mm-18
07.10.10, 13:08
Kaczyński z uporem twierdzi, że Komorowski NIE JEST prezydentem. Oto bardzo prawdopodobny powód tego zachowania.
1. Wybory prezydenckie były przygotowane jako ustawka.
2. Ustawkę wymusili Kaczyńscy, stosując swoje, sprawdzone sposoby - haki z przeszłości.
3. Gdyby któryś z kontrkandydatów w trakcie kampanii miał zagrozić pozycji Lecha, miał być "załatwiony" hakiem i wylot z polityki NA STAŁE. Taka była "umowa" Kaczyńskich z resztą chętnych, narzucona przez nich. Wybory miały być tylko ściemą, dla zachowania pozorów demokracji. W praktyce, bracia mieli umocnić swoją dyktaturę w oparciu o szantaż.
4. Do wyborów nie przymierzali się ludzie (poza Komorowskim), należący do pierwszego garnituru partyjnego, mający odpowiednią markę i staż w polityce. To było dziwne, że z SLD był Szmajdziński, choć są lepsi na to stanowisko.
Wydarzyła się katastrofa. W jej wyniku:
1. Zginęła cała elita z Kancelarii i IPN-u.
2. Kaczyński żyjący, utracił wszystkie ścieżki dostępu do bazy danych z hakami w tej Kancelarii i szczególnie w IPN-e. Świadczyć o tym mogą nerwowe poszukiwania laptopa Szczygły i nieco zbyt śmiałe poczynania wdowy po jednym z "asów" IPN, nietypowe, jak na prawdziwą wdowę pogrążoną w bólu.
3. Wszyscy zaszantażowani przez braci zerwali "cichą" ustawkę widząc, że Kaczyński stracił dostęp do broni i ludzi brata.
Być może to jest powód, dla którego on nie uznaje prezydenta, bo "umowa" była inna. Jednak, mimo wszystko działa bezmyślnie, bo automatycznie wskazuje na powyższy scenariusz. Bo jak wytłumaczyć te wszystkie sploty zdarzeń inaczej?