając wniosek o wstrzymanie wykonania kary orzeczonej
                      zaskarżonym wyrokiem stwierdzić należy, co następuje:
                      Andrzej Marek nie był dotychczas karany (k. 107). Ma ustabilizowaną
                      pozycję życiową i zawodową. Dotychczasowy tryb jego życia wskazywał na to, iż
                      zarzucany mu czyn miał charakter incydentalny. W tej sytuacji wykonanie
                      orzeczonej wobec niego kary może spowodować dla niego nieodwracalne następstwa.
                      Podkreślenia w tym miejscu wymaga także i wskazana już wyżej
                      nieproporcjonalność tej kary rozumianej jako ingerencja w prawo do swobody
                      wypowiedzi z punktu widzenia art. 10 ust.2 Europejskiej Konwencji o Ochronie
                      Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.
                      • Gość: lolo w jaki konkretnie sposób? IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 28.03.04, 15:58
                        Z zacytowanego fragmentu jasno wynika, że w ocenie autora kasacji stan prawny
                        nie budzi zastrzeżeń, natomiast watpliwe w świetle wymogów proporcjonalności i
                        konieczności było sięgnięcie w konkretnym przypadku po karę pozbawienia
                        wolności, zwłaszcza, że A.Marek był dotychczas niekarany, zaś popełnione
                        przestęstwo miało - w ocenie RPO - charakter incydentalny i można przypuszczać,
                        że A.Marek nie popełni przestęstwa ponownie.
                        Czy z zacytpwania tego fragmentu wynika, że obowiązujący stan prawny uwazasz -
                        jak RPO - za prawidłowy, tylko karę w tym konkretnym przypadku za przesadną,
                        czy jednak proponujesz jakieś zmiany dot. art. 212 i 216, na przykład takie,
                        jak powyżej skm?
                        • Gość: nikt Re: w jaki konkretnie sposób? IP: *.pl / *.utp.pl 28.03.04, 16:07
                          Krótko: art.212 i 216 powinien zniknąć z kk, a wśród sędziów przeprowadziłbym
                          weryfikację pod katem znajomości i przestrzegania Europejskiej Konwencji o
                          Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.
                          • Gość: lolo Re: w jaki konkretnie sposób? IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 28.03.04, 16:14
                            Gość portalu: nikt napisał(a):

                            > Krótko: art.212 i 216 powinien zniknąć z kk,

                            Jak to "zniknąć"??? W ogóle? Czyli pomówienie i zniewaga miałyby być
                            zalegalizowane? Dlatego, że z tego przepisu odpowada raz na 1000 przypadków
                            dziennikarz, proponujesz zupełnie usunąć prawnokarną ochronę przed
                            oszczerstwami i obelgami 999 pozostałych pokrzywdzonych? Jakiś łobóz będzie o
                            obie rozpowszechniał kłamstwa i masz nie mieć możliwości dochodzenia
                            sprawidliwości? Ktoś Ci naubliża a Ty mas zpowiedzieć "a co mi tam"?

                            > a wśród sędziów przeprowadziłbym
                            > weryfikację pod katem znajomości i przestrzegania Europejskiej Konwencji o
                            > Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

                            Odpowiednie szkoleenia sa prowadzone na bieżąco, niech Cię o to głowa nie boli.
                            • Gość: nikt Re: w jaki konkretnie sposób? IP: *.pl / *.utp.pl 28.03.04, 16:34
                              Jeszcze krócej: 1. wykreślenie z kk nie oznacza legalizacji
                              2. weryfikacja czyli dopuszczenie do zawodu tych, ktorzy
                              potrafią, a nie dopiero się nauczą.
                              • Gość: lolo Re: w jaki konkretnie sposób? IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 28.03.04, 16:42
                                Gość portalu: nikt napisał(a):

                                > Jeszcze krócej: 1. wykreślenie z kk nie oznacza legalizacji

                                Masz rację, nie oznacza, ponieważ odpowiedzialnośc karna nie jest jedynym
                                rodzajem odpowiedzialności.
                                Nie zmienia to jednak faktu, że pozostawienie ofiarom oszczerców i chamów drogi
                                wyłącznie cywilnej a odebranie im drogi prywatnego aktu oskarzenia wymagałoby
                                naprawdę mocnego uzasadnienia aksjologicznego a nie tylko Twojego widzimisię.

