olga_w_ogrodzie
21.12.10, 22:25
mówił pan Jarosław Kaczyński, że w kampanii prezydenckiej trzeba mu bylo naglaśniać sprawę katastrofy smoleńskiej, to wygrałby jak nic.
i że źle, iż posluchał ludzi ze swego sztabu, którzy odradzali jazdę na trumnach.
moim zdaniem, jechał i tak naprawdę ostro.
ale teraz, gdy przywrócił twarz swą prawdziwą - agresję, paranoję, martyrologię etc. , a nie dalo to nic - przeciwnie - PiS się sypie, wyrzucił prezes pan ludzi ze swej partii, inni sami odeszli, sondaże dla PiS coraz gorsze, zatem postanowił prezes ponownie odgrzać to, czym, wg niego, najbardziej może wstrząsać i bulwersować czyli Smoleńsk.
tyle, że ludziom już się wszystko przejadło - krzyki o zamachu, bohatersko poległym Ś.P. Lechu Kaczyńskim, odpowiedzialność premiera i prezydenta za katastrofę etc., etc.
co bylo robić ? - trzeba było ruszyć z rury najgrubszej i zakrzyknąć : nie rozpoznałem brata ! -
w domyśle - wrogie siły podmienily ciało.
co krzyknie jeszcze ?
Komorowski i Tusk w zmowie z Putinem uwięzili prezydenta gdzieś w podziemiach Kremla
czy chatce na Syberii, a w stosownym momencie użyją go jako karty przetargowej ?
nie zdziwi już nic chyba w wykonaniu p. J. Kaczyńskiego.