rickky
14.09.10, 22:10
prezydent.
Wynika tak choćby z fragmentu odsłuchanych taśm czarnej skrzynki, gdzie pojawia się stwierdzenie "Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robić".
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7962474,Co_sie_dzialo_w_kokpicie_Tu_154___ZAPIS_CZARNYCH_SKRZYNEK__.html?as=2&startsz=x
Skoro tak, to jak udowodnić, że przejęcie przez prezydenta roli decyzyjnej na pokładzie samolotu nie było formą nacisku na pilotów ???
Niechby który z nich (nie wykluczając nawet gen. Błasika) spróbował oprzeć się prezydenckim decyzjom i np bezpiecznie wylądować na lotnisku oddalonym o 300 km.
Za uratowanie życia, Kaczor wespół z PiS, zrobiłby z nich totalnych tchórzy...
Nie mieli chłopaki wyjścia. Nacisk był, jeżeli nawet nie werbalny, to psychiczny olbrzymi.
I niech ktoś udowodni, że było inaczej.