jot-es49
20.11.10, 12:08
Nasze publikatory zachłysnęły się nową strategią NATO.
Słucham, patrzę i ogarnia mnie jakieś deja vu!
Już bowiem widziałem oczyma wyobraźni jak Rosja pada przed Polską na kolana, jak nas błaga abyśmy jej nie prowokowali do użycia siły wobec Polski, jak groźnie wymachują szablą nasi rodzimi kato-nacjonalistyczni patrioci...
I nagle zrozumiałem - w historii Polski już temat ten przerabialiśmy.
Przed niemiecką agresją mieliśmy podobne gwarancje sojusznicze - ale również nasz sąsiad ze wschodu zabezpieczył się w sposób, jego zdaniem, najlepszy z możliwych.
Czym wszystko to się skończyło, wszyscy wiemy.
Teraz mamy olbrzymie pretensje do Rosji za Katyń i za wiele lat uzależnienia.
Jasne, że ZSRR jest bezpośrednim winowajcą takiego stanu rzeczy. A jednak nie mogę uciec od myśli, iż pośrednimi winowajcami są nasi ówcześni (i obecni sojusznicy), którzy poza wypowiedzeniem wojny hitlerowcom, nie uczynili zupełnie nic ponad to! A drugi front mógł diametralnie zmienić zarówno przebieg samej wojny jak i jej konsekwencje. Coś mi się tak wydaje, że Stalin, jeśli spostrzegłby, że Niemcy biorą w kuper - siedziałby cichutko (tak jak po ataku Niemców na ZSRR) przez długi okres czasu. A zatem nie byłoby, być może, Katynia, Miednoje oraz Jałty.
W tej chwili mamy całkowicie identyczną sytuację. Państwa NATO mogą, ale nie muszą, pomóc w przypadku agresji na któreś z państw członkowskich. Oddano prawo decyzji każdemu państwu czy ma się mieszać czy nie. I jeśli nie będzie widziało swojego interesu lub zagrożenia dla siebie to mogą jedynie paluszkiem agresorowi pogrozić!
To ja się pytam: dlaczego nasi chłopcy oddawali życie w Iraku i oddają obecnie w Afganistanie?
W imię jakich Polskich interesów?
W imię czyjego dobrego samopoczucia?
Ot takie tam retoryczne pytania!