camille_pissarro
07.09.10, 21:51
dla ugrupowania Donalda Tuska.
Od pięciu lat na polskiej scenie politycznej mamy do czynienia z klinczem dwóch liderów Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska.Powyższą sytuację sprokurowaną mamy za przyzwoleniem wyborców i liczących się środowisk opiniotwórczych.Ten model współzawodnictwa partyjnego prowadzi do jałowości debaty politycznej, flauty w sprawowaniu rządów oraz zaniechaniach w jakiejkolwiek polityce opiniotwórczej.
Także można mieć podstawy do obalenia tezy, że finansowanie partii politycznych ma znaczny wpływ na stabilność polskiej polityki, ponieważ w dużej mierze zależy ona ( stabilność ) od nastawienia głównych podmiotów politycznych oraz dużych grup wyborców.
Oba główne podmioty naszej sceny politycznej zdają sobie doskonale sprawę, że dobrze naoliwiony mechanizm napędzający dwubiegunową rywalizację nad Wisłą działa bardzo efektywnie.PO jest jak najbardziej zainteresowana względnie silną pozycją Kaczyńskiego i jego ugrupowania, ba jest jej jak najbardziej na rękę "antysalonowy" wymiar retoryki prezesa PiS.Z kolei PiS jest też zadowolony z utrzymania monopolu prawej strony sceny politycznej i bycia główna partia opozycyjną.
****
I teraz clue, tego utrzymującego się, wysokiego poparcia PO. Najsilniejszą emocją, która kieruje zachowaniami wyborczymi Polaków jest dziś zablokowanie za wszelką cenę rządów Jarosława Kaczyńskiego lub inaczej - wszelkiej nadziei na ich powrót.W imię powyższego Donald Tusk ma dziś komfort sprawowania urzędu premiera RP -nie musi się obawiać słabości swego gabinetu, ponieważ nie zostaną uwypuklone przez media czy kontestowane przez liczące się środowiska opiniotwórcze.Więcej może D.Tusk podejmować decyzje , które wywróciłyby poprzednie rządy, może obiecywać gruszki na wierzbie, by później z tych obietnic się wycofać lub pewne sprawy zaniechać czego innym by nie wybaczono.Z powyższego można zatem śmiało wyciągnąć wniosek, że w najbliższym czasie nie ma co liczyć na jakiekolwiek zmiany...