                                > 2. weryfikacja czyli dopuszczenie do zawodu tych, ktorzy
                                > potrafią, a nie dopiero się nauczą.

                                Program aplikacji obejmuje w odpowiednim zakresie EKPC. Wszyscy sędziowie
                                obecni w zawodzie od czasów, gdy EKPC nie uczono na aplikacji zostali w
                                stosownym zakresie przeszkoleni i Konwencję znają.
                                • Gość: nikt Re: w jaki konkretnie sposób? IP: *.pl / *.utp.pl 28.03.04, 18:39
                                  > > 2. weryfikacja czyli dopuszczenie do zawodu tych, ktorzy
                                  > > potrafią, a nie dopiero się nauczą.
                                  >
                                  > Program aplikacji obejmuje w odpowiednim zakresie EKPC. Wszyscy sędziowie
                                  > obecni w zawodzie od czasów, gdy EKPC nie uczono na aplikacji zostali w
                                  > stosownym zakresie przeszkoleni i Konwencję znają.

                                  Odnoszę jednak wrażenie - obserwując orzecznictwo nie tylko przecież w tej
                                  konkretnej sprawie -, że nadrzędność EKPC wobec ustaw krajowych czesto
                                  traktowana jest przes sedziów jak dopust boży i zamach na ich niezawisłość. A
                                  nie każdy przecież wyrok sadu rejonowego może byc weryfikowany przez SN -
                                  kasacja nie zdarza się co dzień.

                                  Co do pierwszej sprawy - moje widzimisię nie jest tylko moim widzimisiem.
                                  • Gość: lolo niestety, to niemożliwe IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 28.03.04, 21:46
                                    Gość portalu: nikt napisał(a):

                                    > > > 2. weryfikacja czyli dopuszczenie do zawodu tych, ktorzy
                                    > > > potrafią, a nie dopiero się nauczą.
                                    > >
                                    > > Program aplikacji obejmuje w odpowiednim zakresie EKPC. Wszyscy sędziowie
                                    > > obecni w zawodzie od czasów, gdy EKPC nie uczono na aplikacji zostali w
                                    > > stosownym zakresie przeszkoleni i Konwencję znają.
                                    >
                                    > Odnoszę jednak wrażenie - obserwując orzecznictwo nie tylko przecież w tej
                                    > konkretnej sprawie -, że nadrzędność EKPC wobec ustaw krajowych czesto
                                    > traktowana jest przes sedziów jak dopust boży i zamach na ich niezawisłość.

                                    Odnoszę wrażenie, że słowem "niezawisłość" posługujesz się jako wytrychem. Z
                                    niezawisłowścią to nie ma nic wspólnego.

                                    A
                                    > nie każdy przecież wyrok sadu rejonowego może byc weryfikowany przez SN -
                                    > kasacja nie zdarza się co dzień.
                                    >
                                    > Co do pierwszej sprawy - moje widzimisię nie jest tylko moim widzimisiem.

