J. Kaczyński : nieważne ilu, ważne by spolegliwi ?

24.08.10, 22:34
się dziwiłam : przecież Ś.P. Zmarłemu Prezydentowi szans w wyborach
nie dawano.
notowania Jego brata Jarosława były na początku bardzo kiepskie.
wydawać by się mogło, że, jednak spokojniejszy, bardziej
zrównoważony Lech Kaczyński miałby szanse nikłe, a jednak większe.
mimo tego, sztab pana Jarosława cudu dokonał czyniąc jego wynik
wyborczy całkiem przyzwoitym.
a pan prezez raptem się obraził na sztab i uznał, że przez
sztabowców i ich wizję kampanii przegrał.
no dziwne naprawdę.

ale dziś ktoś powiedział mi : - Mówią, że Kaczyński teraz powinien
się trzymać tego, co osiągnął w kampanii - linię kontynuować, a on
znów jest sobą. Prawda jest taka, że Kaczyńskiemu nie chodzi o
elektorat, o procenty. On woli mieć 5 proc. poparcia, niż 90 proc.,
ale ważne, by te 5 proc. to byli wierni poddani, którzy nie ważą się
mieć swojego zdania, wykazywać zdolności do samodzielnego myślenia.

się z tym zgadzam.

oto jak żądza władzy ponad wszystko do zguby prowadzi.
    • witoldzbazin Re: J. Kaczyński : nieważne ilu, ważne by spolegl 24.08.10, 22:36
      to był najlepszy Prezydent jakiego znałem...długo takiego nie bedzie
      • olga_w_ogrodzie Re: J. Kaczyński : nieważne ilu, ważne by spolegl 24.08.10, 22:43
        witoldzbazin napisał:

        > to był najlepszy Prezydent jakiego znałem...długo takiego nie
        bedzie

        szanuję Twoje zdanie.
        sama mam inne.

        mam nadzieję, że obecnego prezydenta także uznasz za prezydenta RP
        wybranego w powszechnych wyborach, a nie będącego wynikiem
        nieporozumienia.
      • ferrari.dubienieckich Re: J. Kaczyński : nieważne ilu, ważne by spolegl 24.08.10, 22:45
        witoldzbazin napisał:

        > to był najlepszy Prezydent jakiego znałem...długo takiego nie
        bedzie

        Kiedy ci sie snilo, ze Yaro jest prezydentem. :o)
    • camille_pissarro Zdaje się, ze nie za bardzo rozumiesz znaczenie 24.08.10, 22:47
      słowa spolegliwość.No chyba , ze używasz na FK potocznego języka polskiego ? ;-))
      • olga_w_ogrodzie Re: Zdaje się, ze nie za bardzo rozumiesz znaczen 24.08.10, 22:50
        weź się chłopie wreszcie ode mnie odczep.
        pisz na temat forum, wątków.
        nie o mnie i moim stylu pisania.
        EOT
        • man_sapiens Re: Zdaje się, ze nie za bardzo rozumiesz znaczen 25.08.10, 00:29
          > weź się chłopie wreszcie ode mnie odczep.

          A ja popieram Camillo. "Spolegliwy" to tyle co niezawodny, taki, na którym można
          polegać. Zawisza Czarny był rycerze, spolegliwym. Cnotą harcerza jest
          spolegliwość. Itd. itp. Ostatnimi laty ludzie nie czytający za wiele przekręcają
          znaczenia słów - "bynajmniej" zamiast "przynajmniej" albo nawet zamiast "jak
          najbardziej", "spolegliwy" zamiast "uległy". Niektórzy językoznawcy uważają, ze
          nie ma czegoś takiego, jak język poprawny - dozwolone ma być wszystko, co
          popularne. Ale jeżeli będą w tym konsekwentni, to słowa na "k", "p" itd. staną
          się normalnymi przerywnikami - bo powszechnie używane.

