porannakawa100
24.10.10, 16:16
Kaczyński wywoływał konflikty, później nimi zarządzając. Tym razem sytuacja wymknęła mu się z rąk.
Zauważcie, że cały okres działania Kaczyńskiego w Polityce to konflikty wywoływane przez niego.
Wzbudza negatywne emocje.
Nie sposób znaleźć współpracownika, współkoalicjanta, partnera z którym ni jest skonfliktowany.
Nawet swoich ludzi partyjnych oddanych mu jak wierny pies - odpędził kopnięciem.
Wydaje się, że jego charakter nastawiony jest na działanie w konflikcie, który sam wywołał zarządzając nim potem.
Tym razem jednak wymknęło mu się to z rąk i ten konflikt - jak zwykle wywołany przez niego i później zarządzany - miesiącami, latami - doprowadził do śmierci człowieka.
Nieważne, że to z PiS, że to jego człowiek.
Równie dobrze mogłaby to być każda inna osoba zamordowana jednak w wyniku naładowania złymi emocjami, otaczającymi mniej odpornego i bardziej podatnego na sposoby zarządzania konfliktem przez Kaczyńskiego.
Całe jego życie to bezustanne wywoływanie konfliktów.
Niszczy zwykłych ludzi, nawet mu oddanych.
Ten typ tak ma?
Jak takie toto mogło się uląc w naszej Ojczyźnie, jak mógł dojść tak wysoko?