                                    A to to zauwazyłem.
                                    Jak widać, wielką wagę przywiązujesz do hierarchii źródeł prawa. Bez wątpienia
                                    znasz więc art. 30 Konstytucji RP i wiesz, co z niego między innymi wynika.
                                    Ustawodawca ma obowiązek zapewniania odpowiedniej ochrony pewnych dóbr
                                    prawnych. Masz więc prawo uwazać (i inni też), że ochrona prawnokarna czci jest
                                    zbędna, jesli jednak postulujecie - jak rozumiem - całkowitą dekryminalizację w
                                    tej mierze, to musicie to naprawdę mocno uzasadnić. To miałem na myśli pisząc o
                                    tym, że samo "widzimisię" nie wystarczy.
                                    Nawiasem mówić, prawnokarna ochrona czci i dobrego imienia jest w krajach UE
                                    raczej zasadą niż wyjątkiem. Na przykład w niemieckim k.k. (StGB) jest ona
                                    znacznie bardziej rozbudowana, niż w Polsce, a granice kary (z pozb. woln.
                                    włącznie) są podobne. Może uważasz, że Niemcy nie znają EKPC? Im zaproponuj
                                    całkowitą dekryminalizację, to Cię w pierwszej chwili nie zrozumieją, a w
                                    drugiej - śmiechem zabiją.

                                    • Gość: nikt Nie przeceniałbym niemieckiego prawodawstwa IP: *.pl / *.utp.pl 29.03.04, 12:50
                                      Gość portalu: lolo napisał(a):

                                      Nawiasem mówić, prawnokarna ochrona czci i dobrego imienia jest w krajach UE
                                      > raczej zasadą niż wyjątkiem. Na przykład w niemieckim k.k. (StGB) jest ona
                                      > znacznie bardziej rozbudowana, niż w Polsce, a granice kary (z pozb. woln.
                                      > włącznie) są podobne. Może uważasz, że Niemcy nie znają EKPC? Im zaproponuj
                                      > całkowitą dekryminalizację, to Cię w pierwszej chwili nie zrozumieją, a w
                                      > drugiej - śmiechem zabiją.


                                      O ile wiem, w Niemczech również trwa debata (może nie tak emocjonalna jak na
                                      forum GW;-) na temat penalizacji zniewagi i zniesławienia. Trwa ona w całej
                                      Europie i nigdzie nie jest to kwestia zamknięta. Nikt też nikogo z tego powodu
                                      śmiechem nie zabija. przeciwnie. Świadczy o tym chociażby fakt, że co jakiś
                                      czas dyskusja wraca na europejskie forum. Np. 23 listopada 2003 na konferencji
                                      OBWE w Paryżu uchwalono nawqet specjalne zalecenia w tej sprawie, na razie w
                                      formie postulatywnej. M.in:
                                      - Rządy powinny sprzyjać depenalizacji zniesławienia, obelg i zniewagi, w
                                      przypadkach, gdy te przepisy stanowią szczególną ochronę „honoru i godności”
                                      władz publicznych.

                                      - Strona, która uważa się za zniesławioną, powinna wziąć na siebie całą
                                      odpowiedzialność za działania przeciw zniesławieniu. Władze i urzędy publiczne
                                      nie powinny odgrywać żadnej roli w tym procesie.

                                      - Władze publiczne, w tym wysocy urzędnicy, powinny akceptować każdą debatę
                                      publiczną, również krytykę. Powinny ograniczyć działania przeciw mediom w
                                      sprawach o zniesławienie i nigdy nie wszczynać postępowań po to by je ukarać.

                                      Zalecenia dla prawodawców:

                                      - Prawo karne w zakresie przestępstw zniesławienia i obelg powinno być
                                      zniesione i zastąpione przez prawo cywilne.

                                      - Jeśli przepisy karne ciągle istnieją należy stosować domniemanie niewinności.

                                      - Przepisy o zniewadze, szczególnie te, które dają władzom publicznym nadmierną
                                      ochronę, powinny zostać zniesione.

