Gość: jac
IP: 213.17.204.*
14.04.04, 14:26
Cieszę się z tych wyników.
Nie jest sprawą HIV, nie jest sprawą "nazwisko" "wielkiego artysty", sprawą
jest to, że mówimy o człowieku, który KRZYWDZIŁ DZIECI, W DODATKU DZIECI
ODDANE MU POD OPIEKĘ.
Dlatego nie rozumiem wypowiedzi
"Wyniki potwierdzają, że jako Polacy mamy tendencję do relatywizowania praw,
które przyznajemy innym osobom. Nie traktujemy bowiem praw osób żyjących z
HIV jak praw człowieka, które przysługują bez względu na okoliczności. Można
przypuszczać, że fakt oskarżenia o molestowanie seksualne wpłynął znacząco na
to, że badani nie przyznawali Wojciechowi K. prawa do tajemnicy"
TO NIE JEST RELATYWIZM, TO ZWYKŁE POZBAWIENIE PRAW PRZESTĘPCY. Nie człowieka
chorego na HIV, ale przestępcy seksualnego, popełniającego swoje przestepstwo
na dzieciach.
Tak, to sąd ostrzega o winie, ale zebrane dowody, przyznanie się do winy
wspólników, zeznania świadków uprawdopodoniają winę podejrzanego "K" do
granic pewności