oszolom.z.radia.maryja
13.04.04, 15:40
Po publikacji z numeru 14/2004, poświęconej restytucji majątku gmin
żydowskich, "Gazeta Wyborcza" przypuściła na nas atak, publikując - jako list
do redakcji - tekst "Restytucja nienawiści" Jarosława Makowskiego, Joanny
Tokarskiej-Bakir i Sławomira Sierakowskiego. Musieliśmy zareagować.
Mam głęboką świadomość problemu antysemityzmu w Polsce, tragedii i
spustoszenia, jakie spowodował w naszym kraju.
Z tym większym więc oburzeniem przyjmuję manipulację, jakiej dopuścili się
Jarosław Makowski, Joanna Tokarska-Bakir i Sławomir Sierakowski, którzy na
łamach "Gazety Wyborczej" (6.04.2004, str. 17) tak spreparowali cytaty z
reportażu Karola Oleckiego, by wmówić czytelnikom, że "Newsweek" żeruje na
antysemityzmie. Słowa i zdania wyjęte z tekstu przestrzegającego przed
narastającym problemem antysemityzmu autorzy dopasowują w taki sposób, by
sugerowały coś wręcz przeciwnego.
Oburzające jest przypisywanie naszej redakcji sformułowań użytych przez
bohaterów reportażu. Cytat: "Znów będzie jak przed wojną. Nasze ulice, Żydów
kamienice" - to zdanie mieszkańca Jedwabnego, a nie stanowisko redakcji. Tę i
inne wypowiedzi dziennikarz "Newsweeka" usłyszał w Łomży i Jedwabnem, o
którym napisał m.in. tak: "usłyszałem (to) na jedwabieńskim rynku trzy lata
po tym, kiedy prezydent Kwaśniewski przepraszał tu za polskie zbrodnie". I
dalej: "To miejsce żydowskiej kaźni i symbol
polskiej hańby znów staje w ogniu narodowych niesnasek. Próby odzyskania
przez żydowskie gminy mienia utraconego po II wojnie wzbudziły wśród
miejscowych oburzenie
i strach. Z grobów powstają antysemickie upiory". Tych słów autorzy listu już
nie przywołują - widać, nie pasują do założonej tezy.
Tomasz Wróblewski, redaktor naczelny "Newsweeka Polska"
Artykuł ukazał się w tygodniku Newsweek Polska, w numerze 16/04 na stronie 12
- z wypowiedziami w radiu Maryja GóWmani robili podobne numery (przypomnijcie
sobie wypowiedź prof Bendera jakoby miał powiedzieć że w Oświęcimiu
więźniowie dostawali delikatny chleb i zupę, sprawa została przez sąd w
Toruniu roztrzygnięta na korzyść profesora, on tylko cytował wypowiedź płk
Stadnickiego który takie bzdury napisał w zeszytach literackich J Giedroycia