                                      - Prawo cywilne w zakresie zniesławienia powinno być, jeśli to konieczne,
                                      zmienione, aby odpowiadać następującym zasadom:

                                      - tylko osoby fizyczne i prawne powinny mieć prawo do występowania
                                      w sprawach o zniesławienie, a nie organy państwa i administracji;

                                      - symbole państwowe i inne obiekty (jak flagi narodowe i symbole
                                      religijne) nie powinny być chronione przez przepisy o zniewadze i zniesławieniu;

                                      - dowód prawdy powinien automatycznie uwalniać od oskarżeń o
                                      zniesławienie;

                                      - w procesach o wypowiedzi w sprawach interesu społecznego, obrońcy
                                      powinni mieć możliwość wykazania wartości usprawiedliwionego i racjonalnego
                                      charakteru publikacji, nawet, jeśli opublikowane wypowiedzi okazały się
                                      nieprecyzyjne;

                                      - najwyższe kary pieniężne w sprawach o zniesławienie powinny być
                                      ograniczone; ich maksymalna wysokość powinna zależeć od sytuacji gospodarczej
                                      poszczególnych państw-członków.

                                      Zalecenia dla wymiaru sprawiedliwości:

                                      - Znaczenie tego, co może być uważane za zniesławienie, powinno być
                                      interpretowane w sposób ścisły i, w miarę możliwości, ograniczone do wypowiedzi
                                      o faktach, a nie wyrażonych opinii.

                                      - W krajach gdzie zniesławienie jest ścigane przez prawo karne powinno być
                                      stosowane domniemanie niewinności. Ten, kto uważa się za zniesławionego,
                                      powinien dowieść jednoczesnego wystąpienia wszystkich cech przestępstwa, jak
                                      nieprawdziwość wypowiedzi, świadomość publikowania jej jako takiej, brak
                                      weryfikacji i chęć wyrządzenia szkody.

                                      - W krajach gdzie zniesławienie wchodzi w zakres prawa karnego sądy powinny
                                      powstrzymać się przed wymierzaniem kary więzienia, nawet w zawieszeniu.

                                      - Środki odszkodowań niepieniężnych, w tym środki samoregulacji, jeśli mogą
                                      naprawić wyrządzoną szkodę, powinny być stosowane zamiast odszkodowań
                                      pieniężnych.

                                      - Odszkodowania pieniężne, inne odszkodowania i środki samoregulacji powinny
                                      być proporcjonalne do wyrządzonej szkody. Ich celem powinno być naprawianie
                                      szkody, a nie karanie.

                                      - Przepisy z zakresu zniesławienia nie mogą powodować niewypłacalności mediów.




                                      • Gość: lolo Re: Nie przeceniałbym niemieckiego prawodawstwa IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 30.03.04, 13:52
                                        Gość portalu: nikt napisał(a):

                                        Np. 23 listopada 2003 na konferencji
                                        > OBWE w Paryżu uchwalono nawqet specjalne zalecenia w tej sprawie, na razie w
                                        > formie postulatywnej. M.in:
                                        > - Rządy powinny sprzyjać depenalizacji zniesławienia, obelg i zniewagi, w
                                        > przypadkach, gdy te przepisy stanowią szczególną ochronę „honoru i godnoś
                                        > ci” władz publicznych.

                                        To jest akurat problem art. 226 $ 2 a nie art. 212, który Ty proponujesz
                                        skreślić.

                                        > - Strona, która uważa się za zniesławioną, powinna wziąć na siebie całą
                                        > odpowiedzialność za działania przeciw zniesławieniu. Władze i urzędy
                                        publiczne
                                        > nie powinny odgrywać żadnej roli w tym procesie.

                                        Tak właśnie jest. Zarówno przestępstwa z art. 212 k.k., jak i 216 k.k. sa
                                        ścigane z oskarzenia prywatnego. W takich sprawach prokurator może co prawda
                                        wszcząć lub przyłączyć się do sprawy, ale zdarza się to niesłychanie rzadko.

                                        >
                                        > - Władze publiczne, w tym wysocy urzędnicy, powinny akceptować każdą debatę
                                        > publiczną, również krytykę. Powinny ograniczyć działania przeciw mediom w
                                        > sprawach o zniesławienie i nigdy nie wszczynać postępowań po to by je ukarać.

                                        To jest akurat oczywiste. Znasz jakieś przykłądy, że dzieje się inaczej?

