basia.basia
11.11.10, 19:03
Moim zdaniem tak. Jeśli uda się "wypędzonym" skrzyknąć co najmniej 15 osób to
będą mieli w Sejmie klub a każdy klub ma prawo mieć marszałka, tudzież specjalne apanaże, sekretariat, pokoje. Znamy te 15 osób (przewiduję, że dołączą wcześniejsi "wypędzeni"), wiemy że są sprawni medialnie, będą się produkować na forum sejmowym
i brylować w telewizji np. ktoś będzie chodził (jako stały przedstawiciel) do "Kawy...", jadał śniadanie w "&. dniu tygodnia" itd. Media będą zachwycone mogąc psuć krew JarKaczowi a z drugiej strony ta 15 to całkiem niezły garnitur i już wyobrażam sobie ścięcie Kluzik-Rostkowskiej z Nelli Rokitą albo Kempą:) Może być wesoło a nawet bardzo wesoło jak np. adwersarzem Dorna będzie Brudziński:) Mizeria niestrawnych resztek PiS będzie biła po oczach.
Mają rok czasu na rozepchanie się w Sejmie, utrwalenie swojego wizerunku u publiczności a pieniądze na pewno się na kampanię znajdą. Przypominam, że jak PiS ruszył do pierwszych wyborów to każdy członek wziął pożyczkę w banku na 10 tys. zł i się udało.
Pani Kluzik-Rostkowska budzi we mnie mieszane uczucia jak liderka tego towarzystwa. Nigdy nie uwierzę, że ona nie była świadoma, że przemiana wilka w owieczkę jest tylko zabiegiem na czas walki o prezydenturę! O mały włos mielibyśmy prezydenta Kaczyńskiego, który nigdy przenigdy nie pozwoliłby sobie odebrać PiSu i mielibyśmy coś strasznego - prezydenturę, której linią przewodnią byłaby zemsta za śmierć brata!
Całe szczęście, że się jej nie udało. JarKacz nie jest durniem i doskonale wyczuł, że się go chcą pozbyć a oni rozegrali to w najgłupszy możliwy sposób. Przecież wystarczyło mu nie pomagać wygrać to by przegrał z kretesem i to by był sygnał, żeby go wysłać na zasłużony odpoczynek oraz pozwolić mu lizać rany.