          Nie obrażaj się, droga Olgo, niczym Jarosław Kaczyński na Migalskiego, tylko
          zastanów się nad krytyką. Bynajmniej :)
      • olga_w_ogrodzie Re: Zdaje się, ze nie za bardzo rozumiesz znaczen 24.08.10, 23:01
        nie masz nic do powiedzenie na temat, do daj mi spokój wreszcie.
        • wojciech.2345 Re: Zdaje się, ze nie za bardzo rozumiesz znaczen 24.08.10, 23:06
          Uwaga jest trafna. Termin "spolegliwy" został spopularyzowany
          przez J. Kotarbińskiego i źle go użyłaś.
          • wojciech.2345 errata - T. Kotarbińskiego /bt 24.08.10, 23:07
          • olga_w_ogrodzie Re: Zdaje się, ze nie za bardzo rozumiesz znaczen 24.08.10, 23:29
            nie umiesz/nie masz ochoty na rozmowę na temat, to będziesz o
            znaczeniu słów ?
            sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2523084
            w potocznym znaczeniu używa się go obecnie, podkreślam OBECNIE, jako
            słowo określające kogoś, kto łatwo podporządkowuje się innym.

            ma to do siebie język chyba każdy, a polski na pewno, że znaczenie
            słów ulega zmianie, rozszerzeniu.
            tak było, np., w przypadku słowa "onegdaj" - kiedyś "przedwczoraj",
            dziś także "kiedyś".

            doprawdy, dalibyście sobie spokój z czepianiem się czegoś do czego
            się przyczepić nie można.
            wiem co piszę.
            jeśli popełnię błąd - umiem się przyznać.
            Kotarbiński wspaniały, ale słowa ewoluują i jest już XXI wiek.
            dobrze poszukaj w wielu źródłach, nim się czepisz u mnie słówka,
            miast na temat próbować choć polemikę podjąć.
            • camille_pissarro Re: Zdaje się, ze nie za bardzo rozumiesz znaczen 24.08.10, 23:37
              forum.gazeta.pl/forum/w,28,115376772,115697489,A_co_to_znaczy_strzymal_.html
              • olga_w_ogrodzie Re: Zdaje się, ze nie za bardzo rozumiesz znaczen 24.08.10, 23:51
                to Ty nie rozumiesz znaczeń.
                to Ty nie rozumiesz, że ktoś może pisać inaczej, bo lubi, ale
                poprawnie.

                to Ty się zabawiałeś na tym forum, które nie jest do tego
                przeznaczone, rozmówkami na temat tego jak to ja archaicznie piszę.
                i że może, wobec tego, jestem p. Krzyżanowską czy Lipińską.

                to Ty wpadłeś w jakiś obłęd na moim punkcie - latałes po forach,
                razem z kumplem Indeed inwigilując, wywlekając moje sprawy osobiste
                z innych forów tutaj, na innych forach się wpisując też.

                powód ? - mam tylko inne poglądy polityczne, ale
                nigdy Ci nie uchybiłam, nigdy nie obraziłam, ale Ty nie dajesz
                spokoju.
                kolega Indeed też.
                koleżanki z akwa kwa takoż.
                nic nie pomaga, że Was wszystkich ignoruję.
                nic nie pomaga, że nikogo nie obrażam, także Waszych politycznych
                idoli.
                leci zaszczuwanie po prostu klasyczne.

                ale na temat własciwy nikt z Was nie ma nic do powiedzenia.
                walcie się.
            • wojciech.2345 Re: Zdaje się, ze nie za bardzo rozumiesz znaczen 24.08.10, 23:46
              Nie muszę patrzeć w słowniki. Termin "spolegliwy" został przejęty
              od Ślązaków przez T. Kotarbińskiego i miał oznaczać przyjacielską
              relację:
              nauczyciel --> uczeń
              rodzic --> dziecko.

              To tyle co pamiętam.
              • olga_w_ogrodzie Re: Zdaje się, ze nie za bardzo rozumiesz znaczen 24.08.10, 23:57
                wojciech.2345 napisał:

                > Nie muszę patrzeć w słowniki. Termin "spolegliwy" został przejęty
                > od Ślązaków przez T. Kotarbińskiego i miał oznaczać przyjacielską
                > relację:
                > nauczyciel --> uczeń
                > rodzic --> dziecko.
                >
                > To tyle co pamiętam.

                zrozumiałeś co ja powiedziałam ?
                jeśli nie chcesz, nie zaglądaj.
                trzymaj się Prof. Kotarbińskiego.
                trzymaj się też wersji, iż od czasu szerzenia poglądów, że ziemia
                jest płaska nic się nie zmieniło.
                IMO, jednak winieneś zajrzeć, skoro mnie o coś pomawiasz, a nie
                wiesz, jak jest naprawdę.
                no i powinieneś mnie przeprosić.
                ale rozumiem - to niemożliwe - moja wina, bo inna opcja polityczna i
                na dodatek nie szczeka i nie opluwa.
                taką babę załatwia się najprościej.
                nie wyzwie od chamów.
                EOT
                • wojciech.2345 Re: Zdaje się, ze nie za bardzo rozumiesz znaczen 25.08.10, 00:05
                  Sorry, ja pamiętam sprzed lat jakąś dyskusję na temat etyki
                  T. Kotarbińskiego i jego poszukiwania terminu dobrze określającego
                  relacje o których pisałem.