                                        > Zalecenia dla prawodawców:
                                        > - Prawo karne w zakresie przestępstw zniesławienia i obelg powinno być
                                        > zniesione i zastąpione przez prawo cywilne.

                                        W ogóle? Też można, ale wymaga to zmian w prawie cywilnym, czyniących ochronę
                                        tego aspektu wolności rzeczywisą a nie iluzoryczną.

                                        > - Jeśli przepisy karne ciągle istnieją należy stosować domniemanie
                                        niewinności.

                                        Co jak co, ale obowiązywanie zasady domniemnai niewinności w polskim prawie
                                        karnym nie budzi wątpliowści.

                                        > - Przepisy o zniewadze, szczególnie te, które dają władzom publicznym
                                        nadmierną
                                        > ochronę, powinny zostać zniesione.

                                        Odnosze wrażenie, że Tobie zniesławienie i zniewaga kojarzą się wyłącznie z
                                        władzami publicznymi lub (cytat) "wysokimi urzenikami. W rzeczywsitości jest to
                                        statystycznie nieistotny margnines spraw trafiających do sądu. Prawi wszystki
                                        są sprawami między "zwykłymi ludxmi". Z tego więc wynika, że to wszystko co
                                        piszesz jest krytyką art. 226 $ 2 k.k., zaś do pospolitej zniewagi i
                                        pospolitego zniesławienia raczej ma się nijak.

                                        > - Prawo cywilne w zakresie zniesławienia powinno być, jeśli to konieczne,
                                        > zmienione, aby odpowiadać następującym zasadom:
                                        >
                                        > - tylko osoby fizyczne i prawne powinny mieć prawo do występowania
                                        > w sprawach o zniesławienie, a nie organy państwa i administracji;
                                        >
                                        > - symbole państwowe i inne obiekty (jak flagi narodowe i symbole
                                        > religijne) nie powinny być chronione przez przepisy o zniewadze i
                                        zniesławieniu

                                        Akurat są chronione przez inne przepisy.

                                        > - dowód prawdy powinien automatycznie uwalniać od oskarżeń o
                                        > zniesławienie;

                                        Tak tez jest. Chyba, że nie zrozumiałem slowa "automatycznie".

                                        > - w procesach o wypowiedzi w sprawach interesu społecznego, obrońcy
                                        > powinni mieć możliwość wykazania wartości usprawiedliwionego i racjonalnego
                                        > charakteru publikacji, nawet, jeśli opublikowane wypowiedzi okazały się
                                        > nieprecyzyjne;

                                        Przeczytaj sobie art. 213 k.k.

                                        > - najwyższe kary pieniężne w sprawach o zniesławienie powinny być
                                        > ograniczone; ich maksymalna wysokość powinna zależeć od sytuacji gospodarczej
                                        > poszczególnych państw-członków.

                                        Co proszę??? Chyba tłumacz się nie popisał, ale domyślam się w czym rzecz.
                                        Postulat niezbyt konsekwentny. Najpierw mowa o dekryminalizacji, a tu jednak
                                        jakieś kary.

                                        > Zalecenia dla wymiaru sprawiedliwości:
                                        > - Znaczenie tego, co może być uważane za zniesławienie, powinno być
                                        > interpretowane w sposób ścisły i, w miarę możliwości, ograniczone do
                                        wypowiedzi
                                        > o faktach, a nie wyrażonych opinii.

                                        Ścisła interpretacja znamion jest w prawie karnym niekwestionowaną
                                        oczywistością. Analogia w prawie karnym jest niedopuszczalna, podobnie jak
                                        rozciągliwe traktowanie znamion czynu zabronionego.

                                        > - W krajach gdzie zniesławienie jest ścigane przez prawo karne powinno być
                                        > stosowane domniemanie niewinności. Ten, kto uważa się za zniesławionego,
                                        > powinien dowieść jednoczesnego wystąpienia wszystkich cech przestępstwa, jak
                                        > nieprawdziwość wypowiedzi, świadomość publikowania jej jako takiej, brak
                                        > weryfikacji i chęć wyrządzenia szkody.

