razara
11.10.10, 12:09
bezpośrednio po niej, czyli już 10 kwietnia wielu znajomych, w tym forumowych publicystów było przekonanych, że taka katastrofa nie zdarzyła się po nic - że musi zjednoczyć ludzi, że nie da się inaczej, bo w końcu na pokładzie tupolewa zginęło 96 osób - różnych wyznań, z różnych partii politycznych, a nawet o różnej niż heteroseksualna orientacji ( po dokładniejsze informacje zgłaszajcie się do radziszewskiej) nie wątpię, ze takimi dysponuje i chętnie podzieli się tymi tajemnicami Ploliszynela.
Ja od samego początku, już kilka minut po katastrofie wiedziałam, ze żadnego zespolenia, ze danej refleksji, żadnej zbiorowej mądrości nie będzie - wieszczyłam, że to co się zdarzy po Smoleńsku to będzie jeszcze większy dramat niż sama katastrofa lotnicza, w której zginął prezydent bądź co bądź.
Nie jestem z tego dumna, bywają chwile, że bardzo chciałabym się mylić. W tym przypadku było tak samo, ale niestety to ja miałam rację. a będzie jeszcze gorzej.