                  Olgo to jest wiedza.
                  • wojciech.2345 coś znalazłem 25.08.10, 00:10
                    Spójrz na ten tekst.


                    31.10.2009 o 01:28
                    Cudownie, że Pan o to pyta, Drogi Panie Profesorze! Amok mnie ogarnia, kiedy słyszę, że spolegliwy to "uległy"! We wszystkich wydawnictwach, z którymi współpracowałam batalie ciężkie o to toczę! Żaden niby wykształcony gamoń w tej naszej polskiej krainie błędami wszelkimi płynącej nie jest w stanie zapamiętać, że to słowo nie od "uległości " pochodzi, lecz od "polegania na kimś"!
                    Nikt! Wszyscy pisarze w Polsce ten błąd robią! Wielbią! Pokłony oddają! Żaden korektor nie jest na tyle kompetentny, żeby to sobie w głowinie nieszczęsnej zapisać! Każdej chwili, kiedy ten lapsus widzę i słyszę, nieszczęśliwa jestem! Spolegliwy zatem to ten, na którym można polegać, kto zasady ma żelazne, stanowczy jest, pewny jak opoka! Może trzeba to gdzieś na bannerze w centrum Warszawy umieścić, żeby tennaród nasz nierozumny wreszcie pojął! Bo ja sił nie mam! I nie wiem, jak Pan Profesor tę siłę w sobie znajduje.
                    www.mojageneracja.pl/4142/blog/9761812454ae1b36e5c419/0
                    • olga_w_ogrodzie Re: coś znalazłem 25.08.10, 00:30
                      sjp.pwn.pl/lista.php?co=spolegliwy
                      nic nie poradzę, że , mimo moich wyjasnień, nadal uważasz mnie za
                      idiotkę, która nie rozumie znaczenia słów, których używa.

                      uwielbiam staropolskie, dawne słowa, zwroty, sformułowania, ale
                      biorę pod uwagę fakt, iż w języku polskim często tracą one swe dawne
                      znaczenie, bądź znaczenie to jest rozszerzone.
                      nie jestem w stanie zrobić dla Ciebie więcej, niż zrobiłam, byś też
                      to pojął.
                      przyjmijmy więc, że ja jestem trep, a Ty wiesz najlepiej, a z
                      trepami szkoda czasu na gadki, tym bardziej na te dotyczące tematu
                      wątku.

                      na dziś naprawdę mam dość szeregu ataków personalnych, które nijak
                      mają się do poruszanych przeze mnie kwestii zgodnych z tematyką tego
                      forum.
                      • man_sapiens Re: coś znalazłem 25.08.10, 00:38
                        To zobacz, Olgo, jeszcze to:
                        wyborcza.pl/1,80322,4440719.html
                        Obrażasz się niczym Jarosław Kaczyński na Migalskiego, który najwyraźniej nie
                        jest uległy czy ustępliwy. Zresztą spolegliwy - w rozumieniu
                        Kotarbińskiego - też on nie jest. I ty dodam spokojnie bynajmniej. I nie zapytam
                        się - zgodnie z powszechnie przyjętym rozumieniem słowa bynajmniej, czy
                        się bynajmniej ze mną zgadzasz w ocenie Migalskiego.
                        To my, ludzie wykształceni, mamy obowiązek wyznaczać standardy - także
                        poprawności językowej - a nie ulegać motłochowi.
                        • olga_w_ogrodzie Re: coś znalazłem 25.08.10, 00:45
                          a ja nie twierdzę, iż Migalski spolegliwym.

                          ja twierdzę, iż Kaczyński chce się spolegliwymi otaczać.
                          i do znudzenia będę powtarzać, co znaczy spolegliwy :

                          " spolegliwy
                          1. «taki, który wzbudza zaufanie i można na nim polegać»
                          2. pot. «taki, który łatwo ustępuje i podporządkowuje się innym»
                          • spolegliwie • spolegliwość "

                          Wydawnictwo Naukowe PWN sa

                          jaki jest powód bym nie ufała swemu językowemu instynktowi oraz
                          najnowszym słownikom ?
                          jaki ?
                          bo nie widzę.
                        • olga_w_ogrodzie Re: coś znalazłem 25.08.10, 00:56
                          już mi się nie chce.
                          sto razy mówię to samo : jest dawne znaczenie + nowsze.
                          oba są poprawne.
                          jest link na dowód.
                          w przyszłości, w miarę częstości używania i mocy 'zadomowienia' się
                          w języku, może być tak, iż poprawne będzie tylko to nowe znaczenie.

                          a tak w ogóle, to wszak rozmowa o d... Maryni.
                          jakos na temat nikt ochoty nie ma.
                          nie pierwszy raz tu, choc dziś apogeum jakieś nastąpiło.
                          w chyba kazdym moim wątku to samo.
                          jak nie Gini, to Off-nick, jak nie Pissaro czy jak mu tam, to Indeed.

                          ja się nie obrażam, tylko " jak długo można gryźć żelazo" i zachować
                          spokój ?

                          ja pierniczę.
                        • olga_w_ogrodzie Re: coś znalazłem 25.08.10, 00:57
                          man_sapiens napisał:

                          > Obrażasz się niczym Jarosław Kaczyński na Migalskiego,

                          dzięki.
                          najsłodsze ze wszystkiego dziś.
                      • wojciech.2345 Re: coś znalazłem 25.08.10, 00:39
                        Hasło w słowniku jest źle napisane. Przy użyciu potocznym powinna
                        być uwaga o niewłaściwym uzusie tego terminu.

                        I to by było na tyle.
                        • olga_w_ogrodzie Re: coś znalazłem 25.08.10, 00:47
                          wojciech.2345 napisał:

                          > Hasło w słowniku jest źle napisane.

                          tako rzecze pan Wojtek, a on wie lepiej.
                          amen
                          • wojciech.2345 Re: coś znalazłem 25.08.10, 00:55
                            olga_w_ogrodzie napisała:

                            > wojciech.2345 napisał:
                            >
                            > > Hasło w słowniku jest źle napisane.
                            >
                            > tako rzecze pan Wojtek, a on wie lepiej.
                            > amen
                            ---------------------------------------------
                            Tutaj też tak piszą. Zobacz.

                            Trudno zrozumieć, dlaczego sankcjonuje się powoli dwie jakże odmienne (wręcz wykluczające się!) definicje jednego słowa, zamiast propagować tę właściwą, jedynie uzasadnioną. Na szczęście Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN pod red. prof. Andrzeja Markowskiego, Warszawa 2004, s. 1085 (a to przecież powinna być dla nas biblia językowa) wybawia nas z opresji. Autor przestrzega przed używaniem przymiotnika spolegliwy w znaczeniu ‘uległy, pokorny’. I tego powinniśmy się trzymać!

                            www.obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=395
                            • olga_w_ogrodzie Re: coś znalazłem 25.08.10, 03:19
                              "Spolegliwość – pewność, możliwość polegania na kimś. Ktoś
                              spolegliwy jest osobą na której można polegać, na kim można się
                              oprzeć, to ktoś troskliwy, opiekuńczy, godny zaufania. Potocznie
                              słowo to jest używane przede wszystkim w sensie "uległości"
                              lub "podporządkowywania się innym", i to drugie znaczenie uzyskało
                              również status poprawnego (jako wyrażenie potoczne)
                              [1].

                              pl.wikipedia.org/wiki/Spolegliwo%C5%9B%C4%87
                              • wariant_b Re: coś znalazłem 25.08.10, 09:18
                                olga_w_ogrodzie przywołała wiki.

                                Też pozwolę sobie na cytat:

                                Kotarbiński poszukuje istoty, czyli tego, co wspólne i powszechne,
                                oceny etycznej, postępując wedle powyżej przedstawionego schematu.
                                Powszechności będzie szukać w tym, co wspólne cesze: „czcigodne",
                                jako wartości dodatniej, oraz w tym, co wspólne cesze: „haniebne",
                                jako wartości etycznie ujemnej. Każda z tych cech składa się
                                z pięciu zasadniczych wartości moralnych. W przypadku czcigodności
                                tworzą je: męstwo, dobre serce, prawość, panowanie nad sobą,
                                szlachetność. Natomiast „haniebne", to zbiór złożony z następujących
                                negatywnych wartości moralnych: tchórzostwo, marazm, sobkowstwo,
                                niesolidność, brak woli.

                                Kotarbiński zauważa, że te pięć wartości dodatnich skupia się
                                w postawie „opiekuna godnego zaufania", czyli człowieka, na którego
                                ktoś broniony przezeń może słusznie liczyć w trudnych okolicznościach.


                                "Spolegliwość" u Kotarbińskiego była próbą wyrażenie jednym słowem
                                pozytywnych cech człowieka w etyce niezależnej. Zamiast słowa
                                "dobry", którego z różnych względów etyka niezależna nie używała.

                                ---
                                Przy okazji - podobne zmiany znaczeniowe, choć jak zauważyłem,
                                jeszcze nie odnotowane w słowniku, ma inne modne słowo: "asertywność".
                                Wydaje się, że jest coś w rodzaju dążenia do uczynienia "spolegliwości"
                                przeciwieństwem do "asertywności".


                                I jeszcze raz przy okazji - jak ślicznie określenie "haniebny"
                                pasuje do prezydentury Lecha Kaczyńskiego.
                                • wojciech.2345 Re: coś znalazłem 25.08.10, 09:30
                                  wariant_b napisał:
                                  > I jeszcze raz przy okazji - jak ślicznie określenie "haniebny"
                                  > pasuje do prezydentury Lecha Kaczyńskiego.
                                  -----------------------------------------
                                  Termin "spolegliwy" został wprowadzony przez T. Kotarbińskiego
                                  na określenie autorytetu, którym powinien się cieszyć rodzic,
                                  nauczyciel, ... . Jednak dla Kotarbińskiego ten termin był
                                  zbyt anemiczny bo nie zawierał troski, miłości bliźniego.
                                  Szukał, szukał i natrafił na śląski termin "spolegliwość".
                                  Ot cała historia.

                                  Co do "haniebności" odnoszonej do Lecha Kaczyńskiego.
                                  Wykształciuchy dostały sygnał (pochówek na Wawelu)
                                  oceniający haniebną akcję szakaladzio prowadzoną wobec
                                  obu braci Kaczyńskich.

                                  Ta akcja trwa nadal.

                                  PS. Szakaladzio = zagryźć na żywca.
                                  • wariant_b Re: coś znalazłem 25.08.10, 09:59
                                    wojciech.2345 napisał:
                                    > Termin "spolegliwy" został wprowadzony przez T. Kotarbińskiego...

                                    Zapewne tak. Etyka niezależna potrzebowała nowych słów i ich nowych
                                    definicji, bo słowa używane powszechnie za bardzo obrosły kontekstami.

                                    > Co do "haniebności" odnoszonej do Lecha Kaczyńskiego.

                                    No cóż, kontrowersje odnośnie użycia słowa "spolegliwy" między mną
                                    i jeszcze kilku osobami, a Olgą dotyczą głównie tego, że określenie
                                    "spolegliwy" powinno dotyczyć Kaczyńskiego, a nie jego pretorianów.
                                    Ci są tylko zależni, posłuszni, lojalni, bezwolni, mierni..., etc.

                                    A słowo "spolegliwość" nijak nie pasuje do żadnego z braci K.
                                    To paranoiczni egocentrycy nie liczący się z nikim i niczym.
                                    • wojciech.2345 Re: coś znalazłem 25.08.10, 10:04
                                      wariant_b napisał:
                                      > A słowo "spolegliwość" nijak nie pasuje do żadnego z braci K.
                                      > To paranoiczni egocentrycy nie liczący się z nikim i niczym.
                                      ---------------------------------
                                      Może Ty nie rozumiesz braci Kaczyńskich.

                                      Nie przyszło Ci to do głowy?
                                      • wariant_b Re: coś znalazłem 25.08.10, 10:16
                                        wojciech.2345 napisał:
                                        > Może Ty nie rozumiesz braci Kaczyńskich.
                                        > Nie przyszło Ci to do głowy?

                                        Nie, nie przyszło. Ludziom patrzy się na ręce, a nie na usta.
                                        Słów można się wyuczyć, psychikę zmienić jest trudno.
                                      • wos9 Re: coś znalazłem 25.08.10, 10:23
                                        wojciech.2345 napisał:

                                        > wariant_b napisał:
                                        > > A słowo "spolegliwość" nijak nie pasuje do żadnego z braci K.
                                        > > To paranoiczni egocentrycy nie liczący się z nikim i niczym.
                                        > ---------------------------------
                                        > Może Ty nie rozumiesz braci Kaczyńskich.
                                        >
                                        > Nie przyszło Ci to do głowy?

                                        Bo rozumieć, to oznacza bezmyślnie chwalić?
                                    • ayran Re: coś znalazłem 25.08.10, 11:47
                                      Bez przesady.
                                      Może i Kotarbiński wprowadził do obiego słowo "spolegliwy", ale go
                                      nie wymyślił.
                                      To kalka z języka czeskiego, której znaczenie nie pasuje do
                                      brzmienia, stąd rozliczne kłopoty.
                                    • olga_w_ogrodzie Re: coś znalazłem 25.08.10, 11:55
                                      wariant_b napisał:

                                      > No cóż, kontrowersje odnośnie użycia słowa "spolegliwy" między mną
                                      > i jeszcze kilku osobami, a Olgą dotyczą głównie tego, że określenie
                                      > "spolegliwy" powinno dotyczyć Kaczyńskiego, a nie jego
                                      pretorianów.

                                      nic nie mówiłam o Kaczyńskich.
                                      nigdy nie byli spolegliwi.
                                      mówiłam o pretorianach właśnie - iż takimi spolegliwymi czyli
                                      dającymi się podporządkować pan Jarosław chce się otaczać.

                                      >
                                      > A słowo "spolegliwość" nijak nie pasuje do żadnego z braci K.
                                      > To paranoiczni egocentrycy nie liczący się z nikim i niczym.

                                      czywiście, że tak.
                                      • wariant_b Re: coś znalazłem 25.08.10, 12:38
                                        olga_w_ogrodzie napisała:
                                        > mówiłam o pretorianach właśnie - iż takimi spolegliwymi czyli
                                        > dającymi się podporządkować pan Jarosław chce się otaczać.

                                        Może to różnica pokoleniowa? Spolegliwość pamiętam z czasów
                                        prof. Kotarbińskiego i zawsze był to "spolegliwy opiekun", a nie
                                        "spolegliwy sługus". Stąd użycie określenia w stosunku do
                                        biernych, miernych ale wiernych, a nie ich pana, wydaje mi się
                                        zupełnie poza kontekstem.
                                        • olga_w_ogrodzie Re: coś znalazłem 25.08.10, 13:33
                                          nie ma sensu od nowa zaczynać.
                                          podałam źródła, które mówią też o innym znaczeniu - potocznym, ale
                                          poprawnym.
                                          i o to drugie znaczenie szło.
      • ayran Re: Zdaje się, ze nie za bardzo rozumiesz znaczen 25.08.10, 11:39
        Wstydu nie masz, pisiorro.
        Pewnie niedawno dowiedzialeś się, jakie jest oryginalne znaczenie
        słowa "spolegliwy" i teraz się mądrzysz po swojemu.

        A przecież jakiś czas temu pisałeś tak:

        forum.gazeta.pl/forum/w,28,64064213,64107760,Re_jakbys_sluchal_uchem_a_nie_du_a.html

        a jeszcze wcześniej tak:

        forum.gazeta.pl/forum/w,28,18195886,18196835,Re_Swiadek_moze_byc_pelnomocnikiem.html

        Biorąc pod uwagę, jak często używasz obcych słów kompletnie w
        oderwaniu od ich znaczenia, powinieneś siedzieć cicho jak mysz pod
        miotłą.
    • wojciech.2345 Re: J. Kaczyński : nieważne ilu, ważne by spolegl 24.08.10, 23:04
      Tutaj masz tekst Twojego ulubionego padalca J.Ż. o Jarkaczu.
      Sporo w nim trafnych stwierdzeń.

      archiwum.polityka.pl/art/ii-wojna-na-gorze,382042.html
    • dr.krisk Tak to jest... 24.08.10, 23:08
      Jarosław Kaczyński dobrze się czuje jako szef partii Przegrani i
      Smutni. Gloria Victis, zwycięstwa moralne, ostatnie barykady i inne
      takie pierdoły to jego specjalność i środowisko naturalne. Są
      ludzie, którzy lubią przegrywać, i Jarosław Kaczyński taki właśnie
      jest. I zawsze znajdzie jakiś niewielki ale stały elektorat obrażony
      na cały świat co zagłosuje na Jarka K.
    • remez2 Re: J. Kaczyński : nieważne ilu, ważne by spolegl 24.08.10, 23:13
      ale ważne, by te 5 proc. to byli wierni poddani, którzy nie ważą się
      mieć swojego zdania, wykazywać zdolności do samodzielnego myślenia.

      Piszę to z przykrością ale czytając posty niektórych wyznawców PO, nie widzę
      różnicy.
      ------------------
      iza.bella.iza napisała:
      I to by było na tyle , chamie.
    • wariant_b Re: J. Kaczyński : nieważne ilu, ważne by spolegl 24.08.10, 23:22
      Oponenci mają rację Olgo - spolegliwość w sensie podanym przez
      prof. Kotarbińskiego jest cechą całkowicie obcą Kaczyńskim.
      • olga_w_ogrodzie Re: J. Kaczyński : nieważne ilu, ważne by spolegl 24.08.10, 23:35
        wariant_b napisał:

        > Oponenci mają rację Olgo - spolegliwość w sensie podanym przez
        > prof. Kotarbińskiego jest cechą całkowicie obcą Kaczyńskim.

        proszę spojrzeć wyżej na mój post z linkiem.
        język i znaczenia słów się zmieniają.
        z całym szacunkiem, Prof. Kotarbiński też może się zdezaktualizować.
        aktualne znaczenie tego słowa jest dwojakie.
        nie mam w zwyczaju używania słów, których znaczenia nie rozumiem.
        proszę zajrzeć w NOWSZE słowniki.
        • camille_pissarro W takim razie co znaczy słowo "strzymał" ? 24.08.10, 23:48
          ponieważ nawet w tych nowszych nie jestem w stanie znaleźć, a nie jestem zbyt
          biegły w tekstach biesiadnych ? ;-)

          forum.gazeta.pl/forum/w,28,115376772,115376772,patriotyzm_wg_PiS_.html
          • dr.krisk Archaizm. Wdzięczny :) 24.08.10, 23:55
            Też używam czasami.
            • camille_pissarro Re: Archaizm. Wdzięczny :) 25.08.10, 07:25
              OK, niech będzie, jak dla mnie zbyt blisko strzygi, a to już wprawia mnie w
              zgoła odmienny nastrój...
        • wariant_b Re: J. Kaczyński : nieważne ilu, ważne by spolegl 24.08.10, 23:49
          olga_w_ogrodzie napisała:
          > język i znaczenia słów się zmieniają.

          Bardzo się zmieniają. Zwłaszcza czasy PiS-u zmieniły znaczenie
          wielu słów do tego stopnia, że nie wiadomo już, co znaczyły
          one naprawdę. Prezes potrafił nawet mówić o empatii, a Kurski
          odmieniać słowo prawda przez wszystkie przypadki.

          Może dlatego tak ważna jest dbałość o zachowanie prawdziwego
          znaczenia słów, bo należymy do kultury Polskiej, a nie Wolskiej.
          • olga_w_ogrodzie Re: J. Kaczyński : nieważne ilu, ważne by spolegl 25.08.10, 00:06
            " spolegliwy
            1. «taki, który wzbudza zaufanie i można na nim polegać»
            2. pot. «taki, który łatwo ustępuje i podporządkowuje się innym»
            • spolegliwie • spolegliwość "

            Wydawnictwo Naukowe PWN sa

            sjp.pwn.pl/lista.php?co=spolegliwy
            powtarzam - Kaczyński woli mieć 5 proc. spolegliwych tj.
            wzbudzających zaufanie, takich, na których może polegać, łatwo
            ustępujących, podporządkowujących się, niż 90 proc. innych.

            jeszcze raz ktoś powie, że w złym znaczeniu użyłam
            słowa "spolegliwy" ?

            beznadzieja.
            gdy się nie ma nic nic do powiedzenia na dany temat, to się tak
            klepie bzdety, kłamstwa, pomówienia.
            tylko, gdy wypada choćby szepnąć "przepraszam", to morda w kubeł.

            ja pierniczę.
            • wariant_b Re: J. Kaczyński : nieważne ilu, ważne by spolegl 25.08.10, 00:32
              olga_w_ogrodzie napisała:
              > jeszcze raz ktoś powie, że w złym znaczeniu użyłam
              > słowa "spolegliwy" ?

              Jeszcze raz powiem, że źle użyłaś słowa spolegliwość.

              Spolegliwość nie jest cechą charakteryzującą wasala, którego
              pozycja w hierarchii zależy od tego, jak jego posłuszeństwo,
              lojalność i przydatność jest oceniana przez pana i władcę.
              Spolegliwość jest postawą z wyboru, formą altruizmu i dotyczy
              wyłącznie jednostek niezależnych, a zatem mających możliwość
              wyboru własnej postawy - egocentrycznej bądź właśnie spolegliwej.

              • kriss_7ban Re: J. Kaczyński : nieważne ilu, ważne by spolegl 25.08.10, 12:09
                Spolegliwy jest ten, któremu jego Pan robi kupę rzadkim na głowę i dociska ją
                beretem... a ten się millusio do niego uśmiecha i cieszy się radością swojego
                Pana ... :)
    • capferret Alez on nawet w piasku juz chcial rzadzic, a ze 25.08.10, 01:05
      dziecka sie nie dawaly malemu i glupszemu, to sobie znalazl 0,001
      elektoratu w osobie wlasnego brata i to tak sie powiozl na jego garbie
      cale zycie
      • wojciech.2345 Re: Alez on nawet w piasku juz chcial rzadzic, a 25.08.10, 01:08
        capferret napisała:
        > dziecka sie nie dawaly malemu i glupszemu, to sobie znalazl 0,001
        > elektoratu w osobie wlasnego brata i to tak sie powiozl na jego garbie
        > cale zycie
        ----------------------------------
        Jarosław był zawsze nr 1 i tego nikt nie widział inaczej.

        Ale Ty wiesz lepiej.
        • wos9 Re: Alez on nawet w piasku juz chcial rzadzic, a 25.08.10, 10:35
          wojciech.2345 napisał:

          > capferret napisała:
          > > dziecka sie nie dawaly malemu i glupszemu, to sobie znalazl
          0,001
          > > elektoratu w osobie wlasnego brata i to tak sie powiozl na jego
          garbie
          > > cale zycie
          > ----------------------------------
          > Jarosław był zawsze nr 1 i tego nikt nie widział inaczej.
          >
          > Ale Ty wiesz lepiej.

          Zawsze był numerem 1 w żądzy władzy, bezwzględnego
          podporządkowywania sobie ludzi, skłócaniu społeczeństwa, itp. - i
          tego nikt MYŚLĄCY nie widzi inaczej.
    • vargtimmen Re: J. Kaczyński : nieważne ilu, ważne by spolegl 25.08.10, 01:07
      olga_w_ogrodzie napisała:

      > Prawda jest taka, że Kaczyńskiemu nie chodzi o elektorat, o
      > procenty. On woli mieć 5 proc. poparcia, niż 90 proc., ale ważne, > by te 5
      proc. to byli wierni poddani, którzy nie ważą się
      > mieć swojego zdania, wykazywać zdolności do samodzielnego myślenia.

      Wystąpiło tu dosyć znaczące poplątanie dwu spraw. Przecież elektorat żadnej
      partii nie ma bezpośredniego wpływu na działalność swoich ulubieńców, może im
      najwyżej odebrać głos w wyborach. A im większy, tym władzy więcej. Chodzi tu
      raczej nie elektorat, a o członków partii, jej elit, współpracowników.

      Teraz teza, że Jarosławowi Kaczyńskiemu chodzi o bezwzględne posłuszeństwo
      współpracowników, a nie o popularność partii.
      Akurat w tym kontekście, także wątpliwa. Niechęć Kaczyńskiego do przesłodzonego
      wizerunku nie wiąże się z kwestiami posłuszeństwa, tylko raczej z tym, by nie
      udawać kogoś, kim się nie jest.
      • olga_w_ogrodzie Re: J. Kaczyński : nieważne ilu, ważne by spolegl 25.08.10, 01:22
        nie podobał mi się fałsz, ale to polityka.
        gdyby nie udawał kogoś, kim nie jest miałby tak dobry wynik
        wyborczy ?
        sądzę, że nie.


Inne wątki na temat:
Pełna wersja