                                        Na tym polega domniemanie niewinności, że to oskarżyciel wykazuje wszystkie
                                        znamiona.

                                        > - W krajach gdzie zniesławienie wchodzi w zakres prawa karnego sądy powinny
                                        > powstrzymać się przed wymierzaniem kary więzienia, nawet w zawieszeniu.

                                        Popieram.

                                        > - Środki odszkodowań niepieniężnych, w tym środki samoregulacji, jeśli mogą
                                        > naprawić wyrządzoną szkodę, powinny być stosowane zamiast odszkodowań
                                        > pieniężnych.
                                        >
                                        > - Odszkodowania pieniężne, inne odszkodowania i środki samoregulacji powinny
                                        > być proporcjonalne do wyrządzonej szkody. Ich celem powinno być naprawianie
                                        > szkody, a nie karanie.

                                        Tak jest w prawie cywilnym. W karnym, dyrektywy wymiaru kary sa rzeczywiście
                                        nieco inne.

                                        > - Przepisy z zakresu zniesławienia nie mogą powodować niewypłacalności mediów.

                                        To oczywiste.


                                        Jak więc widzisz, poza nierealnym postulatem całkowitej dekryminalizacji
                                        wszelkich przestępstw pzreciwko czci, polski stan prawny w zasadzie odpowiada
                                        tym postulatom. Problem nie dotyczy art. 212 i 216 k.k. bo to są przepisy
                                        dot. "pospolitych" pyskówek.
                                        Nie ma tez problemu co do ochrony funkcjanariusza publicznego, bo
                                        dekryminalizacja w tym zakresie byłaby pomysłem kuriozalnym - czegoś podobnego
                                        nie ma nigdzie.
                                        Problem natomiast dotyczy ochrony "naczelnych organów" i do tej kwestii należy
                                        odnieść cytowane przez Ciebie powyżej dyrektywy.

                                        Jesteś zwolennikiem dekrymializacji przestępstw prasowych (1% problemu), ale
                                        chciałbyś przy okazji pozbawić ochrony przed chamstwem o oszczerstwami
                                        zwykłaych ludzi w sprawach, które z prasą nie mają nic wspólnego (99%
                                        problemu).

