olga_w_ogrodzie
27.08.10, 12:16
"Fakt" poinformował, że posłankę oburzyło pewne regionalne
święto. Jakież to?
Poszło o doroczny (od 12 lat) Dzień Spieczonego Bliźniaka
organizowany w wielkopolskim Czarnkowie 28 sierpnia. To wielkie
święto bliźniaków, z konkursami, paradami i koncertami. Żeby było
uroczyście, imprezę otwiera msza w intencji "bliźniaków i ich
rodzin".
Czemu "spieczony"? Bo impreza odbywa się latem, a bliźniacy
przyjeźdzają opaleni. A oto komentarz posłanki:
Przydałoby się więcej empatii i wrażliwości. Sam pomysł na imprezę
jest bardzo fajny. Ale w tym roku, w tym strasznym roku, wypadało
się zastanowić, czy nazwa "dzień spieczonego bliźniaka" nie zrani
czyichś uczuć.
Burmistrz mówi, że nazwy zmienić się nie da, bo plakaty już
wydrukowane.
Trudno o mocniejszy dowód, jaką wagę w Czarnkowie przywiązują do
skojarzeń jakiejś posłanki PiS. To też sygnał, że posłowie powinni
się już powoli przyzwyczajać, że słowo "bliźniak" występuje w języku
polskim także w innych zdaniach niż te, w któch podmiotem jest Lech
lub Jarosław Kaczyński.
www.pardon.pl/artykul/12307/pis_zmienic_nazwe_bluznierczego_swieta
po piwie, teraz to.
spraw odkrywanych jako niezręczności coraz więcej...