                                        • Gość: ich1 wtrącam się IP: *.ists.pl / *.crowley.pl 30.03.04, 15:13
                                          To jest ciekawy postulat, w dodatku ostatnio coraz częściej podnoszony:
                                          wykreślić z kodeksu przepisy o pomówieniu i zniewadze. Zazwyczaj niestety
                                          pomysłodawcom wszystko się miesza i piszą, że wystarczą kary jakie są
                                          przewidziane w kodeksie cywilnym (?), ale nie bądźmy drobiazgowi. Sprawa ma
                                          bowiem ciekawe aspekty:
                                          1.wkrótce (albo nie wkrótce, w Warszawie czas płynie trochę inaczej)
                                          prokuratura podejmie decyzję, czy wnosić akt oskarżenia przeciwko Jerzemu
                                          Urbanowi za jego obrzydliwy felieton o Papieżu. Zobaczymy ilu wtedy znajdzie
                                          się obrońców wolności słowa, którzy będą wołać, że za tekst w gazecie nie wolno
                                          trafić do więzienia. Zapewne za niedługo odbędzie się też rozprawa apelacyjna w
                                          sprawie pożal się Boże artystki Nieznalskiej.
                                          2. przy postawie pana Marka, który odmówił przeprosin "bo jest niewinny"
                                          usunięcie kary pozbawienia wolności z kk za wspomniane przestępstwa nic by nie
                                          dało. Jeżeli bowiem odmówiłby uiszczenia kary grzywny lub spełnienia nałożonych
                                          na niego obowiązków ( a jednym z nich na 100% byłby obowiązek przeproszenia)
                                          znaleźlibyśmy się w punkcie wyjścia.
                                          3. obecnie wszystkie duże gazety są ubezpieczone od odpowiedzialności cywilnej.
                                          Są też tak bogate (w kraju gdzie wolność słowa jest zagrożona, ot, paradoks),
                                          że mogą zatrudnić najlepszych prawników, któzy będą w stanie przynajmniej
                                          przeciągnąć proces w nieskończoność. A proces cywilny m.in. tym różni się od
                                          procesu karnego, że sędziego interesuje to, ile strona jest w stanie udowodnić.
                                          W procesie karnym obowiązuje jednak zasada prawdy materialnej.
                                          Ja też uważam, że należy na nowo przemyśleć problem ochrony dóbr osobistych w
                                          prawie karnym. Ale bez emocji i bez histerii, czyli nie w przewidywalnej
                                          przyszłości
      • Gość: sędzia karanie dziennikarzy nic tu nie pomoże IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.03.04, 10:10
        Szanowny Panie Redaktorze!
        Cieszę się, że nie wszyscy dziennikarze uczestniczyli w tej akcji po to, żeby
        zaprotestować przeciwko stosowaniu prawa przez Sądy, ale część z Was była tam
        po to, aby zaprotestować przeciwko treści złego prawa.
        Pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem w zakresie ponoszenia przez dziennikarza
        odpowiedzialności na drodze cywilnej. Moim zdaniem nie w odpowiedzialności
        samych dziennikarzy leży sedno problemu.
        Sytuacja na rynku pracy jest trudna i powszechnie wiadomo, że o każde miejsce w
        gazecie ubiegają się dziesiątki młodych ludzi marzących o zawodzie
        dziennikarza. Ludzie ci zrobią wszystko (albo prawie wszystko) żeby tę pracę
        dostać i się w niej utrzymać - a więc także dostosują się do stylu pisania jaki
        narzuci im ich wydawca. Sądzę, że np. dziennikarze Faktu czuliby się lepiej
        będąc pracownikami Rzeczypospolitej.
        Czasem jest tak, że wydawca wymusza na swoich pracownikch agresywny,
        niejednokrotnie obelżywy styl pisania, bo nie ma co ukrywać - takie coś lepiej
        się sprzedaje. I jedynym powodem takich działań nie jest troska wydawców o
        ujawnianie Prawdy, ale troska o wynik finansowy firmy.
        Istotą problemu jest zatem wymuszenie na wydawcach, aby ich pracowniy pełniąc
        swoją niewątpiwie bardzo istotną misję publiczną nie wykraczali poza granice
        wolności prasy i nie naruszali w ten sposób niepotrzebnie wolności innych osób.
        Bo chyba każdy rozsądny człowiek się ze mną zgodzi, że każda wolność - w tym
        wolność prasy ma swoje granice.
        Dlatego jedynym racjonalnym rozwiązaniem wydaje mi się karanie wydawców na
        podstawie zowelizowanej ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych. Należy
        stworzyć mechanizm, który uczyni finansowo nieopłacalnym wykraczanie poza
        granice wolności prasy. Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem byłoby tu wprowadzenie
        kar finansowych w wysokości np 10 % przychodu ze sprzedaży danego numeru gazety.
        A i wtedy sam wydawca przypilnuje swoich dziennikarzy, aby do swojego zawodu
        podchodzili z rzetelnością i sumiennością jakiej ta bardzo odpowiedzialna
        profesja wymaga.

        Pozdrawiam.
        • mn7 Re: karanie dziennikarzy nic tu nie pomoże 24.03.04, 10:19
          Gość portalu: sędzia napisał(a):

          > Szanowny Panie Redaktorze!
          > Cieszę się, że nie wszyscy dziennikarze uczestniczyli w tej akcji po to, żeby
          > zaprotestować przeciwko stosowaniu prawa przez Sądy, ale część z Was była tam
          > po to, aby zaprotestować przeciwko treści złego prawa.
          > Pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem w zakresie ponoszenia przez
          dziennikarza
          > odpowiedzialności na drodze cywilnej. Moim zdaniem nie w odpowiedzialności
          > samych dziennikarzy leży sedno problemu.
          > Sytuacja na rynku pracy jest trudna i powszechnie wiadomo, że o każde miejsce
          w
          >
          > gazecie ubiegają się dziesiątki młodych ludzi marzących o zawodzie
          > dziennikarza. Ludzie ci zrobią wszystko (albo prawie wszystko) żeby tę pracę
          > dostać i się w niej utrzymać - a więc także dostosują się do stylu pisania
          jaki
          >
          > narzuci im ich wydawca. Sądzę, że np. dziennikarze Faktu czuliby się lepiej
          > będąc pracownikami Rzeczypospolitej.
          > Czasem jest tak, że wydawca wymusza na swoich pracownikch agresywny,
          > niejednokrotnie obelżywy styl pisania, bo nie ma co ukrywać - takie coś
          lepiej
          > się sprzedaje. I jedynym powodem takich działań nie jest troska wydawców o
          > ujawnianie Prawdy, ale troska o wynik finansowy firmy.
          > Istotą problemu jest zatem wymuszenie na wydawcach, aby ich pracowniy pełniąc
          > swoją niewątpiwie bardzo istotną misję publiczną nie wykraczali poza granice
          > wolności prasy i nie naruszali w ten sposób niepotrzebnie wolności innych
          osób.
          >
          > Bo chyba każdy rozsądny człowiek się ze mną zgodzi, że każda wolność - w tym
          > wolność prasy ma swoje granice.
          > Dlatego jedynym racjonalnym rozwiązaniem wydaje mi się karanie wydawców na
          > podstawie zowelizowanej ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych.
          Należy
          >
          > stworzyć mechanizm, który uczyni finansowo nieopłacalnym wykraczanie poza
          > granice wolności prasy. Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem byłoby tu
          wprowadzenie
          >
          > kar finansowych w wysokości np 10 % przychodu ze sprzedaży danego numeru
          gazety
          > .
          > A i wtedy sam wydawca przypilnuje swoich dziennikarzy, aby do swojego zawodu
          > podchodzili z rzetelnością i sumiennością jakiej ta bardzo odpowiedzialna
          > profesja wymaga.
          >
          > Pozdrawiam.

          Panie sędzio,

          Zgadzając się z Panem co do meritum i zadroszcząc umiejętności tak spokojnego
          prowadzenia dyskusji pragnę jednak zauważyć, że stosoowanie ustawy o odp. podm.
          zbiorowych w proponowany przez Pana sposób natychmiast zostałoby
          ochrczone "ustawa kagańscową" i znowu nie zabrakłoby naiwych i
          niezorientowanych, którzy bezkrytycznie przyjęliby to, co im mówią
          dziennikarze.
          • Gość: lolo Re: karanie dziennikarzy nic tu nie pomoże IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 28.03.04, 16:16
            Nie sprowadzajmy tego do problemu odpowiedzialności dziennikarzy za słowo. Ile
            spraw z art. 212 czy 216 dotyczy dziennikarzy? Na pewno mniej niż 1%
    • albert.flasz Re: Andrzej Marek nie trafi do aresztu 26.03.04, 15:58
      Szkoda że chłopaki przerwali protest, miałem dla nich banany...
      • Gość: U_Bolt Re: ale jedno jest pewne.... IP: 83.144.70.* 30.03.04, 17:23
        Andrzej Marek nie trafi do aresztu, ale przy takich koneksjach i sile
        przebicia, trafi zapewne do prasy centralnej. Co sie będzie marnował w jakichś
        tam "Wiadomościach Polickich" (1.000 egzemplarzy nakładu) Andrzej Marek wart
        jest aby go stale publikowac na łamach GW, Rzepy i do nich zblizonych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja